Dziś kolejna rocznica powstania warszawskiego. Obraz powstania jest przedstawiany jako bohaterski zwycięski zryw. Jednak zapomina się, że powstanie wykrwawiło Warszawę, unicestwiło polską młodzież i poniosło absolutną klęskę. O ile należy się szacunek dla jego uczestników, to jednak należy poddać krytyce dowództwo i jego decyzję.

Klęskę powstania nie krytykowały wyłącznie osoby w kraju, ale także spora część środowiska emigracyjnego. Pytanie zasadnicze brzmi: dlaczego 31 lipca 1944 roku w godzinach popołudniowych, w kwaterze generała Bora-Komorowskiego wydano wyrok śmierci na setki tysięcy mieszkańców i wyrok zagłady na stolicę i jej dobra? I co sprawiło, że ten niepoczytalny wyrok został wykonany? 

Jak wyglądała sytuacja polityczna przed powstaniem?

Generał Kazimierz Sosnkowski w Komunikacie Naczelnego Wodza dla Komendanta Głównego Sił Zbrojnych w Kraju z czerwca 1944 stwierdza:

„O losie Polski przesądzili alianci w Teheranie. Nasza rola w tej fazie wojny jest skończona. Należy wstrzymać się od wielkich wykrwawiających działań, gdyż szkoda już każdej kropli krwi, szczególnie młodzieży polskiej” [1].

Jan Nowak-Jeziorański, emisariusz rządu emigracyjnego, przybyły z Londynu, raportował na dwa dni przed wybuchem powstania, że na pomoc Zachodu liczyć nie można, a jeśli chodzi o efekt powstania i jego wpływ na rządy i opinię publiczną w obozie sojuszniczym, to „będzie to burza w szklance wody”. Na pytanie gen. Bora: „Czy Warszawa będzie mogła liczyć na zrzuty broni na większa skalę i na przysłanie brygady spadochronowej?”, udzielił odpowiedzi negatywnej. Nie podziałało to jak kubeł zimnej wody na „strategię powstańczą” dowódców Armii Krajowej [2].

Sytuacja na froncie wschodnim

Obraz tej sytuacji jak była na froncie jest pomijany, przemilczany i wymazywany. Front wschodni przebiegał spod Leningradu na północy, wzdłuż granicy Litwy i Prus Wschodnich ku Warszawie, po czym skręcał w kierunku wschodnim ku Odessie. Armie radzieckie po ofensywie rozpoczętej na Białorusi, w ciągu 2 miesięcy posunęły się o 500 kilometrów i wbiły się głębokim klinem w pozycje niemieckie pod Warszawą. Dla każdego stratega było jasne, że zachodzą dwie obawy:

– ofensywa radziecka może stanąć, zagrożona oskrzydleniem z „nawisu” frontu niemieckiego z północy i z południa, lub dla podciągnięcia paliw i amunicji;

– Niemcy za wszelką cenę będą starali się powstrzymać dalsze posuwanie się klina sowieckiego na drodze do następnej przeszkody wodnej, jaką byłaby Odra, już tylko 80 kilometrów od Berlina.

Jak się później okazało, zaszły te dwa wypadki jednocześnie. Dzięki znakomicie zorganizowanej sieci wywiadu kolejowego, Komenda Główna AK miała rozeznanie, że w dniach 21-22 lipca w rejon Warszawy przybędą dwie niemieckie wyborowe dywizje pancerne. Szef wywiadu KG AK płk. Iranek Osmecki 25 lipca znał nawet ich nazwy. Na wybuch powstania zdecydowano się lekkomyślnie, ale świadomie, nie czekając na rozstrzygnięcie wielkiej bitwy pancernej, która toczyła się na przedpolu Pragi i która zakończyła się rozbiciem radzieckiego zagonu pancernego pod Wołominem.

Sytuacja w Komendzie Głównej AK

W czerwcu 1943 r. po aresztowaniu Komendanta Głównego AK, gen. Grota-Roweckiego, generał Bór-Komorowski wzbraniał się objąć stanowisko Komendanta AK, motywując swą postawę brakiem kwalifikacji sztabowych oraz skutecznej mocy osobistej. Tak, więc władza dyspozycyjna w Komendzie Głównej AK faktycznie skupiała się w rękach obu szefów sztabu: gen. Tatara i gen. Pełczyńskiego.

Obaj generałowie zgodni byli w tym, że należy podjąć walkę z Niemcami, gdy front wschodni zbliży się do granic Polski. Zachodziły jednak między nimi poważne różnice. Gen. Tatar z uwagi na realia stał na stanowisku, że AK walkę podejmować winna w uzgodnieniu z dowództwem sowieckim, podporządkowując mu się operacyjnie. Prawdopodobnie znał relację płk. Mitkiewicza, przedstawiciela polskiego przy głównym sztabie w Waszyngtonie, że Stalin zapytany przez naszych sojuszników jak ustosunkuje się do walk powstańczych AK odpowiedział: „O ile siły AK nie podporządkują się dowództwu radzieckiemu, to nie będę ich tolerować na zapleczu frontu”.

Była to odpowiedź jednoznaczna i z punktu widzenia wojskowego prawidłowa, lecz w swoich konsekwencjach dla strony polskiej więcej niż kłopotliwa, praktycznie wykluczała możliwość występowania oddziałów AK w roli gospodarza. Tak, więc AK podejmując walkę samodzielnie, nie mogła liczyć na pomoc radziecką.

Dlatego szef oddziału sztabu AK, płk. Muzyczka wysunął nawet wniosek uzasadniony elaboratem – o rozwiązanie AK, gdyż jego zdaniem nie sposób było doprowadzić do konfrontacji AK z armią radziecką. Do tego jednak psychologicznie nie była zdolna ani góra ani doły AK.

Istniało tylko pytanie, czy walkę podejmować w uzgodnieniu z dowództwem radzieckim, jak postulował Tatar, czy walczyć samodzielnie, do czego parł Pełczyński. To, co postulował Tatar, nie uratowałoby suwerenności Polski, ale zapobiegłoby katastrofie, zagładzie stolicy i represjom wobec żołnierzy AK. Generał Pełczyński nie widział możliwości współpracy i koegzystencji z Moskwą. W konsekwencji nie chcąc schodzić z pola walki, przyjął postawę straceńca. Szedł dalej niż Reymont – determinował się na to, aby zginąć na okopach Świętej Trójcy dla zamanifestowania patriotyzmu. I do tego miał prawo, taka postawa może budzić szacunek. Mógł pójść do walki partyzanckiej i nawet zginąć. Nie wolno mu było dla samej manifestacji poświęcać stolicy i losów jej milionowej ludności.

Każda manifestacja winna mieć swoje sensowne granice. Musi istnieć proporcja strat i zysków. Poświęcanie losu stolicy i jej mieszkańców dla manifestacji protestu było krokiem niedopuszczalnym i nieodpowiedzialnym. Legenda Powstania Warszawskiego nie równoważy ogromu strat.

Na zarysowanym tle różnic doszło do starcia miedzy Tatarem i Pełczyńskim. W rezultacie, gen. Bór, ulegając Pelczyńskiemu, pozbył się z Komendy Głównej gen. Tatara, wysyłając go mostem powietrznym do Londynu. Po wyjeździe Tatara władzę dyspozycyjną w Komendzie Głównej przejmą administratorzy, spece od propagandy a nawet intryg, a fachowy aparat Szefostwa Operacji będzie rozbity i sparaliżowany. Z KG AK usuwano „realistów” a na ich miejsce brano „romantyków”. Na decyzje o walce nie będą mieli wpływu oficerowie fachowi i kompetentni.

Pierwotne plany operacyjne AK

Warszawa z uwagi na wartość gromadzonych od wieków bezcennych dóbr narodowych oraz społecznego aktywu ludzkiego, zgodnie z decyzjami władz II-ej Rzeczpospolitej tak w kraju jak na wychodźstwie – wyłączona była z planów walki. Generał Sosnkowski, jako Naczelny Wódz dopuszczał – jedynie przy szczęśliwym zbiegu okoliczności – zaatakowanie w Warszawie tylnich straży niemieckich wycofujących się z miasta. Sekundował mu w tym, będący w Warszawie przedstawiciel skonfederowanych stronnictw politycznych Kazimierz Pużak. Dyskusje dotyczyły tylko, czy wycofujące się tylne straże niemieckie zaatakować już w śródmieściu czy dopiero na Ochocie. Tak, więc w lipcu 1944 nie istniał aktualny plan walki dla Warszawy i gen. Bór jeszcze w miesiącu poprzedzającym powstanie wydatnie uszczuplił warszawski arsenał, przekazując broń tym ośrodkom, które miały walczyć. Tysiące naszej młodzieży zapłaciły za to życiem.

Przybycie gen. Okulickiego i jego szalony plan

W nocy 22 maja 1944 płk. Leopold Okulicki jako wysłannik Naczelnego Wodza skacze jako zrzutek z samolotu i w chwili wylądowania nabywa szlif generalskich. Niezwłocznie po przybyciu do Warszawy nawiązuje sieć kontaktów wśród wpływowych oficerów AK i wśród upatrzonych działaczy politycznych Podziemia. Zadaniem tego planu miało być wywołanie w stolicy walki zgodnie ze strategią straceńczych powstań. Aby tego dokonać, Okulicki zamierzał ustanowić rządy junty, obalając tak gen. Bora, jak i Jankowskiego jako delegata Rządu na Kraj. Ciska jak piorunem słowo „Teheran”. Wyjaśnia, że w Teheranie alianci zdradzili Polskę, oddając ją w sferę wpływów radzieckich.

Gen. Leopold Okulicki ps. "Niedźwiadek"
Gen. Leopold Okulicki ps. „Niedźwiadek” (1898-1946)

Okulicki mówił:

„Musimy zdobyć się na wielki zbrojny czyn. Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się lała potokami, a mury będą się walić w gruzy. I taka walka sprawi, że opinia świata wymusi na rządach przekreślenie decyzji teherańskiej, a Rzeczpospolita ocaleje” [3].

Pułkownik Kazimierz Pluta-Czachowski relacjonuje, że gdy zwrócił mu uwagę, że samodzielnie podjęte powstanie może doprowadzić do zburzenia miasta i wyrżnięcia ludzi, odpowiedział, że protest Warszawy musi nastąpić, choćbyśmy musieli zagrzebać się w gruzach.

Straceńcza idea była jasno sformułowana: aby ocalić suwerenność Rzeczpospolitej, dziesiątki tysięcy ludzi miało zginąć w walce a Warszawa miała legnąć gruzach. Okulicki swoją maniakalną postawę i zamierzenia skrywał przed swymi władzami, a w szczególności przed Naczelnym Wodzem, świadomie wbrew instrukcjom działał nielojalnie, łamiąc dyscyplinę wojskową. Okulicki był to typ oficera brawurowego, pełnego energii i woli czynu. Gen. Bór określa go jako „chojraka” skorego do wypitki i wybitki, i mówił o nim: „to jest ktoś”.

Okulicki zaniedbywał przygotowania realiów walki, takich jak plany operacji, ściąganie do stolicy strzelców wyborowych z oddziałów leśnych, budowa sieci łączności. Wszystko to w odczuciu Okulickiego było niepotrzebne. Walka w Warszawie miała się odbyć w trybie improwizacji i heroicznego zrywu. Nie miał ochoty nawet zapoznać się z dorobkiem ustaleń szefostwa operacji, bo wierzył w zasadę „wodzostwa”. Tym razem wodzem miał być on sam.

Dramatyczne spory w KG AK

Dopiero po 2 miesiącach, w dniu 21 lipca Okulicki i Pełczyński ujawniają Borowi-Komorowskiemu swoja ideę stoczenia przez AK walki w stolicy. Zatajając jednak szaleńcze założenie, że walka ta ma doprowadzić do samozagłady Warszawy, aby zagrać na szachownicy międzynarodowej i osiągnąć „cud polityczny”.

Przedstawiono Borowi bezkrytycznie stare założenie powstania powszechnego, podczas którego armia niemiecka miała być w stanie moralnego załamania, a siły AK miałyby walczyć tylko z miejscowym garnizonem, nie mając przeciwnika na zewnątrz miasta. Było to założenie bzdurne i kompromitujące obu generałów, bo żaden z tych warunków nie był spełniony. Armia niemiecka wykazywała zdolność bojową a w rejon Warszawy przybywały niemieckie wyborowe dywizje pancerne. Mimo to przekonano Bora, że walkę należy podjąć wbrew poprzednim ustaleniom w kraju i w Londynie, mimo braku przygotowań i uszczuplonych zasobów broni. Na argumenty, że brak jest broni, Okulicki odpowiadał: „Lud paryski nie liczył ilości pałek, jak ruszał na Bastylię”.

W decydującej ostatniej dekadzie lipca w Komendzie Głównej AK zaczęto omawiać plan walki, ale nie ze wszystkimi oficerami. Oficerowie Szefostwa Operacji, zorientowani w rygorach obowiązujących na szachownicy zmagań wojennych, odporni byli na straceńcze ciągoty Okulickiego więc odsuwano ich na tor boczny lub lekceważono ich opinię. Gen. Pełczyński dezorganizuje pracę Komendy Głównej przez ciągłe zmiany personalne a oficerowie Okulickiego prą nieodpowiedzialnie do jak najszybszego podjęcia walki. Przez całą ostatnia dekadę lipca toczą się brzemienne w skutki zmagania na szczycie Podziemia o koncepcję walki w Warszawie. Na jednej z ostatnich odpraw Komendy Głównej Delegat Rządu zapytał gen. Pełczyńskiego, co będzie, jeśli Rosjanie wstrzymają ofensywę. Pełczyński odpowiedział: „No to Niemcy nas wyrżną”.

Bór w oparciu o postawę trzeźwych i odpowiedzialnych oficerów KG, jak pułkownicy Bokszczanin i Pluta-Czachowski, przeciwstawiał się tym zapędom do ostatniej chwili. Okulicki i zaprzyjaźnieni z nim oficerowie nakłaniali nawet szefa wywiadu do składania Borowi fałszywych meldunków z sytuacji na froncie [4].

Płk Antoni Chruściel ps. „Monter” (1895-1960)
Płk Antoni Chruściel ps. „Monter” (1895-1960) – komendant Okręgu Warszawa AK

Komendant Okręgu Warszawskiego AK płk. Antoni Chruściel „Monter” nie zorganizował wywiadu na przedpolu walki w postaci obserwatorów zaopatrzonych w krótkofalówki, aby informować o postępach wojsk radzieckich. 31 lipca wsiadł w tramwaj i pojechał na Pragę, zobaczyć co się dzieje na rogatkach miasta. Dojechał do wylotu Grochowskiej i do wylotu Radzymińskiej. Miejscowe kobiety powiedziały mu, że na Pelcowiźnie widziano już czołgi radzieckie. Dalej wywiad dowódcy okręgu nie sięgał. Z tą wiadomością, która okazała się po prostu plotką, wrócił do Bora i było to stanowiło kolejny argument do wydania rozkazu o początku powstania.

Płk Antoni Chruściel „Monter” (pośrodku) oraz oficerowie Wydziału Propagandy Komendy Głównej AK na dziedzińcu Poczty Głównej przy placu Napoleona, podczas Powstania Warszawskiego, 10 sierpnia 1944 r. Od lewej stoją: por. Zygmunt Ziółek „Sawa” (w tle), przed nim stoi Jan Rzepecki „Wolski”, zasłonięty przez Lecha Sadowskiego „Wasyla” (na pierwszym planie z lewej). Następnie płk Chruściel i obok niego z prawej Tadeusz Żenczykowski „Kania”

Płk Chruściel „Monter” samowolnie, łamiąc dyscyplinę i wiążące ustalenia sztabowe, zarządził Alarm i koncentrację powstańców z bronią w ręku na pozycjach wyjściowych do walki [5]. W wyniku tego rozkazu, żołnierze przekonali się, jak marnym uzbrojeniem będę dysponować, co podziałało deprymująco. Powstańców nie posiadających broni kazał uzbroić w siekiery, łomy i kilofy[6] [7]. Bór-Komorowski nakazał Monterowi ten rozkaz wycofać. Wolał dekonspirację od przedwczesnego wybuchu powstania.

Gen. Bór-Komorowski przez całą ostatnią dekadę lipca zdecydowanie odparowywał naciski na niezwłoczne podjęcie walki. Ufał oficerom operacyjnym, którzy przestrzegali, że nie wolno zaczynać powstania, zanim wojska radzieckie nie rozpoczną operacji oskrzydlania miasta, bo na pewno nie będą Warszawy zdobywać atakiem frontalnym.

Okulickiemu zależało na tym, aby zapewnić dostateczną ilość czasu na straceńcze walki w Warszawie. Na to, aby stolica legła w gruzach a krew polała się potokami, trzeba było dostatecznego czasu. Pełczyński argumentował, że młodzież warszawska rwie się do walki – i to była prawda.

Tylko, że młodzież pragnęła walki zwycięskiej, ale nie całopalenia i obowiązkiem dowódców było poprowadzić ją do zwycięstwa, a nie do zaplanowanego samounicestwienia.

Na argumenty oficerów sztabowych, że zadanie jest niewykonalne, odpowiadał po kapralsku, że „każde zadanie jest wykonalne, jeśli chce się je wykonać”.

Gen. Tadeusz Pełczyński ps. „Grzegorz”, „Adam”, „Wolf”, „Robak” (1892-1985)
Gen. Tadeusz Pełczyński ps. „Grzegorz”, „Adam”, „Wolf”, „Robak” (1892-1985)

W brzemienny w skutki poniedziałek 31 lipca w godzinach rannych odbyła się ostatnia odprawa Komendy Głównej AK. Wniosek o natychmiastowe wszczęcie walki postawił gen. Pełczyński. Posłużył się bluffem, twierdząc, że Warka jest już zajęta, czyli rozpoczął się manewr okrążający. Chwyt ten odparował płk. Pluta-Czachowski, powołując się na ostatnie meldunki wywiadu. Bór zamknął naradę stwierdzeniem, że ani dziś, ani jutro nie wyda rozkazu do walki, po czym udał się na naradę z Delegatem Rządu i z przedstawicielami stronnictw politycznych.

Na naradzie tej Bór przedstawił niejasną sytuacje na froncie oraz fatalny stan uzbrojenia oddziałów warszawskich. Wywołało to deprymujące wrażenie. Po referacie Bora i dyskusji, członkowie ówczesnego dyrektoriatu Podziemia jednomyślnie stanęli na stanowisku zaostrzenia rygorów ostrożności przy podejmowaniu decyzji o podjęciu walki. Szczególną ostrożność nakazywał Kazimierz Pużak. Miały obowiązywać ustalenia Szefostwa Operacji, że walkę można podjąć dopiero po stwierdzeniu manewru armii sowieckiej, oskrzydlającego miasto. I miały się ograniczyć tylko do atakowania wycofujących się niemieckich tylnych straży. Narada zakończyła się o godzinie 14.

Gen. Tadeusz "Bór" Komorowski i gen. Tadeusz Pełczyński
Gen. Tadeusz „Bór” Komorowski i gen. Tadeusz Pełczyński

W tym czasie bez wątpienia generałowie Okulicki i Pełczyński naradzali się jak zmusić Bora do przyjęcia ich straceńczej koncepcji walki. Można sobie wyobrazić, jak musiał być wzburzony Okulicki, gdy dowiedział się, że na naradzie politycznej zadecydowano atakować tylko tylne straże – i to dopiero po wyjaśnieniu sytuacji na froncie. Wzburzony musiał być tez Pełczyński. Na porannej naradzie zdemaskowano jego bluff i teraz przeciwstawił mu się ten, którego gen. Stanisław Tatar nazywał marionetką i pajacem. Obaj generałowie czekać dłużej nie mogli.

Gen. Bór-Komorowski ulega presji – wydaje rozkaz do wybuchu powstania

Wbrew wszystkim planom strategicznym i ustaleniom sprzed kilku godzin Bór-Komorowski 31 sierpnia o godzinie 17.45 wydaje rozkaz rozpoczęcia powstania nazajutrz 1 sierpnia [6] [7]. Jak to się stało?

Do legend należy włożyć bajeczkę, że do wydania rozkazu przyczynił się fałszywy meldunek Montera o pojawieniu się kilku radzieckich czołgów na obrzeżu Pragi. Kilka czołgów nie zmienia sytuacji na całym froncie, a ta była Borowi znana.

Gen. Tadeusz Komorowski, ps. „Bór”, „Znicz”, „Lawina”, „Korczak” (1895-1966)
Gen. Tadeusz Komorowski, ps. „Bór”, „Znicz”, „Lawina”, „Korczak” (1895-1966)

W godzinach popołudniowych Okulicki w okolicznościach bliżej nieznanych narzucił swą samobójczą koncepcję walki. Wszelkie poszlaki pozwalają postawić uzasadnioną hipotezę, że w ostatnich godzinach poprzedzających wydanie rozkazu Bór-Komorowski był szantażowany przez obu generałów, że jeśli nie wyda rozkazu – będzie „potępiony przez historię” – a rozkaz wydadzą oni sami. Bór i wezwany chwilę później Delegat Rządu Jankowski (który też znał ustalenia z godzin rannych i południowych) woleli wybrać rozwiązanie zalegalizowane, niż oddać całkowicie stery w ręce zbuntowanej junty.

Tylko tym można wytłumaczyć zachowanie się Bora chwilę później, po wydaniu rozkazu, gdy na kwaterę Bora przybył Iranek Osmecki z informacją, że radziecki zagon pancerny pod Wołominem został rozbity i Niemcy przejęli inicjatywę. Miał jeszcze czas na odwołanie rozkazu, ale tego nie zrobił. Świadkowie zgodnie stwierdzają, że był kompletnie załamany i powtarzał tylko: „Nic się już nie da zrobić”, wiedząc, że odwołanie rozkazu byłoby storpedowane przez Okulickiego. Dyżurujący w kwaterze Bora kpt. Szymon powiedział: „No to ułani ruszyli do szarży…”. A Kazimierz Pużak powie później: „To są sprawy bolesne. Kiedyś to sobie wyjaśnimy… To są sprawy podejrzane… Wszystkich nas zaskoczyli…”.

Oddziały AK w Warszawie, liczne i doskonale zorganizowane, były jednak bardzo słabo uzbrojone [8]. Jeszcze do połowy lipca broń pochodzącą ze zrzutów przekazywano do oddziałów leśnych. Według posiadanych danych, w chwili przystąpienia do walki, oddziały miały (licząc tylko podstawową broń piechoty):

– 98 ręcznych karabinów maszynowych z zapasem 160 naboi na każdy;

– 604 pistoletów maszynowych z zapasem 200 naboi na każdy;

– 1386 karabinów z zapasem 170 naboi na każdy.

Ponadto posiadano 2660 rewolwerów z 20 nabojami na każdy i około 50 tysięcy granatów ręcznych głównie własnej produkcji, tzw. sidolówek, będących raczej petardami. Oddziały tzw. szturmowe liczyły około 30 tysięcy żołnierzy, więc –jak widać – tylko co piętnasty miał broń długą. Broni ciężkiej w ogóle nie było [9][10].

Powstańcy nie tylko, że byli słabo uzbrojeni, ale nie umieli też strzelać. No bo gdzie i kiedy mieli się nauczyć? Jeden z powstańców przyznał, że w ramach szkolenia na konspiracyjnej podchorążówce miał szansę tylko raz wystrzelić do tarczy podczas ćwiczeń w puszczy kampinoskiej. Niemieckie oddziały żandarmerii przechodziły systematyczny trening strzelecki, a oddziały frontowe miały za sobą 5 lat „praktyki”. Jeśli mimo to, jak w żadnej bitwie, Niemcy mieli więcej zabitych niż rannych, to dlatego, że powstańcy w rozpaczliwej obronie przy braku amunicji, dopuszczali Niemców na odległość paru metrów.

Nie zadbano o zaopatrzenie oddziałów warszawskich w środki łączności jak radiostacje i telefony polowe (można było ułożyć linie telefonów polowych w kanałach). Odbiło się to fatalnie na dowodzeniu w czasie walki – musiano zdać się na ofiarne łączniczki, a oficerowie Komendy Głównej siedząc z lornetkami na dachach wysokich budynków próbowali zgadnąć, co się dzieje w innych dzielnicach. Bór-Komorowski (Armia Podziemna) pisze, że “dochodzące odgłosy pozwalały mu zorientować się w przebiegu walk”. Do dnia 6 sierpnia Bór nie wiedział czy są jakieś oddziały AK walczące jeszcze na Mokotowie. Przez brak łączności nie można było skoordynować działań. Przykład:, gdy oddziały z Kampinosu dotarły na cmentarz powązkowski – oddziały powstańcze już wycofały się na Stare Miasto.

Rozporządzając pieniędzmi ze zrzutów, nie zakupiono środków opatrunkowych ani nie stworzono zapasów żywności. Żołnierze od pierwszych dni powstania głodowali, zdani na skromne zapasy mieszkańców miasta.

„Monter” jeszcze przez cały sierpień, nie mając żadnych odwodów, aż do upadku Starówki snuł nierealne plany “kompletnego wyrzucenia Niemców z miasta”.

Na ostatniej przed kapitulacja naradzie dowództwa AK, w dniu 28 września, będąc świeżo awansowany na generała oświadczył: „Duch żołnierzy jest doskonały, nasze pozycje obronne są dobre, sytuacja amunicyjna i stan broni jest dobry, walkę obronną możemy prowadzić stosunkowo długo…” (Zenczykowski, Samotny bój Warszawy).

Po Powstaniu gen. Okulicki napisze w liście do prezydenta Raczkiewicza: „Potrzebny był czyn, który by wstrząsnął sumieniem świata. Powstanie Warszawskie dobrze spełniło swoje zadanie”.

Epilog i skutki powstania

Przyjęło się powszechnie uważać, że powstanie trwało 63 dni od 1 sierpnia do 2 października 1944 roku, kiedy to Armia Krajowa zaprzestała działań ofensywnych i wysłała emisariuszy w celu wynegocjowania kapitulacji. Jednak negocjacje prowadzone w Ożarowie Mazowieckim wydłużyły się i decyzja o zawieszeniu broni została oficjalnie podpisana dopiero po północy 3 października.

Można mówić również o 66 dniach, gdyż do 5 października trwało wychodzenie z miasta do niewoli zwartych oddziałów powstańczych, a w czasie tych trzech ostatnich dni nadal działało powstańcze dowództwo wydające rozkazy żołnierzom. Jednocześnie w tym czasie nadal funkcjonowały struktury ujawnionych władz Polskiego Państwa Podziemnego, a także miały miejsce wszelkie inne przejawy aktywności życia w powstańczym mieście, takie jak np. ukazywanie się prasy powstańczej, emisje audycji radiowych z powstańczych radiostacji, działalność powstańczej poczty harcerskiej itp.

W trakcie dwumiesięcznych walk oddziały powstańcze straciły bezpowrotnie blisko 16 tys. żołnierzy – z czego 10 tys. poległych oraz 6 tys. zaginionych, których należy uznać za zabitych. Rannych zostało ok. 20 tys. powstańców – w tym 5 tys. ciężko. Do niemieckiej niewoli trafiło ok. 15 tys. żołnierzy (w tym ok. 900 oficerów i 2 tys. kobiet). Duże straty poniosły również oddziały 1. Armii Wojska Polskiego. W walkach o Pragę, a zwłaszcza podczas prób forsowania Wisły oraz wspólnych walkach z powstańcami na Czerniakowie, utraciły one blisko 5,5 tys. zabitych i rannych. Straty niemieckie wyniosły 2000 żołnierzy [12].

Ekshumacje przeprowadzono w 1945 r. w okolicach kościoła św. Jakuba na pl. Narutowicza. Wydobyte z prowizorycznych grobów ciała czekają na identyfikację i pochówek. Dziś na cmentarzu powstańców na Woli leży ok. 100 tys. osób - żołnierzy i cywilów. Udało się zidentyfikować tylko 3,5 tys. osób. Fot. Eugeniusz Haneman/Muzeum Powstania Warszawskiego
Ekshumacje przeprowadzono w 1945 r. w okolicach kościoła św. Jakuba na pl. Narutowicza. Wydobyte z prowizorycznych grobów ciała czekają na identyfikację i pochówek. Dziś na cmentarzu powstańców na Woli leży ok. 100 tys. osób – żołnierzy i cywilów. Udało się zidentyfikować tylko 3,5 tys. osób. Fot. Eugeniusz Haneman/Muzeum Powstania Warszawskiego

Nie jest znana dokładna liczba ofiar cywilnych. Jeszcze podczas trwania powstania przewodniczący PKWN Edward Osóbka-Morawski mówił o 200 tys. ofiar. Polscy i zagraniczni historycy przyjmują zazwyczaj, że straty ludności cywilnej wyniosły od 150 tys. do 200 tys. zabitych. W wyniku powstania około  ponad 500 tys. mieszkańców stolicy oraz około 100 tys. osób z miejscowości podwarszawskich zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.

Co najmniej 520 tys. wysiedleńców trafiło w niemieckie ręce i przeszło przez podwarszawskie obozy przejściowe – w szczególności przez Durchgangslager 121 w Pruszkowie. Z tego grona blisko 60 tys. osób zostało deportowanych do obozów koncentracyjnych, a kolejnych 90 tys. – na roboty przymusowe w głąb Rzeszy.

Od 300 tys. do 350 tys. warszawiaków uznanych za niezdolnych do pracy,Niemcy rozwieźli po całym Generalnym Gubernatorstwie, pozostawiając ich tam bez jakichkolwiek środków do życia. Po upadku powstania Niemcy wbrew postanowieniom umowy kapitulacyjnej przystąpili do systematycznego wypalania i wyburzania miasta. Zniszczeniu uległo wówczas ponad 30% zabudowy lewobrzeżnej Warszawy.

Spora część osób związanych z rządem RP na emigracji w Londynie, jak i środowiska emigracyjnego, było krytycznych wobec powstania. Oto kilka wypowiedzi:

Gen. Władysław Anders:

„Byłem całkowicie zaskoczony wybuchem powstania w Warszawie. Uważam to za największe nieszczęście w naszej obecnej sytuacji. Nie miało ono najmniejszych szans powodzenia, a naraziło nie tylko naszą stolicę, ale i tę część Kraju, będącą pod okupacją niemiecką, na nowe straszliwe represje. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność?” [13].

Stanisław Cat-Mackiewicz:

„Warszawa została zniszczona bardziej niż Berlin, klęska Polski w tej wojnie, w której Polacy walczyli w obozie zwycięzców, jest większa od klęski Niemiec. Sowietom zależało na zniszczeniu Warszawy, a tak się pomyślnie dla nich składało, że dla tego zniszczenia nie trzeba było używać sowieckich armat ani pocisków. Od czegóż patriotyzm polski! Jest on wielki i wspaniały. Ale ma właściwość bezrozumnego dynamitu. Wystarczy do niego przyłożyć zapałkę prowokacji, aby wybuchł. Powstanie warszawskie bije wszystkie rekordy wytrzymałości. Przez wiele setek lat, dopóki istnieć będzie naród polski, każdy Polak będzie przyznawał, że powstanie warszawskie było samobójczym szałem, i będzie miał do niego synowską tkliwość i miłość. Będzie z niego dumny…[14].

A tu głos z Polski Pawła Jasienicy:

„Jakżeby inaczej wyglądało dziś życie w Polsce, gdyby nie warszawskie cmentarzysko. Nie ma takiej dziedziny życia narodowego, która by tego ciężaru nie czuła. Powstanie warszawskie było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom, demonstracyjnie przeciw Anglosasom, a faktycznie przeciw Polsce” [15].

W społeczeństwie ciągle żyje “mit bohaterskiego zrywu Stolicy”. Powstanie stało się legendą. Dzisiaj nikt nie mówi o skutkach powstania warszawskiego, ani nie upomina się o jej ofiary, ani nie mówi się o odpowiedzialności spoczywającej na dowódcach. Nie mówi się o ich odpowiedzialności za wybuch i skutki powstania oraz o tym, że dzielnych walczących powstańców bez broni, bez sensu posłano na pewną śmierć. Tragedia Powstania Warszawskiego powinna stać się lekcją i przestrogą dla społeczeństwa, które na szczęście zrozumiało to w październiku 1956 i w latach 80-tych.


Przypisy:

[1] Jan M. Ciechanowski, Powstanie Warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego, wyd. Bellona, Pułtusk–Warszawa 2009, s. 324-326.

[2] Bór-Komorowski, Armia Podziemna, s. 253.

[3] Pismo Dowódcy AK gen. Leopolda Okulickiego do Prezydenta RP, 9 grudnia 1944 r., nr 1780/1.SPP.

[4] Ciechanowski, 2009, s. 299.

[5] Ciechanowski, 2009 , s. 332-334.

[6][9] Piotr M. Majewski, Największa bitwa miejska II wojny światowej, „Biuletyn IPN” nr 8-9 (43-44), sierpień–wrzesień 2004, s. 51.

[7] Jerzy Kirchmayer, Powstanie Warszawskie, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1984, s. 129.

[8] Władysław Bartoszewski, Dni walczącej stolicy. Kronika powstania warszawskiego, wyd. Świat Książki, Warszawa 2008, s. 706.

[9] Ciechanowski, 2009, s. 331–332.

[10] Kirchmayer, 1984, s. 162.

[11] Andrzej Krzysztof Kunert, Kronika powstania warszawskiego, wyd. Edipresse Polska & Zysk i S-ka, Warszawa 2004, s. 5.

[12] Marek Getter, Straty ludzkie i materialne w Powstaniu Warszawskim, „Biuletyn IPN” nr 8-9 (43-44), sierpień–wrzesień 2004, s. 70.

[13] Władysław Anders w liście do podpułkownika Mariana Dorotycz-Malewicza „Hańczy”, Linia Gotów, 31 sierpnia, [w:] Norman Davies, Powstanie ’44, Kraków 2004, s. 466.

[14] Stanisław Cat-Mackiewicz, Powstanie warszawskie czy samobójstwo, [w]: Lata nadziei. 17 września 1939 – 5 lipca 1945 r., Londyn 1945.

[15] Paweł Jasienica, „Tygodnik Powszechny”, 1949.


Literatura:

Władysław Bartoszewski, Dni walczącej stolicy. Kronika powstania warszawskiego, wyd. Świat Książki, Warszawa 2008.

Adam Borkiewicz, Powstanie warszawskie. Zarys działań natury wojskowej, Instytut Wydawniczy „Pax”, Warszawa 1969.

Jan M. Ciechanowski, Powstanie Warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego, wyd. Bellona, Pułtusk–Warszawa 2009.

Szymon Datner, Zburzenie Warszawy, [w:] Straty wojenne Polski w latach 1939-1945, Wydawnictwo Zachodnie, Poznań–Warszawa 1960.

Marek Getter, Straty ludzkie i materialne w Powstaniu Warszawskim, „Biuletyn IPN” nr 8-9 (43-44), sierpień–wrzesień 2004.

Andrzej Krzysztof Kunert, Kronika powstania warszawskiego, wyd. Edipresse Polska & Zysk i S-ka, Warszawa 2004.

Jerzy Kirchmayer, Powstanie Warszawskie, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1984.

Tadeusz Bór-Komorowski, Armia Podziemna, wyd. Bellona, Warszawa 1994.

Jan Matłachowski, Kulisy genezy Powstania Warszawskiego, wyd. Poldom, Londyn, 1978.

Piotr M. Majewski, Największa bitwa miejska II wojny światowej, „Biuletyn IPN” nr 8-9 (43-44), sierpień–wrzesień 2004.

Władysław Pobóg-Malinowski, Najnowsza historia polityczna Polski 1864-1945, t. III, Londyn 1960.

źródło: https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/07/31/prawdziwe-kulisy-powstania-warszawskiego/

Zobacz również:

http://npwmag.pl/archiwum/2011/7-8-9.pdf

Kulisy katastrofy Powstania Warszawskiego.pdf

Reklamy

53 thoughts on “Kulisy Powstania Warszawskiego, czyli kto posłał polskie dzieci i młodzież na rzeź… Chwała Bohaterom, krytyka dowódcom

  1. Polak mądry po szkodzie.
    I tak jest także i obecnie — niestety.
    Zawsze znajdą się psychopaci, którzy wykorzystają naiwność, łatwowierność i patriotyzm Polaków.
    Niewinni giną, a psychopaci mają się dobrze.
    No cóż, można rzec — ofiara nie poszła na „marne” bo przecież

    „W społeczeństwie ciągle żyje “mit bohaterskiego zrywu Stolicy”. Powstanie stało się legendą. Dzisiaj nikt nie mówi o skutkach powstania warszawskiego, ani nie upomina się o jej ofiary, ani nie mówi się o odpowiedzialności spoczywającej na dowódcach. Nie mówi się o ich odpowiedzialności za wybuch i skutki powstania oraz o tym, że dzielnych walczących powstańców bez broni, bez sensu posłano na pewną śmierć. Tragedia Powstania Warszawskiego powinna stać się lekcją i przestrogą dla społeczeństwa, które na szczęście zrozumiało to w październiku 1956 i w latach 80-tych”.

    Polityka jest tak pokrętna, iż trudno się połapać, co tak naprawdę jest szczęściem a co nieszczęściem dla nie tylko Polaka, ale człowieka.
    Łatwo manipulować emocjami, a póki psychopaci mają wpływ na nasze życie, póty krew będzie lała się strumieniami w imię chorych idei.
    Cóż mrzonkami też można żyć, choć i tak to niczego nie zmienia.
    Czyż nie uważa się nas, Polaków, za niewolników Europy?

    1. „Tragedia Powstania Warszawskiego powinna stać się lekcją i przestrogą dla społeczeństwa, które na szczęście zrozumiało to w październiku 1956 i w latach 80-tych”.
      Myślę, że na szczęście rozumiało też w czasie ostatniego ciamajdanu i dzięki temu nie skończyło się tak jak na Ukrainie.

      1. W moim odczuciu- to była perfidnie zaplanowana RZEŹ ZAKOCHANYCH W SWEJ OJCZYŹNIE PATRIOTÓW- okultystyczny warszawski stół ofiarny- do dziś empatyczne istoty czują w Warszawie ciężka energię poległych!
        Do tego co oni wczoraj odstawili- przemowy ocalałych ledwo stojących, wyczerpanych i schorowanych Patriotów ukierunkowane były- na przyjęcie uchodźców! To perfidne i podłe, gdyż właśnie piękni Patrioci poświęcili NAJWYŻSZY DAR- ŻYCIE- za Ojczyznę Wolną od wszelkiego typu najeźdźców!

      2. Tak, empaci w Warszawie się nie uchowają. W Centrum, Mokotów, Powiśle, Żoliborz zawsze dostawałem potwornej depresji. Na początku mnie to szokowało, bo byłem niekumaty. Rozczaiłem to wszystko dopiero dużo później.

        Na Wilanowie, Bielanach czy Tarchominie jest już zupełnie inna energia, można odpocząć.

    2. Właśnie niedawno trafiłam u koleżanki na fejsbuku na jej posty jak walczy ze świeczką w ręce o demokracje. Mądra i dobra osoba daje się manipulować bo grają na emocjach jak napisałaś. Też tak miałam do niedawna ale wyłączyłam całkiem tv i po jaki.ś czasie aż niedouwierzenia jest że w takie banialuki mogłam wierzyć. Mają potężne środki i robią z ludźmi co chcą. Ale coraz więcej osób się budzi. I tej lawiny jak pisze TAW nikt już nie zatrzyma😉 w parkach nad wodą w górach tłumy ludzi nie siedzą przed tv jak zombi a każda godzina bez podłączenia do mediów jest bezcenna☺

      1. Tak Alu dlatego tak dużo Ludzi odwiedza alternatywne media!
        Oto przykład:
        „To jest atak na człowieka, który jednocześnie jest medium, posiadającym 320 tys. stałych odbiorców i około 4-5 mln zasięgów miesięcznie”
        We wczorajszym programie „Wolne Głosy Wieczorem” gościliśmy Krzysztofa „Atora” Woźniaka – internetowego publicystę i blogera. Krzysztof stał się ofiarą internetowego „trollingu”, po tym jak napisał artykuł na temat osoby, która w dzień rocznicy Powstania Warszawskiego, na jednej z facebookowych grup, udostępniła zdjęcie spalenia polskiej flagi, a następnie wyrzuceniu popiołu z niej do toalety.
        „Tamci ludzie zorganizowali akcję bezczeszczenia polskich symboli narodowych po to, żeby zapanowała na to moda”
        Po wczorajszej wizycie w naszym programie z nieznanych przyczyn Atorowi zablokowano konto na Facebooku. Czy to kolejna odsłona internetowego „hejtu” i „trollingu”, czy może zorganizowane działanie, którym powinny zająć się polskie służby?
        „Atorowi” znów zablokowano konto na Facebooku! ”
        – Ci sami ludzie doprowadzili do zablokowania mojego konta. Tym razem w sposób sprytniejszy, ponieważ konto jest widoczne, natomiast nie można na nim wykonywać jakichkolwiek działań. W związku z tym to działanie nie jest aż tak ewidentne. Nie mogę dodać żadnego komentarza, nie mogę nic zgłosić, bądź porozmawiać za pomocą komunikatora. W związku z tym jestem całkowicie odcięty. Nie mogę też zgłaszać innych kont – podkreślił Krzysztof „Ator” Woźniak.

        „To jest sprawa do rozpracowania przez służby specjalne”

        – Ci ludzie stworzyli konto z fałszywym zdjęciem, na którym opublikowali informacje, że rzeczywiście zgwałciłem tę dziewczynę i za to serdecznie przepraszam. Nie mam tego nawet, jak zgłosić, ponieważ moje konto jest nieaktywne. Facebook o tym wie, został uprzedzony, że takie działania zostaną przeprowadzone. I teraz pojawia się pytanie, czy Facebook jest nieudolny, czy stracił zupełnie nad tym kontrolę- mówił bloger.
        Ator nie ma łatwo z jednaj strony kopanina innych blogerów!
        Z drugiej strony kopanina systemu za mówienie PRAWDY- ATOR MOCNO PRZECIWSTAWIŁ SIĘ SYSTEMOWI- a ,,SYSTEM” JAK WIDAĆ TAKICH ,,SAMOTNYCH LECHITÓW”
        MOCNO SIĘ BOI!! 16:00 4 sierpnia 2017
        http://telewizjarepublika.pl/quotatorowiquot-znow-zablokowano-konto-na-facebooku-quotto-sprawa-do-rozpracowania-przez-sluzby-specjalnequot,52158.html

      2. Miałem podobnie, FB też w ten sam sposób sprytnie blokował moje konto: było widoczne, a nie mogłem dodawać nowych wpisów.

        Po szykanach i dwukrotnym zbanowaniu mnie przez FB zrezygnowałem z udzielania się na tym chazarskim portalu – z czego dziś bardzo się cieszę, bo… po wuj mi to?…

      3. Ator zaczynał jako typowo mainstreamowy komentator. Szybko dojrzał wraz z intensywnym studiowaniem „teorii” spiskowych.

        Pamiętam, jak kpił z mego wpisu o ucieczce Hitlera… 😉 No, ale „wybaczam” mu oczywiście… 😀

      4. Prawda jest taka, że właśnie ten śmiech wybudził ATORA- zmusiłeś Atora do myślenia- poleciał z tematami ,, spiskowymi” jak Sokół wędrowny – najszybsze zwierzę świata!
        No i właśnie to jest to- jak w coś wątpisz to udowodnij, ze rację masz- pewna Pani- pilotka- chciała udowodnić, że chemtrails to nieprawda- zaczęła grzebać i wygrzebała jaki szajs śmiercionośny rozsiewa! W pewnym stopniu to się ,,cieszę”, że Cię zbanowali- bo Stworzyłeś coś piękniejszego- tego Bloga i tym sposobem Stałeś się Tajnym Archiwistą 😀

      5. Pewno im Nadepnąłeś mooocno na odcisk- ale to tylko podkreśla Twoją Skuteczność i Lechicką Wartość- upór w pozytywnym sensie- ja na ćwierkacza i fejsa nie mam chęci- widać ich pokręcony charakter poczułam z daleka!
        TAJNY ARCHIWISTA WATYKANU ma pewno na nich jakieś haki- asy w rękawie ukryte 😀

  2. Prawda o PW jest inna. Gen Niedżwiadek to zdrajca który kolaborował z sowietami. Na rozkaz sowietów i Stalina zmusił BORA do wydania rozkazu wybuchu PW. ZARZUCAJĄC MU TCHÓRZOSTWO. To Okulicki jest winny tej masakry Warszawy. Po wojnie został zdegradowany

    1. To jest nie do zaprzeczenia. Moje pytanie jest, czy Okulicki byl jedynym agentem w Kwaterze Glownej. Kto przekazal niemcom plany powstania 2 miesiace przed wybuchem.

      1. no i najważniejsze

        CZEMU KAZANO POWSTAŃCOM na 2 tyg przed datą W

        WYNIEŚĆ CAŁĄ ZGROMADZONĄ BROŃ do Kampinosu….

        co wykonano w około 80% (potem część zwrotnie trafiła na Wolę jak się lokali dowódcy POKAPOWALI W ZDRADZIE).

        POWSTANIE MIAŁO BYĆ RZEZIĄ.. RZEZIĄ ZAPLANOWANĄ w londynie…..

        nie bez powodu jeden kardynał, ten sam jaki maczał swe paluchy w zabójstwie sikorskiego tuż przed jego wyb uchem przyleciał do Warszawy z „rozkazami”.

        Teraz też anglosyjońskie świnie nieustannie zlatują do polin PONOWNIE KUPCZYĆ krwią młodzieży ORGANIZUJĄC JEJ KOLEJNY HOLOKAUST w tzw „ustawce suwalskiej”.

  3. Brdzo ciekawy artykul. Wielkie dzieki. Nie wiem, czy zauwazyliscie, ale Ciechanowskiego malo kto cytuje.
    Dopoki nie rozprawimy sie z MITAMI, to stale bedziemy powtarzac te same bledy, ale zeby poznac prawde musimy miec dostep do archiwow (polskich, moskiewskich, berlinskich, londynskich i innych).
    Moje obawy budzi patriotyczny, a moze raczej „patriotyczny” zryw PiSu. PiS lansuje sie jako partia, ktora „walczy” z sowietami i odkrywa „biale plamy” w historii Polski Podziemnej. Odkrywa nie wszystkie oczywiscie, ale te starannie wyselekcjonowane. Czy nie ma to na celu sluzyc jednemu? A mianowicie zwabieniu najbardziej wartosciowej mlodziezy polskiej do wojska? Wedlug TAW dzialan zbrojnych na terenie Polski nie bedzie. I bardzo dobrze. Pozostaje zywic nadzieje, ze PiS nie wysle polskiej mlodziezy na tzw. misje pokojowe gdzies do Afganistanu albo Iraku.

    1. o…
      Arkona !
      12 czerwca 1168 zniszczono Arkone na Polwyspie RUJAN.
      W ponizszym wideo utwor Krzesimira Dębskiego – Chram („ktos”znow „zapomnial” !!!!!!!
      napisac kto jest Tworca…
      i inne utwory Krzesimira Dębskiego = Po Debem Rozpala POKOJ w Swiecie 🙂 ❤ )… Pilnuje Ognia POKOJU 🙂
      Kto zrobi polskie napisy ? I KTO przypomni SLOWIANOM o Arkonie na RUJANIE ???
      No bo jesli maja to robic Germanie…to…juz probowali…

      .https://www.youtube.com/watch?v=FI_bmWZ1bZk
      .https://www.youtube.com/watch?v=lJygzsHs3FQ

      1. A jesli mnie zapytacie skad wiem o tym filmie…????
        …sie wlasnie POJAWIL…
        Wolchwowie…Czuje, ze ktos z Arkony, z Rujana przemawia…

      2. „Tam Skarb twój, gdzie serce twoje”…

        Świątynią Światła Świata jest nasze odblokowane serce.

        Czas świątyń budowanych ręką ludzką ewolucyjnie się już dopełnił. Naszymi świątyniami będą odtąd Żywe Drzewa, Żywe Zioła – Życie samo 🌳🌲🔆🌲🌳

      3. „„Tam Skarb twój, gdzie serce twoje”…

        Świątynią Światła Świata jest nasze odblokowane serce.”

        Dziekuje ❤
        Wiele sie dzisiaj POJAWILO

      4. od ok. 10 dni Arkona, Wolchwowie oraz………. Delfiny, Wieloryby sie PRZEJAWIAJA na rozne sposoby…

      5. Nasza Arkona to Łysa Góra, Ślęża, Radunia, Ostrów Tumski, Lednica, Wawel/Wąwel, Jasna Góra, Gdyńska Piramida, Odry i Węsiory, NaRODowy Święty Gaj Białowieża oraz mój, Twój, nasz prywatny… Jeden Hektar Raju 🌳🌲🔆🌲🌳

        A kogo na razie „nie stać”, niech oczyszcza swoje osobiste – nomen omen – POLE energoinformacyjne ze zbędnych, śmieciowych, blokujących, nieewolucyjnych programów i niech wizualizuje/obrazuje swoją Jasną Promienistość… 🔆😀💚🐝🐦

        JASNOŚCI PROMIENISTE

        Jasności promieniste,
        Niebiańskie rosy czyste,
        Pomagajcie każdemu
        Ziemi doznającemu.

        Za niedosiężną zasłoną
        Sens ziemskich spraw umieszczono.
        Gonimy dopóki żywi,
        Szczęśliwi i nieszczęśliwi.

        To wiemy, że bieg się skończy
        I rozłączone się złączy
        W jedno, tak jak być miało:
        Dusza i biedne ciało.

        (Cz. Miłosz)

      6. „Jeden Hektar Raju 🌳🌲🔆🌲🌳”… „A kogo na razie „nie stać”,

        …w miastach tez zyja ludzie… i jest ich wielu… i oni tez sa GODNI SZCZESLIWEJ DOLI….
        Niech to, co dobre i tworcze we WSZECHSWIECIE, WSPOMAGA KAZDEGO na drodze do SZCZESCIA, SPELNIENIA, REALIZACJI, MILOSCI…
        I niech SIE STANIE !

  4. Oni wiedzą, że taka decyzja to byłby ich wyborczy koniec.

    Ściema ściemą, ale wybory to w sumie niezły bat jest 😉

    *

    Sprawa z PiS-em jest bardzo prosta. Wszyscy wiemy, że PiS to tylko jeden człowiek + dobrze opłacani niewolnicy. A tego jednego człowieka dziecinnie łatwo jest kontrolować (czytaj: szantażować), gdyż za mglistą (bardzo mglistą) obietnicę pomocy w wyjaśnieniu Pewnej Ważnej Sprawy zrobi on wszystko: podpisze wszystko, co mu tylko każą – każdą ustawę.

    „Nasz” rząd jest więc szantażowany.
    A im bliżej wyborów, tym będą mieli coraz trudniej, gdyż znajdą się pomiędzy Scyllą presji „koncernów” a Charybdą oczekiwań wyborców…

    1. „Wszyscy wiemy, że PiS to tylko jeden człowiek + dobrze opłacani niewolnicy” — Czy TEN czlowiek, nazywany przez niektorych …mistrzem intrygi, nie zdaje sobie sprawy, ze to MIEDZYNARODOWI sa odpowiedzialni za te katastrofe, a Putin tylko posprzatal?
      „za mglistą obietnicę pomocy w wyjaśnieniu Pewnej Ważnej Sprawy zrobi on wszystko” — to znaczy, ze nie jest on az tak inteligentny (sprytny/cwany) jakby sie moglo wydawac

      1. Medytowałem nad tym zdumiewającym zjawiskiem przez wiele miesięcy. Moje wnioski są takie, że przeprowadzają na nim jakiś specjalny eksperyment mind control, bo „normalny człowiek” już dawno połączyłby drobne fakty w całość. A tu przecież mowa o człowieku, który był premierem dużego europejskiego kraju, więc MUSI ZNAĆ więcej zakulisowych tajemnic niż pierwszy lepszy „obywatel”!

      2. Tak jak napisał już nieraz redaktor Michalkiewicz, za daleko w to zabrnął (zatwierdzanie ustaleń komisji smoleńskiej), żeby teraz się wycofać, inaczej wyznawcy pisowscy wpadliby w potężny dysonans poznawczy i cała konstrukcja polityczna by się zachwiała. JK musi teraz podążać za tym, co ustali Antoni, bo inaczej nieźle by się ośmieszył.

  5. Powstanie to dobrze zaplanowany uboj rytualny polskiego-slowianskiego materialu genetycznego. Sowieci po drugiej stronie Wisly stali jeszcze 2 miesiace i przygladali sie jak Niemcy palili i mordowali. Wczesniej Stalin zapewnial o udzieleniu pomocy powstancom i wyrazal sie, iz pomoze to sowietom w oswobodzeniu miasta. Zaoszczedzilo im to jednak mase pracy, ktore NKWD wykonywalo po 1945 roku. Pozostaje jeszcze uwiklana postac masona Jozefa Retingera: komunisty, masona, homoseksualisty, pedofila i zalozyciela grupy Bilderberg. Jeszcze w Teheranie mogly pasc ustalenia odnosnie zorganizowania Polakom powstania narodowego (uboju genetycznego), czego łącznikiem mogla byc kreatura o nazwisku Retinger. Jedyny dobry aspekt tego powstania, to fakt ukazania swiatu i okupantowi, iz Polak-Slowianin cierpliwy jest do czasu, a jak sie wku..ia, to nie maja hamulcow i potrafia walczyc o swoje. To jest przestroga dla wszystkich agentur, politykow i korporacji.

    .https://www.youtube.com/watch?v=8zVIlOtkudI

  6. Hmm ciekawa historia. Nie miejmy złudzeń. W głównym sztabie były agenci. Ze wschodu jak i zachodu. Wiadomo o co chodziło. Wojna dobiegała końca a pomimo tych zniszczeń w samej Warszawie było kilkaset tysięcy młodzieży, która zasiliłaby szeregi AK w przyszłej wojnie z ZSRR. Za pomocą sztuczek socjotechnicznych ( wzbudzanie emocji i uczuć patriotycznych w zdesperowanej rządnej zemsty młodzieży) poskutkowało totalnym ubojem rytualnym, Wykorzystano Polaków do wojen na wszystkich frontach a potem wystawiono rachunek za paliwo do czołgów i samolotów ( Anglicy i Francuzi – wierni sojusznicy kurwa jego mać). Nasi najlepsi generałowie : Maczek, Sikorski, Anders zamiast walczyć w Polsce to tułali się gdzieś poza granicami naszej nieszczęśliwej ojczyzny.

    Matkę gwałcono i mordowano a wierni jej synowie walczyli za nie swój kraj. A potem z łaski swojej pozwolono im pracować za najniższą krajową w magazynie.

    Teraz gdy Niemcy po raz trzeci wywołają III wojnę to jak myślicie kto znowu będzie sprzątał ten burdel ? Ano Polaczki bo Polak głupi i naiwny walczy za wolność naszą i waszą. Znowu chcą abyśmy się wykrwawiali na wojnie za obce interesy na obcych frontach.
    Polak – Slave – niewolnik, chłopiec na posyłki. Tak było jest i niestety będzie bo Polak nie wyciąga wniosków z bolesnych lekcji.

    1. Nic nie zrozumiałeś. IIWŚ była dawno zaplanowanym przez KR, Nemrodystów, kartele chemiczno-farmaceutyczne i masońskie elity rewolucją, która miała całkowicie zmienić światowy rozkład sił, zmienić porządek polityczny i społeczny w Europie i Rosji, umożliwić w Europie rozwój globalizacji, zdobyć nowe zasoby naturalne, rozszerzyć tereny zbytu dla globalnych korporacji, zniszczyć elity intelektualne, uwolnić Europę od niezależnej klasy mieszczańskiej i aspirujących do niej Żydów, którzy mieli być wywiezieni do Ameryki lub na Madagaskar ( 5-letni plan Aichmana ) oraz zlikwidować mniejszości etniczne i religijnych i roztańczonych Żydów chasydzkich, wprowadzając nowy porządek, oparty na narodowym socjaliźmie i przewodniej roli potomków Nemroda. Niemcy po przegranej IWŚ byli bezwolną, łatwą do psychiczno-politycznych manipulacji masą, którą łatwo było zmanipulować i porwać do nowego narodowego zrywu. Przy pomocy skrytego, globalnego hegemona w postaci masońskiego trójkąta władzy Watykan, City of London, district Washington tworzącego chaos na planecie, za pieniądze nemrodyczno-korporacyjnych interesów, postanowiono kolejny raz skorzystać z nadzwyczajnych cech chazarsko-niemieckiej skłonności do typowych nazistowsko-narodowych ciągot. Użyto do tego celu specialnie stworzonej przez Jezuitów idei i prawie w całości Niemców chazarskiego pochodzenia SS, nie chodziło jednak o dobro samych Niemiec, a bezwzgledną i szybką realizację globalnego planu światowych elit. Na drodze do powodzenia tego planu najpierw stanęli swoją bitnością i kompletnym brakiem zrozumienia celu wojny ( po śmierci Piłsudskiego i nłyskawicznej w pierwszym tygodniu wojny ucieczce polskiego rządu i generalicji) Polacy, a później Stalin, który w maniakalnej wprost obawie o własne życie, stale szukając wokół siebie masońsko-żydowskiego spisku we własnych szeregach w końcu go faktycznie odkrył w odłamie własnej bolszewickiej partii, która w zamyśle globalnego spisku po zadziwiającym, błyskawicznym blizkriegu Niemców i równie niepojetej przez strategów wojnie prowadzonej przez nich na dwóch frontach, miała im szybko poddać bolszewicką Rosję. Tak się jednak nie stało, Stalin odkrył masoński spisek we władzach bolszewickiej władzy, zaczęły się czystki i masowe egzekucje w armii i partii, za krok w tył groziła kula w łeb i niemiecka ofensywa utknęła pod Stalingradem na niezwykle mroźną, ówczesną zimę. Zreflektowało to stosunek Niemców w ogóle, a zwłaszcza tych chazarskich do swoich współbraci w wierze Hasydów zamieszkujących w zdecydowanej większości tereny wschodniej Europy i Rosji i za zdradę globalnych interesów, których, to Żydzi byli i nadal są najemnikami i głównymi wykonawcami postanowiono ukarać ich w wiadomy okrutny, biblijny sposób kolejną eksterminacją w formie holoukastu.
      Na początku wysłano ich wyłącznie do przymusowej pracy w stworzonych w tym celu chemicznych zakładach koncernu IG Farben w Oświęcimu, a w miarę niepowodzeń na wschodnim froncie mszczono się na nich i mordowano w okrutny i masowy sposób. II WŚ osiągnęła swój zaplanowany cel. Przegrane Niemcy stały się kontrolowana przez aliantów państwową koroporacją działająca na terenie dawnych Niemiec. Bitną i durną, asertywna Polskę umieszczono pod kuratelą bolszewicko-stalinowskiej Rosji. Europa poddała się kompletnie planom wspomnianego trójkąta, biorąc ogromne kredyty od amerykańskich korporacji bankowych. Watykan przy udziale włoskich faszystów odzyskał swoją zachwianą władze uzyskując nowe wpływy, bogactwa i nawet własne niezależne terytorium. Globalizacja zdobyła wszelkie niezbędne cele do gwałtownego i nieskrepowanego rozwoju

    2. „Teraz gdy Niemcy po raz trzeci wywołają III wojnę”

      –pierwszą wojnę wywołała AUSTRIA…. zabójstwo księcia AUSTRO-węgier

      –drugą wojnę wywołała AUSTRIA… austriacki żyd Schickgruber z domu Rotshyld o estradowej ksywie Hitler

      –przy trzeciej też miesza Austria, te jej „NIEOCZEKIWANE” dołączenie do inicjatywy TRÓJMORDZIA (NOWEGO WIELKIEGO POLIN) jako GŁOWA PANUJĄCA…. o czymś świadczy…

    1. Każdy Polak powinien powyższy dokument obejrzeć, gdyż pokazuje on całą okrutną i zatrważająca wielu smutną w swych konsekwencjach PRAWDĘ. Jeszcze jedna kwestia istnieje do wyjaśnienia o tzw. uwalnianiu energii cierpiących ludzi czynioną na chwałę najwyższego. Ból i cierpienie, to silna energia o szczególnej częstotliwości, uwalniana nie rozprasza się, gdyż ( co szczególnie ukrywa się przed gojami, żyjemy na hodowlanej fermie usytuowanej wewnątrz planety ( po wewnętrznej stronie jej skorupy) , którą tym sposobem zasilamy i która jest zbierana. W samym centrum znajduje się szczególna, energetyczna osobliwość, dom Stwórcy tego całego miejsca zbierająca wypromieniowaną energię istot tzw. LUSZ, która jest niezwykle cennym, narkotycznym towarem ). W rozlicznych religiach zawsze składano ofiary ze zwierząt i naturalnie ludzkie bogom, którzy ponoć szczególnie, dziwacznie cenili zapach całopalnych ofiar. Wiecie jaka to religia ? Nic się w tej kwestii nie zmieniło, tyle, że teraz dyskretnie ukrywa się to przed tubylcami i tak na prawdę wyłącznie w czasie konfliktów zbrojnych, ataków terrorystycznych, wojen daje się upust psychopatycznych fantazji.

  7. oczywiście że nic się nie zmieniło , ale jest jeszcze pewna kwestia gdzie 2 się bije tam 3 korzysta …..

  8. A czy ludzie w ogóle rozumieją co oznacza posiadać ducha w sobie ? co to tak na prawdę oznacza ? a teraz im więcej z czymś się łączysz ile tego ducha w Tobie zostaje a ty czym się stajesz ? czy to jest na prawdę tak ciężko pojąć ?

  9. Może ja z innej beczki:) w miasteczku blisko Bialegostoku (tam gdzie mieszkam, stolica Bialegostoku) pięć na piętnaście dzieci nie jest szczepionych!!!

  10. Podobno prawda. Lekarz powiedziala takie slowa. Wiec chyba sie zaczynaja bac! Szwagierka przestala w koncu szczepic i w osrodku zwalili, ze to przeze mnie. A ja sie tak smieje z tego, ze choć jedna osoba zaczela szukac prawdy! Pozdrawian wszystkich z urlopu. Z Podlasia! Jutro nadrobie zaleglosci na blogu 🙂

      1. Mniej ludzi się szczepi, co słychać w chazarskim jęczeniu w radiu i TV. Oczywiście jest to miód dla moich uszu 😉

  11. TAW ale ja sam jestem w szoku. Jak krotki czas minąl tak ogolnie od wiedzy na temat szczepien naprawde krotki czas. A nawet w takiej miescinie jak „W” jest az tyle. A na temat podlasia bede dawal newsy!! Pozdrawiam z urlopu. Wszystkich Slowian!

  12. (całość
    http://cheops4.org.pl/phpBB3/viewtopic.php?f=27&p=75100#p62820)

    „Powstanie to nie tylko wielka epopeja bezgranicznego bohaterstwa milionowej stolicy i jej powstańców. Szczytów tego bohaterstwa nic nie zdoła przesłonić ani przewyższyć. Powstanie Warszawskie to patos 63 dni walki, prowadzonej w warunkach istnego piekła, w czasie której miasto legło w gruzy, spopieleniu uległy bezcenne skarby kultury, życie straciło setki tysięcy ludzi a reszta mieszkańców milionowej stolicy poszła na tułaczkę i poniewierkę. Była to katastrofa narodowa.

    Powstanie Warszawskie to synonim polskiego heroizmu i niemieckiego barbarzyństwa. Tym niemniej powszechny heroizm i jego kult nie może przesłaniać problemu odpowiedzialności. Na tych, co szafują życiem ludzi, ich dorobkiem i zasobami kultury narodowej, ciąży wyjątkowa odpowiedzialność.

    Powstanie to wielkie historyczne wydarzenie, którego prawda powinna być należycie znana, aby kłamstwa o nim nie rodziły zatrutych owoców.

    Powstanie Warszawskie rodzi nakaz podejmowania wzmożonych wysiłków nad właściwą i powszechną poprawą kultury politycznej narodu. Prawda o Powstaniu unaocznia skutki niewłaściwego mechanizmu selekcji i doboru właściwego człowieka na właściwe stanowisko. Te wady naszego organizmu narodowego są schorzeniami zadawnionymi, powstałymi przez zaniedbania (na przestrzeni wieków i do dziś), zasad umiejętnego rządzenia się.”

    tyle PROPAGANDA a jaka była PRAWDA ?

    „Z opublikowanych dokumentów wynika (patrz okladka), że Okulicki, przed pokazowym procesem, składał zeznania jak agent, który wykonał zadanie (rozpętanie powstania w Warszawie), ale chce być nadal sowietom przydatny, oczekując nagrody, w postaci zaoferowania mu ważnej funkcji w komunistycznych władzach. Tu się przeliczył, bo sowieci stosowali inny system nagradzania wykorzystanych już agentów – poprostu likwidowali ich.

    Podobnie jak w roku 1941, aby zlikwidować resztki Podziemia Niepodgłościowego, Okulicki ujawnia wszystko, co mogło jeszcze interesować bolszewików. Podaje liczebność istniejących jeszcze oddziałów, dziesiątki nazwisk i pseudonimów, informuje o radiostacjach i lokalach konspiracyjnych. Ujawnił też, że na czele nowej organizacji „NIE” stoi gen.Emil Fieldorf. Zdradził też gdzie organizowane są kursy dla żolnierzy II Korpusu Andersa, wysyłanych potem z misją do Polski. Obciążał w zeznaniach współoskarżonych.

    Pisał listy kolejno do szefa Bezpieki Mierkułowa, potem do ministra Berii, po raz kolejny oferując współpracę. Pisze m.in.: „Poważna część broni (AK) rozeszła się razem z ludzmi po terenie. Broń tą dla spacyfikowania kraju należałoby możliwie szybko odebrać. Z początku należałoby stworzyć dobrze działający aparat administracyjny, a potem go oczyscić z elementów nieodpowiednich i wprowadzić na ich miejsce ludzi pewnych. Konieczne jest zlikwidowanie wszystkich organizacji tajnych i jawnych, które nie są w dyspozycji tymczasowego rządu polskiego (t.zn. PKWN) i przez to mogłyby przejawiać działalność zakłócającą spokój i bezpieczeństwo publiczne”. To wszystko znajdziemy w 12 protokółach ze śledztwa. Jego zeznania złożone w Moskwie kosztowały tysiące ludzi utratę wolności lub życia.

    Na pokazowym procesie grał rolę polskiego patrioty, który jakoby zrozumiał, że tylko przyjażń ze Związkiem Radzieckim i td… Skąd my znamy tą retorykę?

    We wrześniu z wieziennej celi pisze jeszcze list do samego Stalina, oczwiście bez echa, bo był już zbędnym świadkiem wielkiej prowokacji.

    Wystarczy? Sceptycy powiedza: ale brak dokumentu nakazujacego Okulickiemu rozpętania w Warszawie powstania. Tylko, że takie polecenia, wydaje agentowi oficer prowadzacy – ustnie, który być może przebywał w Warszawie. Niemniej jednak wszystkie dokumenty i poszlaki składają się w logiczną całość jak puzzle.”

    a teraz spróbujcie napisać u białczyńskiego iż OKULICKI był kretem mającym

    „Po Powstaniu Okulicki, mianowany Komendantem AK, wysłał depeszę do Prezydenta RP Raczkiewicza, że Powstanie spełniło swoje zadanie, co świadczy, że wynik tej tragedii był zgodny z jego planem.”

    CELOWO DOPROWADZIĆ DO TEJ RZEZI…. zgodnie z wolą tzw rządu londyńskiego, że to WSPÓLNY patent aliantów na WYMORDOWANIE polskiej młodzieży….. patent i Churchilla i Stalina

    normalnie zobaczycie WŚCIEKŁEGO…… i pianę tryskającą z blogu….

    PS.
    Teraz powoli wychodzą dokumenty o Jaruzelskim choć na grupach dyskusyjnych WIEDZIANO i DYSKUTOWANO o nich przynajmniej 10 lat temu…..

    Za kolejne 10 zaczną dyskutować o „certyfikowanych słowianach” bo już wtedy będą PRZEKOPANE archiwa MSW i to przez NIEZALEŻNYCH badaczy…. Chcecie by przy okazji gadali o ZAŚLEPIENIU współczesnych im słowian ?

    O ich PĘDZIE KU SAMOZAGŁADZIE ?

    1. „Gen.Pelczynski i płk Chruściel dali się zmanipulować przez Okulickiego i w dniu 21 lipca podjęto

      decyzję o wywołaniu powstania w Warszawie, co nie było przewidywane w planach operacji „Burza”i Warszawa nie była przygotowana na taki scenariusz.

      Chruściel („Monter”) będący pod wplywem Okulickiego, dopuścił się wydania 27 lipca rozkazu mobilizacji odziałów AK na pozycjach wyjściowych do ataków, bez uzgodnienia z Borem-Komorowskim. ( J.Kurdwanowski, poz nr 2).

      28 lipca tysiące młodych ludzi albo nie zgłosiło się do pracy, albo wyszło z niej przedwcześnie, aby stawić się na punkty zborne. Po południu 28 lipca, gen Bór, odwołał rozkaz mobilizacji, a żołnierze AK rozeszli się do domów następnego dnia. Była to masowa dekonspiracja żołnierzy AK i tajnych lokali,

      grozilo to falą masowych aresztowań. Wywarło to też deprymujący efekt na morale żołnierzy, bo zapoznali się z żałosnym stanem uzbrojenia i wielu nie stawiło się już na drugą mobilizcję. Za samowolne wydanie tego rozkazu, płk Chruściel powinien stanąć przed sądem polowym jeszcze przed wybuchem powstania.”
      (jw)

      Niemcy 1 sierpnia mieli na STANOWISKACH powydawane BOJOWE a więc ZWIELOKROTNIONE i racje żywnościowe jak i amunicje….

      no ale LICZYŁO SIĘ PRZECIEŻ „wstrząśnięcie sumienia”….. u LUDZI GO POZBAWIONYCH czyli zachodnich jelit….. targujących tak kolejne tony złota od Stalina za sprzęt wojenny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s