Jeden spacer – setki przekazów…

Fraktalne odzwierciedlenie obecnego starcia matrixa z Naturą… Finał starcia jest oczywisty…
Rdestowiec ostrokończysty, czyli dziki bambus. Roślina na dziś! Doskonale oczyszcza gleby silnie skażone roundupem oraz metalami ciężkimi z samolotowych oprysków – rdestowiec ostrokończysty łatwo akumuluje te toksyny w swoim organizmie

Dzika róża (Rosa canina) gotowa do tegorocznego Rytuału Zbioru…
Czyż może istnieć na naszej przepięknej planecie większa, dostępna człowiekowi moc niż osobiście otrzymana z rąk Natury naturalna witamina C ?… Czy istnieje na naszej przepięknej planecie roślina bardziej zasobna w nauralną witaminę C niż Dzika Róża (Rosa canina)?…
Reklamy

Dendroterapia. Drzewa, które leczą emocje

Dąb przyspiesza powrót do zdrowia, czereśnia wspiera kobiecość, a brzoza koi nerwy – przekonują miłośnicy drzew. Można im wierzyć lub nie, ale faktem jest, że kontakt z przyrodą potrafi tonizować emocje, a nawet leczyć.

Doceniali je Germanowie i dawni Słowianie. Starożytni Grecy i Egipcjanie (zachowała się nawet płaskorzeźba ze starożytnego Egiptu przedstawiająca parę, która wymienia się z drzewem energią). Wciąż ceni je wysoko tzw. medycyna ludowa (albo po prostu naturopaci). Artyści i filozofowie szukali w kontakcie z nimi inspiracji. Budda doznał pod drzewem oświecenia. Dziś właściwości drzew zostały też docenione przez badaczy, naukowców, przekonują się do nich lekarze. W Rosji na przykład okazało się, że umieszczenie gałązki jodły syberyjskiej w szpitalnej sali zredukowało liczbę zarazków w powietrzu o połowę. Po badaniach przeprowadzonych w Holandii uznano, że osoby mieszkające blisko lasów chorują o 20 proc. rzadziej.

Jodła syberyjska (Abies sibirica)

Jednym z najbardziej oddanych badaczy drzew jest niemiecki przyrodnik Manfred Himmel. Już jako dziecko zaczął odkrywać ich uzdrawiającą moc i kontaktować się z nimi. W książce „Drzewa pomagają leczyć” wspomina, że w jego otoczeniu każde dziecko miało swoje ulubione drzewo, na którym lubiło przesiadywać. „Całe drzewo liściaste lub iglaste jest ogromną żywą kulą energii życiowej” – tłumaczy. „Ludzie, którzy w niej przebywają, energetyzowani są ze wszystkich stron. Energia przepływa, oczyszcza i wzmacnia całą strukturę ciała. Umysł jest pobudzony, przejrzysty i przewidujący”.

autor: Jolanta Maria Berent

całość czytaj na: https://zwierciadlo.pl/psychologia/dendrologia-drzewa-ktore-lecza-emocje

Życie jest potężną energią, która się manifestuje wszędzie tam, gdzie dać jej chociaż ziarenko możliwości – Janusz Zagórski

https://youtu.be/xvoIi_tn1KA

UFO, mamy dowody! Bezlitosne starcie mainstreamu z alternatywą, czyli Marcin Prokop w rozmowie z Januszem Zagórskim.

Wszechświat jest pełen życia, wszechświat tętni życiem. „Życie jest potężną energią, która się manifestuje wszędzie tam, gdzie dać jej chociaż ziarenko możliwości” – mówi badacz zjawisk niewyjaśnionych Janusz Zagórski, założyciel Niezależnej Telewizji.

Zawieś oko na liści zielonych ciałach…

https://youtu.be/vIOxazUZVXE

„Lass” – Łąki Łan

*LASS – baśniowy przyjaciel, strażnik korzeni, duchowy inspirator, pokorny inhalator. Troszczy się o nas od prawieków. Czas zatroszczyć się o niego. Łąki Łan składa hołd i zaprasza do odnowienia radosnej, głębokiej, czystej relacji z Żywym Leśnym Królestwem, z którym wszyscy jesteśmy nierozerwalnie połączeni. Czas do Lasu iść znowu!

DAJTA MI TE CHASZCZE, GAJ, DAJTA GĄSZCZ
W KNIEJ TAK POPAŁĘTAĆ SIĘ, POPAMIĘTAĆ
DAJ MI LAS, DAJ MI WEJŚĆ, DAJ MI WEŃ GNAĆ
DAJ PRZED SIEBIE IŚĆ DOKĄD WPROST NIE PAMIĘTAĆ
ZAWIESIĆ OKO NA LIŚCI ZIELONYCH CIAŁACH
PRZYJEMNOŚĆ NIEMAŁA MILEJ MILEJ MILEJ
W KOŁO ZIELONA FALA

W LAS IDĘ WRAZ Z MOJĄ CAŁĄ FAMILIJĄ
PO TO BY POKŁONIĆ SIĘ ODDAĆ ZIEMI HOŁD
ŻEBY MIAŁA CAŁY CZAS NAS W OPIECE
HEJ GAJE BORY PUSZCZE HEJ LASY
NA CIAŁACH LIŚCI DAJ ZAWIESIĆ OKO
SKORY DO KORY WYCIĄGAM KONARY BŁOGO
LASY MĄ MODĄ, LASY MĄ MODLITWĄ
IM GŁĘBIEJ W LAS IDZIEMY CAŁĄ SITWĄ

LUBIĘ DO LASU IŚĆ SOBIE NA SPACA
LASU DORADZA MI LASU NAWRACA
LUBIĘ NA POLANE SIĘ WBIĆ Z DALA
POLANA MYŚLI ROZWIANE SCALA

CZAAAAS DO LASU IŚĆ ZNOWU

POCHŁANIA MNIE LAS, CHŁONĘ GO SŁYSZĘ W KRĄG RYKI
ŻYWA LEGENDA MROK ROBIĘ SIĘ DZIKI DZIKI
CZUJĘ JAK ODCHODZĄ W DAL NIEZDROWE NAWYKI
I NAPRAWIAJĄ SIĘ PRZEPALONE STYKI STYKI
ZERO PODNIETY I ZERO ZAMUŁKI
SZYSZYNKĘ CZYSZCZĘ, WYTĘŻAM CZUŁKI
CZULE DOTYKAM, PADAM CZÓŁKIEM DO ŚCIÓŁKI
POBIERAM PROGRAM Z NAJWYŻSZEJ PÓŁKI

NIECH ŻYJE BAL, BA! NIECH ŻYJĄ KORZENIE HOWGH!
TARABANI SIĘ ENDEMICZNE PLEMIE YO!
STĄPA PACH! DO RYTUAŁU SKORE
DRZEWCÓW POTOMKI, LASKI I ZIOMKI
LAS RĄK, PĘDY, ROSOCHA, MCHU DYWANY
SZAPO BA, SZYCHO BAUNS KUMY, KAMRATY, KOMPANY
TAJGA, SELWA, REGIEL, ŁĘG, BÓR, GAJ, KNIEJA
PÓKI PORASTAJĄ, PÓKI PNĄ PNIE JEST NADZIEJA

LUBIĘ DO LASU IŚĆ SOBIE NA SPACA
LASU DORADZA MI LASU NAWRACA
LUBIĘ NA POLANE SIĘ WBIĆ Z DALA
POLANA MYŚLI ROZWIANE SCALA

CZAAAAS DO LASU IŚĆ ZNOWU

ONA DO BUSZU BUSZU BUSZU SZŁA
ON DO LALALALA LASU LAZŁ

RADUJE SIĘ SERCE I DUSZA
KIEDY CIAŁO DO LASU RUSZA

muzyka i tekst: Łąki Łan

grafiki: https://youtu.be/vIOxazUZVXE

Już wiadomo, skąd pochodzą Polacy… Jesteśmy potomkami potężnego ludu, twórców starożytnych cywilizacji – prof. Mariusz Kowalski

Nie jesteśmy „uboższymi krewnymi”, lecz nową cywilizacją, w twórczy sposób adaptującą dorobek cywilizacji łacińskiej. Nie musimy naśladować Francuzów, Niemców czy Włochów – jak wmawiają nam różni „oświeceni” doradcy. Najnowsze badania genetyczne w połączeniu z niedawnymi odkryciami archeologicznymi sprzyjają powstawaniu nowych koncepcji dotyczących dziejów cywilizacji. Niedawne odkrycia wykazały, iż Ariowie, którzy założyli cywilizacje indyjską i irańską oraz stali się symbolem przewagi cywilizacyjnej Europejczyków, nie tylko wywodzili się z ziem polskich (ze społeczności, która 3000-2500 lat przed narodzeniem Chrystusa wytworzyła kulturę amfor kulistych), ale również pod względem genetycznym najbliżsi byli dzisiejszym Polakom.

Niektórzy entuzjaści doszli nawet do wniosku, iż cywilizację indyjską i cywilizację w ogóle stworzyli Polacy. Oczywiście w czasach gdy nad Gangesem osiedlali się Ariowie (1200-1500 lat prz. Chr.) Polaków w sensie dosłownym jeszcze nie było.

Należałoby raczej przyjąć, iż część pra-Ariów (czy też pra-Słowian) pozostała na obszarze Polski i zbiegiem czasu uformowali oni naród Polski, podczas gdy inna ich cześć wyruszyła w daleką podróż na południowy-wschód, by na obszarze Indii i Persji stworzyć dwie wielkie cywilizacje. Wędrówka Ariów trwała setki lat.

Po drodze tworzyli oni różnego rodzaju struktury społeczno-polityczne sytuujące się w różnych części Wielkiego Stepu i terenów do niego przylegających, rozciągających się na przestrzeni tysięcy kilometrów od Karpat po Ałtaj, od syberyjskiej tajgi po Kaukaz, Pamir i Tybet.

Pozostałości ich kultury od dłuższego czasu odkrywają archeolodzy, lecz dopiero od niedawna uzmysłowili oni sobie, iż nawiązują one bardzo wyraźnie do późnoneolitycznej kultury amfor kulistych, rozwijającej się przede wszystkim w dorzeczu Wisły i Odry. Scytowie i Sarmaci, uważani za ludy irańskie (zbieżność nazw Iran – Airan nie jest przypadkowa) byli częścią ludu Ariów, która pozostała na Wielkim Stepie.

Nasze związki z Sarmatami, w które wierzyła szlachta Rzeczypospolitej, znajdują obecnie potwierdzenie w faktach. Tym bardziej iż wśród ludów sarmackich zamieszkujących Wielki Step wymieniani byli przez starożytnych kronikarzy m.in. Serbowie i Chorwaci, którzy nieco później, ale jeszcze przed pojawieniem się na Bałkanach (i nad Łabą) zamieszkiwali prawdopodobnie południe dzisiejszej Polski.

Wielki Step był w owym czasie swego rodzaju śródziemnym „oceanem”. Niezbyt przyjazny do trwałego zamieszkania, wykorzystywany jednak w celach transportowych. Stało się to szczególnie proste, gdy ludzie na Wielkim Stepie udomowili konie. W czasach gdy nie opanowano jeszcze umiejętności żeglugi oceanicznej, pozwoliło to na względnie szybkie przemieszczanie się po „suchym oceanie” (jak nazwał step Adam Mickiewicz), co umożliwiło naszym kuzynom dotarcie do subkontynentu indyjskiego. Można to porównać do późniejszej ekspansji Europejczyków, już za pośrednictwem prawdziwego oceanu, do Ameryki. W przypadku Ariów sama podróż z Europy do Indii trwała oczywiście znacznie dłużej.

Niemcy, czyli mieszanka

Najnowsze odkrycia podważają również poglądy wielu uczonych z końca XIX i początków XX wieku, głoszących, iż najbliższymi krewnymi Ariów były ludy germańskie. Genetyka i językoznawstwo są w tej kwestii jednomyślne: Germanowie powstali jedynie w wyniku oddziaływania pra-Ariów na mieszkańców północnej Europy, podczas gdy zamieszkujący środkowo-wschodnią Europę ludy słowiańskie (Polacy, Ukraińcy, Białorusini) są tych pra-Ariów bezpośrednimi potomkami.

Zupełnie nic wspólnego z Ariami nie mają natomiast pozostali Europejczycy (Francuzi, Włosi, Hiszpanie), w przeważającej części wywodzący się od spokrewnionych ze sobą ludów celtyckich i italskich oraz zasymilowanych przez nie ludów zachodniej Europy (m.in. Iberów). Rosjanie natomiast wykazują znaczną domieszkę ludów fińskich i turańskich.

Odyseja polskich pradziadów

Cechą genetyczną wyróżniającą pra-Ariów, obecną dziś zarówno w Europie Wschodniej, Azji Środkowej, jak i Indiach, jest haplogrupa y-dna R1a. Tymczasem cechą charakterystyczną mieszkańców Europy Zachodniej jest haplogrupa y-dna R1b. Obie haplogrupy y-dna (a więc dziedziczone w linii męskiej) wywodzą się co prawda od wspólnego przodka, jednak żył on 20-30 tys. lat temu. Część badaczy uważa również, że wyodrębnienie obu haplogrup nastąpiło na południu Syberii, gdzieś w okolicach Ałtaju. Oznacza to, że ich nosiciele odbyli najpierw wędrówkę w kierunku zachodnim, by wziąć udział w zasiedleniu Europy.

[…]

autor: prof. Mariusz Kowalski

Całość czytaj na:

https://nczas.com/2019/01/24/juz-wiadomo-skad-pochodza-polacy-jestesmy-potomkami-poteznego-ludu-ze-srodziemnego-oceanu

„Zuchwała, fałszywa, dawna po cezarach wdowa – Kościół bez ducha Bożego i słowa” – Juliusz Słowacki

Poeta i natchnienie

[…]

O tak! grabarzem będę. Ten wid złoci
Z Mgły mej pamięci, siostro, i twój wieniec
Z gwiazd, do ogromnych podobny stokroci,       315
Dziwny ci na twarz rzuca półrumieniec;
Ty jak konwalia na ziemskiej wilgoci
Łez, dobrze kwitniesz — a ja, potępieniec,
Dobrze w natchnienia żyję dzikim wichrze
I serce wtenczas mam lepsze i cichsze.       320

I ja to widzę, że wola Jehowy
Jest, aby nowy świat stanął przed świtem,
Nie pożałuję ręki ani głowy,
Gdy przyjdzie pora. Ale pod błękitem
Gdzież jest kto świeży i zupełnie nowy,       325
By świat od razu jednym zbił granitem?
Z uchy, co duchów oszukują, złe są.
błękitów do mnie, Atesso! Atesso!

Świadcz o mnie, czym ja kiedy Polski ducha
W żywotną jego część i w serce ranił?       330
Czym gdzie zobaczył pleśń, szczątki łańcucha,
Fałsz, co źrennice światła mi tumanił?…
Nigdy na Boży głos nie była sucha
Źrennica moja, choć mię Bóg oszklanił

W koło… jak ludzi oddziela fatalnych       335
Od ludzi — światem rzeczy niewidzialnych.

Teraz już serce moje pełne śniegu,
Który tam zima uczuć napruszyła:
A przyjacioły moje już do biegu
Świat Boży pędzą, jest w nich Bóg i siła.       340
Może też Bóg chciał, aby w tym szeregu
Z ludźmi żywemi ma jedna mogiła,
Rażąca dziwem takiego sąsiedztwa
Nie dla pośpiechu, ale dla świadectwa

I dla przestrachu… I tak się do ruchu       345
Wiąże girlanda wiosennych żórawi.
W kraju tam jeszcze o tem ani słuchu,
A tu już ducha krwią naszego krwawi,
Serce przy sercu stoim, duch przy duchu;.
Bóg rozkwitnieniem w nas serc błogosławi,       350
Janowych widzeń ozłaca zapałem,
Chrystus krwią poi i nakarmia ciałem.

I już nam widać przez oczy proroka,
Jak Polska nowa na stolicy siada,
Kopułą duchów swych świętych wysoka,       355
A nizka, kiedy przed Panem upada;
A kiedy patrzy w świat, orlego oka;
A jako tysiąc harf, gdy z Panem gada,
Oblana wdzięków dziewiczych szkarłatem,
A jako tysiąc grzmotów, gdy ze światem.       360

O daruj Panie!… tej wielkiej pustyni,
Co się w marmury i w twój krzyż ubrała;
Jednego wieszcza mię rym śmielszym czyni,
Że tego wiary katolickiej ciała
Dotknę się… Ślimak, który kwiaty ślini,       365
Tak ich nie brzydzi, jako ta zuchwała,
Fałszywa, dawna po Cezarach wdowa,
Kościół, — bez ducha Bożego i słowa.

Mój Ukraińcu! nie wołaj tam Jana,
Niech śpi pod swoją lipą czarnoleską,       370

Cóż jego biedna lutnia — siostra dzbana,
Pod tą kopułą złotą, pod niebieską,
Troska w niej życia jest poprzeczuwana,
Lecz ta, co leży pod trumnianą deską
Dziś błyskawicą rozdarta północną,       375
Nigdy mu głowy nie zajęła mocno.

Innego trzeba w Rzymie przewodnika,
I ten już idzie, duch prawdy i wiary.
Tego weź, niech ci kościoły odmyka,
Niech Sobieskiego potrzęsie sztandary.       380
A z tego pyłu niech oczy lirnika
Tworzą chodzące po kościołach mary.

[…]

autor: Juliusz Słowacki

źródło: Juliusz Słowacki, Poeta i natchnienie, [w:] Dzieła Juliusza Słowackiego. Pierwsze krytyczne wydanie zbiorowe, T. 1, red. Bronisław Gubrynowicz, wyd. Księgarnia W. Gubrynowicza, Lwów 1909.

https://pl.wikisource.org/wiki/Poeta_i_natchnienie

https://pl.wikisource.org/wiki/Strona:PL_Dzie%C5%82a_Juliusza_S%C5%82owackiego_01_(Gubrynowicz).djvu/263

*

A tymczasem na portalu WolneLektury.pl, przeznaczonym głównie dla uczniów szkół podstawowych i średnich (dla młodych Polaków Słowian), prezentowany w tym wpisie fragment utworu Juliusza Słowackiego „Poeta i natchnienie” został OCENZUROWANY…

Tego „niepoprawnego politycznie” fragmentu utworu naszego Wieszcza NaRODowego młodzi Słowianie na portalu WolneLektury.pl nie znajdą…

A oto skan dokumentujący stosowanie cenzury przez serwis WolneLektury.pl, z zaznaczonym przeze mnie miejscem ingerencji współczesnego (2019 r.) cenzora:

Co innego, gdyby nadzorcy portalu w jakikolwiek sposób zaznaczyli miejsce edytorskiej ingerencji w dzieło artysty (choćby przez użycie wielokropka w nawiasie kwadratowym, jak to się profesjonalnie czyni), ale tu dokonano na żywym ciele utworu wieszcza CENZURY SKRYTEJ.

W jaki sposób polski uczeń może dokonać uczciwej analizy i interpretacji utworu narodowego wieszcza, skoro nie może poznać jego pełnej kanonicznej wersji?…

Jak widzimy „wolne lektury” wcale nie są wolne…

Jak wszystko w matrixie, również portale rzekomo promujące wolny dostęp do literatury narodowej stają się swoim własnym zaprzeczeniem…

O tempora, o mores!…

TAW

Księża i prałaci, nie mówcie, że ludy was opuszczają, to wy je opuściliście – Adam Mickiewicz

Księża i prałaci, wy oczekujecie zbawienia tylko od złota, od kanonu i protokołów, a tych środków, których nie posiadacie, domagacie się od władzy ziemskiej; wy, którzyście powinni podźwignąć i zbawić ziemię, domagacie się od ziemi, żeby ona was podźwignęła i zbawiła. Nie mówcie, że ludy was opuszczają; to wy je opuściliście; one was szukają na posterunku waszym i tam was nie znajdują; one chcą się podźwignąć, a wy je w dół spychacie. (…)

Lud, który walczy o swoją niepodległość albo o rozszerzenie swoich swobód… powinien nie ufać wysokim dostojnikom Kościoła, którzy wszyscy jednakowo są przywiązani do kultu absolutyzmu bez względu na to, czy ten absolutyzm jest mahometańskim, czy heretycki, czy nawet ateistyczny.

autor: Adam Mickiewicz

źródło: Literatura Słowiańska wykładana w Kolegium Francuzkiem przez Adama Mickiewicza, Nakładem Księgarni Jana Konstantego Żupańskiego, Poznań 1865.

*Adam Bernard Mickiewicz (ur. 24.12.1798 w Zaosiu lub Nowogródku, zm. 26.11.1855 w Stambule) – polski poeta, pisarz, dramatopisarz, publicysta, tłumacz, filozof, działacz religijny, mistyk, działacz polityczny, organizator i dowódca wojskowy, nauczyciel akademicki, badacz literatury słowiańskiej.

Uczciwy europoseł bezlitośnie obnaża FIKCJĘ głosowań w Parlamencie Europejskim

https://youtu.be/lzigiPUXNzI

Europoseł Dobromir Sośnierz za pieniądze Unii Europejskiej bezlitośnie obnażył i upublicznił smutne fakty: tak zwany Parlament Europejski to Wielka Fikcja (lub Wielka Fiksacja). RODacy, nie przejmujmy się więc sfałszowanymi wyborami, gdyż Parlament Europejski to tylko stado małp, którym nie chce się już nawet machać łapką, małp, które doskonale wiedzą, że unijne decyzje i tak podejmowane są zupełnie gdzie indziej…

TAW

*

Film „Tam, gdzie rosną dyrektywy – raport z obłąkanego miasta”:

https://youtu.be/TXC-guxKrhs

Kościół katolicki w Polsce przez lata pozwalał księdzu Henrykowi Jankowskiemu wykorzystywać dzieci

Fot. Karolina Misztal/REPORTER
Biskup Gocłowski do księdza Jankowskiego: „Poważny problem, który od kilku lat budzi mój niepokój, to twój stosunek do młodych mężczyzn, do chłopców”.

– To było ze dwa lata temu, prawda, Basieńko? – Marek Kuligowski mówi, a właściwie pokrzykuje z wyraźnym angielskim akcentem. – Oprowadzaliśmy znajomych z Australii po starówce. Mówię: „Chodźmy do Brygidy, obejrzymy kościół i pomnik księdza Jankowskiego”.

– Dostrzegłam go i zbladłam – przytakuje Barbara Borowiecka. – Marek pyta: „Co ty się tak trzęsiesz?”. Wykrztusiłam: „Nic, gorzej się poczułam”. W domu wieczorem mu powiedziałam. Pierwszemu. Milczałam przez 50 lat.

Była jeszcze dzieckiem

Nie ma okna, nie ma domu z czerwonej cegły, został trawnik, na którym leżało ciało Ewy.

Kilkoro dzieci widziało, jak spadała, Basia zobaczyła ją nakrytą kocem w kwiaty. Potem przyjechało pogotowie, milicja, na koniec karawan.

– Ojciec pobił ją, gdy powiedziała, że jest w ciąży. Potem skoczyła – Basia miała wówczas 12 lat, Ewa prawie 16. Były koleżankami z podwórka. Basia mieszkała w XIX-wiecznej kamienicy przy Łąkowej 62, Ewa obok. Nieopodal zaczynało się Dolne Miasto – „zła dzielnica”, tu mieszkali ci, którym się w PRL-u nie powiodło.

Ceglane domy wyburzono w latach 70., na ich miejsce postawiono dziesięciopiętrowe punktowce. Ostatnio deweloper zabudowuje pas zieleni. Z kamienicy Basi i trawnika za domem nie widać już drzwi do kościoła św. Barbary. Przed laty dzieciaki, które tam się bawiły, miały oko na to, kto wychodzi z kościoła. Od 1968 do 1970 roku wikarym był tam Henryk Jankowski.

– Była jeszcze dzieckiem – słyszę od Basi. – Jej matka powiedziała sąsiadce, że zostawiła list: „Nie będę miała dziecka Jankowskiego. Może teraz uwierzycie, że zostałam zgwałcona”.

– Rozmawiałaś z Ewą o Jankowskim?

– Wszystkich paraliżował wstyd. Nikt nie powiedział: „Ksiądz mnie dotykał tu i tam”. To były półsłówka typu: „A ty nie wiesz, co Jankowski robi?”. Ewa, gdy zaszła w ciążę, powiedziała mi: „Przez Jankowskiego mam problem”. Potem zaczęła popłakiwać, na koniec nie wychodziła z domu, tylko siedziała w oknie. Potem skoczyła.

– I co?

– Nic. Był pogrzeb. Po jakimś czasie Jankowski zniknął.

[…]

autor: Bożena Aksamit

Fragment ogromnego reportażu Bożeny Aksamit o ks. prałacie Henryku Jankowskim, który ukazał się na łamach tygodnika „Duży Format” 3.12.2018 roku.

źródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24228640,sekret-swietej-brygidy-dlaczego-kosciol-pozwalal-ksiedzu-jankowskiemu.html