Przesilenie wypala odpady

Oj, ostatnio dostaję mocne wciery, koszmary. Przesilenie znowu wypala jakieś odpady. U Was też tak ostro się dzieje? Cieszy mnie, że jak czytam w temacie rozmontowywania KaKa, to mną już praktycznie żadne emocje nie targają. To bardzo dobry objaw.

Odnosnie pana Rydzyka, o którym powspominało kilka osob, to moj „rezonans” z jego istotą jest żaden. Odrzuca mnie po prostu. Przyznać trzeba, że doskonale znalazł dla siebie miejsce w tym wszystkim i czesze biznes matrixowy, aż trzeszczy. Niesamowite, co jeszcze nadal jest w Polsce możliwe… – już niedlugo na szczęście.

Polaryzacja ludzi wzrasta, ciekawie się to obserwuje, choć nie zawsze obiekty obserwacji sprawiają miłe wrażenia. Coraz bardziej jestem „wyalienowany” i matrixowo niekompatybilny – przez to jestem szczęśliwszy, ale żyje mi się tutaj coraz trudniej…

*

Wyalienowanie matrixowe w procesie postępujacej polaryzacji jest czyms naturalnym. Choć z poczatku przyprawia o napady paniki, to po zrozumieniu zjawiska, które nastepuje u osób poszerzajacych świadomość, okazuje się, że jest to w zasadzie pozytywne świadectwo o procesie wznoszenia duchowego, a może raczej bardziej świadomościowego jednostki. Przechodziłem napady paniki i nawet złości na samego siebie, że zajmując się czesto kompleksowymi sprawami, często gubię się w tak przyziemnych kwestiach, że matrixowo patrząc, graniczę z upośledzeniem umysłowym…

Jednak to złudzenie. Po prostu zmieniają się priorytety, sposób patrzenia i oceny stanu rzeczy. Jeśli to, co „tegoswiatowe”, przestaje być istotne i nie przedstawia sobą często żadnej wartości, to jakżesz można się tym zajmować z prawdziwym zapałem, a zatem jak wyniki jakichkolwiek działań w takim kierunku mają stacmć się fenomenalne? Niech fenomenalne staną się naprawdę ważne działania w prawdziwym kierunku! Trudno, dla matrixa będą coraz bardziej wysublimowanym dziwadłem, z którym nie każdy odważy się rozmawiać w obawie o szok poznawczy i poważne zwarcie w instalacji jego programów. Jakby to skwitować…, so fckn what?!

Jeśli macie, Kochani, tak, że:

– coraz mniej Was interesuje, co się dzieje w matrixie;

– coraz częściej nie ogarniacie „prostych matrixowych” spraw typu np. papierologia rządu wyzysku i uciemiężenia, ze wszystkimi jego instytucjami i instancjami, bzdetne przepisy i ograniczenia obrażające Waszą logikę i inteligencję, nie mówię nawet o moralności „prawa” (sfałszuj banknot „pisiont” złotych vs. poważnie skrzywdź kogoś – gwarancja, że za pierwsze będzie surowsza kara „zasądzona”), korporacyjnego psychopatycznego środowiska, z całym systemem kastowym nadętego ego, kompleksów i beznadziejnie niskorezonujących kwestii;

– mówicie do Dzieci ich jezykiem;

-staracie się wysyłać miłość, a nie odpowiedzi płynące z ego, szczegolnie na próby wkręcenia Was w dyskusje, spory itp., płynące czysto z egoistycznych pobudek (w sensie: teraz cię będę poniżał, żeby karmić moje ego i przez to osiągnę wrażenie bycia lepszym, wiec wtryniaj się coraz głębiej sobą całym w moją rozmowę, tak jak ja chcę, żeby było, bo tak…);

– nie rezonujecie z przynajmniej połową napotkanych ludzi;

-spotykacie jednostki, które rozumiecie bez słów i w zasadzie nie macie z nimi o czym rozmawiać, bo wystarcza bycie razem przez chwilę i rezonowanie, co napawa nadzieją i uzupełnia wzajemnie energię i sprawia radość;

-poszukujecie mimo wszystko ciagle nadal, z uporem maniaka, wbrew całemu oceanowi dezinformacji, sieczki i syfu;

– nie jesteście w stanie oglądać telewizyjnego programu;

– odczuwacie emocje i intencje innych, co Was dobija w chwilach, kiedy te są w dysonansie nędzy do tego, co ktoś Wam probuje powiedzieć na przekór Waszemu raportowi empatii;

-nie bawią Was igrzyska dla mas;

– potrzebujecie coraz mniej rzeczy wokol siebie;

– w lesie jesteście szczęśliwi;

– …mogłbym wymieniać bardzo długo, myślę, że sens przekazałem.

Jeśli to i jeszcze wiecej się dzieje – to dobrze. Właśnie skończyłem kontemplację na ten temat po poł roku rzucania się sam ze sobą. Po prostu pogodziłem sie z tym, że to nieistotne, że staję się upośledzony w oczach matrixa. Wspaniale wręcz się dzieje, będąc upośledzony w optyce matrixa, zaczyna się wreszcie prawdziwie żyć. Trudno nieraz jest to innym wytlumaczyć…

Jak pogodzić powyższe z „przymusem” zarabiania pieniędzy? W ogóle zarabianie… ZA RO BIC się dla matrixa, nie? Jestem ostatnio jak koło zębate w przekładni skrzyni biegów i to chyba jest jakis muscle car z 7,8 litra V8… Poki co wyrabiam sobie na to receptę, moze niebawem skończy się w ogole temat, gdy całkowicie się w życiu zmieni i nie będzie tematu pracy.

Nie mam recepty dla nikogo na to, każdy musi sam się z tym zmierzyć. Nikt Wam nie da recepty. Żadni power talker, znawcy szczęśliwości i „ludzie sukcesu”.

Osobiście, póki co, jednak po prostu staram sie wszedzie znajdywać pozytywne aspekty dla mnie i nie przynosić matrixa do domu!

NIE INTERESUJE mnie w domu, co musze jeszcze odbębniać dla matrixa. Coraz trudniej jednak w tej kwestii być zupełnie spokojnym, bo im bardziej staję się uposledzony, tym bardziej widzę, jaki to jest ciężki bezsens i wyzysk – głównie cierpi na tym Rodzina …”czas”…

Co jest niezwykle istotne: walczę z tym, zeby nie stać się zupełnie niezrozumiały dla otoczenia. To jest klucz dla mnie. Jeśli stanę się niezrozumialy dla otoczenia, to ono nie odczyta moich intencji poprawnie (bo nie liczę na empatię) i zinterpretuje na własną miarkę…, dość krótką miarkę…

Może komuś pomoże – mnie pomaga: starać się być zrozumiałym. Mimo konieczności korzystania z protokołów komunikacyjnych matrixa, czasem nie da się inaczej dotrzeć do niektórych…

autor: Jasność

Metodyka rozmontowywania Kościoła katolickiego

Ekipa Franciszka ma ewolucyjne zadanie rozmontowania struktury Kościoła katolickiego na naszej przepięknej planecie – i metodycznie robi to od początku obecnego pontyfikatu.

Metodyka jest zawsze taka sama i układa się w pewien zauważalny już schemat:

ktoś pisze tekst zmieniający odwieczną doktrynę Kościoła katolickiego (np. możliwość udzielania „komunii świętej” wiernym żyjącym w „grzechu śmiertelnym”, możliwość wyświęcania żonatych mężczyzn na kapłanów), nadaje mu tytuł „Adhortacja apostolska na temat…” – i przynosi go w czarnej teczce Franciszkowi do podpisu.

Dla zmylenia przeciwnika i uzasadnienia nowego dokumentu apostolskiego trzeba oczywiście w międzyczasie zorganizować jakiś event (synod, sympozjum, konferencja, spotkanie) mający imitować społeczną debatę w temacie.

Prawdziwe intencje najbliższego zgromadzenia w Watykanie, zwołanego na 14 maja 2020 r. pod tajemniczym hasłem: „Odbudowa globalnego paktu wychowawczego”, pozostają nieznane, gdyż oficjalne info na ten temat jest sformułowane na tak dużym poziomie ogólności, że właściwie może dotyczyć każdego tematu. Jedno jest pewne: szykuje się kolejny wyłom w doktrynie.

A więc coraz bliżej ogłoszenia formalnej schizmy (bo nieformalna istnieje już od dawna) w Kościele katolickim…

TAW