Alternews 30.04.2014 r.

Prowadzą Janusz Zagórski i Paweł Nogal.

***

Reklamy

Bundesrepublik Deutschland, czyli przekręt stulecia. O tym jak zamieniono całe państwo w firmę (cz. 1)

brdbananowo

CZĘŚĆ 1: TŁO. CZYLI FAKTY, O KTÓRYCH SIĘ MILCZY

Czy wiesz o tym,  że Twoi zachodni sąsiedzi żyją w kraju, który właściwie… nie istnieje? Czy wiesz o tym że pewne fakty są od lat przemilczane i z premedytacją ukrywane przed oczami nie tylko obywateli niemieckich ale i całego świata? Zapytasz zapewne: jak to możliwe, że znika państwo i nikt nie wszczyna alarmu? Jest tak, ponieważ niezależnie od tego czy żyjesz po tej, czy po tamtej stronie Odry obowiązuje zasada: „Ludzie o wiele łatwiej wierzą w kłamstwo, które słyszeli już setki razy niż w prawdę, która jest dla nich całkiem nowa” (Alfred Polgar).

Teraz nadszedł czas na prawdę. Ale żeby ją poznać, musisz poznać tło, na którym dokonano oszustwa (prawie) doskonałego…

1. Kapitulacja Niemiec i powrót Konstytucji Weimarskiej

Dnia 8.05.1945 r. najwyższe dowództwo niemieckiego Wermahtu – reprezentowane przez Friedeburga, Keitla i Stumpfa – podpisuje akt kapitulacji. Wszystko byłoby zgodne z literą prawa gdyby nie fakt iż krótko wcześniej, mianowicie 29.04.1945 Hitler wyznaczył Admirała Dönitz na Prezydenta Rzeszy i zarazem Głównodowodzącego Wermachtu. Jednak od strony formalno-prawnej popełniony został kardynalny błąd: zgodnie z obowiązującym wtedy prawem Prezydent mógł być wybrany jedynie przez lud (w wyborach) a nie mianowany przez führera.

Tym samym więc tak naprawdę akt kapitulacyjny został podpisany w imieniu Wermachtu a nie całych Niemiec jako państwa, natomiast przez nielegalne mianowanie Prezydenta Rzeszy automatycznie został rozwiązany cały ówczesny Rząd. Śmierć Hitlera jedynie przypieczętowała ten „prawny bubel”.

Czytaj dalej „Bundesrepublik Deutschland, czyli przekręt stulecia. O tym jak zamieniono całe państwo w firmę (cz. 1)”

Alternews 29.04.2014 r.

Fikcja istnienia czegoś takiego jak ukraiński naród, czy też ukraińska racja stanu, jest aż nadto oczywista, a podział Ukrainy na dwie strefy wpływów (rosyjską i syjonistyczną) jest już od dawna faktem. Izrael w ciągu kilku lat przestanie istnieć, więc następuje powrót do starej koncepcji ‚Ukrainy’ jako drugiego Izraela.

Prowadzi Janusz Zagórski.

 

***
Alternews i bloki tematyczne – od poniedziałku do piątku od 19:45 czasu polskiego na:
http://niezaleznatelewizja.pl/
lub na: http://www.livestream.com/januszzagorski

 

***

Archiwum audycji Niezależnej Telewizji na:
http://www.youtube.com/user/niezaleznatelewizja/videos?view=0&sort=dd&shelf_id=1

***

Piskorski, hotel Victoria i dolary w walizkach – śp. A. Lepper pytał o to już w 2001 r.

al

Panie Pośle Piskorski! Czy prawdą jest, że w hotelu Victoria spotykał się pan czterokrotnie z niejakim panem S. (…), który wręczył panu 50 tysięcy dolarów? – pytał w słynnym wystąpieniu z 29 listopada 2001 r. śp. Andrzej Lepper. Dziś Paweł Piskorski ujawniając kulisy finansowania partii Donalda Tuska, mówi jak wyglądał „transfer” pieniędzy: „stosy banknotów w jakichś poszarpanych reklamówkach”.

Były lider Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Platformy Obywatelskiej Piskorski w książce „Między nami liberałami” szczegółowo opisuje kulisy finansowe KLD, którym Tusk kierował od początku lat 90. Tak relacjonuje przekazywanie pieniędzy partii przez „ojca chrzestnego” KLD, Wiktora Kubiaka:

„Ja go poznałem przez Donalda. Kubiak to był inny świat, miał gigantyczne pieniądze. Transfer tych tych pieniędzy polegał na tym, że dostarczał stosy banknotów w jakichś poszarpanych reklamówkach. Sceny jak z filmu”.

Pytany o biuro partii, które funkcjonowało w hotelu Mariott, a w którym urzędował młody Tusk, drwi z niego: „Gdy słucham dzisiaj Donalda Tuska, jak opowiada o standardach, które powinny obowiązywać w relacjach między biznesem a polityką, to pusty śmiech mnie ogarnia. Ale także irytacja. Bo przecież wtedy to on był współtwórcą tamtego systemu i ówczesnych standardów finansowania polityki i – co najważniejsze – czuł się w tym jak ryba w wodzie”.

Warto przy okazji przypomnieć, że sam Piskorski, były sekretarz generalny partii Donalda Tuska, stał się obiektem oskarżeń ws. nielegalnego finansowania już w listopadzie 2001 r. Andrzej Lepper broniąc się przed wnioskiem o odwołanie z funkcji wicemarszałka Sejmu, rzucił w jego kierunku bardzo konkretne oskarżenie w formie pytania:

„Panie Pośle Piskorski! Czy prawdą jest, że w hotelu Victoria spotykał się pan czterokrotnie z niejakim panem S.? Było to 7 marca 1998 r. – i wtedy wręczył panu 50 tysięcy dolarów. Drugi raz – 16 lipca 1999 r. – wręczył panu 120 tysięcy dolarów. Trzeci raz – 23 października – 110; czwarty raz – 17 kwietnia 2000 rok – 150”.

[minuta 23:44]

Andrzej Lepper zmarł w podejrzanych okolicznościach 5 sierpnia 2011 roku. Zdaniem warszawskiej prokuratury do śmierci doszło w wyniku ‚samobójstwa’. Sam Lepper na trzy dni przed śmiercią, w ujawnionym przez „Super Express” nagraniu wideo mówił, że jest śledzony i chcą go zabić…

(sp)

http://niezalezna.pl/54601-piskorski-hotel-victoria-i-dolary-w-walizkach-sp-lepper-pytal-o-juz-w-2001-r
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata4.nsf/5c30b337b5bc240ec125746d0030d0fc/4638805b876668cac12574710034cad5?OpenDocument

***

Czytaj również:
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/afery-tuska

***

Tusk brał niemieckie pieniądze…

piskorz

„Donald Tusk w tym czasie sypał pieniędzmi” – ujawnia były członek Kongresu Liberalno-Demokratycznego

 

– Powinna powstać komisja śledcza do zbadania afer Donalda Tuska – mówi Krzysztof Wyszkowski, były członek Kongresu Liberalno-Demokratycznego, z którego wystąpił po konflikcie z kierownictwem partii na tle ujawnienia przez niego w maju 1992, że ówczesny minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski był agentem SB.

Paweł Piskorski, były sekretarz generalny KLD ujawnia w tygodniku „Wprost”, że partia Donalda Tuska była finansowana przez niemieckie CDU. W tym samym czasie Piskorski prowadzi własną kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Wierzy Pan Piskorskiemu?

Krzysztof Wyszkowski: – Znam Pawła Piskorskiego i on w KLD był naprawdę ważną osobą z dostępem do najważniejszych informacji z tego okresu. Piskorski razem z Tuskiem prowadził wtedy biuro partyjne w hotelu Mariott. Jak rozumiem Paweł Piskorski nie jest samobójcą i ujawnia tylko część posiadanej wiedzy. Przekazanie pełnej wiedzy mogłoby go narazić na osobiste kłopoty. Sam funkcjonował w tym środowisku i część z tych nieprawidłowości pogrążałaby też jego.

W co gra Piskorski?

– Zwykłą strategią polityczną jest przekazanie części prawdy, by partnera skłonić do pożądanych zachowań. Na użytek tych wyborów, wzmocnienia pozycji politycznej, czy z powodów osobistych Paweł Piskorski zdecydował się teraz, po 20 latach powiedzieć więcej niż kiedykolwiek na temat finansowania KLD. Dobrze, że teraz zaczął mówić. Teraz rolą dziennikarzy jest zmusić Donalda Tuska po powiedzenia całej prawdy w tej sprawie.

Powinna powstać komisja śledcza ws. finansowania partii politycznych przez kapitał zagraniczny?

– To nie pierwsza afera związana z liderem PO. Donald Tusk to kopalnia afer. Właściwie każda rzecz, której się dotknął nadaje się do zbadania przez odpowiednie instytucje. Przede wszystkim powinna powstać komisja śledcza do zbadania afer Donalda Tuska.

Jeśli rzeczywiście Niemcy na początku lat 90. inwestowali pieniądze w Tuska, to chyba się opłaciło?

– Jego kariera robi wrażenie od dawna. Od nikomu nieznanego chłoptysia ze wsi do członka Komisji Likwidacyjnej Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch”, gdzie siedział razem z Janem Bijakiem, ówczesnym redaktorem naczelnym „Polityki”. Oni dzielili gigantyczny majątek i fenomenalne kompetencje i wpływy! Jeżeli razem z innymi członkami komisji rozdawał tytuły i pieniądze poszczególnym redakcjom, to Tusk faktycznie kształtował ład medialny i komunikację społeczną, która funkcjonuje do dzisiaj.

Jednym słowem Niemcy wiedzieli w kogo zainwestować…

– To nie jest tak, że Niemcy proroczo wiedzieli w kogo warto zainwestować, kto zostanie kiedyś premierem. Pukali w różne drzwi, proponowali pieniądze i stwierdzali, który człowiek „się nadaje”. Ja w tym czasie nigdy bym nie podejrzewał, że Donald Tusk zrobi taką karierę. Sam o sobie mówił, że jest tylko „macherem z zaplecza”. Takie „decyzje inwestycyjne” podejmowano po kontakcie bezpośrednim.

Pana, jako członka KLD również wtedy zapraszano na takie spotkania?

– Tak, w tym czasie i mnie zapraszano do różnych ambasad, różne majętne środowiska proponowały rozmowy. Sprawdzali czy nadaję się na takiego partnera, czy mi też można coś konkretnego zaproponować. Loty na riwiery prywatnym samolotem – takich zaproszeń było sporo. Trzeba tylko było pozytywnie na nie odpowiedzieć. Nikt proroczo nie zdawał sobie sprawy z kariery Donalda Tuska, tylko ktoś zapukał, sprawdził i uznał, że on się nadaje. I Donald Tusk się nadał! Sprawdził się doskonale jako ten  „macher z zaplecza”, który zajmuje się nie strategią dla Polski, tylko interesami wpływowych grup.

Co miało wpływ na taką, a nie inną karierę Donalda Tuska?

– To jest człowiek wychowany na podwójnej kulturze. Mówi, że to kaszubska kultura, ale w jego przypadku to kultura polsk-niemiecka, a dokładnie mówiąc niemiecko-polska, gdzie Niemcy to podmiot nadrzędny, przy którym „polskość to nienormalność”, jak to stwierdził sam Tusk. To tradycja niemieckiej wyższości i w sytuacji gdy, jak rozumiem zgłasza się ktoś z Niemiec zachodnich, to on podchodzi z szacunkiem do takiej propozycji. Sam żywi od lat pogardę do wizji polskości, z jej mitami i czynnikami ideowymi, w tym też do katolicyzmu. W tym duecie Niemcy gdańskie zawsze były bardziej protestanckie, Polska katolicka.

Skąd nerwowość samych dziennikarzy w tej sprawie? Niektórzy reagują bardziej agresywnie niż politycy PO.

– To ciekawe, bo gdy się dowiedziałem o tej sprawie, natychmiast pomyślałem, że to będzie papierek lakmusowy: kto mówi własnym głosem, kto jest funkcjonariuszem w dziennikarstwie. Jest w tym drugie dno. Donald Tusk w tym czasie sypał pieniędzmi, KLD organizował wtedy bardzo szerokie imprezy towarzyskie. Zapraszano dziennikarzy, elitę kulturalną i tak zarzucili sieć w to środowisko artystyczno-medialne. Te dziennikarki, które uwodziły konkretnych funkcjonariuszy partyjnych, rzucały się wręcz na nich. Oni nieprzyzwyczajeni do tych warszawskich obyczajów byli w szoku, to też miało na nich osobisty wpływ.

Rozmawiał Samuel Pereira

Niezalezna.pl

Czytaj również:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/afery-tuska

***