Beata Pawlikowska zakłada fundację wspierającą istoty będące w procesie tak zwanej depresji i tak zwanej schizofrenii

Z całego serca dziękuję za wszystkie wyrazy poparcia, jakie otrzymałam po ataku na przedstawione w filmie „Depresja. Najnowsze badania naukowe”.

Przyznam, że bałam się wyjść z domu z obawy przed pobiciem. Przez trzy dni nie mogłam spać. Dostałam niezliczone groźby, życzenia chorób i pełne nienawiści wyzwiska.

Ani przez chwilę nie zwątpiłam w prawdę tego co powiedziałam w filmie. Przez moment zwątpiłam w wolność słowa w Polsce. Pomyślałam, że może to co mam do powiedzenia musi poczekać, że będzie lepszy czas, żeby o tym mówić. Zamieściłam przeprosiny, w których napisałam, że „nie zamierzam więcej zajmować się tym tematem”.

Dzisiaj oświadczam, że zamierzam zajmować się tym tematem, żeby nieść wiedzę i nadzieję osobom z depresją i schizofrenią.

[…]

autor: Beata Pawlikowska

całość czytaj na:

.https://beatapawlikowska.com/w-obronie-prawdy-i-wolnosci-slowa/

Reklama

Jako dziennikarz czuję się zastraszona i prześladowana – Beata Pawlikowska

Jako dziennikarz czuję się zastraszona i prześladowana. Uważam, że obowiązkiem dziennikarza jest poszukiwać i przekazywać do wiadomości publicznej nowe informacje, nawet jeśli mogą być zaskakujące. 
Chciałabym wiedzieć gdzie znajduje się granica wolności słowa i czy rzeczywiście popełniłam przestępstwo omawiając wyniki najnowszych badań.

Nazywam się Beata Pawlikowska, jestem dziennikarzem z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem pracy w mediach. Zajmuję się różnymi dziedzinami, m.in. podróżami i zdrowym stylem życia. Od wielu lat interesuję się zdrowiem, także zdrowiem psychicznym. Przez minionych sześć miesięcy zbierałam informacje dotyczące najnowszych badań naukowych poświęconych genezie i leczeniu depresji. Punktem wyjściowym do tego dziennikarskiego śledztwa był artykuł opublikowany w Nature/Molecular Psychiatry zatytułowany „The serotonin theory of depression: a systematic umbrella review of the evidence”. Jej autorzy dowodzili, że nie istnieją dowody na to, że powszechnie powtarzana teoria mówiąca o tym, że depresja jest spowodowana „brakiem równowagi chemicznej w mózgu” jest prawdziwa i oparta na naukowych dowodach. 

To mnie zainteresowało. Zaczęłam szukać dodatkowych informacji – wykładów naukowych takich naukowców i psychiatrów jak Joanna Moncrieff, David Healy, David Breggin czy Bertram Karon, przeczytałam dziesiątki badań naukowych oraz kilka książek poświęconych tematowi, m.in. książkę amerykańskiego dziennikarza śledczego Roberta Whitakera pt. „Anatomy of an Epidemic”, w której opisuje najnowsze odkrycia nauki dotyczące chorób umysłowych takich jak depresja i schizofrenia. Jego książka o pełnym tytule „Anatomy of an Epidemic: Magic Bullets, Psychiatric Drugs, and the Astonishing Rise of Mental Illness in America” została wydana w 2010 roku i rok później została nagrodzona jako najlepsza książka dziennikarstwa śledczego. W podsumowaniu stwierdzono, że książka zawiera dogłębne badanie artykułów medycznych i nauki przeplecione anegdotami. Whitaker odrzuca konwencjonalną mądrość leczenia chorób psychicznych za pomocą leków.

Byłam bardzo poruszona wynikami najnowszych badań, które m.in. po raz pierwszy badały długoterminowy wpływ leków przeciwdepresyjnych na ludzki organizm. Z badań wielu naukowców publikowanych w ciągu minionych trzydziestu lat wynika, że:

    • długoterminowe stosowanie leków przeciwdepresyjnych może prowadzić do objawów odstawienia i uzależnienia (o czym nie wiedziano wcześniej),

    • leki przeciwdepresyjne nie leczą źródła choroby

    • leki przeciwdepresyjne są substancjami psychoaktywnymi, które zmieniają działanie mózgu w taki sposób, że dają wrażenie łagodzenia objawów,

    • długoterminowe stosowanie leków przeciwdepresyjnych u wielu osób może prowadzić do trwałych dysfunkcji seksualnych, przyrostu masy ciała i zobojętnienia emocjonalnego.

Podkreślam, że wcześniej nie prowadzono badań nad długotrwałym stosowaniem leków przeciwdepresyjnych, więc te informacje nie były znane. Badania te są prowadzone dopiero od kilkudziesięciu lat. Lista badań znajduje się na ostatniej stronie tego listu.

Będąc przekonana o tym, że są to istotne informacje, które mogą mieć znaczenie dla wielu osób i mogą rozpocząć społeczny dialog dotyczący właściwego leczenia depresji i innych chorób umysłowych, postanowiłam nagrać film przedstawiający zarówno historię powstania leków przeciwdepresyjnych, jak i najnowsze badania naukowe.

W filmie podkreśliłam, że nie jestem lekarzem ani naukowcem, nie zalecam niczego, pragnę jedynie przedstawić nowe, potwierdzone naukowo fakty. Podkreśliłam też, że nie jestem przeciwko lekom przeciwdepresyjnym, które „mogą być prawdziwym dobrodziejstwem” przy krótkotrwałym stosowaniu. Na końcu filmu zamieściłam wyraźną informację o tym, że zaprzestanie stosowania leków może być groźne dla zdrowia i niebezpieczne i taką ewentualną decyzję należy podjąć wspólnie z lekarzem oraz równie wyraźną informację o tym, że Film nie stanowi rekomendacji medycznej. Informacje zawarte w filmie mają charakter edukacyjny i nie mają na celu zastąpienia indywidualnej porady medycznej udzielanej przez lekarza. 

W filmie wykorzystałam wyłącznie informacje pochodzące z oficjalnych badań naukowych publikowanych w oficjalnie istniejących pismach, których autorami byli szanowani psychiatrzy i naukowcy. Każde stwierdzenie dotyczące leków przeciwdepresyjnych podane w filmie było poparte naukowym badaniem cytowanym na bieżąco na ekranie oraz w opisie pod filmem, gdzie przedstawiłam listę badań naukowych, na które się powołuję.

Po zamieszczeniu filmu na YouTube prezeska Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych zagroziła mi procesem sądowym i założyła zbiórkę publiczną na zebranie środków na ten cel. Na swoim profilu na Instagramie napisała m.in.:

„Jestem lekarką, psychiatrką, prezeską i szczerze mam serdecznie dość celebrytów, którzy wypowiadają się o zdrowiu. Szczególnie o zdrowiu psychicznym. W dniu 16.01.2023 na kanale YT Pani Beata P., dziennikarka, płynnie znająca język angielski, opublikowała film, w którym podaje nieprawdziwe informacje stanowiące niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia setek tysięcy osób chorujących na depresję.

Mam dość. Potrzebuję Waszej pomocy na zebranie funduszy i pokazanie wszystkim jej ewentualnym następcom, że koniec z tego typu treściami. Czas zacząć karać”.

Chciałabym podkreślić, że treści zamieszczone w filmie nie są moją opinią, a jedynie wynikami badań powszechnie dostępnych i publikowanych w szanowanych pismach. Ich autorzy są naukowcami z wieloletnim doświadczeniem.

Na skutek otrzymania groźby podania mnie do sądu oraz wielu hejtujących komentarzy usunęłam film z widoku publicznego oraz zamieściłam w moich mediach społecznościowych przeprosiny o treści: „Gdybym wiedziała, że mój film wywoła tak gwałtowną reakcję, nigdy bym go nie opublikowała. Żałuję, że to zrobiłam. Sądziłam, że informacje o nowych badaniach naukowych mogą być ciekawe lub pomocne. Rozumiem, że wiele osób nie życzy sobie, żebym się wypowiadała na ten temat. Szanuję to. Nie zamierzam więcej podejmować tego tematu. Przepraszam osoby, które poczuły się urażone”. 

Jako dziennikarz czuję się zastraszona i prześladowana. Uważam, że obowiązkiem dziennikarza jest poszukiwać i przekazywać do wiadomości publicznej nowe informacje, nawet jeśli mogą być zaskakujące. 

Chciałabym wiedzieć, gdzie znajduje się granica wolności słowa i czy rzeczywiście popełniłam przestępstwo omawiając wyniki najnowszych badań. Oto link do mojego materiału opublikowanego w YouTube:

Chciałabym wiedzieć, czy jako dziennikarz w Polsce:

    • Czy mam prawo opublikować film będący śledztwem dziennikarskim z wynikami najnowszych badań naukowych dotyczących depresji (lub innych chorób)?

    • Czy mam prawo publicznie powiedzieć prawdę o tym, że leki antypsychotyczne stosowane do leczenia schizofrenii zostały wprowadzone w latach 50-tych bez badań klinicznych?1 

    • Czy mam prawo publicznie powiedzieć prawdę o tym, że leki antypsychotyczne zmniejszają mózg?2, 3 Kilkadziesiąt lat temu uważano, że schizofrenia zmniejsza mózg lub że mniejszy mózg wywołuje depresję. Najnowsze badania wielokrotnie powtarzane na zwierzętach i ludziach mówią o tym, że to leki przeciwpsychotyczne przy długotrwałym działaniu zmniejszają mózg i przyczyniają się do nasilenia objawów schizofrenii4

    • Czy mam prawo publicznie zacytować amerykańskiego psychiatrę dr Bertrama Karona, który napisał, że „Najgorsze co można zrobić, to powiedzieć komuś, że ma genetyczną, nieuleczalną chorobę wywołaną przez nieprawidłowo funkcjonujący mózg. To odbiera nadzieję, a bez nadziei nie ma zdrowienia”.

    • Czy mam prawo napisać książkę będącą śledztwem dziennikarskim dotyczącym najnowszych badań naukowych dotyczących depresji.

    • Czy mam prawo publicznie powiedzieć/napisać, że w północnej Finlandii od trzydziestu lat leczy się schizofrenię bez leków, metodą Open Dialogue, która jest jedynym istniejącym tam sposobem leczenia, i która ma najlepsze wyniki leczenia schizofrenii na świecie (ok. 75% pacjentów).

    • Czy mam prawo przeprowadzić i upublicznić wywiad z dr Joanną Moncrieff, angielską psychiatrą, autorką wielu badań naukowych i wspomnianego wyżej przełomowego badania będącego podsumowaniem wszystkiego, co dzisiaj wiadomo o genezie i leczeniu depresji?

    • Czy mam prawo przeprowadzić i upublicznić wywiad z Robertem Whitakerem, amerykańskim dziennikarzem, autorem książki „Anatomy of an Epidemic”, nagrodzonej jako najlepsza książka dziennikarstwa śledczego w 2011 r.?

    • Czy mam prawo przeprowadzić i upublicznić wywiad z Adele Framer, która prowadzi stronę SurvivingAntidepressants.org opisującą doświadczenia pacjentów doznających objawów odstawienia po zażywaniu leków przeciwdepresyjnych. Treść tej witryny jest szeroko udostępniana na Facebooku i innych stronach internetowych i była podstawą kilku artykułów naukowych.

    • Czy mam prawo cytować fragmenty badań naukowych pochodzących z peer reviewed pism naukowych, poświęconych takim kwestiom jak np.: wpływ uprawiania sportu na zdrowienie z depresji, poziom witaminy D a leczenie depresji, terapia behawioralno-poznawcza w leczeniu depresji/schizofrenii.

[…]

autor: Beata Pawlikowska

całość czytaj na:

.https://press.pl/tresc/74793,list-do—-press—_-beata-pawlikowska-pyta-o-wolnosc-slowa

Szkoły w Anglii wprowadzają nowy przedmiot: Mindfulness (uważność)

Brytyjski rząd ogłosił, że w ponad 370 angielskich szkołach uczniowie zaczną ćwiczyć mindfulness (z ang. “uważność” lub “uważna obecność”) w ramach badań, mających na celu poprawę zdrowia psychicznego u młodzieży.

W komunikacie prasowym informującym o programie, wspomniano też, że młodzież będzie współpracować z ekspertami w dziedzinie zdrowia psychicznego, tak by nauczyć się przydatnych technik relaksacyjnych, ćwiczeń oddechowych i innych metod „pomagających im w regulowaniu własnych emocji”. Celem programu jest zbadanie, które podejścia sprawdzają się najlepiej u młodych ludzi, żyjących w świecie szybkich i gwałtownych zmian. Rząd twierdzi też, że badanie, które potrwa do 2021 r. będzie jednym z największych tego typu na świecie.

– Jako społeczeństwo jesteśmy znacznie bardziej otwarci w kwestii naszego zdrowia psychicznego niż byliśmy kiedykolwiek wcześniej. Świat współczesny przyniósł jednak naszym dzieciom nowe presje – powiedział w oświadczeniu brytyjski sekretarz edukacji Damian Hinds. – Dzieci zaczną być stopniowo wprowadzane do zagadnień związanych ze zdrowiem psychicznym, dobrym samopoczuciem i szczęściem już w szkole podstawowej – dodał.

Inicjatywa pojawiła się w kilka miesięcy po sondażu zleconym przez National Health Service, który wykazał, że co ósme dziecko w Anglii w wieku od 5 do 19 lat cierpiało na co najmniej jedno zaburzenie psychiczne w momencie oceny, czyli w 2017 roku. Ankieta, która została opublikowana w listopadzie, wskazywała również na niewielki wzrost zaburzeń psychicznych w wieku 5-15 lat, który wzrósł do 11,2% w 2017 r. z 9,7% w 1999 r. Najczęstszymi zaburzeniami była depresja i zaburzenia lękowe, dotykające jedno na 12 dzieci w 2017 roku. Takie zaburzenia znacznie częściej występowały u dziewcząt.

Imran Hussain, dyrektor ds. polityki i kampanii dla Action for Children, brytyjskiej organizacji charytatywnej, nazwał to „kryzysem zdrowia psychicznego dzieci”. – Każdego dnia nasza działalność spotyka się z dziećmi i nastolatkami walczącymi o to, by dopasować się do coraz bardziej złożonego współczesnego obrazu świata, walcząc z takimi problemami, jak intensywna presja w szkole, zastraszanie lub problemy w domu, wszystko w towarzystwie bombardujących mediów społecznościowych – powiedział w oświadczeniu, po czym dodał: – Nasze usługi mogą zmniejszyć niepokój, ból i udrękę, przez które przechodzą niektóre nastolatki, ale także zmniejszyć ich potrzebę intensywnego wsparcia w dalszej kolejności.

Jednak dwie komisje parlamentarne skrytykowały raporty rządowe, na których opiera się program, za skupienie się raczej na rozwiązywaniu problemów emocjonalnych niż na zapobieganiu im. W raporcie opublikowanym w maju ubiegłego roku komisje ds. Edukacji i Opieki Społecznej napisały: „Strategii rządu brakuje ambicji i nie zapewni on pomocy większości dzieci, które rozpaczliwie tego potrzebują”, obciąży natomiast większą pracą nauczycieli. „Prewencja wydaje się być brakującym ogniwem w budowaniu lepszego wsparcia dla dzieci i młodzieży, zwłaszcza w ich wczesnych latach” – napisały komisje.

Odkryto, że zarówno media społecznościowe, jak i system szkolnych egzaminów przeprowadzanych w formie, która generuje wysoką presję i powoduje dużo stresu, mogą mieć szczególnie negatywny wpływ na zdrowie psychiczne młodych ludzi.

Całość czytaj na:

https://dobrewiadomosci.net.pl/30651-szkoly-w-anglii-wprowadzaja-nowy-przedmiot-mindfulness-z-ang-uwaznosc/