Uwaga polscy katolicy! Abp Jan Paweł Lenga nie uznaje Franciszka za papieża!

<https://youtu.be/FQ69KQY67JU

Z arcybiskupem Janem Pawłem Lengą rozmawia dr Stanisław Krajski z telewizji wRealu24.

Reklamy

Jeśli znalezione w Watykanie zwłoki okażą się szczątkami Emanueli Orlandi, oznacza to KONIEC WATYKANU i Kościoła katolickiego na świecie!…

Jeśli znalezione w Watykanie zwłoki okażą się szczątkami Emanueli Orlandi, oznacza to KONIEC WATYKANU i Kościoła katolickiego na świecie, gdyż ma to związek z mafią watykańską i odbywającymi się na terenie Watykanu satanistycznymi rytuałami…

https://www.rp.pl/Kosciol/181039907-Ludzkie-szczatki-znalezione-w-nuncjaturze-w-Rzymie-Jedna-z-najwiekszych-wloskich-zagadek-rozwiazana.html

https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/ludzkie-szczatki-w-siedzibie-nuncjatury-w-watykanie/ylns4m4

https://www.tvp.info/39725427/ludzkie-szczatki-w-budynku-watykanu-to-moze-byc-zaginiona-nastolatka

https://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Watykan.-Znaleziono-ludzkie-kosci.-Zaginiecie-Emanueli-Orlandi

https://wiadomosci.wp.pl/watykan-w-siedzibie-nuncjatury-apostolskiej-znaleziono-ludzkie-szczatki-6311795277691009a

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-10-31/watykan-potwierdzil-ze-znaleziono-ludzkie-szczatki-w-nuncjaturze-w-rzymie/

https://www.wprost.pl/zycie/10165191/odnaleziono-ludzkie-szczatki-w-watykanie-to-15-letnia-emanuela-orlandi.html

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/watykan-znaleziono-ludzkie-szczatki-emanuela-orlandi/4kxly7n

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/znaleziono-ludzkie-szczatki-watykan-potwierdza,880142.html

https://polskatimes.pl/sprawa-emanueli-orlandi-sekret-zaginiecia-spoczywa-w-reku-papieza/ar/587861

http://viva.pl/ludzie/newsy/odkryto-szczatki-w-watykanie-czy-naleza-do-emanueli-orlandi-115531-r1/

https://www.bbc.com/news/world-europe-46040003

Zaginięcie Mirelli Gregori (1967-1983):

https://en.wikipedia.org/wiki/Disappearance_of_Mirella_Gregori

Zaginięcie Emanueli Orlandi (1968-1983):

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zagini%C4%99cie_Emanueli_Orlandi

Pietro Orlandi – brat zamordowanej Emanueli od lat bezskutecznie zabiega o ujawnienie przez Watykan prawdy nt. okoliczności śmierci swojej siostry (fot. dpa)

*

Przez jakąś szczelinę dym Szatana wszedł do Kościoła (Attraverso qualche fessura il fumo di Satana è entrato nella Chiesa).

∼ papież Paweł VI o watykańskiej masonerii, 29.06.1972 r.

*

Jak twierdził również prałat Simeone Duca, watykański archiwista, były organizowane imprezy, w których jako odpowiedzialny za «rekrutację dziewczyn» brał udział także żandarm Stolicy Apostolskiej. Myślę, że Emanuela [Orlandi] padła ofiarą tego kręgu. (…) Wkrótce po porwaniu nastąpiło morderstwo i ukrycie ciała. (…) W sprawę był również zaangażowany personel dyplomatyczny obcej ambasady przy Stolicy Apostolskiej.

∼ o. Gabriele Amorth (1925-2016) – oficjalny egzorcysta Watykanu i diecezji rzymskiej, z wywiadu udzielonego Giacomo Galeazziemu, maj 2012

*

Władzę ma ten, kto kontroluje pieniądzeNasz świat jest rządzony przez 7-8 ludzi, którzy mają pieniądze. (…) Wolnomularstwo ma wpływy na całym świecie. Nawet w Watykanie, niestety. Tu też jest masoneria, ponieważ ona opiera się na pieniądzach i karierach. Oni pomagają sobie nawzajem. (…) Niestety nawet w Kościele są tacy, którzy idą naprzód i robią karierę dzięki pieniądzom, dzięki korupcji. W Kościele znajduje się bardzo wielu masonów. Także wśród kardynałów! Bo dla pieniędzy niektórzy zabiliby nawet własną matkę i ojca. Nawet człowiek Kościoła może to zrobić, jeśli nie ma wiary. Masoneria stała się mistrzynią w zarządzaniu pieniędzmi, ma ogromną moc. Co myślicie? Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama może sam rządzić? Wcale nie. W polityce wszyscy podlegają masonerii.

∼ o. Gabriele Amorth (1925-2016) – oficjalny egzorcysta Watykanu i diecezji rzymskiej, z wywiadu udzielonego dziennikowi „Il Giornale”, marzec 2013

*

Jeśli znalezione w Watykanie zwłoki okażą się szczątkami Emanueli Orlandi (1968-1983), oznacza to KONIEC WATYKANU i Kościoła katolickiego na świecie, gdyż ma to związek z mafią watykańską i odbywającymi się na terenie Watykanu satanistycznymi rytuałami…

TAW

Czytaj również:

Dzieciobójstwo w Kościele katolickim w Irlandii! Zakonnice pogrzebały w szambie 800 dzieci. Kościół: nie wiedzieliśmy

W 2014 r. śledczy znaleźli w Tuam (hrabstwo Galway na zachodzie Irlandii) masowy grób z dziecięcymi szczątkami
Żądamy śledztwa, które wyjaśni okoliczności śmierci tych dzieci – mówi parlamentarzysta z Tuam, gdzie w szambie przy prowadzonym przez zakonnice ośrodku znaleziono zwłoki blisko 800 małych dzieci. Arcybiskup odpowiada: jesteśmy zszokowani, ale nic nie wiedzieliśmy.

– Byłem głęboko wstrząśnięty, jak my wszyscy, informacją o liczbie dzieci pochowanych w Tuam. Dowiedziałem się o skali tej tragedii z mediów i danych historycznych – mówił cytowany w BBC arcybiskup Tuam, Michael Neary. – Jestem przerażony i zasmucony, słysząc, że chodzi o tak wiele zmarłych dzieci. Myślę o wielkim cierpieniu i bólu tych maleństw i ich matek – przekonywał.

Odpowiedzialność spoczywa na siostrach

Biskup zaznaczył jednocześnie, że jego diecezja nie ma żadnych dokumentów związanych ze śmiercią dzieci. – Rozumiem, że cały materiał, jakim dysponowały siostry jako menedżerki ośrodka, został przekazany radzie hrabstwa Galway już w 1961 r. Chociaż archidiecezja Tuam będzie w pełni współpracowała w tej sprawie, moralny imperatyw spoczywa na siostrach Bon Secours. Powinny postąpić zgodnie ze spoczywającą na nich odpowiedzialnością i dobrem publicznym – mówił.

Zbiorowy grób w Tuam w irlandzkim hrabstwie Galway, przy dawnym sierocińcu i domu samotnej matki prowadzonym przez siostry Matki Bożej Wspomożenia Wiernych (Bon Secours), rzeczywiście został odkryty blisko 40 lat temu. Długo zakładano, że zawiera ciała dzieci zmarłych w wyniku głodu w latach 50 XIX w. Dopiero teraz, miejscowa historyk Catherine Corless, po przeanalizowaniu dokumentacji ośrodka, stwierdziła, że 796 pochowanych w betonowym zbiorniku ciał, to dzieci zmarłe w latach 1926-1961. Najmłodsze z dzieci miało dwa dni, najstarsze – 9 lat. Większość umarła z powodu chorób, przedwczesnego urodzenia, albo niedożywienia.

To byli irlandzcy obywatele

Pochodzący z Tuam parlamentarzysta Colm Keaveney nazwał pochowanie dzieci w szambie „niewyobrażalnym”. – To ogromny skandal. Wezwałem już rząd do złożenia oficjalnych przeprosin kobietom, których dzieci tam pochowano, a także do podjęcia wszelkich działań niezbędnych do odkrycia prawdy – mówił w BBC. – Domagamy się od premiera przedstawienia planów przeprowadzenia śledztwa, które wyjaśniłoby okoliczności śmierci tych dzieci. To byli irlandzcy obywatele, a sposób w jaki zostali potraktowani – oni i ich matki – jest nie do zaakceptowania – przekonywał.

Ośrodek w Tuam był jednym z dziesięciu domów dla kobiet, które zaszły w ciążę bez ślubu, i ich dzieci. Jak podaje BBC, w sumie przewinęło się przez nie 35 tys. kobiet. Ich dzieciom odmawiano chrztu, były odseparowane od innych dzieci w szkołach. Kiedy umierały, nie były chowane na poświęconej ziemi.

Będzie powtórny pochówek?

Władze kościelne obiecują pomoc w zbiórce pieniędzy na postawienie w miejscu pochówku pomnika i tablic z imionami zmarłych dzieci. Jednak pojawiają się głosy, że konieczne jest śledztwo w sprawie śmierci dzieci i wykopalisk w miejscu ich pochówku. Biskup Neary obiecuje, że będzie współpracował z rodzinami zmarłych dzieci tak, żeby otrzymały „godny powtórny pochówek” szczątków, na poświęconej ziemi.

Po rewelacjach z Tuam, inny zakon, Sióstr Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, który prowadził w Irlandii trzy domy dla matek i dzieci, poinformował, że chętnie podda się śledztwu w sprawie chowania niemowląt w nieoznaczonych grobach. – To bardzo smutny rozdział w historii irlandzkiego społeczeństwa – tłumaczył w rozmowie z RTE News rzecznik zakonu.

autor: Marta Urzędowska

źródło: http://wyborcza.pl/1,76842,16101048,Irlandzkie_zakonnice_pogrzebaly_w_szambie_800_dzieci_.html

****

„Dyktatura wstydu”, czyli mroczna tajemnica irlandzkiego sierocińca

Katolicki sierociniec i dom samotnej matki w Tuam w Irlandii
– Odkrycie kości niemal 800 dzieci na terenie sierocińca i domu samotnej matki w Tuam odsłania najbardziej mroczne tajemnice Irlandii i panującą tam niegdyś dyktaturę wstydu – pisze Roger Boyes.

Irlandia to kraj kościołów i kapliczek, ale nie aniołów. W samym rogu dziecięcego placyku zabaw znajduje się schludna kapliczka. Wokół pluszowe misie i kwiaty wistarii. To tu zakonnice – jak możemy dziś stwierdzić z niemal całkowitą pewnością – grzebały ciała 795 dzieci. Tak pies zakopuje w ziemi kość, którą dostał od pana.

Z całego kraju napływają doniesienia na temat instytucjonalnego molestowania i okrucieństwa wobec samotnych matek oraz bezdusznego traktowania dzieci jak zwykłe śmiecie.

Z jednej z najnowszych relacji dowiadujemy się o tajnym domu dla niemowląt położonym w jeszcze innym rejonie Irlandii. Jednak punktem absolutnie newralgicznym pozostaje targowe miasto Tuam w hrabstwie Galway.

– Mnie i matkę traktowano jak istoty gorsze – mówi John Rodgers. Jedziemy do funkcjonującego właśnie tu – do czasu zamknięcia w 1961 r. – sierocińca i domu samotnej matki pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Potężny, szary jak zachmurzone niebo zespół budynków z cegły. Wokół wysoki na ponad trzy metry mur. – Moją matkę Bridie aresztowano za żebractwo, gdy miała ledwie dwa i pół roczku! Czy potrafi pan wyobrazić sobie tę sytuację? Na wolność wyszła, gdy miała 16 lat. W 1947 r. zaszła w ciążę. Ze mną – wspomina Rodgers.

Po porodzie tę dwójkę rozdzielono na polecenie Kościoła, który nie akceptował samotnego macierzyństwa. Bridie przez 15 lat harowała w na pół pańszczyźnianych warunkach w pralniach jednego z sierocińców i domów samotnej matki pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Dopiero wtedy udało się jej uciec z tego piekła. Sam John Rodgers przebywał w ośrodku w Tuam do szóstego roku życia. Wtedy zaadoptowała go pewna irlandzka rodzina. Jego historia to część znacznie szerszej narodowej tragedii, która dopiero teraz zaczyna wychodzić na światło dzienne.

Irlandia całkiem niedawno musiała sobie radzić z finansowym krachem, skutkami kryzysu euro i przyprawiającą o ból głowy recesją 2008 r. Teraz rozpoczęła proces głębokiej introspekcji. Skandale pedofilskie w kościele dosłownie rozbiły zaufanie do tej instytucji i samego Watykanu. Później pojawiły się doniesienia, że Kościół i państwo działały w zmowie w kwestii więzienia samotnych matek nazywanych też „upadłymi kobietami”. Teraz mamy problem dzieci – jak John Rodgers – na siłę odłączanych od matek i tych, które nagle znikały. A także kolejny dylemat – Co poszło nie tak u samych podstaw tego państwa?

– Jesteśmy dobrymi ludźmi, którzy czynili zło? A może tymi, którzy po prostu nie wiedzieli, jak można działać lepiej? – pyta Flora. Razem z przyjaciółką Claire w przerwie między lekcjami poszły do dawnego sierocińca w Tuam, by złożyć kwiaty przed wspomnianą kapliczką.

Wszystkie te pytania formułuje się tak, by dotyczyły teraźniejszości, chociaż większość aktów zła popełniono już dawno temu. Sierociniec i dom samotnej matki w Tuam założono w 1925 r. Działał przez cztery dekady. Odnaleziono świadectwa zgonu 795 niemowlaków, ale żadnego świadectwa pochowania na cmentarzu.

Współczynnik umieralności w tym ośrodku znacznie przewyższał współczynnik ogólny dla ludności miasta. Większość miejscowych jest przekonanych, że dzieci grzebano w nieoznaczonych grobach blisko lub nawet w samym betonowym szambie, gdzie już w latach 70. ubiegłego wieku odkryto niewielką ilość ludzkich kości. Jeśli opinie te okażą się prawdziwe, potwierdzą tylko coraz głębsze podejrzenia, że Kościół – nieubłagany w swoim potępianiu pozamałżeńskiego seksu – odmówił tym dzieciom z nieślubnego łoża godnego pochówku.

– Chodziło o hańbę. Dyscyplinowanie społeczeństwa poprzez hańbienie i stygmatyzację – mówi Rodgers. Ten były niewykwalifikowany robotnik zajął się później pisaniem, Dziś dziarski 67-latek jest już dziadkiem. Prowadzi mnie poprzez teren zarośnięty gęstą trawą. Na niej krzyże wymalowane białym sprejem. To tu sonary archeologów pracujących na zlecenie sądu wykryły, że pod powierzchnią kiedyś coś pogrzebano. Dochodzimy do posadzonego w doniczce przez jakiegoś żałobnika maleńkiego dębu. – Nigdy nie pozwólmy sobie zapomnieć o złu, jakie wyrządzono tym dzieciom. Modlę się o to, byśmy chronili naszą przyszłość – głosi umieszczony obok na kartce napis.

Premier Enda Kenny chce przełamać oficjalne milczenie w tej sprawie. – Sposób, w jaki traktowano te matki i ich dzieci, budzi naszą odrazę i wstręt. Jeśli nie zajmiemy się tym problemem w sposób właściwy, dusza Irlandii spocznie jak dzieci tak wielu tych matek w nieoznaczonym grobie – oświadczył Kenny w ubiegłym tygodniu. W istocie sam szef rządu i reszta klasy politycznej zdawali sobie sprawę, że coś wydaje bardzo niemiły zapach. Ociągano się jednak przed konfrontacją z tym, kto i za co odpowiada – silny i nadużywający swojej władzy Kościół czy niezdolne stawić mu czoła słabe państwo? Kenny jest praktykującym katolikiem. Teraz wyczuwa zmianę nastrojów społecznych. Irlandia zbyt długo żyła ze swoimi tragicznymi tajemnicami.

W ubiegłym tygodniu w hrabstwie Galway odbył się wiec protestacyjny. Jednym z jego organizatorów jest Rachel Donnelly. Tłum gorącymi oklaskami nagrodził jej słowa o tym, że nadszedł czas, aby w tym kraju w końcu raz na zawsze oddzielić Kościół od państwa. Takie stwierdzenie nie brzmi może zbyt rewolucyjnie na zewnątrz, ale w Irlandii ma siłę wybuchu bomby. Dlatego właśnie próby uciszenia gniewu opinii poprzez wszczęcie formalnego dochodzenia stały się sprawą mocno skomplikowaną.

– Ludzie świetnie pamiętają czasy, gdy biskupów traktowano jak książęta – mówi obecny na demonstracji student Ciaran McMahon. W ten sposób usiłuje pokazać mi, jak ogromny problem stanowi rzucenie wyzwania Kościołowi w kwestii zła, które czynił. W pewnym momencie przerywa mu jego przyjaciel Frank Doherty – Dobrze. Jest śledztwo. Ale nie wiemy nawet, kto ma pytać, a kto odpowiadać. Kościół? Może w jakimś drobnym zakresie. Państwo? To wszystko sięga korzeniami samych jego fundamentów.

Rząd pragnie zbadać, co działo się z dziećmi w sierocińcach w całej Irlandii – w Cork, Dublinie czy Galway. Jak wiele z nich i w jakich okolicznościach zmarło? Wschodząca gwiazda opozycyjnej Sinn Fein Mary Lou McDonald żąda jeszcze więcej – odpowiedniego dochodzenia w sprawie pralń prowadzonych przez siostry z zakonu pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Zdaniem McDonald nie sposób zbadać losu dzieci, które znikały bez uniesienia zasłony milczenia w kwestii tego, jak traktowano samotne matki, którym siłą odbierano potomstwo.

Jej stanowisko spotyka się z ogólnonarodowym poparciem. Rząd jednak zdradza oznaki niepokoju. Nominowany do Oscara film Stephena Frearsa „Tajemnica Filomeny” z Judi Dench dostarczył amunicji tym, którzy widzą Irlandię jako kraj uwięziony we własnej przeszłości. Aktorka gra rolę kobiety, która, będąc młodą dziewczyną, zachodzi w ciążę i jako zhańbiona trafia do klasztoru.

Jeśli rząd zbyt głęboko zanurzy się w kwestie adopcji i prawa dzieci do zachowania związku ze swoją matką, potknie się o kwestie poszanowania prywatności. Istnieje także niebezpieczeństwo, że prowadzące wtedy te domy opieki zakony religijne – niektóre są dzisiaj całkiem zamożne – będą musiały wypłacać odszkodowania. Taka sytuacja podkopałaby stosunki Kościół–państwo.

Nie ma jednak wątpliwości, że zakonnice odnosiły korzyści z pracy samotnych matek. Oferowały swoje usługi po niższej cenie niż pralnie komercyjne. Prały nie tylko szaty księży czy ludzi Kościoła, ale i pracowników Banku Irlandii czy członków armii. – Pamiętam, gdy będąc jeszcze chłopcem, widziałem, jak auta pralni zabierały w poniedziałek szaty księży i odwoziły je z powrotem w piątek. Przyjaciele matki mówili mi, że siostry trzy razy w tygodniu udawały się do banku z walizkami pełnymi gotówki. Robiły znakomity interes – wspomina Rodgers.

Testowanie szczepionek w katolickich sierocińcach

Niektórzy katolicy twierdzą, że podkręcany przez media i feministki dyskurs, wymyka się spod kontroli. Obrońcy praw człowieka zaczynają przywoływać emocjonalny słownik Holokaustu. Jednak na przykład testowanie szczepionek w tego typu domach – chociaż oczywiście niezgodne z dzisiejszymi standardami – nawet w dalekim stopniu nie przypomina praktyk stosowanych w niemieckich obozach koncentracyjnych [no jak nie, jak tak; to samo dotyczy bezkarnego testowania szczepionek w domach starców – przyp. TAW]. Można natomiast przywołać inne znacznie bliższe porównanie do rumuńskich sierocińców z epoki dyktatury Nicolae Ceausescu. Ale to, czego byliśmy świadkami w Irlandii, nie stanowiło pokłosia kaprysu tyrana, lecz tego, co można nazwać dyktaturą wstydu – próbą konstruowania i zarządzania moralnością narodu oraz przywiązania do instytucji wszystkich przekraczających normę.

To całkiem sporo. Zbierało się przez długi czas. Teraz nadszedł moment stawienia czoła przeszłości. Czy ciała dzieci winno się ekshumować? – Niech niemowlęta śpią spokojnym snem – odpowiada John Rodgers.

autor: Roger Boyes

tłumaczenie: Zbigniew Mach

źródło: https://polskatimes.pl/dyktatura-wstydu-czyli-mroczne-tajemnica-irlandzkiego-sierocinca/ar/3475887

****

Nie istnieje polska wersja hasła w Wikipedii o upiornym domu samotnej matki w Tuam – Polacy mają o tym nie wiedzieć:

https://en.wikipedia.org/wiki/Bon_Secours_Mother_and_Baby_Home

****

Po czterech latach nacisków Kościoła katolickiego w Irlandii na wyciszenie skandalu rząd w Dublinie wydał wreszcie zgodę na poszukiwania i ekshumację ciał ofiar z upiornego sierocińca w Tuam. Jest to bardzo ważna sprawa dla historii Kościoła katolickiego w Irlandii, która ostatecznie walnie przyczyni się zakończenia działalności tej nieewolucyjnej instytucji w kraju Zielonej Koniczyny. Tuam nie jest odosobnionym przypadkiem. Specjalna komisja śledcza ds. domów dla niezamężnych matek z dziećmi bada w całej Irlandii historię tych placówek.

Kościół katolicki w Europie, opierający swoje istnienie już tylko o Polskę i Irlandię, nieodwołalnie wchodzi właśnie w końcowy etap swojej historii…

Młyny Boże mielą powoli, ale za to dokładnie i na miałko…

TAW

Źródła pedofilii wśród księży

„Skąd się bierze pedofilia wśród księży?” – pytają czytelnicy i komentatorzy bloga. – Z poczucia wyższości nad ludem, do której to postawy przyszli księża są tresowani przez sześć lat prania mózgu w seminariach – odpowiadam.

Teza:

Pedofilia wśród księży bierze się z poczucia wyższości nad ludem, do której to postawy przyszli księża są tresowani przez sześć lat prania mózgu w seminariach.

Potem takiemu zahipnotyzowanemu duchownemu wydaje się, że jest Wszechwładnym Panem Świata, Namiestnikiem Boga na Ziemi.

Oczywiście jest to tylko jeden z aspektów źródłowych nabrzmiałego społecznie problemu, ale za to jeden z najważniejszych.

Dowód:

Spróbujcie do jakiegokolwiek księdza zwrócić się po imieniu… Oni mają hopla na tym punkcie. To zupełnie inna mentalność niż przeciętnego Polaka. Mentalność kastowa. Tak ich wytresowano (zaprogramowano, zahipnotyzowano).

TAW

Zamach stanu przeciwko Franciszkowi, czyli skrzydło tradycjonalistyczne Kościoła katolickiego w Polsce

Ewolucyjnym zadaniem Franciszka jest dokończyć rozkład Kościoła katolickiego. Jak wiemy, babilońskie imperium Watykan gnije już nie od dziś, gdyż jest ufundowane na niewzorcowej, opresyjnej wobec naturalnego Prawa Ziemi matrycy: „Czyńcie sobie Ziemię poddaną” (Księga Rodzaju 1, 26). Zupełnie osobną kwestią (w którą nie wnikam) jest to, na ile świadomie Jorge Mario Bergoglio w procesie Apokalipsy uczestniczy.

Franciszek i tak zostanie ogłoszony przez konserwatystów heretykiem. A schizma w Kościele katolickim już istnieje, gdyż przeciwko Franciszkowi „w samej Polsce pracuje kilka tysięcy osób”

Pierwsze prace nad ogłoszeniem go heretykiem ruszyły już od samego początku jego pontyfikatu. Skrzydło tradycjonalistyczne Kościoła katolickiego w Polsce jest bardzo silne – zaczęło się formować jeszcze za Benedykta XVI, gdy masońscy biskupi zaczęli usuwać w polskich katedrach tabernakula z nawy głównej i na ich miejsce wstawiać swoje trony oraz zmuszać podległych sobie księży do udzielania komunii wiernym „na stojąco”.

Dziś środowisko tradycjonalistyczne w Polsce ma naprawdę dużą moc. Oczywiście działają w podziemiu, ale są perfekcyjnie zorganizowani i po jezuicku zdyscyplinowani. Dysponują potężnym zapleczem intelektualnym (pracuje dla nich wielu znanych naukowców, głównie prawnicy, historycy i teologowie-dogmatycy, ale również specjaliści wielu innych dziedzin, np. liturgicy, filozofowie).

Do ogłoszenia formalnej schizmy (ostatniej schizmy w dziejach Kościoła katolickiego) już coraz bliżej…

TAW

Zamach stanu w Watykanie (detronizacja Franciszka) przygotowywany jest w Polsce!

Najnowsze informacje! 21 września Franciszek we mszy stwierdził: „Hipokryci są narzędziem diabła, mającym zniszczyć Kościół” (to po żądaniach jego ustąpienia zawartych kilka dni wcześniej w liście otwartym). Po tym poszło szybko. Bardzo szybko…

Tego samego dnia wieczorem Franciszek napisał na Tweeterze: „Prosimy Jezusa, by ochronił Kościół”, a Benedykt XVI w rozmowie z kardynałem niemieckim polecił „modlitwy, by Pan przyszedł na pomoc Kościołowi”. Aż niewiarygodne!

Zadzwoniłem do człowieka dobrze orientującego się w tym, co się w Watykanie dzieje, i usłyszałem, że… przygotowywane jest zastosowanie „przepisów o jurysdykcji zastępczej” (przygotowanych na Soborze Trydenckim w XVI w., gdy Ignacy Loyola rzucił hasło, w czasie reformacji: „A co będzie, jak sam papież okaże się heretykiem?”).

Usłyszałem, że nad zastosowaniem tego przepisu, pozwalającego nie uznawać papieża, „w samej Polsce pracuje kilka tysięcy osób”…

Problem jest naprawdę poważny – to się sypie.

autor: Igor Witkowski

źródło: komentarz pod filmem na: <https://youtu.be/1uqv2Qf5TQ0

Nie jestem ochrzczony, jestem ateistą. Zerkam w kierunku kosmosu, nauki i natury – Wojciech Smarzowski

<https://youtu.be/HRU8JdRuqDo

Mój film opowiada o ciemnych stronach Kościoła. Nie mam wątpliwości, że jest bardzo dużo księży, którzy rzeczywiście mają powołanie i chcą pomagać ubogim i pokrzywdzonym. Do nich mam jedno pytanie: jak oni się czują, firmując swoimi twarzami instytucję, która ukrywa tyle zła? – pyta Wojciech Smarzowski, reżyser filmu „Kler”.

Płacę podatki. Potężna część z nich idzie na Kościół, którego system finansowania jest nieprzejrzysty – to jest pierwsza rzecz, która mnie do tego [krytyki kleru] uprawnia. Zresztą w pierwszej wersji „Kler” miał się nazywać „Głęboka taca”.

Druga, bardziej bolesna sprawa wiąże się z zamiataniem pod dywan pedofilii i przerzuceniem księży, którzy się jej dopuścili, z parafii na parafię. Kościół w ogóle nie poczuwa się do wzięcia odpowiedzialności za ofiary. To o nie chciałem się upomnieć.

Kościół ma 2000 lat i jeden film nic nie zmieni. Ale będzie kroplą, która drąży skałę. Mam nadzieję, że wreszcie zaczniemy patrzeć na księży jak na ludzi, a nie na świętych. Jestem za tym, żeby rozwiązać konkordat i wyprowadzić Kościół ze szkół, w których ma dominować nauka, a nie doktryny. Kościół nie kojarzy mi się z walką o rozwój nauki, tylko przeciwnie – jako jej hamulec. Podsumowując – chciałbym, żeby nasze społeczeństwo było mądrzejsze.

Mój film opowiada o ciemnych stronach Kościoła. Nie mam wątpliwości, że nie wszyscy księża są pedofilami, nie wszyscy żerują na krzywdzie wiernych, kiedy negocjują stawki za pogrzeby, chrzty i śluby, że jest bardzo dużo księży, którzy rzeczywiście mają powołanie i chcą pomagać ubogim i pokrzywdzonym. Do nich natomiast mam jedno pytanie: jak oni się czują, firmując swoimi twarzami instytucję, która ukrywa tyle zła?

Kościół mieści w sobie i cyników, i takich, którzy w to wierzą. Gdybym miał adresować „Kler” do jakiejś części księży, to do tych, którzy mają powołanie i chcą pomagać ludziom. Nie mogą udawać, że nie wiedzą o winach instytucji. Ci, którzy uważają, że pedofilia to działanie szatana, to jest margines. Oni mnie nie interesują, bo oni się nie zmienią. To jest beton. Natomiast jest spora grupa księży, która odczuwa, że dzieje się źle w Kościele. Spośród nich miałem konsultantów do filmu. Oni wiedzą, że Kościół wymaga zmian. Dlatego zgodzili się pomóc.

autor: Wojciech Smarzowski

całość czytaj na: https://magazyn.wp.pl/artykul/smarzowski-moj-film-opowiada-o-ciemnych-stronach-kosciola

Arcybiskup San Francisco: dokument abp. Viganò należy traktować poważnie

Arcybiskup San Francisco Salvatore Joseph Cordileone (ur. 1956)
Arcybiskup San Francisco Salvatore J. Cordileone w opublikowanym w środę oświadczeniu w sprawie dokumentu arcybiskupa Viganò o nadużyciach w Kościele przestrzegł przed jego bagatelizowaniem. Podkreślił też swą dobrą opinię o autorze „Świadectwa”.

Arcybiskup Cordileone podkreśla, że dobrze poznał arcybiskupa Viganò podczas jego służby w nuncjaturze apostolskiej w Stanach Zjednoczonych. Dodał, że jest to człowiek służący bezinteresownie, gotów do osobistych poświęceń i niedbający o własną „karierę”. Podkreślił, że to wszystko przemawia na jego korzyść.

Arcybiskup San Francisco stwierdził, że nie ma „uprzywilejowanej” wiedzy o sytuacji kardynała McCaricka. Jednak z „informacji, jakie posiadam o bardzo nielicznych innych twierdzeniach arcybiskupa Viganò, mogę potwierdzić, że są prawdziwe”.

Podkreślił, że w związku z tym „Świadectwo należy traktować poważnie”, a odrzucanie dokumentu z góry stanowiłoby utrwalanie kultury przemilczenia.

„Wierzę, że Bóg rozpoczął bolesny proces oczyszczenia Kościoła, jednak aby on zadziałał, musimy współpracować. Bóg zawsze powoływał wielkich świętych w podobnych czasach zamieszania w Kościele. Wzywam wszystkich do poświęcenia się modlitwie, pokucie i adoracji Najświętszego Sakramentu, tak, aby Bóg mógł nas pobłogosławić Swą łaską”.

„Niech Bóg da nam i wszystkim łaskę stania się sprawcami zmiany i oczyszczenia, do jakich nas powołuje w tym czasie” – zakończył dokument arcybiskup Salvatore J. Cordileone.

autor: mjend
źródło: https://www.pch24.pl/arcybiskup-san-francisco–dokument-abpa-vigano-nalezy-traktowac-powaznie,62478,i.html
za: sfarchdiocese.org