Polscy rodzice budzą się najczęściej dopiero wówczas, gdy nieszczęście dotknie ich własnego dziecka. Efekty szczepień: encefalopatia, zapalenie mózgu, zapalenie opon mózgowych, sepsa, autyzm, paraliż poszczepienny, osłabienie układu odpornościowego, narażenie na atak patogenów, w skrajnych przypadkach nawet śmierć

Rozmowa Jarosława Kasprzaka z Agnieszką Kutyłowską ze Stowarzyszenia STOP NOP z Warszawy, dotycząca oceny sytuacji m.in. w sprawie odry oraz szerzej: tematu szczepień w mediach głównego nurtu, gdzie pani Agnieszka uczestniczyła w kilku audycjach.

Agnieszka Kutyłowska przedstawia swoje doświadczenia i wnioski ze szczepionkowych audycji-ustawek w telewizji publicznej i prywatnej.

Odra – medialna nagonka na polskich rodziców w sprawie rzekomej epidemii (cz. 1):

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/03/18/medialne-zastraszanie-polskich-rodzicow-rzekoma-epidemia-odry-przemyslaw-cuske-ze-stowarzyszenia-stop-nop/

Szczepionki są bardzo niebezpieczne:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/szczepionki-zabijaja/

Nie płać lekarzom — uzdrów się sam:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/nie-plac-lekarzom-uzdrow-sie-sam/

Nie ma takich badań, które by potwierdziły skuteczność szczepionek – dr n. med. Dorota Sienkiewicz

Nie ma takich badań, które by potwierdziły skuteczność szczepionki, albo które by jednoznacznie potwierdziły zależność między szczepionką a danymi objawami niepożądanymi – prowadzi się tylko badania epidemiologiczne.

Takie badania zrobione w Niemczech i krajach skandynawskich pokazały, że śmiertelność dzieci z populacji, która była mniej szczepiona, mniejszą ilością szczepionek, jest dużo mniejsza niż dzieci wyszczepionych w pełni.

W Polsce jest ogromna wyszczepialność (prawie 90%), natomiast bardzo niska zgłaszalność objawów niepożądanych. My wszyscy lekarze kończymy studia i przyrzekamy primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić), więc próbowałam zrozumieć kolegów lekarzy, dlaczego tak jest, że oni ignorują informacje od rodziców. Przecież to rodzice najlepiej znają swoje dzieci i na pewno nie chcą, by te dzieci były chore. Więc dlaczego rodzice zostają ignorowani, dlaczego są wyśmiewani, dlaczego są lekceważeni?

dr n. med. Dorota Sienkiewicz

Matko, dlaczego nie zadajesz pediatrze podstawowych pytań?

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/02/12/matko-dlaczego-nie-zadajesz-pediatrze-podstawowych-pytan/

Sanepid oraz IZP/PZH ukrywają przed Polakami dowody powikłań poszczepiennych:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/08/27/sanepid-oraz-izppzh-ukrywaja-przed-polakami-dowody-powiklan-poszczepiennych/

75 lat bezkarnego trucia ludzi rtęcią:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/03/11/75-lat-bezkarnego-trucia-ludzi-rtecia-dr-jerzy-jaskowski/

Śmiertelny zastrzyk — prawdziwa historia szczepień:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/03/10/smiertelny-zastrzyk-prawdziwa-historia-szczepien/

Dr Jerzy Jaśkowski:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/dr-jerzy-jaskowski-2/

Prof. dr hab. Maria Dorota Majewska:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/prof-dr-hab-maria-dorota-czajkowska-majewska/

A jednak to dr Andrew Wakefield miał rację. Szczepionkowa globalna megaafera: szczepionka MMR powoduje autyzm:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/08/30/vaccinegate-szczepionkowa-globalna-megaafera/

Szczepionki są bardzo niebezpieczne:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/szczepionki-zabijaja/

Nie płać lekarzom — uzdrów się sam:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/nie-plac-lekarzom-uzdrow-sie-sam/

„Byliśmy zmuszani do szczepień. Powinniśmy się bronić” – mówi Justyna Socha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”

stop nop

„Nie mamy argumentów przeciwko szczepieniom, mamy argumenty za wolnością wyboru szczepień. Ostatecznie wybór należy do pacjenta, który ma prawo do świadomej decyzji po uzyskaniu pełnych informacji również o ryzyku tego zabiegu” – mówi Justyna Socha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”, które sprzeciwia się obowiązkowym szczepieniom. „Uważamy, że poprzez całkowicie niewydolny system rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych, nikt w nie jest w stanie ocenić skutków społecznych i ekonomicznych programu szczepień prowadzonego w Polsce” – podkreśla.

Magdalena Partyła: Czym zajmuje się państwa stowarzyszenie?

Justyna Socha: Stowarzyszenie „STOP NOP” zajmuje się prawami pacjenta, a nasze główne postulaty to pełna informacja o szczepieniach i wolność wyboru, a więc dążymy do zniesienia obowiązku szczepień. Informujemy rodziców, jakie mają prawa, w jaki sposób powinni oczekiwać ich respektowania, jakie informacje powinni uzyskać od lekarzy. Stoimy na stanowisku, że oprócz informacji o korzyściach szczepień, które każdy pacjent otrzymuje od swojego lekarza, powinien on również otrzymać informacje, jak bronić się przed powikłaniami chorób zakaźnych, o ogromnym znaczeniu ochronnym karmienia piersią, higieny, prawidłowego żywienia, które minimalizują ryzyko powikłań pochorobowych, o tym, że zachorowanie jest możliwe mimo szczepienia, a więc niezbędna jest wiedza o objawach chorób i metodach ich leczenia. Dążymy do zmiany prawa, bo jest ono po pierwsze łamane, po drugie przepisy dotyczące rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych są po prostu martwe, w praktyce prawie zupełnie nie funkcjonują. To naraża pacjentów na nieprawidłową diagnozę oraz nieprawidłowe leczenie, i mimo tych przykrych doświadczeń rodzice dzieci z powikłaniami poszczepiennym często są zmuszani do kolejnych szczepień poprzez nakładanie grzywien.

Stowarzyszenie „STOP NOP” otrzymuje miesięcznie około 200 zgłoszeń niezarejestrowanych odczynów szczepiennych (w skrócie NOP). Według raportu opublikowanego na stronie Państwowego Zakładu Higieny w Polsce jest ich rocznie rejestrowanych 1500 na około 12 milionów podanych dawek szczepionek, i to faktycznie niewielka liczba. Prawdziwa skala może być olbrzymia, jednak brakuje świadomości rodziców i rzetelnego wywiązywania się z ustawowego obowiązku przez lekarzy”.

Ile osób zgłasza się do państwa w związku z niepożądanymi odczynami poszczepiennymi?

Stowarzyszenie „STOP NOP” otrzymuje miesięcznie około 200 zgłoszeń niezarejestrowanych odczynów szczepiennych (w skrócie NOP). Według raportu opublikowanego na stronie Państwowego Zakładu Higieny w Polsce jest ich rocznie rejestrowanych 1500 na około 12 milionów podanych dawek szczepionek, i to faktycznie niewielka liczba. Prawdziwa skala może być olbrzymia, jednak brakuje świadomości rodziców i rzetelnego wywiązywania się z ustawowego obowiązku przez lekarzy. Ustawowa definicja NOP mówi, że jest to każdy problem zdrowotny w związku czasowym ze szczepieniem. Związek przyczynowy może być stwierdzony po zgłoszeniu przez odpowiednie służby, ale jeśli lekarz tego nie robi, to nikt się nad tym nie pochyla. Oprócz tego rodzice przed wykonaniem szczepienia powinni się zapoznać z treścią ulotki szczepionki, gdzie są wymienione skutki uboczne, jednak wielu rodziców skarży się nam, że mimo prośby często nie otrzymują ich w przychodni. Niepożądane odczyny poszczepienne, które powinny być bezwzględnie zarejestrowane, są również opisane w rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych. Są to problemy łagodne: od obrzęku i gorączki po już bardziej drastyczne objawy, np. ze strony ośrodkowego układu nerwowego czy nawet sepsę lub śmierć.

Otrzymujemy również zgłoszenia przypadków śmierci, którym nikt się nie przyjrzał, nie sprawdził,  czy przyczyną nie była np. wadliwa seria szczepionki czy jakiś błąd podania, ewentualnie jakaś indywidualna reakcja na szczepionkę.

Uważamy, że poprzez całkowicie niewydolny system rejestracji NOP nikt nie jest w stanie ocenić skutków społecznych i ekonomicznych programu szczepień prowadzonego w Polsce. Nikt też nie może ocenić wieloletnich kosztów terapii i hospitalizacji dzieci z powikłaniami poszczepiennymi, jak również kosztów odszkodowań, które Skarb Państwa powinien wypłacić poszkodowanym rodzinom.

Bijemy na alarm, że te nieprawidłowości narażają zdrowie i życie małych pacjentów oraz szczepiących się dorosłych, naruszają prawa pacjenta, prawa konstytucyjne każdego obywatela i prawa wynikające z porozumień międzynarodowych, jak  Karta Praw Człowieka, Europejska Karta Prawa Pacjenta i Europejska Konwencja Bioetyczna.

Czy to znaczy, że rodzice zgłaszają taką sprawę na policję, do prokuratury i tego nikt nie sprawdza?

Rodzice są nieświadomi, że problemy zdrowotne ich dzieci powinny być zarejestrowane jako NOP. Prawo zresztą nie przewiduje ich udziału w tym procesie, a lekarz nie informuje, że należy mu to zgłosić, żeby mógł dokonać rejestracji. Garstka rodziców, do których udało nam się dotrzeć, jest tego świadoma i donoszą nam, że rozmowy z lekarzami kończą się zazwyczaj na zaprzeczeniu – „nie, to absolutnie nie miało związku” – i nie zostają wykonane żadne badania, które by to potwierdziły bądź zaprzeczyły związkowi”.

Rodzice są nieświadomi, że problemy zdrowotne ich dzieci powinny być zarejestrowane jako NOP. Prawo zresztą nie przewiduje ich udziału w tym procesie, a lekarz nie informuje, że należy mu to zgłosić, żeby mógł dokonać rejestracji. Garstka rodziców, do których udało nam się dotrzeć, jest tego świadoma i donoszą nam, że rozmowy z lekarzami kończą się zazwyczaj na zaprzeczeniu – „nie, to absolutnie nie miało związku” – i nie zostają wykonane żadne badania, które by to potwierdziły bądź zaprzeczyły związkowi. Jednostki próbują aktywnie doprowadzić do zgłoszenia tego do sanepidu, ale jest to niezwykle trudne, bo urzędnicy odpowiadają, że nie mogą podważać decyzji lekarskiej.

W styczniu tego roku około 60 osób razem z nami wysłało skargę do prokuratury, Ministerstwa Zdrowia oraz do Najwyższej Izby Kontroli dotyczącą ignorowania powikłań poszczepiennych i niedziałającego systemu NOP, czyli  ignorowania przez lekarzy i przez służby, które powinny być odpowiedzialne za nadzór nad systemem, ich rejestracji. Prokuratura podjęła w tej sprawie śledztwo w marcu i trwają indywidualne przesłuchania.

Dlaczego państwo zdecydowali się na założenie takiego stowarzyszania?

Zdecydowaliśmy się na założenie stowarzyszenia ,,STOP NOP”, ponieważ mimo wystąpienia problemów zdrowotnych u naszych dzieci i podjęcia decyzji przez większość z nas o rezygnacji ze szczepień, byliśmy zmuszani grzywnami do ich zaszczepienia. Ignorowano nasze obawy, pytania i wątpliwości, dlatego postanowiliśmy się bronić. Można powiedzieć, że bezpośrednią przyczyną  założenia stowarzyszenia ,,STOP NOP’’ była presja i przymus szczepień.

Chcą państwo zmienić prawo tak, aby szczepienia dzieci nie były w Polsce obowiązkowe. Na jakim etapie są państwa działania?

Stowarzyszenie „STOP NOP” chce, żeby obowiązywało prawo podobne jak w większości państw europejskich. Obowiązek szczepień dotyczy głównie państw byłego bloku wschodniego. W krajach zachodnich nie dość, że szczepienia są dobrowolne, to istnieją też już od lat 60. systemy odszkodowań za powikłania poszczepienne (funkcjonują w 13 państwach europejskich i w USA). Znamy dosłownie kilka przypadków wypłacenia odszkodowania na przestrzeni dziesiątek lat za powikłania poszczepienne w Polsce, niezwykle trudno jest udowodnić w ogóle związek przyczynowy ze względu na problem z uzyskaniem opinii biegłych. Często ginie dokumentacja medyczna lub jest fałszowana. Podejmowaliśmy różne inicjatywy zaczynając od petycji, listów otwartych, prowadzimy korespondencję z instytucjami odpowiedzialnymi za system szczepień w Polsce, byliśmy obecni w Sejmie na posiedzeniach komisji zdrowia, przedstawiliśmy nasze postulaty posłom i senatorom. Będziemy to robić do skutku i przede wszystkim informować rodziców o ich prawach i o tym, jakie są wady systemu w Polsce.

A jakie są państwa argumenty przeciwko szczepieniom?

Ostatecznie wybór należy do pacjenta, który ma prawo do świadomej decyzji po uzyskaniu pełnych informacji również o ryzyku tego zabiegu zgodnie z ustawą o prawach pacjenta (art. 16.), zgodnie z Europejską Kartą Praw Pacjenta. Jest to ingerencja medyczna, która niesie ze sobą często duże ryzyko i po prostu nieetyczne jest zmuszanie do tej ingerencji wbrew woli pacjenta czy jego opiekuna prawnego”.

Nie mamy argumentów przeciwko szczepieniom, my mamy argumenty za wolnością wyboru szczepień. Ostatecznie wybór należy do pacjenta, który ma prawo do świadomej decyzji po uzyskaniu pełnych informacji również o ryzyku tego zabiegu zgodnie z ustawą o prawach pacjenta (art. 16.), zgodnie z Europejską Kartą Praw Pacjenta. Jest to ingerencja medyczna, która niesie ze sobą często duże ryzyko i po prostu nieetyczne jest zmuszanie do tej ingerencji wbrew woli pacjenta czy jego opiekuna prawnego. Prawo pozwala na to jedynie w sytuacji wyjątkowej, np. w sytuacji epidemii.

W sytuacji, gdy pacjent jest zdrowy, gdy nie ma epidemii powodującej masowe zgony, nie wolno przymuszać człowieka do ryzykownego zabiegu medycznego.

Jakie mieli państwo najbardziej drastyczne przypadki po szczepieniach?

Codziennie otrzymujemy zgłoszenia dość drastycznych niepożądanych odczynów i powikłań poszczepiennych.

Do składania tych skarg zainspirowała nas historia 18-letniego chłopaka, który zmarł we śnie 2 dni po podaniu szczepionki przeciw błonicy i tężcowi. Sprawa jest w prokuraturze, a póki co opinie biegłych tak naprawdę nie podają przyczyny śmierci.

Do napisania tych skarg zainspirowała nas też historia Basi z Kutna, która otrzymała szczepionkę „6 w 1”, a dzień później dziecko zmarło. Są też częste przypadki, kiedy dziecko dostaje zapaści, jest blade, obniża się ciśnienie, nie ma z nim kontaktu. To może trwać nawet dwie doby.

U części dzieci nie ma żadnych trwałych skutków, u części dzieci są niestety problemy trwałe, włącznie z autyzmem.

Są przypadki drgawek, a potem się okazuje, że dziecko ma epilepsję. Mamy też dużo zgłoszeń białaczki, która się rozpoczyna w ciągu miesiąca od podania żywej szczepionki przeciwwirusowej, np. przeciw polio i szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce. Mamy też świadectwa, że dzieci, którym zaczęto uzupełniać kalendarz szczepień po zakończeniu chemioterapii, mają wznowienie białaczki.

Mamy przypadek chłopca, który po szczepionce rok nie chodził, musiał być intensywnie rehabilitowany. Na szczęście wszystko jest już w porządku. Jest wiele powikłań po szczepionce przeciw gruźlicy podawanej noworodkom: od powiększonych i ropiejących węzłów chłonnych, po rozmiękanie kości czy śmierć wskutek gruźlicy mózgu. Często uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego kończą się potem autyzmem – mimo że zaprzecza się temu związkowi. Warto sięgnąć do badań i literatury, która opisuje takie przypadki. Warto też wiedzieć, co się w tej chwili dzieje w Stanach Zjednoczonych.

Okazało się, że już w 2001 r. CDC (Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom) wiedziało o zwiększonym ryzyku autyzmu u czarnoskórych chłopców szczepionych szczepionką MMR (odra, świnka, różyczka) [link].

Dopiero teraz to badanie zostało ujawnione, co wywołało duże poruszenie wśród rodziców dzieci z autyzmem, którzy zaczęli nagrywać krótkie świadectwa i publikować je w sieci. Ewidentnie urzędnicy ukrywają informacje, które mogłyby zaniepokoić rodziców i wpłynąć źle na tzw. wyszczepialność. To nie jest uczciwe. Ciekawi jesteśmy, czy polscy urzędnicy postępują podobnie. Póki co mamy dowody, że nie reagują skutecznie na nasze interwencje dotyczące wad systemu szczepień w Polsce.

rmf24.pl

O zagrożeniach życia i zdrowia dzieci w wyniku szczepień czytaj również na:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/szczepionki-zabijaja/

 

Matrix wpada w panikę: rośnie świadomość wśród rodziców i coraz mniej Polaków dobija swoje dzieci szczepionkami

 

mainstream panikuje

Mainstream dostaje białej gorączki: Polacy się budzą i z roku na rok coraz większa rzesza świadomych rodziców odmawia swojego udziału w ludobójczym procederze szczepionkowego holocaustu na własnych dzieciach. Dla takich wieści warto z rana otworzyć nawet „media głównego ścieku”. „Alarmujące dane. Rośnie liczba niezaszczepionych dzieci” – histeryzuje dziś portal Wirtualna Polska.

W 2013 r. było ponad 7,2 tys. niezaszczepionych dzieci, w porównaniu do ok. 5 tys. rok wcześniej – alarmuje prof. Andrzej Zieliński z Zakładu Epidemiologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. Koncernianego profesora niepokoi, że wstępne dane NIZP-PZH za 2013 r. wskazują, iż rośnie liczba osób odmawiających obowiązkowych szczepień wynikających z kalendarza szczepień. Wirtualna Polska stosuje tu przy okazji manipulację, określając tak zwany kalendarz szczepień słowem „obowiązujacy”. Otóż tak zwany kalendarz szczepień obowiązuje jedynie Polaków niedouczonych – niedouczonych zarówno w podstawowej wiedzy medycznej, jak i w polskim prawie. Rzetelną wiedzę medyczną na temat szczepień możemy pobrać choćby stąd, jeśli zaś chodzi o polskie prawo, to art. 39 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, iż „nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody”. O tym zaś, że szczepienia eksperymentem medycznym niewątpliwie są, najlepiej świadczą rokrocznie po cichu wycofywane z obiegu kolejne niebezpieczne szczepionki, nie mówiąc już o tak drastycznych dowodach eksperymentów medycznych, jak śmierć 11 stycznia 2014 roku 6-miesięcznej Basi Łuczyńskiej z Kutna.

Wobec terroru tak zwanego kalendarza szczepień pacjent powinien się również bronić powołaniem się na ustawę z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, która w art. 16. stwierdza, iż „pacjent ma prawo do wyrażenia zgody na udzielenie określonych świadczeń zdrowotnych lub odmowy takiej zgody po uzyskaniu informacji”.

mainstream panikuje

W 2013 r. obowiązkowych szczepień odmówiło w Polsce ponad 7,2 tys. rodziców! Najwięcej takich rodziców jest głównie w okolicach Poznania. Jak widać Wielkopolanie zdecydowanie przodują, jeśli chodzi o wzrost poziomu świadomości wśród Polaków. Mentalna odnowa Polski rozpoczyna się więc od Poznania… 🙂

Polska en masse nadal ma jednak jeden z najwyższych w Unii Europejskiej poziom tzw. wyszczepialności sięgający ponad 90 proc. Prof. Andrzej Zieliński świadomie manipuluje opinią publiczną, głosząc w omawianym artykule, iż „masowe stosowanie szczepień zabezpiecza nie tylko dzieci szczepione, ale przez eliminowanie krążących w środowisku drobnoustrojów zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania niezaszczepionych dzieci”. O tym, że szczepionki nie „zabezpieczają” i nigdy niczego nie „zabezpieczały” udowodnił już niejednokrotnie na naszym blogu dr Jerzy Jaśkowski.

Prof. Zieliński zapewnia, że stosowane w Polsce preparaty szczepionkowe są bezpieczne. Bardzo dobrze, niech zapewnia – zostanie niedługo zbiorowo pozwany za narażanie na utratę zdrowia i życia dziesiątek (a może i setek) dzieci w Polsce. Profesor w artykule się wymądrza, że „bardzo ciężkie odczyny poszczepienne, które mogą mieć trwałe skutki zdrowotne, zdarzają się bardzo rzadko; raz na setki tysięcy, a nawet miliony dawek, a więc nie można ich porównywać z częstymi powikłaniami chorób zakaźnych, którym te szczepienia zapobiegają”. Celowo zapomina jednak dodać, że procedura zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych została w Polsce tak skutecznie utrudniona i jest tak przez „służbę” zdrowia niemile widziana, że lekarzom zwyczajnie nie opłaca się ich zgłaszanie – z czym od lat w bólu i znoju dzielnie walczy Stowarzyszenie STOP NOP.

Obecnie w Polsce bezpłatne szczepienia – dla zmylenia przeciwnika zwane „obowiązkowymi” – to m.in.: gruźlica, wirusowe zapalenie wątroby typu B (WZW B), błonica, tężec, polio (choroba Heinego-Medina), Haemophilus influenzae typu B (Hib), różyczka, odra i świnka. Ponadto w ograniczonym zakresie, tylko dla tzw. grup ryzyka, są dostępne szczepionki przeciw pneumokokom i ospie wietrznej. Wszystkie zawierają rtęć i całą tablicę innych, zabójczych dla młodego mózgu neurotoksyn.

Na koniec artykułu Wirtualna Polska, wymieniając szczepienia tak zwanym kalendarzem szczepień nieobjęte, ponownie używa w stosunku do niego manipulatorskiego określenia „obowiązkowy”. Kalendarz szczepień nie jest i nigdy nie był „obowiązkowy”. Obowiązkowa była jedynie mainstreamowa zmowa na tego faktu ukrywanie.

(taw)

Omawiany manipulatorski artykuł:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prof-Andrzej-Zielinski-wzrasta-liczba-niezaszczepionych-dzieci,wid,16794262,wiadomosc.html

O niebezpiecznych szczepionkach czytaj również na:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/szczepionki-zabijaja/

 

Rozkład państwa na przykładzie pism Ministerstwa Zdrowia (cz. 4) – Dr Jerzy Jaśkowski

death by vaccinationIan Larsen Gromowski (25.06.2007–10.08.2007) – przeżył 47 dni, ofiara szczepionki przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW B, hepatitis B). Fot. iansvoice.org
W piśmie Ministerstwa Zdrowia podpisanym przez pana magistra Cezarego Rzemka, podsekretarza stanu w tym Ministerstwie, znajdujemy: „Szerzenie się epidemicznych zakażeń i chorób zakaźnych było w przeszłości powodem wysokiej śmiertelności i chorobowości, a także powodowało straty społeczne i ekonomiczne”.

Że nie ma słowa prawdy w tym twierdzeniu, udowodniłem w części 3. Ale można mi zarzucić, że odnoszę się do faktów historycznych, a one niekoniecznie muszą być podane rzetelnie. To prawda, ponieważ najczęściej opisy tych faktów są dokonywane przez tzw. zwycięzców, czyli osoby zarabiające na tych zdarzeniach, obojętnie w jaki sposób. Przykładem ewidentnym jest fakt, że na wypaczaniu historii epidemiologii i tych wszystkich epidemii, zarabia przemysł Wielkiej Farmacji. Przypomnę, że wydawnictwa wydające te wszelkie „historie” żyją z reklam tego przemysłu. I w ten sposób koło się zamyka.

Tak więc zamiast przytaczać opisy starych historii epidemii, podam Państwu proste obserwacje dnia dzisiejszego.

Łatwo zauważyć, że tak naprawdę nie ma obecnie żadnej epidemii w USA. Ostatnia epidemia jaka w tym kraju naprawdę wybuchła, to epidemia w okresie szczepienia żołnierzy w 1940 roku, rzekomą szczepionką przeciwko grypie, przed wyruszeniem na front. Ten jednoznaczny związek: szczepienie – epidemia, kosztował życie ok. 60 000 żołnierzy, zmarłych jeszcze zanim się dla nich wojna zaczęła. Oczywiście, generalicja zamiotła sprawę pod dywan. Wrzucili to do worka „straty wojenne” i wszystko rozpłynęło się na kartach historii. Ale pozostał ślad, że na wojsku testuje się leki.

Otóż, jak obecnie wiadomo, Stany Zjednoczone przeżywają, co najmniej od lat 70-tych, najazd wszelkiej maści emigrantów, mniej, lub bardziej legalnych. Jak podaje prasa amerykańska, ponad 1000 osób dziennie przenika przez zaporę betonową do Teksasu i innych przygranicznych stanów. Generalnie rocznie w ten sposób przenika do Stanów Zjednoczonych ponad 100 000 ludzi. Wśród tych emigrantów jest cała masa nie szczepionych dzieci. Podobno tylko do Teksasu w okresie jednego roku wjechało ponad 47 000 dzieci.

Rządy stanowe – US Border Patrol – nie stosują żadnej kwarantanny, tylko od razu rozwożą tych emigrantów po wielkich miastach, takich ja Hudson, Phoenix, Los Angeles, itd. Emigranci ci żyją w najbardziej prymitywnych warunkach, takich jak podmiejskie slumsy, bez bieżącej wody, toalet. I jak możemy to stwierdzić, obecnie w oczach urzędników CDC, jakoś nie stanowią specjalnego zagrożenia epidemiologicznego. Żadnej epidemii wśród nich od 60 lat nie było. Dziwne, nieprawdaż?

Z drugiej strony, USA jest jednym z najbardziej restrykcyjnych rządów zmuszających do szczepień, nawet bez zgody rodziców, dzieci własnych obywateli. Zmuszanie do szczepień jest obligatoryjne, bez względu na warunki mieszkaniowe, zarobki i wykształcenie rodziców. W Nowym Jorku poszli nawet tak daleko, że na tzw. brodawczaka szczepią wszystkich.

Coś wiec jest tutaj nie tak. Rzekome zagrożenie powinni stanowić nieszczepieni emigranci, żyjący w bardzo podłych warunkach sanitarnych, a nie zdrowi, dobrze odżywieni, żyjący w świetnych warunkach sanitarnych Amerykanie! Sam Teksas wchłania ponad 30 000 emigrantów rocznie i co? I nic! Żadnej epidemii nie ma od 60 lat. Siedlisko wszelkiej „rozpusty”, Los Angeles, cały czas mające problemy z emigrantami, także nie zanotowało żadnej epidemii od 60 lat.

Dlaczego więc Rząd Federalny odmawia edukacji publicznej swoim obywatelom, jeżeli się nie zaszczepili?

Jak podałem w poprzedniej części, USA jest krajem, który wprowadził największą liczbę szczepień dla dzieci i posiada największy współczynnik umieralności niemowląt, z pośród 33 najbogatszych krajów świata. Szeroko reklamowana w 2009 roku świńska grypa AH-1N-1, znana specjalistom od 1976 roku, zamiast „obiecanych” przez Centrum Kontroli Chorób z Atlanty (słynne CDC) 90 000 zgonów, tak naprawdę zanotowało z powodu grypy w całym 2009 roku tylko 18 zgonów, na 320 000 000 obywateli!

Podobnie lokalne epidemie w szkołach w USA występują zawsze w grupach dzieci zaszczepionych w 90-98%. Każdy lekarz wie, że szczepione dziecko jeszcze przez 4-6 tygodni sieje wokoło wirusem. I jak Szanowny Czytelniku wiesz z własnego doświadczenia, żaden Inspektor Sanitarny, czy też Minister, nie nakazuje przetrzymywania takiego zaszczepionego dzieciaka w domu, aby nie wywołał lokalnej epidemii. W ostatnim czasie mieliśmy takich poszczepiennych epidemii kilkadziesiąt.

Czy już samo to nie powinno otworzyć oczu wszelkim urzędnikom? A nie otworzyło! Nadal przelewają pieniądze podatnika do prywatnych kieszeni Wielkiej Farmacji. A problem powinien być jednoznaczny, jeżeli ci brudni, zaniedbani emigranci nie chorują pomimo braku szczepień, braku kwarantanny – czyli nie przywieźli choroby z sobą, to dlaczego oni nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego, a czyści, pachnący, świecący Amerykanie stanowią takie zagrożenie dla zdrowia „publicznego”? Jak już pisałem, publiczne to są szalety i domy, pospolicie zwane burdelami.

ZDROWIE ZAWSZE BYŁO SPRAWĄ INDYWIDUALNĄ!!! Jak mówił stary rabe: „Biez wodki nie razbieriòsz”. Aby garstka mogła dobrze żyć, tłumy muszą umierać.

Wyścig z czasem. Jak twierdzą skądinąd często nagłaśniani urzędnicy z CDC [szczególnie przez p. prof. mgr Lidię Brydak], takimi miejscami wybuchu epidemii mogą być np. lotniska. Wyprodukowano nawet filmy straszące i oswajające społeczeństwo z problemem epidemii lotniskowych, z wielkim nakładem kosztów. Na przykład film „12 małp” z Brucem Willisem i Bradem Pittem (a nie są to tani aktorzy) pokazuje, jak to śmiercionośny wirus atakuje społeczeństwo. Jak natomiast te filmy science fiction mają się do rzeczywistości? Ano do tej pory żadne lotnisko nie było punktem wyjścia jakiejkolwiek epidemii. Mieliśmy epidemię cholery na Haiti, ale tę epidemię wywołało WHO. Tak więc pod pretekstem zapobiegania czemuś, co nie istnieje, miliony z pieniędzy podatnika wypływają z budżetu, do kieszeni prywatnych korporacji.

Korporacje te w USA załatwiły sobie w 1986 roku zwolnienie z kosztów opłacania powikłań poszczepiennych. Za powikłania płaci znowu podatnik. I proszę zauważyć, wszelkiej maści instytucje takie jak CDC czy Inspektorzy Sanitarni bardziej interesują się sprzedażą szczepionek aniżeli czystością. W żadnej szkole, szpitalu czy hotelu w Polsce nie można sobie d..y podmyć po defekacji, tylko papierem rozsmarowuje się g…o. Także w żadnej medycznej uczelni nie uczą o konieczności mycia tyłka. A tych profesórów mamy a mamy. Widocznie są stworzeni do wyższych celów. Na marginesie, takie są nienaprawione do dnia dzisiejszego skutki „mordów katyńskich”. W mordach tych zginęło ponad 56% polskich lekarzy. I jak widać, żadnego ministra to nie interesuje, już się przyzwyczaili. Przypomina to pobyt wojsk sowieckich w Polsce: sikali do szuflad, kominków, zresztą podobnie jak królowie francuscy jeszcze w XVI wieku. Dopiero pobyt w Polsce Henryka W. pozwolił im się zapoznać z wychodkami. No i teraz musisz zrozumieć, Szanowny Czytelniku, dlaczego tam, tj. we Francji czy Włoszech, było tyle epidemii. Zresztą bardzo ładnie opisywanych przez ichniejszych poetów.

Podobnie od lat 50. w krajach tropikalnych nie było żadnej epidemii. Takie Indie, Pakistan, czy Tajlandia, mają kanalizację typu rowek uliczny. Z powodu gorąca, woda prawie nie spłukuje nieczystości. Smród jest powszechny wokoło tych ścieków. A epidemii nie ma. Jedyna epidemia wybuchła w Indiach i to dzięki działaniu depopulatora-celebryty Billa Gatesa i jego sekty szczepionkowców. Normalnie w Indiach na polio chorowało ok. 250 dzieci rocznie. Dzięki B. Gatesowi tylko w okresie szczepień zachorowało 41 700 dzieci (inne źródła mówią o 61 500). Czyli typowa epidemia spowodowana przez WHO, podobnie jak parę lat wcześniej na Haiti, czy w Afryce Saharyjskiej, o czym już pisałem.

Nie ograniczając się do USA, na własnym podwórku możemy potwierdzić to samo. Kiedy na początku lat 1990. na Ukrainie zaprzestano wypłat i przez 6-8 miesięcy ludzie nie otrzymywali pieniędzy, to z brudu wystąpiła tam epidemia błonicy. W Polsce w powiatach przygranicznych, pomimo prawie 98% wyszczepialności, także wystąpiła epidemia. Nasz genialny sanepid nie kazał zamykać granicy. Dlaczego? Cała więc filozofia tzw. odporności stada padła na zbity pysk, ale widocznie był za mało zbity, ponieważ do dnia dzisiejszego wszelkiej maści szczepionkowcy nadal powtarzają te bzdury i posługują się pojęciem odporności stada. Ostatnio na przykład dyrektor sanepidu poznańskiego, strasząc ludzi konsekwencjami nieszczepienia.

Widać tu wyraźnie stare przysłowie: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. No cóż, takich synów Polska ma, jakich jej „nauka sowiecka” wykształcić pozwoliła. Do czego dążą urzędnicy, najlepiej pokazuje film „Windykatorzy” z 2010 roku.

Dr Jerzy Jaśkowski

jerzy.jaskowski@o2.pl

Czytaj również: