Reset Kościoła – przepowiednia ks. prof. Josepha Ratzingera z 1969 r.

Ks. prof. Joseph Ratzinger, 1969 r.
„Z dzisiejszego kryzysu wyłoni się Kościół, który straci wiele. Stanie się nieliczny i będzie musiał rozpocząć na nowo, mniej więcej od początków” – przepowiadał 42-letni ks. prof. Joseph Ratzinger w 1969 roku podczas wykładu radiowego w rozgłośni Hessian Rundfunk.

Z dzisiejszego kryzysu wyłoni się Kościół, który straci wiele. Stanie się nieliczny i będzie musiał rozpocząć na nowo, mniej więcej od początków. Nie będzie już więcej w stanie mieszkać w budynkach, które zbudował w czasach dostatku. Wraz ze zmniejszeniem się liczby swoich wiernych, utraci także większą część przywilejów społecznych.

Rozpocznie na nowo od małych grup, od ruchów i od mniejszości, która na nowo postawi wiarę w centrum doświadczenia.

Będzie Kościołem bardziej duchowym, który nie przypisze sobie mandatu politycznego, flirtując raz z lewicą, a raz z prawicą.

Będzie ubogi i stanie się Kościołem ubogich.

Wtedy ludzie zobaczą tę małą trzódkę wierzących jako coś kompletnie nowego: odkryją ją jako nadzieję dla nich, odpowiedź, której zawsze w tajemnicy szukali.

ks. prof. Joseph Ratzinger, 24 grudnia 1969 r., na zakończenie cyklu wykładów radiowych w rozgłośni Hessian Rundfunk.

Tekst przemówienia ukazał się po polsku w 1975 r. w książce Josepha Ratzingera „Wiara i przyszłość”.

Joseph Ratzinger, Wiara i przyszłość, wyd. PAX, Warszawa 1975.

Reklamy

Ewolucyjny, pokoleniowy rozpad Kościoła katolickiego w Polsce. Drastyczna dysproporcja pomiędzy pokoleniami w podejściu do kwestii wiary

Po roku ’89 w Polsce wielokrotnie zmieniały się rządowe gabinety i koalicje. W każdej z nich zasiadała jedna siła polityczna – Kościół katolicki. Niezależnie, czy rządzili postkomuniści, czy obóz solidarnościowy, lewica, prawica, czy centrum, każdy układ dbał o materialne i ideologiczne interesy Kościoła.

Politycy zakładali, że z Kościołem w Polsce politycznie wygrać się nie da. Że instytucja ta cieszy się zbyt wielkim zaufaniem Polaków, by na poważnie można negocjować z nią inny kształt stosunków z państwem i społeczeństwem obywatelskim.

Nie sposób dziś powiedzieć, na ile te założenia były prawdziwe w latach 90., czy dwutysięcznych. Możemy jednak już powiedzieć, że najpewniej nie będą prawdziwe w przyszłości. Przeprowadzane właśnie przez amerykańskie Pew Resaerch Center badanie w 109 państwach świata dowodzi, że Polska jest liderem w spadku religijności młodych. Dane wyraźnie pokazują przepaść, jaką w dzisiejszej Polsce w podejściu o Kościoła i religii wyznacza mniej więcej wiek czterdziestu lat. 40 proc. starszych Polaków deklaruje, że religia jest dla nich „bardzo ważna”, wśród młodszych jedynie 16 proc.. Podobne różnice pojawiają się w pytaniach o praktyki religijne.

Co to wszystko znaczy? To, że wbrew nadziejom Kościoła Polska podlega procesom sekularyzacji podobnie, jak każde inne bogacące się społeczeństwo. Nawet jeśli część z młodych w późniejszym życiu jakoś do Kościoła wróci, to co najwyżej spowolni to zmiany – ale ich nie zatrzyma.

Zmiany w postawach wobec religii nie pozostaną bez wpływu na politykę…

[…]

autor: Jakub Majmurek

Całość czytaj na:

https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/opinie/czy-odp%C5%82yw-m%C5%82odych-od-ko%C5%9Bcio%C5%82a-zmieni-polsk%C4%85-polityk%C4%99/ar-AAz2uKQ?ocid=spartandhp

Czytaj również:

Polscy biskupi to wyrafinowani politycy, gdyż uprawiają politykę, milcząc. Milcząc o sprawie najważniejszej z ważnych: o systemowym ludobójstwie Słowian

Abp Wojciech Polak, prymas Polski, podczas programowania niewolników – piramida jest głównym kodem programującym populację ludzką w aktualnym obiegu ewolucyjnym (fot. Marek Lapis/Forum)
W wywiadzie dla najnowszego numeru „Tygodnika Powszechnego” prymas Polski, abp. Wojciech Polak, stwierdził, że „Kościół nie miesza się do polityki”. Czy prymas Polski ma rację? Czy to rzeczywiście prawda, że Kościół nie miesza się do polityki? Po głębszej analizie okazuje się bowiem, że „polscy” biskupi to bardzo wyrafinowani politycy, gdyż uprawiają politykę, milcząc. Milcząc o sprawie najważniejszej z ważnych…

Czy to rzeczywiście prawda, że Kościół nie miesza się do polityki? Fakt, że kapłani Kościoła katolickiego nie mogą w czasie liturgii wskazywać wiernym konkretnych politycznych opcji wyborczych, nie oznacza, że Kościół nie bierze udziału w życiu politycznym. Już chociażby przez sam fakt, że Kościół o najważniejszych sprawach dotyczących zdrowia i życia ludzkiego milczy, świadomie staje po jednej ze stron sporu o człowieka – staje po stronie antyludzkiej.

Poprzez samo swoje milczenie o dokonującym się na naszych oczach ludobójstwie rasy Słowian, Kościół staje po stronie antyludzkiej i antysłowiańskiej.

Kościół katolicki doskonale bowiem wie o depopulacyjnych mechanizmach zarządu naszą przepiękną planetą. Watykan wie o ludobójczym planie globalnych „elit” realizowanym poprzez wielopoziomową depopulacyjną agendę obejmującą m.in.:

  • szczepionkowy holokaust;
  • systematyczne samolotowe opryski (chemtrails) w formie neurotoksycznych aerozoli rozpylanych codziennie od lat, bez naszej zgody i wiedzy, nad naszymi głowami;
  • ludobójczą farmakoterapię;
  • wprowadzanie na rynek żywności transgenicznej (GMO);
  • negatywne programowanie (wykorzystanie zjawiska pamięci wody) oraz zatruwanie żywności (neurotoksyczne i rakotwórcze dodatki, nielegalne wpuszczanie na rynek mięsa z klonowanych zwierząt);
  • nielegalne, tajne, drastyczne eksperymenty pseudomedyczno-wojskowe związane z elektronicznym skrytym nękaniem polskiej słowiańskiej ludności cywilnej poprzez zdalne wpływanie na umysł starannie wyselekcjonowanych ofiar w celu przejęcia nad nimi całkowitej kontroli (mind control), co u ofiar może objawiać się m.in. słyszeniem głosów w głowie, szumami w uszach; jedną z wielu form nękania wybranej ofiary jest np. gang stalking, a więc eksperymenty z grupowym zastraszaniem jednostki.

Watykan, posiadając jeden z najnowocześniejszych na świecie teleskopów – w miejscu nieprzypadkowym: na Mount Graham (Dzil Nchaa Si An) w Arizonie (święta góra Indian Ameryki Północnej; korytarz powietrzny i miejsce częstych manifestacji UFO) – i prowadząc (jezuici) od lat wnikliwe badania na ten temat, bardzo dobrze wie również o istnieniu… pozaziemskich cywilizacji.

Biskupi Kościoła katolickiego, w tym „polscy” biskupi, doskonale wiedzą o wymierzonym przeciwko człowiekowi na tej przepięknej planecie i od lat bezwzględnie realizowanym projekcie Nowego Porządku Świata.

Strojny w masońskie insygnia prymas Polski, abp Wojciech Polak, podczas rytuału ściągania energii z Polaków RODaków Słowian i przekazywania jej obcym bogom. Inauguracja masońskiej Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie-Wilanowie 11 listopada 2016 r.

A jeżeli Watykan z Nowym Porządkiem Świata nic wspólnego nie ma – a aż tak dużo o nim wie – dlaczegóż milczy? Dlaczegóż swej pasterskiej roli nie wypełnia i zagubionych owieczek przed wygłodniałym wilkiem nie ostrzega?

Watykan więc o tym wszystkim wie.

Wie — i milczy.

Kościół katolicki poprzez woje milczenie bierze jak najbardziej czynny udział w polityce! 

W antyludzkiej polityce.

Mówiąc „Watykan”, mam oczywiście na myśli tych, którzy tam naprawdę rozdają karty i pociągają za sznurki, a więc przede wszystkim watykańską lożę masońską P2 (Propaganda Due) oraz inne tajne (mniej lub bardziej satanistyczne) działające tam stowarzyszenia.

Międzynarodowe imperium watykańskie jest prostą kontynuacją Imperium Rzymskiego – w nieco zmienionej formie, ale nadal z identyczną hierarchiczną strukturą administracyjno-prawną:

  • cesarz/papież;
  • senat rzymski/kolegium kardynalskie;
  • wspólny dla całego imperium kodeks karny;
  • bezpośrednio podporządkowani głowie imperium namiestnicy w prowincjach, z uprawnieniami sądowniczymi (w tym samym wywiadzie abp Polak grozi kapłanom swojej prowincji najsurowszą z możliwych, bezwzględną karą suspensy).

Watykan jest prostą kontynuacją Imperium Rzymskiego, a Imperium Rzymskie jest prostą kontynuacją starożytnego Imperium Egipskiego.

Izyda karmiąca Horusa

Starożytne Imperium Egipskie jest zaś prostą kontynuacją, założonego przez nieprzyjazną Słowianom pozaziemską rasę gadzią, Imperium Babilońskiego.

Te imperia przez tysiąclecia nami zarządzają, programując nas na niewolników za pomocą religii. I to jest ta sama, osnuta na tej samej programującej matrycy religia, dostosowana jedynie do kolorytu danej epoki. Podręcznikami do mind control populacji ludzkiej na tej przepięknej planecie są w każdej epoce tak zwane święte księgi oraz konkretne symbole. Głównym kodem programującym gatunek ludzki w aktualnym obiegu ewolucyjnym jest symbol piramidy.

Prymas Polski abp. Wojciech Polak świadomie programuje swoich wiernych na niewolników, co udowadnia – udokumentowany na fotografii – jego starannie, metodycznie wykonany gest wobec zgromadzonego tłumu wiernych. Politycy-masoni oraz biskupi-masoni (którzy, jak tu dowiedziono, również są politykami) bardzo często igrają ze swoimi niewolnikami, prezentując im przeróżne „zabawne” gesty o wiadomej proweniencji i wiadomej funkcji.

Rok 2017 jest początkiem ewolucyjnego procesu rozpadu wszystkich religii na naszej przepięknej planecie.

Polacy RODacy Słowianie budzą się.

Słowianom SŁAWA!

TAW

Czytaj również:

Czego w sprawie ks. Krzysztofa Charamsy nie dowiesz się ani z lewackich, ani z katolickich mediów…

charamsa_mem

Rozwalić od środka tak silną strukturę jak Watykan, może tylko Polak… Znany dotychczas jedynie w watykańsko-masońskich kręgach ks. dr Krzysztof Charamsa w ciągu jednej godziny stał się postacią historyczną. Wszedł bowiem w rolę iskry, która sprawnie odpaliła lont pod bliskim już wybuchem ostatniej w dziejach Kościoła katolickiego – apokaliptycznej, kończącej jego dzieje – od dawna przygotowywanej… schizmy.

Jeśli ktoś myśli, że za tą misternie zaplanowaną, czasowo z ważnymi wydarzeniami ściśle zsynchronizowaną (w Rzymie: synod; w Polsce: próba przepchnięcia ustawy o uzgodnieniu płci, zbliżające się wybory) oraz wielopoziomowo i metodycznie, po mistrzowsku precyzyjnie odpaloną medialno-piarowską akcją stoi jeden człowiek – ten nic z tego, co się właśnie wydarza, nie rozumie.

charamsa-tygodnik-powszechny

Nie trzeba być watykanistą, politologiem czy historykiem, by dostrzec przemawiające z medialnej tuby namiętnymi ustami ks. Charamsy bardzo konkretne interesy jakiegoś bardzo potężnego i wpływowego, równie konkretnego środowiska. Chodzi oczywiście o watykańskie homolobby, całkowicie zinfiltrowane przez watykańską, a w istocie ogólnoświatową przecież, masonerię.

Ks. Charamsa był zapewne od dawna na ten przyczółek operacyjnie prowadzony, a uprzednio: metodycznie i taktycznie, doskonale z tysiąca podobnych mu istot wyselekcjonowany. Ważną tu bowiem rolę odgrywają tak zupełnie nieistotne medialnie szczegóły jak inteligencja, wykształcenie, pochodzenie (katolicka, „homofobiczna” Polska, ojczyzna konserwatywnego Jana Pawła II), status (prestiżowe stanowisko sekretarza współczesnej Świętej Inkwizycji) czy powalająca kobiety i mężczyzn figura filmowego amanta – wyjęta wprost z modowego wybiegu lub i z samego Hollywood.

charamsa

charamsa

charamsa

I gdyby nawet rzeczony nasz bohater protestował przed tego typu obrotem koła Bożego Młyna, byłby do takiego obrotu rzeczy po prostu zmuszony, gdyż zarówno braci z lóż, jak i z łóż wiąże na wieki jedno: fotograficzna i filmowa dokumentacja ich nie zawsze publicznych poczynań.

charamsa

Wygląda więc to wszystko na bardzo przemyślaną i od dawna planowaną, zintegrowaną akcję próby masońskiego zamachu stanu w Watykanie. I jeśli wierzyć watykańskim kuluarowym plotkom, jakoby dokument końcowy (wersja po myśli homolobby i masonerii) startującego dziś Synodu Biskupów ds. Rodziny był już od wielu miesięcy przygotowany i tylko czekał na papieską posynodalną ratyfikację – całość zaczyna nabierać właściwych proporcji i puzzle powoli wpadają na swoje miejsce.

O tym bowiem, że ten właśnie synod jest oczkiem w głowie głównych watykańskich macherów, wiadomo nie od dzisiaj. Wiadomo nie od dzisiaj również i to, iż od wielu już miesięcy ultrakonserwatywni kardynałowie, biskupi i księża skupieni wokół idei inspirowanych z kręgów Bractwa św. Piusa X przygotowują oficjalne wystąpienie przeciwko papieżowi Franciszkowi – wraz z finalnym i uroczystym ogłoszeniem go heretykiem i antypapieżem.

Czekają tylko na bardzo mocny – bo doktrynalny – argument przeciwko niemu, a takim byłby bez wątpienia podpisany przez papieża „modernistyczny” posynodalny dokument końcowy umożliwiający udzielanie komunii świętej sakramentalnym krzywoprzysiężcom (złamanie przysięgi małżeńskiej jest w dotychczasowej doktrynie KK grzechem ciężkim) czy osobom żyjącym w wolnych związkach (w tym również w związkach homoseksualnych), czy choćby dopuszczający stosowanie w niektórych przypadkach (zagrożenie AIDS w krajach nierozwiniętych) antykoncepcji.

Jeden z patronów liberalnego skrzydła – „tęczowy” kardynał (gorący zwolennik aborcji i „homomałżeństw”) Godfried Danneels (ur. 1933), były prymas Belgii. Fot. chiesaepostconcilio.blogspot.it

Gdyby startujący dziś synod rzeczywiście zakończył się zwycięstwem liberalnej, „modernistycznej” frakcji Watykanu, droga do ogłoszenia ostatniej w dziejach Kościoła katolickiego schizmy stanęłaby już otworem.

Gdyby jednak i tym razem widzialny rozłam w Kościele się nie dokonał, jego erozja i tak jest już aż nadto widocznym i przez nikogo niekwestionowanym dziś faktem, który już wkrótce i tak musi doprowadzić do oficjalnego rozpadu widzialnej struktury tej dwutysiącletniej instytucji. Musi doprowadzić, ponieważ Przestrzeń nie udźwignie na dłuższą metę permanentnie utrzymywanego, tak wysokiego napięcia społecznego.

Nieoficjalnie duchowa schizma i tak już się dokonała, gdyż tysiące katolickich księży i biskupów, również wielu kardynałów, od dwóch już lat żyje w wewnętrznej hipokryzji: podczas mszy świętej modlą się za biskupa Rzymu i przed wiernymi uznają jego zwierzchność, zaś poza ich oczami i wbrew własnym publicznie wypowiadanym słowom, kwestionują jego władzę i uznają go za jawnego heretyka i antypapieża. Bardzo wymowne dekadenckie memento oraz apokaliptyczne signum temporis.

Ultrakonserwatywny kardynał Raymond Leo Burke (ur. 1948) - młot na "heretyka, antypapieża" Franciszka . To on stanie na czele ostatniej schizmy w dziejach Kościoła katolickiego
Konserwatywny kardynał Raymond Leo Burke (ur. 1948) – młot na „heretyka”, „antypapieża” Franciszka. To on zapewne stanie na czele ostatniej schizmy w dziejach Kościoła katolickiego

kard-raymond-leo-burke

Cardinal Raymond Burke
Kard. Raymond Leo Burke

Czas już znacznie – jak wszyscy widzimy – przyspieszył, wydarzenia zaczynają nabierać tempa i już wkrótce mogą zacząć dziać się lawinowo…

TAW

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/10/04/czego-w-sprawie-ks-krzysztofa-charamsy-nie-dowiesz-sie-ani-z-lewackich-ani-z-katolickich-mediow/

O zbliżającej się Ostatniej Wiekiej Schizmie w dziejach Kościoła katolickiego coraz głośniej. Watykanista Xavier Rynne potwierdza groźbę schizmy i demaskuje „wielką manipulację proceduralną podczas synodu”:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/10/06/watykanista-xavier-rynne-o-grozbie-schizmy-i-wielkiej-manipulacji-proceduralnej-podczas-synodu/

Wieści z Watykanu:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/wiesci-z-watykanu/

Watykan wraz z masonerią uciszają biskupów, manipulują nimi, szantażują, łamią ich sumienia. Dramatyczny list otwarty arcybiskupa Jana Pawła Lengi do Narodu Polskiego

abp jan pawel lenga

„Niestety w naszych czasach staje się coraz bardziej oczywiste, że Sekretariat Stanu w Watykanie obrał kurs politycznej poprawności. (…) W dzisiejszych czasach głos większości biskupów przypomina raczej milczenie baranów w obliczu rozwścieczonych wilków, podczas gdy wierni pozostawieni są samym sobie niczym bezbronne owce” – wzywa Polaków do pobudki abp Jan Paweł Lenga.

Poniżej prezentujemy dramatyczny list otwarty arcybiskupa Jana Pawła Lengi:

Refleksje na temat niektórych aktualnych problemów kryzysu Kościoła Katolickiego

Znałem osobiście wielu kapłanów, którzy byli więźniami stalinowskich więzień i obozów, i którzy mimo wszystko zachowali wierność wobec Kościoła. W okresie prześladowań z miłością wypełniali oni swój kapłański obowiązek głoszenia doktryny katolickiej, a jednocześnie wiedli godny żywot, naśladując Chrystusa, swojego niebiańskiego Nauczyciela.

Ja sam ukończyłem moje studia kapłańskie w podziemnym seminarium w Związku Sowieckim, zarabiając jednocześnie na chleb pracą własnych rąk. Zostałem wyświęcony na księdza potajemnie, pod osłoną nocy, przez bogobojnego biskupa, który sam cierpiał prześladowania za wiarę. Już w pierwszym roku mojego kapłaństwa zostałem wydalony przez KGB z Tadżykistanu.

Continue reading „Watykan wraz z masonerią uciszają biskupów, manipulują nimi, szantażują, łamią ich sumienia. Dramatyczny list otwarty arcybiskupa Jana Pawła Lengi do Narodu Polskiego”

Polski katolicyzm nie jest ani religią, ani chrześcijaństwem, lecz ideologią – profesor Stanisław Obirek

stanislaw-obirek

Polski katolicyzm nie jest ani religią, ani chrześcijaństwem, lecz ideologią pozwalającą na odróżnianie się od innych, zwalczanie tych, którzy nie podzielają jego poglądów – mówi prof. Stanisław Obirek w rozmowie z Dorotą Wodecką.

Trudno zliczyć, ile razy jezuicki teolog, historyk i antropolog Stanisław Obirek podpadł przełożonym. Na pewno w 1998 roku, kiedy wbrew decyzji Kongregacji Nauki Wiary potępiającej dzieła hinduskiego jezuity i mistyka Anthony’ego de Mello napisał w „Tygodniku Powszechnym”, że „medytacja de Mello dała mu wolność, tak konieczną w Kościele, a może przede wszystkim w autorytarnej strukturze zakonu”. I zapowiedział, że mimo zakazu nadal będzie korzystał z jego książek w pracy ze studentami. Kardynał Franciszek Macharski chciał mu wówczas odebrać prawo nauczania, ale wybronił go przełożony zakonny.           Continue reading „Polski katolicyzm nie jest ani religią, ani chrześcijaństwem, lecz ideologią – profesor Stanisław Obirek”

Ludzie się budzą – niemieckie i polskie kościoły pustoszeją…

koln-cathedral

218 tysięcy osób wystąpiło w 2014 roku ze wspólnoty kościoła rzymskokatolickiego w Niemczech – podała Konferencja Biskupów Niemieckich. To największy odpływ wiernych w historii. Katolicy stanowią już tylko niecałe 30% ludności Republiki Federalnej Niemiec.

W ubiegłym roku z kościołem zerwało więcej wiernych niż w rekordowym 2010, kiedy po serii afer pedofilskich „wypisało się” 181 193 obywateli. To również o 37 tys. więcej niż w 2013 roku. To gorzka pigułka do przełknięcia dla miejscowych hierarchów kościelnych. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, kardynał Reinhard Marx, wyraził „głębokie ubolewanie”.

Dane są bardzo precyzyjne ze względu na obowiązujące w Niemczech prawo podatkowe, które nakłada na każdego członka wspólnoty religijnej obowiązek zadeklarowania takiej przynależności w oświadczeniu fiskalnym. Osoby wierzące płacą podatek dochodowy wyższy o 8-10%. Zebrana w ten sposób pula środków jest przekazywana organizacjom religijnym, a także prowadzonym przez kościoły stowarzyszeniom. W ubiegłym roku wpływy z tytułu podatku kościelnego wyniosły 11 mld euro. Osoby, które nie deklarują przynależności do żadnego związku wyznaniowego, są zwolnione z obowiązku płacenia takiego podatku.

Liczbę katolików w Niemczech szacuje się obecnie na 24 miliony czyli 29,4% ludności.

autor: PN

źródło: http://strajk.eu/niemieckie-koscioly-pustoszeja/

Czytaj również: