Refleksologia a katolicyzm

Ostrożnego katolika, który wpisał dziś w wyszukiwarkę „refleksologia a katolicyzm” informuję, że chodzenie boso po drobnych kamykach nie jest grzechem. Sam to robię co kilka dni 🙂

Egzorcysta ks. Jan Pęzioł z Wąwolnicy poleca refleksologiczne zabiegi. Refleksologia to medycyna naturalna – dużo starsza niż Kościół katolicki – znana wielu cywilizacjom i wszystkim kulturom pierwotnym, w tym m.in. Słowianom, Chińczykom, rdzennym mieszkańcom obu Ameryk.

Zupełnie inną sprawą jest, że przez grudzień i styczeń dla własnego dobra najlepiej w ogóle wstrzymać się przed wizytami we wszelkich – wszelkich – gabinetach. Bo przestrzeń w tym czasie jest szczególnie wrażliwa na programowanie – i możliwe są różnego rodzaju podczepienia.

A gra idzie teraz o dusze Lachów Polachów.

TAW

 

Justin Bieber walks around barefoot in Boston. The barefoot healing secret

justin-bieber-barefoot-boston-park

bieber-barefoot2

bieber-barefoot3

Wszystkie największe gwiazdy światowego show businessu podpiętę są bezpośrednio pod „wielką piramidę”, a niektóre z nich znają nawet pewne arkana „wiedzy tajemnej” ukrywanej przed ogółem społeczeństwa, przed niewtajemniczonymi…

W tym wypadku chodzi o wiedzę tajemną związaną z umiejętnością pozyskiwania przyRODzonej i nadprzyRODzonej Mocy z Ziemi poprzez meridian nerki na stopie.

Nie każda jednak wielka gwiazda show businessu wiedzę tajemną potrafi wykorzystać do umiejętnego kreowania własnej Mocy. Justin Bieber to potrafi.

Niewtajemniczeni jego fani zjawisko uwiecznione na powyższych zdjęciach traktują zapewne jako zwykłą fanaberię nakręconego nastolatka, nie mając najmniejszego pojęcia, że sprawa jest o wiele głębsza…

O pożytkach płynących z bosochodzenia, umiejętnego współżycia z Naturą oraz pozyskiwania przyRODzonej i nadprzyRODzonej Mocy z Ziemi czytaj w dziale „Bosą stopą na Matce Ziemi”:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/bosa-stopa-na-matce-ziemi/

TAW

*fot. hollywoodlife.com, thesun.co.uk, twitter.com

Lawiny Wielkiej Zmiany istoty nieprzebudzone już nie powstrzymają: matrix rozpada się na naszych oczach! Do wydarzeń w Wielkiej Brytanii jesienią dołączą wydarzenia w USA…

victory

Dzieje się 🙂 Idzie Wielka Zmiana 🙂 Tej lawiny istoty nieprzebudzone już nie powstrzymają: matrix rozpada się na naszych oczach! Do wydarzeń w Wielkiej Brytanii jesienią dołączą wydarzenia w USA oraz w… Watykanie…

Zachowajmy spokój serca i obserwujmy wydarzenia chłodnym okiem. Matrix się sypie – i będzie się sypał. Gady z tygodnia na tydzień słabną i powoli już się przegrupowują w kierunku ucieczki z naszej pięknej planety 🙂

Ewolucyjny, stopniowy rozpad hologramu Wielkiej Iluzji

Sukcesywny rozpad wielopoziomowej (program wgrany na wielu gęstościach) Wielkiej Iluzji dla istot solidnie zaprogramowanych i zakleszczonych w energożernych, energodojnych egregorach (wielowiekowych myślokształtach zrodzonych z ludzkiej wyobraźni podsycanej konkretnymi kulturowo wprogramowanymi obrazami, np. ukrzyżowanego Mesjasza czy wiecznej szczęśliwości pod wodzą Lenina, wiecznej szczęśliwości pod wodzą Unii Europejskiej) będzie procesem niezwykle bolesnym.

Kluczem do przetrwania jest drożne Ciało

Struktury nieprzepracowanych, niedrożnych ciał fizycznych wielu istot nie wytrzymają starcia z bezlitosną energią Wielkiej Zmiany – i będą po prostu fizycznie się rozpadać. To będzie bardzo trudny czas dla pokolenia aptecznego: jeśli poważnie schorowani ludzie (gdy leki nie pomagają) nie zaczną ratować się jedyną w tej chwili dla nich możliwością przeżycia, jaką jest chodzenie boso (integracja ludzkiego biopola z biosferą planety), będą po prostu odchodzić. Takie są prawa ewolucji.

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/bosa-stopa-na-matce-ziemi/

barefoot

Programowanie wody

Dbajmy więc o swoje ciała fizyczne: pijmy czystą, zdrową wodę. Tę, którą dysponujemy, błogosławmy rytualnie z mocną intencją oczyszczenia i doenergetyzowania (wykorzystujemy w ten sposób w praktyce odkrytą niedawno pradawną wiedzę o programowaniu wody).

Zakwaszony organizm to kwaśne życie

Nie zakwaszajmy swojego organizmu niepotrzebnymi lekami, cukrem, słodyczami, produktami pszenicznymi, mięsem, stresem, niskowibracyjnymi słowami, niesłużącymi Życiu myślokształtami.

Las chroni nas

Przebywajmy jak najczęściej wśród Przyrody: szczególnie Las nas teraz wspiera. Nie bójmy się kleszczy, po prostu spryskujmy się nalewką z wrotycza.

Przesileniowa moc Wody i Ognia

Spędzajmy jak najwięcej czasu nad wodą, palmy tam swoje święte ognie – spalajmy w nich rytualnie swoje troski, niedomagania i niespełnienia.

wianki

Kto nie ma możliwości rozpalenia ognia w Przyrodzie, może w każdej chwili i w każdym miejscu rozpalić tzw. ognisko kwantowe, spalając w nim swój ból, swoje frustracje, swoje nadmierne i najczęściej nieuprawnione oczekiwania wobec innych.

Ekstrakcyjne właściwości Ognia

Ogień rozpalony z intencją doskonale oczyszcza i ekstrahuje nasze pole z nieewolucyjnych algorytmów, z niesłużących nam już treści, zapisanych jednak dotąd uparcie w polu informacyjnym umysłu zbiorowego populacji.

Słowianie_

O oczyszczającej mocy Ognia (szczególnie rozpalonego w tych właśnie dniach Letniego Przesilenia) doskonale wiedzieli nasi słowiańscy Praojcowie i nasze słowiańskie Pramatki, tłumnie gromadząc się w tych dniach nad wodami, by właśnie tam rozpalać płomienie swojej miłości.

ogien

W każdym razie jak najbardziej starajmy się wykorzystać dany nam obecnie święty czas Nowej Energii Tworzenia, jaki od kilku dni mamy do swojej dyspozycji 🙂

Idzie Zmiana, będzie się działo… 🙂

TAW

ps. Wolni Lechici, pobudka! Opuśćmy w końcu ten „Ełrokołchoz” 😉 Przebywanie w nim jest poniżej naszej naRodowej godności. Zwłaszcza, że od tego roku jesteśmy płatnikiem netto, tzn. więcej do Eurokołchozu dopłacamy, niż z niego zyskujemy.

*fot. 1: youthvoices.net; fot. 2: shutterstock.com; fot. 3: flickriver.com, fot. 4: ok.ru; fot. 5 i 6: facebook.com

Czytaj również:

Chodzenie boso jest podstawą duchowości nowego paradygmatu funkcjonowania człowieka na planecie. Poprzez stopy pobieramy informację z Ziemi. Bose spotkanie z Moniką Jakubczak :-)

barefoot-in-natureFot. healthy-holistic-living.com

https://www.youtube.com/channel/UCdW9T50g-7q54HFU1PodXSA/videos

aborygenUluru – święta góra australijskich Aborygenów. Fot. gazeta.pl
aboriginePodstawą duchowości wszystkich rdzennych kultur jest intymny kontakt z Matką Ziemią. Bosa stopa jest interfejsem do wymiany informacji z całą biosferą planety. Fot. cairnsvisitorcentre.com
barefootKtóż z nas nie marzy potajemnie o sentymentalnych nieokiełznanych powrotach do naszych dziecięcych dzikich perwersji?… Fot. flickr.com

Gdyś przykuty – zdejmij buty :-) Zdrowotna bosa rewolucja rozpoczęta, a największa konspiracja niszcząca nasz system odpornościowy – wreszcie odkryta

barefoot

Odkryliśmy największą konspirację niszczącą nasz system odpornościowy, najbardziej niszczący wynalazek w historii ludzkości: jest nim but. Ostatnie naukowe odkrycia donoszą, że gumowa podeszwa kompletnie blokuje wszystkie wolne elektrony, które chronią i odżywiają całą Ziemię.

Gdy wychodzisz boso, a szczególnie gdy staniesz na kamieniu, z prędkością Światła jesteś napelniany wolnymi elektronami, które Ziemia po prostu wysyła ci przez cały dzień, codziennie, i przez całą noc – od zawsze. Gdy tylko zakładamy but – zjawisko to zanika. Całkowicie zanika. I jesteśmy odizolowani. Najnowsze naukowe umysły odkryły następujące rzeczy: problemy z krążeniem, choroby układu hormonalnego („choroby męskie” i „żeńskie”), problemy z kortyzolem (hormonem stresu), problemy z sercem – wszystkie są powiązane z noszeniem butów.

Tak jest, czyli: artretyzm, zapalenia, zapalenie wątroby, działanie układu immunologicznego – wiążą się z noszeniem obuwia. Może to być najbardziej niszcząca rzecz, jaka kiedykolwiek została wytworzona przez gatunek ludzki. Ale co możesz zrobić? Mamy technologię, która opiera się na podstawach, jest tak prosta i chroni cię od pola elektromagnetycznego lepiej, niż cokolwiek do tej pory wynaleziono. Chodzi w niej o zdjęcie i pozbycie się butów – i użycie swoich bosych stóp.

receptory-stopy

Wychodzisz na dwór ze swoim telefonem i stajesz na Ziemi.

Dostajesz wówczas tarczę ochronną ziemskiego biopola. Tarcza ochronna naszej planety jest tak potężna, że automatycznie wsysa w siebie statyczne pole zbierające się na tobie

w wyniku używania telefonów komórkowych, aparatów, iPad’ów, wszelkich elektromagnetycznych urządzeń, które nosisz, nawet od komputerów.

boso

Patrząc na beztrosko bawiące się dzieci, daje się zauważyć ich wielką potrzebę chodzenia na boso. Często zdejmują buty, upierając się, by biegać gołymi stópkami po trawie, ziemi, błocie, piasku… Nawet w domu intuicyjnie ściągają wszelkie skarpetki, kapcie i inne obuwie.

chodzenie-boso

boso

Dziwne? Już żyjący tysiące lat temu Hipokrates mawiał: „Najlepsze obuwie – to brak obuwia”. O zaletach chodzenia boso wspomina większość naturopatów. Jest to pradawny i sprawdzony środek leczniczy w przypadku złego krążenia, „zimnych stóp”, zaparcia, bezsenności, różnego rodzaju bólów głowy, rozdrażnienia, nerwic, chorób wieńcowych czy predyspozycji do szybkiego męczenia się.

boso_dzieci

boso4

Chodzić boso można po ziemi, porannej rosie, trawie, wilgotnym lub suchym piachu (np. morskim), kamieniach, śniegu, łące, deszczu, słowem po każdej naturalnej powierzchni.

Jakie przynosi to korzyści?

boso

1. Hartowanie

Propagator wodolecznictwa Sebastian Kneipp w książce „Moje leczenie wodą” do doskonałych środków hartujących organizm zaliczał: chodzenie boso po trawie, mokrych kamieniach, brodzenie w zimnej wodzie, mycie zimną wodą rąk i nóg oraz polewanie się wodą. Te proste zabiegi hartujące można wykonywać praktycznie wszędzie i przez wiele miesięcy w roku. „Z chwilą pojawienia się jesiennych przymrozków i mroźnych dni, wystarczy chodzić po szronie przez 30-60 sek., a potem po śniegu 1-2 minuty, po czym wytrzeć dokładnie stopy do sucha” (prof. Michał Tombak, „Jak żyć długo i zdrowo”). Oprócz efektu hartującego, uzyskujemy ogólne wzmocnienie organizmu i zapewniamy organizmowi ochronę przed infekcjami.

refleksologia

2. Masowanie stóp

W stopach znajduje się 72 tys. zakończeń nerwowych, odpowiedzialnych za połączenia między najważniejszymi częściami ciała. Stopy są więc prawdziwymi przekaźnikami bodźców. Chodzenie boso – dzięki oddziaływaniu na końcówki nerwowe – jest naturalnym masażem stóp, wpływającym korzystnie na pracę organów wewnętrznych, a stymulacja ta odbywa się automatycznie. Naciskanie ciężarem całego ciała i gładzenie poszczególnych części i punktów (najlepiej gdy chodzimy po nierównej nawierzchni) poprawia ukrwienie, dzięki czemu do stóp dociera więcej tlenu i składników odżywczych. To dlatego, pomimo zmęczenia długą wędrówką, w nogi wstępuje „nowe życie”.

earthing

3. Uziemienie

Jako ziemskie stworzenia jesteśmy połączeni z Ziemią poprzez stopy i nogi. Mówimy często w kontekście kontaktu z przyrodą o „ładowaniu akumulatorów”. Człowiek przedstawia bowiem sobą „baterię”, ma dwa przeciwne bieguny: górną część ciała i głowę oraz dolną część i nogi. Z chwilą pojawienia się obuwia zmniejszył się kontakt organizmu ludzkiego z ładunkami elektrycznymi Ziemi. Uziemienie jest niezbędnym połączeniem energetycznym z podłożem, które możemy osiągnąć, chodząc boso.

boso

4. Stanie mocno na Ziemi

Ziemia przekazuje nam przez stopy energię, która utrzymuje nas w łączności z siecią życia i daje nam oddech. Podtrzymuje nas, odżywia i zaopatruje. Kiedy „jakiś system (np. obwód elektryczny) jest w ogóle nieuziemiony, istnieje ryzyko, że wyjątkowo silny ładunek przeciąży i spali system. W podobny sposób jednostki nieuziemione ryzykują, że zostaną pokonane przez silne uczucia” (Alexander Lowen, „Duchowość ciała”). To dlatego mówi się często, że ktoś, kto nie stoi mocno/pewnie na Ziemi – nie wie, kim jest i na czym stoi, nie jest w łączności z podstawowymi realiami życia, z codzienną rzeczywistością.

boso

5. Uważność

Gdy zaczynamy chodzić boso, stajemy się bardziej uważni. Dzieje się to na wielu płaszczyznach. Najpierw uważamy, by nie stanąć na czymś, co mogłoby zranić nam stopę, zwracamy uwagę na kamienie, owady, gady… To element instynktu przetrwania.

Gdy przyzwyczaimy się do tego sposobu poruszania, zaczynamy czuć więcej. Stopa staje się kolejnym zmysłem, poprzez który możemy utrzymywać kontakt z roślinami, Ziemią, kamieniami. Nie jest istotna odległość, określony do pokonania odcinek drogi, staje się ważny każdy krok, wtopienie w Przyrodę, uważność na to, co wokół, i patrzenie Sercem.

boso

6. Relaks

Chodzenie boso to naturalny sposób poruszania się, zgodny z fizjologią naszego ciała, niejako przyrodzony nam jako ludziom. Pozwala zregenerować siły, rozluźnić spięte mięśnie. Dzięki obcowaniu z jonami ujemnymi natury (zamiast szkodliwego oddziaływania otaczających nas wokół jonów dodatnich) daje szansę na uzdrowienie ciała i ducha.

jednosc

7. Wrażliwość

Stanie gołymi stopami na Ziemi zapewnia bezpośredni kontakt z Naturą, pomaga utworzyć żywy związek z Ziemią. Wczesna styczność z przyrodą wspiera wychowanie naszych dzieci na istoty wrażliwe, czujące, współczujące.

Ale uwaga! Chodzenie boso… wciąga! 🙂

za:

1) https://www.youtube.com/watch?v=ZUAsazwL0IM

2) http://dziecisawazne.pl/7-powodow-dlaczego-warto-chodzic-boso/

Czytaj również:

Jak Matka Ziemia uzdrawia konflikty…

Mother_Earth caitlin taylor

Jeśli pokochamy i obdarzymy szacunkiem naszą Ziemię, to okaże się, że Ona wciąż potrafi uzdrawiać i doradzać, kierując naszymi krokami i rozwiązując za nas nawet najtrudniejsze problemy. Do tego potrzebna jest pradawna szamańska postawa, pełna szacunku i umiłowania Ziemi jako naszej Matki.

O tym jak bardzo oddaliliśmy się od takiej postawy, amerykańscy Indianie wiedzieli już z dawno temu obserwując zachowanie białego człowieka. Oto fragment przemowy, jaką przed ponad 150 laty wódz Indian Seattle wygłosił do swoich współplemieńców:

„Wielki Wódz w Waszyngtonie zawiadamia nas, iż życzy sobie kupić nasz kraj. Przemyślimy jego propozycję, bo wiemy, że jeśli ziemi nie sprzedamy, przyjdzie Biały Człowiek z bronią i zagrabi ten kraj. Ale jak można handlować niebem czy ciepłem ziemi? Jeśli my nie posiadamy ani chłodu powietrza, ani blasku wody, to jak wy możecie to od nas kupić? Każda połać tej ziemi jest dla mojego narodu święta, każda błyszcząca igła jodły, piaszczysty brzeg, mgła w ciemnych lasach, brzęczący owad – wszystko to jest święte: w myślach i w działaniach mojego narodu. Sok płynący w drzewach nosi w sobie wspomnienie Czerwonego Człowieka. My jesteśmy cząstką Ziemi i ona jest cząstką nas. Pachnące kwiaty to nasze siostry; sarna, koń, wielki orzeł, to nasi bracia. Skaliste góry, soczyste łąki, ciepło ciała kucyka i człowiek, wszystko to należy do jednej rodziny.

600full (2)

Jeżeli sprzedamy wam ten kraj, musicie wiedzieć, że jest on święty i uczyć wasze dzieci, że każdy duch odbijający się w czystych wodach jezior opowiada o wydarzeniach i tradycjach naszego narodu. Szmer wody jest głosem naszych praojców. Rzeki są naszymi braćmi; to one gaszą nasze pragnienie, dźwigają łodzie i żywią nasze dzieci. Jeżeli sprzedamy nasz kraj, to musicie o tym pamiętać i uczyć wasze dzieci:

rzeki są naszymi braćmi i waszymi. Odtąd musicie je szanować tak samo jak każdego innego brata. W miastach Białych brakuje ciszy. Nie ma takiego miejsca, gdzie można by słuchać, jak rozwijają się liście wiosną, jak brzęczą owady. Ale może to tylko dlatego, że jestem dziki i nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć. Miejski łoskot jest zniewagą dla uszu. Co to za życie, gdy nie można usłyszeć głosu samotnego lelka albo nocnego kumkania żab w stawie?”.

earth92

Po wysłuchaniu tej przemowy sprzed 150 lat możemy zadać sobie pytanie: czy coś się zmieniło od tamtych czasów? W pewnym stopniu na pewno tak. Mamy większą świadomość ekologiczną, segregujemy śmieci, powoli zaczynamy oszczędzać energię oraz zasoby Ziemi. Ale czy w głębi nas zmieniają się nasze uczucia do planety? Ostatnio miałem okazję posłuchać aborygeńskiego strażnika pradawnych tradycji, Boba Randalla, który opowiadał, czym dla Aborygenów jest Ziemia.

„Żyliśmy na Ziemi jak ludzie ziemi i to był nasz naturalny sposób życia – być częścią tych wszystkich dobrodziejstw. Nic nie było czymś różnym od ciebie. Jeśli żyjesz, to łączysz się ze wszystkim, co żywe, stajesz się jednością z tym. I tak byliśmy wychowywani w dzieciństwie. Posiadanie ziemi było dla nas czymś całkowicie innym od tego, jak rozumieli to Anglicy. My nie byliśmy właścicielami ziemi, zamiast tego byliśmy własnością Ziemi, należeliśmy do Niej.

600full-my-profile

Wszystko, co posiada ciało, kiedyś umrze, ale Ziemia będzie nadal istnieć. I dlatego powinniśmy się o nią troszczyć, tak jak troszczymy się o nasze matki. Troska o Ziemię i obdarzanie jej bezwarunkową miłością oraz poczucie jedności z Nią określamy słowem Kanyini. Możesz to poczuć, gdy czujesz się dobrze na jakimś terenie, wówczas jest to tak, jakbyś mieszkał razem z rodziną, bo to co widzisz, wszystko, co żyje, faktycznie jest twoją rodziną, rośniesz i żyjesz wraz z nią. I wtedy nigdy nie poczujesz się samotny. To jest niemożliwe, bo ze wszystkich stron otacza cię rodzina, od ziemi pod stopami do wysokich drzew. To piękny sposób życia. Nikogo na zewnątrz nie wypychasz, a zamiast tego wszystkich zapraszasz do środka.

Dla nas wszystko, co powstało i co nas otacza, jest doskonałe od samego początku, a więc po prostu stań się częścią tego. Wówczas poczucie pełnego zrozumienia tego, kim naprawdę jesteś, okazuje się wspaniałym doświadczeniem. To coś tak pięknego, że nie zamieniłbym tego odczucia na nic. To dlatego mieszkam obok świętej góry Uluru. Mam wielkie szczęście”.

Earth-Mother

Czy pradawna wiedza o Ziemi może nadal pomagać ludziom żyjącym teraz w Europie? Okazuje się, że tak. Oto przykład: pewnego razu przyszły do mnie dwie siostry – posunięte już w latach panie, które zażarcie walczyły o spadek, a właściwie o prawa do ziemi po śmierci rodziców. Przez wiele lat siostry nie mogły dojść do porozumienia, kierowały kolejne pozwy do sądu, kłóciły się, a nawet kilka razy doszło pomiędzy nimi do rękoczynów. Ziemia wraz z niezamieszkanym domem dziczała, a wszyscy w rodzinie oraz w sąsiedztwie stracili nadzieję na rozwiązanie tego konfliktu. W końcu siostry trafiły do mnie, bo dowiedziały się, że zajmuję się również pracą z konfliktami.

600full

Na samym początku spytałem, o co chodzi – i wówczas wszystko zaczęło się od nowa. Nie ma sensu opisywać szczegółów sporu, ważne, że w pewnej chwili obie wykrzyczały do siebie groźbę: „zabiję cię”. Wtedy wpadłem na pomysł, że może jest za tym głębsza mądrość i powiedziałem: „dlaczego by faktycznie, choćby na chwilę nie umrzeć?”. Kobiety były zaskoczone, a ja szybko zaproponowałem, żeby umarły „na niby”, czyli przez chwilę poudawały, że faktycznie pozabijały się nawzajem. Ponieważ i tak nic innego im nie pozostawało, postanowiły spróbować i wkrótce obie leżały na dywanie, udając martwe i zakopane dwa metry pod ziemią. Poprosiłem, żeby wczuły się w tę sytuację i zaczęły mówić tak, jakby były zakopanymi w ziemi martwymi osobami.

600full (1)

„Ach, nie żyję. Co za ulga. Kiedy tu leżę, w głębi ziemi, czuję grunt, po którym chodziłyśmy i który zawsze nas jednoczył. Kiedy żyłam, ciągle widziałam to, co nas różni, ale teraz widzę, że obie powstałyśmy z tego samego prochu” – powiedział duch jednej z nich. „Tak, to zdumiewające – odrzekł drugi „duch” – dobrze mi tutaj. Nigdy nie przypuszczałam, że mogę być z tobą w tak bliskim związku. Teraz widzę, że obie jesteśmy dziećmi tej samej Matki Ziemi”.

600full-my-profile (1)

Wówczas znowu odezwała się pierwsza z sióstr: „Strasznie mi smutno, że przez całe życie nie potrafiłam zauważyć jak wiele nas łączy. Wiem, że są pomiędzy nami różnice, ale wiem także, że istnieje też coś wspólnego, głęboko ludzkiego”. „Tak – przytaknęła druga siostra – może spróbujemy komunikować się w taki sposób, który będzie brać pod uwagę zarówno Ziemię, jak i pochowanych w Niej zmarłych”.

968full-my-profile

Obie panie, mocno wzruszone leżały jeszcze przez jakiś czas na dywanie, jakby przyswajając wiedzę, której właśnie udzieliła im Matka Ziemia i zmarli. Później rozmawialiśmy o tym, jakie to dziwne kłócić się o ziemię, zamiast jej słuchać oraz o tym, jak łatwo zapomina się o tym, co bardzo głęboko nas wiąże i łączy.

W końcu przywołaliśmy także duchy zmarłych rodziców, symbolicznie pytając, co oni mają w tej sprawie do powiedzenia. Kiedy już wszystkie strony zostały wysłuchane, okazało się, że siostry odnalazły w sobie chęć do rozmów i wzajemnych ustępstw. To jednak jest już dalsza część historii.

Jeśli pozwolimy sobie na szamańskie podejście do Ziemi, to odkryjemy, że Ona bez przerwy do nas przemawia. Słuchanie głosu Ziemi nie jest takie trudne i wcale nie trzeba udawać zmarłego. Kiedy nie wiesz, w jaką stronę ruszyć i co dalej robić, gdy masz jakąś blokadę lub nie wiesz, jak zrealizować projekt, dzieło czy plan, pozwól, żeby pomogła ci matka Ziemia. Niech ruch twojego ciała odpowie na pytania. Zapytaj sama siebie: W jakim kierunku Ziemia chce poprowadzić moje ciało? Jeśli nie wiesz od razu, spróbuj zrobić kilka kroków w różne strony świata i poczekaj na chwilę, w której twoje ciało samo zadecyduje, który kierunek jest najodpowiedniejszy. Następnie bardzo uważnie i powoli poruszaj się w tę stronę, równocześnie zadając sobie pytanie, co takiego oznacza dla mnie ten kierunek. Co mi przypomina, z czym się kojarzy? Gdyby pójść dalej tą drogą, to co znajduje się dalej, nawet za morzami i za lasami? Na przykład może cię „ciągnąć” na zachód, południe, wschód czy północ. Albo możesz pójść do rogu pokoju, bo jest tam spokój i cisza. Dowiedz się, jakie znaczenie ma dla ciebie wybrane miejsce lub kierunek i zastanów się, czy i w jaki sposób Matka Ziemia odpowiedziała na twoje kłopoty albo pytanie…

Robert Palusiński

(fragment książki „Od Mitu do głębi Serca”)

palusińskiCałość książki:

https://drive.google.com/file/d/0B9cQMmo5F3-eRGFxOElSV2wxVms/view?pli=1

Podziel się, proszę, opinią o książce, np. co ci dała jej treść i co wniosła nowego. Zależy mi na twoim zdaniu, ponieważ chcę pisać jeszcze lepsze inspirujące teksty. Pragnę także dowiedzieć się, czy (i na ile) to, co proponuję, jest przydatne bądź inspirujące. Napisz, proszę, kilka zdań na e-mail:

r_palusinski@yahoo.com

Pozdrawiam Cię serdecznie i do zobaczenia :)
Robert Palusiński

Garść wiedzy tajemnej z epoki kamienia łupanego… Kilka naprawdę niezłych patentów na uwolnienie się z matrixa

Drobne wyjaśnienie. Oglądając film, umiejmy odróżnić ziarno od plew. Lansowana nachalnie w filmie – przez mainstreamowego jednak producenta – teoria ewolucji jest tyleż bałamutna co zakłamana – jak i cały obecnie obowiązujący „naukowy” paradygmat. Za kilka lat okaże się już oficjalnie, że ludzki genotyp wcale nie pochodzi od małpy, ani tym bardziej od ryby…

Ale generalnie film jest bardzo wartościowy, bo jednak pomaga nam wejść w synchronię z Ziemią, z ziemskim leczącym biopolem.

Oczyść swoje tętnice w naturalny sposób. Tego nie dowiesz się od lekarzy

barefoot running

Wycieczka po naczyniach krwionośnych

Naczynia krwionośne przypominają system wodno-kanalizacyjny w domu. Składa się on zazwyczaj z wytrzymałych, miedzianych rur doprowadzających wodę pod ciśnieniem. Są również rury odprowadzające wodę wykonane z tworzyw sztucznych, o dużej średnicy i cienkich ściankach, pozwalają wodzie po prostu odpływać.

Rury doprowadzające wodę można porównać do tętnic, które dostarczają krew do narządów Twojego ciała. Tętnice to solidne naczynia krwionośne o grubych ścianach – przepływająca przez nie krew znajduje się pod wysokim ciśnieniem, nie mogą więc pękać. Jednakże nie są one aż tak sztywne jak rury kanalizacyjne. Są one do pewnego stopnia elastyczne, tak aby mogły dostosować się do przepływu krwi w zależności od potrzeb narządów.

boso

Naczynia odprowadzające krew z narządów i przenoszące ją do serca to żyły. Są one miękkie, mają cienkie ściany, ale nie stanowi to zagrożenia, ponieważ krew płynie w nich powoli.

Tak jak woda w domu, krew płynąca naczyniami pod ciśnieniem (czyli w tętnicach) ma żywą barwę. Krew odpływająca miękkimi naczyniami, czyli żyłami, jest ciemna. Nerki i wątroba służą jako oczyszczalnie ścieków – filtrują odpady. Natomiast płuca wzbogacają krew w tlen. Dodatkowo, wątroba jest jak stacja paliw: dostarcza krwi glukozę, która służy komórkom za paliwo.

barefoot

Dlaczego krew nie przykleja się do tętnic?

Krew ma niedobry zwyczaj lepienia się do wszystkiego. Możesz się o tym przekonać, kiedy zaczniesz krwawić: krew zostawia plamy na każdej powierzchni, z którą się zetknie! A jednak nie przykleja się ona do ścian tętnic.

Ten cud zawdzięczamy cienkiej warstwie komórek nabłonkowych, które wyściełają wnętrze tętnic. Komórki te wytwarzają antykoagulant, dzięki któremu krew spływa po ścianach tętnic jak woda po kaczce.

Niestety palenie tytoniu, działanie wolnych rodników (kanibalistycznych cząstek), homocysteiny (substancji prowadzącej do stanów zapalnych), niewłaściwa dieta czy siedzący tryb życia nieustannie niszczą nabłonek tętnic.

W przypadku uszkodzenia nabłonka komórki krwi przyklejają się do ściany, tworząc niewielki skrzep. Pozwala to naprawić tętnicę, ale po takiej naprawie pozostają ślady.

Kluczowa rola płytek krwi

Krew nie jest jednorodnym czerwonym płynem. Składa się ona z żółtawego przezroczystego płynu zwanego osoczem, w którym zawieszone są białe i czerwone krwinki oraz płytki krwi. Oprócz tego we krwi znajdują się cukry oraz białka, które jak statki transportują tłuszcze, a wśród nich – cholesterol.

Rolą płytek krwi jest zapobieganie utracie krwi.

W przypadku powstania otworu w żyle lub tętnicy płytki gromadzą się w danym miejscu, sklejają ze sobą i zatykają otwór jak korkiem. Następnie w uszkodzonym miejscu tworzy się rodzaj „sieci rybackiej” z fibryny, w który wplatane są czerwone i białe krwinki oraz elastyna; „korek” twardnieje i staje się niemal niezniszczalny: to zjawisko nazywamy koagulacją. To ten sam mechanizm, który hamuje krwawienie z ran, tworząc strupki na skórze.

W przypadku powstania otworu w wewnętrznej ścianie tętnicy wyłożonej nabłonkiem rana zabliźnia się, a komórki nabłonka z powrotem ją pokrywają. Krew znowu może przepływać jak wcześniej, nie przylegając do ściany tętnicy. Jednakże powstała blizna sprawia, że ściana tętnicy grubieje. Staje się twardsza. Dochodzi do tak zwanej sklerotyzacji tętnicy. W środku zmiany powstaje „czop lipidowy”, składający się z tłuszczów, kryształów cholesterolu, żelaza, miedzi i wapnia. Ta miękka substancja zwana jest blaszką miażdżycową. Zjawisko to nazywamy miażdżycą tętnic (lub arteriosklerozą).

Miażdżyca tętnic może zaniknąć samoczynnie, zwłaszcza gdy zmiana jest świeża. Jednakże jeśli nie zmienimy szkodliwego stylu życia, wówczas zjawisko to będzie co jakiś czas nawracać. Po kilkudziesięciu latach blizna powiększa się, a wraz z nią blaszka miażdżycowa. Światło tętnic może zmniejszyć się nawet o 80%. Jeśli w tym momencie pójdziesz do kardiologa, to zleci on prawdopodobnie badania w kierunku zwężenia światła tętnic (nazywane stenozą).

barefoot

Zagrożenia związane z miażdżycą

Kardiolog słusznie będzie się martwić. Tak naprawdę wystarczy niewielkie krwawienie we wnętrzu zmiany miażdżycowej. To zdarza się dość często. Takie krwawienie może spowodować zgrubienie blizny i całkowite zablokowanie światła tętnicy. Kolejnym zagrożeniem jest powstanie zakrzepu. W obu tych przypadkach przepływ krwi może zostać całkowicie zablokowany.

Można sobie wyobrazić, że powstanie dużego zakrzepu w tętnicy jest bardzo niebezpieczne!

Narządy nie otrzymują potrzebnego tlenu ani glukozy, a w przypadku utrzymania się takiego stanu – obumierają. Jest to szczególnie niebezpieczne wtedy, gdy dotyczy serca, mózgu, nerek, oczu czy nóg. Zjawisko to nazywamy zakrzepicą; może ona nawet prowadzić do zawału mięśnia sercowego (obumarcia komórek serca) lub udaru mózgu.

Miażdżyca często występuje w tętnicach wieńcowych, które dostarczają do mięśnia sercowego glukozę i tlen. Nazywamy je „wieńcowymi”, ponieważ tworzą one swego rodzaju wieniec wokół serca. Zakrzepica tętnic wieńcowych oznacza zawał mięśnia sercowego, który charakteryzuje się śmiertelnością na poziomie 50% w przeciągu kilku godzin.

barefoot

Leki przeciwcholesterolowe niczego nie zmieniają

Jeżeli obejrzysz blaszki miażdżycowe pod mikroskopem, to zobaczysz że około 10% ich składu stanowi cholesterol.

Współcześni kardiologowie zaczęli podawać osobom cierpiącym na miażdżycę leki obniżające poziom cholesterolu we krwi. Podręczniki medycyny uczą, że obniżenie stężenia cholesterolu spowalnia postęp miażdżycy i zmniejsza ryzyko powstania zakrzepu prowadzącego do zatoru.

Jednakże obniżenie stężenia cholesterolu wcale nie jest skuteczne. W rzeczywistości cholesterol nie jest przyczyną miażdżycy tętnic, tylko służy do ich naprawy. Dlatego też z wyników większości badań wynika, że leki przeciwcholesterolowe (fibraty, statyny) obniżają stężenie cholesterolu we krwi, jednak nie przyczyniają się do obniżenia śmiertelności związanej z zawałami serca, co było celem tych badań1.

Wręcz przeciwnie – niskie stężenie cholesterolu jest problemem dla organizmu. Cholesterol to niezbędna cząsteczka wchodząca w skład ścian komórek, zapobiegająca wnikaniu w nie płynów pochodzących z zewnątrz komórki. Po obniżeniu stężenia cholesterolu odpowiednią dietą lub lekami osłabiasz swoje komórki i zwiększasz ryzyko wystąpienia udaru krwotocznego, jak potwierdziły to niedawne badania kliniczne2.

Ponadto leki przeciwcholesterolowe mają wiele skutków ubocznych: bóle mięśni i więzadeł3, impotencję4, zaburzenia pamięci5, a także prawdopodobnie zwiększone ryzyko zachorowania na raka6.

barefoot

Leki przeciwzakrzepowe to obosieczna broń

No dobrze, zapomnij o cholesterolu. Ze względu na to, że incydenty sercowo-naczyniowe wywoływane są przez zakrzepy, współczesna medycyna wymyśliła zażywanie leków zapobiegających krzepnięciu krwi (leki przeciwzakrzepowe).

Dokładnie to zalecają zazwyczaj kardiolodzy. Przepisują oni niewielkie dzienne dawki np. aspiryny, która zapobiega sklejaniu się płytek krwi.

Problem polega na tym, że zmniejszenie krzepliwości krwi zwiększa ryzyko powstania krwawienia związanego z miażdżycą.

Z kolei 40% udarów wiąże się z krwotokiem w obrębie mózgu, co również jest konsekwencją obniżonej krzepliwości.

Jednakże udary występują także u osób, które nie zażywają leków przeciwzakrzepowych, ale ich tryb życia (przede wszystkim brak sportu) i dieta (nadmiar kwasów omega-6 i brak kwasów omega-3) sprawiają, że ich proces krzepnięcia krwi jest zaburzony.

Widać więc, że zażywanie leków przeciwzakrzepowych nie jest rozwiązaniem pomagającym uniknąć udarów mózgu. Można je stosować w nagłych przypadkach (do rozpuszczenia powstałych wcześniej niebezpiecznych zakrzepów) lub po zabiegu chirurgicznym.

boso

Pomostowanie aortalno-wieńcowe: trudne rozwiązanie

Ponieważ obniżanie stężenia cholesterolu lekami jest nieskuteczne, a leki przeciwzakrzepowe są groźne dla zdrowia, pozostaje zabieg chirurgiczny. Podczas zabiegu chirurgicznego można dosłownie obejść problem stenozy (zwężenia) tętnicy, wszczepiając dodatkowe połączenia między tętnicami. Rezultat takiej operacji jest natychmiastowy. Na tym właśnie polega słynne wszczepienie by-passów. Jednakże zabieg ten jest niezwykle obciążający. Wymaga on znieczulenia ogólnego, otwarcia klatki piersiowej oraz zatrzymania akcji serca, które musi przestać bić, aby można było wykonać zabieg. Ponadto podczas zabiegu konieczne jest użycie pompy do krążenia pozaustrojowego, która co prawda jest niezbędna do utrzymania pacjenta przy życiu, ale jest szkodliwa dla organizmu, szczególnie w przypadku przedłużającego się zabiegu.

Obecnie zabiegi te można przeprowadzać z wykorzystaniem robotów, dzięki czemu nie trzeba otwierać klatki piersiowej ani stosować krążenia pozaustrojowego. Trzeba jednakże pamiętać, że wszczepienie by-passów powinno być ostatecznością. Podobnie jak leki przeciwzakrzepowe, zabieg ten może uratować życie w nagłym przypadku.

Kiedy z powodu zwężonej tętnicy narządom chronicznie brakuje krwi, dochodzi do naturalnego pomostowania (wytworzenia krążenia obocznego). Nowe tętnice omijają zwężenie i nie trzeba przeprowadzać zabiegu.

Takie zjawisko zachodzi jednak tylko w przypadku często używanych narządów. Innymi słowy, organizm jest w stanie sam poradzić sobie z problemem, ale pod warunkiem prowadzenia zdrowego, aktywnego trybu życia (ćwiczenia około min. 30 minut dziennie aż do lekkiej zadyszki i spocenia się).

W przypadku wszczepienia by-passów i prowadzenia siedzącego trybu życia nowe tętnice ponownie zaczynają się zwężać. Wtedy prawdopodobnie znowu trzeba będzie przeprowadzić operację, co niesie za sobą różne zagrożenia.

Teraz już wiesz, że pomostowanie wieńcowe należy przeprowadzać wyłącznie w sytuacjach nagłych. Naturalne pomostowanie jest skuteczniejsze, mniej ryzykowne i wiąże się z mniejszymi kosztami.

Kardiolodzy powinni przede wszystkim zalecać zmianę stylu życia, a nie przepisywać leki i wysyłać na operacje.

Tak się jednak nie dzieje, ponieważ całkiem niedawno pojawiły się nowe rozwiązania: angioplastyka, którą zaczęto stosować pod koniec lat 70. ubiegłego wieku, oraz stentowanie – w praktyce stosowane od około 1980 r.

barefoot-1

Iluzja postępu technologicznego w medycynie

Angioplastyka polega na usunięciu zwężenia bez pomostowania. Chirurg wprowadza do tętnicy wieńcowej cewnik zwany cewnikiem prowadzącym. Cewnik ten jest wsuwany aż do miejsca zwężenia, a następnie wprowadzany jest cewnik z balonikiem nadmuchiwanym pod ciśnieniem. Pozwala to na rozszerzenie przewężonego naczynia.

Na początku rezultaty są zadziwiające. Tętnica rozszerza się, ponownie umożliwiając przepływ krwi. Jak jednak łatwo sobie wyobrazić, płytka miażdżycowa przygnieciona balonikiem na nowo się zabliźnia i narastają na niej nowe komórki. W 40% przypadków po około pół roku po wprowadzeniu balonika tętnice zwężają się ponownie (czyli następuje tzw. restenoza).

„To nieważne” – orzekli pod koniec lat 80. ubiegłego wieku specjaliści kardiolodzy, kiedy dowiedzieli się o ograniczeniach wiążących się z zabiegiem angioplastyki. „Możemy wstawić do tętnicy niewielką rurkę, która zapobiega jej ponownemu zwężaniu się”.

Wynalazek ten nazwano stentem i zaczęto go wstawiać niemal bez umiaru. Zapominano przy tym, że:

  • wszczepionych stentów nie można usunąć. W razie problemów, cóż, pacjent musi nauczyć się z tym żyć (lub umrzeć);
  • stent, jak łatwo sobie wyobrazić, nie jest tak gładki jak naczynia krwionośne. Wręcz przeciwnie – chropowaty, do którego płytki krwi uwielbiają się przyklejać i tworzyć zakrzepy. W związku z tym pacjentowi po zabiegu należy podawać leki przeciwzakrzepowe, które z kolei zwiększają ryzyko wystąpienia krwawienia (a więc również udaru krwotocznego);
  • komórki tętnic szybko narastają we wnętrzu stentu i w 25% przypadków dochodzi do restenozy.

„To nieważne” – znowu stwierdzili specjaliści kardiolodzy.

Na początku XXI wieku wynaleźli oni tzw. aktywne stenty, pokryte uwalnianą stopniowo substancją zapobiegającą restenozie. Rozwiązanie idealne? Skądże – aby tętnice ponownie się nie zwęziły, pacjent musi latami przyjmować leki przeciwzakrzepowe!

A długotrwałe zażywanie leków przeciwzakrzepowych prowadzi nie tylko do zwiększonego ryzyka krwotoku, ale także sprzyja powstawaniu wrzodów żołądka. W efekcie trzeba przyjmować leki zmniejszające kwaśny odczyn soków żołądkowych, których poważną wadą jest utrudnienie trawienia pokarmów. A to z kolei prowadzi do niedoborów żywieniowych i sprzyja nawet chorobom śmiertelnym. Istna lawina efektów ubocznych!

barefoot-3

Kardiolodzy przyparci do muru

Przez długi czas pomniejszano znaczenie tych niedogodności, jednakże kardiolodzy zaczęli mieć pewne wątpliwości. Zauważono, że udary krwotoczne występują częściej, niż sobie to wyobrażano (40% przypadków udarów), a z pozostałych 60% aż 40% miało charakter kryptogenny, czyli nieznaną przyczynę.

Wniosek: należy jak najmniej ingerować w fizjologię chorego, aby nie spowodować (oczywiście nieumyślnie) katastrofy!

Dlatego też większość najbardziej obeznanych z tematem kardiologów, w tym doskonały dr Michel de Lorgeril z CNRS w Grenoble,

nawołują w przypadku chorób dotykających serca i tętnic do stosowania prostszych, bardziej naturalnych i mniej inwazyjnych metod leczenia.

W 2004 roku niemiecki kardiolog Rainer Hambrecht stał się sławny dzięki porównaniu dwóch grup pacjentów ze stenozą naczyń wieńcowych. W pierwszej grupie znaleźli się pacjenci, którzy nie przeszli żadnego zabiegu chirurgicznego, nie brali leków i uprawiali umiarkowaną aktywność fizyczną. Pacjenci z drugiej grupy przeszli zabieg wszczepienia stentu i wrócili do poprzedniego trybu życia. Po 12 miesiącach 42% pacjentów z wszczepionym stentem zaczęło ponownie odczuwać problemy; w grupie osób ćwiczących było to tylko 12%. Ponadto pacjenci z grupy uprawiającej ćwiczenia byli wyraźnie w lepszej formie.

Należy zatem przestać faszerować osoby cierpiące na choroby serca i tętnic lekami! Poza sytuacjami nagłymi trzeba unikać wszelkich zabiegów chirurgicznych.

Osoby cierpiące na miażdżycę tętnic lub osoby po udarze mózgu powinny przejść na zdrowy styl życia, codziennie uprawiać umiarkowane ćwiczenia fizyczne, stosować dietę śródziemnomorską (Michel de Lorgeril zaleca dietę kreteńską). A przede wszystkim nie zażywać leków obniżających stężenie cholesterolu, ponieważ nie zapobiegają one incydentom naczyniowo-sercowym i mają wiele skutków ubocznych.

Należy jednak unikać wyczynowego uprawiania sportu, ponieważ może to prowadzić do udaru mózgu.

barefoot

Jak zmotywować się do zmiany stylu życia?

Nowa generacja kardiologów, świadomych wyższości takiego podejścia do leczenia, stanęła przed poważnym problemem. Zdali sobie oni sprawę, że pacjenci nie potrzebują nowego leku ani nowych technologii, ale wsparcia, dzięki któremu odnajdą oni motywację do zmiany stylu życia. Nikt ich tego nie nauczył na studiach…

Oczywiście nie jest łatwo w znaczący sposób zmienić czyjś styl życia. Nawet codzienna praca z trenerem może być niewystarczająca.

Jest to szczególnie trudne w dzisiejszych czasach, kiedy żyje się w pośpiechu i ciągłym stresie, które sprawiają, że regularne uprawianie sportu i przygotowywanie organicznych posiłków staje się utopią.

boso6

Michel de Lorgeril w swojej książce „Prévenir l’infarctus et l’AVC” (Zapobieganie zawałom i udarom) pisze tak:

„Aby odnieść sukces i zrelaksować się – palę papierosy i nie dbam o jakość posiłków; aby mieć więcej czasu – pomijam posiłki. Bieganie dwa lub trzy razy w tygodniu znajduje się na końcu mojej listy, ponieważ przez palenie i złe odżywianie odczuwam przewlekłe zmęczenie7”. Czyż to nie jest prawdziwe i nagminne?

Przy tego typu pacjentach, gdzie wprowadzanie zmian w stylu życia jest trudne, kardiolodzy odczuwają czasem nieodpartą chęć przepisania po prostu leków obniżających ciśnienie krwi, stężenie cholesterolu i zmniejszających krzepliwość oraz zalecają zabieg chirurgiczny.

boso3

Łatwo wybrać się do apteki i łykać tabletki dwa czy trzy razy dziennie, popijając szklanką wody. Zabieg jest nieco droższy, ale przecież wystarczy zarezerwować tylko termin. Pacjent przychodzi do szpitala rano, jest znieczulany, a kilka dni później wraca do domu. W tym właśnie celu powstał system opieki zdrowotnej.

Z kolei wprowadzenie sporych zmian w stylu życia wymaga znacznego wysiłku oraz nieustającej pracy nad sobą. Pracy, którą pacjent musi wykonać tylko sam.

W obliczu tak radykalnej zmiany pojawia się wiele ważnych pytań. Po co mam się starać? Co tak naprawdę motywuje mnie do wstawania rano i ćwiczenia? W jaki sposób mam wyeliminować wszystkie produkty, które mi szkodzą? Skąd wziąć energię na zmianę miejsca pracy, by przenieść się na spokojne, ale pewnie mniej płatne i mniej prestiżowe stanowisko, ale gdzie będę mógł prowadzić zdrowszy tryb życia? Czy naprawdę chcę poczuć się lepiej?

boso2

Niestety odpowiedzi na te pytania nie znajdziesz na recepcie czy podczas sesji z psychologiem. Należy zastanowić się nad dwiema kwestiami: po co i dlaczego żyję? Trzeba na nowo dokonać wyborów związanych z nauką, pracą, związkami czy rodziną.

Jean-Marc Dupuis

pocztazdrowia.pl

Źródła:

  1. Badania instytutów: Framingham, Wolfson, MRFIT, Honolulu.
  2. „Modifiable Etiological Factors and the Burden of Stroke from the Rotterdam Study: A Population-Based Cohort Study” badanie opublikowane w kwietniu 2014 roku.
  3. Badanie ILLUMINATE (2007), opublikowane w „New England Journal of Medicine”.
  4. S. Sultan and N. Hynes, „The Ugly Side of Statins. Systemic Appraisal of the Contemporary Un-Known Unknowns”, Open Journal of Endocrine and Metabolic Diseases, Vol. 3 No. 3, 2013, pp. 179-185. doi: 10.4236/ojemd.2013.33025.
  5. Cholesterol jest niezbędny do budowy neuronów, a statyny z kolei obniżają poziom cholesterolu. Statyny zwiększają współczynnik kwasów omega-6/omega-3, co powoduje pogorszenie funkcji poznawczych, jak pisze w swojej książce Michel de Lorgeril „Cholestérol, Mensonges et Propagande” (Cholesterol, kłamstwa i propaganda), Thierry Souccar Editions, s. 211.
  6. Szwedzkie badanie naukowe opublikowane w czerwcu 2013 r. w czasopiśmie naukowym „PlosOne”.
  7. Thierry Souccar Editions, s. 199.

barefoot

Najtańszy lek – chodzenie na bosaka 🙂

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/bosa-stopa-na-matce-ziemi/

Nie płać lekarzom — uzdrów się sam 🙂

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/nie-plac-lekarzom-uzdrow-sie-sam/