15% ludzkości to gady – „odpady ewolucyjne”, „istoty dążące do rozkładu”. Wykład Joanny Rajskiej i Moniki Rajskiej o ewolucyjnej roli jaszczurów w naszej galaktyce

https://youtu.be/L7zmOph6SNE

źródło: https://porozmawiajmy.tv/rola-jaszczurow-w-naszej-galaktyce-joanna-i-monika-rajska/

Reklamy

Postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić

Chciałam się z Wami przywitać. Czytam Was już kilka miesięcy. Byłam tu z 2 lata temu, ale bez urazy – to, co czytałam, uważałam za jakiś kosmos i odlot. W takim sensie, że pisaliście o rzeczach zupełnie dla mnie niezrozumiałych. Odeszłam stąd. Ale potem znów mnie coś tutaj przyciągnęło.

Do tej pory wiele dla mnie jest zadziwiające, ale inaczej to teraz odbieram. Mniejsza o to. Chciałam coś skrobnąć w kwestii mojego podejścia do Kościoła, bo akurat w tym temacie wiele u mnie się zmienia ostatnio 😉

Od roku stało się ze mną coś, że nagle zaczęłam sobie zadawać pytania. Z kościoła wracałam zamiast „w świętości”, to zgorszona. Zaczęłam wsłuchiwać się uważnie w kazania i dochodziłam do wniosku, że słyszę bełkot i samozaprzeczanie z ambony. Ale co tam, przecież „mądry, kształcony ksiądz” wie, co mówi, a „ciemna masa” i tak nie zrozumie, to można gadać górnolotnie, a bez składu, ładu i logiki.

Z dniem 1 listopada postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, ale „od czasu do czasu” chodził. Moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić.

Podczas kolędy proboszcz powiedział, że jak nie będziemy chodzić, to dziecka nam do pierwszej komunii nie dopuści – bardzo „po bożemu” – strachem najlepiej. Tak więc w związku z tym postanowiliśmy z mężem, że ani na religię chodzić nie będzie, ani do komunii nie przystąpi. Oczywiście po rozmowie z córką.

Chciałam jeszcze tylko dodać, że za dziecka matka prowadziła mnie do kościoła regularnie w środy i piątki, plus wiadomo – niedziela. Całe lata. Nawet do Częstochowy na piesze pielgrzymki chodziłam. Rodzina „od oka”, wręcz „święta”. Jak pisaliście o tym – taki program mi wgrano za dziecka. Do tego wystarczy dodać, że jako jedyna z pięciorga rodzeństwa byłam „kozłem ofiarnym” matki z narcystycznym zaburzeniem osobowości, i do tego przyzwalający tata.

I powiem Wam coś. Teraz wiem, że to dzięki matce oczy mi się otwarły (chyba po to taka matka „mi się dostała” 😉), a zachowanie księdza tylko mnie i męża utwierdziło w tym, że Kościół to jedna wielka ściema.

Przyzwyczajeni do tego, że „w coś wierzyć trzeba” szukaliśmy religii, gdzie myślą podobnie. Protestanci, prawosławni… Okazywało się, że to wszystko, to nie to.

Jakoś w internecie ktoś polecił książkę „Anastazja”, kilka tomów przeczytałam.

Władimir Megre, Anastazja. Tom I z serii „Dzwoniące cedry Rosji”. Wydawnictwo Stowarzyszenie „Wartościowa Książka”, 2017

Potem zaciekawiłam się historią Polski (w szkole szczerze nienawidziłam tego przedmiotu), zaczęło mnie interesować też zielarstwo: tego lata ususzyłam troszkę ziół, nawet pierwszą w życiu nalewkę zrobiłam (mina męża – bezcenna), gdyż dla mnie alkohol od zawsze mógł nie istnieć, i w końcu jakoś do Was znów trafiłam. Czytałam tu rzeczy nadal dla mnie dziwne. Jednak cytat „Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą” sprawił, że zimowymi wieczorami dosłownie chłonęłam wszystko, co mi w ręce wpadło bez tego dawnego: „Kościół tego nie pochwala, czary-mary, i to też złe”.

Aktualnie mój światopogląd się wywraca do góry nogami, gdy porównuję siebie do osoby sprzed roku.

Jako dziecko napracowałam się „w polu” i ogródku (jako dzieci byliśmy do pracy potrzebni – zwłaszcza ja, jako jedyna dziewczyna z rodzeństwa, byłam przyuczana do „służenia”, zwłaszcza matce) – i szczerze znienawidziłam prace polowe.

Teraz pierwszy raz mam własny ogródek z wszystkimi warzywami, jakie sobie zimą wymarzyłam. Po troszkę, ale jest 🙂 To naprawdę działa. Spisałam wszystko, zbierałam wiedzę i jakimś cudem w miejscu, gdzie rok temu był beton, teraz mam własny ogródek. Nawet trzech półek z własnymi przetworami się dorobiłam 🙂

Przede mną wiele pracy nad sobą. Mam strasznie mało wiary w siebie, ale to się zmienia. Zaczęłam na sobie testować. Całe lato chadzam boso. To też nowość dla mnie. Zaciekawiliście mnie ostatnio w temacie patrzenia w Słońce – zgłębiam temat w miarę możliwości 🙂

I codziennie czytam, co piszecie. Ja mam niewiele jeszcze tutaj do powiedzenia. Ciekawią mnie Wasze wpisy. Lubię Was czytać, zwłaszcza jak są odmienne zdania, bo motywuje i mnie to do myślenia.

I jeszcze jedna ważna zmiana u mnie. Teraz chcę wiedzieć, a nie wierzyć…

Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście, bo dzięki Wam poszerza mi się horyzont i zmienia sposób patrzenia na świat.

*

Chciałam dodać coś do tematu Kościoła, w którym się wypowiadałam. Kolejna rzecz, która utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robimy. Dziecko z dniem 2 września wypisane z lekcji religii, wczoraj musiałam donieść pismo w tej sprawie (choć wiem, że to niezgodne z prawem). Szkoła bezproblemowo podeszła, o dziwo, do tematu (bardzo związana z instytucją KK), więc i ja nie robię z tego problemu.

Przed chwilą odebrałam telefon z „kancelarii parafialnej”, i co usłyszałam?

Że ślubowaliśmy dziecko wychować po katolicku, a więc skłamaliśmy. WTEDY złożyliśmy krzywoprzysięstwo. W jakimś punkcie przy oświadczeniu przed ślubem podpisaliśmy, że ważne są dla nas wartości katolickie, znów poświadczyliśmy nieprawdę 😀 i na dodatek będziemy mieć problem z pochówkiem w parafii tej i każdej innej.

I jaki nasuwa się wniosek? STRASZENIE – i tylko to mają do zaproponowania. A kolejna rzecz – przekazanie tego, co miał do powiedzenia, przez telefon. To tak się to robi?

Kiedy jeszcze byłam w Kościele, kiedy byliśmy u niego po pomoc w sprawach wiary, zostaliśmy, przepraszam za wyrażenie, „olani ciepłym moczem”. Taka pomoc od nich, a teraz zastraszanie. Brak odwagi spojrzenia w oczy, więc przez telefon.

Oto „katolicka” postawa. Brawo księża, brawo Kościół. Otwieracie oczy. Dziękuję wam.

autor: Pałki Pałki

Zawieś oko na liści zielonych ciałach…

https://youtu.be/vIOxazUZVXE

„Lass” – Łąki Łan

*LASS – baśniowy przyjaciel, strażnik korzeni, duchowy inspirator, pokorny inhalator. Troszczy się o nas od prawieków. Czas zatroszczyć się o niego. Łąki Łan składa hołd i zaprasza do odnowienia radosnej, głębokiej, czystej relacji z Żywym Leśnym Królestwem, z którym wszyscy jesteśmy nierozerwalnie połączeni. Czas do Lasu iść znowu!

DAJTA MI TE CHASZCZE, GAJ, DAJTA GĄSZCZ
W KNIEJ TAK POPAŁĘTAĆ SIĘ, POPAMIĘTAĆ
DAJ MI LAS, DAJ MI WEJŚĆ, DAJ MI WEŃ GNAĆ
DAJ PRZED SIEBIE IŚĆ DOKĄD WPROST NIE PAMIĘTAĆ
ZAWIESIĆ OKO NA LIŚCI ZIELONYCH CIAŁACH
PRZYJEMNOŚĆ NIEMAŁA MILEJ MILEJ MILEJ
W KOŁO ZIELONA FALA

W LAS IDĘ WRAZ Z MOJĄ CAŁĄ FAMILIJĄ
PO TO BY POKŁONIĆ SIĘ ODDAĆ ZIEMI HOŁD
ŻEBY MIAŁA CAŁY CZAS NAS W OPIECE
HEJ GAJE BORY PUSZCZE HEJ LASY
NA CIAŁACH LIŚCI DAJ ZAWIESIĆ OKO
SKORY DO KORY WYCIĄGAM KONARY BŁOGO
LASY MĄ MODĄ, LASY MĄ MODLITWĄ
IM GŁĘBIEJ W LAS IDZIEMY CAŁĄ SITWĄ

LUBIĘ DO LASU IŚĆ SOBIE NA SPACA
LASU DORADZA MI LASU NAWRACA
LUBIĘ NA POLANE SIĘ WBIĆ Z DALA
POLANA MYŚLI ROZWIANE SCALA

CZAAAAS DO LASU IŚĆ ZNOWU

POCHŁANIA MNIE LAS, CHŁONĘ GO SŁYSZĘ W KRĄG RYKI
ŻYWA LEGENDA MROK ROBIĘ SIĘ DZIKI DZIKI
CZUJĘ JAK ODCHODZĄ W DAL NIEZDROWE NAWYKI
I NAPRAWIAJĄ SIĘ PRZEPALONE STYKI STYKI
ZERO PODNIETY I ZERO ZAMUŁKI
SZYSZYNKĘ CZYSZCZĘ, WYTĘŻAM CZUŁKI
CZULE DOTYKAM, PADAM CZÓŁKIEM DO ŚCIÓŁKI
POBIERAM PROGRAM Z NAJWYŻSZEJ PÓŁKI

NIECH ŻYJE BAL, BA! NIECH ŻYJĄ KORZENIE HOWGH!
TARABANI SIĘ ENDEMICZNE PLEMIE YO!
STĄPA PACH! DO RYTUAŁU SKORE
DRZEWCÓW POTOMKI, LASKI I ZIOMKI
LAS RĄK, PĘDY, ROSOCHA, MCHU DYWANY
SZAPO BA, SZYCHO BAUNS KUMY, KAMRATY, KOMPANY
TAJGA, SELWA, REGIEL, ŁĘG, BÓR, GAJ, KNIEJA
PÓKI PORASTAJĄ, PÓKI PNĄ PNIE JEST NADZIEJA

LUBIĘ DO LASU IŚĆ SOBIE NA SPACA
LASU DORADZA MI LASU NAWRACA
LUBIĘ NA POLANE SIĘ WBIĆ Z DALA
POLANA MYŚLI ROZWIANE SCALA

CZAAAAS DO LASU IŚĆ ZNOWU

ONA DO BUSZU BUSZU BUSZU SZŁA
ON DO LALALALA LASU LAZŁ

RADUJE SIĘ SERCE I DUSZA
KIEDY CIAŁO DO LASU RUSZA

muzyka i tekst: Łąki Łan

grafiki: https://youtu.be/vIOxazUZVXE

Rozporządzenie wykonawcze 11110 Johna F. Kennedy’ego z 4 czerwca 1963 roku

4 czerwca 1963 roku został podpisany, praktycznie nieznany, dekret prezydencki, zarządzenie 11110, równoznaczny z upoważnieniem do pozbawienia banku Rothschilda prawa do pożyczania pieniędzy rządowi federalnemu Stanów Zjednoczonych z oprocentowaniem.

Za jednym pociągnięciem pióra prezydent John F. Kennedy oświadczył, że prywatny bank Rezerwy Federalnej Rothschilda wkrótce przestanie działać. „Christian Law Fellowship” wyczerpująco tę sprawę zbadało, za pośrednictwem Rejestru Federalnego i Biblioteki Kongresu.

Możemy teraz bezpiecznie stwierdzić, że niniejsze rozporządzenie wykonawcze nigdy nie zostało uchylone, zmienione lub zastąpione przez jakiekolwiek kolejne zarządzenie wykonawcze. Mówiąc prosto, jest nadal ważne.

Kiedy prezydent John Fitzgerald Kennedy podpisał to rozporządzenie, wróciło ono do Rządu Federalnego Stanów Zjednoczonych, a konkretnie Departamentu Skarbu, konstytucyjnej władzy do tworzenia i wydawania pieniędzy, bez przechodzenia przez prywatny bank Rezerwy Federalnej Rothschildów.

Mitem, z którym żyją wszyscy Amerykanie, jest szarada znana jako „Rezerwa Federalna”. Wielu jeszcze szokuje odkrycie, że nie jest to agencja rządu Stanów Zjednoczonych.

Nazwa „Bank Rezerwy Federalnej” miała na celu oszukanie, które nadal ma miejsce. To nie jest ani federalne, ani nie jest własnością rządu. Jest własnością prywatną.

Bank ten płaci własną opłatę, jak każda inna korporacja. Jego pracownicy nie są w służbie cywilnej. Jego własność fizyczna jest przechowywana na podstawie prywatnych aktów i podlega lokalnym podatkom. Jak wiadomo, nie jest to własność rządowa. Jest to twór, który stworzył prywatne bogactwo, które jest niewyobrażalne nawet dla najbardziej zaawansowanych finansowo. Instytucja ta, będąca w rękach prywatnych, umożliwiła imperialnej elicie manipulowanie amerykanską gospodarką dla własnej agendy i zrobiła sam rząd jako jej egzekutora. Kontroluje wszystko, dyktuje interesy, wpływa na gospodarstwa domowe i praktycznie wszystko inne.

[…]

Całość czytaj na:

http://tamar102a.blogspot.com/2019/06/za-jednym-pociagnieciem-piora.html

Księża i prałaci, nie mówcie, że ludy was opuszczają, to wy je opuściliście – Adam Mickiewicz

Księża i prałaci, wy oczekujecie zbawienia tylko od złota, od kanonu i protokołów, a tych środków, których nie posiadacie, domagacie się od władzy ziemskiej; wy, którzyście powinni podźwignąć i zbawić ziemię, domagacie się od ziemi, żeby ona was podźwignęła i zbawiła. Nie mówcie, że ludy was opuszczają; to wy je opuściliście; one was szukają na posterunku waszym i tam was nie znajdują; one chcą się podźwignąć, a wy je w dół spychacie. (…)

Lud, który walczy o swoją niepodległość albo o rozszerzenie swoich swobód… powinien nie ufać wysokim dostojnikom Kościoła, którzy wszyscy jednakowo są przywiązani do kultu absolutyzmu bez względu na to, czy ten absolutyzm jest mahometańskim, czy heretycki, czy nawet ateistyczny.

autor: Adam Mickiewicz

źródło: Literatura Słowiańska wykładana w Kolegium Francuzkiem przez Adama Mickiewicza, Nakładem Księgarni Jana Konstantego Żupańskiego, Poznań 1865.

*Adam Bernard Mickiewicz (ur. 24.12.1798 w Zaosiu lub Nowogródku, zm. 26.11.1855 w Stambule) – polski poeta, pisarz, dramatopisarz, publicysta, tłumacz, filozof, działacz religijny, mistyk, działacz polityczny, organizator i dowódca wojskowy, nauczyciel akademicki, badacz literatury słowiańskiej.

Gdyby ogarnąć w sposób twórczy polskie marnotrawstwo, nasz kRaj stałby się ziemią mlekiem i miodem płynącą

„Mój mąż zbił z desek stojak, postawił go przy ogrodzeniu od strony drogi i przyczepił kartkę. Co roku wyrzucamy lub psują się z nadmiaru ilości warzywa wyhodowane bez nawozu na naszym ogródku. Genialny pomysł!” – czytamy we wpisie na stronie „Nowa Świecka Tradycja”.

Założyciele próbują rozpowszechnić tradycję, która od lat funkcjonuje już w innych krajach. Zapewne każdy, kto prowadzi swój przydomowy warzywniak, cześć zbiorów musiał kiedyś wyrzucić. Trudno jest zasadzić akurat tyle, ile będzie nam potrzebne, często więc sadzimy więcej.

Nowa inicjatywa polega na dzieleniu się nadmiarem warzyw z tymi, którzy akurat ich potrzebują. W tym przypadku pomysłodawcom wystarczyła prowizoryczna półka z przyczepioną kartką.

Całość czytaj na:

https://dobrewiadomosci.net.pl/31904-warzywa-z-ogrodka-dla-przechodniow-piekna-godna-poparcia-inicjatywa/

Nawet pracując w korpo, można zachować człowieczeństwo…

3 lata i 2 miesiące odbierałem telefony w call center. Lubiłem tę robotę, bo lubię gadać z ludźmi. Olewałem, kiedy się dało, nakazy pracodawców co do skracania rozmów i składania ofert sprzedażowych. Poświęcałem się rozmówcy. Dla mnie ważny był człowiek.

Nie uważam jednak, że to matrixowa robota. Bardziej robota na usługach matrixa.

Wróciłem do szkoły, która jest jeszcze gorszym matrixem. Serio. Pozdrawiam.

autor: Śpiew Ptaka

<https://youtu.be/7iITFrcNLcA

Uwaga na podejrzane pomidory w obcych marketach w Polsce!

Kilka dni temu, krojąc ostatniego z bio-pomidorów zakupionych w połowie listopada br. w Lidlu, zauważyłam, że jego nasiona kiełkują. Poszukałam informacji na temat takiego zjawiska w necie i oto co znalazłam:

https://www.fresh-market.pl/owoce_i_warzywa/warzywa/pomidory/kielkujace_pestki_wewnatrz_pomidora,p97147408

~Yaga
„Kiełkowanie nasion wewnątrz owocu nigdy nie jest normalne. Dotyczy to również pomidorów, nieważne czy starych. Za tę nienormalność odpowiedzialny jest syntetyczny enzym AUKSYNA (pochodna kwasu masłowego). Normalnie używany jest w leśnictwie, do stymulowania wzrostu drzew w szkółkach. W większości krajów jego sprzedaż jest reglamentowana, a użycie rejestrowane. Może on być bardzo szkodliwy w wysokich stężeniach. W czasie wojny wietnamskiej był składnikiem tzw. defoliantów i jest hipoteza, że był odpowiedzialny za liczne przypadki raka wśród żołnierzy, którzy mieli z nim styczność.

Teoretycznie szybko się utlenia do całkowicie nieszkodliwych związków, zwłaszcza w obecności światła słonecznego. I tu wracamy do pomidorów: przechowywane w lodówce nie miały szans na swobodny dostęp światła i powietrza i rozłożenie enzymów. A skąd w nich enzymy? To akurat jest proste: Rośliny przyswajają auksyny przez liście. Wystarczy spryskać pomidory w inspektach wieczorem roztworem auksyny i od rana rosną „jak oszalałe”.

Żadne auksyny nie zostały przebadane i dopuszczone do takiego zastosowania (do roślin przeznaczonych do spożycia) ani nawet do szkółek sadowniczych. Jest to działanie tak samo nielegalne i szkodliwe, jak słynne „dojrzewanie” pomidorów w spalinach z silnika samochodowego”.

Przypomniałam sobie, że także bio-ziemniaki, kiedyś kupione przeze mnie w Lidlu, również kiełkowały do środka bulwy. Dziwiło mnie trochę, że bio, a tak samo kiełkuje do wewnątrz jak najzwyklejsze ziemniaki kupowane przeze mnie w pobliskim osiedlowym spożywczaku…

Nawet mimo starań, by żywić siebie i rodzinę nieco „lepszą”, bo bio-żywnością (często wiele razy droższą od tej zwykłej, opatrzoną wieloma certyfikatami), przekonuję się, że nie mogę mieć zaufania co do jej rzeczywistej jakości.

Od dawna znane jest powiedzenie: „Jesteś tym, co jesz”.

Kim więc w tym kontekście jestem, jesteśmy? Kim będą nasze dzieci? Co jeść, by jakoś przetrwać? Komu jeszcze można wierzyć?…

autor: Nukka