Już wiadomo, skąd pochodzą Polacy… Jesteśmy potomkami potężnego ludu, twórców starożytnych cywilizacji! – prof. Mariusz Kowalski

Nie jesteśmy „uboższymi krewnymi”, lecz nową cywilizacją, w twórczy sposób adaptującą dorobek cywilizacji łacińskiej. Nie musimy naśladować Francuzów, Niemców czy Włochów – jak wmawiają nam różni „oświeceni” doradcy. Najnowsze badania genetyczne w połączeniu z niedawnymi odkryciami archeologicznymi sprzyjają powstawaniu nowych koncepcji dotyczących dziejów cywilizacji. Niedawne odkrycia wykazały, iż Ariowie, którzy założyli cywilizacje indyjską i irańską oraz stali się symbolem przewagi cywilizacyjnej Europejczyków, nie tylko wywodzili się z ziem polskich (ze społeczności, która 3000-2500 lat przed narodzeniem Chrystusa wytworzyła kulturę amfor kulistych), ale również pod względem genetycznym najbliżsi byli dzisiejszym Polakom.

Niektórzy entuzjaści doszli nawet do wniosku, iż cywilizację indyjską i cywilizację w ogóle stworzyli Polacy. Oczywiście w czasach gdy nad Gangesem osiedlali się Ariowie (1200-1500 lat prz. Chr.) Polaków w sensie dosłownym jeszcze nie było.

Należałoby raczej przyjąć, iż część pra-Ariów (czy też pra-Słowian) pozostała na obszarze Polski i zbiegiem czasu uformowali oni naród Polski, podczas gdy inna ich cześć wyruszyła w daleką podróż na południowy-wschód, by na obszarze Indii i Persji stworzyć dwie wielkie cywilizacje. Wędrówka Ariów trwała setki lat.

Po drodze tworzyli oni różnego rodzaju struktury społeczno-polityczne sytuujące się w różnych części Wielkiego Stepu i terenów do niego przylegających, rozciągających się na przestrzeni tysięcy kilometrów od Karpat po Ałtaj, od syberyjskiej tajgi po Kaukaz, Pamir i Tybet.

Pozostałości ich kultury od dłuższego czasu odkrywają archeolodzy, lecz dopiero od niedawna uzmysłowili oni sobie, iż nawiązują one bardzo wyraźnie do późnoneolitycznej kultury amfor kulistych, rozwijającej się przede wszystkim w dorzeczu Wisły i Odry. Scytowie i Sarmaci, uważani za ludy irańskie (zbieżność nazw Iran – Airan nie jest przypadkowa) byli częścią ludu Ariów, która pozostała na Wielkim Stepie.

Nasze związki z Sarmatami, w które wierzyła szlachta Rzeczypospolitej, znajdują obecnie potwierdzenie w faktach. Tym bardziej iż wśród ludów sarmackich zamieszkujących Wielki Step wymieniani byli przez starożytnych kronikarzy m.in. Serbowie i Chorwaci, którzy nieco później, ale jeszcze przed pojawieniem się na Bałkanach (i nad Łabą) zamieszkiwali prawdopodobnie południe dzisiejszej Polski.

Wielki Step był w owym czasie swego rodzaju śródziemnym „oceanem”. Niezbyt przyjazny do trwałego zamieszkania, wykorzystywany jednak w celach transportowych. Stało się to szczególnie proste, gdy ludzie na Wielkim Stepie udomowili konie. W czasach gdy nie opanowano jeszcze umiejętności żeglugi oceanicznej, pozwoliło to na względnie szybkie przemieszczanie się po „suchym oceanie” (jak nazwał step Adam Mickiewicz), co umożliwiło naszym kuzynom dotarcie do subkontynentu indyjskiego. Można to porównać do późniejszej ekspansji Europejczyków, już za pośrednictwem prawdziwego oceanu, do Ameryki. W przypadku Ariów sama podróż z Europy do Indii trwała oczywiście znacznie dłużej.

Niemcy, czyli mieszanka

Najnowsze odkrycia podważają również poglądy wielu uczonych z końca XIX i początków XX wieku, głoszących, iż najbliższymi krewnymi Ariów były ludy germańskie. Genetyka i językoznawstwo są w tej kwestii jednomyślne: Germanowie powstali jedynie w wyniku oddziaływania pra-Ariów na mieszkańców północnej Europy, podczas gdy zamieszkujący środkowo-wschodnią Europę ludy słowiańskie (Polacy, Ukraińcy, Białorusini) są tych pra-Ariów bezpośrednimi potomkami.

Zupełnie nic wspólnego z Ariami nie mają natomiast pozostali Europejczycy (Francuzi, Włosi, Hiszpanie), w przeważającej części wywodzący się od spokrewnionych ze sobą ludów celtyckich i italskich oraz zasymilowanych przez nie ludów zachodniej Europy (m.in. Iberów). Rosjanie natomiast wykazują znaczną domieszkę ludów fińskich i turańskich.

Odyseja polskich pradziadów

Cechą genetyczną wyróżniającą pra-Ariów, obecną dziś zarówno w Europie Wschodniej, Azji Środkowej, jak i Indiach, jest haplogrupa y-dna R1a. Tymczasem cechą charakterystyczną mieszkańców Europy Zachodniej jest haplogrupa y-dna R1b. Obie haplogrupy y-dna (a więc dziedziczone w linii męskiej) wywodzą się co prawda od wspólnego przodka, jednak żył on 20-30 tys. lat temu. Część badaczy uważa również, że wyodrębnienie obu haplogrup nastąpiło na południu Syberii, gdzieś w okolicach Ałtaju. Oznacza to, że ich nosiciele odbyli najpierw wędrówkę w kierunku zachodnim, by wziąć udział w zasiedleniu Europy.

[…]

autor: prof. Mariusz Kowalski

Całość czytaj na:

https://nczas.com/2019/01/24/juz-wiadomo-skad-pochodza-polacy-jestesmy-potomkami-poteznego-ludu-ze-srodziemnego-oceanu

Reklamy

„Wandalowie, czyli Polacy. Ostatnia zagadka naszej historii” – najnowsza książka Pawła Szydłowskiego demaskuje prawdziwe korzenie Narodu Polskiego

<https://youtu.be/eahA8aR-5AY

<https://youtu.be/sy2AMXeaAmA

Film wprowadzający do treści mojej najnowszej książki. Wandalowie w 12 w. p.n.e. podbili Scytię, krainę naszych przodków, a w 5 w. p.n.e. objęli przywództwo wśród narodów scytyjskich, czyli Sławian, nazywanych przez Rzymian Sarmatami, i utworzyli Królestwo Sarmacji ze stolicą w Krakowie. Nazwa Polski: Królestwo Sarmacji od czasów Krakusa, utrzymała się, według kronik niemieckich i polskich, do czasów kontrreformacji wprowadzonej przez Wazów.

Patriarcha biblijny Wandal, który dał słowiańską nazwę polskiej głównej rzece Wandalusowi, dzisiejszej Wiśle, był potomkiem Jawana (grec. Jona, słow. Iwana), syna Jafeta, najmłodszego syna Noego. Przez niego Polacy są Jonami. Potomkiem biblijnego Jona był patriarcha Helen, od niego Polacy mają pochodzenie nie tylko jońskie, ale i helleńskie, tak samo jak Macedończycy, najsławniejsi ze Słowian.

Podaj dalej, czas skończyć z turbonieuctwem i turbozakłamaniem!

https://www.swiatksiazki.pl/wandalowie-czyli-polacy-ostatnia-zagadka-naszej-historii-6368597-ksiazka.html

Dla mieszkających w UK:

http://ksiegarniainternetowa.co.uk/pl/wandale_czyli_polacy_ostatnia_zagadka_naszej_histo-9788311152847

Tu podstawa źródłowa do cytatów zawartych w książce.

Bibliografia:

Ademari Cabannensis Chronicon, Pascale Bourgain, Brepols Publishers, Turnhout 1999.

Al-Masudi, From the Meadows of Gold, Penguin Books, 2007.

Annales. Économies, Sociétés, Civilisations. 1973.

Apulejusz, Złoty osioł, Warszawa 1976.

Baszko, Kronika Lechitów i Polaków, Warszawa 1822.

Biblia Internetowa. Biblia Tysiąclecia.

Boguphali II, Chronicon Poloniae, Warsaviae MDCCL II.

Chronice Dzirsvea, Kraków 2013.

Claudii Ptolemai Geographia, Hildesheim [etc.], Georg Olms, 1990.

Die theilung Polens in den jahren 1773, 1793, 1796 und 1815, Berlin 1864.

Diodorus of Sicily, The Library of History, Harvard University Press 1967.

Dzierzwa, Kronika Polska przez Dierswę w końcu XII wieku napisana (franciszkańska), Warszawa 1823.

Gall Anonim, Kronika polska, Internet.

Helmold, Kronika sławiańska z XII w., Warszawa 1862.

Herodot, Dzieje, Czytelnik, 2002.

Jan Długosz, Roczniki dziejów polskich, ksiąg dwanaście, Kraków 1867.

Jordanes, Dzieje Gotów, Zgorzelec 2015.

Jordanes, Gotica, Latin & English, Internet.

Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, Warszawa 1993.

Józef Flawiusz, Przeciw Apionowi i Autobiografia, Oficyna Wydawnicza Rytm 1997.

Józef Flawiusz, Wojna żydowska, Warszawa 1992.

Juliusz Cezar, O wojnie domowej, Czytelnik, 1951.

Kasjusz Dion, Historia rzymska, Wrocław 1967.

Kronika Pawła Piaseckiego, biskupa przemyskiego, Kraków 1870.

Kronika uczonego Fredegara, Warszawa 2017.

Kroniki węgierska na początku XII w napisana i czeska z początku XI w., Warszawa 1823.

Kronika wielkopolska, Kraków 2010.

La vie de Charlemagne, Eginhard Éditeur: Belles lettres.

Marcin Bielski, Kronika polska, Warszawa 1829.

Pliniusz Starszy, Historia naturalna, Biblioteka Narodowa, 1961.

Plutarch, Greek and Roman Lives, Dover Publications, Inc. 2005.

Prokopiusz z Cezarei, Historia sekretna, Państwowy Instytut Wydawniczy 1977.

Prokopiusz z Cezarei, Historia wojen, Kraków 2013.

Prokopiusz z Cezarei, O budowlach, Warszawa 1998.

Revue Historique, Presses Universitaires de France.

Strabo, Geography, Loeb Classical Library.

Swetoniusz, Żywoty cezarów, Ossolineum, 1987.

Szydłowski Paweł, Tajemnice Pisma Świętego, Wydawnictwo WGP, Warszawa 2007.

Śrimad Bhagavatam, Los Angeles, California 90034.

Tacyt, Roczniki, Dzieje, Germania, Czytelnik, 1957.

The Kabbalah Unveiled (1887), Kessinger Publishing Company, Montana, USA.

The Secret Book of John, The Gnostic Gospel, Skylight Paths Publishing 2005.

W a n d a l o w i e,  c z y l i  Po l a c y.

Thietmar, Kronika biskupa merseburskiego Thietmara, Biblioteka „Kijowski”, Internet PDF.

Tytus Liwiusz, Dzieje od założenia miasta Rzymu, Wrocław 1953.

Wiktor z Wity, Historia prześladowań wandalskich w Afryce, Drukarnia w Warszawie.

Wincenty Kadłubek, Kronika polska, Biblia „Kijowski”.

autor: Paweł Szydłowski

źródło: https://youtu.be/eahA8aR-5AY

Wandalowie pod wodzą Genzeryka w 428 r. n.e. przybyli do Afryki, w 439 r. zdobyli Kartaginę, a w 455 r. złupili Rzym!

*

Eddie Słowianin o książce Pawła Szydłowskiego „Wandalowie, czyli Polacy. Ostatnia zagadka naszej historii”:

<https://youtu.be/acOKCt4tdV4

<https://youtu.be/_HJ9XsRqY_U

*

W 455 roku n.e. Wandalowie Słowianie zdobywają Rzym:

Inwazja Wandalów Słowian na Imperium Rzymskie (niebieska linia) w 5 w. n.e.

*

Splądrujemy Rzym ponownie,
wnet zapłoną Ognia głownie
Ogień Wedy cwałujący,
Ogień Życie wzniecający.

Rzym jest dzisiaj w Słowian sercach,
koń trojański, lachożerca;
niszczy ciała, kradnie dusze,
NaRÓD wodzi na katusze.

TAW

Wandalowie, czyli Polacy – sławne plemię Jonów, czyli Helenów.

Wandale = Goci = Słowianie.

„Kronika polska” arcybiskupa Prokosza (Prohora, Prohoriusa) – znienawidzony przez żydomasonerię unikatowy klucz do poznania prawdziwych Korzeni naRODu Polskiego

prokosz

Z Kroniką Prokosza jest dokładnie ten sam „problem” co z „Protokołami Mędrców Syjonu” – natychmiast po ujawnieniu jej i opublikowaniu rozległ się dotkliwy skowyt masonerii, że ta publikacja to jest falsyfikat. To nic że (w obydwu przypadkach) są setki faktów historycznych potwierdzających niezależnie od siebie ich autentyczność, to nic że te fakty historyczne w pełni się zgadzają z treścią, to nic że całość jest potwierdzona po wielokroć w zupełnie niezależnych i odległych od siebie nawzajem innych źródłach i kronikach. Masoni wiedzą lepiej, co jest prawdziwe, a co nie.

Na początek parę słów o samej Kronice Prokosza, aby dokładnie przedstawić ten naprawdę sensacyjny temat. Z Kroniką Prokosza jest dokładnie ten sam „problem” co z „Protokołami Mędrców Syjonu” – natychmiast po ujawnieniu jej i opublikowaniu rozległ się dotkliwy skowyt masonerii, że ta publikacja to jest falsyfikat. To nic że (w obydwu przypadkach) są setki faktów historycznych potwierdzających niezależnie od siebie ich autentyczność, to nic że te fakty historyczne w pełni się zgadzają z treścią, to nic że całość jest potwierdzona po wielokroć w zupełnie niezależnych i odległych od siebie nawzajem innych źródłach i kronikach. Masoni wiedzą lepiej, co jest prawdziwe, a co nie – w końcu to przecież prawda najbardziej boli w oczy.

I jak na ironię to nikt inny, tylko żydzi przyczynili się do ujawnienia Kroniki Prokosza, jako że historia jest przewrotna jak cholera. Czyż to bowiem nie szczęśliwy kaprys opatrzności sprawił, że jej egzemplarz udało się odnaleźć na żydowskim kramie – gdzie wyrywane z niej kartki służyły żydowi do pakowania towaru?

jewish-still

Jako pierwszy zarzucił fałsz Kronice Prokosza wysoki stopniem mason Joachim Lelewel. Jak tylko się z nią pobieżnie zapoznał, rozpoczął niesamowicie histeryczny jazgot, jakoby to fałszerz dokumentów, niejaki Przybysław Dyjamentowski napisał Kronikę Prokosza dopiero w XVIII wieku. Do dziś tępe i upośledzone umysłowo barany pracujące dla Niemców na posadach polskojęzycznych historyków jego „ekspertyzą” jak kaleki się podpierają.

Tymczasem gdyby Lelewel dokładniej się z samą Kroniką Prokosza zapoznał, to by dostrzegł nie tylko, że zawiera komentarze, ale również to, że jeden z nich pochodzi z XVI wieku – o czym tenże komentator pisze! Komentarz drugiego komentatora pochodzi z XVIII wieku, a kronika Prokosza wydana w 1825 roku. Ta, którą „czytał” bez zrozumienia Lelewel, zawiera oczywiście obydwa komentarze. Myślę więc, że najlepiej będzie działań tego sługusa zaborców nie komentować, bo i tak najlepiej zrobiła to historia – i jak podaje wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Joachim_Lelewel

Joachim Lelewel, był to rzeczywiście tak naprawdę Prusak Loelhoeffel von Lowensprung, o spolszczonym jedynie nazwisku, pełniący wówczas funkcję polskojęzycznego „patrioty” albo, heh…, „historyka”. Ten histeryk (nie mylić z historykiem) tak samo jak dzisiejsi polskojęzyczni masoni o rodowodzie niemieckim lub żydowskim, nawet nie czytając i nie konfrontując wiedzy zawartej w Kronice Prokosza względem innych źródeł, od razu wydał wyrok – aj waj, no to jest proszę ja was, fałszerstwo, inaczej być nie może…

Joachim Lelewel – szkic Davida d’Angers, 1844 (wikipedia.org)

Biedny, nieszczęśliwy idiota ośmieszył się po wsze czasy (i to niejednokrotnie!), bo nic tak dobrze jak czas nie weryfikuje histerii i pozoranctwa chwilowych „autorytetów”. Dziś po prawie wieku od zaborów każdy już doskonale wie, że

skazane na porażkę powstania Polaków przeciwko zaborcom były organizowane przez takich jak on masonów tylko po to, aby zlikwidować fizycznie najbardziej patriotyczny kwiat młodzieży polskiej wywodzący się z rycerstwa oraz przejąć po zabitych lub zesłanych szlachcicach majątki ziemskie.

Wszystkie powstania, które zakończyły się starannie zaplanowaną porażką i ubojem biologicznie najwartościowszej części społeczeństwa miały rodowód żydo-niemiecko-masoński. Wszystkie, albowiem masoneria to tylko podżegacze nieuznający narodów lub narodowości. Z takimi wartościami więc jak patriotyzm lub narodowość oni zawsze walczą w interesie międzynarodowego koczownika – jedynej nacji nieposiadającej stałego kraju lub narodu.

Od prehistorii podawali się za: Anunaków, żydów, Niemców, Aszkenazów a obecnie za Chazarów, i kto wie, może kiedyś powrócą do swoich rzeczywistych korzeni – plemienia neandertalskich Mongołów – cudem ocalałych podczas tej hecy z potopem.

Zaciekłe ataki na Kronikę Prokosza stają się w pełni zrozumiałe, kiedy zapozna się z jej treścią –

z prawem do władzy, które jest w niej zagwarantowane przez króla Lecha I Wielkiego wyłącznie dla szlachty wywodzącej się z najznamienitszych rodów o tradycjach rycerskich. Nie dla przybłędów, nie dla zdrajców, nie dla oszustów lub podszywających się na potomków Lecha lub Lechitów. Władza nad narodem przynależy się wyłącznie osobom szlachetnie urodzonym, z rodów królewskich o ugruntowanych i potwierdzonych czynem wartościach politycznych i bojowych.

Ponadto władza ta musi być zaakceptowana demokratycznie – przy pomocy prawomocnego wiecu słowiańskiego, czyli bezpośredniej woli ogółu – a nie jakichś sfałszowanych pseudowyborów lub tajnych zakulisowych negocjacji dokonanych poza plecami narodu. Za uczynki tajne obowiązuje w Lechii kara śmierci – i chyba ten fakt wzbudził u masonerii aż taką lawinę przypominającej skowyt kopniętego kundla histerii.

Władza w Lechii pochodziła od zawsze od dołu społeczeństwa wybierającego na wiecu swojego króla, a nie od narzuconej lub odziedziczonej władzy decydującej nizinom społecznym odgórnie, jaki będzie system i prawo. Efekt był taki, że w Lechii nigdy nie było niesprawiedliwych panów, bo jak byli, to raz dwa dostawali w czapę. Nie było, gdyż to Lechia (dziś Polska) w całości jest krajem panów – od których pochodzi zresztą nazwa „państwo”. Jedynie w Lechii ilość prawdziwej szlachty (mającej idealnie takie same jak reszta prawa) wynosiła około 20 procent – i na tym polegała nasza moc – ogromna ilość wiernych rycerzy gotowych zawsze do obrony kraju.

Na tak zwanym Zachodzie tymczasem żałosna parodia naszej szlachty, czyli ilość tchórzliwej i trzymającej się z dala od walk pseudoszlachty (tak zwanych „lepiej” urodzonych) nigdy nie przekroczyła 1-2 procent! Zachodnia „szlachta” nie ma niczego wspólnego z istotą prawdziwego szlachectwa – to tylko żałosne, zdegenerowane genetycznie pasożyty pełne wad wrodzonych – nigdy nienażarte larwy toczące jak rak zachodnie narody. Nasza lechicka szlachta natomiast to była siła życiowa narodu, dająca mu oparcie i gotowa zawsze do jego obrony – jej najlepsza naj-szlachetniejsza część, jak sama nazwa wskazuje.

tadeusz-wolanski

Na szczęście Kronikę Prokosza uznali za autentyczną prawdziwi historycy i naprawdę wybitne postacie z polskiej nauki i kultury, tacy jak historyk Julian Ursyn Niemcewicz czy archeolog Tadeusz Wolański, uznany numizmatyk i kolekcjoner starosłowiańskich monet. Jego zbiór i olbrzymią kolekcję mason Lelewel oczywiście również uznał za fałszerstwo, gdyż według niego Wolański to amator, a Słowianie przed Mieszkiem nie znali pieniędzy, chodzili po drzewach i płacili zajęczymi łapkami, nie znając oczywiście cudów hebrajsko-niemieckiej polityki monetarnej.

Ech, ten Prusak. A oto zbiory monet, których według Lelewela „nie było”:

https://audiovis.nac.gov.pl/zespol/1:4759/

Tych monet „nie było”, no bo króla Kraka „nigdy nie było”, nie było też kopca króla Kraka, z którego wykopano owe monety, których nie było. Były jak wiemy zajęcze łapki, a może królicze…

kopiec-krakusaProwadzone przez doc. Józefa Żurowskiego w latach 1934-1937 prace archeologiczne w Kopcu króla Krakusa I. Przekopano zaledwie 4% podstawy kopca, a docent Żurowski „nagle zmarł” w trakcie tak przełomowych dla dalszych dziejów Polski prac. Fot. wikipedia

Ale nieważne, poza tym Kronikę Prokosza potwierdziły odkrycia archeologiczne oraz wyniki najnowszych badań genetycznych. Jako wisienkę na torcie można uznać fakt, że Prokosz zawarł w swojej Kronice tak ogromną liczbę starożytnych wierzeń, obyczajów oraz zdarzeń, szczegółów życia politycznego, metod prowadzenia wojen, wyborów władcy i wojewodów, że

absolutnie nikt żyjący 800 lat później nawet teoretycznie nie byłby w stanie sobie tego zmyślić.

Pokrycie zaś faktów historycznych zawartych w Kronice Prokosza z faktami opisywanymi w zagranicznych źródłach – do których nie mógł się dobrać, aby je spalić, Kościół katolicki lub późniejsza żydomasoneria – (Starożytny Rzym, Starożytna Grecja, kroniki frankońskie, itp.) – to już jest nie jedna, ale cała garść kolejnych wisienek.

Kronika Prokosza, jak podaje źródło, to najdziwniejsza z kronik polskiego państwa. Napisana w X wieku, ale znaleziona w czasach późniejszych przypadkowo przez kogoś bardziej światłego niż niepiśmienny żyd handlujący w kramie. Przetrwała we fragmentach większej części, zawiera sensacyjne dzieje dawnej Polski. Uznana za nieprawdziwą, przez długie lata pozostawała poza mediami głównego ścieku.

kronika-polska-prokosz

Dziś zestawiona z innymi źródłami z tamtego okresu, wydaje się dokumentem zastanawiająco zgodnym z rzeczywistym zapisem dziejów dawnej Lechii.

Jest zaginionym pomnikiem starożytności. Jest zgodna w detalach panowania poszczególnych władców z dziełami innych historyków i kronikarzy żyjących w innych miejscach świata, i innych czasach.

Prokosz był biskupem żyjącym w czasach Mieczysława Pierwszego (Mieszka I), miał więc odrobinę szczęścia, gdyż

od czasu rzymskiej chrystianizacji zaistniało w Lechii całe grono zaciekłych przeciwników przeszłości – niszczycieli dawnego świadectwa – należał do nich nawet Bolesław Chrobry, który „starożytne rękopisma popalić kazał”. Nie można sobie nawet wyobrazić większego barbarzyństwa. Jak podaje wydawca:

„Odkrycie kroniki Prokosza winniśmy znanemu ze świata i gorliwości generałowi Morawskiemu. Dziwnym trafem ten ważny rękopism wynaleziony został w kramie żydowskim w Lublinie, gdzie go nieświadomy właściciel chciał na funciki obrócić i wiele nawet kartek zaginęło tym sposobem dla potomności”.

prokosz_kronika-polskaProkosz, Kronika polska, Sandomierz 2015, wyd. Armoryka

SŁOWIANIE

Najdawniejsze wzmianki o Słowianach pochodzą z pradziejów – z czasów, kiedy rękami Herodota dopiero wymyślono to dziwne coś o nazwie historia. Te prastare dokumenty, w tym Herodota nazywającego Słowian Scytami a Lechię Scytią, dowodzą, że Słowianie żyli na naszych ziemiach od co najmniej osiemnastego wieku przed naszą erą. Odnalezione na dzień dzisiejszy kroniki i zapiski po prostu dalej nie sięgają.

Dużo dalej sięga genetyka i badania DNA, które nie tylko fakty spisane potwierdzają, ale jeszcze przenoszą dowody naszego istnienia – przede wszystkim w dorzeczu Odry i Wisły – dużo bardziej w przeszłość, bo aż do okresu 10 700 lat temu, ale to już wiemy.

praslowianska-haplogrupa-r1a-w-europie-i-w-azjiRozkład prasłowiańskiej haplogrupy R1a w Europie i Azji (rys. wikipedia)

Genetyka, starożytne mapy oraz oczywiście lingwistyka doskonale wypełniają lukę na temat, skąd się wzięli w Europie Słowianie. Według najstarszych wzmianek dorzecze Odry, Wisły i Donu nazywano Sarmacją. Lud Sarmatów zamieszkujący tę ziemię wywodzi się od starożytnego Iranu – Airy-an – kraju Ariów – ludzi szlachetnych. Iran od czasów podboju przez Ramę był zamieszkały przez Ariów – tak jak Europa przez Słowian. Najstarszą cywilizacją zamieszkałą na tym terenie był Elam, której rozkwit przypada na okres czwartego tysiąclecia przed naszą erą. Stolicą była Suza założona około 6 tysięcy temu. I właśnie z Elamu Sarmaci – wysocy Aryjczycy – wyemigrowali na północ do Europy jeszcze przed czasami Starożytnego Rzymu.

Elam upadł w wyniku podbojów na rzecz Akadu około 2250 lat przed nasza erą. Być może to było przyczyną emigracji Sarmatów do ziemi spokrewnionych z nimi genetycznie Słowian. Być może niemal identyczny język jakim się obydwa narody posługiwały. Tak czy siak w następnych wiekach kilka razy niszczono Elam, atakując Sarmatów: ze strony Babilonu, Asyrii, ponownie Babilonu i wreszcie Persji. Potem Naród Elamicki zniknął z kart historii. Elamici ulegli rozproszeniu, migracji lub wchłonięciu przez inne narody. Ocalał jedynie ród Sarmatów, który wyruszył na północ do Europy…, ale to już za chwilę…

Podboje starożytnej Persji są dobrze udokumentowane. Tak to już jest bowiem, że każdy chełpi się swoimi zwycięstwami, a Arabowie to już szczególnie mają do wazeliny ciągoty. Dlaczego więc nie aktualizuje się podręczników do historii, skoro znane są doskonale wyżej wymienione fakty?

Dlaczego nie umieszcza się sprostowań co do niezbitych faktów, że nasza historia nie rozpoczęła się wcale razem z Mieszkiem Pierwszym?

No cóż przyczyna jest prozaiczna – te same siły, które nasz kraj zapragnęły po prostu zniewolić – po prostu brutalnie wymazały naszą historię po to, abyśmy jej nie znali. Efekty są straszne – 99 na 100 współczesnych Polaków nawet nie ma pojęcia o tym, że od czasu istnienia naszej sfałszowanej historii jesteśmy niewolnikami. Niemal wszyscy tę oczywistą niewolę pozwolili sobie wmówić jako niepodległość, dobro cywilizacyjne lub osiągnięcie, a jest dokładnie na odwrót. Okupanci, zaborcy oraz zdrajcy narodowej sprawy starannie i drobiazgowo zataili przed naszym Narodem fakt, że przed Mieszkiem Pierwszym byliśmy największym mocarstwem światowym, którego normy obyczajowe, prawo i egzystencja były oparte wyłącznie na nieskrępowanej wolności, prawdziwej demokracji, powszechnej prawdzie, dobru i stuprocentowej sprawiedliwości. Starannie skradziono nam Europę, starannie skradziono historię, a obecnie starannie kradną nam naszą narodową dumę i resztki majątku.

Zapoznajmy się więc z tym, co mieliśmy jako Słowianie, zanim nas zaczęto okradać, a tym, co mamy obecnie jako niewolnicy złodziei, ponieważ tylko kiedy się zapoznamy i porównamy Lechię przed- i pochrześcijańską, odrodzić się może na powrót nasza skradziona duma i utracone dziedzictwo naszego Narodu.

Znany wszystkim doskonale Mieszko Pierwszy był wybrany na słowiańskim wiecu na króla lechickiego w roku 957. Był władcą samodzielnym i sprawował niepodzielną władzę, ponieważ wiec był prawomocnym systemem uznawanym przez wszystkich Słowian od zarania dziejów – to była słynna Słowiańska Siła, której żałosną parodię doskonale znacie pod nazwą „demokracja”. Parodia ta jest tak nędzna i haniebna, że do władzy w sposób „tajemniczy” dostają się żydy, transwestyci lub murzyni – których nikt nigdzie nie wybierał, o których nikt nigdy nie słyszał nawet i na których oczywiście nikt nigdy nie oddał nawet jednego głosu.

Po przyjęciu chrztu w roku 966 sytuacja samego Mieszka diametralnie także się zmieniła – został zdegradowany do zaledwie roli księcia zależnego od papieża i tak właśnie był od tamtej pory postrzegany. Innymi słowy,

przyjęcie tego obrządku rzymskiego w cudowny i nadprzyrodzony sposób przemieniło go z roli właściciela suwerennego kraju do roli dozorcy pewnej nadwiślańskiej prowincji.

To nie był zatem awans moi drodzy, a już na pewno nie cywilizacyjny. Okres jego rządów to był dla Słowian moment przełomowy – chwila, od której w praktyce zaczęły się wszystkie nieszczęścia Słowian-Sarmatów-Lechów-Polaków.

A dawna Lechia była potężna i wspaniała.

autor: Baca

Całość czytaj na:

http://innemedium.pl/wiadomosc/prawdziwa-historia-cz-iii-co-jest-slowianin

Poczet królów Lechii:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/tag/poczet-krolow-lechii/

„Kronika polska” abp. Prokosza (X w.)

– lektura obowiązkowa każdego Polaka-Lechity-Słowianina:

https://books.google.pl/books/about/Kronika_polska_przez_Prokosza_w_wieku_X.html?id=WdpbAAAAcAAJ&redir_esc=y

Polski badacz z Vancouver Paweł Szydłowski o „Kronice polskiej” arcybiskupa Prokosza:

Bracia Polachy, nie dajmy się zastraszyć szalejącej z wściekłosci masonerii, negującej autentyczność „Kroniki polskiej” abp. Prokosza. Ta kronika jest autentyczna, co już potwierdzają i potwierdzać będą niezależne badania w ciągu najbliższych lat. Nie mając przez wieki podstawowej wiedzy na temat Prawdziwych Korzeni Narodu Polskiego, jaką posiadamy teraz – byliśmy po prostu bezbronni. Wrogowie wolnej Polski ujadają i muszą ujadać, bo kończy im się po prostu bezkarna władza nad umysłami i duszą Lachów-Polachów, zawsze wolnych Lachitów.

TAW

Czytaj również:

Polachy, wstańcie z kolan! Przestańcie się obwiniać. To Was powinni przepraszać. Spotkanie z dziejopisarką oraz Strażniczką Wedy/Wiedy/Wiedzy Słowian Marzeną Bielińską

Polachy, wstańcie z kolan! Przestańcie się obwiniać. To Was powinni przepraszać. Idzie wielka lawina Wielkiej Pobudki Słowian. Tej lawiny już nikt nie jest w stanie powstrzymać, choć wielu bardzo się stara. Jedynie MOC wynikająca ze świadomości prawdziwych korzeni naszego naRODu jest w stanie wyzwolić Polskę z wieluwiekowej niewoli fizycznej i mentalnej.

Z serca zapraszam na spotkanie z dziejopisarką oraz Strażniczką Wedy/Wiedy/Wiedzy Słowian Marzeną Bielińską 🙂

TAW

http://niezaleznatelewizja.pl/tag/marzena-bielinska/

O projekcie „Przepowiednia SaryMaty do PoLachów”

Drodzy Darczyńcy,

Celem mojego projektu jest wydanie i w efekcie upowszechnienie „Przepowiedni Sarymaty do Polaszków”. Dokonuję próby przypomnienia Nam Wszystkim – kim jako Polachowi Spadkobiercy haplogrupy R1A1 Jesteśmy!

Poprzez 1000 lat zaborów, wojen, najazdów, wynarodawiania oraz indoktrynacji łacińskiej kultury zapomnieliśmy, jaki jest nasz naturalny SŁOWIAŃSKO-ARYJSKI styl mowy, życia i kultury. Chrześcijaństwo napłynęło do nas z Cesarstwa Rzymskiego, wprowadziło łacinę do Naszego Polaszego języka i język Nasz Słowiański stracił swoją pierwotną melodię. Przesłowił się.

  • Dlaczego język rosyjski, czeski ma melodię, a my mamy oschłą mowę z obcymi słówkami?
  • Dlaczego święta słowiańskie, tak cenne i wiarygodne, bo odbywały się w zgodzie z kosmicznym przesileniem: wiosennym, letnim i zimowym – zniknęły, a w zamian za to dostaliśmy sztuczne ceremonie z Rzymu, niezwiązane z cyklami przyrody?
  • Dlaczego coroczny Kupałowy Chrzest w ogniu i w wodzie zamieniliśmy na jednorazową dziwną ceremonię, czyli nieświadomy chrzest jednorazowy w wieku, gdy nie można podejmować świadomych decyzji?

Słowianie co roku odnawiali Chrzest – kąpiąc się w Świętej Wodzie i skacząc przez Święty Ogień uwalniali z siebie winy i oczyszczali swoją duszę ze słabości, a wszystko robili to radośnie, wzniośle, we wspólnocie i w pełnej świadomości ducha.

Trzecią podstawową rzeczą, którą utraciliśmy, to tożsamość – Kim Jesteśmy!?

Uczą w szkole nas o Mieszku i to wszystko na ten temat!!? A my i następne pokolenia, które przydą po nas, mamy prawo wiedzieć

  • o Starożytnym Imperium Lechickim,

  • o 14 władcach przed Mieszkiem.

  • O potędze szlaku bursztynowego i solnego, który biegł wzdłuż Wandalii zwanej dzisiaj Wisłą.

  • O Wielkich Sarmatach, Krakach, Lachach i Wandalach.

Dlatego ta księga, to tylko wstęp, pieśń która zwiastuje drugą księgę napisaną w formie sagi. Nazwa Polacy wywodzi się z łaciny,

a my, Słowianie, Polachy jesteśmy,

bo od Lachitów Przodków – Polachy – mamy przydomek.

Laszki i Lachy my jesteśmy,

a nasze dzieci powinny usłyszeć o tym wreszcie w czasach,

gdy tożsamość narodów ginie bezpowrotnie.

By tak się jednak nie stało, napisałam tę księgę.

I to jest natchnienie i główny cel projektu.

Jestem samotną matką czwórki dzieci i dlatego

pragnę dla dzieci Polaszy (Polskich)

przekazać prawdę dziejów Wawelu,

by dzieci wiedziały,

kim są Słowiańsko-Aryjskie przodki nasze

i kim są Polachy, czyli Polacy.

Równie moje własne miłowanie Ojczystej i wyjaśnienie zagmatwanej

i zagubionej przez wieki Prawedy (prawdy) o naszych korzeniach

jest ważne dla mnie jako Laszki, pisarki, szlachcianki, filozofki i terapeutki. Tak, terapeutki.

Bo naród Polski ma potężną traumę przejawiającą się

zaniżonym poczuciem wartości,

a uczynioną poprzez zaborców, inkwizytorów, prześladowców,

którzy prawie przez 1000 lat próbowali poniżyć godność i wartościowość Polskiego Narodu.

Drzewo bez korzeni żyć nie może, próchnieje i jeżeli nie powrócimy do swych korzeni prawdy o przodkach, to nie przetrwamy jako naród. Stąd temat projektu.

Zebrane przeze mnie pieniądze przede wszystkim posłużą do wydania 500 egzemplarzy książki oraz zakupu używanego laptopa, bo mój uległ uszkodzeniu i nie mam na czym pracować. Gdybym uzbierała większą sumę, przeznaczę ją na promocję książki w mediach i organizację spotkań autorskich oraz seminariów słowiańskich. W dalszej perspektywie celem tej akcjii jest aktywizacja środowiska,

żałożenie fundacjii „My Polachy”

i organizacja imprez słowiańskich na większą skalę.

Jak również promocja książki w środowisku polonijnym. Jako samotna matka czwórki dzieci utrzymywałam się z pomocy rodziny i przyjaciół podczas zbierania materiałów do napisania tej książki. Nie pracowałam również, bo wychowywałam dwuletniego synka. W związku z powyższym nie posiadam wystarczających środków, by dalej zrealizować to przedsięwzięcie, dlatego umieściłam swój projekt na portalu „Polak Potrafi”, prosząc Was o pomoc i wsparcie finansowe, by dokończyć realizację przedsięwzięcia dzięki Waszemu wsparciu.

Marzena Bielińska

ul.Nad Ujściem 12

84-360 Łeba

tel. 730869520

e-mail: marzena.pisarka@wp.pl

fejsbuk: https://www.facebook.com/marzena.bielinska.52

Jeśli chodzi o nagrody, to pragnę je przekazać Państwu po wydrukowaniu książki, co zajmie trochę czasu, także proszę o cierpliwość i wyrozumiałość, za co z góry dziękuję.

Marzenia Bielińska

źródło:

https://polakpotrafi.pl/projekt/przepowiednia-sarymaty-do-polachow

Czytaj również: