Jeden spacer – setki przekazów…

Fraktalne odzwierciedlenie obecnego starcia matrixa z Naturą… Finał starcia jest oczywisty…
Rdestowiec ostrokończysty, czyli dziki bambus. Roślina na dziś! Doskonale oczyszcza gleby silnie skażone roundupem oraz metalami ciężkimi z samolotowych oprysków – rdestowiec ostrokończysty łatwo akumuluje te toksyny w swoim organizmie

Dzika róża (Rosa canina) gotowa do tegorocznego Rytuału Zbioru…
Czyż może istnieć na naszej przepięknej planecie większa, dostępna człowiekowi moc niż osobiście otrzymana z rąk Natury naturalna witamina C ?… Czy istnieje na naszej przepięknej planecie roślina bardziej zasobna w nauralną witaminę C niż Dzika Róża (Rosa canina)?…
Reklamy

Postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić

Chciałam się z Wami przywitać. Czytam Was już kilka miesięcy. Byłam tu z 2 lata temu, ale bez urazy – to, co czytałam, uważałam za jakiś kosmos i odlot. W takim sensie, że pisaliście o rzeczach zupełnie dla mnie niezrozumiałych. Odeszłam stąd. Ale potem znów mnie coś tutaj przyciągnęło.

Do tej pory wiele dla mnie jest zadziwiające, ale inaczej to teraz odbieram. Mniejsza o to. Chciałam coś skrobnąć w kwestii mojego podejścia do Kościoła, bo akurat w tym temacie wiele u mnie się zmienia ostatnio 😉

Od roku stało się ze mną coś, że nagle zaczęłam sobie zadawać pytania. Z kościoła wracałam zamiast „w świętości”, to zgorszona. Zaczęłam wsłuchiwać się uważnie w kazania i dochodziłam do wniosku, że słyszę bełkot i samozaprzeczanie z ambony. Ale co tam, przecież „mądry, kształcony ksiądz” wie, co mówi, a „ciemna masa” i tak nie zrozumie, to można gadać górnolotnie, a bez składu, ładu i logiki.

Z dniem 1 listopada postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, ale „od czasu do czasu” chodził. Moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić.

Podczas kolędy proboszcz powiedział, że jak nie będziemy chodzić, to dziecka nam do pierwszej komunii nie dopuści – bardzo „po bożemu” – strachem najlepiej. Tak więc w związku z tym postanowiliśmy z mężem, że ani na religię chodzić nie będzie, ani do komunii nie przystąpi. Oczywiście po rozmowie z córką.

Chciałam jeszcze tylko dodać, że za dziecka matka prowadziła mnie do kościoła regularnie w środy i piątki, plus wiadomo – niedziela. Całe lata. Nawet do Częstochowy na piesze pielgrzymki chodziłam. Rodzina „od oka”, wręcz „święta”. Jak pisaliście o tym – taki program mi wgrano za dziecka. Do tego wystarczy dodać, że jako jedyna z pięciorga rodzeństwa byłam „kozłem ofiarnym” matki z narcystycznym zaburzeniem osobowości, i do tego przyzwalający tata.

I powiem Wam coś. Teraz wiem, że to dzięki matce oczy mi się otwarły (chyba po to taka matka „mi się dostała” 😉), a zachowanie księdza tylko mnie i męża utwierdziło w tym, że Kościół to jedna wielka ściema.

Przyzwyczajeni do tego, że „w coś wierzyć trzeba” szukaliśmy religii, gdzie myślą podobnie. Protestanci, prawosławni… Okazywało się, że to wszystko, to nie to.

Jakoś w internecie ktoś polecił książkę „Anastazja”, kilka tomów przeczytałam.

Władimir Megre, Anastazja. Tom I z serii „Dzwoniące cedry Rosji”. Wydawnictwo Stowarzyszenie „Wartościowa Książka”, 2017

Potem zaciekawiłam się historią Polski (w szkole szczerze nienawidziłam tego przedmiotu), zaczęło mnie interesować też zielarstwo: tego lata ususzyłam troszkę ziół, nawet pierwszą w życiu nalewkę zrobiłam (mina męża – bezcenna), gdyż dla mnie alkohol od zawsze mógł nie istnieć, i w końcu jakoś do Was znów trafiłam. Czytałam tu rzeczy nadal dla mnie dziwne. Jednak cytat „Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą” sprawił, że zimowymi wieczorami dosłownie chłonęłam wszystko, co mi w ręce wpadło bez tego dawnego: „Kościół tego nie pochwala, czary-mary, i to też złe”.

Aktualnie mój światopogląd się wywraca do góry nogami, gdy porównuję siebie do osoby sprzed roku.

Jako dziecko napracowałam się „w polu” i ogródku (jako dzieci byliśmy do pracy potrzebni – zwłaszcza ja, jako jedyna dziewczyna z rodzeństwa, byłam przyuczana do „służenia”, zwłaszcza matce) – i szczerze znienawidziłam prace polowe.

Teraz pierwszy raz mam własny ogródek z wszystkimi warzywami, jakie sobie zimą wymarzyłam. Po troszkę, ale jest 🙂 To naprawdę działa. Spisałam wszystko, zbierałam wiedzę i jakimś cudem w miejscu, gdzie rok temu był beton, teraz mam własny ogródek. Nawet trzech półek z własnymi przetworami się dorobiłam 🙂

Przede mną wiele pracy nad sobą. Mam strasznie mało wiary w siebie, ale to się zmienia. Zaczęłam na sobie testować. Całe lato chadzam boso. To też nowość dla mnie. Zaciekawiliście mnie ostatnio w temacie patrzenia w Słońce – zgłębiam temat w miarę możliwości 🙂

I codziennie czytam, co piszecie. Ja mam niewiele jeszcze tutaj do powiedzenia. Ciekawią mnie Wasze wpisy. Lubię Was czytać, zwłaszcza jak są odmienne zdania, bo motywuje i mnie to do myślenia.

I jeszcze jedna ważna zmiana u mnie. Teraz chcę wiedzieć, a nie wierzyć…

Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście, bo dzięki Wam poszerza mi się horyzont i zmienia sposób patrzenia na świat.

*

Chciałam dodać coś do tematu Kościoła, w którym się wypowiadałam. Kolejna rzecz, która utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robimy. Dziecko z dniem 2 września wypisane z lekcji religii, wczoraj musiałam donieść pismo w tej sprawie (choć wiem, że to niezgodne z prawem). Szkoła bezproblemowo podeszła, o dziwo, do tematu (bardzo związana z instytucją KK), więc i ja nie robię z tego problemu.

Przed chwilą odebrałam telefon z „kancelarii parafialnej”, i co usłyszałam?

Że ślubowaliśmy dziecko wychować po katolicku, a więc skłamaliśmy. WTEDY złożyliśmy krzywoprzysięstwo. W jakimś punkcie przy oświadczeniu przed ślubem podpisaliśmy, że ważne są dla nas wartości katolickie, znów poświadczyliśmy nieprawdę 😀 i na dodatek będziemy mieć problem z pochówkiem w parafii tej i każdej innej.

I jaki nasuwa się wniosek? STRASZENIE – i tylko to mają do zaproponowania. A kolejna rzecz – przekazanie tego, co miał do powiedzenia, przez telefon. To tak się to robi?

Kiedy jeszcze byłam w Kościele, kiedy byliśmy u niego po pomoc w sprawach wiary, zostaliśmy, przepraszam za wyrażenie, „olani ciepłym moczem”. Taka pomoc od nich, a teraz zastraszanie. Brak odwagi spojrzenia w oczy, więc przez telefon.

Oto „katolicka” postawa. Brawo księża, brawo Kościół. Otwieracie oczy. Dziękuję wam.

autor: Pałki Pałki

Dendroterapia. Drzewa, które leczą emocje

Dąb przyspiesza powrót do zdrowia, czereśnia wspiera kobiecość, a brzoza koi nerwy – przekonują miłośnicy drzew. Można im wierzyć lub nie, ale faktem jest, że kontakt z przyrodą potrafi tonizować emocje, a nawet leczyć.

Doceniali je Germanowie i dawni Słowianie. Starożytni Grecy i Egipcjanie (zachowała się nawet płaskorzeźba ze starożytnego Egiptu przedstawiająca parę, która wymienia się z drzewem energią). Wciąż ceni je wysoko tzw. medycyna ludowa (albo po prostu naturopaci). Artyści i filozofowie szukali w kontakcie z nimi inspiracji. Budda doznał pod drzewem oświecenia. Dziś właściwości drzew zostały też docenione przez badaczy, naukowców, przekonują się do nich lekarze. W Rosji na przykład okazało się, że umieszczenie gałązki jodły syberyjskiej w szpitalnej sali zredukowało liczbę zarazków w powietrzu o połowę. Po badaniach przeprowadzonych w Holandii uznano, że osoby mieszkające blisko lasów chorują o 20 proc. rzadziej.

Jodła syberyjska (Abies sibirica)

Jednym z najbardziej oddanych badaczy drzew jest niemiecki przyrodnik Manfred Himmel. Już jako dziecko zaczął odkrywać ich uzdrawiającą moc i kontaktować się z nimi. W książce „Drzewa pomagają leczyć” wspomina, że w jego otoczeniu każde dziecko miało swoje ulubione drzewo, na którym lubiło przesiadywać. „Całe drzewo liściaste lub iglaste jest ogromną żywą kulą energii życiowej” – tłumaczy. „Ludzie, którzy w niej przebywają, energetyzowani są ze wszystkich stron. Energia przepływa, oczyszcza i wzmacnia całą strukturę ciała. Umysł jest pobudzony, przejrzysty i przewidujący”.

autor: Jolanta Maria Berent

całość czytaj na: https://zwierciadlo.pl/psychologia/dendrologia-drzewa-ktore-lecza-emocje

Polska tętni cichą dobrocią, Wielka Zmiana przychodzi niepostrzeżenie…

Chciałam się z Wami podzielić refleksją po nocnej rozmowie z kimś, kogo znam od lat. Jest to człowiek, który od jakiejś dekady regularnie, charytatywnie i po cichu zajmuje się staruszkami z biednego domu opieki w swojej miejscowości. Bez konta na fejsie, bez sentymentalnych pierdoletów i wypraw, w których pozowałby ku chwale staruszków, prężąc muskuły na tle ładnych pejzaży.

Zamiast tego wyciera usta, słucha, poprawia poduszki, zmienia zasikane prześcieradła. A staruszkowie są gorzcy, niechciani, niekoniecznie mili i wdzięczni. Wielkie małe dobro, przed którym chylę czoło.

autor: Joanna Bator

źródło: fb.com/joannabatorprofil

„Najstarsze drzewa często wydają najsłodsze owoce”…
Opieka nad starszymi w paradygmacie Wielkiej Zmiany
Opieka nad starszymi w paradygmacie Wielkiej Zmiany
Nic tak nie zacieśnia więzi jak wspólne prowadzenie alternatywnego bloga… 😉

Zawieś oko na liści zielonych ciałach…

https://youtu.be/vIOxazUZVXE

„Lass” – Łąki Łan

*LASS – baśniowy przyjaciel, strażnik korzeni, duchowy inspirator, pokorny inhalator. Troszczy się o nas od prawieków. Czas zatroszczyć się o niego. Łąki Łan składa hołd i zaprasza do odnowienia radosnej, głębokiej, czystej relacji z Żywym Leśnym Królestwem, z którym wszyscy jesteśmy nierozerwalnie połączeni. Czas do Lasu iść znowu!

DAJTA MI TE CHASZCZE, GAJ, DAJTA GĄSZCZ
W KNIEJ TAK POPAŁĘTAĆ SIĘ, POPAMIĘTAĆ
DAJ MI LAS, DAJ MI WEJŚĆ, DAJ MI WEŃ GNAĆ
DAJ PRZED SIEBIE IŚĆ DOKĄD WPROST NIE PAMIĘTAĆ
ZAWIESIĆ OKO NA LIŚCI ZIELONYCH CIAŁACH
PRZYJEMNOŚĆ NIEMAŁA MILEJ MILEJ MILEJ
W KOŁO ZIELONA FALA

W LAS IDĘ WRAZ Z MOJĄ CAŁĄ FAMILIJĄ
PO TO BY POKŁONIĆ SIĘ ODDAĆ ZIEMI HOŁD
ŻEBY MIAŁA CAŁY CZAS NAS W OPIECE
HEJ GAJE BORY PUSZCZE HEJ LASY
NA CIAŁACH LIŚCI DAJ ZAWIESIĆ OKO
SKORY DO KORY WYCIĄGAM KONARY BŁOGO
LASY MĄ MODĄ, LASY MĄ MODLITWĄ
IM GŁĘBIEJ W LAS IDZIEMY CAŁĄ SITWĄ

LUBIĘ DO LASU IŚĆ SOBIE NA SPACA
LASU DORADZA MI LASU NAWRACA
LUBIĘ NA POLANE SIĘ WBIĆ Z DALA
POLANA MYŚLI ROZWIANE SCALA

CZAAAAS DO LASU IŚĆ ZNOWU

POCHŁANIA MNIE LAS, CHŁONĘ GO SŁYSZĘ W KRĄG RYKI
ŻYWA LEGENDA MROK ROBIĘ SIĘ DZIKI DZIKI
CZUJĘ JAK ODCHODZĄ W DAL NIEZDROWE NAWYKI
I NAPRAWIAJĄ SIĘ PRZEPALONE STYKI STYKI
ZERO PODNIETY I ZERO ZAMUŁKI
SZYSZYNKĘ CZYSZCZĘ, WYTĘŻAM CZUŁKI
CZULE DOTYKAM, PADAM CZÓŁKIEM DO ŚCIÓŁKI
POBIERAM PROGRAM Z NAJWYŻSZEJ PÓŁKI

NIECH ŻYJE BAL, BA! NIECH ŻYJĄ KORZENIE HOWGH!
TARABANI SIĘ ENDEMICZNE PLEMIE YO!
STĄPA PACH! DO RYTUAŁU SKORE
DRZEWCÓW POTOMKI, LASKI I ZIOMKI
LAS RĄK, PĘDY, ROSOCHA, MCHU DYWANY
SZAPO BA, SZYCHO BAUNS KUMY, KAMRATY, KOMPANY
TAJGA, SELWA, REGIEL, ŁĘG, BÓR, GAJ, KNIEJA
PÓKI PORASTAJĄ, PÓKI PNĄ PNIE JEST NADZIEJA

LUBIĘ DO LASU IŚĆ SOBIE NA SPACA
LASU DORADZA MI LASU NAWRACA
LUBIĘ NA POLANE SIĘ WBIĆ Z DALA
POLANA MYŚLI ROZWIANE SCALA

CZAAAAS DO LASU IŚĆ ZNOWU

ONA DO BUSZU BUSZU BUSZU SZŁA
ON DO LALALALA LASU LAZŁ

RADUJE SIĘ SERCE I DUSZA
KIEDY CIAŁO DO LASU RUSZA

muzyka i tekst: Łąki Łan

grafiki: https://youtu.be/vIOxazUZVXE

Kość atlas to klucz do naszego organizmu. Większość problemów zaczyna się od porodu – dr Łukasz Matusiewicz, chiropraktyk

https://youtu.be/xMImsJ3k42U

Ustawienie kręgosłupa to kluczowy element terapii manualnych. O tym, jak ważny dla człowieka jest kręgosłup i jego prawidłowe ustawienie, zwłaszcza najważniejszej jego części – kości atlas – wykłada dr Łukasz Matusiewicz na Słowiańskim Wiecu Kujawskim w 2015 i 2016 roku.

*

Rola kości atlas – dr Łukasz Matusiewicz:

Wykład wygłoszony na Słowiańskim Wiecu Kujawskim w 2015 r. oglądaj na:

http://tagen.tv/vod/2015/12/atlas/

*

Psychologia kregosłupa (fot. maya.net.pl)

Zadziewają się rzeczy niepojęte…

Dobrze, że na pamiątkę zrobiłem fotę, bo za kilka dni sam bym nie uwierzył w opowiadaną przez siebie opowieść… Na mojej stałej ścieżce spacerowej widzę atrakcyjną młodą panią z jeszcze atrakcyjniejszym długowłosym owczarkiem niemieckim. Już chcę ich wyprzedzać, bo zwykle chadzam dość dziarskim krokiem, ale mój czuj mówi mi, bym tym razem tego nie robił.

Zwalniam więc kroku, idąc kilkadziesiąt metrów za miłą parą boskich stworzeń.

I cóż widzę? Owczarek zatrzymuje się dokładnie na wysokości mojej prywatnej Świątyni Dumania – i pomimo zdecydowanych ponagleń właścicielki nie chce dalej iść… Kobieta odchodzi kilkanaście, następnie kilkadziesiąt metrów, a pies dumnie ani drgnie… Kobieta wraca i jeszcze raz próbuje ponaglać psa do dalszej wędrówki. Widząc, że pies kompletnie nie reaguje, zaczyna do niego mówić „bardziej zdecydowanym” tonem. Pies dość groźnie zaczyna ją… obszczekiwać – własną panią!…

Ja w tym czasie przechodzę obok i dyskretnie śledzę dalszą część spektaklu…

Pies wreszcie decyduje się ruszyć i niechętnie, z ociąganiem dołącza do kobiety.

Siadam spokojnie w Świątyni i oddaję się medytacji.

*

Po kilkunastu minutach czuję, że coś się dzieje. Otwieram oczy i cóż widzę?… Pies siedzi ponownie dokładnie w tym samym miejscu! Mam wgląd, by natychmiast strzelić fotę. Wyciągam swoją starą nokię i utrwalam moment, który widzicie powyżej…

I ponownie pies – pomimo próśb, a później irytacji właścicielki – nie chce się ruszyć z miejsca. Po prostu jakby znalazł się w zupełnie innej czasoprzestrzeni, w jakimś „przesunięciu fazowym”, mówiąc językiem fizyki.

Kiedy w końcu i tym razem udaje się kobiecie jakoś wreszcie zmobilizować psa do kontynuacji spaceru, powracam do kontemplacji.

*

Mniej więcej po godzinie wracają. Widzę, że psa, który dotąd szedł wolny, tym razem kobieta trzyma na krótkiej smyczy, by w razie czego móc nim „ręcznie zarządzić”…

Patrzę z delikatnym uśmiechem w twarz kobiety…

Słuchajcie, Kochani, takiego szoku w kobiecym oku (pomieszanego z przerażeniem) nigdy w życiu jeszcze nie widziałem… Żałowałem później, że nie miałem przygotowanego aparatu do ponownego użycia, bo fota byłaby bezcenna… 🤣🤣🤣🤣

Dzieje się…

TAW

Etiopczycy posadzili w jeden dzień ponad 353 mln drzew

W poniedziałek 29 lipca 2019 r. odbyła się w Etiopii akcja sadzenia drzew. Mieszkańcy tego kraju posadzili w ciągu 12 godzin ponad 353 sadzonek. Jak podkreślają władze, jest to rekord na skalę światową. Etiopczycy z całego kraju publikują w mediach społecznościowych zdjęcia z tego wydarzenia.

Jak podaje państwowa agencja Fana Broadcasting Corporate, liczba sadzonek przekroczyła planowane pierwotnie 200 mln i po podliczeniu osiągnęła ponad 353 mln.

„Dziś Etiopia postara się wspólnie pobić światowy rekord dla zielonego dziedzictwa” – napisano w poniedziałek na profilu biura premiera Abiya Ahmeda Alego na Twitterze. Sam szef rządu posadził drzewa w północnej części kraju.

W Etiopii trwa kampania ekologiczna, która ma na celu zasadzenie od maja do października 4 mld drzew. Ministerstwo rolnictwa oświadczyło, że od początku akcji posadzono ich już 2,6 mld.

Według Farm Africa, organizacji pozarządowej zaangażowanej w przedsięwzięcie, mniej niż 4 proc. powierzchni kraju jest obecnie zalesione. Pod koniec XIX wieku lasy zajmowały 30 proc. obszaru Etiopii.

Trwająca kampania ma na celu zwalczenie skutków wylesiania kraju, które spowodowane było szybko rosnącą populacją Etiopii, potrzebą większej ilości pól uprawnych, niezrównoważonym użytkowaniem lasów oraz zmianami klimatu.

Do akcji przystąpili nie tylko zwykli obywatele, ale także rozmaite organizacje międzynarodowe oraz przedsiębiorstwa.

Dotychczasowy rekord należał do Indii, gdzie w 2017 roku posadzono 66 mln drzew w ciągu jednego dnia.

autorzy: Sharif Paget i Helen Regan

źródło: https://dobrewiadomosci.net.pl/33573-etiopczycy-posadzili-w-jeden-dzien-ponad-353-mln-drzew/

za: https://edition.cnn.com/2019/07/29/africa/ethiopia-plants-350-million-trees-intl-hnk/index.html