Znamy wreszcie szczegóły ustaleń Putin–Trump. Dobra wiadomość dla Polski…

Szef MSZ minister Witold Waszczykowski w wywiadzie dla moskiewskiego dziennika „Kommiersant” z 7.08.2017 r. stwierdził, że Polska już nie potrzebuje większej liczby NATO-wskich żołnierzy na swoim terytorium. Tego typu nagła zmiana polskiej retoryki militarnej nie może być oczywiście spontanicznym odpałem ministra ani nawet premiera rządu, lecz jako żywo musi być wynikiem ustaleń samych prezydentów Trumpa i Putina.

W rozmowie z rosyjskim dziennikiem Waszczykowski podkreślił także, że wzmacnianie sił zbrojnych poprzez rozmieszczanie w Polsce amerykańskich oddziałów i zakup „nowoczesnych” systemów rakietowych służy jedynie „obronie” naszego kraju. Przypomniał przy tym Rosjanom, że w doktrynie wojskowej ich państwa znalazł się zapis o dopuszczalności ataku prewencyjnego.

Kochani, tak nagłe zastopowanie dotychczasowej ofensywnej retoryki okołowojennej „polskiego” rządu jest FAKTEM dla rozgarniętych Polaków bardzo znaczącym… Widzimy bowiem, że oto na naszych oczach ma miejsce – dokonywana małymi krokami, ale jednak – wielka geopolityczna zmiana, która wpisuje się oczywiście w skomplikowany i dalekosiężny proces Wielkiej Zmiany na naszej przepięknej planecie 🙂

Powoli, bardzo powoli będziemy się wyzwalać spod amerykańsko-chazarsko-watykańskiej okupacji naszego dumnego ongiś NaRODu.

Diametralnie zmieniają się algorytmy przestrzeni nad Polską, które fizycznie uniemożliwiają dalszą militaryzację naszego kRaju.

ŻADNEJ NOWEJ WOJNY NA NASZEJ PRZEPIĘKNEJ PLANECIE JUŻ WIĘCEJ NIE BĘDZIE… 😀🌿🔆

TAW

Polska – wojskowy lumpeks Stanów Zjednoczonych

W Polsce przekonuje się społeczeństwo, że w związku z rzekomo rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji potrzebne jest zwiększenie wydatków na armię. Wydatki te wcale nie idą jednak na modernizację polskiej armii, lecz na zakup przestarzałego amerykańskiego sprzętu, którego sami Amerykanie już nie używają.

Rozmowa Leonida Sigana z ekspertem z Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych Tomaszem Jankowskim.

— O tym, że lobby koncernów zbrojeniowych USA mają wielki wpływ na polityków, ćwierkają nawet wróble na dachu. Fakt ten znalazł nowy wyraz na ostatnim przesłuchaniu w podkomisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów. Kongresman Paul Cook wyraził niepokój z tego powodu, że niektórzy członkowie NATO wciąż używają rosyjskiego sprzętu wojskowego, co według Cooka powoduje, że USA trudniej jest polegać na takich sojusznikach. Więc nalegał, żeby administracja prezydenta Donalda Trumpa zaczęła sprzedawać sojusznikom z Europy Wschodniej amerykański sprzęt wojskowy. Więc, może nie o zagrożenie ze strony Rosji chodzi, nie o jej wpływy, lecz o pozbycie się przestarzałego sprzętu z przepełnionych magazynów?

— Od dłuższego czasu, przy okazji wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych funkcjonuje taka tajemnica poliszynela, że każdy prezydent USA musi być namaszczony przez koncerny zbrojeniowe. W wypadku NATO i wszystkich innych sojuszów Stanów Zjednoczonych one są przede wszystkim podyktowane koniecznością sprzedawania sprzętu.

To, że już dzisiaj oficjalne koła amerykańskie naciskają na sprzedaż sprzętu swoim sojusznikom, być może oznacza jakiś kryzys w samym przemyśle zbrojeniowym USA. Do tej pory było to jednak robione nieoficjalnie. Zawsze to były przetargi, kontrakty i odbywało się to bardziej na zasadach wolnego rynku.

Natomiast w tym wypadku mamy do czynienia z bezpośrednim naciskiem, jeśli takie słowa padają z ust prominentnych przedstawicieli państwa.

Jeśli chodzi o Polskę, to z rozczarowaniem, ale z takim dowcipem mogę powiedzieć, że w naszym przypadku to niewiele zmienia, bo my i tak już od dłuższego czasu funkcjonujemy jako dostawca dochodów dla amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego. Przykładem są F-16 czy też rakiety „Patriot”, na które Polska ma wydawać ogromne miliardy. Niestety, większość krajów NATO będzie musiała pójść polską drogą.

Chciałbym też zauważyć, że nie ma oczywiście żadnego rosyjskiego zagrożenia, dlatego, że nie jesteśmy w stanie wskazać żadnego miejsca, w którym by Rosjanie faktycznie zagrażali Ameryce czy jej sojusznikom. Wręcz przeciwnie, świadczy o tym ostatnie wydarzenie – zestrzelenie syryjskiego samolotu, czyli samolotu państwa sprzymierzonego z Rosją. Dokonali tego Amerykanie, i to nie Rosja jest tą stroną prowokującą, stroną agresywną. Propaganda antyrosyjska służy stworzeniu takiego wrażenia, że Rosja jest zagrożeniem dla państw NATO i też jako argument na rzecz zakupu amerykańskiego sprzętu.

– No i te sławetne 2%, na które nalega prezydent Donald Trump. To chyba też forma nacisku na zakup broni „made in USA”?

— Oczywiście. W Polsce, na przykład, przekonuje się społeczeństwo, że właśnie w związku z rzekomo rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji potrzebne jest zwiększenie wydatków na armię. Natomiast ogromna część tych wydatków wcale nie idzie na modernizację polskiej armii, lecz na zakup właśnie amerykańskiego sprzętu, który zresztą jest przestarzały i bardzo często jest to sprzęt, i na to warto zwrócić uwagę, którego sami  Amerykanie już nie używają. Akurat rakiety „Patriot” są sprzętem, z którego amerykańskie wojsko przestało już korzystać. A koncernom zbrojeniowym opłaca się to komuś sprzedać.

źródło: https://sptnkne.ws/eFuR