Zawieś oko na liści zielonych ciałach…

https://youtu.be/vIOxazUZVXE

„Lass” – Łąki Łan

*LASS – baśniowy przyjaciel, strażnik korzeni, duchowy inspirator, pokorny inhalator. Troszczy się o nas od prawieków. Czas zatroszczyć się o niego. Łąki Łan składa hołd i zaprasza do odnowienia radosnej, głębokiej, czystej relacji z Żywym Leśnym Królestwem, z którym wszyscy jesteśmy nierozerwalnie połączeni. Czas do Lasu iść znowu!

DAJTA MI TE CHASZCZE, GAJ, DAJTA GĄSZCZ
W KNIEJ TAK POPAŁĘTAĆ SIĘ, POPAMIĘTAĆ
DAJ MI LAS, DAJ MI WEJŚĆ, DAJ MI WEŃ GNAĆ
DAJ PRZED SIEBIE IŚĆ DOKĄD WPROST NIE PAMIĘTAĆ
ZAWIESIĆ OKO NA LIŚCI ZIELONYCH CIAŁACH
PRZYJEMNOŚĆ NIEMAŁA MILEJ MILEJ MILEJ
W KOŁO ZIELONA FALA

W LAS IDĘ WRAZ Z MOJĄ CAŁĄ FAMILIJĄ
PO TO BY POKŁONIĆ SIĘ ODDAĆ ZIEMI HOŁD
ŻEBY MIAŁA CAŁY CZAS NAS W OPIECE
HEJ GAJE BORY PUSZCZE HEJ LASY
NA CIAŁACH LIŚCI DAJ ZAWIESIĆ OKO
SKORY DO KORY WYCIĄGAM KONARY BŁOGO
LASY MĄ MODĄ, LASY MĄ MODLITWĄ
IM GŁĘBIEJ W LAS IDZIEMY CAŁĄ SITWĄ

LUBIĘ DO LASU IŚĆ SOBIE NA SPACA
LASU DORADZA MI LASU NAWRACA
LUBIĘ NA POLANE SIĘ WBIĆ Z DALA
POLANA MYŚLI ROZWIANE SCALA

CZAAAAS DO LASU IŚĆ ZNOWU

POCHŁANIA MNIE LAS, CHŁONĘ GO SŁYSZĘ W KRĄG RYKI
ŻYWA LEGENDA MROK ROBIĘ SIĘ DZIKI DZIKI
CZUJĘ JAK ODCHODZĄ W DAL NIEZDROWE NAWYKI
I NAPRAWIAJĄ SIĘ PRZEPALONE STYKI STYKI
ZERO PODNIETY I ZERO ZAMUŁKI
SZYSZYNKĘ CZYSZCZĘ, WYTĘŻAM CZUŁKI
CZULE DOTYKAM, PADAM CZÓŁKIEM DO ŚCIÓŁKI
POBIERAM PROGRAM Z NAJWYŻSZEJ PÓŁKI

NIECH ŻYJE BAL, BA! NIECH ŻYJĄ KORZENIE HOWGH!
TARABANI SIĘ ENDEMICZNE PLEMIE YO!
STĄPA PACH! DO RYTUAŁU SKORE
DRZEWCÓW POTOMKI, LASKI I ZIOMKI
LAS RĄK, PĘDY, ROSOCHA, MCHU DYWANY
SZAPO BA, SZYCHO BAUNS KUMY, KAMRATY, KOMPANY
TAJGA, SELWA, REGIEL, ŁĘG, BÓR, GAJ, KNIEJA
PÓKI PORASTAJĄ, PÓKI PNĄ PNIE JEST NADZIEJA

LUBIĘ DO LASU IŚĆ SOBIE NA SPACA
LASU DORADZA MI LASU NAWRACA
LUBIĘ NA POLANE SIĘ WBIĆ Z DALA
POLANA MYŚLI ROZWIANE SCALA

CZAAAAS DO LASU IŚĆ ZNOWU

ONA DO BUSZU BUSZU BUSZU SZŁA
ON DO LALALALA LASU LAZŁ

RADUJE SIĘ SERCE I DUSZA
KIEDY CIAŁO DO LASU RUSZA

muzyka i tekst: Łąki Łan

grafiki: https://youtu.be/vIOxazUZVXE

Reklamy

Ewolucyjny czas na zaoranie starego modelu edukacyjnego na naszej przepięknej planecie…

Nauczyciele polscy, gdzie Wasza duma, gdzie Wasz honor? Jak długo jeszcze pozwolicie się tak upadlać? Już czas, najwyższy czas na zaoranie obecnego, starego modelu edukacyjnego na naszej przepięknej planecie…

Nauczyciele polscy, gdzie Wasza duma, gdzie Wasz honor? Jak długo jeszcze pozwolicie się tak upadlać? Już czas, najwyższy czas na zaoranie obecnego, starego modelu edukacyjnego na naszej przepięknej planecie…

Nie uważacie, że doszliśmy już do ściany absurdu?…

TAW

Zadziewają się rzeczy niepojęte…

Dobrze, że na pamiątkę zrobiłem fotę, bo za kilka dni sam bym nie uwierzył w opowiadaną przez siebie opowieść… Na mojej stałej ścieżce spacerowej widzę atrakcyjną młodą panią z jeszcze atrakcyjniejszym długowłosym owczarkiem niemieckim. Już chcę ich wyprzedzać, bo zwykle chadzam dość dziarskim krokiem, ale mój czuj mówi mi, bym tym razem tego nie robił.

Zwalniam więc kroku, idąc kilkadziesiąt metrów za miłą parą boskich stworzeń.

I cóż widzę? Owczarek zatrzymuje się dokładnie na wysokości mojej prywatnej Świątyni Dumania – i pomimo zdecydowanych ponagleń właścicielki nie chce dalej iść… Kobieta odchodzi kilkanaście, następnie kilkadziesiąt metrów, a pies dumnie ani drgnie… Kobieta wraca i jeszcze raz próbuje ponaglać psa do dalszej wędrówki. Widząc, że pies kompletnie nie reaguje, zaczyna do niego mówić „bardziej zdecydowanym” tonem. Pies dość groźnie zaczyna ją… obszczekiwać – własną panią!…

Ja w tym czasie przechodzę obok i dyskretnie śledzę dalszą część spektaklu…

Pies wreszcie decyduje się ruszyć i niechętnie, z ociąganiem dołącza do kobiety.

Siadam spokojnie w Świątyni i oddaję się medytacji.

*

Po kilkunastu minutach czuję, że coś się dzieje. Otwieram oczy i cóż widzę?… Pies siedzi ponownie dokładnie w tym samym miejscu! Mam wgląd, by natychmiast strzelić fotę. Wyciągam swoją starą nokię i utrwalam moment, który widzicie powyżej…

I ponownie pies – pomimo próśb, a później irytacji właścicielki – nie chce się ruszyć z miejsca. Po prostu jakby znalazł się w zupełnie innej czasoprzestrzeni, w jakimś „przesunięciu fazowym”, mówiąc językiem fizyki.

Kiedy w końcu i tym razem udaje się kobiecie jakoś wreszcie zmobilizować psa do kontynuacji spaceru, powracam do kontemplacji.

*

Mniej więcej po godzinie wracają. Widzę, że psa, który dotąd szedł wolny, tym razem kobieta trzyma na krótkiej smyczy, by w razie czego móc nim „ręcznie zarządzić”…

Patrzę z delikatnym uśmiechem w twarz kobiety…

Słuchajcie, Kochani, takiego szoku w kobiecym oku (pomieszanego z przerażeniem) nigdy w życiu jeszcze nie widziałem… Żałowałem później, że nie miałem przygotowanego aparatu do ponownego użycia, bo fota byłaby bezcenna… 🤣🤣🤣🤣

Dzieje się…

TAW

Już wiadomo, skąd pochodzą Polacy… Jesteśmy potomkami potężnego ludu, twórców starożytnych cywilizacji – prof. Mariusz Kowalski

Nie jesteśmy „uboższymi krewnymi”, lecz nową cywilizacją, w twórczy sposób adaptującą dorobek cywilizacji łacińskiej. Nie musimy naśladować Francuzów, Niemców czy Włochów – jak wmawiają nam różni „oświeceni” doradcy. Najnowsze badania genetyczne w połączeniu z niedawnymi odkryciami archeologicznymi sprzyjają powstawaniu nowych koncepcji dotyczących dziejów cywilizacji. Niedawne odkrycia wykazały, iż Ariowie, którzy założyli cywilizacje indyjską i irańską oraz stali się symbolem przewagi cywilizacyjnej Europejczyków, nie tylko wywodzili się z ziem polskich (ze społeczności, która 3000-2500 lat przed narodzeniem Chrystusa wytworzyła kulturę amfor kulistych), ale również pod względem genetycznym najbliżsi byli dzisiejszym Polakom.

Niektórzy entuzjaści doszli nawet do wniosku, iż cywilizację indyjską i cywilizację w ogóle stworzyli Polacy. Oczywiście w czasach gdy nad Gangesem osiedlali się Ariowie (1200-1500 lat prz. Chr.) Polaków w sensie dosłownym jeszcze nie było.

Należałoby raczej przyjąć, iż część pra-Ariów (czy też pra-Słowian) pozostała na obszarze Polski i zbiegiem czasu uformowali oni naród Polski, podczas gdy inna ich cześć wyruszyła w daleką podróż na południowy-wschód, by na obszarze Indii i Persji stworzyć dwie wielkie cywilizacje. Wędrówka Ariów trwała setki lat.

Po drodze tworzyli oni różnego rodzaju struktury społeczno-polityczne sytuujące się w różnych części Wielkiego Stepu i terenów do niego przylegających, rozciągających się na przestrzeni tysięcy kilometrów od Karpat po Ałtaj, od syberyjskiej tajgi po Kaukaz, Pamir i Tybet.

Pozostałości ich kultury od dłuższego czasu odkrywają archeolodzy, lecz dopiero od niedawna uzmysłowili oni sobie, iż nawiązują one bardzo wyraźnie do późnoneolitycznej kultury amfor kulistych, rozwijającej się przede wszystkim w dorzeczu Wisły i Odry. Scytowie i Sarmaci, uważani za ludy irańskie (zbieżność nazw Iran – Airan nie jest przypadkowa) byli częścią ludu Ariów, która pozostała na Wielkim Stepie.

Nasze związki z Sarmatami, w które wierzyła szlachta Rzeczypospolitej, znajdują obecnie potwierdzenie w faktach. Tym bardziej iż wśród ludów sarmackich zamieszkujących Wielki Step wymieniani byli przez starożytnych kronikarzy m.in. Serbowie i Chorwaci, którzy nieco później, ale jeszcze przed pojawieniem się na Bałkanach (i nad Łabą) zamieszkiwali prawdopodobnie południe dzisiejszej Polski.

Wielki Step był w owym czasie swego rodzaju śródziemnym „oceanem”. Niezbyt przyjazny do trwałego zamieszkania, wykorzystywany jednak w celach transportowych. Stało się to szczególnie proste, gdy ludzie na Wielkim Stepie udomowili konie. W czasach gdy nie opanowano jeszcze umiejętności żeglugi oceanicznej, pozwoliło to na względnie szybkie przemieszczanie się po „suchym oceanie” (jak nazwał step Adam Mickiewicz), co umożliwiło naszym kuzynom dotarcie do subkontynentu indyjskiego. Można to porównać do późniejszej ekspansji Europejczyków, już za pośrednictwem prawdziwego oceanu, do Ameryki. W przypadku Ariów sama podróż z Europy do Indii trwała oczywiście znacznie dłużej.

Niemcy, czyli mieszanka

Najnowsze odkrycia podważają również poglądy wielu uczonych z końca XIX i początków XX wieku, głoszących, iż najbliższymi krewnymi Ariów były ludy germańskie. Genetyka i językoznawstwo są w tej kwestii jednomyślne: Germanowie powstali jedynie w wyniku oddziaływania pra-Ariów na mieszkańców północnej Europy, podczas gdy zamieszkujący środkowo-wschodnią Europę ludy słowiańskie (Polacy, Ukraińcy, Białorusini) są tych pra-Ariów bezpośrednimi potomkami.

Zupełnie nic wspólnego z Ariami nie mają natomiast pozostali Europejczycy (Francuzi, Włosi, Hiszpanie), w przeważającej części wywodzący się od spokrewnionych ze sobą ludów celtyckich i italskich oraz zasymilowanych przez nie ludów zachodniej Europy (m.in. Iberów). Rosjanie natomiast wykazują znaczną domieszkę ludów fińskich i turańskich.

Odyseja polskich pradziadów

Cechą genetyczną wyróżniającą pra-Ariów, obecną dziś zarówno w Europie Wschodniej, Azji Środkowej, jak i Indiach, jest haplogrupa y-dna R1a. Tymczasem cechą charakterystyczną mieszkańców Europy Zachodniej jest haplogrupa y-dna R1b. Obie haplogrupy y-dna (a więc dziedziczone w linii męskiej) wywodzą się co prawda od wspólnego przodka, jednak żył on 20-30 tys. lat temu. Część badaczy uważa również, że wyodrębnienie obu haplogrup nastąpiło na południu Syberii, gdzieś w okolicach Ałtaju. Oznacza to, że ich nosiciele odbyli najpierw wędrówkę w kierunku zachodnim, by wziąć udział w zasiedleniu Europy.

[…]

autor: prof. Mariusz Kowalski

Całość czytaj na:

https://nczas.com/2019/01/24/juz-wiadomo-skad-pochodza-polacy-jestesmy-potomkami-poteznego-ludu-ze-srodziemnego-oceanu

Uczciwy europoseł bezlitośnie obnaża FIKCJĘ głosowań w Parlamencie Europejskim

https://youtu.be/lzigiPUXNzI

Europoseł Dobromir Sośnierz za pieniądze Unii Europejskiej bezlitośnie obnażył i upublicznił smutne fakty: tak zwany Parlament Europejski to Wielka Fikcja (lub Wielka Fiksacja). RODacy, nie przejmujmy się więc sfałszowanymi wyborami, gdyż Parlament Europejski to tylko stado małp, którym nie chce się już nawet machać łapką, małp, które doskonale wiedzą, że unijne decyzje i tak podejmowane są zupełnie gdzie indziej…

TAW

*

Film „Tam, gdzie rosną dyrektywy – raport z obłąkanego miasta”:

https://youtu.be/TXC-guxKrhs

Kościół katolicki w Polsce przez lata pozwalał księdzu Henrykowi Jankowskiemu wykorzystywać dzieci

Fot. Karolina Misztal/REPORTER
Biskup Gocłowski do księdza Jankowskiego: „Poważny problem, który od kilku lat budzi mój niepokój, to twój stosunek do młodych mężczyzn, do chłopców”.

– To było ze dwa lata temu, prawda, Basieńko? – Marek Kuligowski mówi, a właściwie pokrzykuje z wyraźnym angielskim akcentem. – Oprowadzaliśmy znajomych z Australii po starówce. Mówię: „Chodźmy do Brygidy, obejrzymy kościół i pomnik księdza Jankowskiego”.

– Dostrzegłam go i zbladłam – przytakuje Barbara Borowiecka. – Marek pyta: „Co ty się tak trzęsiesz?”. Wykrztusiłam: „Nic, gorzej się poczułam”. W domu wieczorem mu powiedziałam. Pierwszemu. Milczałam przez 50 lat.

Była jeszcze dzieckiem

Nie ma okna, nie ma domu z czerwonej cegły, został trawnik, na którym leżało ciało Ewy.

Kilkoro dzieci widziało, jak spadała, Basia zobaczyła ją nakrytą kocem w kwiaty. Potem przyjechało pogotowie, milicja, na koniec karawan.

– Ojciec pobił ją, gdy powiedziała, że jest w ciąży. Potem skoczyła – Basia miała wówczas 12 lat, Ewa prawie 16. Były koleżankami z podwórka. Basia mieszkała w XIX-wiecznej kamienicy przy Łąkowej 62, Ewa obok. Nieopodal zaczynało się Dolne Miasto – „zła dzielnica”, tu mieszkali ci, którym się w PRL-u nie powiodło.

Ceglane domy wyburzono w latach 70., na ich miejsce postawiono dziesięciopiętrowe punktowce. Ostatnio deweloper zabudowuje pas zieleni. Z kamienicy Basi i trawnika za domem nie widać już drzwi do kościoła św. Barbary. Przed laty dzieciaki, które tam się bawiły, miały oko na to, kto wychodzi z kościoła. Od 1968 do 1970 roku wikarym był tam Henryk Jankowski.

– Była jeszcze dzieckiem – słyszę od Basi. – Jej matka powiedziała sąsiadce, że zostawiła list: „Nie będę miała dziecka Jankowskiego. Może teraz uwierzycie, że zostałam zgwałcona”.

– Rozmawiałaś z Ewą o Jankowskim?

– Wszystkich paraliżował wstyd. Nikt nie powiedział: „Ksiądz mnie dotykał tu i tam”. To były półsłówka typu: „A ty nie wiesz, co Jankowski robi?”. Ewa, gdy zaszła w ciążę, powiedziała mi: „Przez Jankowskiego mam problem”. Potem zaczęła popłakiwać, na koniec nie wychodziła z domu, tylko siedziała w oknie. Potem skoczyła.

– I co?

– Nic. Był pogrzeb. Po jakimś czasie Jankowski zniknął.

[…]

autor: Bożena Aksamit

Fragment ogromnego reportażu Bożeny Aksamit o ks. prałacie Henryku Jankowskim, który ukazał się na łamach tygodnika „Duży Format” 3.12.2018 roku.

źródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24228640,sekret-swietej-brygidy-dlaczego-kosciol-pozwalal-ksiedzu-jankowskiemu.html

Szkoły w Anglii wprowadzają nowy przedmiot: Mindfulness (uważność)

Brytyjski rząd ogłosił, że w ponad 370 angielskich szkołach uczniowie zaczną ćwiczyć mindfulness (z ang. “uważność” lub “uważna obecność”) w ramach badań, mających na celu poprawę zdrowia psychicznego u młodzieży.

W komunikacie prasowym informującym o programie, wspomniano też, że młodzież będzie współpracować z ekspertami w dziedzinie zdrowia psychicznego, tak by nauczyć się przydatnych technik relaksacyjnych, ćwiczeń oddechowych i innych metod „pomagających im w regulowaniu własnych emocji”. Celem programu jest zbadanie, które podejścia sprawdzają się najlepiej u młodych ludzi, żyjących w świecie szybkich i gwałtownych zmian. Rząd twierdzi też, że badanie, które potrwa do 2021 r. będzie jednym z największych tego typu na świecie.

– Jako społeczeństwo jesteśmy znacznie bardziej otwarci w kwestii naszego zdrowia psychicznego niż byliśmy kiedykolwiek wcześniej. Świat współczesny przyniósł jednak naszym dzieciom nowe presje – powiedział w oświadczeniu brytyjski sekretarz edukacji Damian Hinds. – Dzieci zaczną być stopniowo wprowadzane do zagadnień związanych ze zdrowiem psychicznym, dobrym samopoczuciem i szczęściem już w szkole podstawowej – dodał.

Inicjatywa pojawiła się w kilka miesięcy po sondażu zleconym przez National Health Service, który wykazał, że co ósme dziecko w Anglii w wieku od 5 do 19 lat cierpiało na co najmniej jedno zaburzenie psychiczne w momencie oceny, czyli w 2017 roku. Ankieta, która została opublikowana w listopadzie, wskazywała również na niewielki wzrost zaburzeń psychicznych w wieku 5-15 lat, który wzrósł do 11,2% w 2017 r. z 9,7% w 1999 r. Najczęstszymi zaburzeniami była depresja i zaburzenia lękowe, dotykające jedno na 12 dzieci w 2017 roku. Takie zaburzenia znacznie częściej występowały u dziewcząt.

Imran Hussain, dyrektor ds. polityki i kampanii dla Action for Children, brytyjskiej organizacji charytatywnej, nazwał to „kryzysem zdrowia psychicznego dzieci”. – Każdego dnia nasza działalność spotyka się z dziećmi i nastolatkami walczącymi o to, by dopasować się do coraz bardziej złożonego współczesnego obrazu świata, walcząc z takimi problemami, jak intensywna presja w szkole, zastraszanie lub problemy w domu, wszystko w towarzystwie bombardujących mediów społecznościowych – powiedział w oświadczeniu, po czym dodał: – Nasze usługi mogą zmniejszyć niepokój, ból i udrękę, przez które przechodzą niektóre nastolatki, ale także zmniejszyć ich potrzebę intensywnego wsparcia w dalszej kolejności.

Jednak dwie komisje parlamentarne skrytykowały raporty rządowe, na których opiera się program, za skupienie się raczej na rozwiązywaniu problemów emocjonalnych niż na zapobieganiu im. W raporcie opublikowanym w maju ubiegłego roku komisje ds. Edukacji i Opieki Społecznej napisały: „Strategii rządu brakuje ambicji i nie zapewni on pomocy większości dzieci, które rozpaczliwie tego potrzebują”, obciąży natomiast większą pracą nauczycieli. „Prewencja wydaje się być brakującym ogniwem w budowaniu lepszego wsparcia dla dzieci i młodzieży, zwłaszcza w ich wczesnych latach” – napisały komisje.

Odkryto, że zarówno media społecznościowe, jak i system szkolnych egzaminów przeprowadzanych w formie, która generuje wysoką presję i powoduje dużo stresu, mogą mieć szczególnie negatywny wpływ na zdrowie psychiczne młodych ludzi.

Całość czytaj na:

https://dobrewiadomosci.net.pl/30651-szkoly-w-anglii-wprowadzaja-nowy-przedmiot-mindfulness-z-ang-uwaznosc/

Czy nominacje biskupie w Polsce zatwierdza lobby homoseksualne Kościoła katolickiego?

<https://youtu.be/EZX5s2kZA-I

Czy silne w Kościele katolickim w Polsce homolobby zmusiło ks. dr. Franciszka Ślusarczyka do rezygnacji z sakry biskupiej? Czy arcybiskup metropolita krakowski Marek Jędraszewski odważy się powiedzieć wiernym prawdę? – felieton ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Ksiądz prałat dr Franciszek Ślusarczyk, kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, nie zostanie wyświęcony na biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej. Biskup nominat sam zrezygnował z sakry biskupiej, a papież Franciszek przyjął jego rezygnację. Ks. Ślusarczyk w specjalnym oświadczeniu przeprasza wiernych, którzy mogli poczuć się urażeni jego decyzję.

Bóg jest Miłością! On jest niezawodnym źródłem nadziei, dlatego wyrażam wdzięczność dla Ojca Świętego Franciszka, który przyjął moją pokorną prośbę o zwolnienie mnie z urzędu biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej

– napisał ks. Ślusarczyk w oświadczeniu po swojej rezygnacji. Podziękował w nim za „liczne wyrazy solidarności i życzeń” i przeprosił „wszystkich wiernych, którzy poczuli się zawiedzeni” jego decyzją. Zadeklarował, że nadal chce „służyć swojej diecezji i Kościołowi pod opieką Jezusa Miłosiernego”.

O tym, że ks. Ślusarczyk nie zostanie biskupem pomocniczym, poinformował metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Na stronach krakowskiej kurii został opublikowany jego komunikat w tej sprawie.

Oto pełna treść tego komunikatu:

Jak powszechnie wiadomo, Ojciec Święty Franciszek mianował dwóch Biskupów pomocniczych naszej Archidiecezji: Ks. Biskupa nominata Franciszka Ślusarczyka i Ks. Biskupa nominata Janusza Mastalskiego. Ta decyzja została opublikowana 3 grudnia br., a data święceń została wyznaczona na 5 stycznia 2019 r. Jeden z Biskupów nominatów, Franciszek Ślusarczyk, po refleksji i modlitwie zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich i złożył na ręce Ojca Świętego dymisję z tego urzędu. W dniu dzisiejszym JE Ks. Arcybiskup Salvatore Pennacchio, Nuncjusz Apostolski w Polsce, zakomunikował mi ustnie, iż dymisja Ks. prałata Franciszka Ślusarczyka z urzędu Biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej została przyjęta przez Papieża Franciszka. Dlatego też w dniu 5 stycznia 2019 r. święcenia biskupie przyjmie tylko Ks. Biskup nominat Janusz Mastalski.

Ks. Franciszek Ślusarczyk urodził się 26 lipca 1958 r. w Dobczycach. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 1984 r. z rąk ks. kard. Franciszka Macharskiego. Jego pierwszą placówką duszpasterską jako kapłana była parafia św. Floriana w Żywcu-Zabłociu. Od 1990 r. pełnił funkcję prefekta w krakowskim Seminarium Duchownym, a od 1997 r. do 2002 r. był wicerektorem tegoż Seminarium. W 1997 r. uzyskał doktorat. Po zakończeniu posługi w Seminarium Duchownym od 2002 r. jest związany z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, którego jest kustoszem od 2014 r. Był członkiem Rady Kapłańskiej przez dwie kadencje w latach 2006–2016 oraz członkiem Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Krakowskiej

źródło: https://gazetakrakowska.pl/krakow-ksiadz-pralat-franciszek-slusarczyk-jednak-nie-zostanie-biskupem-przeprasza-wiernych/ar/13737158