Jestem obcy w swoim domu – Krzysztof Pieczyński

Niedawno rozmawiałem ze swoim katolickim znajomym. To była godzinna rozmowa, podczas której chciałem się dowiedzieć, dlaczego kolega jest częścią Kościoła katolickiego. Streszczę Państwu jej najważniejsze wątki.

– Z jakiego powodu należysz do organizacji, która akty ludobójstwa nazywa ewangelizacją?

– Kościół zrobił wiele złych rzeczy, ale ta część, do której ja należę, nikogo nie mordowała.

– Nie przeszkadza ci pedofilia w Kościele? Masz małe dzieci.

– Ta część Kk, do której ja należę, nie zajmuje się pedofilią.

– Nie przeszkadza ci, że Kk pierze pieniądze od mafii amerykańskiej po rodzimą Camorrę?

– Każda korporacja ma swoje ciemne sprawy.

– A śmierć biskupa Wesołowskiego w Watykanie, który był okazem zdrowia? Wszyscy wiedzą, że to zbrodnia lub wymuszone samobójstwo po to, aby nie zaczął mówić.

– Każdy rząd ma swoje służby specjalne i tysiące brudnych interesów.

Chowanie zamordowanych pod zwłokami innych w Watykanie, bo nikt tam nie będzie ich szukał, też cię nie wzrusza. W takim razie powiedz, dlaczego uważasz katolickiego Chrystusa za swojego idola? Jego nauki i słowa są pełne niecierpliwości, nietolerancji, rasizmu, niezrozumienia dla prześladowanych i namawiania do przemocy. Pogardy dla tępoty uczniów, którzy, o trwogo, nie potrafią chodzić po wodzie, pomimo, że on im to pokazał. Napuszony styl wypowiedzi człowieka zarozumiałego i oderwanego od życia, który nie potrafił niczego wytłumaczyć, dostarczając coraz to nowych niezrozumiałych metafor.

– To prawda, nie lubiłem Chrystusa od dziecka i uważam, że był złym nauczycielem.

– Dlaczego w takim razie jesteś częścią tej organizacji?

– Gdyż mam tam ludzi, z którymi się dogaduję. Podobnie myślimy o świecie. Poza tym dzieci dostają prezenty na pierwszą komunię i ja im tej radości nie odbiorę. Oczywiście to nie ma związku z żadnym przeżyciem duchowym. Dziecko jest za małe, żeby to rozumieć. Chodzi wyłącznie o prezenty.

– To straszne, co mówisz.

– Kiedy przed laty byliśmy w biedzie, do ojca przyszedł proboszcz i przyniósł mu kilka tysięcy. To nam wtedy bardzo pomogło.

Za te kilka tysięcy Kk kupił sobie trzy pokolenia niewolników. A może i więcej. Kolega nie odpowiedział, jaką zbrodnię musiałby Kościół popełnić, żeby od niego odszedł. A przecież pomoc to pierwsza rzecz, którą mają opanowane sekty. Pomagają i w zamian za to wchodzą do życia. Otaczają opieką i pomocą do tego stopnia, że bez nich coraz trudniej jest sobie poradzić. Przy czym odcinają od wszystkiego, co nie pochodzi od nich, gdyż celem tej pomocy jest ubezwłasnowolnienie. Za pomoc trzeba się odwdzięczyć i za pomoc trzeba odpłacić lojalnością. Gdy z czymś się nie zgodzimy, zaczyna się szantaż, manipulacja i straszenie. Krok po kroku wprowadzają się do naszego życia i ustanawiają w nim swoje reguły. Wszystko w trosce o nas. Każda religia, każda sekta ma to przepróbowane i sprawdzone. Każda toksyczna relacja również.

Kiedy mówiłem przez trzy lata, że obecny papież jest taki sam jak jego poprzednicy, nikt się ze mną nie zgadzał. Używa innego pudru, ale istota jest niezmienna. Teraz z fałszywym uśmiechem wita Irlandczyków. Do kogo się uśmiecha? Będzie kłamać, dopóki ta chora instytucja nie zostanie rozwiązana, ale zanim to się stanie, ma odpowiedzieć przed sądem za krycie pedofilii i inne zbrodnie Kk.

Dopóki będziemy zezwalać na bezkarność ludzi powołujących się na Boga, korporacji, która miele tryliony, dopóty musimy się liczyć z tym, że podstawa naszej cywilizacji będzie oparta na kłamstwie, manipulacji i hipokryzji. One pozwalają na niekończące się wojny w imię Boga, patriotyzmu, obrony wartości. Człowiek znęca się nad człowiekiem, ponieważ od dziecka jest uczony, aby żyć w kłamstwie. Kłamstwo religijne przechodzi do innych sfer życia. Kościół katolicki nie pochodzi od Boga i nie ma związku z Bogiem. Papież ma stanowisko takie jak prezes, prezydent czy dyrektor jakiejkolwiek organizacji czy firmy. Zmuszacie ludzkość, aby wyrównała do ostatniego w peletonie. Mam tego dosyć. Wracam do siebie.

autor: Krzysztof Pieczyński
źródło: fb.com

Reklamy

Trzęsienie ziemi w Watykanie: Franciszek krył „seryjnego drapieżnika” – kardynała, który zgwałcił 11-latka, którego wykorzystywał przez 20 lat

Franciszek wita „seryjnego drapieżnika” (ang. serial predator) – kardynała Theodore’a McCarricka (ur. 1930)
Świadectwo, jakie złożył na piśmie arcybiskup Carlo Maria Viganò, wywoła z pewnością olbrzymi wstrząs w Kościele. Nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych w latach 2011-2016 zdecydował się przerwać zmowę milczenia i ujawnić fakty ukrywane przed opinią publiczną. Chodzi zwłaszcza o tuszowanie skandali pedofilskich przez hierarchię katolicką.

Odpowiedzialność za to spoczywa nie tylko na kardynałach amerykańskich i watykańskich, lecz także na samym Franciszku. Ten ostatni – według relacji arcybiskupa Viganò – już od czerwca 2013 roku wiedział dobrze o pedofilskiej i homoseksualnej aktywności kardynała Theodore’a McCarricka, a mimo to przywrócił go do łask i dołączył do grona swych współpracowników. Trwało to przez pięć lat i zmieniło się dopiero w zeszłym miesiącu. Dlaczego?

Przypomnijmy: od kilku tygodni w USA trwa gorąca dyskusja na temat kolejnego skandalu pedofilskiego w tamtejszym Kościele. Zaczęło się od ujawnienia mrocznej przeszłości 88-letniego kardynała Theodore’a McCarricka, jednego z najbardziej wpływowych amerykańskich hierarchów. Okazało się, że przez niemal pół wieku molestował on seksualnie młodych chłopców, kleryków i podległych sobie księży. Zgwałcił np. 11-latka, którego wcześniej ochrzcił, by później wykorzystywać go przez 20 lat. Tajemnicą poliszynela było posiadanie przez niego domku nad jeziorem i zapraszanie tam na noc seminarzystów i młodych kapłanów. Znane było jego często powtarzane powiedzenie, że nie lubi spać sam. Nic dziwnego, że nawet prasa katolicka w USA nazywa go dziś „seryjnym drapieżnikiem” (serial predator).

Ks. Theodore McCarrick z jedną ze swoich ofiar

Kiedy kilka tygodni temu media ujawniły podwójne życie McCarricka, Franciszek najpierw zakazał purpuratowi publicznego sprawowania sakramentów, a następnie pozbawił go godności kardynała.

W Stanach Zjednoczonych wszyscy zadają sobie pytanie, jak to było możliwe, że przez tyle lat wpływowy metropolita Waszyngtonu pozostawał bezkarny, a teraz – gdy dziennikarze zaczęli zbierać o nim relacje – okazało się, że całe jego otoczenie wiedziało o niemoralnych praktykach kardynała.

To nie wszystko: kiedy w 2002 roku w Kościele w USA wybuchł skandal pedofilski, to właśnie McCarrick stał się twarzą odnowy moralnej i obyczajowej amerykańskiego katolicyzmu. Człowiek, który przez dekady deprawował pokolenia seminarzystów i księży, miał gwarantować, że podobne afery nie powtórzą się w przyszłości. Jeszcze kilka miesięcy temu cieszył się pełnym zaufaniem Watykanu.

Taki jest kontekst, w którym ukazuje się świadectwo arcybiskupa Carlo Maria Viganò. Nie jest on przewrażliwionym publicystą, ale doświadczonym dyplomatą watykańskim, wieloletnim pracownikiem Sekretariatu Stanu. Jest prawdopodobnie jedną z najlepiej poinformowanych osób na świecie, jeśli chodzi o zjawisko pedofilii wśród duchowieństwa, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Przez wiele lat przez jego ręce przechodziła poufna korespondencja na ten temat. Zanim rozpoczął pracę w USA był od 1998 do 2009 roku delegatem ds. nuncjatur przy Stolicy Apostolskiej. Sam pisał do swych zwierzchników w Watykanie raporty o nadużyciach seksualnych księży, prosząc o pilną interwencję. Olbrzymią wiedzę, jaką zgromadził na ten temat, wykorzystał w swoim 11-stronicowym świadectwie datowanym 22 sierpnia 2018 roku.

Arcybiskup Viganò mówi, że zdecydował się opublikować swój tekst, ponieważ w tragicznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół, tylko prawda może go uratować, naprawić wyrządzone zło i zapobiec dalszym ofiarom. Poza tym – jak mówi watykański dyplomata – nie mógł dłużej milczeć, ponieważ nie pozwalało mu na to jego sumienie oraz odpowiedzialność, jaką ponosi przed Bogiem jako biskup Kościoła.

Jestem starym człowiekiem i chcę oddać się Bogu z czystym sumieniem

– powiedział arcybiskup Viganò w rozmowie z portalem LifeSiteNews. Dodał, że nie boi się zarzutów o zdradę tajemnicy. Według niego tajemnice w tej sprawie, także papieskie, powinny służyć ochronie dzieci, a nie sprawców.

[…]

autor: Grzegorz Górny

Całość czytaj na:

https://wpolityce.pl/kosciol/409443-gorny-wstrzasajace-swiadectwo-watykanskiego-arcybiskupa?strona=1

Czytaj również:

Ujawnienie w filmie „Kler” ukrywanej przed wiernymi prawdy o Kościele katolickim Krzysztof Karoń nazywa strzelaniem w potylicę

<https://youtu.be/8q3z5hcRDqk

Ujawnienie w filmie Wojciecha Smarzowskiego „Kler” ukrywanej przed wiernymi, niewygodnej prawdy o Kościele katolickim publicysta Krzysztof Karoń nazywa „strzelaniem w potylicę”. Jak w takim razie Krzysztof Karoń nazwałby dokonywane od 966 roku przez Watykan masowe mordy żyjących zgodnie z Prawem Ziemi lechickich Słowian?

Tajne Archiwum Watykańskie w Watykanie posiada pełną i szczegółową dokumentację wielowiekowych zbrodni Watykanu przeciwko ludzkości. Archiwalia te zostaną ujawnione i uwolnione – udostępnione do wglądu Wolnym Ludziom Ziemi. Tej Ziemi.

TAW

„Kler” – demaskatorski film Wojciecha Smarzowskiego

<https://youtu.be/N9Asxqvr2m8

Przypuszczam, że zwiastun filmu „Kler” (w wersji z większą ekspozycją osobistych zakątków pani Joanny Kulig albo z ekspozycją mniejszą) widzieli już prawie wszyscy. Dzisiaj na porannej mszy w otwockim kościele pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus jeden z księży nawiązał do tematu tuż przed rozesłaniem.

Oho, pomyślałem, zaraz będzie jazda, że atak na Kościół, że „kamienują kapłanów”! A tu – psikus – nie. Młody ksiądz powiedział, że też widział zwiastun (przysłał mu antyklerykalny kolega), w którym Kościół instytucjonalny jawi się jako maszynka do tłuczenia hajsu na milion sposobów (przyznam, że ja te wszystkie teksty znam od lat na pamięć, ale ten: „złote, a skromne” jednak ciut mnie ubawił). I że on chciał, jako ksiądz, uderzyć się we własne piersi, przeprosić za siebie i przeprosić wszystkich, którzy w naszym Kościele z księżmi prezentującymi takie podejście się zetknęli. I że ma nadzieję, że w tej parafii z pazernością czy cennikami nikt się nigdy nie spotkał.

Nawiązał też do patrona dzisiejszego dnia, świętego Wawrzyńca, od którego zażądano, żeby oddał cesarzowi kościelną kasę, której był kustoszem, a on rozdał ją biednym, zgromadził ich i powiedział władcy: „To są skarby Kościoła”. Po czym oczywiście go zamordowano. Przypomniał też nasze stare kościelne określenie: „co łaska”.

To dwie naprawdę fundamentalne sprawy. Dopóki nie zrozumiemy, że Kościół traci realne zasoby, że traci coś, za co „kupuje się” życie za każdym razem, gdy – na przykład, tak jak wczoraj – u wybrzeży chrześcijańskiej Europy tonie łódź z siedmiorgiem dzieci i ich matkami, którzy chcieli szukać u nas gościny i ratunku (możemy tu wpisywać dowolne przykłady: z Grecji, z Polski, z USA, z Chin, z Irlandii), a nie wtedy, gdy mu nie dadzą dotacji na jakieś tam muzeum czy spróbują obciąć Fundusz Kościelny, nic nie zrozumiemy i możemy sobie pitolić, ile chcemy, o tym, że nam spadają powołania i pustoszeją parafie.

Druga rzecz: „co łaska”. Dziś sobie uświadomiłem, że przecież to jest prośba (w tym wypadku księdza) o zmiłowanie, o hojny dar, to jest prośba żebraka! Oczywiście, że ludzie obejdą każdy przepis (gdy w Rosji jestem w sklepach z ikonami, tam zawsze obok ceny jest nie napis „cena”, a „ofiara”; nasze taryfikatory z gatunku „co łaska, ale nie mniej niż” to ta sama choroba), ale może chociaż dziś warto przypomnieć sobie, że wezwani jesteśmy nie do takich przedszkolackich kombinacji, a do dojrzałości. Jest przykazanie kościelne: troszczyć się o potrzeby Kościoła. O troskę tu chodzi. Gdy się o kogoś troszczę, nie wyznaczam kwot, gdy ktoś potrzebuje troski ode mnie – też nie musi ich wyznaczać, sam wiem, co mam robić. Tylko żeby tak się stało, znów musielibyśmy zobaczyć w sobie rodzinę, nie tłum, dom, nie punkt dystrybucji usług religijnych.

A kiedy to staje się faktem, rzeczy dzieją się same. Ja wiem, że temu młodemu księdzu po tym, co dziś usłyszałem, gdyby potrzebował, dałbym wszystko, co tylko bym mógł. Ludzie patrząc na papieża Franciszka, na to, jak żyje, jak myśli o Kościele, wysyłają mu oszczędności życia, w ogóle o nic nie pytając (parę tygodni temu słyszałem, że ktoś wysyła do Watykanu, z przeznaczeniem na biednych, przelewy po 50 tys. euro dziennie od wielu dni, zastrzegając anonimowość, nic w zamian nie oczekując). Szalona jest ta ekonomia daru, ale jedynie ona może nas dziś uratować przed nami samymi.

autor: Szymon Hołownia

źródło: https://pl-pl.facebook.com/szymonholowniaoficjalny/posts/1013301378794653

10 sierpnia 2018 r.

*

Komentarz:

Co łaska – „to jest prośba żebraka!”. Panie Szymonie, bez yay, bo obraża Pan prawdziwych żebraków.

Dlaczego nie zająknął się Pan w sprawie poruszonego w filmie wątku życia seksualnego (w tym zboczeń) księży? Dlaczego nie zająknął się Pan w sprawie poruszonego w filmie wątku alkoholizmu księży?

„Spadają powołania i pustoszeją parafie”. Spadają. I pustoszeją…

TAW

fotografie: Bartosz Mrozowski, „Kler”, reż. Wojciech Smarzowski, 2018

Kolejna odsłona afery szczepionkowej w Polsce! GIF wycofał szczepionkę przeciwko durowi brzusznemu

Afera szczepionkowa w Polsce jest częścią zapowiedzianej przeze mnie, na długo przed jej faktycznym zaistnieniem, afery farmaceutycznej w Polsce. Dziś mamy kolejną, ważną w niej odsłonę: wycofanie serii szczepionki przeciwko durowi brzusznemu.

Główny Inspektorat Farmaceutyczny poinformował 2 sierpnia 2018 r. o wycofaniu z obrotu serii szczepionki przeciwko durowi brzusznemu. Co jest marketingowym standardem w tej aferze, GIF jako uzasadnienie decyzji o wycofaniu z rynku kolejnych zatrutych leków za każdym razem nieodmiennie oficjalnie podaje, że chodzi o serię produktu, w której stwierdzono „zanieczyszczenia”.

Włoscy naukowcy kilka lat temu przeprowadzili badania, z których jasno wynika, że tak naprawdę nie chodzi o żadne „zanieczyszczenia”, lecz celowo wprowadzone do „leku” neurotoksyczne (degenerujące ludzki mózg) metale ciężkie oraz inne bardzo niebezpieczne toksyny.

Od roku jesteśmy świadkami cichego, lecz systematycznego (rzekłbym, systemowego) wycofywania z polskich aptek, szpitali i przychodni wielu reklamowanych dotychczas jako „bezpieczne” i zbawienne („szczepionki uratowały świat od chorób”) „leków”, medykamentów oraz szczepionek.

Polacy, miejmy własny rozum. Państwowy „system opieki zdrowotnej” to nic innego jak dalsza część dokonywanych od czasów KL Auschwitz eksperymentów medycznych na Słowianach.

TAW

Mundial w Rosji jako istotny puzzel mozaiki Wielkiej Zmiany

Parę zdań na temat Mundialu w Rosji jako bardzo istotnego puzzla Wielkiej Zmiany. Do czasu Mundialu Putin był targetem do bicia w kierowanych przez żydów światowych oraz polskich mediach, w tym w mediach „prawicowych”, jak na przykład w telewizji Wał Kurski TV (Telewizja Polska SA).

Mundial w Rosji sprzyja rozwojowi procesu powolnego otwierania oczu społeczeństw niewolników naszej przepięknej planety na fakty, a nie na ich medialną kreację.

Zahipnotyzowanym dotąd ludziom zaczynają powoli rozszerzać się horyzonty, niewolnicy zaczynają wreszcie dostrzegać szerszy wymiar medialnych manipulacji: zaczynają dostrzegać, że rozpoczęta w listopadzie 2013 roku histeryczna i zmasowana nagonka na Rosję była zwykłą medialną kreacją żydowskich piarowców w celu odwrócenia społecznej uwagi od rzeczywistego geopolitycznego projektu.

W listopadzie 2013 roku dokonał się bowiem na Ukrainie, pod piarowo-handlową (handel ludzkimi organami) nazwą Euromajdanu, żydowsko-amerykański zamach stanu (detronizacja LEGALNIE I DEMOKRATYCZNIE wybranego prezydenta Ukrainy, zbrodnie wojenne w Donbasie), który był kolejną, główną tym razem fazą od dawna zaplanowanego (zapowiedź Henry’ego Kissingera) projektu przenosin Izraela na dawne ziemie Kaganatu Chazarskiego, czyli powrotu Chazarów do „macierzy”.

Po Mundialu 2018 żydowskie ataki na Rosję w światowych oraz polskich mediach wreszcie ustaną, a uwaga społeczeństw zacznie powoli się kierować na rzeczywiste, a nie piarowe źródło światowego zagrożenia: na korporację USA/Izrael/Watykan jako głównego okupanta naszej przepięknej planety – a więc na kwestie, które na naszym blogu są regularnie poruszane od pięciu już lat!

Mundial w Rosji jest istotnym puzzlem Wielkiej Zmiany: sprzyja odczarowaniu zaczarowanego, czyli demaskacji wieloletniego medialnego piaru, czyli spojrzeniu wreszcie prawdzie w oczy…

TAW