Ogólnopolska Akcja Społeczna „Cała Polska uzdrawia Wodę”!

Złoża szungitu w Karelii, Rosja
Wydobycie szungitu
Szungit – złoto Karelii
Szungit posiada strukturę fulerenową

<https://youtu.be/z4SmOK48jNk

<https://youtu.be/-KRZAXIv_9U

<https://youtu.be/qZLObPmow7c

Ogłaszam Ogólnopolską Akcję Społeczną „Cała Polska uzdrawia Wodę”! Ogłaszam Ogólnopolską Akcję Społeczną „Cała Polska uzdrawia Wodę”! Ogłaszam Ogólnopolską Akcję Społeczną „Cała Polska uzdrawia Wodę”! Ogłaszam Ogólnopolską Akcję Społeczną „Cała Polska uzdrawia Wodę”!

Ogłaszam Ogólnopolską Akcję Społeczną „Cała Polska uzdrawia Wodę”!

TAW

Reklamy

Jakie Zioła zbierać na początku maja? – Sebastian Szaman 21 Wieku

<https://youtu.be/gncziX7t-N0

Matki Ziemi Nektar Boski
zmywa z twarzy wszelkie troski.
I pod wieczór, i o świcie
Nektar Ziemi wraca życie.

TAW

Mózg w brzuchu – trzeci mózg człowieka. Jak zależność mózg-jelita wpływa na nasz nastrój, decyzje i stan zdrowia

Gdyby ktoś zadał nam pytanie, gdzie zna­j­duje się mózg, odpowiemy bez waha­nia, że w głowie. To prawda, ale nie do końca. Drugi mózg mamy bowiem w brzuchu [drugi mózg człowieka znajduje się w sercu, trzeci w brzuchu – przyp. TAW].

Te dwie części ciała są ze sobą ściśle pow­iązane. Do niedawna nawet nie wiedziano, jak bardzo. Zas­tanaw­iano się, czysto teo­re­ty­cznie, dlaczego reakcją na stres bywają sen­sacje żołąd­kowe albo ściskanie w przełyku. Z jakiego powodu mówi się, że zakochani czują motyle w brzuchu. No i dlaczego stare traumy i lęki najchęt­niej umiejs­caw­iają się właśnie w układzie trawiennym.

Naukowcy wresz­cie wzięli pod lupę ten zadzi­wia­jący sys­tem i odkryli tajem­nicze więzi. Okazuje się, że narządy pokar­mowe są wyposażone w

niezwykle skom­p­likowany sys­tem nerwowy.

Żołądek i jelita pokrywa sieć komórek ner­wowych iden­ty­cznych z komórkami kory móz­gowej. Ta infor­ma­cja znana jest badac­zom już od jakiegoś czasu. Jed­nak dopiero parę lat temu odkryto, jak dzi­ała ów drugi mózg. Dokonał tego dr Michael Ger­shon z Colum­bia Uni­ver­sity Med­ical Cen­ter, twórca nowego ter­minu medy­cznego. Jego praca sprowokowała środowisko lekarskie do dal­szych poszuki­wań. Automatycznie nar­o­dz­iła się też nowa gałąź nauki o nazwie neurogastrologia.

Okazało się, że drugi mózg jest samodzielny, ale nie całkiem nieza­leżny. Pro­ces traw­ienia, przyswa­ja­nia dobroczyn­nych sub­stancji i pozby­wanie się resztek okazuje się zaję­ciem bardzo pra­cochłon­nym. Dlat­ego natura w pewnym sen­sie uwol­niła od tego zada­nia mózg w głowie, który ma ważniejsze zada­nia, takie jak rozwi­janie zdol­ności log­icznego myśle­nia, umiejęt­ność anal­izy, zapamię­ty­wanie, także mowę i odczuwanie emocji.

Traw­ie­niem zaw­iaduje nasz drugi mózg, który jed­nocześnie wywiera wpływa na nas­trój i stan psy­chiczny człowieka. Jest on nieco uboższy w komórki ner­wowe. W jeli­tach zna­j­duje się około 100 mil­ionów neu­ronów, czyli mniej niż w mózgu, ale za to znacznie więcej niż w obwodowym układzie ner­wowym i rdze­niu kręgowym. To chyba za dużo, gdyby wziąć pod uwagę jedynie proces trawienia. Dlatego dr Gershon stwierdził, że neurony jelitowe muszą odgrywać jeszcze inną, o wiele ważniejszą rolę.

Mimo że mózg nie wydaje rozkazów, w jakim tempie ma przebiegać trawienie i ile soków żołądkowych ma zostać wydzielanych, to jednak oba centra dowodzenia są w stałym kontakcie. Dwa układy nerwowe przesyłają sobie informacje poprzez nerw błędny. Ku zdumieniu badaczy okazało się, że aż 90% telefonów jest autorstwa jelit, a tylko 10% impulsów pokonuje drogę w drugą stronę, od zwojów w głowie. Biedny mózg jest wręcz zasypywany wiadomościami z brzucha! Otrzymuje pełen serwis informacyjny o stanie odporności organizmu, stresie; jest też natychmiast alarmowany w przypadku zagrożenia.

Dzięki swej olbrzymiej powierzchni jelita i żołądek pełnią rolę największego narządu zmysłowego w ludzkim ciele. Dysponują rozmaitymi przekaźnikami i są wyjątkowo precyzyjnie unerwione. Nie tak, jak zamknięty w kostnej puszce mózg.

Jelita to gigantyczny Matrix – pisze Giulia Enders w książce „Historia wewnętrzna” – najbardziej fascynujący organ ciała. Rejestruje on nasze życie wewnętrzne i oddziałuje na podświadomość.

Dr Giulia Enders (ur. 1990) – niemiecka gastroenterolog, autorka światowego bestsellera „Darm mit Charme. Alles über ein unterschätztes Organ”, 2014 (Jelita z urokiem. Wszystko o niedocenianym narządzie; tytuł polskiego wydania: „Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała”, 2015)

Myślące jelita

Odkrycia te zainspirowały naukowców do podjęcia poważniejszych badań dotyczących zależności występujących pomiędzy mózgiem a układem trawiennym. Wcześniej podśmiewano się z tego, bu niby co mają kiszki do myślenia? A jednak!

Gastrolodzy, którzy leczyli problemy jelitowe, np. zaparcia, biegunki czy zespół jelita drażliwego, byli przekonani, że są to tzw. choroby psychosomatyczne wywołane przewlekłym stresem lub traumą. Przecież statystyki nie kłamią. Większość osób dotkniętych depresją albo lękiem cierpi również na kłopoty żołądkowe. Dzięki odkryciu dr. Gershona nasuwa się jednak pytanie, co było pierwsze? Czy najpierw pojawiła się depresja, czy choroby trawienne? Może wszystko zaczęło się od kłopotów w brzuchu, a potem radykalnie spadł nastrój?

Winę za ten stan rzeczy ponosi neuroprzekaźnik – serotonina. W mózgu czaszkowym odgrywa on ważną rolę, ale w brzuchu jest po prostu solistą. To kurier zarówno na swoim terenie, miedzy komórkami nerwowymi, jak i mózgiem a jelitami. Jeśli serotoniny jest zbyt wiele, zostaje usunięta przez specjalne transportery nazywane SERT. Gdy mechanizm zawiedzie, a serotoniny wciąż będzie nadwyżka, może skończyć się to chorobą jelit. Nadmiar tego neuroprzekaźnika powoduje bowiem stany zapalne.

Większość serotoniny produkowanej przez organizm powstaje właśnie w brzuchu. Sygnały alarmowe wciąż płyną do mózgu, a ich efektem jest napięcie wewnętrzne i spadek nastroju. Teoretycznie bez powodu, bo humor przestaje dopisywać nawet, gdy w życiu wszystko się układa. Prof. Emeran Mayer, psychiatra i fizjolog z David Geffen School of Medicine, twierdzi, że owe telefony z jelit zawsze wpływają na nastrój. Także wówczas, gdy układ trawienny funkcjonuje bez zarzutu. Badacz uważa, że duża część emocji wiąże się z pracą nerwów jelitowych.

Odkrycie to może przynieść konkretne korzyści. Koncerny farmaceutyczne już pracują nad jelitowymi środkami psychotropowymi. Mają one jedno zadanie – regulować poziom serotoniny. Ponieważ emocje są ściśle powiązane z trawieniem, złe przeżycia i wewnętrzne napięcie również mogą doprowadzić do chorób układu pokarmowego. W stresie słabną ścianki jelit i produkcja dobrych bakterii tworzących barierę ochronną naszych brzuchów. Może pojawić się biegunka, dlatego ludzie zdenerwowani wciąż latają do toalety. Kończy się stres, znikają też kłopoty gastryczne. Gdy natomiast napięcie wewnętrzne trwa i trwa, możemy spodziewać się znacznie poważniejszych problemów trawiennych, takich jak np. wrzody czy skurczowe bóle.

Jak widać, przeciągający się stres jest zabójcą nie tylko szarych komórek mózgowych. Również w żołądku potrafi doprowadzić do potężnego bałaganu. Mechanizm, o jakim mowa, irlandzcy naukowcy przetestowali na myszach. Jednej grupie gryzoni podawali przyjazne bakterie. Okazało się, że myszki te wygrywały w testach na orientację, lepiej się uczyły od swoich koleżanek i poprawiła im się pamięć. Miały też więcej woli walki i nie poddawały się tak łatwo. Pozwolił im na to niski poziom hormonu stresu we krwi.

Może więc wzorem myszy zaserwować sobie kurację dobrymi bakteriami? Giulia Enders, jedna z badaczek gryzoni, zaobserwowała, że po miesiącu przyjmowania preparatów nastąpiły u nich zmiany w obszarach mózgu odpowiedzialnych za odczuwanie bólu i emocje. Uczestniczki eksperymentu wyraźnie poweselały i wzrósł im poziom inteligencji. Dlaczego więc nie brać z nich przykładu?

Podążając dalej tym tropem, można zastanowić się, czy ludzie narzekający na depresję, lęki i czarnowidztwo nie powinni zacząć od kuracji związanej z trawieniem, a dopiero w drugiej kolejności wybrać się do psychiatry po leki? W wielu przypadkach bowiem schorowane jelita rujnują nastrój w głowie. […]

Życie bez stresu

Brzmi pięknie, ale raczej abstrakcyjnie, skoro stresu nie da się uniknąć. Najważniejsza jest natomiast nasza reakcja i umiejętność rozładowania napięcia. Chodzi o to, by jak najszybciej zrzucić z siebie zdenerwowanie czy złość. Nie mielić bez końca tematu w głowie.

Eckhart Tolle przytacza w swojej książce „Nowa Ziemia” piękną opowieść buddyjską. Dwóch mnichów zen, Tanzan i Ekido, wyruszyło w daleką drogę. Wędrowali pieszo, aż w pewnej chwili dotarli do bagnistego wąwozu. Starszy dostrzegł kobietę, która bezskutecznie próbowała przedostać się przez błoto na drugą stronę. Bez słowa podszedł do niej, wziął ją na ręce i przeniósł. Młodszy spoglądał na niego z rosnącym zdumieniem, ale nic nie powiedział. Dopiero po kilku godzinach wędrówki odważył się zadać pytanie: Dlaczego niosłeś tę dziewczynę? My, mnisi, nie robimy takich rzeczy. Tanzan zaś odparł: Postawiłem ją na ziemi wiele godzin temu, a ty nadal ją dźwigasz?

Właśnie tak zachowuje się większość ludzi. Nie potrafią pożegnać się z bolesną czy dziwną sytuacją, rozpamiętując ją bez końca. Oglądają się za siebie, wspominają trudną przeszłość, która całkiem nimi zawładnęła, albo, mimo że na przykład konflikt już się skończył, w myślach nadal go przeżywają. Powtarzają ze złością: Jak on mógł!

W takim przypadku warto wziąć przykład ze świata zwierząt. Gdy ptaki biją się o względy samicy, ich bitwa trwa krótko. Potem otrzepują się i lecą dalej. Przegrany nie zżyma się, że piękna pani ptakowa umknęła mu sprzed nosa. Poobserwujmy też psy. Ich walka się nie przedłuża, przegrany przeważnie ustępuje. Gdy hierarchia zostaje ustalona, czworonogi mogą nawet bawić się ze sobą. Ich umysł działa w pewnym sensie na bieżąco. Jest sprawa do załatwienia, więc ją załatwiają, ale za chwilę już o niej zapominają.

Nam ludziom bardzo trudno jest żyć tu i teraz. Zazwyczaj wędrujemy myślami w przeszłość albo przyszłość i żyjemy w stresie. A chwila obecna nam umyka.

Doskonałą metodą na relaks i całkowite rozładowanie napięcia jest medytacja. Najlepiej połączona z wizualizacją, by myśli gdzieś nie zabłądziły [przy temacie medytacji zawsze pamiętajmy o medytacyjnym bhp: przed i po medytacji poprosić jaźń o zabezpieczenie naszego pola – przyp. TAW]. Wcześniej dobrze jest wykonać serię oddechów ognia, rodem z kundalini jogi [kundalini to nic innego jak energia życia – przyp TAW]. Ustawiamy się w pozycji siadu skrzyżnego, a kto nie może, niech usiądzie na krześle. Ważne, by plecy były wyprostowane, a głowa uniesiona. Oddychamy szybko samym brzuchem. Przy wdechu go wypinamy, przy wydechu wciągamy. Po serii takich oddechów niewprawionym może się zakręcić w głowie, ale to szybko minie. Oddychamy ustami, można wyciągnąć język jak zziajany pies, albo dotknąć nim podniebienia.

Zacznij od diety

Lekarze nie zdają sobie sprawy, albo nie chcą zawracać sobie tym głowy, że pierwszym punktem każdego badania powinien być brzuch. Również w schorzeniach pozornie odległych od niego, jak np. alergie, otyłość czy nowotwór. Porządek trawienny jest podstawą dobrego funkcjonowania całego organizmu. A jak go traktujemy?

Z reguły jak śmietnik, do którego wrzucamy cokolwiek, i to w biegu. Tymczasem kondycję jelit można wzmocnić bardzo prosto. Na wszelki wypadek wyeliminować słodycze, białą mąkę, niezdrowe tłuszcze, ograniczyć drażniące jelita rośliny strączkowe. Warto wzbogacić dietę w naturalne tłuszcze, jak oliwa z oliwek i olej kokosowy, które działają przeciwzapalnie. Przed każdym jedzeniem wypić szklankę wody z łyżką soku cytrynowego lub octu jabłkowego, by zwiększyć wydzielanie kwasów żołądkowych.

Nie zapominajmy też o probiotykach, czyli kiszonkach i kefirze, a także warzywach, które są pożywką dla dobrych bakterii (np. czosnek) i spirulinie. Przy rozsądnej zmianie diety żołądek będzie bardzo wdzięczny i zadowolony. A wówczas dopisze również dobry humor!

autor: Kamma Scudder

źródło: „Nieznany Świat” nr 2/2018, s. 60-61.

tytuł artykułu: red. TAW; tytuł oryginalny: „Mózg w brzuchu”

Farmaceutyczny kartel wycofuje kolejny podejrzany specyfik z aptek. A to dopiero początek aptecznych afer w Polsce

Nie tak łatwo zmusić kogokolwiek do wycofania czegokolwiek z aptek. Musiały wystąpić liczne powikłania, o których media nigdy się nie dowiedzą (koncerny posiadają specjalną pulę funduszy przeznaczonych na wyciszanie afer), skoro polski pharmakartel zdecydował się na wycofanie z aptek „produktu leczniczego Aspargin”.

Firmą bezpośrednio odpowiedzialną za produkt jest Farmaceutyczna Spółdzielnia Pracy FILOFARM z Bydgoszczy. Tabletki wycofano w związku ze stwierdzeniem „braku spełnienia wymagań jakościowych w zakresie wyglądu tabletki”…

„W zakresie wyglądu tabletki”… – sformułowanie takie to jawna kpina z inteligencji aptecznych niewolników, których medyczno-farmaceutyczny kartel musi już uważać za kompletnych idiotów i niedouków. Doceńcie, jak wielka jest buta, pycha, arogancja i pogarda naszego korporządu nierządu wobec suwerena, który go wybrał, skoro instytucja rządowa odpowiedzialna za informowanie społeczeństwa o tego typu aferach nie raczyła nawet wysilić się nad dopracowaniem w miarę wiarygodnego uzasadnienia dla maskowanej przez siebie patologii. Mówiąc krótko, wygląda na to, że instytucja rządowa, jaką jest Główny Inspektorat Farmaceutyczny, uczestniczy w mataczeniu i ukrywaniu prawdziwej przyczyny wycofania Asparginu z polskich aptek.

Skoro decyzję o wycofaniu chemicznego produktu Główny Inspektorat Farmaceutyczny podjął natychmiast, oznacza, że po jego zastosowaniu musiało dojść u pacjentów do poważnych powikłań, gdyż z byle powodu nikt nie podjąłby decyzji wartej setek tysięcy złotych.

Aspargin jest produktem przemysłu chemiczno-farmaceutycznego, który ma zawierać w swym składzie magnez i potas. Podaje się go w celu „uzupełnienia niedoborów składników mineralnych”. Lekarze przepisują go pacjentom po zawałach oraz profilaktycznie w chorobie niedokrwiennej serca. Sam producent w ulotce informacyjnej ostrzega o niebezpieczeństwach produktu, wśród których wymienia m.in.:

  • bóle brzucha,
  • nudności,
  • biegunkę,
  • zaparcia,
  • wymioty,
  • zaburzenia przewodnictwa przedsionkowo-komorowego (zaburzenia pracy serca),
  • osłabienie mięśniowe,
  • zaczerwienienie skóry,
  • hiperkaliemię.

Kiedy Słowianie obejmą wreszcie rządy w okupowanej dotychczas Polsce, jedną z pierwszych suwerennych decyzji NaRODu będzie natychmiastowe przebadanie wszystkich dostępnych w aptekach produktów przemysłu chemicznego. O ujawnionej w wyniku tej kontroli skali farmaceutycznych nadużyć przez kilka lat będą trąbić wszystkie media w Polsce.

Jeśli komukolwiek z producentów chorób wydaje się, że jego dotychczasowa bezkarność będzie trwać wiecznie, już wkrótce się przekona, że za świadomą depopulację Słowian surowej kary nikt nie uniknie.

Polscy niewolnicy świątyń śmierci, jakimi są apteki, budźcie się, zanim wybuchną kolejne pharmaafery, o których już wkrótce. Skoro bowiem szczepionki zawierają w swym składzie samą truciznę (badania włoskich naukowców), to i z pozostałymi pharmachemikaliami jest z pewnością podobnie.

Kiedy minister zdrowia w rządzie Mateusza Morawieckiego zarządzi jawną, publiczną kontrolę (zdrowotny interes publiczny) wszystkich aptek w Polsce?

TAW

ps. Sprawa dotyczy na razie dwu serii produktu, ale któż z jego korporacyjnych chwalców i reklamodawców odważy się zagwarantować własnym nazwiskiem absolutne bezpieczeństwo pozostałej puli? Jest ktoś taki na sali?

O tym, że sprawa jest poważna, świadczy nie tylko wycofanie serii Asparginu. Już w tym (2018) roku zdołano wycofać kolejne podejrzane specyfiki:

  • luty 2018 – lek dla chorych na raka Lynparza-Olaparibum (trzy serie preparatu);
  • początek marca 2018 – lek przeciwbolowy Katadolon;
  • początek marca 2018 – lek przeciwbólowy (opioid) Methadone Hydrochloride Molteni (metadon) oraz lek na kaszel Omnisolvan.

https://wiadomosci.wp.pl/wycofano-lek-byl-przepisywany-chorym-na-raka-6222775490939009a

https://www.wprost.pl/kraj/10108408/wstrzymano-sprzedaz-znanego-leku-przeciwbolowego-powodem-zakazana-substancja-w-skladzie.html

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/384313-gif-wycofuje-z-obrotu-serie-lekow-chodzi-o-methadone-i-omnisolvan

Serdecznie dziękuję Komentatorce Kalinie za info.

W sumie 5 „leków” w ciągu zaledwie dwóch miesięcy! Wygląda więc to wszystko na o wiele szerszy już proces wycofywania chyłkiem przez koncerny pozostałej niebezpiecznej chemii z polskich aptek.

Uważnie śledźmy proces!

Czytaj również:

Tekst dla narkomanów na głodzie

Tekst jest dyktowany sercem i dedykowany pogrążonym w licznych nałogach wrażliwym i nadwrażliwym Polakom RODakom Słowianom ❤

Jeśli ktoś uważa, że najprzyjemniejszym doznaniem na naszej przepięknej planecie jest miłość cielesna, skok na bungee lub ze spadochronu czy golonka z piwem w przydrożnym barze, niechybnie oznacza, iż nie zainaugurował on jeszcze uroczyście tegorocznego Bosego Sezonu Kijkowego 😀

Ja ze swojej inauguracji Bosego Sezonu Kijkowego właśnie wróciłem i na gorąco klecę tych kilka słów z serca do serca. Kochani, endorfiny mi tak buzują pod czerepem rubasznym, że jestem pewien, iż najdroższa działka w żyłę takiej MOCY doznań zapewnić nie zdoła.

Jeśli więc jesteś na głodzie, Czcigodny Polaku RODaku Słowianinie, czem prędzej ściągaj buty, którymi jesteś przykuty do matrixa i wyruszaj na swoją Nową Drogę Życia…

Trochę żartuję. Swojej bosej przygody nie wolno rozpoczynać zimą. Chodzi o to, by mózg nie zakodował bosęgi z mrozem, gdyż skojarzenie takowe mogłoby się okazać przyszłościowo blokujące. Swoją Największą Życiową Przygodę rozpoczynać trzeba w najbardziej upalnym tygodniu w roku, wówczas  świadome i nieświadome skojarzenia/kody nie będą blokujące lecz otwierające. Ja od kilku lat mam stopy zahartowane i dziś rozpocząłem swój któryś tam już z kolei bosy sezon.

Na mojej ścieżce resztki śniegu i zamarzniętych kałuż, ale ziemia tuż obok z temperaturą przy stopie w normie (po rozgrzaniu stopa odczuwa nawet coś w rodzaju lekkiego mrowiejącego ciepła). Według fizjologów bezpieczna temperatura dla bosej stopy wynosi do minus pięciu stopni Celsjusza.

W głowie mi buzuje, „stoję, stoję, czuję się świetnie; ach, jak przyjemnie…”.

Cała Polska chodzi boso 😀 👣

TAW