Film „Niezwyciężeni”. Dla Polski II wojna światowa trwała pół wieku

<https://youtu.be/M7MSG4Q-4as

Wersja w jęz. ang.:

<https://youtu.be/Q88AkN1hNYM

Reakcja Australijczyków na film „Niezwyciężeni”:

<https://youtu.be/pH0rY1gI12M

Dzisiaj przypadkiem trafiłam na artykuł:

http://www.deutschlandfunkkultur.de/geschichtsschreibung-wir-polen-und-ihr-die-anderen.976.de.html?dram:article_id=397964

Jest po niemiecku, ale mówi o filmie IPN „Niezwyciężeni”. Kto zna niemiecki, niech przeczyta, a dla tych, którzy nie znają:

Tam jest standard w stylu: Polacy ratowali Żydów, ale nie możemy zapomnieć, że też wydawali i mordowali. Wspomniano oczywiście Jedwabne. Polacy krytykują komunizm, ale sami go wtedy wspierali itp., itd.

Jedno, co mnie zdziwiło, to zdanie, które pani hist(e)oryk wygłosiła w tym wywiadzie:

Was traditionell im Vordergrund stand, war die polnische Martyrologia, die Leidensgeschichte, die Polen als Opfer und genau diese Geschichte erzählt der Film ja nicht, er erzählt von Polen als siegreichen Helden, nicht als gescheiterten Helden und das ist fast schon eine Gegenerzählung.

Tłumaczę:

„Co zawsze stało na pierwszym planie, to była polska martyrologia, historia cierpienia, stawiająca Polaków w roli ofiar, i dokładnie o takiej historii ten film nie opowiada, film opowiada o Polakach jako o zwycięskich bohaterach, nie o bohaterach tragicznych [i to jest już prawie słowo „Gegenerzählung”, ciężko mi dosłownie tutaj przetłumaczyć, ale można napisać, że oznacza ono zmianę narracji o 180 stopni]”.

W tym wywiadzie są też opisane emocjonalne wypowiedzi młodych ludzi na świecie, którzy wcześniej o historii Polski nic nie wiedzieli i dopiero ten film im część historii pokazał.

A wisienka na torcie to ostatnie zdania z opisującego film wywiadu z panią historyk, opisującej te reakcje:

Ein erschreckend einfaches Geschichtsbild? Gertrud Pickhan ist wenig überrascht. Starke Männer hätten politische Konjunktur, nicht nur in Polen. Sie hält es mit Bertolt Brecht:

„Unglücklich das Land, das keine Helden hat, woraufhin Galileo antwortet unglücklich das Land, das Helden braucht. Dieses Diktum sollte man im Kopf haben. Es hilft niemandem, wenn solche heroischen Geschichten erzählt werden. Das kann im Moment ein großes Gefühl von unglaublicher Stärke erzeugen, wenn man sich mit solchen Helden identifizieren kann, aber es löst keine Probleme”.

Tłumaczenie:

Strasznie prosty obraz historii? – pyta autor artykułu. Pani historyczka nie jest zdziwiona. Silni mężczyźni (ludzie) mają polityczną koniunkturę. Przytacza cytat z Bertolda Brechta:

„Nieszczęśliwy kraj, który nie ma bohaterów”. Odpowiedź Galileusza: „Nieszczęśliwy kraj, który potrzebuje bohaterów”.

Ta pani uważa, że to powinno być mottem ludzi, bo:

„To nie pomoże nikomu, jeśli takie historie będą opowiadane. To może chwilowo wielkie uczucie niewiarygodnej siły stworzyć, jeśli można się z takimi bohaterami identyfikować, ale to nie rozwiązuje żadnych problemów”.

*

Dla mnie to znak, że Niemiaszki mają pełne gacie na wieść, że Polacy pokazują prawdziwą historię i te filmiki mają widownię.

Mało tego, film ma podtytuły w 8 językach – nawet w chińskim i armeńskim, ale w niemieckim nie ma.

Przestrzeń się oczyszcza?

autor: Laszka

Reklamy

Polskie rządy po roku 1945 są dobrze zorganizowanymi grupami przestępczymi

Z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Janem Zbigniewem Potockim rozmawia Aleksander Berdowicz z Porozmawiajmy TV.

Całość spotkania oglądaj na:

http://porozmawiajmy.tv/polskie-rzady-po-roku-1945-sa-dobrze-zorganizowanymi-grupami-przestepczymi-jan-zbigniew-hrabia-potocki/

Poruszone zagadnienia:

  • o czym powiedziano w telewizji 3 maja 2017 r.
  • przy Okrągłym Stole nie było Polaków
  • raporty WSI w sprawie życiorysów polityków
  • Polska jest spółką notowaną na Wall Street
  • wywóz polskich dzieci za granicę przez zorganizowane sądowe grupy przestępcze
  • planowana depopulacja Polski
  • KGHM wydobywa również złoto
  • spółki Skarbu Państwa należy zlikwidować

Profil Pana Prezydenta na Facebooku: Facebook.com/Jan Zbigniew Potocki

Watykan aktywnie chronił niemieckich nazistowskich zbrodniarzy wojennych, umożliwiając im bezpieczną ewakuację do Argentyny i USA

<https://youtu.be/Q1-4taA_Fmg

Katoliku polski, prawda o świecie, w którym żyjesz, jest zupełnie inna od tej, którą cię karmiono w szkole oraz na lekcjach religii. Watykan nie jest stolicą światowego pokoju, lecz aktywnym uczestnikiem globalnego spisku elit przeciwko ludzkości.

Watykan aktywnie chronił niemieckich nazistowskich zbrodniarzy wojennych, ułatwiając im bezpieczną ewakuację do Argentyny i USA.

Katoliku polski, czas otrząsnąć się z błogiego snu; katoliku polski, czas włączyć myślenie i zacząć bardziej wnikliwie niż dotychczas szperać w necie.

TAW

Czytaj również:

Wizna – Polskie Termopile. Pamięci tych, dzięki którym żyjemy i mówimy po polsku…

raginisKpt. Władysław Raginis – bohater Obrony Wizny 1939. Fot. Marek Berkan

Żołnierze września 1939

Waleczni obrońcy
Skazani na siebie
Osamotnieni
Piechurzy, ułani, strzelcy, szwoleżerowie
Wierni do końca
Przegrani, ale zwycięzcy
Ich krew wsiąkła w polską ziemię
Wyrosły piękne kwiaty
Dali nadzieję, że
Jeszcze Polska nie zginęła
Bo się nie poddała
Bo ma takich synów
Gloria
Gloria victis

(mk)

źródło:

https://spiewptaka.blogspot.com/2016/09/zonierze-wrzesnia-1939.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Raginis

https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Wizny

 

Polska jest największym przegranym II wojny światowej spośród wszystkich państw holokaustu – straciliśmy aż 17% ludności kraju

straty-w-II-wojnie-swiatowej

Największym przegranym II wojny światowej nie były Niemcy, ale Polska, która poniosła klęskę dwukrotnie. Najpierw na polu militarnym i politycznym, później w przestrzeni historii i pamięci zbiorowej. Straciliśmy aż 17,1% ludności kraju – najwięcej spośród wszystkich państw holokaustu. Czy 77 lat od wybuchu tej ogólnoświatowej rzezi jesteśmy mądrzejsi?

8 czerwca 1946 r., dokładnie 13 miesięcy po kapitulacji III Rzeszy w Remis, ulicami Londynu przemaszerowała ogromna parada wojskowa zachodnich Aliantów, zakończona spektakularnym pokazem sztucznych ogni. W kolumnie, która wyruszyła z Regent’s Park znajdowali się m.in. żołnierze Czechosłowacji, Grecji, Holandii, Luksemburga, Brazylii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Australii. Nie było wśród nich Polaków, choć podczas wojny ponad 200 tys. naszych rodaków służyło pod auspicjami brytyjskiego Najwyższego Dowództwa. Churchill, świadomy antysowieckiego nastawienia Polskiego Rządu na Uchodźstwie, miał do wyboru dwa scenariusze: uczciwy i pragmatyczny. Wybrał ten drugi. Unikając zaostrzenia i tak napiętych relacji ze Stalinem, zaprosił oficjalną reprezentację powstałego po ustaleniach jałtańskich Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.

Międzynarodowy skandal, który wybuchł po tym, jak informacja o niezaproszeniu do parady polskich sił zbrojnych na zachodzie dostała się do prasy, zmusił Londyn do złożenia kompromisowej propozycji. Obok namaszczonych przez komunistów polskich polityków i żołnierzy, pomaszerować mieli również piloci, którzy sześć lat wcześniej jak lwy bili się z Luftwaffe o niebo nad Wielką Brytanią. Oczywiście propozycja taka nie mogła zostać przez żadną ze stron przyjęta, dlatego ostatecznie parada, która miała celebrować ”dzień zwycięstwa”, była smutnym pokazem brutalności polityki międzynarodowej, w której Polska stanowiła geopolityczne piąte koło u wozu.

Kij w szprychy historii

Nie inaczej było we wrześniu 1939 r. Ufni w gwarancje naszych sojuszników, z ministrem Beckiem, który bardziej od realpolitik cenił sobie honor, i nieudolnym marszałkiem Rydzem-Śmigłym na czele, dostaliśmy brutalną lekcję życia. Choć połączone siły Aliantów były ponad dwukrotnie większe niż piechota III Rzeszy i ZSRR razem wzięte, zamiast bomb na Zagłębie Ruhry zrzucano ulotki. W kluczowym momencie września od zachodu do Rzeszy mogło wjechać prawie 4 tys. Brytyjskich i Francuskich czołgów, wspartych przez prawie 5 tys. samolotów. W przypadku solidarnego wypełnienia ustaleń sojuszu, nie było takiej siły w zasięgu wojsk Hitlera, która odparłaby skumulowany atak Aliantów, mając jednocześnie związane ręce na froncie walk z Polską. Widząc podobny obrót sytuacji, Związek Radziecki z pewnością nie włączyłby się do wojny 17 września, kiedy miał już pewność, że Warszawa za cenę kupienia sobie czasu, została rzucona na pożarcie totalitarnym gigantom. W niezliczonych książkach popularnonaukowych, poważnych analizach i setkach artykułów starano się odpowiedzieć na pytanie: co by było, gdyby? Czy zawierając inne sojusze, mogliśmy starcia z Rzeszą uniknąć? Czy rozlokowanie wojsk w zwartych grupach armii, zamiast równomiernie na całej granicy – jak chcieli nasi sojusznicy – mogłoby coś zmienić?

Niezależnie od tego, jak wiele znaków zapytania byśmy dzisiaj postawili, przeszłość na zawsze pozostanie przeszłością. W ówczesnych warunkach i przy takiej a nie innej mentalności naszych polityków, nie dało się włożyć kija w szprychy historii. Jeśli wojna 1920 r., gdy samotnie – za cenę heroicznego poświęcenia – ocaliliśmy Europę przed inwazją bolszewików nie nauczyła nas niczego, na zmianę mentalności było już za późno. Polskie straty w ludziach przedstawiłem w poniższym filmie, i nie sądzę, aby można było w tej materii dodać coś więcej niż potwierdzenie raz jeszcze jednego zatrważającego faktu:

żaden kraj w Europie nie poniósł tak przerażających strat jak Polacy.

Co otrzymaliśmy w zamian?

Niewdzięczność i zdrada to oskarżenia, które po dziś dzień odmieniamy przez wszystkie mianowniki w stosunku do tych, którzy mieli nam pomóc. W końcu ginęliśmy pod Tobrukiem, na wodach Atlantyku, nad klifami Dover, w maleńkich wioskach Francji, Belgii i Holandii. Z drugiej strony, polskich żołnierzy rzucano jak mięso armatnie pod czołgi pod Lenino, w Kołobrzegu, na przedmieściach Berlina.

niemcy

Świat milczał, gdy wykrwawiała się Warszawa. Dlaczego Brytyjczycy ogłosili całkowitą ciszę w mediach, gdy Armia Krajowa z zapałem, na który stać tylko szaleńców i bohaterów, pospieszyła do odbicia Wilna? Dlaczego Amerykanie nie słuchali Karskiego, gdy błagał o interwencję i naloty na obozy koncentracyjne? Dlaczego Churchill kazał Sikorskiemu zapomnieć o Katyniu [bo był na pasku Illuminatów, a Beria był brytyjskim agentem – przyp. TAW], gdy Niemcy trafili na ślad masowych grobów?

Polska była, jest i będzie wyrzutem sumienia dla tych wszystkich, którym po dziś dzień przypomina niewygodną prawdę o ich moralnych drogach na skróty. Kraj, który nie wystawił kolaboracyjnych jednostek zbrojnych, którego żołnierze tułali się po całym świecie, aby tylko stanąć w walce ze znienawidzonym okupantem. Kraj, który wolność chciał sam sobie zawdzięczać, a został sprzedany Stalinowi po kawałku w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Gdy USA zatrudniała nazistowskich inżynierów do budowy kosmicznego projektu Apollo [operacja Paperclip („Spinacz”) – przerzucenie nazistowskich naukowców do USA i budowa tam przez nich NASA – przyp. TAW], w Warszawie stawiano Pałac Kultury i Nauki. Tyle żeśmy za honor dostali.

Najważniejsza lekcja z historii

Co nam mówi ta historia dzisiaj, gdy wpływowy rabin [Zev Friedman – przyp. TAW] urządza przed polskim konsulatem w Nowym Jorku manifestację, oskarżając Polaków o wywołanie Holokaustu?

Albo gdy Putin organizuje swoje parady, tworząc alternatywną wizję historii, w której wojna nie istnieje przed czerwcem 1941 r.? Gdy, podobnie jak przed niespełna 80. laty, znowu należy realnie ocenić siłę naszych sojuszy. Rzymianie mawiali, że błądzić jest rzeczą ludzką, ale rzeczą głupca w błędzie pozostawać. I to jest właśnie lekcja dla naszego kraju, który z II wojny światowej musi wyciągnąć wnioski.

A te od lat pozostają niezmienne: Jeśli ktoś zaatakuje twój dom, najpierw chwyć za broń, później licz na pomoc sąsiadów.

Polityka nie jest grą ludzi honoru. Sojusze zawiera się i zrywa, a jedyną rzeczą, która jest w tym wszystkim warta gry, to życie i przetrwanie własnego narodu. Nikt inny się o niego nie zatroszczy. Bycie pragmatycznym, to największa cnota w godzinie próby. Lepiej ocalić stolicę, niż wyłożyć wrogowi kwiat inteligencji na tacy. Na wojnie pierwszą ofiarą pada prawda. Po wojnie, bez pomocy państwa, nikt tej prawdy nie podniesie.

Można powiedzieć, że to banały. Wyświechtane fantasmagorie o tym, jak mogliśmy zatknąć biało-czerwony sztandar na murach Kremla, gdybyśmy – zamiast wierzyć w traktaty – pomaszerowali u boku Wehrmachtu na Moskwę. Sądzę jednak, że chodzi o coś więcej. Świat wygląda dzisiaj niebezpiecznie, podobnie jak w przeddzień II wojny światowej, której koniec oznaczał początek nowego konfliktu. Dlatego, właśnie w takich chwilach, historia nie jest tylko zajęciem dla akademików i hobbystów, ale najlepszą wskazówką na przyszłość, jaką mamy. Polska musi być silna, samodzielna, rozważna w dobieraniu sobie sojuszników i – kiedy trzeba – cyniczna. Inaczej, jeśli kiedyś jakiś drugi ”dzień zwycięstwa” przemaszeruje ulicami Londynu, parada znowu pójdzie bez nas.

Marcin Makowski

źródło:

http://historia.wp.pl/title,Polska-najwiekszy-przegrany-II-wojny-swiatowej,wid,18316739,wiadomosc.html

Czytaj również:

Dość łgarstw, obłudy i krętactw w sprawie ludobójstwa Polaków przez Ukraińców na polskich Kresach! – Stanisław Srokowski

wolyn

Wielkimi krokami zbliża się 11 lipca – 73. rocznica zbrodni ludobójstwa, jakiego dokonali w latach 1939-1947 Ukraińcy na polskich Kresach. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) wymordowały w sposób wyjątkowo okrutny ok. 200 tys. Polaków, ale też dziesiątki tysięcy Żydów, Ormian, Rosjan, Czechów, Cyganów i samych Ukraińców, którzy sprzeciwiali się eksterminacji swoich sąsiadów.

Rodziny pomordowanych od lat nie mogą się doczekać ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Kresowian, by mogły w spokoju i godnie uczcić pamięć swoich najbliższych. Komuniści ponad czterdzieści lat urągali sprawiedliwości, nie pozwalali nawet wspominać straszliwych rzezi. Nowe polskie państwo także od dziesięcioleci nie jest w stanie ustanowić takiego święta. Stoją podobno na przeszkodzie temu jakieś mgliste międzynarodowe interesy polskiego rządu. Warto w tym miejscu przypomnieć, że władze ukraińskie nie liczą się z żadną międzynarodową opinią (bo to nie są władze ukraińskie, lecz ukraińsko-chazarskie – przyp. TAW). Podjęły ustawę o bohaterstwie UPA, a więc o bohaterstwie zbrodniarzy. To tak, jakby Niemcy podjęli ustawę o bohaterstwie Hitlera. Na szczęście nie podjęli. A Ukraińcy podjęli. I nawet będą karać więzieniem za to, że ktoś powie prawdę.

Ale dość tego! Nadeszła pora, by raz na zawsze w Polsce ustanowiony został oficjalnie przez parlament Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Kresowian. Tego wymaga zwykła uczciwość, sprawiedliwość i historyczna prawda. Nowe polskie władze starają się w tej materii coś robić. Ale znowu z oporami.

Niedawno na zaproszenie posła PiS, Michała Dworczyka, wziąłem udział w dyskusji Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Przybyło na tę dyskusję wielu ważnych przedstawicieli środowisk kresowych. Omawialiśmy projekt ustawy w brzmieniu „Narodowy Dzień Męczeństwa Kresowian”.

Już wcześniej w liście do posła Dworczyka i publicznie na ten temat się wypowiedziałem. Ostro projekt skrytykowałem. Nie godzę się na takie sformułowanie, bo jest ono bałamutne i fałszywe. Na Kresach mieliśmy do czynienia z LUDOBÓJSTWEM. I właśnie o tym mówiłem. Takie stanowisko zajęli też wszyscy uczestnicy dyskusji. Były ważne i mądre wypowiedzi: Janiny Kalinowskiej z Zamościa, Szczepana Siekierki z Wrocławia, Ewy Siemaszko z Warszawy, Małgorzaty Gośniowskiej-Koli ze Wschowy, a także innych.

stanislaw-srokowski-strach

Wcześniejsze ekspertyzy dokonane przez prof. Ryszarda Szawłowskiego, wybitnego znawcę prawa międzynarodowego, również jednoznacznie wskazują, że było to ludobójstwo dokonywane przez OUN i UPA. Wszystkie piony śledcze w IPN, które prowadzą śledztwa w sprawie zbrodni popełnionych przez UPA, tj. oddziały: wrocławski, krakowski, lubelski i rzeszowski zgodnie kwalifikują zbrodnię jako akty ludobójstwa.

Minister Jan Dziedziczak powiada: „UPA i Stepan Bandera są dla Polski symbolami zbrodni wojennych i ludobójstwa”. Minister Patryk Jaki mówi o potrzebie ustanowienia Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa. Prof. Andrzej Nowak pisze: „Pamięć o ofiarach ludobójstwa dokonanego na Polakach jest naszym stałym obowiązkiem”. Wicepremier, prof. Piotr Gliński powiada: „Polski rząd przywiązuje wyjątkową wagę do prawdy historycznej”. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: „Planowane święto winno nosić nazwę „Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Kresowian”. Wybitny pisarz, rodowity lwowiak, Leszek Elektorowicz też jest tego zdania.

Sam Michał Dworczyk mówił: „Jako PiS prezentujemy od dawna jednoznaczny osąd w tej sprawie. Uchwały, które prezentowaliśmy, zawierały określenie ludobójstwo”. I wreszcie głos najważniejszy, samego prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego: „…ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu”.

aleksander-korman_ludobojstwo-upa-na-ludnosci-polskiej

Skoro tak, Panie i Panowie, pytam, dlaczego w projekcie Ustawy posła Dworczyka w tytule tego projektu nie pada słowo „ludobójstwo”? Pytam, kto ukrywa prawdę wbrew wszystkim ekspertom, świadkom zbrodni, Polakom?

Jest też drugi projekt ustawy – formacji Kukiz’15, posła Wojciecha Bakuna – projekt wiarygodny, który także powinien być brany pod uwagę, bo jest dobrze i logicznie skonstruowany.

Apeluję do wszystkich posłów dobrej woli, by stanęli po stronie prawdy. Dość w tym sejmie kłamstw i obłudy. Kresowianie już 70 lat walczą o tę prawdę. I nie ustaną. Liczymy na rzeczowy, prawdziwy, zgodny z faktami akt prawny.

Nie wytrzymuje krytyki w projekcie posła Dworczyka zapis, że jednym dniem pamięci można objąć równocześnie wszystkie inne zbrodnie sowieckie, niemieckie i ukraińskie. Nie da się. Tak jak się nie da objąć jednym dniem pamięci katastrofy smoleńskiej, katastrofy lotniczej, w której zginął generał Sikorski i katastrofy samolotu Casa, w której zginęło dwadzieścia osób, w tym polscy generałowie i inni wyżsi urzędnicy. Nie da się ustanowić jednego dnia pamięci dla tych różnych katastrof i innych ofiar. Po co więc ta ekwilibrystyka słowna i mętne zapisy? Żądamy PRAWDY. I tylko PRAWDY. A rządząca koalicja ma szansę przejść do historii w chwale. Jeśli natomiast nakłamie, zhańbi się po wsze czasy.

Stanisław Srokowski

„Warszawska Gazeta” nr 18/2016

http://srokowski.art.pl/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Srokowski_(pisarz)

*Stanisław Srokowski (ur. 1936) – polski pisarz, poeta, dramaturg, krytyk literacki, tłumacz, nauczyciel akademicki i publicysta. W 1945 roku wypędzony wraz z rodzicami z Kresów. Brał udział w wielu działaniach na rzecz odnowy moralnej, społecznej i politycznej kraju. Na podstawie jego opowiadania „Nienawiść” (Prószyński i S-ka, 2006) Wojciech Smarzowski nakręcił film „Wołyń” (2016).

stanislaw-srokowski_nienawisc

Komentarz:

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o mamonę, stosunki oraz o… uniemożliwienie pobudki Słowian.

Przyjęcie ustawy w wersji ze sformułowaniem „ludobójstwo” rodziłoby konkretne skutki prawne w prawie międzynarodowym, np. możliwość wystąpienia przez Polskę do Ukrainy o finansowe zadośćuczynienie za ukraińskie zbrodnie przeciwko ludzkości (współczesna Ukraina bezpośrednio odwołuje się prawnie do krwawego dziedzictwa OUN-UPA), a także bardzo komplikowałoby stosunki PiS-u z zarządzającymi obecną Ukrainą: USA i Izraelem (prezydent Ukrainy Petro Poroszenko jest obywatelem Izraela).

Stosunki polsko-ukraińskie są modelowym przykładem podsycania nienawiści między Słowianami na skutek ingerencji nieprzyjaznych Słowianom, wrogich naszej słowiańskiej kulturze i duchowości ras. Innym przykładem podsycania nienawiści między Słowianami była np. wojna w byłej Jugosławii. Podsycanie wojen i rewolucji przeciwko Słowianom na przestrzeni dziejów to temat rzeka. W najbliższych latach i dziesięcioleciach zostanie on szczegółowo przebadany i opisany.

TAW

Czytaj również:

Kulisy Powstania Warszawskiego, czyli kto posłał polskie dzieci i młodzież na rzeź… Chwała Bohaterom, krytyka dowódcom

Dziś kolejna rocznica powstania warszawskiego. Obraz powstania jest przedstawiany jako bohaterski zwycięski zryw. Jednak zapomina się, że powstanie wykrwawiło Warszawę, unicestwiło polską młodzież i poniosło absolutną klęskę. O ile należy się szacunek dla jego uczestników, to jednak należy poddać krytyce dowództwo i jego decyzję.

Klęskę powstania nie krytykowały wyłącznie osoby w kraju, ale także spora część środowiska emigracyjnego. Pytanie zasadnicze brzmi: dlaczego 31 lipca 1944 roku w godzinach popołudniowych, w kwaterze generała Bora-Komorowskiego wydano wyrok śmierci na setki tysięcy mieszkańców i wyrok zagłady na stolicę i jej dobra? I co sprawiło, że ten niepoczytalny wyrok został wykonany?  Continue reading „Kulisy Powstania Warszawskiego, czyli kto posłał polskie dzieci i młodzież na rzeź… Chwała Bohaterom, krytyka dowódcom”

Nikt nie wyzwalał Auschwitz i Birkenau! Oświadczenie ppłk. Kazimierza Kemmera

kl-auschwitz-styczen-1945

Trzeba to wreszcie głośno powiedzieć za śp. ppłk. Kazimierzem Kemmerem: „Nikt nie wyzwolił ani obozów, ani ich więźniów. (…) Można mówić jedynie o wkroczeniu żołnierzy Armii Czerwonej do opuszczonych przez Niemców fabryk śmierci”.

Rosjanie chcą przeprosin za słowa Grzegorza Schetyny, że to pierwszy front ukraiński i żołnierze ukraińscy otwierali bramy i wyzwalali obóz zagłady w . „Było to uderzenie w naszą narodową tożsamość, historię” – oświadczyła reczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa.

W Rosji rozpętała się po słowach szefa polskiego MSZ prawdziwa burza. Cały nadawany na żywo w państwowym Kanale 1 program publicystyczny „Wremia pokażet” („Czas pokaże”) był niemal w całości poświęcony wypowiedzi Schetyny. W programie uczestniczyli, oprócz rzeczniczki rosyjskiego MSZ, rosyjscy politycy, politolodzy, historycy i dziennikarze. Mówili o zakłamywaniu historii, rewidowaniu wyników II wojny światowej, podważaniu wartości duchowych Rosjan, a nawet o próbie doprowadzenia do zmiany władzy w Rosji.

Po stronie polskiej też odezwały się wszelkiej maści autorytety, ale nikt nie ośmielił się przywołać tego, co miał do powiedzenia na temat „wyzwalania” Auschwitz i Birkenau przez Armię Czerowną śp. ppłk Kazimierz , ps. Kruk, Halny, wieloletni prezes Fundacji  Armii Krajowej oraz wiceprzewodniczący Rady Muzeum Armii Krajowej w Krakowie im. Generała Emila Fieldorfa „Nila”.

auschwitz-birkenauWięźniowie KL Auschwitz, styczeń 1945. Fot. kresy24.pl

W 2005 roku ppłk Kemmer napisał w tej sprawie oświadczenie. Publikujemy je za archiwalnym wydaniem tygodnika „Niedziela”:

Nikt nie wyzwalał Auschwitz i Birkenau

27 stycznia 2005 r. z całego świata przybyły do Oświęcimia delegacje tych, którym los pozwolił przeżyć piekło obozów koncentracyjnych Auschwitz i Birkenau. Lansowane przez media hasło: „60. rocznica wyzwolenia obozów” wywołało wśród nich nieśmiałe uwagi, ale nikt nie poważył się wówczas, w podniosłej atmosferze uroczystości, na głośny protest co do fałszywego określenia „wyzwolenie”. A przecież

jest to ewidentna nieprawda, jako że nikt nie wyzwolił przed 60 laty ani obozów, ani ich więźniów. Można mówić jedynie o wkroczeniu żołnierzy Armii Czerwonej do opuszczonych przez Niemców fabryk śmierci.

Zastanawia nas, komu zależy na tym, aby ta sama propaganda, którą komuniści karmili polskie społeczeństwo przez 44 powojenne lata, była kontynuowana w niepodległej Rzeczypospolitej. Kto odpowiada za to, że nasza jest nadal interpretowana pod kątem potrzeb i interesów innego państwa?

Najwyższy czas przedstawić prawdę o tamtych wydarzeniach zgodnie ze świadectwem żyjących jeszcze więźniów i ustaleniami naukowców. 

Ostatnie apele odbyły się w obozach Auschwitz i Birkenau 17 stycznia 1945 r. Następnego dnia sformowani w kolumny więźniowie opuścili – eskortowani przez załogę SS – teren obu obozów w ramach ich planowanej ewakuacji.

Wieczorem 18 stycznia nieliczni pozostali w obozach więźniowie byli już wolni.

Minęło długich 9 dni, gdy 27 stycznia do Auschwitz i Birkenau wkroczyły pierwsze oddziały Armii Czerwonej. Nie może być więc mowy o żadnym wyzwoleniu obozów.

Oburzającym gestem było w tej sytuacji wręczenie przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na ręce prezydenta Władimira Putina medalu dla upamiętnienia tych, którzy zginęli przy uwolnieniu obozów. Odbieramy to jako kpinę z historii, a w szczególności z więźniów, którzy przeżyli i mogą świadczyć prawdę o zdarzeniach ze stycznia 1945 r.

Fałsz o rzekomym wyzwoleniu Auschwitz i Birkenau przez Armię Czerwoną jest szeroko kolportowany na cały świat. Trzeba położyć temu kres. Polska – jako suwerenny kraj – powinna sama pisać swoją historię bez względu na aktualne polityczne uwarunkowania, nie pozwalając nikomu na jej zniekształcanie.

Kazimierz Kemmer

Przewodniczący Rady Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie

kazimierz-kemmerPpłk Kazimierz Kemmer ps. „Halny”, „Kruk” (1923-2014). Fot. rmf24.pl/Grzegorz Jasiński

Podpułkownik Kazimierz Kemmer ps. Kruk, Halny, wieloletni prezes Fundacji Muzeum Historii Armii Krajowej oraz wiceprzewodniczący Rady Muzeum Armii Krajowej w Krakowie im. Generała Emila Fieldorfa „Nila”, zmarł w Krakowie w wieku 91 lat 23 czerwca 2014 r.

Urodził się 21 czerwca 1923 r. w Zamku koło Lwowa. W czasie okupacji uczęszczał na tajne komplety. W konspiracji służył w Szarych Szeregach. W maju 1940 r. został przyjęty do Sztafety Konspiracyjnej ZWZ-AK. Ukończył Szkołę Podchorążych w Dębicy. Był adiutantem dowódcy placówki „Działo” w Obwodzie Dębica „Deser”. Wykładał minerstwo w Szkole Podoficerskiej; był związany z wywiadem lotniczym poligonu doświadczalnego V-2 Blizna-Kochanówka. Brał udział w organizowaniu dywersji i w walkach partyzanckich w szeregach 5. pułku strzelców konnych AK.

W czasie akcji „Burza” walczył na Kałużówce razem z bratem Tadeuszem ps. Zodiak, który zmarł na skutek ran odniesionych w czasie bitwy. Następnie służył w 1 pułku strzelców podhalańskich, do specjalnego oddziału Kedywu, dowodzonego przez Adama Winnickiego ps. Pazur. Brał udział w jego ostatniej bitwie koło Kamienicy nad Dunajcem (22-23 stycznia 1945 r.). Poszukiwany przez NKWD, ujawnił się w październiku 1945 r.

Po wojnie skończył Wydział Lotniczy Akademii Górniczo-Hutniczej i pracował m.in. jako kierownik Ośrodka Technicznego PZMot. Był członkiem komisji, której zadaniem było uporządkowanie pomników i grobów wojennych. Pracował także przy projektowaniu uporządkowania terenu obozu zagłady w Krakowie-Płaszowie.

Był członkiem NSZZ „Solidarność” w Biurze Studiów i Projektów Hutnictwa „Biprostal” w Krakowie.

W 1989 r. był jednym z założycieli Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Krakowie, pracował w Komisji Weryfikacyjnej. Po powstaniu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej był członkiem Głównego Sądu Koleżeńskiego w Warszawie. Od 2009 r. był Członkiem Rady Honorowej Jednostki Wsparcia Dowodzenia i Zaopatrzenia Wojsk Specjalnych NIL.

Należał go grona współorganizatorów Muzeum Historii Armii Krajowej w Krakowie, był prezesem Fundacji Muzeum Historii Armii Krajowej. W 2000 r. jako Prezes Fundacji Muzeum Historii Armii Krajowej brał udział w przekazaniu zbiorów Fundacji na rzecz Muzeum Armii Krajowej. Zabiegał także o pozyskanie eksponatów dla Muzeum Armii Krajowej również poza granicami m.in. w USA i Anglii gdzie wygłaszał wykłady poświęcone Muzeum. Był wieloletnim wiceprzewodniczącym Rady Muzeum Armii Krajowej, od 14 lat służył Dyrekcji Muzeum życzliwością i radą. Aktywny do samego końca.

Ppłk Kazimierz Kemmer został wyróżniony wieloma odznaczeniami państwowymi i resortowymi m.in. Krzyżem Walecznych, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Armii Krajowej, Odznaką Akcji „Burza”, Patentem Weterana, Medalem Pro Memoria, Odznaką Honoris Gratia.

kresy24.pl

Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał, że komora gazowa została sfabrykowana:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/08/23/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-ze-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana/

Historia ukrywana:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/historia-ukrywana/

Pilecki a sprawa polska – czyli czyje były obozy śmierci, kto już w 1940 roku pracował nad wyzwoleniem KL Auschwitz, kto kogo katował tam już po wojnie i dlaczego zarówno III RP, jak i UE tak zajadle nienawidzą polskich bohaterów

pilecki

Na obchodach 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz zabrakło miejsca dla dzieci rotmistrza Witolda Pileckiego – jedynego dobrowolnego więźnia obozu. Ta odmowa uczestnictwa dla jego potomków to próba wymazania jego bohaterskiej ochotniczej misji. Powróciły za to kłamstwa o „polskich obozach koncentracyjnych”.

„Może lepiej powiedzieć, że to front ukraiński [wyzwalał Auschwitz], I Front Ukraiński i Ukraińcy wyzwalali, bo tam żołnierze ukraińscy byli wtedy w ten dzień styczniowy i oni otwierali bramy obozu” – tak szef MSZ-etu Grzegorz Schetyna odniósł się do obchodów 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz.

Ukraińcy zmobilizowani

Strona rosyjska zareagowała histerycznie. Kremlowski odpowiednik Schetyny – Siergiej Ławrow – i główne proputinowskie media uznali wypowiedź za prowokacyjną i skandaliczną. Tylko czy rzeczywiście jest to tak szokujące? Historyk prof. Bogdan Musiał na łamach „Super Expressu” tłumaczył, że „pan Schetyna ma rację o tyle, że w 1944 roku, kiedy Armia Czerwona parła na Berlin, na »wyzwalanych« przez Sowietów terenach miała miejsce szeroka mobilizacja – zarówno na Białorusi, jak i na Ukrainie. Etniczna ludność tych obszarów była więc masowo wcielana do wojska. Nie sądzę, żeby w ten sposób np. Ukraińcy stanowili większość czerwonoarmistów, ale na pewno ich odsetek był bardzo znaczący”.

Ale nawet nie w tym rzecz. Bo Sowieci, obojętne czy bardziej Rosjanie, czy Ukraińcy, KL Auschwitz nie wyzwolili – weszli do obozu praktycznie bez walki, po wcześniejszej ucieczce Niemców.

Bo Sowieci – za sprawą morderców z NKWD – niemal natychmiast  zamknęli tu przeciwników swojej okupacyjnej władzy, polskich patriotów.

Na tegorocznych obchodach nie będzie potomków pułkownika Pileckiego – Zofii i Andrzeja Pileckich. Organizatorzy – Muzeum Auschwitz – rozkosznie wytłumaczyli, że po prostu… zabrakło dla nich miejsca. To fakt bez precedensu, po prostu skandal. Przecież właśnie Witold Pilecki był dobrowolnym więźniem obozu, ochotnikiem do Auschwitz. I to on – polski bohater, wyznawca arcypolskich wartości: Bóg-Honor-Ojczyzna, chciał naprawdę wyzwolić więźniów (o czym niżej). Pilecki to fenomen w dziejach świata. Niestety wciąż niedoceniony, odrzucany przez polski i europejski salon (w 2009 r. posłowie do Parlamentu Europejskiego – również, co szczególnie żenujące z Polski – odrzucili jego kandydaturę na bohatera walki z oboma totalitaryzmami – niemieckim i sowieckim). Rotmistrza odrzucają też resortowe, mainstreamowe media w Polsce, które bardziej przejmują się brakiem na uroczystościach rocznicowych nie Witolda Pileckiego, ale prezydenta Rosji i zbrodniarza Noworosji Władimira Putina.

Odmowa uczestnictwa w obchodach dla dzieci rotmistrza to policzek dla Pileckiego, próba podważenia jego ochotniczej misji. Ale to też policzek dla wszystkich tych, którzy szanują historię Polski i naszych bohaterów.

„Spotkał ciebie zaszczyt”

Ale cofnijmy się trochę w historii. Mamy początek 1940 r. Wtedy (i jeszcze przez następne wojenne lata) nikt nie zdawał sobie sprawy, czym jest KL Auschwitz, że to nie jeden z wielu obozów pracy, ale wielki kombinat zagłady. Kiedy jedną z pierwszych antyniemieckich konspiracyjnych organizacji – Tajną Armię Polską – dotknęły aresztowania i część schwytanych jej członków przewieziono do Auschwitz, na jednej z narad ustalono, że ktoś z kierownictwa organizacji dostanie się do obozu „w celu wysondowania możliwości uwolnienia niektórych więźniów, zdobycia materiałów dotyczących złego traktowania więźniów politycznych przez Niemców, zorganizowania podziemnej organizacji wewnątrz obozu. Do wykonania zadania zgłosił się ochotniczo por. Witold Pilecki” – pisze Kazimierz Malinowski w pracy „Tajna Armia Polska”.

Sam Pilecki tak to wspominał: „Mjr Jan Włodarkiewicz, pseudonim »Jan« [komendant TAP, późniejszy pierwszy komendant »Wachlarza«], gdy spotkał mnie z początkiem sierpnia 1940 r., powiedział: No, spotkał ciebie zaszczyt, a twoje nazwisko wymieniłem u »Grota«, jako jedynego oficera, który tego dokona”.

pilecki1
Witolda Pileckiego wybrano nieprzypadkowo. Miał wcześniej piękną kartę w służbie ojczyźnie. Członek POW, obrońca Wilna przed Sowietami w 1920 r., ułan II Rzeczypospolitej, żołnierz września 1939 r. Teraz czekała go kolejna próba – dobrowolna misja do Auschwitz.

Zamelduj, że rozkaz wykonałem

Po zdobyciu dokumentów na nazwisko Tomasza Serafińskiego – oficera WP, który wedle posiadanych wówczas informacji miał zginąć podczas wojny obronnej, Pilecki czekał dogodnej chwili, aby dać się schwytać. Udało się 19 września 1940 r. Jego kuzynka Eleonora Ostrowska, u której wówczas przebywał, tak to wspomina: „Otworzyłam i w drzwiach stanął niemiecki żołnierz – zapytał, kto tu mieszka. Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż w tej chwili z pokoju wyszedł Witold. […] Ubrał się i żegnając się ze mną szepnął: »Zamelduj, gdzie trzeba, że rozkaz wykonałem«”. Po zatrzymaniu Pilecki zachowywał się tak, by przypadkiem nie został zwolniony. Demonstrował zarówno swoją inteligenckość, jak i to, że jest byłym oficerem WP, który nie poddał się zarządzonemu przez okupanta obowiązkowi rejestracji. To gwarantowało przewiezienie do jednego z obozów koncentracyjnych. „Szczęśliwie” trafił do grupy, którą 21 września 1940 r. wywieziono do Auschwitz. Prawdziwego Tomasza Serafińskiego, zastępcę dowódcy placówki AK w Nowym Wiśniczu, Pilecki poznał w trakcie swojej ucieczki z obozu.

Wyzwolić obóz

Był 21 września 1940 r. „Około 10 wieczór (godzina 22.00) pociąg się zatrzymał w jakimś miejscu. […] Słychać było krzyki, wrzask, otwieranie wagonów, ujadanie psów. To miejsce we wspomnieniach moich nazwałbym momentem, w którym kończyłem ze wszystkim, co było dotychczas na ziemi i zacząłem coś, co było chyba gdzieś poza nią” – pisał Witold Pilecki, który w tym piekle na ziemi spędził dobrowolnie 2,5 roku.

pilecki

W Auschwitz stał się numerem 4859. Już od pierwszych dni zaczął organizować siatkę konspiracyjną, pod nazwą Związku Organizacji Wojskowej, której nadał formę sprzysiężenia tajnych piątek. „Każda z piątek sądząc, że jest jedynym szczytem Organizacji, rozwijała się samodzielnie, rozgałęziając się tak daleko, jak ją suma energii i zdolności jej członków naprzód wypychały” – czytamy w raporcie Pileckiego. Dodatkowym zabezpieczeniem była grupa, która likwidowała najgroźniejszych konfidentów i funkcyjnych. Wyroki śmierci, po osiągnięciu całkowitej pewności o winie oprawców, wykonywano na ogół w szpitalu. Wkrótce organizacja miała swoich ludzi również w innych, decydujących o życiu i śmierci punktach obozu, m.in. w biurze pracy. Na szeroką skalę niesiono pomoc współwięźniom.

I w końcu najważniejsze: przez cały pobyt w Auschwitz – w kompanii karnej czy stolarni – przyświecała mu jedna myśl:

wyzwolić obóz,

co miało nastąpić przez połączone siły konspiracji obozowej i dzięki pomocy z zewnątrz. Pod koniec 1942 r. pion wojskowy organizacji liczył co najmniej kilkuset zaprzysiężonych konspiratorów. Pilecki zorganizował nawet tajny magazyn broni wykradanej ze zbrojowni SS. A wszystko to działo się w KL Auschwitz, gdzie każdy dzień mógł oznaczać śmierć.

Bo już niedługo po przybyciu do obozu wyjątkowa misja dobrowolnego więźnia mogła się zakończyć: Pilecki zachorował na grypę. W kartce do dr. Władysława Deringa, członka TAP, a potem ZOW, napisał: „Jeśli mnie natychmiast stąd nie zabierzesz – to stracę resztę sił na walce z wszami. W obecnym stanie zbliżam się w przyspieszonym tempie do komina krematoryjnego”.

Obrażają pamięć o więźniach

Bohaterska postawa rotmistrza Pileckiego powinna dać do myślenia wszystkim tym, którzy po dziś dzień mają czelność mówić i pisać kłamstwa o „polskich nazistach” oraz „polskich obozach koncentracyjnych”. Te skandaliczne wypowiedzi wpisują się również w od lat powtarzane nieprawdy, że Auschwitz jest wyłącznie miejscem Holokaustu Żydów, a w dalszej kolejności zagłady Romów. Jeśli w ogóle wspomina się o mordowaniu Polaków, to polskie ofiary są wrzucane do wspólnego kotła, określanego terminem „inne narodowości”. I w tym roku nie mogło zabraknąć oszczerstw o „polskich obozach” – szczególnie obrzydliwe są te, powielane sukcesywnie w prasie… niemieckiej.

Jak wygląda prawda? 14 czerwca 1940 r. do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego Auschwitz przybył transport 728 więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. Byli to głównie młodzi Polacy, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, żołnierze września 1939 r., których aresztowano, gdy próbowali przedrzeć się na Węgry, a stamtąd do Francji, by wstąpić do powstającej tam polskiej armii.

Czyli obóz powstał z myślą o eksterminacji Polaków; pierwsze transporty były wyłącznie polskie; to Polaków zmuszano do budowy baraków. Potem, przez długie miesiące Polacy byli jedynymi więźniami – potworny Holokaust Żydów miał miejsce później.

Do obozu deportowano w sumie ok. 150 tys. Polaków, a 75 tys. spośród nich zginęło. Zachowaniu pamięci o polskich ofiarach Auschwitz służą m.in. coroczne uroczystości w Oświęcimiu, odbywające się zawsze 14 czerwca – w rocznicę transportu z Tarnowa.

Twierdzenia o „polskich obozach koncentracyjnych” nie tylko przeczą faktom, ale przede wszystkim obrażają pamięć o więźniach, w tym pamięć o ochotniku do Auschwitz – Witoldzie Pileckim.

Jeśli nie będziemy protestowali, za chwilę może się okazać, że pułkownik zostanie wymazany z historii Polski i świata.

autor: Tadeusz Płużański

Płużański

źródło: http://niezalezna.pl/63622-policzek-dla-pileckiego

*Tadeusz Marek Płużański (ur. 1971) – dziennikarz, historyk, publicysta polityczny i historyczny. Prezes Fundacji „Łączka”. Studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w powojennej historii Polski. Autor książek: Bestie. Mordercy Polaków (2011), Oprawcy. Zbrodnie bez kary (2012), Bestie 2 (2013), Lista oprawców (2014), Moje spotkania z bestiami (2014), Rotmistrz Pilecki i jego oprawcy (2015), Obława na Wyklętych. Polowanie bezpieki na Żołnierzy Niezłomnych (2017). Syn prof. Tadeusza Ludwika Płużańskiego (1920–2002) – naukowca, więźnia stalinowskiego, członka Tajnej Armii Polskiej. 

„Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego wstrząśnie Polską, przeorze świadomość historyczną Polaków i spolaryzuje naród

Smarzo

Zbrodni Wołyńskiej nie nazywa się po imieniu. Nie mówi się o ludobójstwie, ale o bolesnych wypadkach, czy tragicznych wydarzeniach. Taką narrację widać w PiS-ie i PO. Te partie boją się prawdy. Film Smarzowskiego będzie wydarzeniem politycznym — rozmowa z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim.

Stefczyk.info: Skrajne ugrupowania na Ukrainie w ostatnich wyborach parlamentarnych zdobyły słaby wynik. Jedynie jedna przekroczyła próg wyborczy. Czy ostrzeżenia przed banderowskimi resentymentami nie okazały się przesadzone?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Wbrew dominującym sugestiom te partie nie uzyskały marnego wyniku. Sumując poparcie Prawego Sektora, Swobody i Partii Radykalnej widać, że dość spora grupa wyborców popiera ten nurt. A przecież Partia Radykalna weszła nawet do parlamentu. A ich sztandarową postacią jest Jurij Szuchewycz, mający 80 lat. To jest syn jednego z dowódców UPA. Odwoływanie się do UPA na pewno będzie mocno obecne w ukraińskiej polityce.

wołyń3

Jednak to będzie ograniczone do jednej, słabej partii parlamentarnej.

Niekoniecznie. Przecież i w innych ugrupowaniach znajdują się zwolennicy tego nurtu. Wystarczy wspomnieć o partii Samoobrona Andrija Sadowego, mera Lwowa, który oficjalnie honorował UPA. To za jego kadencji postawiono pomnik Bandery we Lwowie. On wielokrotnie mówił, że ideologia banderowska jest mu bliska. Takie same głosy można usłyszeć z ust działaczy partii Batkwiszczyna Julii Tymoszenko. Dla mnie jednak największym zaskoczeniem i rozczarowaniem jest postawa prezydenta Petro Poroszenki, który przyłączył się do tej gloryfikacji.

wolyn_smarzowski_plan_8

W jaki sposób?

Ogłosił dzień 14 października, czyli rocznicę powstania UPA, dniem państwowym. Reasumując, widać, że po ukraińskich wyborach środowisko i tematyka związana z UPA będzie obecna. Usypianie opinii publicznej, mówienie, że banderowcy wszystko przegrali, jest bezpodstawne.

wołyń

O relacjach polsko-ukraińskich będzie zapewne głośno przez jakiś czas. A to m.in. za sprawą filmu Wojciecha Smarzowskiego. Jako pierwszy postanowił nakręcić obraz poświęcony ludobójstwu na Wołyniu. Dobrze, że taki film powstaje?

To jest bardzo ważna inicjatywa. Wciąż panuje bowiem zmowa milczenia w sprawie tematyki ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Ani Andrzej Wajda, ani Krzysztof Zanussi, ani żaden inny filmowiec nie chcieli tego tematu. Ten temat jest zamiatany pod dywan – ze względu na tzw. poprawność polityczną i teorię Giedroycia. Pierwszym ze znanych filmowców, który odważył się podjąć ten temat, jest Wojciech Smarzowski. Co bardzo ważne, on opiera się na książce „Nienawiść” Stanisława Srokowskiego, znanego pisarza kresowego. On przełamuje od lat zmowę milczenia. Jeśli film odda wiernie książkę Srokowskiego, to ten obraz będzie wydarzeniem.

smarzo

Można się spodziewać burzy?

Na pewno będziemy widzieć atak na Smarzowskiego. Tradycyjnie usłyszmy, że to nie czas, że nie teraz itd. Jednak o Katyniu tak samo mówiono w czasach PRL-u, czy o rzezi Woli. Podziwiam odwagę Smarzowskiego, że przełamał poprawność polityczną. Uważam, że jego film będzie wydarzeniem. On pokaże również kłamstwo, jakie panuje w tej sprawie w Polsce.

O jakim kłamstwie ksiądz mówi?

Zbrodni Wołyńskiej nie nazywa się po imieniu. Nie mówi się o ludobójstwie, ale o bolesnych wypadkach czy tragicznych wydarzeniach. Taką narrację widać w PiS-ie i PO. Te partie boją się prawdy. Film Smarzowskiego będzie zapewne i wydarzeniem politycznym.

Szczegóły dotyczące okrucieństwa oprawców mordujących Polaków na Wołyniu szokują. Film Smarzowskiego będzie szokiem dla Polaków?

Tak, sądzę, że to będzie szok. Na Wołyniu, na Kresach Wschodnich działy się dantejskie sceny. Jakiekolwiek pokazanie tych scen jest szokiem. Jednak wg mnie większy szok może wywołać fakt, że Polacy byli przez tyle lat okłamywani w tej sprawie. Przez kilka pokoleń tłumaczono, że czegoś takiego nie było, że to były jakieś lokalne wydarzenia i przypadki. Ludobójstwo zawsze jest szokiem. W tej sprawie powinno się szokować, żeby budzić ludzi, żeby pokazać prawdę historyczną.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

stefczyk.info