Uwolnić Grzegorza Brauna! – manifestacja we Wrocławiu

Uwolnić Grzegorza Brauna! - manifestacja we Wrocławiu. NASZA RELACJA - niezalezna.pl„Sędzio Korzeniewski twoją aplikację zweryfikuje IV RP”, „Precz z komuną w sądownictwie”, „Dzisiaj Braun jutro Ty” – to niektóre z transparentów jakie przynieśli mieszkańcy Wrocławia przed areszt przy ul. Świebodzkiej 2, w którym przebywa znany reżyser Grzegorz Braun. Został ukarany za to, że bez zgody sędziego opuścił salę rozpraw podczas procesu.

Reżyser wyszedł z sali po tym, jak sędzia Krzysztof Korzeniewski uniemożliwił przesłuchanie jednego z kluczowych świadków. Był nim policjant, którego sąd zwolnił z zeznawania, bo funkcjonariusz stwierdził, że… „musi właśnie podpisać ważną umowę opiewającą na 2 mln złotych”.

Manifestacja, prowadzona przez Solidarność Walczącą z Kornelem Morawieckim na czele, zgromadziła kilkaset osób. – To kolejna, po skazaniu kibiców za protest na wykładzie Zygmunta Baumana, decyzja wrocławskiego sądu kompromitująca sądownictwo – mówił Kornel Morawiecki. – Ten wyrok to hucpa, areszt to nie jest miejsce dla tego odważnego reżysera – dodał legendarny przywódca Solidarności Walczącej.

Organizatorzy manifestacji ustawili przed sądem przy ul. Świdnickiej we Wrocławiu metalowe, szare drzwi w drewnianym stojaku – zgromadzeni ludzie na znak solidarności z artystą, przechodzili przez nie.

Manifestację wspierało także Stowarzyszenie Solidarni 2010 z Wrocławia. – Hasło „precz z komuną” staje się na nowo bardzo aktualne. Precz z komuną w sądach! – skandował lider wrocławskich Solidarnych Tomasz Małek.

Podczas pikiety przemawiali m.in. prof. Tadeusz Marczak, były wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk oraz niezależny dziennikarz Paweł Miter. – To jest sądowa hucpa (…). Kara, jaką wymierzono Grzegorzowi Braunowi, to coś w rodzaju „grożenia palcem” przez sąd. Kolejny raz sędziowie stają w obronie władzy, a nie sprawiedliwości – mówił Miter. – Tutaj powinno być więcej młodych ludzi, to po części z ich powodu Grzegorz ma ten proces, to za nimi, podczas organizowanej przez młodych manifestacji, 6 lat temu wstawił się Grzegorz w momencie, kiedy spotykały ich nieprzyjemności ze strony policjantów. Dlaczego nie ma tu więcej młodych ludzi? – pytał Miter.

Na manifestacji obecni byli również kibice Śląska Wrocław wraz z Romanem Zielińskim. Narodowcy przynieśli plakat przypominający bulwersującą decyzję sędziego Pawła Chodkowskiego w głośnym procesie dotyczącym protestu na wykładzie Zygmunta Baumana. Pojawili się także członkowie Klubów Gazety Polskiej (wrocławskiego oraz z Essen), organizacje narodowe, Prawica Rzeczpospolitej, Klub Demokracji USA.

Obecny proces Grzegorza Brauna jest kolejnym w sprawie, która ciągnie się od 6 lat. Reżyser jest oskarżony o pobicie sześciu policjantów. Twierdzi, że to on został poturbowany przez mundurowych.

– Sprawa Grzegorza Brauna to szczególny przypadek. Podczas jego procesu sąd co najmniej trzykrotnie złamał konstytucję oraz Europejską Konwencję Praw Człowieka (…). Gdyby Grzegorz Braun zwrócił się do Strasburga, Polska musiałaby zapłacić mu wysokie odszkodowanie, ponieważ kilkakrotnie zostały złamane jego podstawowe prawa – powiedział Wiesław Johann, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.

Reklama

Masowy grób ofiar komunistycznego terroru na ul. Wałbrzyskiej (Służew) w Warszawie – prof. Krzysztof Szwagrzyk

szwagrzyk

„Szukamy ludzi, których zabito za walkę o niepodległość Ojczyzny. Bezapelacyjnie należy im się nasza wdzięczność i pamięć. Powinniśmy szukać ich szczątków, wydzierać je spod chodników czy innych miejsc, gdzie wcześniej je zbezczeszczono przez wrzucenie do dołów, zasypanie i polanie wapnem” – z prof. Krzysztofem SZWAGRZYKIEM, historykiem IPN kierującym pracami zespołu poszukującego szczątków ofiar terroru komunistycznego z lat 1945-1956, rozmawia Magdalena Pachorek

Magdalena Pachorek: Instytut Pamięci Narodowej wczoraj rozpoczął prace poszukiwawczo-archeologiczne na cmentarzu przy ulicy Wałbrzyskiej w Warszawie, na którym skrycie pogrzebano skazańców z lat 1945-1956. Dlaczego dopiero teraz zdecydowano o zainicjowaniu badań?

Prof. Krzysztof Szwagrzyk: – W ramach realizacji projektu „Poszukiwanie miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego 1944-1956” prowadzonego przez IPN staramy się dokumentować miejsca, gdzie w tamtym okresie grzebano ich ciała.

s1

Odbywało się to w utajnionych i w większości nieznanych do dziś miejscach: na cmentarzach i w pobliżu cmentarzy, w pobliżu siedzib aparatu bezpieczeństwa, w lasach i na poligonach wojskowych.

W tej chwili w całym kraju badanych jest kilkadziesiąt takich terenów, z tym że są one na różnym etapie przygotowań. Wśród nich są takie, na których jesteśmy w stanie rozpocząć prace ziemne, ale są też takie, które jeszcze muszą zostać poddane pewnym pracom sprawdzającym. Dopiero po dokładnym sprawdzeniu terenu podejmujemy decyzje, kiedy możemy takie miejsce przebadać.

Jeżeli chodzi o cmentarz przy ulicy Wałbrzyskiej, to został on już udokumentowany w sposób absolutnie wystarczający w oparciu o to, co dotychczas udało się ustalić.

W pewnym fragmencie jest on zajmowany przez kwaterę więzienną, gdzie w latach 40. mogło zostać pochowanych nawet około tysiąca osób. Wśród nich może być wielu Żołnierzy Niezłomnych

– ludzi straconych, zamordowanych, zmarłych nie tylko na ul. Rakowieckiej, ale także w innych więzieniach, aresztach i obozach istniejących wówczas na terenie Warszawy.

MP: Jak będą przebiegać prace na służewskim cmentarzu?

KS: – Prowadzimy działania sondażowe w dostępnych nam miejscach. Proszę pamiętać, że dawne pole więzienne zostało przeznaczone do ponownych pochówków, zatem mamy tutaj setki współczesnych pomników. W związku z tym obszar do poszukiwań jest dla nas bardzo ograniczony, ale staramy się wykorzystać każdą wolną przestrzeń, żeby prowadzić prace ziemne.

W tej chwili mamy założone trzy sondaże, na których pracujemy. Myślę, że każdy dzień będzie przynosił kolejne odkrycia. Dzisiaj znaleźliśmy co najmniej jeden grób masowy, który ukazał nam się w pierwszym sondażu. Obecnie staramy się to miejsce pogłębić i doprowadzić do odkrycia całej płaszczyzny, żebyśmy następnie mogli rozdzielić splątane z sobą szczątki i odpowiednio je przebadać.

Masowy grób ofiar komunistycznych represji na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej na warszawskim Służewie, 1 lipca 2014 r.
Odkrywanie masowego grobu ofiar komunistycznego terroru na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej na warszawskim Służewie, 1 lipca 2014

Po znalezieniu szczątków są one bardzo dokładne badane przez specjalistów z zakresu medycyny sądowej i antropologów oraz dokumentowane w postaci rysunków i fotografii. Następnie są przenoszone do polowego laboratorium, gdzie poddaje się je bardzo szczegółowym badaniom lekarskim, zostaje pobrany i zabezpieczony materiał genetyczny, po czym szczątki są składane do trumienek. Za jakiś czas dzięki pobranemu materiałowi genetycznemu będzie można potwierdzić czyjąś tożsamość, a w dalszej perspektywie pochować odnalezione przez nas szczątki. W każdym wypadku procedura jest taka sama. Nasze prace potrwają od dwóch do trzech tygodni.

MP: W prace poszukiwawczo-archeologiczne włączają się również wolontariusze. Kim są osoby, które zdecydowały się poświęcić swój wolny czas na poszukiwanie szczątków ofiar?

KS: – Rzeczywiście wielu wolontariuszy włącza się w nasze działania. Są to młodzi ludzie, którzy przyjechali z różnych miejsc kraju, żeby mieć osobisty udział w szukaniu miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego. Pomagają nam harcerze, kibice Legii Warszawa, Śląska Wrocław, studenci oraz osoby pracujące. Postawa tych osób jest niezwykle budująca – są zainteresowane historią swojej Ojczyzny i chętni do bezpośredniego badania jej dziejów. Zresztą nie jest to odosobniony przypadek. Zawsze kiedy informujemy o rozpoczęciu kolejnych prac archeologicznych w danym miejscu, zgłasza się do nas bardzo dużo młodych ludzi, którzy chcą zaangażować się w prowadzone przez nas poszukiwania.

MP: Dlaczego, Pana zdaniem, jako społeczeństwo nie możemy się poddawać w poszukiwaniu szczątków ofiar terroru komunistycznego z lat 1945-1956?

KS: – Oczywiście takie badania muszą być prowadzone, ponieważ

szukamy ludzi, których zabito za walkę o niepodległość Ojczyzny. Bezapelacyjnie należy im się nasza wdzięczność i pamięć. Powinniśmy szukać ich szczątków, wydzierać je spod chodników czy innych miejsc, gdzie wcześniej je zbezczeszczono przez wrzucenie do dołów, zasypanie i polanie wapnem.

łączka

Obowiązkiem nas wszystkich jest doprowadzenie tego, żeby zostały one wydobyte i przeniesione w godne miejsce. Naszym zadaniem jest upamiętnienie ofiar terroru komunistycznego oraz umożliwienie ich rodzinom zapalenie świeczek na ich rzeczywistych grobach, a nie w miejscach symbolicznych.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Magdalena Pachorek

NaszDziennik.pl