W tomach 2. i 8. „Instrukcji przebudzenia” przedstawiłem wiele zapożyczeń przyswojonych przez chrześcijaństwo ze starszych religii, liczne szczegóły słabo znane. Opisałem niechrześcijańskie źródła składające się na tę religię, jednak źródło najważniejsze skomentowałem w tych książkach bardzo lakonicznie. Skala całego zjawiska zapożyczeń nawet mnie zaskoczyła, chociaż przestaje ona dziwić, jeśli na wstępie uwzględnimy tyleż banalną, co fundamentalną okoliczność.

Jak pisałem, nauki Chrystusa nie były religią, same w sobie nie spełniały wymogów, więc jedyne, co można było zrobić, jeśli ktoś chciał stworzyć kult (zwłaszcza w krótkim czasie, jak w przypadku Konstantyna), to włączyć je w istniejący system wierzeń. Główną religią Rzymu, którą zresztą wyznawał powyższy cesarz, przez Kościół nazywany „chrześcijańskim”, był mitraizm. Proces asymilacji znacznie ułatwiał przy tym fakt, że opierał się on na bardzo podobnych tezach ideowych, jak kształtujące się chrześcijaństwo. Oba kulty stopniowo zlewały się więc ze sobą. Oczywiście i w tym przypadku obecność elementów wspólnych stanowi białą plamę w historii chrześcijaństwa, a raczej prawdę dosyć kłopotliwą. W niniejszym artykule wykorzystałem fragmenty rozdziału poświęconego kultowi Mitry z najnowszego, 10. tomu „Instrukcji przebudzenia”, gdzie jest opis o wiele obszerniejszy. W poniższym materiale pominięte zostały też odnośniki do źródeł, których jest całkiem sporo.

Mitraizm w nieco zmienionej postaci był kultywowany w starożytnym Rzymie i Gracji, jednak podobnie jak kult Kybele/Attisa (opisany zwłaszcza w tomie 8. „Instrukcji przebudzenia”) była klasyfikowana przez Rzymian jako „orientalna”. Przyszła ze Wschodu, z obszaru dzisiejszego Iranu, aczkolwiek miała nad chrześcijaństwem pewną przewagę, mianowicie bardzo głębokie korzenie sięgające wręcz neolitu (tzw. młodszej epoki kamiennej). Z tego względu w czasach rzymskich była ona już dojrzała i zawierała elementy stosunkowo zaawansowanych koncepcji filozoficznych, choć – jak zobaczymy dalej – niemożliwością było usuniecie z niej pewnych elementów archaicznych.

Jednak, paradoksalnie, elementy te chrześcijaństwo przyswoiło akurat bez większych oporów. Ale wszystko po kolei…

Niektórzy badacze wskazywali na to, że samo słowo „mitra” jest terminem wywodzącym się z pradawnych koncepcji kosmologicznych, co pozostawiło swój ślad w postaci motywów astronomicznych będących rdzeniem tej religii jeszcze na początku naszej ery. W pierwotnym języku indoeuropejskim oznaczało ono „łączyć”.

Zarazem łacińskie „religio”, oznaczające oczywiście religię, ma to samo znaczenie. Sugeruje to, że mitraizm wywodzi się bezpośrednio z pierwotnej religii ludów, które dotarły na nasz kontynent dziesiątki tysięcy lat temu. Słowo „mitra” odnosiło się zapewne do pierwotnej relacji między światem ziemskim a kosmicznym, przy czym – co również wykazano – miało ono charakter męski, co może tłumaczyć, dlaczego w kultywowaniu religii Mitry uczestniczyli tylko mężczyźni. W tomie 2. zawarłem, nawiasem mówiąc, cytat z „Księgi Urantii”, gdzie wytłumaczono, że przez parę wieków współistniała ona z chrześcijaństwem i równie długo wynik ich rywalizacji nie był przesądzony. Natomiast autorzy „Księgi” sugerują, że o ostatecznym wyniku zadecydowało właśnie to, iż chrześcijaństwo było „dostępne” dla przedstawicieli obu płci…

Z czasem idee magicznej percepcji świata ulegały personifikacji (co oznaczało przejście od magii do religii) i zapewne na tej właśnie zasadzie idea mitry zamieniła się w boga o ludzkim wyglądzie – pośrednika w kontakcie ze światem boskim.

W drugim tysiącleciu przed naszą erą zalążek tak rozumianego boga pojawił się w Iranie, uważanym za kolebkę mitraizmu. Mitra stał się patronem wojny i walki, aczkolwiek był też uważany za „niebiańskie światło” i w licznych odniesieniach astronomicznych nietrudno znaleźć nawiązanie do idei mezopotamskich, w których planety i Słońce traktowano jako istoty żywe* – bogów. Mitra stopniowo zaczął być traktowany jako najwyższy bóg w tym panteonie, uosabiający Słońce. Wyraźna jest tu więc kontynuacja pierwotnych kultów płodności**, wspólnych dla ludów niemal całej Ziemi, w których z reguły Słońce było kojarzone z bogiem męskim, a Księżyc z boginią. Zgodnie z mitologią irańską, Mitra jako najwyższy stwórca wykreował Wszechświat dzięki „pierwszej ofierze”, a późniejsi kapłani powtarzali ten boski rytuał, co roku składając w ofierze byka, którego krew zapewniała ciągłość zbawienia i dostarczała stwórcy sił żywotnych do ciągłego odnawiania świata. Kapłani odcinali najcenniejszą część zabitego byka, traktując ją jako symboliczne ciało Mitry, którą następnie jedli. Później był to zamoczony we krwi placek, a w końcu zabarwiony na czerwono wafel. Trudno nie dostrzec tu analogii do chrześcijańskiej eucharystii, a zwłaszcza do niewytłumaczalnego z chrześcijańskiego punktu widzenia rozumienia jej jako ofiary.

Mitra zbawiciel

Mitraizm zaczął rozprzestrzeniać się na Bliskim Wschodzie w VI wieku p.n.e., na fali podbojów perskich. W tym czasie Mitra był już uważany za zbawiciela, którego kult miał zapewniać wstąpienie po śmierci do nieba i „rządzenie z Mitrą na wieki”.

Starożytna idea piekła

Analogicznie też konkretyzowała się koncepcja piekła, która nie odbiegała od wyobrażeń chrześcijańskich, bo one również czerpały z tych samych wzorców bliskowschodnich (żydowskie, a później chrześcijańskie wyobrażenie piekła ma pochodzenie starotestamentowe, czyli wywodzi się wprost z religii archaicznych, co opisałem w tomie 8.).

Dualizm – nośnik chrześcijaństwa

Nadało to tej religii charakter wyraźnie dualistyczny. Na przykład mitrea (świątynie) były usytuowane wzdłuż osi wschód-zachód, przy czym strona północna reprezentowała ponurą drogę dla tych, którzy nie przestrzegali nauk Mitry, a południowa, jako bliższa światła Słońca, reprezentowała oświecenie i zbawienie.

Wewnątrz mitreów znajdowały się dwie postacie – cautes i cautopates – jedna z nich trzymała pochodnie skierowaną do góry, co oznaczało drogę światła, a druga pochodnię skierowaną w dół. Dualizm ten był koncepcją prostą i chwytliwą, jednak w żadnej późniejszej religii nie znalazł on tak silnego odbicia, jak w chrześcijaństwie.

Mitrea starano się budować tak, aby w odpowiednim dniu roku (zwłaszcza w czasie wiosennego zrównania dnia z nocą) światło słoneczne wpadało do środka, tworząc snop skierowany na posąg boga. Ideę tę również skopiowano w kościołach, zwłaszcza bizantyjskich, w których pozostawiano otwory, później oszklone – przez nie miało padać światło na figurę Chrystusa. Niewątpliwym zapożyczeniem z mitraizmu było zarazem budowanie świątyń przez wieki tak, aby wejścia do nich były na wschodzie. Później próbowano to tłumaczyć w ten sposób, że chodziło o skierowanie ich ku miejscu narodzin Chrystusa, co jednak jest nie do utrzymania w świetle faktu, że czyniono tak bez względu na rzeczywiste ich usytuowanie – np. kościoły w Rosji również były skierowane na wschód.

Koło zodiakalne

Dominującym w tej religii symbolem było koło zodiakalne, które reprezentowało nie tylko kosmiczny porządek, ale też epoki w dziejach świata, co było wątkiem astrologicznym przeniesionym z Mezopotamii i – jak wiemy – jest on nadal żywy.

Na przykład w pobliżu ołtarza znajdowały się znaki przyszłości, czyli Ryby, Wodnik, Koziorożec, Strzelec i Skorpion, natomiast Waga reprezentowała ostatnią epokę Ziemi i czas sądu ostatecznego (niewątpliwie wynikało to ze starszych mitologii, np. egipskiej, w której waga oznaczała sąd boski w zaświatach). Znak Raka, umieszczony na ścianie północnej, symbolizował zaś bramę do nieba – do najwyższego światła i nieśmiertelności. Odnośnie wątku sądu ostatecznego w tej religii to ciekawy szczegół dorzucił znawca mitraizmu z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego:

W religii irańskiej Mitra jest głównym sędzią w zaświatach. Siedzi przy moście i przepuszcza dusze. Te albo przechodzą po kładce do nieba, albo – jeśli ktoś jest grzesznikiem – most zwęża się do szerokości klingi miecza i grzesznik spada w płonącą rzekę. I nie jest to ostatni sąd nad duszami, bo taki nastąpi podczas końca świata – tak jak w religii chrześcijańskiej. To jest duże i znaczące podobieństwo: indywidualne podejście do zbawienia.

Krzyż Mitry

Ważnym, a mało znanym elementem był krzyż Mitry, który pojawiał się po skrzyżowaniu koła zodiakalnego z kołem symbolizującym równik niebieski. Koncepcja ta zaistniała w Europie na długo przed przyjęciem mitraizmu i już Platon (w IV wieku p.n.e.) pisał, że Stwórca stworzył Wszechświat z dwóch kół, które tworzyły znak krzyża. Krzyż Mitry nie miał wprawdzie związku z ukrzyżowaniem jako karą śmierci, aczkolwiek stał się tak silnym symbolem tego boga, że promienie słoneczne emanujące z jego głowy zaczęły z czasem tworzyć kształt krzyża lub krzyża w kole. Jak wiemy, większość bizantyjskich wizerunków Chrystusa posiadała później identyczny symbol.


Chrystus Pantokrator (Wszechwładca, Pan wszystkiego), mozaika, połowa XII w., katedra w Cefalù, Sycylia (Włochy)
Manuel Panselinos, Jezus Chrystus, fresk, ok. 1290 r., kościół Protaton, Karies (stolica Autonomicznej Republiki Góry Athos)

Mitra umiejscawiany był bowiem na przecięciu się dwóch wspomnianych kół, a więc na krzyżu. Miał on stopniowo przesuwać ten krzyż po sferze niebieskiej, co traktowano jako „drogę krzyżową” (dziś nazywa się to precesją punktu równonocy). Cykl ten był najdłuższym, znanym w starożytności okresem i oznaczał on drogę odnowy świata – co dosyć nieoczekiwanie, choć być może przypadkowo, koresponduje z chrześcijańskim rozumieniem drogi krzyżowej. Jest to skojarzenie powierzchowne, aczkolwiek nie można wykluczyć, że sama idea przedostała się właśnie z tego źródła, wpływając jednak na teologię chrześcijańską. Orygenes napisał w swym dziele „Contra Celsus”, że w misteriach Mitry

był symbol dwóch orbit na niebie, jednej związanej z gwiazdami stałymi [równikiem niebieskim] i drugiej przypisanej planetom, przez które następuje wniebowstąpienie duszy. Jet to symbol drabiny [niebieskiej] z siedmioma bramami, a wieńczy go ósma brama.

Jak wiemy, koncepcja drabiny, po której dusza zbliża się do Boga, była w chrześcijaństwie znana, a pojawiła się już w Starym Testamencie, więc nie można wykluczyć obcej inspiracji. Ważniejsze jednak jest to, że w religii Mitry krzyż był drogą ku zbawieniu!

Woda w mitraizmie

W rytuałach mitraizmu dominującą rolę odgrywała woda. Być może wynikało to z tego, że Mitra miał urodzić się 25 grudnia i odrodzić się w dniu wiosennego zrównania dnia z nocą. W przypadku tych dat zapożyczenie ich przez chrześcijaństwo jest już całkowicie pewne chociażby z tego powodu, że według obecnej wiedzy „wpisanie” ich w życiorys Chrystusa nie ma oparcia w datowaniu rzeczywistych wydarzeń. Data narodzin stanowiła kolejne odbicie wagi wątków astronomicznych w mitraizmie, bo była ona uważana w starożytności za dzień przesilenia zimowego, zwiastującego „zwycięstwo” Słońca, jako że od tego momentu dzień stawał się coraz dłuższy (jak już pisałem, w starożytności za dzień przesilenia zimowego powszechnie uważano 25, a nie 21 grudnia, jak obecnie). Znaczenie wody było widoczne nie tylko w rytuale chrztu, ale również w tym, że przed mitreami tradycyjnie budowane były fontanny lub niewielkie sadzawki rytualne (baseny), gdzie dokonywano chrztów i ablucji.

Woda była też uważana za świętą, co wyjaśnia pojęcie wody święconej, istniejące w chrześcijaństwie bez czytelnego wytłumaczenia.

Mitra i Jezus – narodziny w grocie

O skali „wrażenia”, jakie religia Mitry musiała wywierać na chrześcijanach, najlepiej świadczy to, że ów zwyczaj budowania fontann lub zbiorników wodnych został powielony w przypadku wielu bizantyjskich kościołów. Mitra miał narodzić się w grocie, z której wypływała woda, co było już modyfikacją prastarego archetypu wywodzącego się z neolitu, według którego grota symbolizowała narządy rodne, a i woda (często z jaskiń wypływająca) stanowiła prastary symbol życia. Motywy te były bardzo silne we wczesnym chrześcijaństwie, a ich mało znane źródła szerzej opisałem w tomie 8. (s. 130-133). To samo dotyczyło oczywiście wody święconej…

A przy okazji: dwóch Ojców Kościoła, Orygenes i Justyn Męczennik (męczennik, bo skazany w Rzymie na śmierć ok. 165 roku n.e.), uważało, że i Chrystus urodził się w grocie. Był to silny motyw we wczesnym chrześcijaństwie, przedstawiany na obrazach jeszcze wiele wieków później.

Pozostańmy jeszcze chwilę przy mitycznym, jeśli nie wręcz magicznym, znaczeniu wody. Jest bowiem jeszcze jeden ciekawy, a mało znany aspekt jej roli: na początku świata Ziemia była pogrążona w ciemności (vide: słowa „Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem – ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód” z biblijnej „Księgi Rodzaju”). Według mitraizmu panował nad nią Książę Ciemności, który sprowadził wielką suszę. Mitra zaś, strzelając z łuku w skałę, spowodował wytrysk wody, który jednak okazał się tak wielki, że wywołał z kolei powódź. Mitra zbudował więc arkę, dzięki której uratował wybranych.

Koncepcja zbawienia i kosmologia w mitraizmie

Koncepcja zbawienia w mitraizmie była jednak o wiele bardziej rozbudowana niż w chrześcijaństwie. Zwolennicy Mitry uważali, że niebo składa się z przezroczystych sfer, do których przytwierdzone są planety, a na kolejnej z tych sfer znajdowały się gwiazdy. Wprawdzie uważa się, że chrześcijańska koncepcja kosmosu miała pochodzenie greckie, to jednak i tu trudno nie dostrzec analogii do wyobrażeń mitriackich. Uważano, że gwiazdy Drogi Mlecznej są iskierkami boskiej energii życiowej, a każda dusza zstępująca na Ziemię przechodziła po kolei przez wszystkie sfery, w każdej otrzymując kolejny atrybut swej egzystencji, ale również ograniczenia rzutujące na późniejsze działania w życiu materialnym. Celem misteriów, czyli zasadniczego składnika rytuałów religijnych, było pokonanie tych ograniczeń (co stanowi bardzo ciekawą ideę ewolucji duchowej).

Mitreum stanowiło łącznik pomiędzy niebem a Ziemią, w którym wspinano się po kolejnych szczeblach drabiny wiodącej ku zbawieniu. Tych stopni wtajemniczenia było siedem, a na każdym etapie wtajemniczany (hierofant) przywdziewał strój adekwatny do poziomu hierarchii niebiańskiej i nawiązujący do symboli zodiakalnych. Pierwszym poziomem był kruk, następnie nimfa lub oblubienica (żeńska rola pełniona przez wtajemniczanego wyraźnie koresponduje tu z mitem Attisa), żołnierz, lew, Pers (odpowiadający akurat sferze Księżyca), nosiciel Słońca (lub po prostu Słońce), a w końcu Ojciec (Pater). Ten tytuł nosił zwierzchnik kultu w Rzymie, więc analogia do Ojca Świętego jest chyba oczywista. Im bardziej będziemy wnikać w szczegóły, tym więcej ich zauważymy…

W ikonografii Mitra przedstawiany był w środku niebiańskiego krzyża, a zarazem w środku pierścienia zodiakalnego, w którym znajdowało się 12 postaci (co prawda zwierząt, aczkolwiek stanowiły one odbicie hierarchii niebiańskiej). Nasuwa to skojarzenia z Chrystusem otoczonym, zwłaszcza w ikonografii bizantyjskiej, przez dwunastu apostołów tworzących wokół niego okrąg. Mitra miał narodzić się ze skały w jaskini. Sądzono przy tym, że krzemień, będący źródłem iskier, symbolizował iskry boskiego światła, którym został obdarzony zbawiciel w momencie narodzin. Na pierwszy rzut oka wydaje się to być odległe od mitu chrześcijańskiego, chociaż – jak już wspomniałem – podobieństwa do pierwotnej wersji tego mitu są w istocie bardzo silne. Mam tu na myśli nie tylko wersję o narodzeniu Jezusa w grocie, ale i np. motyw zejścia do piekieł, czyli według ówczesnych wyobrażeń do świata podziemnego, co miało podobny związek z odrodzeniem.

Chrystus i Mitra – korelacje

Oprócz analogii pomiędzy historiami Chrystusa i Mitry, istniały jednak też istotne różnice, choć po bliższym przyjrzeniu się okazują się one mniejsze, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Można np. odnosić wrażenie, że Mitra miał wojowniczą naturę, skoro urodził się z łukiem w dłoni, jednak nie było to narzędzie walki, bo strzałami obdarzał on ludzi światłem oświecenia duchowego, którego jako Bóg-Słońce był nosicielem. Warto zauważyć, że Chrystusa długo uważano za Słońce Ludzkości z dokładnie tego samego powodu.

Niektóre z tych związków można uważać za umiarkowanie jednoznaczne (jak powyższy), jednak nie brakuje też zapożyczeń całkowicie pewnych. W pierwszym rzędzie przypomina się w tym miejscu data narodzin oraz rytuał chrztu i w ogóle rozumienie wody, jednak to nie jedyne takie przykłady.

Eucharystia w mitraizmie

Kolejnym zapożyczeniem jest rytuał eucharystii. Co on ogólnie oznaczał, to już opisywałem, jednak motyw ten zdecydowanie wart jest bardziej wnikliwego spojrzenia. Według mitu Mitra stoczył na początku świata walkę z bykiem, którego ostatecznie pokonał w grocie powtórnych narodzin. Obrosło to później metaforyczną ideologią walki pomiędzy racjonalną świadomością dążącą ku światłu (rola Mitry) a cielesnymi dążeniami człowieka stojącymi na przeszkodzie zbawienia.

Pomijam ten wątek i przechodzę bezpośrednio do sedna… Istotniejsze jest bowiem to, że przelanie krwi byka było w późniejszej religii symbolem zbawienia. A przy okazji: trudno zrozumieć logikę chrześcijańską, według której przelanie krwi baranka miało mieć jakiś związek ze bawieniem człowieka, wiec trzeba „rozejrzeć się” za możliwymi archaicznymi inspiracjami. Wątek pochodzący z mitraizmu nie pasuje tu wprawdzie dokładnie, bo motyw byka nie został skopiowany, jednak analogiczny rytuał był praktykowany w kulcie Attisa – jako taurobolium*** (w religii Mitry tak samo zresztą nazywany). Oprócz niego wyznawcy Attisa i Kybele praktykowali jednak także wersję z barankiem, znaną jako criobolium. Najwyraźniej w tym względzie motywy obu religii zmieszały się jeszcze przed nadejściem chrześcijaństwa, co tłumaczy, dlaczego pewne elementy przejęto z taurobolium, a inne z criobolium. Ale wracamy do eucharystii…

Niewątpliwie to, że przelanie krwi byka napełniało siłą witalną cały kosmos i oczywiście zapewniało odradzanie przyrody na Ziemi, było śladem neolitycznych kultów płodności, jednak z czasem ewoluowało to w kierunku zapewniania zbawienia człowieka. Wynikiem tych związków było przedstawianie na niektórych płaskorzeźbach wytryskującej z szyi byka krwi, która zamieniała się w kłosy zboża. Tą drogą stworzono metaforę chleba jako boskiej ofiary. Trudno dociec, na jakiej zasadzie chleb ten zaczęto postrzegać jako ciało boga****, jednak tak się stało. Rytualne dzielenie się chlebem i winem to fundamentalny rytuał mitraizmu – materializacje ciała i krwi boga.

Po zabiciu byka Mitra miał wstąpić do nieba, więc chleb i wino kojarzono z jego ostatnią wieczerzą i poprzez tę samą analogię powtarzany później rytuał stał się warunkiem wniebowstąpienia. Czasem wyznawcy Mitry stosowali do tego celu specjalny kielich rytualny, co znowu kojarzy się z chrześcijaństwem. Dzisiaj eucharystia to: „uroczysta celebracja Ostatniej Wieczerzy, śmierci krzyżowej i zmartwychwstania Jezusa, którą chrześcijanie sprawują, wypełniając polecenie Chrystusa. (…) Przez pierwsze sto lat po zmartwychwstaniu Jezusa jego uczniowie zbierali się na sprawowanie Eucharystii w domach i mieszkaniach, a także w wynajętych salach publicznych. Jest prawdopodobne, że spotykali się także w grotach, jak np. w Betlejem i Getsemani, gdzie odnaleziono ślady liturgii chrześcijańskiej z okresu przedbizantyjskiego”.

Grzech pierworodny w mitraizmie

W mitraizmie istniało też pojęcie grzechu pierworodnego, choć rozumiane nieco inaczej niż w chrześcijaństwie. Dusza człowieka miała bowiem przybywać na ziemski padół z nieba, pokonując różne sfery niebiańskie, w których przyswajała kolejno różne „predyspozycje” do grzechu, cielesne skłonności – w sferze Saturna otrzymywała brzemię lenistwa, w sferze Marsa brzemię gniewu, w sferze Wenus chucie, w sferze Jowisza ambicję, w sferze Merkurego chciwość. Życie zgodne w wolą boga polegało na przezwyciężaniu tych obciążeń przez rozwój osobisty, by wspinać się po niebiańskiej drabinie ku boskiemu światłu. Chodziło tu o „uwolnienie” duszy od zwierzęcych obciążeń – przejście tej drogi stanowiło warunek wniebowstąpienia po śmierci (była to jednak, jak wspomniałem, droga dostępna tylko dla mężczyzn!).

Mitraizm okiem współczesnego badacza

Mimo wojowniczego motywu w życiorysie Mitry, sama religia była więc pokojowa i stwarzała silną motywację do ewolucji osobistej, ale nie przez nakazy i zakazy myślenia oraz ścisłe definiowanie czynności, które miały być powtarzane (jak w chrześcijaństwie), lecz przez określanie skłonności odbiegających od boskiego ideału. Rozważania nad tym, co jest złe i szkodliwe dla rozwoju, pozostawiono już samym wiernym, więc filozofia stanowiła tu element uzupełniający, a nie przeciwieństwo myślenia religijnego. Była to zapewne najbardziej postępowa idea rozwoju duchowego w całej starożytności, która zresztą nawet po tysiącach lat nie straciła nic na aktualności. Samo w sobie jest to ciekawym fenomenem, praktycznie nieznanym…

Ogólnie rzecz biorąc, podejście Rzymian opierało się na zasadzie, że należy czerpać z różnych religii to, co jest dobre. Traktowanie ich jako wykluczających się wzajemnie uważano za dziedzictwo kultur barbarzyńskich, niezgodne z zasadami rozwoju cywilizacji. Były co prawda przypadki administracyjnego ingerowania w obrządki religijne, ale musiały być one mocno uzasadnione. Na ogół zagrożeniem dla porządku publicznego lub życia i zdrowia jednostek, aby obywatele nie zaczęli szeptać, że ogranicza się ich wolność religijną i wolność myśli, którą uważano za jedno ze źródeł sukcesu Rzymu.

Horus, Mitra, Jezus – podobieństwa przypadkowe, czy pozaziemska inżynieria religijna?…

Idea sądu ostatecznego w mitraizmie

W mitraizmie funkcjonowała też idea sądu ostatecznego, w trakcie którego zbawieni mieli dostąpić wiecznego życia u boku Boga-Ojca, natomiast wszyscy nieochrzczeni mieli przestać istnieć. Po tym Mitra swymi kluczami do królestwa niebieskiego miał otworzyć ostatnią z niebiańskich bram – do raju.

Jeszcze w IV w. mitraizm i chrześcijaństwo współistniały równolegle

Podobieństwa pomiędzy mitraizmem a chrześcijaństwem powodowały, że jeszcze w IV wieku religie te współistniały bez wyraźnej przewagi wpływów którejś z nich. O ostatecznej porażce mitraizmu zadecydował cały szereg przyczyn – przede wszystkim rozkład kulturowy i rozpad polityczny Imperium Rzymskiego, ale niewątpliwie także ograniczenie tej religii tylko do mężczyzn. Inną okolicznością jej niesprzyjającą był brak publicznych ceremonii religijnych – hucznych festiwali radości, jak w przypadku religii Attisa/Kybele i Dionizosa czy w ogóle świąt obchodzonych przez wszystkich, a tym samym nie było wyraźnego „zazębienia” z życiem codziennym ludności. Mitraizm pozostał w dużej mierze religią hermetyczną, opartą na zamkniętych misteriach z udziałem wtajemniczonych. Nie brały w nim udziału całe rodziny, jak w chrześcijaństwie. Nie było też zakonów ani tradycji osób świętych, poprzez które w średniowieczu promowano wzorce do naśladowania – rozpowszechniając niezliczone, idealizowane historie, które trafiały w potrzeby duchowe prostych ludzi. W tym świetle można więc uznać mitraizm za religię nieco elitarną.

Franciszek w mitrze…

Znamiennym symbolem ostatecznego zwycięstwa chrześcijaństwa stało się to, że bardzo wiele kościołów wzniesiono na mitreach, zwłaszcza w Rzymie.

autor: Igor Witkowski

źródło: miesięcznik „Czwarty Wymiar” nr 10/2017, s. 25

oryginalny tytuł artykułu: „Kult Mitry”; śródtytuły: TAW

*

W tomach 2. i 8. „Instrukcji przebudzenia” przedstawiłem wiele zapożyczeń przyswojonych przez chrześcijaństwo ze starszych religii, liczne szczegóły słabo znane. Opisałem niechrześcijańskie źródła składające się na tę religię.

∼Igor Witkowski

*

Komentarze TAW:

*Wszystko we Wszechświecie jest żywe, Ziemia jest żyjącą i czującą istotą, pozostałe planety i Słońce również.

**Tak zwane kulty płodności są wtórną formą najzupełniej naturalnego dla wszystkich kultur rdzennych poczucia jedności i tożsamości z całą biosferą, której człowiek jest immanentną częścią. Z czasem matrix wprowadził przeróżne „kulty”, właśnie po to, by odseparować istotę ludzką od Całości Boskiego PrzeJAWIenia.

***Polacy nie mają prawa wiedzieć o rytuale taurobolium, czyli rytualnego „oczyszczenia” we krwi byka ofiarnego, oraz o rytuale criobolium, czyli rytualnego „oczyszczenia” we krwi baranka ofiarnego, bo jeszcze byliby gotowi połączyć fakty związane z obiema religiami: mitraizmem i chrześcijaństwem. Nie istnieją więc polskie wersje haseł taurobolium oraz criobolium w Wikipedii:

https://en.wikipedia.org/wiki/Taurobolium,

https://en.wikipedia.org/wiki/Criobolium.

****Religie, by były skuteczne, musiały być osnute/zaprojektowane na nośnych dla podświadomości mieszkańców tej planety archetypach.

Foty NG: http://www.nationalgeographic.com.es/historia/grandes-reportajes/mitra_9279/5

Reklamy

145 myśli w temacie “Chrześcijaństwo jest współczesną wersją starożytnego kultu Mitry

  1. trzy wielkie religie to wymysły okupujacego nas ksiezycowego eskimosa yahwe, krzyżyk jest instalowany na terenach do podboju tj europa afryka ameryka australia chodzi o mordowanie białych i czarnych i zasiedlanie ich zydoarabem yahwe a docelowo chiczykiem zrobionym przez szarakow yahwe (Yahwe nic nie wiedział ze bioty szaraki kombinują z dodawaniem swoich genow do naszych ale jak juz zaczely sie rodzic chinczyki wzial caly splendor „stworzenia człowieka”- chinskiego człowieka tzw homosaurian – saur jak dino-saur na siebie), polksiezyc jest dla posłusznego wojska yahwe tj arabow hindosow mongolow dokonujących podbojow/rzezi i wreszcie gwiazda jest dla jego poslusznych generalow czyli zydow, szczególnie tych hardkorow bijących lbem o sciane, tyle w temacie

    1. Za bialymi farmerami z RPA ujeli sie Zulusi. Protestuja przeciwko odbieraniu ziemi rolnej bialym. Uwazaja, ze oddanie ziemi w rece ludzi, ktorzy nie sa przeszkoleni i co za tym idzie, nie znaja sie na uprawie roli moze doprowadzic w przyszlosci do epidemii glodu.

  2. SOLARIS – znaczy światłolecznictwo…pojawiło się w mojej głowie natychmiast…
    Lem-powieść SOLARIS – sfilmowana…
    Autobusy solaris-kliniki Solaris-hotele balneotele pt.Solaris..
    itd.itp..
    no i FREDRO siedzi mi w głowie…i przed oczami skryba z piórkiem gęsim…
    …kto zacznie czytać – i księgi i symbole to bez trudu znajdzie analogie..
    …przypisywanie sobie cudzych zasług od zawsze…złodziejstwo..
    zło…..dziejstwo…

  3. Dlaczego Jezus zamordowany……Bo wygarnął prawdę…
    został ukrzyżowany jak polityczny agitator .
    Mitologia chrześcijaństwa. Kryzys wiary chrześcijańskiej.

  4. być może powyżej zawarte wyjaśnienia, dlaczego 8 tom ‚wszędzie jest opatrywany komentem „pozycja niedostępna” lub „aktualnie niedostępne”

    1. generalnie wszyscy w mundurkach chca nas zrobic w huj czy to bedzie zlodziej ksiadz lekarz urzednik policjant sedzia prokurator, mundurek daje im iluzje tynczasilowej bezkarnosci

  5. A co z kultem matki boskiej, królowej niebios, dziewicy seramidis i jej syna bożego, zbawiciela, mesjasza,itp. nimrod??
    Kult tych bóstw (sumeryjskich) jest starszy od mitraizmu.

    dodam jeszcze że wg. mnie ta bajka istniała już przed ostatnim resetem cywilizacji tj. na Atlantydzie.

    To że biblia jest plagiatem starszych ksiąg starożytnych jest dla mnie oczywiste.

    1. Kult matki ktora trzyma na rekach dziecko to w swojej pierwotnej formie nie jest przypadkiem kult narodzin i energii żeńskiej jako tej łagodnej, opiekunczej i stwarzajacej? No i oczywiscie kult matki ziemi.

  6. Pisałem tutaj kiedyś, że chrześcijaństwo jest starsze niż się ludziom wydaje. Pisałem o chrześcijaństwie jeszcze przed Jezusem. Właśnie o tym pisałem co jest w tym ciekawym felietonie. Zmieniła się nazwa a treść pozostała taka sama.

    1. Przez którego Boga? Skąd wiesz że to ten jedyny właściwy? Bogów i religii na tej planecie jest tysiące. Każdy wyznawca o swojej religii i Bogu mówi to samo co ty.

    2. Tak jest tylko jedna, jedynie słuszna i wspaniała moja religia, w wszystkie inne to dzieło szatana. Tak samo powie ci muzułmanin, buddysta i wyznawca każdej innej religii. I potem są wojny i nawracanie się wzajemne często z wykorzystaniem miecza. Kompletny absurd i kontrola umysłu, zaprogramowanie nie dopuszczające że prawda może być inna i nasza religia wcale nie musi być jedynie słuszna i wspaniała.

  7. Lot nad kukułczym gniazdem (ang. One Flew Over the Cuckoo’s Nest) – powieść Kena Keseya z 1962 roku mówiąca o zniewoleniu oraz tęsknocie za wolnością.

    Ile cierpienia trzeba znieść aby uwierzyć w siebie, swoją indywidualność!

  8. Kult matki ktora trzyma na rekach dziecko to w swojej pierwotnej formie nie jest przypadkiem kult narodzin i energii żeńskiej jako tej łagodnej, opiekunczej i stwarzajacej? No i oczywiscie kult matki ziemi.

    1. Wszelkie kulty to wywoływanie strachu , lęku…
      …. i przebłagalnia duchów powstała/za kasę/ ….i obrzędy za kasę…i…czczenie kultów-po dziś …potem egzorcyzmy…zmy…my za kasę ratujemy cię z j.wyżej…
      był kult Stalina–takiego sobie ludzia….resztę sama znajdż…

      1. [katolik] Czy wiesz, w jakich czasach żyjemy?
        ———————————
        Wedlug KK w tzw. czasach ostatecznych.
        Wedlug tych, co maja dostep do WIEDZY konca swiata nie bedzie. Bedzie koniec swiata, jaki znamy.

  9. Przyjrzyj się moherom wierzącym w- kult! – jednego taty z miasta n/Wisłą…ile wnukom by dały na rozwój i naukę i inne potrzeby…
    Sąsiedzi remontowali pokoje po babci…….znależli potwierdzenia
    przelewów …stałe przelewy z konta…po 100 zł..trzymała potwierdzenia gumką spięte .. taka gwarancja…do nieba..
    Mówili że jakby wcześniej znależli to włożyliby jej do trumny jako
    przepustkę do nieba…

    1. Znam podobna historie. Nie byly to jednak stowki. Babcia mieszkala u rozwiedzionej corki samotnie wychowujacej dorastajacego syna. Polowe dawala na utrzymanie corce, polowe wysylala do Lichenia.

  10. Wojny religijne – krwawe dzieje…

    Zakony rycerskie – zamki – centrum dowodzenia… miliony złotych monet kosztowały budowy murów zakonnych, no i problem ich utrzymania, i utrzymania rycerstwa… włożony na barki ludności – i tak to się kreci…

      1. Katolik – wiesz ile Twoja jedynie słuszna wg Ciebie religia wymordowała ludzi na przestrzeni 1700 lat istnienia? Trudno zliczyć, ale na pewno trzeba to liczyć w milionach – sami Indianie w obu Amerykach to ok. 50 mln. Wiesz, że Lenin i Stalin wzorowali się na totalitaryźmie KK w średniowieczu? Wiesz, że Watykan chronił nazistów i pomógł im w ucieczce do Argentyny? I możnaby tak jeszcze długo.

  11. Udałem się swojego czasu w odwiedziny. Stanąłem na parterze i postanowiłem przejść się schodami. W pewnym momencie będąc na półtora piętra powyżej usłyszałem głosy z dołu. Przystanąłem na jednym ze stopni, by odsapnąć, a może… podsłuchać. Wyjrzałem przez poręcz w dół. Zauważyłem kilkuletnie dziecko z rodzicami. Czekając na windę ono spytało: – Tatusiu, czy winda jest groźna? – To znaczy? odrzekł pytająco rodzic. – No, czy grozi nam jakieś niebezpieczeństwo? – Niee, może się co prawda zatrzymać pomiędzy piętrami, ale przyjdzie pan, który nas ściągnie. – A, ona się nigdy nie urwie? – Wiesz, teoretycznie, tak! -To po co ona jest? -Żeby przyśpieszyć dotarcie do cioci i się nie zmęczyć. -Ja bym wolał płaskie domy bez wind! – Ale wtedy, gdyby nie było wieżowców, nasza droga samochodem do cioci nie trwałaby 0,5 tylko 1ną godzinę. – Mnie to nie przeszkadza, bo i tak u cioci nie mam się z kim bawić… Wsiedli do windy. Spojrzałem na schody w górę. Tam był mój cel odwiedzin. Ale na skutek słów malca wyobraziłem sobie, że ta harmonia stopni poziomuje się przede mną i rozciąga. Jest płaską drogą tylko nie widzianą przez nas. Mijałem „wcho- i schodzących” do celów. Tymi celami byli odwiedzani, ale na wyciągnięcie ręki, a nie nogi… Przetransponowałem sobie, że adres z numerami klatki i mieszkania zmusza nas do zbędnego wysiłku, narzuconego nam, bo (dziś mogę powiedzieć) takie mamy budownictwo! Gonimy za wyimaginowanym czasem (tą nietęsknotą dla [ciociowatego] towarzystwa, czy otoczenia, tym, na przyjście mesjasza, końcem świata i zmartwychwstaniem umarłych też, natychmiast – szybciej, szybciej, bo już zaraz… co zaraz? Może „zaraz” i śmierć). Sam katolicki krzyż pokazuje dwie drogi: albo postępujemy wzdłuż słupa mając możliwość bezwładnego zwieszenia… albo poprzeczki na wyciągnięcie rąk… To przytoczone dziecko miało objawy klaustrofobii lub akrofobii, ale rodzice nie zdawali sobie z tego sprawy… I tak nas postrzega instytucja kościelna, Bóg (jakkolwiek byś go nie nazwał), o którym wspomina Szanowny Katolik, ale co innego nam mówił Chrystus, a co innego rozumiemy lub przekręcamy… jako wyznawca Jezusa (być może, że jest to ten stopień, na którym się zatrzymałem, rozglądam się i zastanawiałem: czy przypadkiem odwiedzany nie został eksmitowanym dzień wcześniej, i po co ja będę iść tam na górę? By pocałować klamkę (a może dłoń „ducho-komornika”… Pozdrawiam Wszystkich!

    1. Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. (Dz. 741).

      1. katole trafiaja do piekla ktore jest w ksiezycu yahwe, slowianie maja 2 opcje a no hades tj wnetrze ziemi dolaczyc do naszych zeusowych albo 5d antyziemia, no i piekielna pulapka ksiezycowa reptyla katolickiego yahwe jako 3cia opcja

    1. Po to, Szanowny Śpiewie Ptaka, że czymś trzeba straszyć maludżkich i nie uzmysłowić im, że już tu są, bo inaczej nie mieli by nic do stracenia, a co wtedy można pozyskać od „kamikaze”… Chrystus swoim 40stodniowym postem na pustyni chciał pokazać, że głoszący mają trwać, radzić sobie sami „w warunkach polowych” bez zdzierania z innych.

      1. PS> To jest sytuacja wypisz-wymaluj kiedy Wielka Brytania zesłała skazańców do Australii. Czy oni czuli się zagrożonymi? Nie! Byli (czuli się) wolnymi? Tak! Stworzyli swój świat niezależny… będąc zależnymi.! W tym kontekście przebywamy w piekle, nad którym lokalny nadzór chce stanowić hierarchia kościelna, politycy, masoneria, korporacje (jakie to racje „korpo”), nawet bezwzględny właściciel czy brygadzista. Każdy z nich pragnie być tym, który wciska nas do kotła, a nie być wciskanym. Tylko nigdzie nie znalazłem takiego podejścia do sprawy. Wszyscy tu smażymy się w piekle, ale widać hierarchia obowiązuje… Ma obowiązywać! Nie zdajemy sobie sprawy, że my ludzkość, jesteśmy „doświadczalnymi szczurami”, które wepchnięto w ekstremalne warunki… Na tym polega, według mnie, różnica między „labofix’em”, a „matrix’em|”. Wszystko następujące, to tylko narzędzia dla utrzymania systemu…

      1. Drogi Śpiewie Ptaka, wyobraź sobie, że jesteśmy tymi szczurami w ekstremalnych warunkach. Plączemy się tu i tam na ograniczonej powierzchni. Chaos. Żarcie, które w czasie przyzwyczajenia grupy do warunków było w nieograniczonej ilości z ręki eksperymentatora, z czasem dawkowo było zmniejszanym. Jak to ukazać w historii ludzkości? Chłop przestał być właścicielem ziemi, którą uprawia do dziś, ale pod pewnymi warunkami: będziesz uprawiać to a to, nie co ci się rzewnie podoba; – będziesz część plonów oddawać za darmo nie z własnej woli; – będziesz stosować ulepszacze do żywności, by ta darmowa danina była większą, nieważne czy to szkodliwe, czy nie, na pocieszenie: ty zapewne nie będziesz jej spożywać; – przy niesprzyjających warunkach, zawsze możesz przestać uprawiać i przenieść się do miasta, za porośnięcie pola trawą bierze się pod uwagę rekompensatę;…
        Można dalej ciągnąć, ale nie oto chodzi. Co jest charakterystycznym w w/w, odseparowanej grupie szczurów? Domyślna DRABINA z niepowyłamywanymi szczeblami! Czyli hierarchia. Ta dotycząca całej społeczności (musi być decydent, by wskazać najsłabszą jednostkę do zrobienia z niej „mielonego”), ale i przed każdą sztuką, która trzyma się w kącie na uboczu, wpierw jedna, potem kilka, ukazuje się drabina. Zauważmy, że jakiekolwiek drzwi człowiek by nie otworzył, tam widzi hierarchię/drabinę: w sklepie, szkole, więzieniu, kościele, rodzinie, urzędzie, sądzie itd. Co ciekawym ta drabina w każdym miejscu zaczyna się od gruntu w górę (nie może kierować się w dół, bo każdy szczur chce żyć, a nie umrzeć, zostać pogrzebanym, i nie mieć nic do powiedzenia). Dlatego uważam, że „labofix” (czyli spełnienie wielu założeń do eksperymentu) to całość, w której „matrix” stanowi część projekcyjną drabiny u każdego. W takim razie podłoże stanowi dolną granicę drabiny. Wymyślone i wpajane piekło, które nie pochodzi z matrixa, ma być batem na podwładnych, by się słuchali. Ale nie tylko hierarchia religijna tak robi. Tak robią np. banki, w których zaciągasz pożyczkę. Straszą cię, że jeśli nie spłacisz, odbiorą ci wszystko i wylądujesz pod mostem, albo w więzieniu (ekonopiekło), nie będziesz się szczepić – będziesz chorować/cierpieć do końca twych dni, a opieka lekarska nie będzie ci udzielaną (medopiekło)… I tak jest wszędzie, wszędzie się nas straszy, żebyśmy byli posłusznymi. Zauważcie, co napisał Szanowny Katolik:
        śmierć;
        sąd szczegółowy;
        niebo albo piekło.
        No,… „drabina”, której domniemany, najniższy szczebel jest wciśniętym (tylko przez kapłanów) w grunt (zapadł się w powierzchniowe bagno), na drugim przyziemnym mamy być my i tudzież umrzeć, wyższy szczebel nas osądzi…! Także, uważajcie, gdy nie będziecie posłusznymi! Te pionowe drabiny trzeba sprowadzić do poziomu na płask, by przejść po bagnie bezpiecznie… Napisałem wcześniej o tej prostującej się harmonijce schodów w bloku… Życzę Wszystkim rozwagi i owocnej niedzieli!

    1. jacekgrap, kolejny znakomity post. Gratuluję🙂 Według mnie również strach przed tzw. karmą działa podobnie jak strach przed piekłem. Nie neguje reinkarnacji, ale według mnie jest ona również częścią matrixa i może być wykorzystywana jako straszak.

      1. wszystkie strachy tez przed sadem policja ub sluza temu samemu tj wyciskaniu bioenergi z nas stad szybko zuzywamy sobie ciala i zyjemy 80 zamiast 800 a wszyscy zeusowi 13500 lat temu zyli nawet po 4000 lat w jednym ciele

  12. Inwestycja………..

    Uniwersytet Chicago został ufundowany przez Johna D. Rockefellera, który później nazwał to swoją „najlepszą inwestycją, jaką kiedykolwiek uczynił”

      1. R i R to zydomongolskie dobermany kryjace skosno pejsate mordercze bestie i ich szarakowych poplecznikow z ksiezyca i z pod ziemi, najwieksze skupiska szarego sa pod piramidami pustyniami gorami i morzami, specjalnie zabraniaja aut dlugozasiegowych powyzej 1000 km 500 w jedna strone zeby nie mozna bylo ich odwiedzic, wszystkie amerykanskie parki przyrody strzezone przez policje to hacjendy szarakowe, william cooper gdy byl w marines widzial spodek wylatujacy z wody i gdy o tym zaczal rozglaszac zostal zastrzelony przez policje

  13. Witajcie moi drodzy. Chciałam was zapytac co sądzicie o hipnozach energetycznych Lucio Carsi? Pod filmikami w języku polskim są małe streszczenia. To co tam pisze nie mieści mi się w głowie. Chyba jestem dopiero na początku poczatka przebudzenia… albo jeszcze mój czas nie nadszedł… wstawię linka do jednego z filmów. https://m.youtube.com/watch?v=3nXtyn4Zbmw naprawdę dla mnie jako osoby, która od niedawna się tym interesuje jest to niezrozumiałe… pozdrawiam Was i prosze powiedzcie co o tym sądzicie

  14. Może nie bezpośrednio w temacie, ale moim zdaniem warte przedstawienia, bo pokazuje schematy, wg których działają przedstawiciele wszystkich „lepszych kast”.
    Ostatnio odbyłam niecodzienną rozmowę z człowiekiem, o którym nie widziałam, że jest księdzem. Zadzwonił do mnie po tym jak zostawił pewną rzecz u nas w firmie.
    Przedstawił się….ksiądz taki i taki … z takiej a takiej parafii (jakby to miało jakieś znaczenie, że dzwoni ksiądz, człowiek to człowiek). Zdziwiłam się, co mnie interesuje skąd/kim on jest…Po czym dodał, że jednak rzecz, która została u nas jest jego i jak jej nie odzyska to przełożony go zabije. Ja na to – cóż przykro mi, ale to nie mnie zabije. On – ale będzie mnie mieć Pani na sumieniu. Nie – odpowiadam -bo to nie ja Pana zabiję, tylko przełożony. Ale przez Panią – próbuje dalej. Nie! To manipulacja i nadinterpretacja – dodaję i ciągnę dalej – winnym będzie bezpośrednio ten, który dokonał czynu niedozwolonego, czyli Pański przełożony.
    Ów ksiądz szybko zmienił temat, a jak przyszedł po zostawioną rzecz nie wdawał się już w dywagacje.
    Po rozmowie z nim poczułam dziwny przypływ pozytywnej energii. Jego próby wywołania poczucia winy wydawały mi się naiwne i śmieszne. To tak jakbyśmy żyli w dwóch różnych światach – mój prosty i piękny, jego pełen obłudy, wzajemnych zależności w związku z tym skomplikowany. Po jego wyjściu zastanawiałam się, jak zachować wolność w tych przejściowych czasach, w których na każdym kroku jesteśmy do czegoś zachęcani?!? Doszłam do wniosku, że należy mieć otwarte serce i umysł. Obserwować otoczenie. Częściej słuchać niż mówić, zaufać sobie/intuicji i pozostać w tej ufności.
    Ot takie łatwe i trudne zarazem!
    Dobrej nocy Wszystkim😀💗!

    1. nastepnym razem zapytaj spodniczki czy wie ze jego bog to jaszcZurka manipulator latajaca ksiezycem… oczekuj gara pomyi i przeklenstw pod swoim adresem

      1. Żydzi: świat zapomni, że istniał kiedyś naród polski

        Poniższy tekst nie pochodzi z telenoweli, nie jest fikcją, ale realną zagrywką opcji żydowskiej.

        Nie widzę tu żadnych przerysowań, przesady, czy przejaskrawień.

        Widzę rzeczywistość, powolną realizację ich marzeń o żydowskiej Polsce.

        Czuję nie tylko smutek, żal do sprzedajnych polityków, ale złość na skorumpowany świat.

        Wiem, że trudno walczyć, kiedy nie ma ani jednego polityka, który jest w stanie zmienić tę kłamliwą rzeczywistość.

        Jednak nie jest tak czarno, jak opisuje jakiś rabin czy inny żydowski cień w poniższym tekście.

        Skoro są tak pewni siebie i silni, to niech porzucą te znienawidzone polskie nazwiska i pokażą swoje pochodzenie. Niech posługują się swoimi, żydowskimi nazwiskami.

        Boją się…

        Skoro tak prowadzą nas po sznurku, to czego się boją…

        Bo Polacy są silnym narodem. Gdyby któryś z rządzących polityków, pokazał swoje żydowskie pochodzenie, to szybko skończyłby w szambie politycznym.

        Doskonale o tym wiedzą, dlatego ukrywają się, tchórzą, wykorzystują swoją złudną siłę…

        Do czasu…

        Nie chcę narzucać moich metod w niszczeniu naszych wrogów ale wiedzą wszyscy, czego moi ludzie dokonali w narodzie polskim.

        Trzy wielkie mocarstwa przez pokolenia nie mogły złamać ducha tego narodu. Moi ludzie w ciągu kilkunastu lat doprowadzili do tego, że naród ten – pod naszym dyktandem – idzie do Unii Europejskiej, jak nasza zawszona hołota szła (też pod dyktando) do „łaźni” hitlerowskich.

        W ciągu jednego pokolenia moi ludzie „wyprali” mózgi temu narodowi.

        Już nawet wielu z Polaków wierzy w to, że to ich ojcowie mordowali naszą hołotę.

        Polacy, dopóki mają czym napchać swoje zwierzęce żołądki, to nic nie robią, tylko jak bezmyślne cielęta patrzą w nasze okienko, w którym widzą świat i siebie takimi, jakich my im przedstawiamy. A jak już nie mają za co kupić żarcia, to się wieszają, trują, skaczą z pięter na bruk.

        Nie minie wiele czasu, a świat zapomni, że istniał kiedyś naród polski. Wroga trzeba najpierw uśpić, a później niszczyć go szybko, z całą bezwzględnością, aby nie zdążył się obudzić i zerwać do walki.

        Wiemy, że znajomość historii swoich przodków czyni naród. Wielki Mistrz Michehva doprowadził do tego, że np. Polacy nie znają swojej historii nawet sprzed 50 lat. Ale znajomość katolickiej doktryny i zasad postępowania czyni katolików. A moi ludzie doprowadzili do tego, że obrzędy katolickie zamieniają się w teatry i to gorszego gatunku.

        A co u nich z Dekalogiem, który jest podstawą postępowania wierzących?

        Moi ludzie zamieniają katolikom Dekalog na sodomię i eutanazję. Już nic u nich nie ma stałego, obowiązującego. Katolicy masowo połykają przynętę nazywaną „reformą soborową”, „wyzwoleniem człowieka”.

        Genialność moich ludzi doprowadziła do tego, że nasi wrogowie sami się wyniszczają. Nie musimy zadawać sobie trudu, jak to robiliśmy w Rosji i wszędzie tam, gdzie zdobyliśmy władzę pod hasłem wyzwolenia ludu.

        A czyż ślepa wiara Polaków w Unię Europejską nie jest w dużej mierze także dziełem moich ludzi na stanowiskach kościelnych?

        Czy Wielki Mistrz Michehva nie widzi, że zniszczenie w Polakach instynktu samoobrony nie jest tylko dziełem jego ludzi?

        Czy muszę tu przypominać, że moi ludzie we władzach kościelnych w Polsce, przez swoje genialne nauczanie niszczą w Polakach wolę walki?

        Nasi niepoprawni ortodoksi – na rozkaz rabinów szli bez oporu do obozów śmierci.

        Polaków już nie musimy wysyłać do obozów zagłady.

        My im tylko odbieramy wolę walki, a nasi mędrcy stwarzają im takie warunki, że sami nie chcą dłużej żyć. Odbierają życie swoim dzieciom i sami popełniają samobójstwo. To jest niesłychane w historii. To jest mądrość, aby naszych wrogów doprowadzić do takiej depresji i braku wiary w siebie.

        Takiej mądrości brakowało naszym mędrcom przez tysiące lat.

        W narodzie polskim ciągle zauważamy tu i owdzie odruchy, które mogą spowodować wybuch wulkanu.

        Są to objawy buntu jako skutek gwałtownego wyniszczenia narodu, w którym ciągle drzemią ogromne ukryte siły.

        Nasi ludzie ciągle rozładowują te odruchy buntu. Ale dopiero wejście tego bydła do Unii Europejskiej, obezwładni ich całkowicie.

        W Unii Europejskiej Polacy będą, jak wynędzniała mysz w pazurach wielkiego kota. Po ich wejściu do Unii Europejskiej będzie zależało tylko od naszego humoru, jak długo pozwolimy im konać w jękach, w śmiertelnym przerażeniu.

        Niebezpiecznych dla nas patriotów można „kupić”.

        Zależy tylko, za ile, co też ciągle robimy.

        A których nie możemy „kupić”, mamy dzisiaj wypróbowane sposoby, że tacy umierają „na zawał serca” albo w „wypadkach”. Tacy ciągłe znikają z tej ziemi i z ludzkiej pamięci. Bezmyślne masy przyjmują to jako naturalne.

        Moi ludzie doprowadzili do tego, że masowe sprowadzenie do Polski niezdrowej żywności z krajów Europy Zachodniej, uważane jest za gest dobrodziejstwa władz Unii Europejskiej.

        Żywność ta, tak otępia i zatruwa Polaków, że nie są zdolni do żadnego zrywu, który zagrażałby władzy moich ludzi w tym kraju.

        A ostatnio „gwoździem do trumny” Polaków jest zakup przez władze szczepionki z zawartością rtęci. Za tę decyzję należy się wielka nagroda naszemu pełnomocnikowi na Polskę.

        Wiem, że wszystkim tu obecnym szczególnie leży na sercu oczyszczenie Polski z narodu, który daleki jest od uznania naszego boga światłości Lucyfera.

        Dlatego moi ludzie wprowadzają tam genialne akcje, które złożą do grobu nawet pamięć o tym narodzie.

        Przez media zniszczyliśmy ducha tego narodu, a przez zaplanowany głód kierujemy myśli Polaków ku samobójczym sznurom.

        A najważniejsze, że nasz pełnomocnik na Polskę wynajduje coraz to nowe sposoby obezwładnienia tego bydełka, które ciągle wierzy w swojego Chrystusa.

        Posted on Wrzesień 24th, 2018 by Robert in Polska kolonia

      2. „Wiara – wiedza………… a religia………..”

        Sama wiedza nie jest jeszcze mądrością, mądrością jest wiedza ŻYCIA dnia dzisiejszego.

        Bo cóż, człowiecze, da ci, że w pamięci swej zapiszesz treść tysiąca mądrych ksiąg, gdy w codziennym życiu w niczym ci to nie pomoże, a czasem nawet zagmatwa twój żywot tutaj na ziemi.

        Religie zniewalają, ogłupiają ludzkość, wiedza książkowa czyni z niektórych przemądrzałych natrętów, ale zmaganie się życiem w Tu i Teraz czyni nas mądrymi, i to jest mądrość nad mądrościami.

        Wiedza daje pokorę Wielkiemu,
        Dziwi przeciętnego,
        Nadyma małego człowieka.

        A jeśli już posiądziemy MĄDROŚĆ, to posiądziemy i MIŁOŚĆ, bo cóż to jest ta MIŁOŚĆ? – to nic innego, jak tylko to, co pozostaje nam, gdy zabrane zostało nam wszystko, nawet NADZIEJA, a my odnajdujemy wreszcie SIEBIE.

        Miłego, słonecznego i pięknego tygodnia wszystkim TAWerniakom życzę z 💗

      3. GMOzabija: hm… spróbuję. Śmiem twierdzić, że ten człek zdziwiłby się z tak postawionej sprawy… Zachowam na przyszłość. Może się przyda….
        Miłego słonecznego dnia😀

      4. Devingo, ten tekst przypomina mi tekst z ulotki jaką dostałam w 2001 bodaj roku będącym przedrukiem z polonijnej Gazety Chicagowskiej…Nie pamiętam czy dokładnie jest to to samo…Gazeta owa przestrzegała Polaków przed związkami z „zachodem” oraz podawała „Twój”tekst jako pochodzący z tajnego posiedzenia jakiejś bliżej nie określonej Loży masońskiej, chyba żydowskiej…

  15. Wiedzieć, nie znaczy jeszcze zrozumieć. Wiedza to jeszcze nie mądrość. Prawdziwa wiedza, to znajomość przyczyn a nie tylko samych faktów. Wiedza prowadzi do poznania świata, a mądrość – samego siebie. Wiedza pochodzi z przekazów – mądrość trzeba odkryć samemu. Instrumentem wiedzy jest rozum – mądrości – dusza. Cóż za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat poznał, a przy tym na swej duszy szkodę poniósł. Mądrość zdobywa się na drodze dążenia do Pełni; osiągalna staje się wraz z Jej odczuciem (dotykiem). Okazuje się, że nie ma innej drogi poznania dobra i zła jak tylko z pozycji doświadczenia ludzkiego. Wybór i poznanie dobra, pociąga też za sobą odkrycie istnienia zła. Przed działaniem i pułapkami zła, chroni jedynie mądrość. Mądrość służy wiec ochronie i zachowuje przy życiu tych, którzy ją posiadają. To mądrość czyni człowieka wolnym od zła, który to stan osiąga się tylko w miłosnym objawieniu.

    Stwórcy (Ojciec Wszechmogący, Jego Syn, Jezus Chrystus i Duch Święty, jako żeńska ich natura Mądrości) nie wyróżnili, ani nie potępili żadnego człowieka, żadnej rasy ludzkiej. U Stwórców wszyscy ludzie są równi – są Ich stworzeniami, tak jak i cała przyroda, w tym i zwierzęta. Tak więc imperatyw: Nie zabijaj, odnosi się także i do zwierząt. Cały świat, i wszystko co na nim oraz w nim – został stworzony w mądrości – jako żeńskiej sile poczęcia. Światłość, to męska, dopełniająca energia (moc) Stwórców. Energie (moce) Światłości i Mądrości Stwórców, czynią istotę ludzka dobrą z natury, ale nie doskonałą. Proces stwarzania, cały czas trwa o ile człowiek tego pragnie i chce w nim uczestniczyć. Stwórcy wyrazili zamiar stworzenia człowieka na swój obraz i podobieństwo (Rdz 1:26 i n.). Doskonałość swą człowiek osiąga, w procesie życia, gdy przeobraża się na obraz Jezusa Chrystusa, Syna Bożego (Rz 8:29). Na początku było Słowo (J 1:1), którym jest Jezus Chrystus, „W Nim było życie, a życie było światłem dla ludzi” (J 1:4), a „ciemność go nie ogarnęła” (J 1:5). Tak więc Pan Jezus stał się dla nas mądrością i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem (1 Kor. 1:30; Iz. 9:6). Brak mądrości, a co za tym idzie i bezinteresownej miłości, prowadzi ludzkość do występku pychy i zbrodni. Kto nie idzie drogą poznania prawdy – ginie. Mądrość służy ochronie i zachowuje przy życiu tych, którzy ją posiadają. Początkiem mądrości jest bojaźń Pana. Mądrzy gromadzą wiedzę, lecz gadanie (mędrkowanie) głupca prowadzi go do zguby. Droga głupiego wydaje mu się właściwa, lecz kto słucha rad i pouczeń, jest mądry. Roztropny ma twarz zwróconą ku mądrości, lecz oczy głupca błądzą, zwiedzione odbiciem i blaskiem piękna Stwórców, w stworzeniach. Od kategorycznego oceniania i wydawania wyroków jest Pan, Ojciec Wszechmogący w Niebie. Człowiek opętany manią wyższości, ocenia, kategoryzuje oraz potępia – co nie ma nic wspólnego z mądrością. Należy dzielić się wiedzą, zamiast swoimi, lub cudzymi, wypowiadanymi w emocjach, subiektywnymi opiniami i ocenami. Wiedza buduje, poglądy, wizje oraz rozmaite osądy – wprowadzają zamęt, chaos, anarchię i ostatecznie prowadzą do rozpaczy, a ta do pomieszania zmysłów.

    1. lesiu a czy azjaci sztuczna rasa gmo podobnie jak kukurydza gmo nas trujaca ma byc tez pochwalana… ? moze wszystko olejmy jebnijmy formulke bo pan tak chcial i juz

  16. Wiedza i mądrość
    Wielkim wyzwaniem jest poszukiwanie mądrości;
    jeszcze większym wyzwaniem jest działanie oparte na mądrości.
    Gdy udręka i strach zostają usunięte z serca,
    doświadczasz prawdziwej wolności.
    I jak nieopisane jest cierpienie zrodzone z niewiedzy,
    tak też nie da się w pełni opisać radości, jaką daje mądrość.

    Głód duchowy,głód wiedzy i głód mądrości …..to było moim pragnieniem zaspokojenia i nigdy nie będzie dość..

    Usunąć lęk ,odrzucić ułudę.pozory szczęścia…………….

    1. Pani Justyno – pięknie to Pani ujęła i jeszcze piękniej wyraziła. Mądrość bierze się z napełnienia serca Duchem Świętym. Człowiek, jako dzieło Stwórców, nie został wyposażony w doskonały aparat poznawczy, inaczej byłby jak sam Bóg.

      1. Pierwszy Zasiew ludzkości na naszej przepięknej planecie był „wyposażony w doskonały aparat poznawczy, (…) jak sam Bóg”.

        Niestety już wkrótce pojawiły się tu cwaniaki z kosmosu, które nałożyły na nas cały garnitur przeróżnych blokad pełnej Kreacji, pełnego przeJAWIania się (np. technologia czakr).

      2. [TAW] nałożyły na nas cały garnitur przeróżnych blokad pełnej Kreacji, pełnego przeJAWIania się (np. technologia czakr) […]
        —————————-
        Gdzie wobec tego idzie swiadomosc, ktora nie ma czakr? Po opuszczeniu naszego ciala, oczywiscie.

      3. No wiec zapytam przekornie. TAWie…… gdybys nie mial czakr….. wrocilbys na Ziemie, czy wolalbys „zwiedzic” Wszechswiat?

  17. „Horus, Mitra, Jezus – podobieństwa przypadkowe, czy pozaziemska inżynieria religijna?…”

    Z całym moim wewnętrznym przekonaniem śmiem twierdzić, że jest to pozaziemska inżynieria religijna, tworzona w każdej epoce do ogłupiania i zniewalania MAS i co najgorsze, że w dużym stopniu im się udająca.

    Żadna ludzka ISTOTA ŹRÓDŁA nie ma potrzeby korzystania ze wskazówek fałszywych religii tworzonych od zarania dziejów przez tę samą nację księżycowego pana.

    Ale żeby to wiedzieć, trzeba wpierw oczyścić swoje serca z posianych w nim trucizn i kodów religijnych.
    A to już jest trudna droga w dzisiejszym matrixowym świecie.

    Wszystkim, co najpiękniejsze, obdarował Nas Stwórca Wszechrzeczy – i jest to w naszych sercach. To tam w pierwszej kolejności życiowych dróg się udajmy, tam czeka na każdego z Nas piękno, mądrość i pokłady wspaniałego życia, zawsze w TU i TERAZ, nigdy przed ani po nim.

    Zamiast więc w tę pochmurną i szarą niedzielę iść na matrixowe, zawsze sfałszowane wybory, udajmy się do naszych serc i tam wybierajmy, a na pewno wygramy to, by nasze życie było „Pięknem”.

    Piękne wnętrze naszych serc, to piękny świat zewnętrzny, szczęście śpi w NAS, tylko GO obudźmy.

    Miłej, pogodnej niedzieli i miłych rozmów nas samych ze sobą życzę z serca, przesyłając odchodzące Piękne Lato i nadchodzącą Złotą Polską Jesień 🙂

    Smagliczki: https://tajnearchiwumwatykanskie.files.wordpress.com/2018/10/smagliczki_20181020_1039.jpg

    Tulipanowiec: https://tajnearchiwumwatykanskie.files.wordpress.com/2018/10/tulipanowiec_20181021_1221.jpg

    1. Jak już wspomniałem, człowiek, jako dzieło Stwórców, nie został wyposażony w doskonały aparat poznawczy. Jeżeli jednak zaufa Stwórcom i objawionej wiedzy oraz uszanuje misterium gnozy – pełnię człowieczeństwa osiągnie, w procesie życia, gdy zacznie zmieniać się na obraz Jezusa Chrystusa, Syna Bożego (Rz 8:29). „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu” (Rz 7:24 – 25). Aby umysł służył Prawu Bożemu, należy wszystko czynić, aby preferować go i wzmacniać. Pod wpływem lekko strawnych pokarmów subtelnieje umysł. Ciało wzmacnia się pod wpływem ciężko wibracyjnych pokarmów, przede wszystkim – mięsa (Iz 66:17), które nie rośnie na drzewach. Dlatego już w starożytności, niewolników zawsze karmiono mięsem (Da 1:5 i n.). Jaśniej już chyba nie trzeba.

      1. lesiu JH czytaj jebany chuj chodz bardziej pasuje PH podstepny huj zostal ci wdrukowany jako narzedzie samo destrukcji za 10 lat nawet nie strzelisz do nachodzczego araba czy murzyna jak przejmie cie calkowicie

      2. jak c i sie zaczna pokazywac numerki na busach ulicach zegarku jak ja mam non stpp 44 444 1111 to znaczy ze u r the one bez tego raczej kicha

      1. Gmo, a PIS to kogo sprowadza? Polaków ze wschodu niestety nie, choć ci czekają już od kilkudziesięciu lat na powrót do kraju ojców, choć nie na ojcowiznę, bo ta została ” obcą szablą” wzięta. A ci co wyjechali na zachód też się nie kwapią do powrotu. Za to mamy Hindusów, Tajlandczyków, czy innych Ukrajińców. PIS też Polskę wynaradawia, tylko w bardziej subtelny sposób.

      2. z tego co wiem samorzady PO w tym warszawski sprowadzaja hindusow i skosow, samorzady generalnie staja okoniem pisowi wiec mamy podwojne rzady w polsce i lokalne inicjatywy moga wygladac jak dzialania rzadu

      3. nie sledze imigracji z kazachstanu azjaci to dzielo POprzedniej ekipy, widzialem program na tvp o sprowadzaniu naszych z kazachstanu z rok temu wiec nie wiem do konca

      4. Laszka pisze: „Gmo, a PiS to kogo sprowadza?”

        Laszko, PiS to nic innego jak „pis-dy”, i tyle w tym temacie, zwykłe sprzedawczyki naszego kraju, tylko w białych rękawiczkach pod płaszczykiem i za przyzwoleniem czarnosukienkowej bandy.

      5. DO MŁODYCH
        Cokolwiek do Was wygłaszają pamiętajcie – tłumaczcie na odwrót……..wówczas poznacie prawdę..

        …………czy te oczy mogą kłamać ….la..la..la..

      6. Gmo, nie samorządy, a rząd, a właściwie jedni i drudzy, bo grają do tej samej bramki, przecież wizy wydają konsulaty, w których pracują wysłannicy rządu, a nie nikt inny tylko Morawiecki mówił, że Polska potrzebuje jeszcze kilku milionów imigrantów. Konsulaty w Indiach, Bangladeszu, czy cholera wie gdzie jeszcze wydają pozwolenia na przyjazd do Polski. O Ukraińcach nie wspomnę, to rząd ustami swoich przedstawicieli mówi, że ich państwo potrzebuje. A jedynymi, którzy potrzebują imigrantów (czytaj: taniej siły roboczej) są obce koncerny mające w Polsce swoje montownie, albo duże sieci handlowe sprzedające Polakom produkty ze swoich krajów.

      7. pisowscy prezydenci miast odmowili wjazdu araba w przeciwienstwie do pelo, nie gmatwaj tylko jezeli juz zasypuj ministerstwo pytaniami

      8. Gmo, to Twój PIS sprowadza nam turbany.

        Nie kto inny, tylko Morawiecki podpisał w maju pro-imigrancką deklarację z Marrakeszu. Węgry miały odwagę odmówić.

        To dane ze statystyk rządowych:

        Największą grupę cudzoziemców, którzy w 2018 roku dostali pozwolenia na pracę, stanowią Ukraińcy (107 tys. osób), ale wzrosła też liczba obywateli Nepalu (9,2 tys.), Białorusi ( 7,6 tys.), Indii (3,6 tys.) czy Mołdawii (2,5 tys.).
        Pozwolenie na pracę dostało też około 3 tysięcy obywateli Bangladeszu i 1,4 tys, obywateli Azerbejdżanu, co podważa rządowe deklaracje o nieprzyjmowaniu imigrantów z państw muzułmańskich.

        Pod koniec sierpnia w Warszawie, wiceminister inwestycji i rozwoju Paweł Chorąży zagalopował się stwierdzając, że tylko imigranci zagwarantują Polsce wzrost gospodarczy, a nawet, że „migrantami jest zbudowany dobrobyt tych państw, które osiągnęły największy sukces”.
        Odniósł się też do polityki repatriacyjnej. Wg niego tańsze i logistycznie łatwiejsze jest sprowadzanie imigrantów z Azji lub Ukrainy, zamiast ściągania do ojczyzny rodaków.
        Zresztą, przez tę wypowiedź stracił stanowisko.
        To by było na tyle, jeśli chodzi o „dobre intencje” pisiorów.

      9. „A ci co wyjechali na zachód też się nie kwapią do powrotu. ”

        Niektorzy wroca…ale to sie nie da zrobic z dnia na dzien…

    2. SłowiAnko, tak właśnie dziś zrobiłam. Z dziećmi w parku żegnaliśmy lato….. w słońcu, czerwieni, zieleni i złocie….. 🙂

      1. Pięknie postąpiłaś, piękna Istoto z wiatrem we włosach, który rozwiewa i roznosi w przestrzeń tę piękną Twoją energię.
        Tak mało czynić nam potrzeba, by dosięgać NIEBA.

  18. Dla osób świadomych te garnitury blokad nie działają…
    Jest pamięć dawcy- /transplantacja/..
    ….ja wierzę że mamy w duszy swojej pamięć Stwórcy…

    1. Ależ oczywiście. Cała Ewangeliczna wiedza objawiona, tej właśnie kwestii jest poświęcona. Pod wpływem mocy, płynącej ze Źródła, o ile człowiek z Niego korzysta, ludzkie DNA zostaje zrewitalizowane (łac. re-+vita – przywrócenie do życia).

    2. tworzacy jedyny swiety bog to religijna nakladka systemowa, wszystko co jest jest nasza sprawka, sprawka grup i artystow kosmicznych znaczy prawie wszystkobo np godzille wyhuchali reptyle sluzyly one do deopulacji ras slowianskich i hellenskich, kres dziadostwu polozyl perseusz ktory z cala nasza armia odstrzelali to jak my dziki co do jednego tzw misja perseusza opisana w dzielach starogreckich czytaj andromedanskich

      1. Pani Justynko, zamiast czerwonego serduszka, SQM (se quiero mucho)!, ale chcę coś dodać: zauważmy, że mózg postrzega naszą przeszłość (nawet ze względu na obserwację otoczenia, gdzie droga światła [impulsów neuronów] zabiera czas „opóźnienia”), nasze serce postrzega przyszłość (wiara, nadzieja, przeczucie). Co jest teraźniejszością więc? Owóż dystans między drugim, a pierwszym (nie odwrotnie, bo nasze podejście uczuciowe wyznacza naszą historię!), który opiewa nie jak najkrótszą drogę od B do A, a okrężną, wielokierunkową naraz. Wypełniającą (odwiedzającą) wszystkie nasze organy wewnętrzne naszego organizmu. „Kontrolerzy” czyli My sprawdzamy stan obecny samego siebie docierając JEDNOCZEŚNIE do wszystkich „placówek” (kłania się teoria kwantowa w powijakach, gdzie cząstka pojawia się dla obserwatora w tylko dwóch miejscach naraz, a jest wiele takich umiejscowień jednocześnie. Ciekaw jestem, czy rozwielokrotnienie cząstki zależy od ilości obserwatorów…). Dopiero, gdy „raporty” spłyną jednocześnie (bez funkcji czasu) do mózgu, ten wtedy wydaje opinię nt. stanu już PRZESZŁEGO. Biorąc każdego z nas z osobna, posiadamy indywidualne nieba wokół siebie (użyję zwrotu „onieba”, by nie mylić „nieba” obserwowanego jako części natury podczas spaceru). Każdy z nas ma odrębne oniebo wokół siebie. Stąd wiele interpretacji wierzeniowych „osiągnięcia nieba” jako Krainy Szczęśliwości, gdzie przenosimy warunki w jakich czuliśmy się za życia szczęśliwymi. Ale inne tu jest „niebo” ciężkopracującego rolnika, gdzie zadowolenie ma po odniesieniu korzyści, czyli po zbiorze plonów, a innym jest niebo złodzieja, który zadowolonym jest z postępku przynoszącego mu korzyść. To wcześniej opisane przeze mnie „piekło na Ziemi” jest starciem odrębnych onieb ludzkich ze sobą. I to jest wizja wartości duchowej POZIOMA (przewróconej drabiny). Przychodzi mi z pomocą powiedzenie „czuć się jak w siódmym niebie”. Nie chodzi tu o siódme niebo pionowe, a pozioma akceptacja i wspomożenie naszego onieba przez siedem innych, siedmiu ludzi dziś, za życia, otaczających nas. Stąd 7 to liczba święta, szczęśliwa w wielu religiach, ale nie obejmująca naszego własnego onieba! Czyli inni stanowią, czy czyniliśmy dobro, czy zło (nasza wielodzietność sprzyja nam samym), a reinkarnacja stanowi albo o pozostaniu, tkwieniu dalej w swym, dotychczasowym światku, albo ze względu na pozytywne przesłanki czynów, mimo krętactw, dla prawego odczytu intencji, zostajemy przesłanymi w inne, nieznane (nam) środowiska ziemskie ludzi. Reinkarnacja zstępna do organizmów zwierzęcych czy roślinnych nawet, jest według mnie, wizerunkiem katolickiego piekła! I znów przychodzi mi z pomocą powiedzenie z Biblii „Ostatni będą pierwszymi”. Krąg minimalny, sprzyjających Nam onieb dla każdego z nas to OSIEM wliczając w to nasze oniebo. Przypadkiem (?) oznaczenie nieskończoności jest wypoziomowaną ósemką! Szukajmy szczęśliwej siódemki (a tzw. [np. karciarska] „kosa” stąd, że wyrok/opinia może być przenegatywną), ale nie poprzez stałe skreślanie jej na kuponie, by wzbogacić się materialnie! Bądźcie dobrymi dla innych ludzi!

    3. Jak napisałem wcześniej kontrola organów wewnętrznych u nas i przez nas samych, posiada pewien system, do którego organ się dostosowuje (staje się tak niepowtarzalnym, jak linie papilarne) . Wycięty i przeszczepiony komu innemu daje znać, że jest przyzwyczajonym do takiego, a nie innego sposobu postępowania. Albo ciało biorcy weźmie to pod uwagę, albo nie. Stąd odrzuty przeszczepów lub zaakceptowanie.

  19. Poznałam wiele osób których działania w pewnym okresie życia były takie jak moje… czytanie kilka egzemplarzy ksiąg tzw..biblii
    jednocześnie..i porównywanie treści i sensu zdań…jakże różnią się zobaczy tylko ten kto porównał …
    Przychodzi to do człowieka głodnego wiedzy-głodnego ducha-głodnego mądrości w pewnym okresie życia samo…
    Cóż.następuje przebudzenie ……….i
    TYLKO SAM JEZUS ZOSTAJE …odkrywasz to co zakryte…
    Póżniej działo się w moim życiu m.in.. moja ręka pisała ….
    wiersz miłosny do Jezusa…tak…tak…i dziękowanie Jezusowi za TĘ MIŁOŚĆ…ten zasiew MIŁOŚCI… i pokazałam ten wiersz księdzu..
    …usłyszałam….”za dużo uwielbienia …trzeba prosić a będzie nam dane…”
    Mój wiersz nie zawierał żadnej prośby a zapisałam w nim to co
    poczuło moje serce …ze JEZUS pokazał po prostu MIŁOŚĆ…

    1. JH to nowy pr JaHwe, chodzi o uczenie bezsilnosci obojetnosci i pizdowatosci, polachy opanowali te umiejetnosci perfekcyjnie, dlatego 20 tys nachodzcow hinduskich i afrykanskich w wawce moze robic co chce

      1. GMO ale to PIS sprowadza owych hindusow i nie tylko do Polski po to aby kontynuowac dzielo zgniotu slowian i uboju genetycznego.Glosowac na PIS powiadasz GMO a popatrz no kto tam steruje nimi z tylniego siedzenia..tymi prezeskami,premierkami,prezydentami .Nie dali wpuscic arabstwa od zachodu ale wpuszczaja innych od wschodu.Kaczynscy i wszyscy pookraglostolowi to zdrajcy ,ktorzy wbili ostatni gwozdz do trumny Polakow .Szkodnikow takich jak oni jest na peczki a wszyscy pochodza z tej samej nemrodystycznej rodziny przybylej w mundurach NKWD syjonu na papierach rosyjskich po 1945 roku. Zauwazyc nalezy ze w przemowieniach do nas i samych siebie ,tytuja nas POLACY i wynika z tego jasno ,ze oni nimi nie sa..nie powiedza MY Polacy ale np Polakom zyje sie lepiej pod naszymi rzadami wiec nich glosuja na nas. Wystarczy ogladnac ich telewizje a widac wyraznie ze nie roznia sie od PO czy poprzednikow a moze nawet swoim samozachwytem i prozniactwem medialnym przebijaja wszystkie inne partie okradajace i czarujace Polakow.

      2. [Gmozabija] dlatego 20 tys nachodzcow hinduskich i afrykanskich w wawce moze robic co chce
        —————————————
        To dlaczego zachecasz do glosowania na PiS? Przeciez to PiS ich wpuscil.
        Nie tylko PO jest winne.

      3. wiem ze prezydenci okupowanych przez po miast podpisali ze beda wpuszczac araba, pisowscy prezydenci np kielc byli kategorycznie przeciw

      4. Dopóki naród nie zmądrzeje i nie powie wszystkim PO, PiS, SLD, PSL razem, Nowoczesnej WON tylko dalej będzie wybierał syjonistyczne marionetki to będzie coraz gorzej i za 10 lat obudzimy się w Polin, gdzie będzie aktualne hasło” nasze ulice i nasze kamienice, a wy pod mostami.

      5. pracujmy z tym co mamy nie psioczmy, ilu z was wyslalo maila do ministrow izby lekarskiej o przymusie szczepionkowym … ?

      6. „pracujmy z tym co mamy nie psioczmy, ilu z was wyslalo maila do ministrow izby lekarskiej o przymusie szczepionkowym … ?”

        Bardzo madrze Gmosiu…trzeba robic co sie umie i co sie da…a nawet wiecej…

    2. Też miałem kilka takich rozgoryczeń w różnych środowiskach, też pisałem wiersze, które nie były zrozumianymi przez innych. Trudno. Widocznie ksiądz będąc dla nas mędrcem, narzuca nam swój wizerunek… Zastanówmy się nad samymi sobą. Wzorcem mamy być sami dla siebie i cokolwiek napiszę teraz poezyjnie chowam to do szuflady dla wspominków o samym sobie.

      1. Jacku-sens w tym że ja mam prosić JEZUSA a ksiądz będzie pośrednikiem…on zapewne to miał na myśli…

        ”… i pokazałam ten wiersz księdzu..
        …usłyszałam….”za dużo uwielbienia …trzeba prosić a będzie nam dane…”

      2. miliard katolikow prosi codziennie przez tysiac lat i ani jednego wysluchania… moze juz czas dac se spokoj i zaufac sobie

      3. miliard katolikow prosi codziennie przez tysiac lat i ani jednego wysluchania… moze juz czas dac se spokoj i zaufac sobie
        —————————-
        Gmosiu. Zgadzam sie z Toba w 100%.

      4. „moze juz czas dac se spokoj i zaufac sobie”
        Co oczywiscie niczego nie gwarantuje..;chyba tylko Godnosc…bo niczego wiecej…ale umierac z godnoscia to tez cos…

      5. patrz amerykanie zero blagania i kopia tylki kazdemu, jedynie gdzie bog u nich istnieje to w sypialni jak dochodza…

  20. Gmosiu -nie dworuj sobie z NAS – MY wiemy że te filozoficzne wywody zostały na potrzeby ówczesnych spoleczności przerabiane po wielokroć . …po dziś…
    Nauki JEZUSA też przerobili…przerabiają….bawią się LUDŻMI…

    Tylko MIŁOŚĆ jest balsamem na naszą duszę…

    Nasze SERCA nasza DUSZA wypełnione Miłością
    i otwarte na więcej Miłości – Dobroci są jak Generator, Lokomotywa,Impuls,Doping, Bodziec…

    Gmosiu ONY wyczuwają te Impulsy Miłości -Dobroci…w NAS
    i uwierz – omijają NAS szerokim łukiem…nie ma w Naszej Duszy dla nich nic do roboty..na pohybel z wszelkim złem…

    1. palowanie i morderstwa PO znikly za pisu wiec nie przesadzaj, wiadomo zmuszanie do szczepien czy do jedzenia gmo i pestycydow jest be ale trzeba sie organizowac a nie klnac pod nosem na wordpresie trzeba zasypywac min zdrowia i rolnictwa przynajmniej raz na tydzien pomyjami, to sa ludzie mentalnie zacofani ale nie bandyci wiec mozna cos zdzialac, za POprzednikow byloby to niemozliwe

      1. GMO jako ze powinienes okielznac po faktultetach amerykanskich sytuacje pochodzenia PIS czy PO ,wiec musisz chyba wiedziec ,ze wszystkie partie po 89 roku i ta matka nieboszczka PZPR wpisuje sie w manifest PKWN czyli zerowania,zubozania i depopulowania Polakow.Bez wyjatku..kazda partia!!!Kazda partia i kazdy polityk wykonuje skrzetnie program nemrodystow rosyjskojezycznych zaimplantowanych po 45 roku czyli odezwe Jakuba Bermana…obowiazuje do dzis i PIS ja takze wykonuje.PIS to kolejny etap likwidacji Polski jaka znamy ale nic innego jak poprzednicy.GMO zapisales sie do PIS..sorry ze pytam??

      2. wymyslasz, w miastach mieszka tylko15 proc spoleczenstwa i to jest jak wszedzie prawie na swiecie pedalskomurzynskolewackie z zasady, zawsze liczy sie plebs no tego sa miliony 85 proc dokladnie

      3. na dzien dzisiejszy nie ganiamy sie z arabami dzieki pisowi a ze np sa slepi zdrowotnie czy religijnie, trudno, trzeba ich napietnowac a nie czekac az pojawia sie slowianscy idealni w kazdym calu zbawcy

      4. Tylko czy nie za powoli? Wybory parlamentarne za rok – jak wyniki będą w nich podobne jak te dzisiejsze to będzie można już powiedzieć: żegnaj Polsko , witaj Polin – nasze ulice i nasze kamienice.

    2. Justynko, znajdujesz się na stałym stanowisku pracy, czyli w kuchni (nie znam Cię, ale staram się wcielić w Ciebie). Mąż dawno zasnął po wyczerpującej (jakkolwiek tego nie podkreślił) pracy, dzieci oporządzone śpią, a Ty siedzisz, w kuchni, i zachciewa Ci się być sobą. Bierzesz kartkę i piszesz wiersz. Masz wrażenie, że to coś bardzo ważnego. Wiesz, że nie masz się nim z kim podzielić, by uwiarygodnić. Jedyną szansą, jak myślisz, jest ksiądz, a on zamiast spojrzeć na Twoje kłopoty wyrażone w wierszu, twierdzi, że za dużo żądasz. Jest takim samym „papugą” w sądzie, który jako pośrednik bełkoce innym językiem niż Twój, swojski, normalny. Czy tego chciał Chrystus udostępniając nową religię nieżydom władającym innymi językami? Nie! Sprowadź się do swojego „królestwa” czyli jak sądzisz kuchni. Zamiast grala weź w rękę jeszcze nieumyty (przez Ciebie) po kluskach przetak, rzeszoto, pytlik, cedzak, sitko… Na stole ustaw swoją fotografię, zdjęcie, które Ci się podoba. Potraktuj je jako spowiednika. Mów i myśl pozytywnie i sensownie pytaj przez sitko-konfesjonał. I zerkaj na siebie. Jak wtedy w przeszłości radziłaś sobie z problemami, a teraz sobie z pewnymi nie radzisz jakoś. Spójrz na każdą dziurkę sitka jako na dzisiejszy piksel, każdy stanowi oddzielny problem. W pewnej chwili ujrzyj obręcz sitka, która stanowi o Twojej całości. Prześlij jej wizerunek swojemu zdjęciu, przeczytaj stworzony od Serca wiersz i szukaj, czerp informacje z niego nadchodzące.
      Przepraszam, że tak…

      1. Moje „Przepraszam, że tak…” wskazuje iż nie miałem na celu zgadywania, a zekstremizowanie sytuacji kobiety (nie Twojej), gdzie jej wiara wewnętrzna staje w sprzeczności z reakcją najbliższego kapłana tej wiary i jak można sobie z tym radzić. Sam tak przez pewien czas sobie radziłem, spowiadałem się przed samym sobą, gdy kapłan zagroził określeniem mnie wyrzutkiem. Przepraszam Justyno, że tak niezdarnie splótł się (splotłem) Twój nick z opisaną scenką. Nie miałem nic złego na myśli. Wybacz, proszę.

      2. Jacku -nie przepraszaj wszystko ok..mnie nie ma w kościele od 30 lat…i nie mam kapłana-spowiednika …ten kapłan z którym rozmawiałam to taki stary znajomy…Pozdrawiam

    3. „nie ma w Naszej Duszy dla nich nic do roboty..na pohybel z wszelkim złem”

      … w duszy nie…w zyciu…do rozwalki co sie da…bo dusza i zycie nie to samo…tu na tej Ziemi…
      I” Oni „sobie uzywaja…

      1. „Jasio-jak nie dopuścisz ich do swojej duszy to nie rozwalą Ci życia”
        Justynko, nic z tego , to nie tak…
        Moga rozwalic Tobie dom, prace, pogmatwac drogi, nawet komus krzywde zrobic…mysle, ze nie zrozumialas…

        Ratowanie tych sytuacji czasami trwa cale Zycie…a Zycie ucieka… I co sie nie stalo, przepadlo… nawet sobie nie wyobrazasz ile moga…

        Tu nie miejsce na szczegoly…

  21. Iść do urny tj. do wyborów? Na partyjniaków głosować nie chcę. Może się przejdę. Jak będą bezpartyjni, to może pójdę i oddam głos. Tylko jak głosować, kiedy się nie siedzi w tv itd.hmmm..Pozdro w ten wyborczy dzień. Piękny dzień w Lublinie się kończy. Sława!

      1. Dolny Śląsk nieco zmądrzał, bo przez lata był skażony lewactwem; do sejmiku wygrała PiSowska grypa kosztem PełOwskiej dżumy, połączonej z cholerą. Mały kroczek zrobiony, żeby za rok zwyciężyli Polacy.

      2. [Pael] Dolny Śląsk nieco zmądrzał
        ——————–
        A nie wygral czasami faworyt Chazara Dutkiewicza? Ciaglosc wladzy zachowana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s