kasia-kowalskafot. Mariusz Jeglinski /Universal Music Polska
Kasia Kowalska z nękającym ją problemem boreliozy poradziła sobie w sposób niekonwencjonalny: zamiast zawierzyć szerzącej żniwo śmierci medycynie akademickiej, oddała swoje zdrowie w ręce… szamana. Artystka opowiada Annie Matusiak z serwisu plejada.pl o swoim powrocie na scenę, o głębokim duchowym procesie zmian w swoim życiu. Jedna z koleżanek piosenkarek powiedziała jej ostatnio, że wyczuwa w niej wielką siłę. Kasia twierdzi, że zawdzięcza ją… brazylijskiemu szamanowi…

Anna Matusiak: „Rzuć za siebie zwątpień czarnych garść. Będzie lepiej. Z tłem jaskrawych barw. Zajrzyj w siebie”. To fragmenty Twojego najnowszego utworu. Kaśka, co Ty tak pozytywnie? Co się z Tobą dzieje? (śmiech)

Kasia Kowalska: (śmiech) Patrz – tak źle, i tak niedobrze. A tak serio… Mnóstwo przemian we mnie zaszło. Ten proces rozpoczął się kilka lat temu, kiedy rzuciłam się w wir podróży. Ameryka Południowa – to był mój cel. Zostawiłam wszystko. Wzięłam plecak. I wybyłam na miesięczną wyprawę. Mała grupa plus przewodnik. Przeżyłam różne etapy. Od paranoi przy braku zasięgu, bo przecież muszę być „w kontakcie” – po etap „uff, jak dobrze, że nie ma zasięgu”. Zrozumiałam, jak jesteśmy uzależnieni i podłączeni do niepotrzebnych źródeł.

indianie kogiIndianie Kogi (fot. Eric Julien)

Odwiedziliśmy wiele miejsc, np. legendarne plemię Indian Kogi, którzy od setek lat żyją w odłączeniu od cywilizacji. Przyjmują w nocy. Odwiedzaliśmy ich o północy. Idąc dwie godziny dżunglą, żeby w pełni, dokładnie o północy spotkać się z ich wodzem.

Oni mówią o rzeczach niezwykłych.

Tu, w pośpiechu i natłoku miasta, uznasz je za banał,

ale tam te słowa trafiły w moje serce

i zapadły głęboko w pamięć.

Sami jesteśmy

kreatorami

swojego

losu.

Sposób, w jaki myślimy o sobie

i o swoim życiu,

programuje 

nasz

los.

No, banał. Utarte sformułowania. Ale to naprawdę działa.

Traktujemy źle Ziemię,

niszczymy ją

i ponosimy tego konsekwencje.

Nie ma akcji bez reakcji.

Tam zobaczyłam, jak bardzo my ludzie

zaburzyliśmy harmonię i energię.

Ta podróż pozwoliła naprawdę odpowiedzieć sobie na pytania:

kim jestem

i co chcę zrobić w życiu,

czy jestem ze sobą szczęśliwa,

jakie ma być moje życie?

Szukałam inspiracji.

Zaczął się powolny etap czyszczenia

i odcinania tego, co mi nie służy.

kasia-kowalskafot. Bartosz Nalazek /bartosznalazek.com

Muzycznych czy życiowych inspiracji?

– Inspiracja życiowa przekłada się na muzyczną. Doszłam do punktu, w którym nie chciałam już powielać tego, co zrobiłam wcześniej – przez ostatnie 20 lat. Zamknęłam to koncertami 20-lecia płyty „Gemini” i powiedziałam sobie, że muszę poczuć się inaczej. W sensie – nie zanurzać się tak głęboko w ciemnościach… Nie przekreślam tamtych lat i tamtych melodii. Jestem pełna szacunku do tej pracy.

Czas pokochać siebie.

Wiedziałam, że chcę inaczej.

Jak znaleźć siłę w sobie,

żeby zbudować swój świat w głowie na nowo.

Jak odrzucić ten nawykowy beznadziejny sposób myślenia,

że się nie uda, bez sensu, po co, boję się.

Jak znaleźć w sobie to, co miałam, kiedy byłam dzieckiem?

Wtedy miałam marzenia i dążyłam do ich realizacji.

Do tego jest potrzebna ciężka praca. Jestem na dobrej drodze.

Nie masz wrażenia, że paradoksalnie w tej swojej niepewności jesteś bardzo silna? Dzięki wielkiej sile powstajesz jak feniks z popiołów.

– Wiesz, że ostatnio usłyszałam to od znanej wokalistki. Nie widziałyśmy się długo. Siedziała obok mnie i powiedziała, że czuje ode mnie wielką siłę. Wiem, że ta siła wynika z różnych trudnych doświadczeń w moim życiu, które nie wcisnęły mnie w glebę, tylko zmusiły do szukania innych rozwiązań.

Miałam boreliozę.

Nie chciałam poddać się leczeniu antybiotykami.

Szukałam rozwiązań alternatywnych.

Pojechałam do Brazylii.

Pracowałam przez 11 dni z tamtejszym szamanem,

żeby oczyścić umysł i ciało, i udało mi się to zrobić.

Jestem z siebie dumna,

że nie dałam wtłoczyć w siebie

kolejnej chemii, która wyniszcza.

To wszystko przełożyło się na postrzeganie siebie i świata dookoła.

Mówiąc o Twojej sile, wcale nie mam na myśli tylko wątków depresyjnych, o których wiele już słów padło. Myślę o tym, że potrafiłaś żyć z dala od show-biznesu, a jednocześnie istnieć, świetnie sobie radzić i funkcjonować stabilnie w świadomości odbiorców. Na Twoją nową płytę czekamy 8 lat. Tyle gwiazdeczek zdążyło się wyprodukować w tym czasie. A o Kasi Kowalskiej nikt jakoś nie zapomniał. To też siła… konsekwencja życia w zgodzie ze sobą.

– To jest kwestia tego, czego potrzebujesz. Musisz zadać sobie w którymś momencie pytania, czy potrzebuję kolejnych tysięcy do szczęścia, czy dam się pokroić dla pewnych profitów? W tym czasie, kiedy stoisz na czerwonym dywanie albo na otwarciu butiku, ktoś zajmuje się dzieckiem. NIE WARTO! Kiedy ludzie się dziwią, że nie tworzyłam nowych utworów aż przez osiem lat, nie rozumiem tego zdziwienia. Dokładnie 8 lat temu urodziłam moje drugie dziecko, syna. Oddałam mu całą siebie, każdy swój dzień, energię, bo to było dla mnie najważniejsze. Nikt tego za mnie nie zrobił. To ja się poświęciłam i zrezygnowałam z siebie na te lata. I zapłaciłam za to cenę. Mój wybór przełożył się na kasę. Rynek sprzedażowy był kiedyś zupełnie inny. Wiadomo… Ale coś za coś.

Co się zmieniło po ośmiu latach, że postanowiłaś wrócić… Chociaż „powrót” to nie do końca dobre słowo, bo przecież koncertowałaś… Poczułaś wenę?

– Usiłowałam znaleźć w sobie siłę, żeby nagrać coś, co jest zgodne z tym, co czuję. Wcześniej nie miałam tej odwagi. A teraz czuję, że już ją mam. Przeszłam tak trudną drogę, żeby być tu, gdzie jestem, że mam prawo się tym pochwalić, mam siłę napisać słowa, pokazać je światu i obronić. Za tym coś stoi. Za tym stoi historia, nie chcę używać dużych słów i mówić „przemiana”, ale na pewno próba zmiany sposobu myślenia i życia. Pragnęłam przełomu w życiu.

To niełatwe. Coraz wyżej stawiasz sobie poprzeczkę.

– Ale teraz zdrowiej się odżywiam, lepiej się ze sobą czuję, nauczyłam się wybierać, co istotne, co mniej, co mogę odpuścić. Nauczyłam się odcinać związki, które mnie wykorzystują. Włożyłam w to wiele pracy. Znalazłam dźwięki, które mogą pokazać moją wręcz lekką afirmację życia. Jeszcze trzy lata temu w życiu bym czegoś takiego nie powiedziała.

kasia-kowalska-kotfot. facebook

Jesteś skromnym i pokornym człowiekiem. Co myślisz, kiedy patrzysz na celebrytki, które znają się na wszystkim, biorą udział w dyskusjach, chociaż ten głos często niezbyt wiele wnosi… Sukcesem jest, jeśli jest w ogóle stylistycznie poprawnie zbudowany. Kiedy ich słuchasz – nie myślisz sobie: „Kaśka, jesteś dużo głębsza, mądrzejsza, wrażliwsza, a tak bardzo nie wierzysz w siebie…”?

– To pewnie kwestia wychowania, genów, ale też pewnego rodzaju wrażliwości. Jestem osobą bardzo wrażliwą. Pewne rzeczy mnie oczywiście śmieszą. Nie widzę siebie w roli jurora i komentatora, który oceni, kto jest ok, a kto beznadziejny. Ciężka sprawa.

To znaczy, że nie przyjęłabyś roli jurora w programie typu talent show?

Proponowali mi to, ale nie przeszłam castingu. Okazało się, że tam trzeba mówić to, czego ja nie umiałam mówić. Nie do końca było to ze mną zgodne. Oczywiście – to kuszące. Jesteś w telewizji, to się przekłada na odpowiedni dochód. Ale jednak… coś za coś. […]

Co to jest Aya? (tytuł najnowszego singla Kasi Kowalskiej – przyp. red.)

– To skrót od rodzaju medycyny w Amazonii. Człowiek oczyszcza się i wprowadza w inny stan duchowy.

kowalska-aya-3fot. Bartosz Nalazek

Próbowałaś?

– Oczywiście. Nigdy bym sobie nie pozwoliła na użycie czegoś, o czym nie mam pojęcia i czego nie próbowałam. Miałam z tym styczność w krajach Ameryki Południowej.

„Aya” to tytuł całej płyty?

– Nie. To tylko zapowiedź tunelu ze światłem, którym będę podążać do przodu. I tytuł singla (…).

Na jakim etapie pracy nad płytą jesteś?

– Piszę teksty. Każde słowo oglądam ze wszystkich stron. Zadziwiające było, że umiem wejść w rejony ciemne, nie czując obciążenia.

Ciągną cię, co?

– Bo to jest właśnie ta moja mroczna część, którą w końcu doceniłam i zaakceptowałam. Już z nią nie walczę. To dar. Rzadko używam już sformułowań: „nie uda się”, „bez sensu”.

Z drugiej strony ból i cierpienie zawsze uszlachetniają tekst. Nie uważasz? Trudno napisać dobry tekst o czymś wesołym.

– To prawda. Trudniej. A w moim przypadku to już w ogóle. Tekstów o bólu mogłabym ci napisać trzy na jutro. Tylko ja już nie chcę. Dokonałam przełomu. Już tam byłam. Już wiem, jak jest w piwnicy przysypanej węglem. Siedziałam brudna. Taplałam się w bagnie. Już nie chcę. Dość. Wyszłam stamtąd na powierzchnię. Udało mi się.

Dużo szamanizmu będzie na twojej płycie?

– Wiesz… nie szłabym w duch szamanizmu samego w sobie… Bardziej w to, co ten

duch szamański,

wgląd,

podróż,

spotkanie drugiej osoby

wniosło w Twoje życie. Weszłam w końcu w etap, w którym mam pozytywne nastawienie. Wiem, że sobie poradzę. To czują ludzie. Sama to czuję. Wszystko ma swój czas. Wszystko jest po coś.

W życiu trzeba mieć wdzięczność

za życie na Ziemi,

za to, co dała nam matka Natura.

To wielka moc.

Nie można brudzić głowy negatywnym myśleniem.

Syndrom – jak to gdzieś kiedyś powiedziałaś – „nieodrobionych lekcji” minął?

– Minął.

kasia-kowalskafot. Bartosz Nalazek

Masz na sobie korale nawiązujące do kultury szamańskiej.

– To akurat prezent od kolegi, który był na trzeciej takiej wyprawie. Ja byłam po raz pierwszy. To rzeczy robione ręcznie z ichniejszych koralików.

kasia-kowalska-odnowafot. Mariusz Jeglinski /mariuszjeglinski.com

Wierzysz w nadprzyrodzoną moc rzeczy stamtąd przywiezionych…

– Ooo, kochana… Gdybym odpowiedziała na to pytanie, ludzie pomyśleliby, że zwariowałam… Czy wierzę? Bardzo. Doświadczyłam. To wszystko jest bardzo mocne.

Trzeba to trochę zgłębić.

Przygotować się.

Poczytać.

Nie sądziłam, że będę w stanie rozwikłać tak ołowiane rzeczy w sobie.

Wierzę w cudowną moc. Nie można się dać stłamsić.

women's-circleKobiecy Krąg (katerinativeministry.ca)

Uczestniczyłam w kręgu kobiecym. Powiedzieli mi tam: „za każdym razem, kiedy słyszysz w głowie głos jesteś beznadziejna, nie dasz rady, zastanów się, czy to jest głos, który ci dobrze życzy. Czy to jest głos miłości? Jeśli nie, to go wyrzuć ze swojej głowy”. To trudne. Ale naprawdę warto czytać codziennie kartkę pt. „Jestem piękna”, „Jestem mądra”, „Dzisiejszy dzień będzie zajebisty”, „Wszystko będzie dobrze”. Działa! Niewiarygodne, ale działa!

To modne ostatnio. Każdy terapeuta – ba, nawet artykuł w piśmie kobiecym – ci to powie, ale jak to wprowadzić w życie?

– Wiem. To niełatwe. Trzeba naprawdę zajrzeć w siebie głębiej, żeby działało. Dlatego polecam taką wyprawę.

Skoro o magii mowa. Nie bałaś się przekroczenia cienkiej granicy, za którą jest niebezpiecznie?

– Już dawno ją przekroczyłam. Wiele lat temu. Sporo czasu zmarnowałam, próbując schować swoje smutki, zapijać lampkami winka. Wydawało mi się, że to jest sposób. W pewnym momencie szczęśliwie urodził się syn. Gdyby nie było moich dzieci, moje życie mogłoby się potoczyć smutnym torem. Mamy siebie. To najważniejsze.

W swoją atrakcyjność fizyczną, mam nadzieję, nigdy nie wątpiłaś?

– Ale dla kogo niby jestem atrakcyjna?:)

Obiektywnie. Dla wszystkich. Zgrabna. Wyglądasz, jakbyś zawarła jakiś pakt. W ogóle się nie starzejesz.

– Słyszę to ostatnio faktycznie dosyć często. To nagroda za to, co w sobie przerobiłam.

Jasność umysłu, pozytywne spojrzenie na świat, a jednak jesteś w czerni…

– Kocham czerń. Poza tym czerń wyszczupla (śmiech).

Ty akurat szczególnie musisz o to zadbać (śmiech).

– Faktycznie… Sporo ćwiczę. Półmaratony, maratony. A co, pochwalę się! (śmiech).

Swoją drogą to też dobrze robi na głowę, co?

– Bardzo. Pływam, biegam. Sport to najkrótsza droga do poprawienia sobie nastroju…

„Przeszłość niech nie drąży tępym dłutem. Tylko miłość leczy nas”. Jak z tą miłością u ciebie teraz?

– Miłość jest najsilniejszą ze wszystkich energii. Trzeba od razu kończyć złe relacje. Takie, które nam nie służą. Odcinać się. Przez wiele lat nie umiałam tego zrobić. Aż w końcu stało się. Miłość dla mnie to marzenie. Ja już nie chodzę i nie myślę, jak fajnie byłoby mieć super faceta. Ja wiem, że go spotkam. Jest tyle pięknych rzeczy, które warto doceniać. Teraz mam etap na akceptację i zdrową miłość – do siebie przede wszystkim.

Nie katujmy się codziennie, jakie jesteśmy beznadziejne, bo tak nie jest.

Trzeba znaleźć w sobie światło.

kowalska2fot. Bartosz Nalazek

Trzeba odnaleźć w sobie małą dziewczynkę,

która kochała wszystkich i stało się coś, że przestała nią być…

Co się stało? Trzeba dojść do tego,

żeby odnaleźć w sobie to dziecko,

by je przytulić,

pokochać,

zaakceptować.

Pozwól odciąć w sobie te trudne doświadczenia.

One nie znikną. Zawsze będą.

Ale trzeba sprawić, żeby przestały mieć nad tobą władzę.

kowalskafot. Bartosz Nalazek

Wierzysz w Boga?

– Wierzę w energię. Wierzę w miłość. Każdy z nas jest bogiem. Każdy ma w sobie boski element. Jesteśmy boskimi stworzeniami.

Z Kasią Kowalską rozmawiała Anna Matusiak

źródło: http://plejada.pl/wywiady/kasia-kowalska-wraca-po-dlugiej-przerwie/qd8xkp

https://youtu.be/DluSPVtxb20

Czytaj również:

Reklamy

593 myśli w temacie “Kasia Kowalska o swojej transformacji i zmaganiach z boreliozą: Nie chciałam brać antybiotyków, pracowałam z szamanem

  1. Czym jest dla mnie samolubienie a czym egoizm.
    Przypuśćmy że mam żonę. By związek trwał, ona robi coś co jej wewnętrznie nie pasuje ale jest przekonana, że tak trzeba, że tak powinna, że to jej obowiązek.
    I ja robię podobnie.
    Poświęcamy się unieszczęśliwiając nawzajem.

    Żona nie wytrzymuje, bierze namiot i idzie na polanę medytować przez tydzień.

    Staje się samolubna, zaczyna słuchać głosu swego serca.
    Ja mówię: jesteś egoistką, myślisz tylko o sobie.

    Myślę że to ja okazałbym się wtedy egoistą, bo nie spojrzałbym na jej uczucia i chciałbym aby zdradziła samą siebie i nie szła medytować i nie zrobiła czegoś dla siebie, tylko poświęciła ten czas dla mnie.

    Lata temu wziąłem namiot i wyszedłem z rodziny pobyć parę tygodni w samotności.
    Rodzina, sąsiedzi, okrzyknęli mnie wtedy wielkim egoistą.
    Teraz, codziennie mamie z rana aż para idzie z uszu i pokazuje nerwy.
    Nie wiedziałem co jest grane.
    Ona dostaje szału bo co dzień rano robi coś co z nią nie współgra, lecz robi to bo jest przekonana że tak trzeba, a reszta rodziny ją w tym przekonaniu utrzymuje.
    To my jesteśmy teraz egoistami, nie ona, jeśli nie chce już tego więcej robić.

    Póki sobie tego człowiek nie uświadomi, tkwi w wewnętrznym konflikcie. Ignoruje głos swego serca, to czego chce lub czego nie chce. Bo jesli nie chce mi się pracować to może chce mi się poleżeć i to też może być w tej chwili dla mnie dobre. No i ile można zdradzać siebie? I w poczuciu dziwnie rozumianych obowiązków czynić siebie nieszczęśliwym?
    Może trzeba wreszcie coś pierdzielnąć przestać to robić i powiedzieć: nic nie muszę. Może to jest najlepsze co możemy dać wtedy drugiej osobie, dać jej przykład. Bo kiedy ona zobaczy że w tej realizacji samych siebie odnajdujemy szczęście, to może zrobi to samo. Zapragnie uwolnić się od chorego poczucia obowiązki, który czyni ją nieszczęśliwą.

    Ale Wy to pewnie już wiecie.
    Też myślałem że o tym wiem, a jednak być małpą udającą grajka a stać się nim to dwie różne rzeczy.

  2. Projekcja ujrzana oczami praktyka
    Gdzie bohater okazuje się być błaznem
    Bezcenne doznanie
    Kabaretu nie trzeba
    Aktor i widz w jednym
    Można uśmiać…
    Z samego siebie

    Życie jest piękne 🙂

    1. Wiadomo że jest 🙂 a propos egoizmu i samolubstwa jest to jak najbardziej poprawna forma Miłości Własnej oczywiście człowiek słyszy co innego i tak uczy się ukrywać ją (miłość) 🙂 Wczoraj Drogi Wędrowcze wzięłam do ręki zakupioną kiedyś książkę w końcu ją otwierając ,doszłam do chyba 20 str no i się uśmiałam bo chwilę wcześniej w zasadzie napisałam to samo tyle że po swojemu . Książka nosi tytuł Miłość Wolność Samotność – Osho . I co w niej pisze ? a mianowicie iż Budda nauczał od MIŁOŚCI WŁASNEJ POTEM DO OBSERWACJI I MEDYTACJI 🙂 niestety większość osób w tym dzisiejsi Buddyści robią na odwrót . Nie mogę zaprzeczyć temu iż mam dużo Miłości Własnej dlatego już kiedyś wspominałam że kocham swoją Samotność w której brak Samotności . Miłość od siebie nie ucieka dlaczego miała by to robić ? Jest to wręcz naturalne dlatego tak wiele ludzi odsuwa się od społeczeństwa , zmienia miasto na wioskę (idzie za głoswm Miłości , samolubstwa i egoizmu) . Ponadto dzięki tej drodze , którą wybrałam ja a próbowano mnie z niej ściągnąć wieloma mechanizmami , uprata jestem więc sobie to porozkładałam na części wtórne , doszłam do momenty przypomnania sobie : kim jestem , po co tu jestem , dlaczego moje życie było takie a nie inne i wiele innych , co jeszcze sobie musze porozkładać 🙂 A kiedy już człowiek wie staje się odporny na wszelkie manipulacje z zewnątrz ( wiadomo nie wszystkie bo miasto swoje robi) ale w większości tak . Ściskam Cię Mocno i Serdecznie Kochany Wesoły Wędrowcze

      1. Dziękuję Myśląca Inaczej i też Cię Pozdrawiam
        W sumie to niedawno też miałem takie wglądy w których wyjaśniło mi się dlaczego moje życie jest jakie jest. Po kolei, co mi zrobiła wiara w urojonego boga, dlaczego akurat ci rodzice. Czemu w szkole średniej chodziłem jak odrętwiały i nie dotrwałem do matury (którą robiłem po przerwie w zupełnie innej szkole), czemu wybierałem pewne zawody. Czemu z kobietami układało się jak się układało. Porzucenie pracy zawodowej itd. Popłakałem się wtedy ze szczęścia widząc tak obszerny plan ale nie mam jeszcze jego zakończenia. Mam przebłyski z tego co było zanim przyjąłem to ciało ale widzę że część obrazu jeszcze nie jest mi dane zobaczyć. Zdarza się że łącze po swojemu i później łapię się za głowę co ja tu wypisuję ale jest ok i będzie ok. Po to się narodziłem i pozytywne zakończenie czuję w kościach.
        Wiesz, są ludzie z różnymi obciążeniami i nie sztuką jest stanąć czysty i wesoły i powiedzieć: bądźcie tacy jak ja.
        Niech mi ktoś pokaże jak to zrobić. Niech pozwoli ujrzeć swoją przemianę
        Z Kmicica w Babinicza
        Jacka Soplicy w ks. Robaka
        Franciszka z Asyżu w św Franciszka
        Zabawne bo ja o nich pisałem maturę i dostałem 5.

        Zawsze czułem się takim Franciszkiem, Kmicicem i Jackiem Soplicą i słyszałem wewnętrzny głos który mówił żebym się bawił za teraz w sensie niezbyt mądrym, bo później muszę coś zrobić.
        I szukałem świadectw takich przemian w Internecie, książkach ale by poznać naprawdę naocznie być świadkiem takiej przemiany i nie znalazłem. I stałem się swoim pragnieniem. Wiec może to że tyle piszę o sobie, że wszedłem w momencie kiedy szaleństwo jeszcze biło mi z oczu, może to nie jest takie złe? Może tak miało być? Może to da innym takim jak ja wcześniej jakieś natchnienie, zainspiruje do przemiany? Czy pozytywnej, niech każdy osądzi sam.
        Może to nie jest nikomu potrzebne?
        Cokolwiek się stanie, czy się temu poddam czy będę z tym walczył, widzę że lecę jakimś torem i w głębszych wglądach widzę jakby od najmłodszych lat byłem na to przygotowywany.
        Więc może jestem zwykłym szaraczkiem którego przebudzeni niebiescy używają do jakiegoś celu. Może sam sobie ten cel postawiłem i nakryłem zasłoną bym nie zepsuł planu. A może mi to się wszystko wydaje.
        Jaki to ma sens sobie myślę?
        Budzę się i to mnie cieszy i jeśli ten widok komuś pomoże to ok a jeśli to tylko moja rola w moim scenariuszu to też ok.

        Mam wrażenie że każdy tutaj jest jakimś specjalistą w swojej dziedzinie i nie ma sensu byśmy się zwalczali, bądź przekonywali do własnych dróg. Może po to zebraliśmy się w jednym miejscu z tak rozmaitymi charakterami, by szukający dróg dla siebie, mogli mieć wybór i dopasowywać pod swoje charaktery co komu pasuje? Taka biblioteka nie z jednym ale wieloma dziedzinami. I przecież to jest fajne bo gdyby wszyscy byli tacy sami, takie klony, byłoby nudno.

        Ależ się cieszę że tu jestem.
        TAW dziękuję za stworzenie tego miejsca. Mili bracia i siostry, ten Ogród jest piękny ze względu na urozmaiconą zawartość różnych Kwiatów. Może na razie w pąkach, kiełkujące a kiedy wszystkie zakwitną? I okaże się że każda droga do rozkwitu była dobra?
        Wtedy ktoś kto tu trafi nie przypadkiem, na którejkolwiek będzie z dróg, będzie miał potwierdzenie że to jego indywidualna droga i jest równie dobra jak każda.
        😊☀👆

      2. „Wiesz, są ludzie z różnymi obciążeniami i nie sztuką jest stanąć czysty i wesoły i powiedzieć: bądźcie tacy jak ja.
        Niech mi ktoś pokaże jak to zrobić. Niech pozwoli ujrzeć ”
        BINGO 🙂

      3. Dodam jeszcze swoje 5 gr i mykam do swych zajęć. Kiedyś już Moja Dusza przekazała innym Duszom, iż mają o wiele większe znaczenie w tym czasie, niż im się zdaje. Wiele Dusz wybrało takie życie samo, poprzez ból i cierpienie oraz inne sprawy. Bo wpierwiej trza się przejść w czyichś butach choć kawałeczek, by zrozumieć, czym to jest, a potem wskazać drogę poprzez siebie samego. No, mi nikt nie zarzuci, iż ja nie pojmuję życia człowieczego. Niestety kody lęku, które ma człowiek w sobie, zmusiły poniekąd (co jest przenośnią) do podjęcia innej drogi wiele Dusz. Człowiek boi się/bał Istot Czystych (woda-kryształ), ujawniają się w nich mechanizmy obronne (kody, iż są gorsi). I następuje atak, samozagłada tak naprawdę.

        Miłego Odkrywania Prawdy o Was samych, Kochane Duszyczki Moje. Nic nie jest takim, jakim zdaje się być, a wszelka Prawda jest tylko w Was.

      4. Tawcio ale ja to naprawdę wiem 🙂 wiem że nie było to do mnie . Piszę o tym wszystkim z innych powodów bo czas wstawać z klęczek i pogonić to Gadzie Nie napiszę co . A ja wiem po co tu jestem . Po prostu już dosyć Kochany Tawie ,moje Serce jest silne jednakże jak to będzie trwać nadal to po prostu chyba pęknie . Dosyć ,nie na mojej Warcie .

  3. „Niestety kody lęku, które ma człowiek w sobie, zmusiły poniekąd (co jest przenośnią) do podjęcia innej drogi wiele Dusz. Człowiek boi się/bał Istot Czystych (woda-kryształ), ujawniają się w nich mechanizmy obronne (kody, iż są gorsi)”
    MI, właśnie.

  4. „Ależ się cieszę że tu jestem.
    TAW dziękuję za stworzenie tego miejsca. Mili bracia i siostry, ten Ogród jest piękny ze względu na urozmaiconą zawartość różnych Kwiatów. Może na razie w pąkach, kiełkujące a kiedy wszystkie zakwitną? I okaże się że każda droga do rozkwitu była dobra?
    Wtedy ktoś kto tu trafi nie przypadkiem, na którejkolwiek będzie z dróg, będzie miał potwierdzenie że to jego indywidualna droga i jest równie dobra jak każda.
    😊☀👆”
    Wędrowcze, kocham Ciebie Bracie. Chce abyś byś Spełniony w Życiu. Zresztą sam wiesz najlepiej jak chcesz Żyć. Dzisiejsze Twoje komentarze są mi szczególnie Bliskie.
    Sporo rzeczy o których napisałeś też doświadczyłem.

  5. ,Fałszywy doktor jest między nami.
    Zamiast leczyć ziołem,
    truje tabletkami

    Cóż to za choroba dzisiaj trawi moich ludzi.
    Co to za zaraza nie da spać i w nocy budzi.
    Nie da myśleć pozytywnie, nie da działać kreatywnie.
    Hipokratesa słowa dawno zapomniane rośliny, które leczą, butem rozdeptane.
    Tutaj wszystko jest odwrotnie nauczane, gdzie moja kultura.

    ref.
    Fałszywy doktor jest między nami.
    Zamiast leczyć ziołem,
    truje tabletkami

    Nie ma tu szamana, nie ma już hetmana.
    Bez medytacji z rana droga zamazana jest.
    Nie ma tych, co leczyli.
    Co w nich ludzie wierzyli.
    Z góry wiedzę dostali.
    Najpierw dusze, potem ciało uzdrawiali.

    Dbaj o siebie.
    Przyjmuj naturalne witaminy.
    Dbaj o siebie.
    Nic się nie dzieje bez przyczyny.
    Dbaj o siebie.
    I pamiętaj, to co dajesz, następnego dnia razy dwa dostajesz’

    Damian Syjonfam https://www.youtube.com/watch?v=Uxh5EuqYIX4

    1. Tą piosenką zakończył swój dzisiejszy koncert w Kazimierzu Dolnym DAMIAN .Wracam do domu’

      zobaczcie jaki ładny teledysk -zwłaszcza od ok.2,30 min.
      Dziękuję Ci DAMIANIE ZA TWOJE SŁOWA WYPOWIADANE MIĘDZY PIOSENKAMI – KIEROWAŁEŚ JE SPECJALNIE DO MNIE… DZIĘKUJĘ 🙂
      Pozdrawiam też Twoja piękną żonę, chciałabym Was kiedyś spotkać ,poznać i wypić razem herbatę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s