Chciałam się z Wami przywitać. Czytam Was już kilka miesięcy. Byłam tu z 2 lata temu, ale bez urazy – to, co czytałam, uważałam za jakiś kosmos i odlot. W takim sensie, że pisaliście o rzeczach zupełnie dla mnie niezrozumiałych. Odeszłam stąd. Ale potem znów mnie coś tutaj przyciągnęło.

Do tej pory wiele dla mnie jest zadziwiające, ale inaczej to teraz odbieram. Mniejsza o to. Chciałam coś skrobnąć w kwestii mojego podejścia do Kościoła, bo akurat w tym temacie wiele u mnie się zmienia ostatnio 😉

Od roku stało się ze mną coś, że nagle zaczęłam sobie zadawać pytania. Z kościoła wracałam zamiast „w świętości”, to zgorszona. Zaczęłam wsłuchiwać się uważnie w kazania i dochodziłam do wniosku, że słyszę bełkot i samozaprzeczanie z ambony. Ale co tam, przecież „mądry, kształcony ksiądz” wie, co mówi, a „ciemna masa” i tak nie zrozumie, to można gadać górnolotnie, a bez składu, ładu i logiki.

Z dniem 1 listopada postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, ale „od czasu do czasu” chodził. Moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić.

Podczas kolędy proboszcz powiedział, że jak nie będziemy chodzić, to dziecka nam do pierwszej komunii nie dopuści – bardzo „po bożemu” – strachem najlepiej. Tak więc w związku z tym postanowiliśmy z mężem, że ani na religię chodzić nie będzie, ani do komunii nie przystąpi. Oczywiście po rozmowie z córką.

Chciałam jeszcze tylko dodać, że za dziecka matka prowadziła mnie do kościoła regularnie w środy i piątki, plus wiadomo – niedziela. Całe lata. Nawet do Częstochowy na piesze pielgrzymki chodziłam. Rodzina „od oka”, wręcz „święta”. Jak pisaliście o tym – taki program mi wgrano za dziecka. Do tego wystarczy dodać, że jako jedyna z pięciorga rodzeństwa byłam „kozłem ofiarnym” matki z narcystycznym zaburzeniem osobowości, i do tego przyzwalający tata.

I powiem Wam coś. Teraz wiem, że to dzięki matce oczy mi się otwarły (chyba po to taka matka „mi się dostała” 😉), a zachowanie księdza tylko mnie i męża utwierdziło w tym, że Kościół to jedna wielka ściema.

Przyzwyczajeni do tego, że „w coś wierzyć trzeba” szukaliśmy religii, gdzie myślą podobnie. Protestanci, prawosławni… Okazywało się, że to wszystko, to nie to.

Jakoś w internecie ktoś polecił książkę „Anastazja”, kilka tomów przeczytałam.

Władimir Megre, Anastazja. Tom I z serii „Dzwoniące cedry Rosji”. Wydawnictwo Stowarzyszenie „Wartościowa Książka”, 2017

Potem zaciekawiłam się historią Polski (w szkole szczerze nienawidziłam tego przedmiotu), zaczęło mnie interesować też zielarstwo: tego lata ususzyłam troszkę ziół, nawet pierwszą w życiu nalewkę zrobiłam (mina męża – bezcenna), gdyż dla mnie alkohol od zawsze mógł nie istnieć, i w końcu jakoś do Was znów trafiłam. Czytałam tu rzeczy nadal dla mnie dziwne. Jednak cytat „Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą” sprawił, że zimowymi wieczorami dosłownie chłonęłam wszystko, co mi w ręce wpadło bez tego dawnego: „Kościół tego nie pochwala, czary-mary, i to też złe”.

Aktualnie mój światopogląd się wywraca do góry nogami, gdy porównuję siebie do osoby sprzed roku.

Jako dziecko napracowałam się „w polu” i ogródku (jako dzieci byliśmy do pracy potrzebni – zwłaszcza ja, jako jedyna dziewczyna z rodzeństwa, byłam przyuczana do „służenia”, zwłaszcza matce) – i szczerze znienawidziłam prace polowe.

Teraz pierwszy raz mam własny ogródek z wszystkimi warzywami, jakie sobie zimą wymarzyłam. Po troszkę, ale jest 🙂 To naprawdę działa. Spisałam wszystko, zbierałam wiedzę i jakimś cudem w miejscu, gdzie rok temu był beton, teraz mam własny ogródek. Nawet trzech półek z własnymi przetworami się dorobiłam 🙂

Przede mną wiele pracy nad sobą. Mam strasznie mało wiary w siebie, ale to się zmienia. Zaczęłam na sobie testować. Całe lato chadzam boso. To też nowość dla mnie. Zaciekawiliście mnie ostatnio w temacie patrzenia w Słońce – zgłębiam temat w miarę możliwości 🙂

I codziennie czytam, co piszecie. Ja mam niewiele jeszcze tutaj do powiedzenia. Ciekawią mnie Wasze wpisy. Lubię Was czytać, zwłaszcza jak są odmienne zdania, bo motywuje i mnie to do myślenia.

I jeszcze jedna ważna zmiana u mnie. Teraz chcę wiedzieć, a nie wierzyć…

Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście, bo dzięki Wam poszerza mi się horyzont i zmienia sposób patrzenia na świat.

*

Chciałam dodać coś do tematu Kościoła, w którym się wypowiadałam. Kolejna rzecz, która utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robimy. Dziecko z dniem 2 września wypisane z lekcji religii, wczoraj musiałam donieść pismo w tej sprawie (choć wiem, że to niezgodne z prawem). Szkoła bezproblemowo podeszła, o dziwo, do tematu (bardzo związana z instytucją KK), więc i ja nie robię z tego problemu.

Przed chwilą odebrałam telefon z „kancelarii parafialnej”, i co usłyszałam?

Że ślubowaliśmy dziecko wychować po katolicku, a więc skłamaliśmy. WTEDY złożyliśmy krzywoprzysięstwo. W jakimś punkcie przy oświadczeniu przed ślubem podpisaliśmy, że ważne są dla nas wartości katolickie, znów poświadczyliśmy nieprawdę 😀 i na dodatek będziemy mieć problem z pochówkiem w parafii tej i każdej innej.

I jaki nasuwa się wniosek? STRASZENIE – i tylko to mają do zaproponowania. A kolejna rzecz – przekazanie tego, co miał do powiedzenia, przez telefon. To tak się to robi?

Kiedy jeszcze byłam w Kościele, kiedy byliśmy u niego po pomoc w sprawach wiary, zostaliśmy, przepraszam za wyrażenie, „olani ciepłym moczem”. Taka pomoc od nich, a teraz zastraszanie. Brak odwagi spojrzenia w oczy, więc przez telefon.

Oto „katolicka” postawa. Brawo księża, brawo Kościół. Otwieracie oczy. Dziękuję wam.

autor: Pałki Pałki

Reklamy

980 myśli w temacie “Postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić

  1. „To Nas uspokoi, wyciszy i nie róbmy nic na siłę, raczej leniuchujmy, a nie pogrążajmy się w smutku, że marnujemy cenny czas, bo ten czas Tu i Teraz jest nam dany na wyciszenie, odpoczynek, poznanie i wyrzucenie z siebie, tak jak to zrobiły ostatnio wiejące wichury, wszystkiego, co w nas jest jeszcze mroczne”.

    Aniu, wiem, że mi dobrze życzysz, ale nie zrozumiesz mnie, bo nie jesteś mną.
    Wcale nie chce się pogrążać w smutku. Niczego nie robię na siłę.
    Nie chcę w sobie zagłuszać emocji. Jestem psychicznie zmęczony, więc odpuszczam sobie tłumienie w sobie agresji.
    Niech będzie, co ma być.

  2. „W obecnym okresie wszystko, co w Nas jest zakotwiczone, zakodowane, a więc wszystkie matrixowe programy u osób będących już na świetlistej drodze oczyszczającej dają się we znaki, tak więc zwracajmy się do natury, pięknej stonowanej muzyki, spotykajmy się z ludźmi radośnie nastawionymi do życia”.

    Aniu, Moja Miłości, ale ja ostatnimi latami tak właśnie robiłem.
    Nikomu już nie wierze i jedynie na Siebie mogę liczyć.

    1. „Nikomu już nie wierze i jedynie na Siebie mogę liczyć.”

      Vikingu, stety czy niestety 😉 , każdy sam musi się uporać ze swoimi zmorami. Jakby nie było, nikt ich nie zna i nie ma szans ich rozpoznać tak dobrze jak my sami. Inni ludzie, natura, itd. to tylko wspomagacze tego procesu.
      W moim odczuciu najważniejsze jest to, aby odkryć w sobie i zaakceptować gotowość do wewnętrznej przemiany, po prostu bardzo jej chcieć i nie poddawać się.
      Zawierzanie innym ludziom może być czasem pomocne, ale tak naprawdę nie jest do tego niezbędne.
      Vikingu, rozwiązania tkwią w Tobie i nie wątpię, że posiadasz MOC znalezienia ich! 🙂

      1. Zasiałaś Ziarno w moim Sercu 🙂
        Szczerze, to ja akceptuję to, że mam w sobie tę agresję.
        Kiedyś z tym walczyłem i na siłę robiłem z siebie Aniołka:-)
        Jako dzieciak, to byłem przesadnie spokojny i dobrotliwy, ale zbiegiem lat się zmieniłem. Nawet mój wygląd zewnętrzny przez lata się zmienił. Ćwiczenia, ale też ciężkie doświadczenia z mojej przeszłości, spowodowały, że mam „ostrą twarz”. Przyznaje, że lubię ten mój wygląd. Teraz to inni faceci na ulicy patrzą na mnie z respektem i bardzo dobrze:-) To są moje barwy obronne;-)

      2. To prawda Ziarenko wszyscy musimy uporać się ze swoimi sprawami i jedynymi osobami które są wstanie tego dokonać . Takim już to jest . Jednakże w tym całym procesie wszelkich zmian , nie zapominajmy o jednym.
        Każdy czasem potrzebuje być wysłuchanym
        Każdy czasem potrzebuje rozmowy
        Każdy czasem potrzebuje by ktoś przytrzymał dłoń
        Każdy czasem potrzebuje być po prostu przytulonym .
        Gdy ma się szczęście natrafić na właściwą osobę , taka osoba potrafi pokazać ci co w Tobie jest najpiękniejsze , zawsze było .

      3. „Zasiałaś Ziarno w moim Sercu”

        Cieszę się bardzo. 🙂
        Proszę Cię, dbaj o to ziarenko – niech wyrośnie na piękną, dorodną roślinę zawsze skierowaną w stronę życiodajnych promyków Słońca, którą przeciwności mogą tylko wzmocnić, a nigdy nie złamać.

        „Nie wiem, czy jest gdzieś limit cierpień przypadających na JEDNEGO CZŁOWIEKA.
        Podobno dostajemy ich tyle, ile jesteśmy w stanie udźwignąć …”

        Janusz Leon Wiśniewski

      4. TAW, to musi być straszne przeżycie, i ta niemoc. I w momencie próby ratunku i w myśleniu potem: Dlaczego nie przyszła, nie powiedziała o problemach…. Może można było zaradzić… Ale… tu można napisać wszystko… a to i tak nie ma w takiej sytuacji znaczenia.

    2. „Nikomu już nie wierze i jedynie na Siebie mogę liczyć.”
      Ja wierzę ludziom, ale jestem ostrożna i mam oczy i serce szeroko otwarte. Zasada ograniczonego zaufania jest zasadą obowiązującą w dzisiejszych czasach, niezależnie od miejsca, by nie dać się zrobić w kozią mordę.

      1. Anamiko mam tak samo, jeśli ufam to nie do końca i zawsze dobrze na tym wychodzę. 🙂

        A piosenka „Romantycznie” jest też moją ulubioną jeszcze z lat wcześniejszych mojego życia i tak już pozostanie. 🙂

        Viking Scyta , dziękuję Vikingu, tym słowem „romantycznie” przywrócił moje wspomnienia i marzenia tamtych lat, były romantyczne, oczekiwane i nadal jeszcze tkwią w moim sercu.
        Tak, tak pozostałam nadal romantyczką, ale już bardziej dojrzałą i wiedzącą czego pragnę i za tym podążam.

        Z miłością pozdrawiam Cię piękny Ziemski Aniele. ❤

  3. „My z Anią po ostatniej rozmowie stwierdziłyśmy, że siedzimy, a w zasadzie leżymy 🙂 głęboko w malinach”.

    Dziewczęta, chętnie bym też się w takich malinach głęboko położył i umorusał cały. Położyłbym się taki, jak mnie Bóg stworzył 😁
    Zabawy w malinach i pomyślałem o Was Gorących Dziewczynach 😄 🙂 Na samą myśl łeb mi dymi 🤣

    1. Vikingu u Nas pada, to szybko by Ci ten dym, czy nawet ogień ten deszcz ugasił. >) 🙂 🙂

      Nie wiem co jest grane, ale jak nigdy dzisiaj ciągnie mnie do kontaktów z ludźmi.

      Zazwyczaj lubię się zamykać w swojej samotnej samotności i to mi wystarcza, ale od wczoraj coś się przełamało, gdyby nie deszcz poszłabym na mój jesienny spacer do Dąbkowego mojego Lasku.🌳🌳🔆🌳🌳 coś wymyślę, może do kogoś zadzwonię , kto zechce przy niedzieli ze mną pogadać. 🙂

  4. Vikingu, brawo za odwagę – za taki szczery wpis…
    W ogóle nie przejmuj się tym, że pijesz piwo – rób to, jeśli tak czujesz, że potrzebujesz i nie miej z tego żadnych wyrzutów.
    Przecież robisz to całkiem świadomie.

    Cokolwiek się dzieje – trzeba się temu poddać i samo odpłynie.
    Gdzieś tu na blogu napisałeś, że tutaj to masz z kim porozmawiać…
    Zachęcam Cię do spotkań z ludźmi w realu, mieszkasz chyba w dużym mieście – to daje dużo możliwości…
    Żadne pisanie czy rozmowy telefoniczne nie zastąpią spotkania.
    Wyjdź do ludzi 🙂 , SPOTYKAJ, POZNAWAJ.
    To takie moje skromne zdanie w tym temacie…

    Co innego pisać, rozmawiać przez telefon, a co innego spotkać się i pobyć ze sobą…

    Dużo sobie tu nawzajem piszemy miłych rzeczy, ale pamiętajmy, że gdybyśmy się tak spotkali, to już niekoniecznie byłoby miło…
    I takie mamy prawo – nie musimy wszystkich lubić i też inni nie muszą nas lubić.

    Indios Bravos „Nie chcę (takie moje prawo)” https://www.youtube.com/watch?v=nf9X50WNwi0

    W każdym razie, Vikingu, wracaj do Słońca 🙂
    Deine Lakaien „Return” https://www.youtube.com/watch?v=RFeZyEi3Sq8

    1. Melissko, Moja Miłości, oczywiście w realu znam ludzi, ale czasami są mało towarzyscy i zajęci sobą. Z nimi nie mogę sobie pozwolić na taką szczerość jak tu na Blogu. O pewnych intymnych sprawach to mogę jedynie tu z Wami pisać, bo Wiem, że mnie Szanujecie ( nawet jak czasem totalne głupoty wypisuje ).

  5. 19 lipca tego roku był dla mnie Dniem Płaczu (a miało być zupełnie inaczej) – po prostu wszystko się zaczęło psuć, miałam paskudny nastrój, mimo że gościła u mnie siostra ze swoim mężem…
    Wyszłam zapłakana na uliczkę, na ławce siedział mężczyzna—i niesamowite – słuchał piosenki, którą bardzo lubię—powiedziałam mu to, a on odpowiedział, że właśnie Damian ma koncert i żebym wzięła jego rower i szybko podjechała pod scenę.
    Pożyczył mi swój rower… Och, jaką ulgę przyniosło mi tych kilka piosenek Damiana, a zwłaszcza jego przekazy. I tak sobie dalej płakałam słuchając… To był dla mnie mega oczyszczający dzień, a dzień następny był już… zupełnie inny.

    Vikingu, przeczytaj sobie chociaż tekst tej piosenki i WIEM, ŻE DASZ RADĘ, nie wiem w jaki sposób, Ty też może nie wiesz, ale ! dasz sobie radę 🙂
    NOSISZ W SOBIE WSZYSTKO, CO POTRZEBA 🙂
    Damian Skoczylas „Kto ma siłę iść pod prąd” https://www.youtube.com/watch?v=ItxQgdSzdNw

    Oczywiście, że Ciebie szanujemy,
    wielki szacun ! 🙂

    1. Melissko, Moja Miłości 🙂 Dziękuje za ten utwór. Bardzo fajna muzyka i tekst też mi się spodobał. Nie spodziewałem się tego, że mi się ta muza aż tak spodoba. Gdy się kiedyś spotkamy, to z Wielkim Szacunkiem ucałuję Ciebie w głowę, w czoło 🙂 👍

    1. O tak Ewo Nulina to cudna istota, ale nie bardziej cudna od .zwykłych’ ludzi, których spotykamy na co dzień…
      Każdy z nas ma swoją historię, swoje doświadczenia…
      Swoim skromnym zdaniem uważam, że wszystko co nam potrzebne objawi, ukaże nam się w odpowiedniej chwili.
      Wszystko co nam potrzeba nosimy w sobie.
      I to jest najbardziej niezwykłe.

    2. Kochana Ewo, Dziękuje Ci, że nie byłaś obojętna na moje rozterki tu na Blogu. Dziękuje, że mi poleciłaś tę rozmowę z Nuliną. Jestem tym filmem Bardzo Zbudowany 🙂 Tego mi było właśnie Trzeba. Nulina, jest Mądrą i Inspirującą Niewiastą. Przyznaję się do tego, że w przeszłości miałem wypaczony „obraz kobiety”, bo bywało tak kiedyś w moim Życiu, że kobiety postrzegałem jako drapieżne i krwiożercze dominy. 😀 Na szczęście z biegiem lat zaczęło się to u mnie zmieniać i teraz coraz bardziej mi się podoba Ciepło kobiety i Jej Delikatność, Wrażliwość 🙂
      Uważam, że nawet największy Łobuz, Zbój i Zakapior, może doznać wewnętrznej przemiany pod wpływem kobiecej Czułości i Miłości 🙂 Dzisiaj się jakoś tak romantycznie nastroiłem 🙂

      1. No i tak trzymaj, przecież zawsze spotykamy na swojej drodze to o czym z czułością lub złością myślimy, czyli zaprzątamy sobie „głowę” 🙂 https://www.youtube.com/watch?

        Romantycznie – Joanna Rawik

        Romantycznie to pojmować tylko tak
        jak pojmuje niebo ptak, drzewa, wiatr

        Romantycznie znaczy kocham ty i ja
        znaczy Chopin wielki gra
        pocałunki bicie serca i akordy

        Kocham świat
        za zasłoną szarych dni
        choć nie zawsze wiem jak żyć
        w uśmiechu łzy

        Kocham świat
        gdy przychodzi mi na myśl
        może kiedyś go zabraknie
        i ostatnie z moich pragnień
        moich marzeń się nie spełnia

        romantycznie to jest szukać nowych prawd
        to jest zdobyć jedna z gwiazd
        niech rozpali świat
        romantycznie
        znaczy gorycz trudnych chwil
        znaczy tysiąc przebyć mil
        by odzyskać, by przebaczyć, by zapomnieć

        Kocham świat
        za uczucia pierwszy szal
        choć wspomnienia młodych lat
        w radości żal
        kocham świat
        Fryderyku powiedz sam
        ile szczęścia można znaleźć
        albo wcale
        żadnych pragnień, żadnych marzeń
        co się spełnią

        Romantycznie to jest wierzyć w urok chwil
        to w porywie szukać sil na zwyczajne dni
        romantycznie znaczy więcej niż ty sam,
        niż pojąć wprost się da, nieprzytomnie,
        nierozsądnie romantycznie

        Kocham świat
        ten po którym los mnie gna
        chciałbym poznać go do cna
        czy można tak

        Kocham świat
        pośród ludzi, pośród spraw
        może znajdę co się śniło
        co tęskniło za co warto oddać wszystko
        czy to miłość

        Kocham świat
        choć potrafi tak być zły
        gdy muzyka twoja brzmi
        znów chciałbym żyć

        Kocham świat
        Fryderyku jak i ty
        lecz tak nigdy nie wyrażę
        tej miłości
        tyle pragnień tyle marzeń
        niech się spełnia.

      2. Vikingu, ale ładnie napisałeś!
        Zwłaszcza tych kilka ostatnich zdań.
        Lekko jestem zdziwiona, że aż tak piosenka Damiana Ci się spodobała 🙂 fajnie.
        Mój dobry kolega-braciszek nagle zaczął mnie parodiować i… tak zaczęłam się z tego śmiać, że aż leciały mi łzy oraz pobolewał brzuch ze śmiechu. Nie obraziłam się ani razu!
        Słuchajcie, tj. czytajcie 🙂 to jest wspaniała terapia – oczyszczenie.
        Jeszcze kilka dni temu znowu przypłynęły do mnie myśli, że ze mną może jest cos nie tak… a po tych śmiechach to powiem Wam, że jeszcze bardziej nabrałam dystansu do swojej osoby i jeszcze bardziej akceptuję samą siebie.
        POLECAM WAM takie „zabawy” w domu.

        Braciszek Marcin na koniec powiedział: „Niewiarygodne, nie robisz żadnych fochów i nie ma z Tobą żadnych problemów… hmm… – to jest nie do zniesienia” – jakie to miłe 🙂

  6. Słucham …wizualizuję… albo w całkowitej ciszy siadam wśród drzew… wyłączam się z otoczenia… siędzę jakby otępiona… bez kontaktu z chaosem …
    Tak udaje się widzieć energie…aury…

    Od najmłodszych lat tak miałam…
    W RODzinie nazywali to że się ”izoluję…”

    Jasny gwint…kontakt ze Żródłem nazywali…”izolacją”
    …ucieczkę od chaosu…nazywali ”izolacją”…

    /izolacja: odosobnienie, odseparowanie, odizolowanie, osamotnienie, …/

    Nazywam to ochroną przed ….parawanem…odłączeniem…
    otuliną…
    Bez wyłączenia się z gonitwy myśli i chaosu dnia codziennego ..
    nie będzie wewnętrznego spokoju…
    Wszystko wibruje i faluje…możesz to widzieć…
    Pozdrawiam z Serca do Serca..

    .https://www.youtube.com/watch?v=D2KRO0qRDhU

    1. Ja lubię się „izolować”, wyłączać. Miałem tak i mam. Odłączenie od matrixa, nie zasilanie wirtualnej rzeczywistości.
      Ciekawe jak wszystko w matrixie jest odwrócone.
      Izolacją jest stan kiedy reagujemy na iluzję.
      Kiedy ją przeoczamy, nie izolujemy się, chyba że od niej, by zintegrować ze Źródłem.
      Przeoczać by spojrzeć głębiej. Przeoczać ją bo nie jest prawdziwa.
      Przeoczać to wybaczać, jak ktoś powiedział, by spojrzeć głębiej.
      Lubię patrzeć w tą niby pustą głębię.
      Ktoś inny powiedział Bóg Ojciec, to materialna nicość i potencjalna wszystkość. Żywa, inteligentna wszystkość.

      I kiedy zanurzam się w tą ciszę, słyszę:
      Bez odłączenia się od haosu, nie ma pokoju.
      Gdy reagujemy na haos, tracimy pokój, tworzymy haos. Następnie tworzymy zarządzenia by uspokoić haos, ale tak można jedynie osiągnąć pozorny spokój.

      Ten świat nie jest prawdziwy. Nie ma co go nakręcać. Nie ma co się nim zajmować.
      On nie idzie swoim torem. Nie napędza go wczoraj i nie ma potrzeby kierować go na lepszy tor jutra.
      To my go tworzymy. Więc w każdej chwili możemy zacząć od nowa, pomyśleć coś innego.
      Dlaczego więc wciąż myślimy tak samo?
      Bo wierzymy że jest prawdziwy i reagujemy a reagując przedłużamy go z wczoraj na jutro.

      Przeoczyć, odizolować się, odłączy od niego, wyjąć swoją bateryjkę świadomości zasilającą.
      Tak, mówię o tym i często reaguję.

      Ale dziś wybieram nie obdarzać go wiarą. Więc patrzę w ciszę.
      Tam sobie przypominam, nieświadome staje się świadome.
      I o ile lepiej być świadomym niż nieświadomym stwórcą swoich doświadczeń.
      A wyłączyć się tego nie da.
      Czasem o tym zapominam i nie pamiętając że ja to tworzę, mam ochotę przy tym podłubać.
      A przecież to nie ma sensu. Nie ma potrzeby kiwnąć w tym celu nawet małym palcem.
      Ale pomyśleć inaczej, stworzyć od nowa, przeoczyć myśl atakującą by przyjąć myśl miłującą, w tym zawiera się nowe.

      1. tworzymy rzeczy kupa np jak 100 tys z nas pomysli fajnie jak by byl latajacy samochod to sie zisci, zarzadzajacy znaja ta nasza zdolnosc tworzenia dlatego w reklamach np czekoladek wcinaja nam mili sekundowe zdjecia tego czego chca a chca przewaznie naszej samozaglady jak wojny trzesienia ziemi glod itd itp

  7. „Dziękuję Ci, Vikingu, za wsparcie jakiego mi udzielasz.”
    Zielonooka, to przez te Twe oczy zielone którym nie sposób się oprzeć 😉 🙂
    Cudowne kochane Ziarenko, masz ode mnie Buziaka w Czoło. Delikatnego, a zarazem MOCnego 🙂 😘

  8. No i porzuciła kościół katolicki, wypisała dziecko z religii i co dalej? W coś wierzyć trzeba? Tak, ale nie w coś, a kogoś. Boga Izraela, tego prawdziwego (nie mylić z obecnym syjonistycznym okupantem Palestyny). I, wbrew przekonaniu większości, nie oznacza to przynależenia do jakiejkolwiek religii. Wręcz przeciwnie, oznacza to uniezależnienie się od religii. Po co komuś doktryna? Bóg dał człowiekowi wskazówki, jak ma żyć – Prawo Boskie i 10 przykazań (prawdziwe z księgi wyjścia, nie fałszywe katolickie). Wszystkie religie są dziełem Szatana, stworzone rękami jego ziemskich sługusów, głównie z Watykanu. Kościół katolicki i inne odłamy chrześcijaństwa gloryfikują teksty faryzeusza Pawła, fałszywego apostoła oraz jego uczniów – Marka i Łukasza. Wystarczy choć pobieżnie poczytać ewangelię Mateusza, przytaczającego słowa Chrystusa, żeby się zorientować jak diametralnie inny jest to przekaz niż u Pawła. Celem nadrzędnym człowieka powinno być dążenie do zbawienia, do życia wiecznego w przyszłym Królestwie Bożym tu na Ziemi, a droga do tego jest tylko jedna – poprzez przestrzeganie Prawa Boskiego. Nie dajcie się więzić w szponach szatańskich doktryn religijnych. Zacznijcie czytać Biblię, zwłaszcza stary testament, wraz z usuniętymi księgami Henocha i Ezdrasza. Tam jest zawarte Słowo Boże i wskazówki jak żyć, by zyskać w oczach Boga.

      1. ,,religie przygotowywuja dusze do pozarcia przez kaiezycowe jaszczury, kropka”

        Jak się przed tym zabezpieczasz?
        Czy twoim zdaniem tylko religie, czy inne niewłaściwe wierzenia?
        Przecież całe ludzkie życie to wyobraźnia, a więc wiara.
        Jaka wiara i w jaką wiedzę chroni przed kebabem?

    1. ,, Celem nadrzędnym człowieka powinno być dążenie do zbawienia, do życia wiecznego w przyszłym Królestwie Bożym tu na Ziemi …”

      Zawsze zastanawiała mnie ta maksyma, rodziła pytania.

      Dlaczego cel ma być gdzieś daleko, w przyszłym, w przyszłości, nie tu, gdzie jestem?
      Doświadczam za pomocą zmysłów, wnętrza.
      Wyższe Istoty(a) doświadcza za pomocą mnie.
      Wiara w wieczność to lęk przed upływem czasu, chwili przeżywanej.
      Czy meta jest celem, gdy idącemu do niej niezauważony błękit nieba nad głową się kołysze?
      Po cóż mi znać mój cel w wyobrażanych jedynie zaświatach, gdy nie widzę go między jednym a drugim oddechem?
      Dlaczego życia nie mam uznawać za cel, gdy myślę, dotykam, czuję, a ciągle mam dążyć, dążyć i dążyć…

  9. „Urodziwi i majetni tez maja klopot.

    Twoj byly szwagier nie znalazl tej prawdziwej i wzial rozwod z twoja siostra, moze teraz znalazl ?
    A niektorzy nie znajduja mimo urody, itp.”
    Jacku, oczywiście. Użyłem tylko przykładu. Słyszałem też kiedyś o pięknych kobietach i znałem nawet przystojnych kumpli, którzy mieli problemy ze znalezieniem Drugiej Połówki.
    Jacku, co zrobić, aby był brak ludzi samotnych?
    Masz jakiś pomysł-propozycję?
    Che Świata Wzorcowego, gdzie brak jest ludzi Samotnych i Samotności!
    Mimo tego, że moje pewne komentarze są ordynarne i nacechowane erotyzmem, to jestem romantyczną Duszą.
    Nie wiem czy dla faceta wskazane jest być takim.
    W świecie niewzorcowym bycie uczuciowym ( zbyt uczuciowym ) według mnie jest jednak niebezpieczne. Czuje się staromodny, bo dla mnie wbrew pozorom nie chodzi tylko o sprawy cielesne.
    Sprawy cielesne są ważne, ale to powinno być połączone z Miłością. Tylko wtedy to ma według mnie sens. Arkonka, zresztą pięknie napisała o Sercu.

    1. „Sprawy cielesne są ważne, ale to powinno być połączone z Miłością. Tylko wtedy to ma według mnie sens. Arkonka, zresztą pięknie napisała o Sercu.”

      Dziekuje ViS.
      Ty rozumiesz.

      „W świecie niewzorcowym bycie uczuciowym ( zbyt uczuciowym ) według mnie jest jednak niebezpieczne. ”
      Niebezpieczenstwo, to moga byc zawiedzenia sie… ale zdolnosc do uczuc, to takze wielka Moc.
      Kiedys slyszalam kogos, kto mowil „Chcialbym umiec kochac.”

      1. tzw milosc robi z nas jezusowe pizdy niezdolne do walki dlatego 40 tys oficerow w katyniu i okolicach ndalo sie zarznac garstce zydoubekow rosyjskojezycznych, meska mentalnosc islamska powinna byc naszym celem

    2. im wieksza mieszanka zydoarabomongolska juz nie mowie nawet o murzynskiej z gwaltow i naszych nadtolatek tym gorzej sobie kogos znalezc, mnie atakuja prawie zawsze brazowooczne bo podswiadomie chca sobie poprawiac geny ze wzorcowymi niebieskozielonokimi, tak bylo jest i bedzie, azjaci masowo prostuja sobie operacyjnie oczy, murzyny prostuja sobie wlosy, latynosy w peru nosza blond peruki itd itp

  10. W samotności jest brak poczucia samotności . Jak to się odczuje poczuje to i pojmie to sobą . Kompletność .
    Iluzoryczna samotność powiada muszę mieć to albo to inaczej będę nieszczęśliwy/wa albo muszę być z kimś . Skoro tak to dlaczego ludzie wciąż narzekają na te swoje połówki albo je zostawiają albo żyją obok ? odpowiem wam bo traktujecie je jako zapchaj moją dziurę pt boje się być sam/a .

    1. Justynko , jest miły, piękny, słoneczny, tylko , że do mnie dzisiaj przyplątały się „NiechceMisie” i co mam zrobić, gdy nie chce mi się nic robić.

      Chce mi się tylko leżeć w cudownie grzejącym jesiennym słoneczku na huśtawce i marzyć o powrocie pierwowzoru życia dla nas wszystkich na Tej Przepięknej Planecie.

      I tak chyba uczynię, bo nie wygram z tym moim dzisiejszym „leniem” , chyba jednak wczoraj się przeforsowałam w pracach ogrodowych.

      Myślę sobie, że do końca tego roku nie przepracowujmy się, a lepiej obserwujmy siebie i zmiany duchowe jakie zachodzą w naszych wnętrzach i również w naszych pojazdach-skafandrach naszych Dusz. ❤

      Wam TAWerniacy pięknego dnia życzę, patrząc na przepływające nade mną białe chmurki na lazurowym niebie i marząc sobie o Bycie i Niebycie, i swojej ulotności . 🙂

      1. „Chce mi się tylko leżeć w cudownie grzejącym jesiennym słoneczku na huśtawce i marzyć o powrocie pierwowzoru życia dla nas wszystkich na Tej Przepięknej Planecie”.

        Marz sobie, Kochana Słowinko, marz.
        Surrealiści mawiali, że wystarczy marzyć, aby zmieniać Świat.
        Ja jestem realistką, ale podpisuję się pod tym, co oni mówili, wszystkimi kończynami, łącznie z warkoczami.

        Sława ❤

      2. podstawa to wyjebac z naszego ukladu slonecznego a dokladnie z jego 4ech wewnetrznych planet reptylskie ksiezyce bojowe dlawiace nas i ssajace z nas i ziemi energie i pierwiastki, bez tego mozecie se wskoczyc, ksiezyce trzeba rozbierac kawalek po kawalku inaczej jest grozba ze moze spasc na ziemie, jak podczas dokowania do nas 13500 lat temu, gdyby nie pomoc w dokowaniu naszych zeusowych to reptyle by go roztrzaskaly o ziemie, reptyle to glaby w porownaniu do naszych zeusowych ale potrafia ukrasc technologie i ja rozwinac podobnie jak ich ziemskie hybrydy azjaci ktorzy sami nir sa w stanie nic wymyslec ale i owszem ukrasc i kopiowac tak

      3. Jak mi się nie chce nic robić to czasem znaczy że chce mi się nic nie robić, zatrzymać i posłuchać, kontemplować. I z tego często wynoszę więcej.

        Surrealiści mówisz Anamiko
        Ja się i nosem pod tym podpiszę

        Ktoś kogo darzę zaufaniem powiedział, że gdybyśmy tylko zaczęli marzyć o czystej wodzie, natychmiast zniknęło by zanieczyszczenie z ziemskich wód.
        A gdybyśmy utrzymywali w myślach niebo, to i ono zagości na ziemi.

        Jestem maszynistą swego pociągu SłowiAnko ale gdy uwagę zajmuje coś na czym się pląta człowiek w węźle gordyjskim, to zapomina i czuje się jak pasażer bez dostępu do kierownicy. I trochę schodzi zanim się obudzi.

  11. Vikingu, my wszyscy mamy gdzieś te piękne przeznaczone nam drugie bliskie nam połówki siebie, tylko jak to w tym świecie bywa, trudno się czasem odnaleźć.

    Ale z drugiej strony, nie poddawajmy się i szukajmy, a znajdziemy; pukajmy, a otworzą nam drzwi właśnie Ci, których poszukujemy i za którymi tęsknimy.

    „Przyszłości nie należy przewidywać, przyszłość należy stwarzać TU i TERAZ” 🦅

    Więc do dzieła, chłopaki i dziewczyny, robimy obławy na swoje wymarzone i nam przeznaczone drugie połowy. 🙂 🙂

    1. Ja osobiście uważam, że każdy z nas jest Pełnią. Tylko Pełnia znajdzie Pełnię. Połówka – już sama nazwa mówi, że to tylko pół, czyli brak. Brak do Pełni. Brak jest wybrakowany już z samej nazwy. Jak brak znajdzie brak, to powstanie brak do kwadratu, czyli nic z tego nie wyjdzie. Jesteśmy Pełniami, tylko nie zawsze ludzie z tego sobie zdają sprawę. Jak się szuka z pozycji połówki, a więc braku drugiej połowy, to się licho znajdzie. Można tak szukać przez całą Wieczność i nie znaleźć.
      Jak my nie mamy czegoś, to ani komuś tego nie damy, i jak ktoś nie ma, to nam nie da. I ciągle jest brak. My dajemy komuś z naszej Pełni i ktoś nam daje ze swojej. Wszechświat jest bogaty. My jako jego część też tacy jesteśmy.
      Nieraz jest tak, tylko że czyjaś Pełnia nie współgra z naszą, ale może być i na odwrót. Ale jest i tak, że nasze obie Pełnie współtworzą Harmonię ❤

      1. laski maja latwiej starczy pelna noga cyc anielska buzia i tyle karpi sie zlowi ze szok

        A ile czasu karpie wytrzymaja ?
        3 dni ?

      1. MI, no to „jadziem” w tany, mój Aniele, 🙂 bo nogi mi się rwą do tańca, toć to jest muzyka z moich młodych pięknych lat.

        A co mi tam, raz sobie pohulam, roboty z rąk mi nikt jakoś nie wyrywa, jutro też jest dzień, robota może poczekać do jutra, a „NiechceMisie” może też odejdą do kogoś innego. 🙂 🙂

  12. A propo 10 przykazań, to są to Oczywistości i banały.
    Każdy normalny człowiek Wie, że nie wolno zabijać ( chyba, że w obronie własnej jak jest zagrożone życie ). Tak samo nie powinno się kraść.
    Po co w takim razie „Bóg” starego testamentu napisał takie oczywiste rzeczy?
    „Bóg” starego testamentu, to jednak hipokryta, bo sam nakazywał mordowanie innych. Stary testament to wyjątkowo ohydna księga, pełna okrucieństwa, zbrodni ludobójstwa ( w tym kobiet i dzieci ) ,seksualnej przemocy wobec pojmanych niewolnic, kradzieży złota, pazerności, zazdrości i innych plugastw, w których Jahwe się lubował.

    1. biblijny bog czy yahwe czy allah to ten sam ksiezycowy bandycki reptyl – zarzadca bojowego ksiezyca Levan zwanego naszym ksiezycem ktory obecnie zarzadza nie tylko ziemia ale takze venus mercury mars i czesciowo jowiszem, jest paru reptylow rzadnych wladzy kompetytujacych z yahwe tj tamil i ester np, dlatego w przykazaniach jest ze nie bedziesz mial cudzych bogow itd itp povzytaj hellenandchaos

  13. Anamiko, ja też uważam, że każdy z nas jest Pełną wersją Miłości Źródła, ale wyobraź sobie jak takie, jak ja je nazwałam, „połówki” się spotkają i do siebie przytulą, ileż to pięknej energii miłości w przestrzeń uleci, a która jest lekiem na całe zło tego świata. 😘 💏👨‍👨‍👧

      1. Otóż to, przytulam się zatem do Ciebie, stojąc w tej chwili przytulona do pięknego Dąbka w moim Dąbkowym lesie.
        I niech ta piękna energia w przestrzeń się niesie. ❤

  14. „laski maja latwiej starczy pelna noga cyc anielska buzia i tyle karpi sie zlowi ze szok”
    Gmoś, też tak uważam. Jak kobieta jest urodziwa, to właściwie nic nie musi robić…Wiadomo o co chodzi…Nawet moja Siostra, kobieta, którą parę lat temu uważałem za zimną i bez serca ( teraz już inaczej patrzę na Siochę i coraz bardziej ją rozumiem ) powiedziała mi kiedyś, że ( o ile dobrze pamiętam, to takie słowa ): „Cieszę się, że jestem kobietą, bo facet ma gorzej w życiu. Od faceta się więcej wymaga.”
    A propo mojej Siostry, to ja Wiem, że Ona ma w sobie dobro. Czuje to!
    Mimo tego, że w przeszłości działaliśmy sobie na nerwy i przez lata nie mogłem dojść do równowagi psychicznej pamiętając tę traumę z dzieciństwa ( napisałem już na Blogu o tym ), kiedy o wiele starsza Siostra ( spora różnica wieku ) robiła mi brzydkie rzeczy…to pamiętam też w przeszłości bardzo fajne moje relacje z Siostrą. Wiem o tym, że moja Siostra nie jest żadnym potworem.

    1. Vikingu, ja zawsze uważałam, że faceci mają lepiej. Po pierwsze (siku), byle gdzie, odwrócą się plecami i już. Kobieta zawsze musi szukać ustronnego miejsca. Facet jest łowcą, wychodzi na łowy, kobieta musi w tym czasie pilnować ogniska domowego. Facet i praca w domu. Faceci robią dużo w domu, jak chcą, a kobiety muszą to zrobić. Facet ma łatwiej w sprawach damsko męskich, jak kobieta mu się podoba, może zagadać, próbować się umówić. Babce w takiej sytuacji nie jest łatwo. „Nie wypada”
      Nie wiem, może moja ocena jest fałszywa, bo ja jestem „babą z yayami” a trafiłam (sama sobie wybrałam) na faceta niby mocnego, mającego się za silnego, ale w gruncie rzeczy słabeusza. Jeśli chodzi o harakter, siłę woli, dotrzymywanie słowa. Nieraz myślałam, że chciałabym być na jego miejscu. Z pewnością mając jego możliwości zapewniłabym rodzinie dobre życie. Choć niby dużo w mieszkaniu robił, gotuje, to uważa, że to babska robota. Nieraz się o to sprzeczaliśmy. On lubi gotować, ja nie przepadam za tym. Kiedyś gotowałam, ale w pewnym czasie on to przejął. Od kiedy ja zaczęłam jeść trochę inaczej, każde z nas gotuje dla siebie. Obydwoje pracujemy, po tyle samo godzin, zarabiamy podobnie, ale i tak czasem wymsknie mu się, że robota w domu, to babska sprawa. Ja wytoczyłam grube argumenty (np, że jeśli mi między nogami nie wyrosło, to nie znaczy, że mam stać przy garach, albo, że owszem, mogę wszystko w domu robić, ale niech na mnie zarobi, bo ja nie zamierzam na dwóch etatach pracować-jestem zołza, wiem). Ale jak ktoś mnie atakuje, to się bronię. A to czasami boli. A ja nie lubię jak się mnie do czegoś zmusza, albo uważa, że ja muszę… Wtedy wychodzi ze mnie baran…

      Ja za to przejęłam wszystkie sprawy urzędowe. Dopiero kilka lat temu nauczył się, jak wypłacać pieniądze z konta, o innych sprawach nie ma co mówić, ale jak sobie kupić piwko wie.

      Czasami myślę, co ja tu jeszcze robię, bo żyjemy bardziej jak znajomi, niż para. Mało punktów nas łączy. I z jego strony nie ma żadnego ruchu, żeby to zmienić. A jak ja próbuję porozmawiać o problemach, coś zrobić, to „znowu marudzę”.

      Dojrzewam pomału do rozstania, ale to znowu ja będę musiała wszystko załatwiać, narazie mi się nie chce… Jest jak jest, ale mam coraz mocniej „po kokardkę”. Chciałabym jeszcze pożyć, zrobić coś z ludźmi z pasjami, którzy sięgają wyobraźnią i czynami dalej niż pilot od telewizora, piwo i papieros….

      1. Laszko, nie ma co się licytować kto ma gorzej a kto lepiej.
        Według mnie, kobieta i mężczyzna powinni się wspierać.

      2. wcale nie lepiej, siadanie bez gaci na krzesle i pozniej np gwaltowne wstanie moze bardzo latwo sie zakonczyc urwaniem przyrodzenia, trzeba sie b pilnowac a juz nie mowie o chodzeniu nawet bez gaci po krzakach po lesie… cudze chwalicie swego nie znacie, z sikaniem moze gorzej ale tez bez przesady, mozna tez na stojaco rozszerzyc srom i juz

      3. „Vikingu, ja zawsze uważałam, że faceci mają lepiej. Po pierwsze (siku), byle gdzie, odwrócą się plecami i już. Kobieta zawsze musi szukać ustronnego miejsca.”
        A po co kobieta ma szukać ustronnego miejsca? Nie ma co się wstydzić.
        Dla mnie nie ma problemu, aby nawet się przy mnie załatwiała 😀
        Ja tam mogę przy kobiecie robić. 🤣 🤣 🤣 Jestem bezpruderyjny jeśli chodzi o sprawy tzw. intymne. Z jednej strony romantyk, ale z drugiej strony otwarty na pewne sprawy… Lubię kobiety wyzwolone, dla których nie ma tabu seksualnych 😉

      4. ja podobnie, dziewczyny same sobie strzelaja w stope mowiac ide siku jak idzie sobie zmienic podklad, dopoki bedzie klamstwo dopoty nie bedzie porzadku i normalnosci, wszystko wynika z kosciola

      5. Vikingu, ja nie napisałam tego, żeby się licytować kto ma lepiej a kto lepiej(😉), ja po prostu napisałam to, jak ja to odczuwam.

        Masz całkowitą rację, kobiety i mężczyźni powinni się wspierać, a z pewnością nie powinni się ranić.

        Życzę każdemu (sobie też) żeby miał się do kogo przytulić, z kim poleniuchować w niedzielny poranek. Zawsze we dwójkę raźniej, ale ja się czuję dobrze sama ze sobą i z wami. Choć czasami brakuje bratniej duszy obok, mimo, że ktoś w pobliżu jest, ale ten ktoś nie chce się przyłączyć do tego co ja robię…. No cóż, co wybrałam to mam…

        A co do pruderyjności, ja jestem pruderyjna, mam ogromne poczucie wstydu, coś takiego jak ubikacja musi być zawsze zamknięta gdy tam jestem(w domu tylko drzwi, a w obcym miejscu na klucz), i mogę być tylko w pojedynkę. W towarzystwie nie da rady. Nawet z kimś, kto od lat ze mną jest… Seks to coś innego. z kochaną osobą można sobie na wiele pozwolić i tabu nie ma. Ale wielkiego doświadczenia nie mam. Jestem jak Penelopa.. Wierna jednemu… Od zawsze….

        Przypomniało mi się teraz coś, jeden z moich koszmarów sennych, to to, że muszę iść do ubikacji, albo, że tam już jestem i albo nie da się drzwi zamknąć, albo ich nie ma i ktoś przebywa w moim pobliżu. Brr…. Koszmar, który właśnie wczoraj śniłam, ale tym razem nie odczuwałam tego wstydu, a właściwie było mi obojętne…

        Oj, poszło dziś osobiście… Ale widocznie potrzebowałam tego…

      1. ha ha, Gmosiu, Ty od razu tak z grubej rury 😁
        Jesteś bezpruderyjny i nie baczysz na konwenanse 😀
        Pozdro

  15. „mnie atakuja prawie zawsze brazowooczne bo podswiadomie chca sobie poprawiac geny ze wzorcowymi niebieskozielonokimi”
    Gmoś, to Słowianka według Ciebie, nie może mieć brązowych oczu i np. być brunetką?
    Chce poznać Twoje zdanie, ale też innych forumowiczów w tym temacie. Mi osobiście się różne niewiasty podobają i nie ma dla mnie znaczenia, czy to blondyna, brunetka, ruda, szatynka itd.
    PS. Na moim osiedlu, „hasa sobie jak łania” Rudowłosa Piękność.
    Na widok tej kobiety chce się Żyć. Zrobiłem jednak taki numer, że flirtowałem z jej dobrą koleżanką. Teraz to taka dziwna sytuacja dla mnie.

    1. ViS, ja też się zdziwiłam tym wpisem, nie atakami brązowookich na Gmosia, ale tym, że brązowookie szukają lepszych genów, i nie są Słowiankami. Ja sama mam brązowe (piwne) oczy, i jestem jasną szatynką. Nie wiem dokładnie jaka krew we mnie płynie, bo badań nie robiłam, ale z pewnością mam RH- a to w oczach Gmo też mnie dyskwalifikuje. A ja całą sobą, całym jestestwem wiem, że jestem Słowianką. Wiem, że nasi przodkowie byli wielcy, wiem, że idziemy w tym kierunku, żeby PoLachy znowu byli wolni.
      Co dziwne, moi obydwoje rodzice mieli oczy niebieskie, moje dwie siostry mają niebieskie oczy i włosy jaśniejsze.

      1. „Ja sama mam brązowe (piwne) oczy…”
        Ojeju !, a ja lubię piwo, więc prawdopodobnie patrząc w takie oczy, bym się uchlał 🤣 🤣 🤣 😉

      2. brazowoocni to geny barbazyncow w roznych domieszkach, totalnie niekompatybilni genetyczni z niebieskimi zielonymi, dzieci z par mieszanych oczu maja wady genetyczne plus brzydote, wiadomo sa wyjatki jak wszedzie, ludzie o tym nie wiedza bo maja niewiedziec zeby zdrowy genom slowianski zniknal podmieniony przez ciemnoczna kupe

      3. jest deficyt slowianskich cial wiec slowianskie dusze wvhodza w co sie da nawet w brazowooczne miksy, nie napietnuje brazowoocznych bo to nie ich wina tylko stwierdzam

      4. Laszko, absolutnie nie przejmuj się tymi bajdurzeniami na temat RH-. Moja Mama też jest RH- i pomimo utrudnień w naszych relacjach, które na szczęście mogę już chyba nazwać przeszłością (wspólnym wysiłkiem dokonałyśmy skoku niemalże kwantowego ;-), jeśliby oceniać ich jakość), wiem, że jest bardzo Dobrym, Empatycznym i Szlachetnym Człowiekiem.
        Ciebie postrzegam dokładnie tak samo. 🙂
        Pozdrawiam Cię serdecznie ❤ 💛 💚

      5. Ziarno kochana, ja nigdy nyie miałam problemów z tym, że mam taki odczynnik RH. Czułam się wręcz w jakiś sposób wyróżniona, bo wiedziałam, że jestem w mniejszości. Co do osobowości, nie jestem łatwą w obsłudze osobą, ale można się ze mną bez problemu porozumieć. Lubię jasne sytuacje, nie znoszę kręcenia, kłamstw. Nie lubię lekceważenia zagrożenia, lubię przewidywać możliwe przeszkody, żeby im zapobiec, ale nie wywołuję problemów. Wolę usiąść zanim upadnę. Ale jestem też spontaniczna. Ot taka swojska zołza ze mnie..

        Pozdrawiam również…

    2. Mój drogi Lechito, gdyby ludzkość znała całą prawdę o sobie, ceniłaby siebie jako skarb największy, bowiem tym jesteśmy.

      Byłam po drugiej stronie po jednej z kolejnych operacji na ciele, bowiem Duszy nikt nie jest w stanie ruszyć bez naszego zezwolenia.

      Mam dziś taki przekaz, że powinnam podać do wiadomości innych, jak to jest po drugiej stronie.

      Powiem tak, śmierć fizyczna, czyli wyjście Duszy z ciała, jest pięknym ulotnym procesem, nie ma żadnego bólu , którego tak obawiają się dzisiaj ludzie i czym nas straszą.

      Ból występuje tylko w okresie choroby przed śmiercią.

      Po wyjściu Duszy z ciała, ziemskiego skafandra Dusza płynie, wiruje na miękkim obłoczku radosna jak tylko to można sobie wyobrazić.

      Ja opisuje to z mojego własnego doświadczenia, nigdy dotąd nie opisywałam tego przeżycia, oprócz jednej osoby z tego bloga, nie wiem czy mi uwierzyła, ale to nie jest dla mnie ważne w tej chwili.

      Postanowiłam się podzielić tym doświadczeniem, gdyż żyjemy w tym czasie, że wszystko może nam każdemu się przytrafić, i wyjście Duszy z ciała może być nagminne.

      Jeśli ktoś z was ma jakieś pytania w tej sprawie, odpowiem jak tylko potrafię.

      Jesteśmy wpierw Duchem, a dopiero później ciałem, i o tym pamiętajmy zawsze.
      Dbajmy o to co jest trwałe i nieśmiertelne, a nie o to co nam matrix wmawia.

      1. tylko nie daj sie zapedzic do koscielnych pulapek ksierzycowych bo cie zezra jako dusze i zostanuesz tylko wpisem na serwerze ze istnialas

      2. Zgadza się. To dusza nosi ciało, a nie ciało duszę. Pozdrowionka, SłowiAnko! Szpaki wciąż śpiewają. Myślałem, że już zamilkły. Ale mamy piękne babie lato, zatem wiadomo, czemu śpiewają. Pozdrowionka. 🙂

    1. Popieram.

      Kochani, informujmy swoich bliskich i przyjaciół, że NIE TYLKO 5G jest zagrożeniem dla ludzkiego zdrowia. Wychodzą również ukrywane dotąd tajemnice tak zwanej „bioenergii”, która wcale nie jest „bio”.

      Ukazała się właśnie po polsku „Czarna Księga Bioenergii”…

      Okazuje się, że latami mamiono nas mitami w stylu „green power”, „ekoenergia”, „bioenergia”…

      Już dziś wiadomo, że zarówno farmy wiatrowe, jak i FARMY FOTOWOLTAICZNE są dużym zagrożeniem dla miejscowej ludności, gdyż emitują „brudną energię”, destabilizując ludzkie biopole, co skutkuje rozwojem wielu chorób, m.in. nowotworowych.

      Obowiązujące w Polsce gadzie prawo nie chroni ludności przed agresją farm fotowoltaicznych (nie ma ustawy regulującej odległość takich farm od najbliższych zabudowań), które nie liczą się kompletnie ze sprzeciwami mieszkańców, wchodząc niemal ludziom na głowy. Arogancja korporacji jest porażająca. Ludność (często wiekowa, niewykształcona i o niskiej świadomości) jest pozostawiona sama sobie, bo wójt ma 2-3% odpału „dla gminy”. Ciekawe, czy fundusze te przeznaczy na leczenie mieszkańców gminy…

      1. Witajcie TAW a co ma prąd DC do naszego biopola? Gdzie o tym piszą ? Ja rozumiem mikrofale itp. Rozumiem, że sam bilans energetyczny i zanieczyszczeń nie dobry dla foto.. wiatrowe wiadomo szum i prądy powietrza… PS. na głównej stronie amanity ja już nazbierałem i się suszą, chociaż trochę z odcieniem pomarańczu ale myślę że starczy zasuszone i pokruszone w słoikach szczelnie zakręcone i w ciemni 🙂 Będą gotowe na sylwestra 😉

  16. Nie umiem medytować. To wyższa szkoła.. Bardziej oddaję się kontemplacji..nazywam to nic nie robienie…wyciszenie i do głowy same przychodzą myśli …filozoficzne…
    Szukam wiedzy na temat różnicy m-dzy kontemplacją a medytacją . Jest materiał ale kk..

    1. Justynko, dobrze wiesz, czym jest kontemplacja, bo ją praktykujesz. 🙂
      Kiedy kontemplujesz, tak jak opisałaś, to wyciszasz się stwarzając warunki do samoistnego pojawiania się różnych myśli / ciągu myśli, prawd czy objawień, którym pozwalasz zaistnieć w swojej świadomości. Główną zaletą kontemplacji jest to, że możesz ją praktykować w dowolnym miejscu i czasie, praktycznie nie wychodząc z toku codziennych zajęć czy obowiązków.
      Z kolei taka formalna medytacja zwykle wiąże się z zajęciem nieruchomej siedzącej pozycji i i skupieniem się na jednym aspekcie – np. na oddechu albo na jakiejś mantrze. Poprzez medytację uczy się swój umysł wchodzenia w stan jakby ukierunkowanego skupienia, co ma w efekcie prowadzić do połączenia ze źródłem świadomości.
      Rzeczą oczywistą jest, że w praktyce medytacja jest w pewnym sensie bardziej kłopotliwa – wymaga dużej samodyscypliny, wytrwałości, oderwania się od codziennych zajęć i właściwych warunków do jej przeprowadzania.
      W gruncie rzeczy obydwie praktyki prowadzą do tego samego celu.
      Właściwie można by się zastanawiać, która z tych praktyk jest wyższą szkołą.
      Uważa się, że praktykowanie medytacji jest dobrym przygotowaniem do kontemplacji dla umysłu, który ma problemy z wyciszeniem czy skupianiem uwagi – ale Ciebie, Justynko, to przecież nie dotyczy. 🙂

    2. Justynko, ja nie jestem żadnym znawcą , ale tak na mój babski 🙂 rozum, to tak przynajmniej u mnie wygląda, gdy sobie siadam w zacisznym miejscu np. w ogrodzie , patrzę i skupiam się na jakimś obrazie np. krzaku róży, myślami oceniam jej piękno, to wg mnie kontempluję tylko na temat tej róży wyobrażając ją sobie w różnych aspektach.

      Natomiast, jeżeli wyłączę rozbiegane myśli, wyciszę się, przenosząc się na inną gęstość, otwieram się sercem na Źródło, wtedy dociera do mnie poprzez moją Jaźń, coś czego nie umiem inaczej określić jak tylko odbiór wiadomości, na moje myślowe zapytania i pragnienia przed rozpoczęciem medytacji.

      Medytując w intencji jakiejś nurtującej mnie sprawy, otwieram się na odbiór energii z przestrzeni, a zarazem kierując swoją energię w konkretne miejsce, gdzie mogę nią coś naprawić.

      Tak ja to odbieram , nie wiem jak mają inni, a chciałabym poznać ich odbiór i pogląd.
      Każdy z nas jest inny i inaczej widzi , odbiera i ma swój punkt widzenia.

      Dobrze by było rozpocząć konstruktywną dyskusję na ten temat, wszak stan kontemplacji i medytacji jest tematem arcyciekawym i ważnym w życiu każdego z nas.

      Miłego wieczoru medytacyjnego życzę Wam wszystkim, mnie najlepiej medytuje się każdego wieczoru przed zaśnięciem. 🙂

      1. Ważny jest Prawidłowy Oddech i koncentracja na nim, co skutecznie wycisza umysł (którego naturą jest szaleństwo 😉), przywracając istotę ludzką do należnego jej eMOCjonalnego pionu. A jak tę praktykę nazwiemy, to już sprawa drugorzędna 🙂

        „Ważny jest Wydech i Wdech”…

        (Przy okazji dedykuję wszystkim Tawerniakom hymn radości Dziecka Bożego, który nie raz ratował mnie w trudnych chwilach…) https://youtu.be/67eAjgrNI_o

      2. Dzięki Aniu,Tawie…
        Mam problem z oddechem w tym sensie że za bardzo skupiam się na oddechu właśnie i to nie pozwala mi na uspokojenie stanu umysłu,trzeba koncentrować się na oddechu czy obserwowaniu swoich myśli.

        Aniu ja tak samo jak Ty …siadam w ogrodzie i kompletnie się wyłączam . Jestem sam na sam z przyRodą…nie mam żadnych natrętnych myśli i to jest fajne..jest luz…

        Kontemplacja polega na odcięciu się od zewnętrznych stymulacji, siedzeniu w nieruchomej pozycji i w ciszy. ..nie potrzeba nic więcej robić.
        Kombinuję jak medytować..

  17. Wczoraj miałem rubaszny i wesoły dzień, a dzisiaj mam refleksje na temat tego co się dzieje na świecie. Jeżeli na świecie giną ludzie, są konflikty zbrojne, ludzie chorują, popełniają samobójstwa, to przyznaje, że trochę dziś tracę nadzieje na Zmiany na Świecie. Jestem człowiekiem pełnym humoru, który lubi żartować i jestem pełen optymizmu, ale jakoś nie widzę jeszcze Wzorcowości na Świecie. Nie mogę się pogodzić ze światem, w którym giną dzieci, gdzie jest niesprawiedliwość, gdzie pieniądz bywa ważniejszy od ludzkiego życia. Coś jest nie tak jeszcze z tym światem. Czy Wy też tak czujecie?
    Dzisiaj jestem wku…ony!

    1. Hej Vikingu,
      Od piątku mam taki emocjonalny rollercoaster że wychodzę z siebie. W czwartek pełen nadziei, dobrego humoru a od piątku równia pochyła. Zaczęło się od smutku, a obecnie szczęki aż bolą od zaciskania zębów. Aż mną trzęsie z podobnych jak u Ciebie przemyśleń – może nie tak globalnych , ukierunkowanych raczej na ten kraj. Szukam pracy i powiem wam, że nóż w kieszeni mi się otwiera jak widzę obecne stawki godzinowe, albo ogłoszenia już nawet nie dwujęzyczne tylko bez pardonu pisane cyrylicą dla czarnowłosych i czarnookich „gości” ze wschodu.
      I co ciekawe – dla mnie to nowe doświadczenie – niczym nie jestem obecnie w stanie tego (tej złości,smutku poczucia bezradności) wygasić, polepszyć humor odrobiną przyjemności. Tak więc czekam aż samo minie albo mnie rozwali na milion kawałeczków.
      Jak to jest, że ludzie interesujący się zmianami, dążący do tego aby było lepiej tak ciężko przechodzą ten okres zmian.. a wyznawcy matrixa/śpiochy mają się dobrze…? Na chłopski rozum to oni powinni pierwsi odczuwać zmiany wibracji na planecie..aby otwierać powoli klapki na oczach.. Nie rozumiem.
      Najchętniej bym poszedł spać i obudził się po zmianach, ale nawet we śnie nie odpocznę bo są ostatnio odbiciem programów które u mnie buzują (może odpadają.. ale na razie mega mega powracają różne dziwne rzeczy z przeszłości).. i nawet jak mi się dzisiaj śniło, że TAWowi chcę pomidora z krzaka zerwać (bo śniło mi się spotkanie TAWerny pomimo, że Was na oczy nie widziałem), to wszystkie były zepsute, wysuszone, wyjedzone od środka 😦

      1. Od trzech lat nie jadam pomidorów, bo wyczuwam w nich plastik GMO. Więc sen odsyła zapewne do tych tematów…

        SłowiAnka zabezpieczyła naturalne nasiona pomidorów, więc chyba będę musiał ponegocjować z nią w tej sprawie… 😉

      2. „B”, ja prawdopodobnie w tę środę pójdę sobie do pubu na piwo ( pewnie więcej niż jedno ) i będę pił sam, bo nie mam kumpli. Ci co byli kiedyś kumplami, to albo wyjechali za granicę za chlebem ( rozumiem ich oczywiście ), albo założyli rodziny tu w Polsce, ale stali się jacyś zimni i nietowarzyscy. Dlatego często piszę tu na Blogu, bo nie mam z kim pogadać. Treningi mnie jedynie teraz trzymają, bo nie interesuje mnie telewizja, internet też mnie nudzi, bo tam ciągle to samo gadają o duchowości, o polityce, o zmianach, których ja nie widzę, o nadziejach, o konfederacjach kosmicznych, o Gadach sradach o UFO bufo-i nic kuźwa z tego nie wynika. Czytam czasami książki, byłem dziś w lesie i przytuliłem się do mojego ulubionego drzewa. W tę środę mam zamiar iść na miasto i się napić. Zapomnę choć na chwilę o tym matrixowym durnym świecie. Lubię smak piwa, więc sobie tym dogodzę.

      3. „Od trzech lat nie jadam pomidorów, bo wyczuwam w nich plastik GMO. Więc sen odsyła zapewne do tych tematów…” No szkoda 😉 Skupiałem się na rosyjskich odmianach (syberyjski malinowy) albo chwalony jako wolny od GMO indygo rose, bo do takich raczej miałem zaufanie, chociaż.. i tak nie wiadomo na co się trafi..

      4. Vikingu, rozumiem cię, też uwielbiam smak dobrego piwa, ale dzisiaj nawet on mnie nie cieszy. To samo mam ze znajomymi, najlepsi wyjechali za granicę. W kraju ze dwie osoby odpowiedzą coś z sensem. A ostatnio mam myśli niskowibracyjne pt. ‚ czy to ja tu jestem ten głupi, który został i się męczy? też wyjechać, palnąć to wszystko w pizdu.. nikomu nie jestem nic winien żeby siedzieć i dla zasady..unosić się honorem że nie rzucim ziemi.. ” – jednocześnie zdaję sobie sprawę że to nakręcanie przez umysł.. ale powiem Ci, że ostatnio serio takie coś mi huczy mega głośno w głowie. Może to już serio końcówka.. i dlatego tak dusi człowieka.. rzuca po ścianach jak wilka w klatce.
        Wiem TAWie wiem.. bosęgować, bosęgować… ;P …

    2. Vikingu,

      „Jesteśmy teraz na TOTALNYM POGRANICZU – pograniczu tego, co było, i tego, co za chwilę będzie…” ~Tadeusz Owsianko.

      Wszyscy tęsknimy za Wielką Zmianą, ale to jest proces ewolucyjny, więc idzie w swoim tempie, na które każdy z nas ma jednak swój przemożny wpływ, gdyż wszyscy żyjemy w Wielkiej Kosmicznej Zupie Wzajemnych Oddziaływań 😀🔆

      „Tylko bosęga nas uratuje” ~TAW 😀👣

      1. Chętnie sobie obejrzę ten film pana Owsianki, bo jestem jego ciekaw, ale nie dziś. Dziś autentycznie mnie nic nie interesuje, nawet ta Rudowłosa Piękność z mojego osiedla nie robi na mnie wrażenia, a to już poważna sprawa ha ha:-)

      2. „gdyż wszyscy żyjemy w Wielkiej Kosmicznej Zupie Wzajemnych Oddziaływań”

        ano właśnie , dziś wiele emocji poszło z przestrzeni oj wiele , jednakże gdy leżałam , poznając je , nazywając rozpoznając pozwalając by przeszło i odeszło nagle poczułam w tym wszystkim coś na wzór
        wróciłam z dalekiej podróży do domu i poczułam że Jestem

        Spokojnej Nocy Życzę Wszystkim borykających się ze swoimi i nie swoimi emocjami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s