Tekst dla narkomanów na głodzie

Tekst jest dyktowany sercem i dedykowany pogrążonym w licznych nałogach wrażliwym i nadwrażliwym Polakom RODakom Słowianom ❤

Jeśli ktoś uważa, że najprzyjemniejszym doznaniem na naszej przepięknej planecie jest miłość cielesna, skok na bungee lub ze spadochronu czy golonka z piwem w przydrożnym barze, niechybnie oznacza, iż nie zainaugurował on jeszcze uroczyście tegorocznego Bosego Sezonu Kijkowego 😀

Ja ze swojej inauguracji Bosego Sezonu Kijkowego właśnie wróciłem i na gorąco klecę tych kilka słów z serca do serca. Kochani, endorfiny mi tak buzują pod czerepem rubasznym, że jestem pewien, iż najdroższa działka w żyłę takiej MOCY doznań zapewnić nie zdoła.

Jeśli więc jesteś na głodzie, Czcigodny Polaku RODaku Słowianinie, czem prędzej ściągaj buty, którymi jesteś przykuty do matrixa i wyruszaj na swoją Nową Drogę Życia…

Trochę żartuję. Swojej bosej przygody nie wolno rozpoczynać zimą. Chodzi o to, by mózg nie zakodował bosęgi z mrozem, gdyż skojarzenie takowe mogłoby się okazać przyszłościowo blokujące. Swoją Największą Życiową Przygodę rozpoczynać trzeba w najbardziej upalnym tygodniu w roku, wówczas  świadome i nieświadome skojarzenia/kody nie będą blokujące lecz otwierające. Ja od kilku lat mam stopy zahartowane i dziś rozpocząłem swój któryś tam już z kolei bosy sezon.

Na mojej ścieżce resztki śniegu i zamarzniętych kałuż, ale ziemia tuż obok z temperaturą przy stopie w normie (po rozgrzaniu stopa odczuwa nawet coś w rodzaju lekkiego mrowiejącego ciepła). Według fizjologów bezpieczna temperatura dla bosej stopy wynosi do minus pięciu stopni Celsjusza.

W głowie mi buzuje, „stoję, stoję, czuję się świetnie; ach, jak przyjemnie…”.

Cała Polska chodzi boso 😀 👣

TAW

Leszek Możdżer: CHODZENIE BOSO – LECZY. To nie magia, to bioelektryka

<https://youtu.be/pz23UIMAo3E?t=13m4s

Wypowiedź Leszka Możdżera w programie „Poranek Dwójki” Polskiego Radia Program 2.

Ziemia jako konstrukcja bioelektryczna zasila nas w określony sposób poprzez bose stopy. Dużo chodziłem na boso, nawet ostatnio zacząłem grać na boso i spotkałem się też z osobami, które wyleczyły się z różnych schorzeń, takich jak zaburzenia równowagi czy nawet problemy psychiczne poprzez najzwyczajniej w świecie koncentrowanie się, świadome stanie, świadome chodzenie. Jest to bioelektryka, o której się zapomina, o której się nie mówi. Wiąże się to z wyładowaniami [elektromagnetycznymi]. Cała twórczość, bycie człowiekiem twórczym, bycie sobą polega też na okiełznaniu tej bioelektryki. Tutaj powierzenie się Bogu jest konieczne, żeby wszystko odbyło się w sposób bezpieczny. Czyli od góry trzeba się zabezpieczyć, a od dołu wpuszczasz po prostu przez stopy energię z Ziemi. Bo my jesteśmy bioelektryczni i każdy erytrocyt ma chyba 6 miliwoltów (mV) napięcia, i jeżeli tego napięcia nie ma, to erytrocyty się sklejają, a jak erytrocyty są sklejone, to słabo się robi, bo ani tlenu nie rozprowadzisz, ani nie wyprowadzisz toksyn z organizmu itd.

∼Leszek Możdżer

Polacy, nic nie zastąpi CHODZENIA BOSO – to samo zdrowie. Jerzy Zięba

<https://youtu.be/pZN5sHRFlP4

Do chodzenia boso zachęca Jerzy Zięba, autor światowego bestsellera „Ukryte terapie”.

Mina pana redaktora na wieść o możliwości chodzenia przez człowieka boso po Ziemi – bezcenna 🙂 O, tempora…

A tak w ogóle, siermiężność pomysłów medycyny akademickiej… przeraża. Ile jeszcze wody musi upłynąć w Wiśle, nim Słowianie dowiedzą się wreszcie, że oprócz chodzenia na bosaka najlepiej krew rozrzedza… zwykła surowa cebula.

TAW