Gdyby mnie nie przejmował los świata, mogłabym już tylko kontemplować kolejne kwitnienia

Gdyby mnie nadal nie przejmował los świata, mogłabym już tylko kontemplować kolejne kwitnienia. Leczące codzienne małe piękno, antidotum na brzydotę ludzkich spraw.

Bardzo hojna ta róża latoś.

autor: Joanna Bator

źródło: https://facebook.com/JoannaBatorProfil/photos/a.210943226173034/642353556365330/?type=3&source=48&tn=EH-R

Czym naprawdę jest Sąd Ostateczny – Szaman Tańcujący z Wiatrem

.https://youtu.be/iUBLLl-Banw

Sąd Ostateczny jest szansą ponownej integracji boskiej istoty ludzkiej na wszystkich poziomach jej przejawienia. Przekaz Szamana Tańcującego z Wiatrem.

*

„Kurs cudów” (fragmenty):

Znaczenie Sądu Ostatecznego

Jednym ze sposobów, w jaki możesz dokonać korekty pomieszania magii z cudem, jest przypomnienie sobie, że nie stworzyłeś samego siebie. Kiedy stajesz się egocentryczny, masz skłonność do zapominania o tym, a to wywołuje sytuację, w której wiara w magię jest praktycznie nie do uniknięcia. Twoja wola by stwarzać została ci dana przez twojego Stwórcę, który wyraził taką samą Wolę, gdy Sam stwarzał. Ponieważ zdolność twórcza tkwi w umyśle, to wszystko, co stwarzasz, jest z konieczności sprawą woli. Z tego także wynika, że cokolwiek sam wytwarzasz, jest prawdziwe w twoich oczach, chociaż nie w Umyśle Boga. Ta podstawowa różnica prowadzi bezpośrednio do zrozumienia prawdziwego znaczenia Sądu Ostatecznego.

Sąd Ostateczny jest jedną z najgroźniejszych idei w twoim myśleniu. Jest tak dlatego, że go nie rozumiesz. Sądzenie nie jest cechą właściwą Bogu. Zostało ono powołane do istnienia dopiero po oddzieleniu, kiedy to stało się jedną z wielu pomocy naukowych, która miała być włączona do całkowitego planu. Tak jak oddzielenie występowało przez miliony lat, tak Sąd Ostateczny rozciągnie się na podobnie długi okres, a może nawet jeszcze dłuższy. Jednak jego długość może zostać bardzo skrócona poprzez cuda, które są środkiem skracania, a nie obalania czasu. Gdy wystarczająca liczba umysłów zacznie się naprawdę opierać na cudach, ten proces skracania może stać się praktycznie niemożliwy do zmierzenia. Jest jednak sprawą zasadniczą, byś szybko uwolnił się od lęku, albowiem twoje konflikty muszą się zakończyć, jeżeli masz przynosić pokój innym umysłom.

Sąd Ostateczny zwykle uważany jest za jakąś czynność czy procedurę, którą podejmie Bóg. W rzeczywistości zostanie on podjęty przez moich braci z moją pomocą. Jest on raczej końcowym uzdrowieniem, niż wymierzeniem kary, bez względu na to, jak bardzo być może myślisz, że kara jest zasłużona. Kara jest pojęciem całkowicie przeciwnym zdrowiu umysłu, a celem Sądu Ostatecznego jest przywrócenie tobie zdrowia umysłu. Sąd Ostateczny można określić jako proces właściwej oceny. To po prostu oznacza, że każdy w końcu zrozumie, co jest wartościowe, a co nie jest. Dopiero zrozumiawszy to można racjonalnie kierować zdolnością wyboru. Dopóki jednak nie dokona się tego rozróżnienia, mogą być kontynuowane jedynie wahania pomiędzy wolną a uwięzioną wolą.

Pierwszy krok w kierunku wolności wymaga oddzielenia fałszu od prawdy. Jest to proces oddzielenia w konstruktywnym sensie i odzwierciedla prawdziwe znaczenie Apokalipsy. Każdy ostatecznie przyjrzy się temu, co sam stworzył, oraz postanowi zachować jedynie to, co dobre, dokładnie tak jak Sam Bóg przyjrzał się temu, co stworzył, i wiedział, że było to dobre. Właśnie w tym momencie umysł może zacząć spoglądać z miłością na swoje własne stworzenie, ponieważ na to zasługuje. W tym samym momencie umysł nieuchronnie wyrzeknie się swoich błędnych wytworów, które bez jego wiary nie będą już dłużej istnieć.

Określenie „Sąd Ostateczny” jest przerażające nie tylko dlatego, że zostało ono przypisane Bogu, lecz również z powodu skojarzenia słowa „ostateczny” ze śmiercią. Jest to wybitny przykład odwróconego do góry nogami postrzegania. Jeżeli przeanalizowalibyśmy obiektywnie znaczenie Sądu Ostatecznego, stałoby się zupełnie oczywiste, że w rzeczywistości jest on bramą do życia. Nikt, kto żyje w lęku, nie jest tak naprawdę żywy. Nie możesz obrócić swojego własnego sądu ostatecznego przeciw sobie, ponieważ nie stworzyłeś sam siebie. Możesz go jednak zastosować w sensowny sposób, do wszystkiego, co w dowolnym czasie wytworzyłeś i pozostawić w swojej pamięci tylko to, co jest twórcze i dobre. Tylko to może ci nakazać twój zdrowy umysł. Celem czasu jest wyłącznie „danie ci czasu”, byś doprowadził do tego sądu. Jest to twój własny, doskonały sąd, nad twoimi doskonałymi stworzeniami. Kiedy wszystko, co zatrzymasz, jest tylko czymś miłym i sympatycznym, nie ma powodu, aby pozostał w tobie jakikolwiek lęk. Taka właśnie jest twoja rola w Pojednaniu. […]

Osąd a Problem z Uznaniem Autorytetu

Omawialiśmy już kwestię Sądu Ostatecznego, lecz niezbyt szczegółowo. Po Sądzie Ostatecznym nie będzie już żadnego innego. Sąd ma tylko znaczenie symboliczne, ponieważ poza postrzeganiem nie ma żadnego. Gdy Biblia mówi: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”, znaczy to, że jeśli osądzasz rzeczywistość innych, nie będziesz mógł uniknąć osądzania swojej własnej rzeczywistości.

Postanowienie, by raczej osądzać niż wiedzieć, jest powodem utraty pokoju. Osąd jest procesem, na którym opiera się postrzeganie, a nie wiedza. Omawiałem to już poprzednio w związku z selektywnością postrzegania, wskazując na to, że ocena jest jego oczywistym warunkiem wstępnym. Osąd zawsze wymaga odrzucenia czegoś. Nigdy nie podkreśla on tylko pozytywnych cech tego, co jest osądzane, czy to w tobie, czy też w innych. To, co zostało przez ciebie spostrzeżone i odrzucone, czy też osądzone i uznane za pożądane, pozostaje w twoim umyśle, ponieważ to spostrzegłeś. Jedna z iluzji, z powodu której cierpisz, to przekonanie, że to, co negatywnie osądziłeś, nie wywołuje skutków. To nie może być prawda, chyba że również wierzysz, iż to, co osądziłeś negatywnie, nie istnieje. Ale ty oczywiście w to nie wierzysz, bo inaczej nie osądziłbyś tego negatywnie. W ostatecznym rezultacie nie ma żadnego znaczenia, czy twój osąd jest słuszny, czy błędny. Tak czy owak, wierzysz w to, co nierzeczywiste. Nie da się tej wiary uniknąć w żadnym z typów osądu, ponieważ oznacza ona, że jesteś przekonany, iż rzeczywistość należy do ciebie i możesz z niej wybierać, co chcesz.

Nie masz pojęcia, jak ogromne uwolnienie i jak głęboki spokój wypływa z poznawania samego siebie oraz swoich braci zupełnie bez osądzania. Kiedy rozpoznasz, kim jesteś i kim są twoi bracia, zdasz sobie wtedy sprawę z tego, że osądzanie ich w jakikolwiek sposób nie ma znaczenia. W rzeczywistości oni tracą dla ciebie znaczenie dokładnie dlatego, że ich osądziłeś. Wszelka niepewność wypływa z przekonania, że musisz osądzać. Nie potrzebujesz osądu, by organizować swoje życie, a już na pewno go nie potrzebujesz by uporządkować siebie. W obecności wiedzy wszelki osąd zostaje automatycznie zawieszony, a to stanowi proces, który umożliwia zastąpienie postrzegania poznawaniem.

Boisz się bardzo wszystkiego, co spostrzegłeś, ale czego akceptacji odmówiłeś. Wierzysz, że jeśli nie chciałeś tego zaakceptować, to straciłeś nad tym kontrolę. Dlatego też widzisz to potem w nocnych koszmarach lub w przyjemnym przebraniu, gdzie wydaje się to występować w twych szczęśliwszych snach. Tego, czego akceptacji odmówiłeś, nie można przenieść do świadomości. Zaś to, czego nie dopuściłeś do świadomości, nie jest niebezpieczne samo w sobie, lecz czyniąc tak, sprawiłeś, że to wydaje się być dla ciebie niebezpieczne.

Gdy czujesz się zmęczony, jest tak dlatego, że osądziłeś, iż jesteś zdolny do odczuwania zmęczenia. Gdy kogoś wyśmiewasz, jest tak z tego powodu, że osądziłeś, iż jest on niegodny czy niewiele wart. Gdy śmiejesz się z siebie, musisz śmiać się z innych, choćby tylko dlatego, że nie możesz ścierpieć myśli o byciu bardziej niegodnym czy mniej wartościowym niż oni. Wszystko to sprawia, że czujesz się zmęczony, gdyż w gruncie rzeczy jest to bardzo zniechęcające i nużące. W rzeczywistości nie jesteś zdolny do bycia zmęczonym, lecz jesteś niezwykle zdolny do nużenia i zanudzania samego siebie. Ciężar ciągłego osądzania jest rzeczywiście nie do zniesienia. To bardzo dziwne, że tak osłabiająca siły zdolność może być tak bardzo umiłowana i wysoko ceniona. Jeśli jednak pragniesz być autorem rzeczywistości, będziesz upierał się, by trzymać się kurczowo osądu. Będziesz również patrzył na osąd ze strachem, wierząc, że przyjdzie taki dzień, w którym zostanie on użyty przeciw tobie. Ta wiara może istnieć jedynie w takim stopniu, w jakim wierzysz w skuteczność osądu jako broni do chronienia własnego autorytetu.

Bóg ofiarowuje tylko łaskę. Twoje słowa powinny odzwierciedlać tylko łaskę, ponieważ właśnie łaską zostałeś obdarzony i dlatego właśnie nią powinieneś obdarzać innych. Sprawiedliwość jest jedynie tymczasowym, doraźnym środkiem, który jest próbą nauczenia cię znaczenia łaski. Jest osądzająca tylko z tego powodu, że jesteś zdolny do niesprawiedliwości.

Mówiłem już o rozmaitych objawach, a na tym poziomie istnieje prawie nieskończona liczba ich odmian. Jednak istnieje tylko jedna ich przyczyna: problem uznania autorytetu. To właśnie jest „korzeń wszelkiego zła”. Każdy wytworzony przez ego objaw wiąże się z jakąś sprzecznością samą w sobie, ponieważ umysł jest podzielony pomiędzy ego a Ducha Świętego, tak że cokolwiek ego wytwarza, jest niekompletne i sprzeczne. To położenie nie do utrzymania jest rezultatem problemu uznania autorytetu, który akceptując jedną niepojętą myśl jako swoją przesłankę, może wytwarzać tylko takie idee, które są niepojęte.

Kwestia autorytetu to w rzeczywistości kwestia autorstwa. Kiedy masz problem z uznaniem autorytetu, jest tak zawsze dlatego, że wierzysz, iż jesteś autorem samego siebie i dokonujesz projekcji swoich złudzeń na innych. Następnie postrzegasz swoje położenie jako takie, w którym inni dosłownie walczą z tobą o twoje autorstwo. Jest to podstawowy błąd tych wszystkich, którzy wierzą, że przywłaszczyli sobie moc Boga. Wiara ta jest dla nich bardzo przerażająca, ale nie martwi ona Boga. Jednak On chętnie pragnie ją zniweczyć, ale nie po to, by ukarać Swoje dzieci, lecz tylko dlatego, iż wie On, że wiara ta je unieszczęśliwia. Bożym stworzeniom dane jest ich prawdziwe Autorstwo, lecz ty wolisz być anonimowym, kiedy decydujesz się oddzielić od swego Autora. Nie mając pewności, kto jest twoim prawdziwym Autorem, wierzysz, że twoje stworzenie dokonało się anonimowo. To stawia cię w położeniu, w którym wiara w to, że to ty stworzyłeś sam siebie, nabiera sensu. Spór o autorstwo pozostawił taką niepewność w twoim umyśle, że może on nawet zwątpić w to, czy ty w ogóle naprawdę istniejesz.

Tylko ci, którzy rezygnują z wszelkich pragnień aby odrzucać, wiedzą, że ich własne odrzucenie jest niemożliwe. Nie przywłaszczyłeś sobie mocy Boga, ale ją zgubiłeś. Na szczęście, zgubienie czegoś nie znaczy, że tego już nie ma. To znaczy tylko to, że nie pamiętasz, gdzie to jest. Istnienie tej zgubionej rzeczy nie zależy od twojej zdolności jej identyfikacji, ani nawet od tego, gdzie się ona znajduje. Jest możliwe, byś przyjrzał się rzeczywistości bez osądzania i tylko poznał, że ona tam jest.

Pokój jest naturalnym dziedzictwem ducha. Każdy ma prawo odmówić przyjęcia należnego mu spadku, lecz nie może ustanowić, czym ten spadek jest. Problem, który każdy musi rozwiązać, to fundamentalna kwestia autorstwa. Cały lęk wyłania się ostatecznie, i to czasem w sposób bardzo pokrętny, z zaprzeczenia Autorstwu. Nie stanowi to nigdy wykroczenia przeciw Bogu, ani Go nie obraża, ale działa tylko przeciw tym, którzy Mu zaprzeczają. Gdy zaprzeczasz Jego Autorstwu to odmawiasz sobie powodu do pokoju, tak że widzisz się wtedy jedynie podzielonym na części. Takie dziwne postrzeganie to problem z uznaniem autorytetu.

Nie istnieje nikt taki, kto nie czuje się w jakiś sposób uwięziony. Jeśli jest to wynik działania jego wolnej woli, to musi on uważać, że jego wola wcale nie jest wolna, bo inaczej błąd „błędnego koła”, zawarty w tym rozumowaniu, byłby całkiem oczywisty. Wolna wola musi prowadzić do wolności. Osąd zawsze więzi, ponieważ oddziela od siebie części rzeczywistości za pomocą niestabilnej wagi pragnień. Życzenia to nie fakty. Życzenie sobie czegoś sugeruje, że wyrażanie woli nie wystarczy. Jednak nikt zdrowy na umyśle nie wierzy, że to, czego sobie ktoś życzy jest tak samo prawdziwe, jak to, co jest czyjąś wolą. Zamiast mówić: „Szukajcie najpierw Królestwa Niebieskiego”, powiedz: „Niechaj Wolą waszą będzie naprzód Królestwo Niebieskie”, a w ten sposób powiesz: „Wiem, kim jestem, i akceptuję moje własne dziedzictwo”.

źródło: https://kurs-cudow.pl/

„Kurs cudów” w jednym dużym pliku PDF: https://kurs-cudow.pl/files/kurs-cudow-tekst.pdf

KOSMICZNA REGENERACJA ŻYCIA

Dzisiejszy sen. Regeneruję drewniany płot, którego kardynalne punkty umocowania zmurszały. Sam płot jest bardzo zdrowy, gdyż deski porządnie kilka lat temu osobiście zaimpregnowałem.

Wyjmuję płot w całości i odkładam na bok, by opracować nową technikę ponownego osadzenia go.

W robocie bardzo mi przeszkadza nieodłączny smartfon w kieszeni. Odkładam go na drewnianą starą ławeczkę obok.

Kiedy po skończonej pracy sięgam po smartfona, zastaję straszny widok: ktoś go w międzyczasie straszliwie zdeformował, wręcz skatował. Z głębokim smutkiem, wręcz rozpaczą, myślę o swoim odcięciu od globalnej sieci informacyjnej.

Patrzę na niemiłosiernie zdeformowane zwłoki smartfona w dłoni, które nagle na moich oczach powoli powracają do pierwotnego kształtu, czuję w dłoni, jak nabierają tętniącej pulsacji życia…

~ TAW

Łączenie się światów. Dzikie zwierzęta podchodzą coraz bliżej człowieka…

Dokładnie rok temu na mojej bosej ścieżce przeszedł pół metra ode mnie Dziki Zając, kilka metrów wcześniej zatrzymując się i majestatycznie, bardzo powoli wykonując coś w rodzaju pokłonu… Ja też mu się pokłoniłem. Ceremonia powitania, jak na dzikie zwierzę, trwała dosyć długo, może nawet minutę. Później długo patrzył mi w oczy, jakby mnie skanując.

Następnie spokojnie przeszedł pół metra obok mnie. Odwróciłem się delikatnie za nim. Zatrzymał się mniej więcej po dziesięciu metrach, odwrócił się w moim kierunku, jeszcze raz długo patrzył mi w oczy, następnie spokojnie wszedł w pole.

Dopiero po roku jestem gotów, by to opisać w artykule, bo czuję, że dla kilku bardzo młodych istot w Polsce może to być ważne.

Wczorajszy rocznicowy Owad na moim kciuku zmotywował mnie, bym wrócił do tematu i otworzył nowy cykl osobistych spotkań Czytelników bloga z dzikimi Zwierzętami Mocy…

~ TAW