Łączenie się światów. Dzikie zwierzęta podchodzą coraz bliżej człowieka…

Dokładnie rok temu na mojej bosej ścieżce przeszedł pół metra ode mnie Dziki Zając, kilka metrów wcześniej zatrzymując się i majestatycznie, bardzo powoli wykonując coś w rodzaju pokłonu… Ja też mu się pokłoniłem. Ceremonia powitania, jak na dzikie zwierzę, trwała dosyć długo, może nawet minutę. Później długo patrzył mi w oczy, jakby mnie skanując.

Następnie spokojnie przeszedł pół metra obok mnie. Odwróciłem się delikatnie za nim. Zatrzymał się mniej więcej po dziesięciu metrach, odwrócił się w moim kierunku, jeszcze raz długo patrzył mi w oczy, następnie spokojnie wszedł w pole.

Dopiero po roku jestem gotów, by to opisać w artykule, bo czuję, że dla kilku bardzo młodych istot w Polsce może to być ważne.

Wczorajszy rocznicowy Owad na moim kciuku zmotywował mnie, bym wrócił do tematu i otworzył nowy cykl osobistych spotkań Czytelników bloga z dzikimi Zwierzętami Mocy…

~ TAW