Putin – bicz na NWO. PiS sprzedał Polskę Ameryce i okłamuje Naród

<https://youtu.be/9WP5F0bu1_8

Przekaz jasnowidza Arona.

Reklamy

Orban o Sorosie: Naraża naszą przyszłość. Zostanie użyta siła państwa

Wobec tych, którzy dokonają zamachu na bezpieczeństwo Węgier, zostanie użyta polityczna i prawna siła państwa – zapowiedział wczoraj premier Viktor Orban w liście do szefa Federacji Węgierskich Gmin Żydowskich (Mazsihisz) Andrasa Heislera.

Słowa Orbana były reakcją na apel Heislera do rządu Węgier o zaprzestanie kampanii przeciw finansiście George’owi Sorosowi. Rzecz dotyczy plakatów z podobizną roześmianego Sorosa, opatrzonych napisem „Nie pozwólmy, by Soros śmiał się ostatni”.

Według Heislera kampania ta wprawdzie nie jest „otwarcie antysemicka”, ale bardzo sprzyja powstawaniu niekontrolowanych emocji, w tym antysemickich.

Wobec tych, którzy dokonają zamachu na bezpieczeństwo Węgier, zostanie użyta polityczna i prawna siła państwa – zapowiedział wczoraj premier Viktor Orban w liście do szefa Federacji Węgierskich Gmin Żydowskich (Mazsihisz) Andrasa Heislera.

Słowa Orbana były reakcją na apel Heislera do rządu Węgier o zaprzestanie kampanii przeciw finansiście George’owi Sorosowi. Rzecz dotyczy plakatów z podobizną roześmianego Sorosa, opatrzonych napisem „Nie pozwólmy, by Soros śmiał się ostatni”. Według Heislera kampania ta wprawdzie nie jest „otwarcie antysemicka”, ale bardzo sprzyja powstawaniu niekontrolowanych emocji, w tym antysemickich.

W reakcji na to Orban oświadczył, że „wobec tych, którzy dokonają zamachu na bezpieczeństwo Węgier, zostanie bez względu na ich pochodzenie, przynależność czy stan majątkowy użyta polityczna i prawna siła państwa”.

Jak zaznaczył, nielegalna migracja jest bezsprzecznie kwestią bezpieczeństwa narodowego. Według niego postawiła ona Europę na rozdrożu: albo obroni swe granice, liczącą wiele tysięcy lat kulturę, codzienne bezpieczeństwo, tolerancję religijną, narodową wielobarwność oraz rządy europejskiego prawa, albo sama się skaże na śmierć.

„Ten, kto wykorzystuje swój majątek, władzę, wpływy i sieć finansowanych przez siebie NGO, by na Węgrzech i w Unii Europejskiej milionami osiedlać migrantów, ten naraża naszą wspólną przyszłość. Miliarder i spekulant George Soros wielokrotnie jasno dał do zrozumienia, że właśnie tego chce” – napisał Orban.

Premier oświadczył, że spoczywa na nim odpowiedzialność, by ochronić ojczyznę i obywateli Węgier. „Dopóki jestem premierem, będę się starał ze wszystkich sił spełnić tę powinność” – zapewnił, dodając, że społeczność żydowska mieszkająca na Węgrzech też może liczyć na ochronę ze strony rządu.

Rząd Węgier od dłuższego czasu ostro krytykuje Sorosa, zarzucając mu m.in. stymulowanie imigracji do Europy i chęć wpływania na sytuację w kraju za pośrednictwem organizacji pozarządowych.

(kb)

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/orban-o-sorosie-naraza-nasza-przyszlosc-zostanie-uzyta-sila-panstwa/lx0pvkp

Grillowanie Sorosa, czyli Węgry dołączają do Rosji w projekcie oczyszczania Europy z gadziej opresji. Kiedy przebudzą się Polacy?

putin-orban__kamenskyEuropa grilluje „starego Smoka” Sorosa (rys. Marian Kamensky)
Agencja Bloomberg, powołując się na informacje przekazane przez partię premiera Viktora Orbana, informuje, że Węgry ogłosiły plan nałożenia sankcji na pozarządowe organizacje powiązane z osobą George’a Sorosa.

Szilard Nemeth, wiceprzewodniczący będacej u władzy partii Fidesz, powiedział dziennikarzom, że ojczyzna bilionera wykorzysta wszystkie posiadane narzędzia, aby „wymieść” pozarządowe organizacje finansowane przez Sorosa, służące kapitalistom i wspierające polityczną poprawność ponad rządami krajowymi. Nemeth dodał, że jego zdaniem, dzięki wybraniu Donalda Trumpa na prezydenta USA nadarzyła się ku temu wielka okazja. Warto przypomnieć, że Viktor Orban był pierwszym europejskim przywódcą, który publicznie poparł kandydaturę Donalda Trumpa na prezydenta, co zaowocowało nawet zaproszeniem premiera Węgier do Ameryki.

Orban wraz ze swoją administracją wielokrotnie podkreślał, że wspierane przez Sorosa pozarządowe organizacje popierają Hillary Clinton oraz sprzyjają rozwojowi demokracji w niegdyś komunistycznej Europie Wschodniej. Premier Węgier nie pozostaje sam w swoich działaniach przeciwko Sorosowi.

soros-trump

Trump oskarżył Sorosa o:

„bycie częścią globalnej struktury władzy, odpowiedzialnej za okradanie naszej klasy robotniczej, ograbienie naszego państwa z bogactw i włożenie tych pieniędzy do kieszeni wielkich korporacji i podmiotów politycznych”.

W przedwyborczej reklamie Trump wykorzystał zdjęcia Sorosa z dwoma osobami pochodzenia żydowskiego: przewodniczącą Rezerwy Federalnej, Janet Yellen oraz dyrektorem generalnym jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie, Goldman Sachs, Lloydem Blankfeinem. Liga Przeciwko Zniesławieniu (ang. Anti-Defamation League) skrytykowała reklamę za antysemityzm.

soros-yellen-blankfein

Od tego czasu pewne kwestie uległy zmianie, gdyż Trump pozostawił na swoich stanowiskach dwóch pracowników administracji, Stevena Mnuchina i Gary’ego Cohna, związanych jednocześnie z Goldman Sachs. Obecny stosunek nowego prezydenta USA do Sorosa pozostaje nieznany.

ZychMan

źródło: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wegry-rozpoczynaja-walke-z-wszystkimi-dzialajacymi-u-nich-organizacjami-georgea-sorosa

<https://youtu.be/bg6-woIiQaY

Co robicie Polakom?! Sto kilkadziesiąt pytań do PiS-u (cz. 2). Prof. Jerzy Robert Nowak

źródło: wzzw.wordpress.com

Polityka wewnętrzna

34) Dlaczego nie ujawnia się Aneksu nr 2 do raportu o likwidacji WSI?

35) Dlaczego tak długo, aż do ostatnich dni, blokowano działania prowadzące do ujawnienia zastrzeżonego zbioru Instytutu Pamięci Narodowej? Co przeszkadzało przez tyle miesięcy w podjęciu decyzji o ujawnieniu tego zbioru? Kto blokował?

36) Dlaczego wciąż utrzymuje się tak niebezpieczną ustawę 1066, legalizującą ewentualne wejście obcych służb na terytorium Rzeczpospolitej?

37) Dlaczego dotąd nie podjęto śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień policji poprzez prowokowanie zajść w czasie Marszów Niepodległości? Przypomnijmy, że na Węgrzech od razu po objęciu władzy przez rząd V. Orbána rozpoczęto gruntowne śledztwo przeciwko władzom policji za brutalne metody tłumienia manifestacji przeciw poprzedniemu rządowi postkomunistycznemu. Przypomnijmy, że dzięki nagraniu taśmy z rozmową E. Bieńkowskiej i szefa CBA P. Wojtunika

można było się dowiedzieć konkretnie o roli ministra spraw wewnętrznych B. Sienkiewicza w sprawie spalenia budki policyjnej przy Ambasadzie Rosji.

Być może całe śledztwo należałoby rozpocząć od przesłuchania P. Wojtunika.

38) Dlaczego przywódcy PiS ograniczyli do skrajnego minimum manifestacje patriotyczne na ulicach, w ten sposób zostawiając KOD-owi pole do opanowywania ulicy? Jak długo PiS będzie kontynuował karygodną bierność w wychodzeniu z manifestacjami na ulicę, umożliwiając głupawe, nie mające konkurencji popisy KOD-u (vide: choćby w manifestacji z 24 września 2016 r. i ostatnie dwa dni protestów proaborcyjnych). Wygląda na to, że wielka część PiS-u spoczęła na laurach i nie chce się jej nawet manifestować, by pokazać siłę opcji patriotycznej. Jakże odmiennie jest na Węgrzech, gdzie Fidesz Orbana wciąż bezapelacyjnie panuje na ulicach.

fidesz-orbanWegrzy są już ludźmi wolnymi – wywalczyli to sobie. Polacy to nadal niewolnicy we własnym kraju (fot. budapestbeacon.com)

39) Czy władze PiS wreszcie coś zrobią dla skoordynowania public relations w ręku prawdziwie dobrego fachowca, który czuwałby nad zapewnieniem dużo lepszego niż dotąd piaru dla PiS-owskiego rządu? Chodziłoby o polityka, który kierowałby systemem wczesnego ostrzegania, wskazywania na groźbę potencjalnych kryzysów już w ich wczesnej fazie rozwoju, by zapobiec nagłym nieprzyjemnym zaskoczeniom, jakie spotkały rządy PiS-u w ostatnich miesiącach, choćby tzw. Misiewicz Gate czy skala protestów proaborcyjnych. Bardzo ciekawy pod tym względem był tekst Piotra Semki „Cztery problemy prezesa Kaczyńskiego” („Do Rzeczy” z 3 października 2016 r.). Semka ubolewał, że rząd PiS-u nie ma takiego fachowca od piaru, jakim był Igor Ostachowicz przy Tusku.

40) Czy władze PiS-u nie widzą konieczności jak najszybszej wymiany składu Państwowej Komisji Wyborczej, która po tylekroć wykazała swą nieudolność?

41) Czy władze w Polsce zdecydują się na przeforsowanie w parlamencie tak oczekiwanej przez wiele polskich środowisk radykalnej zmiany ordynacji wyborczej i wprowadzenie ordynacji mieszanej z dużą ilością okręgów jednomandatowych? Bardzo przydałoby się również przyznanie 20 milionom Polaków za granicą przynajmniej 10-osobowej reprezentacji w parlamencie (5 posłów i 5 senatorów).

42) Czy nie należałoby rozważyć – na wzór szeregu krajów (m.in. Belgii, Australii, Nowej Zelandii) – wprowadzenie obowiązku udziału w wyborach pod rygorem wysokich grzywien.

43) Dlaczego nie podejmie się działań dla jak najszybszego usunięcia ze stanowiska obecnego Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, skrajnego lewaka, znanego ze stronniczości i wrogości do PiS-u?

44) Dlaczego tak długo odwlekano działania dla odwołania obecnego prezesa NIK, skompromitowanego tak wieloma zarzutami?

45) Doradców prezydenta A. Dudy najbardziej obciąża fakt, że nikt z nich nie zwrócił uwagi prezydentowi na potrzebę szybszego zwołania Sejmu po wyborach, co zapobiegłoby tak podgrzewanemu przez opozycję sporowi o skład Trybunału Konstytucyjnego. Profesor Jacek Czaputowicz, b. dyrektor Departamentu Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej, a od 2014 r. członek Rady Programowej PiS-u, przypomniał w tekście „Arbitrzy mogą się mylić” („Rzeczpospolita” z 13 września 2016 r.): „Sejm miał prawo wyboru wszystkich sędziów, których kadencja kończy się w 2015 r. Dopiero później Trybunał uznał te przepisy za niekonstytucyjne. Wspomniane stanowiska trzech sędziów rzeczywiście zwolniły się w trakcie poprzedniej kadencji Sejmu. Stało się tak jednak na skutek działania prezydenta. Gdyby prezydent zwołał pierwsze posiedzenie Sejmu wcześniej, wówczas kadencja trzech sędziów „listopadowych” skończyłaby się już w czasie nowej kadencji Sejmu”. Przypomnę tu, że sprawę tę podjął dużo szerzej w Salonie 24 internauta o nicku „jestemzewsi” 13 marca 2016 r. w tekście „Prezydent popełnił błąd w sprawie Trybunału – należało wcześniej zwołać sejm”. Jak pisał internauta:

„Prezydent miał prawo zwołać pierwsze posiedzenie sejmu każdego dnia po dniu 27 października 2015 r. (daty ogłoszenia przez PKW oficjalnych wyników wyboru do sejmu) (…) Na stronie http://www.wyborydosejmu.pl/parlament/kadencja-parlamentu/ czytamy, iż „Kadencja Sejmu, i tym samym Senatu, kończy się z dniem poprzedzającym zebranie się Sejmu następnej kadencji. Dlatego też nie zawsze będzie ona wynosić dokładnie cztery lata”, a to oznacza że p. Duda nie musiał czekać do końca biegu 4 latach od momentu 1 posiedzenia sejmu poprzedniej kadencji, miał wolną rękę od 27 października na ustalenie dowolnej daty na pierwsze posiedzenie sejmu obecnej kadencji. Gdyby prezydent zwołał pierwsze posiedzenie przed datą końca kadencji 3 sędziów, PiS miałby wszystkich 5 sędziów bez dwóch zdań. (…) Co stało na przeszkodzie zwołania pierwszego posiedzenia sejmu przed datą 6 listopada, czyli dniem, kiedy kończyła się kadencja trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego? Prezydent jednak za cel taktyczny (bardzo krótkowzrocznie) uznał kolizję spotkania szefów rządów UE na Malcie w dniu 12 listopada (uniemożliwienie wyjazdu Kopacz). Jak wielki był to błąd i ile ta złośliwość kosztowała, przekonaliśmy się już niedługo potem, kiedy PiS zorientował się, co stało się Trybunałem, ale wtedy było już za późno. Gdyby obecna VIII kadencja sejmu (pierwsze posiedzenie) odbyło się, powiedzmy, 4 listopada 2015, Trybunał nie miałby innego wyjścia, jak tylko uznać wybór wszystkich pięciu sędziów za bezprawny! Dlaczego nikt z PiS nie zwrócił na to uwagi, skoro do Trybunału przywiązywana jest tak wielka waga, pozostaje dla mnie tajemnicą… Kto odpowiadał za analizę tych spraw? Czy jeszcze pracuje? (na miejscu prezesa zwolniłbym człowieka na zbity pysk) [podkr. – JRN].

Nie byłoby wtedy żadnej wojny, konwalidacji, komisji weneckiej (Waszczykowski za wezwanie tych panów na pomoc też powinien dostać musztrę swoją drogą), a nawet KOD-u. „Rząd rósłby w siłę, a naród żył dostatnio”, a tak mamy, co mamy. Klasyk rzekłby: „jaka piękna katastrofa”. Taktykom Platformy należy się tu pochwała, bo udał im się majstersztyk, zrobili wszystko, co do nich należało (mam tu na myśli również Donalda Tuska, który organizował spotkanie na Malcie nie bez powodu 12 listopada). Każdy odegrał swoją rolę koncertowo, bo zrobili wszystko, by odwrócić uwagę PiS od realnego problemu, jakim był wybór sędziów Trybunału. Spindoktorzy PiS dostają z tej lekcji pałę, bo przegrali wygrany mecz, a prowadzili już 2:0 i była 90. minuta spotkania!”.

Na problem z doradcami prezydenta A. Dudy zwracano już wcześniej uwagę. M.in. Piotr Semka pisał już 15 lutego 2016 r. w tekście „Gorzka pigułka dla Dudy”: „Coś w aparacie kancelarii prezydenckiej zadziałało źle. Zbyt wiele w Kancelarii Prezydenta jest byłych kolegów, a zbyt mało profesjonalistów pomagających głowie państwa zachować kontakt z najróżniejszymi przedstawicielami opinii publicznej” [podkr. – JRN].

46) Warto zastanowić się, czy nie należałoby postawić przed Trybunałem Stanu ministra obrony Bogdana Klicha za katastrofalne pogorszenie stanu armii i drastyczne obniżenie stanu obronności Polski, począwszy od 2007 roku. Dość przypomnieć, jak były wiceminister obrony i szef sił lądowych w rządzie PO gen. Waldemar Skrzypczak krytykował „demontaż zdolności bojowych sił zbrojnych” za czasów Klicha (por. „Wprost” z 25 sierpnia 2014 r.). Niemałą rolę w zapaści armii odegrał też Bronisław Komorowski, który od 1989 r. przez dziesięciolecia odgrywał bardzo znaczącą rolę w różnych organach kraju nadzorujących wojsko. Z wielką satysfakcją obserwuję natomiast szczególnie mocne zaangażowanie kierownictwa MON-u od końca 2015 r. w rozbudowę terenowej samoobrony kraju. Przypomnę tu, że w książce „Jak ratować Polskę” (Warszawa 2014, s.10-12) szczególnie mocno postulowałem jak najszybszy rozwój samoobrony terytorialnej i rozwój stowarzyszeń paramilitarnych.

47) Dlaczego w czasie, gdy potrzeba jest jak najwięcej osób zdolnych do władania bronią, w Polsce utrzymuje się niebywałe ograniczenia w posiadaniu broni? Pod tym względem, o ile dobrze wiem, jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie! Według zamieszczonego w internecie tekstu Andrzeja Tarczyna z 17 maja 2015 r. „Rzeczywista ilość stanu posiadania broni palnej w Polsce”, na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,6 mieszkańca, który posiada w domu broń. 10 marca 2015 r. na „Naszych blogach” pisano: „Polska należy aktualnie do najbardziej bezbronnych krajów na świecie [podkr. – JRN]. W roku 2014 pod względem ilości posiadanej broni na 100 mieszkańców Polacy znajdowali się na 142. miejscu na świecie. Z jedną sztuką broni na 100 obywateli polskie społeczeństwo, według specjalistów, posiada status praktycznie rozbrojonego i całkowicie bezbronnego”. Według podanej tam statystyki, w Stanach Zjednoczonych przypada 90 sztuk broni na 100 mieszkańców, w Szwecji 31,6; we Francji 31,2; w Niemczech 30,3 sztuk broni na 100 mieszkańców, w Austrii 30,4 sztuk broni, w Czeskiej Republice 16,3 sztuk broni, na Łotwie 19, na Słowacji 8,3; na Węgrzech 5,5; a w Polsce 1,3.

48) Dlaczego terenowe struktury tak potrzebnego Ruchu im. Lecha Kaczyńskiego utonęły w letargu (poza niezwykle dynamicznie rozwijającym się AKO w Poznaniu)? Czy od początku Ruch ten nie był fatalnie organizowany – „od góry” – z powierzeniem jego szefostwa kanceliście M. Łopińskiemu? Urzędnicy na ogół nigdy nie nadają się na organizatorów ruchu społecznego, który powinien być prawdziwie dynamiczny. Czy władze PiS-u nie widzą konieczności powstania prawdziwie oddolnego Ruchu Wsparcia Reform, sympatyzującego z PiS-em, ale niezależnego od niego?

Niczym nieuzasadniona miękkość wobec przeciwników Dobrej Zmiany

49) Po co na świetne skądinąd spotkanie historyków z prezydentem A. Dudą w połowie listopada 2015 r. zaproszono niemającego nic wspólnego z historią ekonomistę i socjologa Aleksandra Smolara, prezesa Fundacji Batorego? Stworzył tam tylko dysonans, gardłując w obronie J.T. Grossa i przeciw polityce historycznej PiS-u (por. moje uwagi na blogu w dniu 19 grudnia 2015 r.: „I po co ten Smolar?). Rozmawiałem z prof. Andrzejem Nowakiem, prowadzącym to spotkanie. Mówił mi, że nie zapraszał Smolara. A więc zaprosił go jakiś „mięczakowaty” doradca p. Prezydenta. Pewno ten sam „mięczak” niepotrzebnie zaprosił na to spotkanie tak bliskiego PO socjologa, a nie historyka, Andrzeja Rycharda. Przypomnę tu, jak tenże Rychard agitował na rzecz B. Komorowskiego jeszcze 27 kwietnia 2015 r. w „Polska The Times”, głosząc już w tytule wywiadu: „Siłą Komorowskiego jest jego autentyczność”. Ha, ha, ha.

50) Dlaczego w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 7 kwietnia 2016 r. Prezydent A. Duda wycofał się z wcześniejszego, tak trafnego stwierdzenia o opozycjonistach modlących się „Ojczyznę dojną racz nam wrócić panie”? Prezydent nagle uznał, że „były to słowa niepotrzebne”, co było nawet zupełnie nieuzasadnioną formą przeprosin. Kto tak źle doradził Prezydentowi? Jakże aktualny dziś jest apel Rafała A. Ziemkiewicza w tytule tekstu w „Do Rzeczy” z 10 sierpnia 2015 r.: „Boże, strzeż prezydenta od przyjaciół”.

51) Dlaczego prezydent Andrzej Duda 10 kwietnia 2016 r. wypowiedział słowa o potrzebie „wzajemnego wybaczania”, szybko pośrednio skontrowane jeszcze tego samego dnia przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego? (por. mój komentarz na blogu z dnia 2 maja 2016 r.).

52) Kto ostatnio doradził Prezydentowi, by podczas pobytu w Gdańsku podszedł do Lecha Wałęsy i uścisnął mu rękę? Wałęsa ze swym krzykactwem, oszczerstwami, pomówieniami, atakami na rząd i PiS stał się osobą niezasługującą na podanie ręki przez Naszego Prezydenta. Dowiódł tego już wkrótce po niepotrzebnym geście Prezydenta, grożąc, że zaskarży go do Trybunału w Strasburgu, jeśli go nie przeprosi publicznie za dużo wcześniejsze powiedzenie, że Wałęsa był kiedyś agentem SB. Jak wiadomo, powiedzenie aż nadto prawdziwe. Zgadzam się w pełni w tym kontekście z uwagami w „Warszawskiej Gazecie” z 9 września 2016 r.: „Szanowny panie prezydencie Duda, czy warto było podawać rękę prymitywnemu chamowi?” (por. tekst m.cz.: „Podaj chamowi rękę, to cię trybunałem będzie straszył”).

53) Dlaczego większość PiS-owska w Senacie poparła 29 czerwca 2016 r. uczczenie minutą ciszy Janiny Paradowskiej, starej wyrafinowanej kłamczuchy z postkomunistycznej „Polityki”? Przypomnijmy tu, jak Paradowska pisała w „Polityce” 27 kwietnia 2002 r.: „Za co należy przede wszystkim chwalić Leszka Millera? Za konsekwentny brak realizacji obietnic wyborczych” [podkr. – JRN]. PiS-owska większość w Senacie bezmyślnie zgodziła się na uhonorowanie lewackiej fanatyczki, która rzeczników IV Rzeczpospolitej nazwała w 2003 r. „hołotą” chcącą wtargnąć do Salonu. (Jej epitety skrytykował nawet daleki od PiS-u prof. Paweł Śpiewak w tekście „Salonowa pycha” [„Rzeczpospolita” z 8 grudnia 2003 r.]). Przypomnijmy, że ta lewicowa fanatyczka chwaliła się w swej książce, że odradzała T. Kamińskiej i W. Kuczyńskiemu powoływanie Lecha Kaczyńskiego do rządu J. Buzka. A masochistyczna większość PiS-owska w Senacie zagłosowała za jej pośmiertnym uhonorowaniem. Czy ci ludzie nic nie pamiętają i nic nie czytają? Wstyd!

Gdy zmarł wspaniały nonkonformistyczny prawicowy ekonomista Stefan Kurowski, jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy ekonomista, jego zgon został niemal całkowicie przemilczany. O ile dobrze pamiętam, na jego pogrzebie nie pojawił się nikt z wybitniejszych polityków prawicowych poza Antonim Macierewiczem.

54) Czy nie nazbyt wolno trwa proces wymiany skompromitowanych kadr urzędniczych na różnych szczeblach władzy? W Oświadczeniu Stowarzyszenia RKW w sprawie Dobrej Zmiany w marcu 2016. r. stwierdzano m.in.: „Nasz niepokój budzi pomijanie istotnych decyzji i reform, pozostawianie w ministerstwach, we wszystkich ważnych instytucjach centralnych, także w Kancelarii Prezydenta, w Sejmie i Senacie starych urzędników niższego i wyższego szczebla oraz fala mianowań osób niekompetentnych, a nawet gotowych kontynuować politykę poprzednich rządów PO, PSL i SLD. (…) W terenie niektórzy działacze partii rządzącej blokują zmiany, starając się zapewnić przetrwanie status quo, gdyż spodziewając się przegranej w następnych wyborach, chcą jedynie dojść do porozumienia z zastanymi układami”.

55) Dlaczego rząd PiS-u nie występuje o jak najszybsze odwołanie Elżbiety Bieńkowskiej z funkcji komisarza UE? (Pisałem o tym na blogu już 3 maja 2016 r.).

W kontekście tych niepotrzebnych „miękkich” zachowań warto przypomnieć apel świetnego publicysty „Warszawskiej Gazety” Mirosława Kokoszkiewicza do władz PiS-u sprzed kilku miesięcy: „Pamiętajcie! Naród dał wam kredyt zaufania i żąda energicznego wywiązywania się z obietnic. Tu i teraz. Nie wolno wrogom dawać czasu na przegrupowywanie się i werbowanie obcych zaciężnych armii. My chcemy w oczach tej okrągłostołowej bandy zdrajców i złodziei zobaczyć strach przed nieuchronna karą [podkr. – JRN]. (…) Nie oglądajcie się na szczekającą międzynarodową lewacką i neoliberalna sforę. (…) Żadnych kompromisów”.

Prof. Jerzy Robert Nowak

źródło: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/10/sto-kilkadziesiat-pytan-do-p-prezydenta_6.html

Czytaj również:

Co robicie Polakom?! Sto kilkadziesiąt pytań do PiS-u (cz. 1). Prof. Jerzy Robert Nowak

Dla Polaków kochających swój kraj obecny rząd stanowi niepowtarzalną, być może jedyną, szansę wyciągnięcia kraju ze straszliwej zapaści, w jaką wtrąciły ją rządy Platformy Obywatelskiej. Czy rząd PiS wykorzysta w pełni tę szansę, zwłaszcza w warunkach nasilającej się dywersji wewnętrznej, tzw. totalnej opozycji i bezprzykładnych, brutalnych neokolonialnych nacisków Unii Europejskiej? Wszystko zależy od tego, czy rząd zdoła pozyskać przez swą politykę wsparcie maksymalnej części Narodu i potrafi unikać podstawowych błędów.

Jest szereg spraw, którymi obecny rząd i prezydent zapewnili sobie wzrost wsparcia. Przede wszystkim przez zerwanie z platformerską polityką kundlizmu wobec głównych państw UE, a zwłaszcza Niemiec (sławetny „hołd pruski” R. Sikorskiego etc.). Zaczęto wreszcie przywracać działania na rzecz elementarnej sprawiedliwości poprzez dyscyplinowanie pazernych komorników, sędziów, prokuratorów, nagłośnienie warszawskiej afery reprywatyzacyjnej etc. Zaczęto odbudowę wojska, tak zdewastowanego w czasach rządów PO, i stworzono zalążki samoobrony terytorialnej. Podjęto tak ważną reformę społeczną, jak wprowadzenie 500 plus. Wprowadzono po raz pierwszy w Polsce po 1989 r. autentyczny bilans otwarcia, przeprowadzając audyt we wszystkich ministerstwach. Zaczęto realizować prawdziwą politykę historyczną [tak, szczególnie w kwestii ujawnienia współczesnym Polakom prawdziwych korzeni narodu Polskiego – przyp. TAW]. Zaczęto dużo mocniej troszczyć się o Polaków za granicą. Można ubolewać jednak, że część pozytywnych dokonań rządu PiS jest niedostatecznie znana, nie zadbano o ich odpowiedni pijar w ich sprawie. Zresztą słabość pijaru (dbania o public relations) generalnie należy do największych mankamentów rządów PiS-u. Przykładowo, dopiero kilka dni temu dzięki atakowi na PiS w programie TVN24 dowiedziałem się z wygłaszanych tam smętnych skarg na ministra Z. Ziobro, że zdegradował ponad 120 prokuratorów, niektórym obniżając rangę aż o trzy stopnie. I bardzo dobrze zrobił. Brawo Panie ministrze Ziobro!

Przykłady osiągnięć Dobrej Zmiany można by długo mnożyć, pisałem o nich już wiele razy na tym blogu. Tym razem jednak

w 10 miesięcy po powstaniu rządu PiS chciałbym zwrócić uwagę na dużą, o wiele za dużą, ilość zaniechań i błędów pod rządami nowej ekipy p. premier Beaty Szydło i p. prezydenta Andrzeja Dudy. Jest to alarmująca ilość błędów,

z których wiele jest całkowicie niepotrzebnymi prezentami dla cynicznej opozycji, błędów, z którymi należy jak najszybciej się uporać. Oceny przedstawione poniżej przeze mnie są na pewno bardzo subiektywne i często ułomne. Być może jednak staną się dobrą zachętą do debaty o kierunkach i praktyce naprawy Rzeczpospolitej, tak mocno zrujnowanej przez poprzednie rządy.

I. Gospodarka i polityka gospodarcza

Prezydent Andrzej Duda akcentował w prezydenckiej debacie telewizyjnej 7 maja 2015 r., że zamierza iść drogą reform Viktora Orbána, bo okazały się one skuteczne. A jednak przynajmniej w dwóch fundamentalnych sprawach: walki z biurokracją i wsparcia dla średnich i małych przedsiębiorstw jesteśmy ciągle daleko od węgierskich rozwiązań. Stąd nasuwające się pytania:

Continue reading „Co robicie Polakom?! Sto kilkadziesiąt pytań do PiS-u (cz. 1). Prof. Jerzy Robert Nowak”

Mąż stanu Viktor Orban o masonerii: Europa jest dziś zjadana przez „tajne robactwo”

orban

W dniu Świeta Narodowego Węgier premier Viktor Orbán wygłosił przed Muzeum Narodowym (Nemzeti Múzeum) przemówienie godne prawdziwego męża stanu, który w obliczu zagrożenia narodowego nie szuka uników, „nie idzie za radą występnych i nie zasiada w kole szyderców”, lecz z odwagą staje na wysokości historycznego wyzwania, nazywając rzeczy po imieniu i podejmując niepopularne decyzje.

Czy obecnie rządzących polskich polityków stać na równie odważną diagnozę obecnej sytuacji w Europie? Czy obecnie rządzących polskich polityków stać na równie stanowczą patriotyczną postawę?

Za portalem Niezalezna.pl publikujemy pełną treść – słynnego w internecie lecz zupełnie przemilczanego w mediach głównego nurtu dezinformacji – przemówienia premiera Węgier.

TAW

„Bądź pozdrowiona węgierska wolności w dniu twych urodzin!”

Panie i Panowie! Rodacy! Węgrzy na całym świecie!

Z uszytą przez żonę kokardą na swoim sercu, z tomikiem poezji w kieszeni, z myślami o strasznych wrażeniach z rewolucji w głowie witał Sándor Petőfi 15 marca w swoim dzienniku: „Bądź pozdrowiona węgierska wolności w dniu twych urodzin!”. Dziś po 168 latach z radością i wiosennym optymizmem, z wielkimi nadziejami i podniesioną duszą świętujemy w całym Basenie Karpat: od Beregszász po Szabadkę, od Rimaszombat po Kézdivásárhely. Każdy Węgier, z jednym sercem, jedną duszą, jedną wolą.

Węgierski bohater narodowy, ideowy przywódca młodzieży budapeszteńskiej, uczestnik powstania węgierskiego, poeta Sándor Petőfi (tortenelmiarckepeim.blogspot.com)
Węgierski bohater narodowy, ideowy przywódca młodzieży budapeszteńskiej, uczestnik powstania węgierskiego, poeta Sándor Petőfi (tortenelmiarckepeim.blogspot.com)

Węgierskie serca radują się również tym, że jak w decydujących bitwach powstania węgierskiego, obecnie też jest z nami legion polski. Witam rozentuzjazmowanych potomków generała Bema. Witamy przedstawicieli wielkiego narodu polskiego. Jak zawsze podczas wspólnej tysiącletniej historii, tak teraz też jesteśmy z Wami w walce, którą prowadzicie za wolność i niepodległość Waszej ojczyzny! Razem z Wami zawiadamiamy Brukselę: więcej szacunku dla Polaków, więcej szacunku dla Polski! Bóg Was tu przyprowadził! XXX polsko-węgierskiej wspólnoty losów, jest to, że 60 lat temu nasza druga chwalebna rewolucja w ’56 urodziła się pomiędzy pomnikiem Bema a Placem Kossutha. Powstała z wielką siłą chwalebnych przodków i na wieczór wyrwała wielkiego generalissimusa Sowietów.

Wielki-Wyjazd-na-Wegry-2016
Wielki Wyjazd na Węgry 2016 (Fot. WielkiWyjazdNaWegry.pl)

Szanowni Państwo! Szanowni Świętujący! Węgier występuje w obronie swojej prawdy, kiedy trzeba. Jak musi, nawet walczy. Nie szuka bez powodu problemów. Wie, że lepiej zachować spokój, niż wyciągać szable. Dlatego rzadko bierzemy się za rewolucję. Podczas 170 lat dwa razy tak postąpiliśmy. Mieliśmy powody. Czuliśmy, że nie wytrzymamy dalej. Europa zachowała nasze rewolucje z 1848 i 1956 wśród chwały świata.

Chwała bohaterom! Szacunek dla odważnych! Historycy zapisali rewolucję z 1918-19, ale nie na stronach chwalebnych, lecz w leksykonie o bolszewickim zamieszaniu, z którego wybuchła rewolucja anty-węgierska dla celów i interesów obcych. My Węgrzy mamy dwie tradycje rewolucyjne. Jedna prowadzi od 1848, przez 1956 i zmiany ustroju do nowej Konstytucji i obecnego porządku konstytucyjnego. Druga wywodzi się od jakobinów, przez 1919 do komunizmu powojennego. Dzisiejszy porządek urządzili spadkobiercy rewolucji z 1848 i 1956. Ta tradycja kieruje dzisiejszym światem polityki, gospodarką i życiem intelektualnym narodu. Równość przed prawem, odpowiedzialne ministerstwa, bank narodowy, wspólny podział obciążenia, wolność, odpowiedzialność, szacunek ludzkiej godności, zjednoczenie narodu. Bądźmy za to wdzięczni, że tak się stało. Soli Deo gloria!

Premier Viktor Orban przemawia podczas Święta Narodowego Węgier. Budapeszt, 15 marca 2016 r. Fot. MTI/Tamás Kovács

Szanowni Państwo! Nawet wyniosłość święta nie pozwala nam zapomnieć, że tradycja 1919 nadal żyje z nami, na szczęście już tylko osłabiona, ale jeszcze tu się snuje. Jeżeli nie dostanie wsparcia z zagranicy, to uschnie w węgierskiej ziemi, która nie przyjmuje internacjonalizmu. Tak jest dobrze.

Szanowni Państwo! Porządny, wychowujący dzieci i pracujący obywatel raczej nie zostaje rewolucjonistą. Osoba myśląca i pewna siebie wie, że z zamieszania rzadko wynikają dobre rzeczy. Osoba pogodna i pragnąca rozwoju wie, że nie można robić dwóch kroków na raz, bo się potknie o własne nogi. Jednak właśnie tacy mieszczanie z Pesztu zostali zwolennikami rewolucji i maszerowali w pierwszych rzędach, tuż za młodymi studentami. To oni dali większość rewolucji i walk wolnościowych, za honor Węgrów zapłaciliśmy ich krwią. Każda rewolucja jest taka, jak ci, którzy ją robią. Naszą rewolucję robili porządni mieszczanie, oficerowie, prawnicy, pisarze, lekarze, inżynierowie, rzemieślnicy, chłopi i robotnicy o narodowych uczuciach.

Nie ma śladu nieudanych wizji nieudanych filozofów czy intelektualistów. Rewolucjoniści z 1848 z kamieni po zburzonym absolutyzmie nie chcieli zbudować świątyni nowej tyranii. Pieśni węgierskiej rewolucji nie pisano na ostrze gilotyny ani na struny szubienicy. Nasze pieśni nie śpiewa tłum linczujący, przemieniony w kata, poematy nie są poświęcone zemście ani krwi. Pełnym godności momentem rewolucji z 1848, kiedy znów rozkwitały rany węgierskiego narodu, żądano uzyskania i odzyskania praw konstytucyjnych, zabranych narodowi.

Szanowni Państwo! A wy co robicie? – pyta Sándor Petőfi w ostatnim liście do Jánosa Aranya trzy tygodnie przed swoją śmiercią. Pyta też nas. A wy co robicie? Co robicie z dziedzictwem? Czy Węgrzy są godni swego wielkiego imienia? Czy znacie prawo dawnych Węgrów, że to, co czynicie, musicie mierzyć nie tylko miarą pożyteczności, lecz też miarą absolutu, ponieważ te czyny muszą zająć swoje miejsce w wieczności?

Szanowni Świętujący! Dziedzictwo jest, Węgrzy żyją, Buda stoi. Jesteśmy, kim byliśmy; będziemy, kim jesteśmy. Znają nas, jesteśmy szanowani przez mądre narody. Zachowujemy dawne prawa. Czy odniesiemy sukces, czy powstanie niezależna, szanowana na świecie ojczyzna, o którą walczyli w 1848 r., jeszcze nie wiemy. Wiemy, że

gwiazdy Europy są chwiejne, więc czekają nas próby.

Obecne czasy zadają nam pytanie, czy mamy być niewolnikami czy wolnymi? Los Węgrów jest powiązany z narodami Europy, dziś żaden naród nie może być wolny, jeżeli Europa nie jest wolna.

Europa jest bezsilna, jest jak więdnący kwiat zjadany przez

tajne robactwo.

168 lat po Wiośnie Ludów nasza wspólna ojczyzna, Europa, nie jest wolna.

Szanowni Świętujący!

Europa nie jest wolna, wolność zaczyna się wypowiedzeniem prawdy. Dziś w Europie zakazane jest powiedzieć prawdę. Kaganiec jest kagańcem, nawet z jedwabiu.

Jest zakazane powiedzieć, że dziś nie przybywają uchodźcy, lecz Europie zagraża wędrówka ludów.

Jest zakazane powiedzieć, że dziesięciomilionowe tłumy czekają w gotowości, żeby ruszyć w naszym kierunku. Jest zakazane powiedzieć, że migracja przynosi przestępstwo i terror do naszych krajów.

Jest zakazane powiedzieć, że tłumy innej cywilizacji są zagrożeniem dla naszego stylu życia, kultury, zwyczajów, tradycji chrześcijańskich. Jest zakazane powiedzieć, że ci, którzy wcześniej przybyli, zamiast integracji zbudowali własny świat, z własnymi prawami, ideami, które rozwierają tysiącletnie ramy Europy.

Jest zakazane powiedzieć, że to nie łańcuch przypadkowych i nieumyślnych konsekwencji, lecz

zaplanowana akcja,

tłum ludzi prowadzonych na nas.

Jest zakazane powiedzieć, że w Brukseli dziś pracują nad tym, żeby jak najszybciej przywieźli i zasiedlili u nas obcych. Jest zakazane powiedzieć, że celem zasiedlenia jest przerysowanie wzorów religijnych i kulturalnych Europy, i przebudowanie etnicznych podstaw, usuwając ostatnie bariery internacjonalizmu, czyli państwa narodowe.

Jest zakazane powiedzieć, że Bruksela zabiera kawałki naszej narodowej suwerenności, że w Brukseli pracują nad planem Stanów Zjednoczonych Europy, do czego nikt nigdy ich nie uprawnił.

Dzisiejszy przeciwnicy wolności są inni niż dawni władcy czy władcy systemu sowieckiego. Innymi metodami zmuszają do poddania się. Dziś nie zamykają w więzieniach, nie zabierają do łagrów, nie okupują czołgami państw przywiązanych do własnej wolności. Dziś wystarczą ataki prasy światowej, stygmatyzacja, straszenie i szantaż. Czy raczej wystarzczyło. Do tej pory.

Narody Europy obudziły się, uporządkowują się i niedługo wstaną. Narody Europy zrozumiały, że chodzi o ich przyszłość.

Nie tylko dobrobyt i wygodne życie, praca, ale nasze bezpieczeństwo i pokój jest zagrożony. Śpiące w dobrobycie narody Europy wreszcie zrozumiały, że zagrożone są zasady, na których Europa została zbudowana. Europa to chrześcijaństwo, wspólne życie wolnych i niezależnych narodów, równouprawnienie kobiet i mężczyzn, wyścig fair, solidarność, honor, pokora, sprawiedliwość i miłosierdzie. To niebezpieczeństwo nie atakuje nas jak wojny i katastrofy nagle. Wędrówka ludów to cicha woda, która wytrwale rwie brzegi. Pokazuje się jako sprawa humanitarna, lecz jej prawdziwa natura to zajęcie przestrzeni.

To co dla nich jest zajęciem przestrzeni, dla nas jest utratą przestrzeni.

Wojownicy praw człowieka czują potrzebę, aby nas pouczać i oskarżać. Ponoć jesteśmy wykluczający i wrodzy. Prawda jest taka, że nasza historia to historia przyjmowań i łączenia kultur. Kto zgłaszał się jako nowy członek rodziny, sojusznik czy przybysz uciekający, aby przeżyć, tego wpuściliśmy i znalazł u nas nową ojczyznę. Kto przybył, aby zmienić nasz kraj, uformować nasz naród na własną modłę, kto przybył z agresją i wbrew naszej woli, zawsze spotkał sprzeciw.

Viktor Orbán

niezalezna.pl

Fot.1: EPA/Tamás Kovács

Wegry-Polska

Dwa bratanki Węgier-Polak, tako rzecze Wernyhora:

Węgier z Polakiem gdy połączą dłonie,

trzy kraje razem z Rumunią

przy majestatu polskiego tronie

WIECZNĄ POŁĄCZĄ SIĘ UNIĄ…

(„Przepowiednia z Tęgoborza”)

Jeśli również posiadasz wiedzę, że ta rzeczywistość będzie miała wkrótce miejsce, stwórz jej obraz już dziś i codziennie pielęgnuj go w swoim umyśle… Unia Europejska wkrótce się rozpadnie. Po stronie polskiej, węgierskiej i rumuńskiej wiele wyewoluowanych istot intensywnie już pracuje nad projektem nowej unii, opartej na odmiennym zupełnie od obecnego paradygmacie partnerstwa – kompatybilnym z zupełnie nową już przestrzenią, która się właśnie wyłania…

Nie wiem, czy już wiesz, ale to jest również Twój projekt…

(taw)

Grafika: wielkiwyjazdnawegry.pl

Rating agencji towarzyskiej (towarzysze banksterzy) Standard & Poor’s wobec Polski ma taki sam status wiarygodności jak ten wobec banku Lehman Brothers tuż przed jego słynnym upadkiem w 2008 r.

Agencje ratingowe zostały stworzone po to, by banki mogły wpływać na bieżącą politykę rządów w poszczególnych krajach. Wywierają międzynarodową presję wobec państw o silnym narodowym morale, są formą ekonomiczno-polityczno-medialnego bicza na niepokorne i zbyt niezależne rządy.

Ratingi agencji towarzyskiej (towarzysze międzynarodowi banksterzy) Standard & Poor’s (S&P) mają taki sam status wiarygodności jak ten z 2008 r. wobec banku Lehman Brothers tuż przed jego słynnym upadkiem, jak ten z 2001 r. w stosunku do koncernu Enron na chwilę przed międzynarodowym skandalem z jego udziałem, czy ten w stosunku do Grecji tuż przed jej słynną niewypłacalnością.

Rating agencji Standard & Poor’s wobec Polski najzupełniej przypadkowym przypadkiem został ogłoszony kilka godzin po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy wprowadzającej w Polsce podatek bankowy oraz po prezydenckiej zapowiedzi udzielenia konkretnej pomocy frankowiczom – i tylko dziennikarze na usługach lichwiarsko-bankowego lobby mogą uważać tę sekwencję następujących po sobie zdarzeń za czysty przypadek. Wytrawni analitycy ekonomiczni doskonale bowiem wiedzą, że jest to nic innego jak kolejny już po unijnych połajankach akt starannie rozgrywanego spektaklu wywierania międzynarodowej presji na nasz niepokorny i budzący się wreszcie z ponad ćwierćwiekowego letargu kraj.

„Od wygrania wyborów w październiku 2015 r. nowy polski rząd zainicjował różne działania legislacyjne, które naszym zdaniem osłabiają niezależność i efektywność kluczowych instytucji, jak wynika z naszej oceny instytucjonalnej” – zgrzyta zębami z wściekłości agencja towarzyska Standard & Poor’s.

To nie jest żaden przypadek, a forma presji na kraj: za wyjście naprzeciw frankowiczom oraz za powstrzymanie dalszego drenażu Polski wartego dziesiątki miliardów złotych – potwierdza ekonomista Janusz Szewczak.  Agencje ratingowe przestały być wiarygodne, wielokrotnie wystawiały dobrą ocenę instytucjom będącym w fatalnej sytuacji finansowej, ale dobrze płacącym. Poza tym pamiętamy, jak dawały najwyższą ocenę AAA bankowi Lehman Brothers, także na tydzień przed jego upadkiem – dodaje ekonomista, a niepotrzebną wrzawę wokół tego szemranego ratingu kwituje krótko: – Nie ma czym się przejmować, bo wskaźniki gospodarcze są dobre.

Tak, rok 2016 będzie (jak na standardy hiperzadłużonego kraju) ekonomicznie bardzo dobry dla Polski, a ów nieszczęsny rating – paradoksalnie – jedynie potwierdza, że nasz kraj (z mozołem, ale jednak) zaczyna wreszcie prowadzić w miarę niezależną politykę ekonomiczną, zmieniając kurs z pełnego klientelizmu wobec międzynarodowego dyktatu na dużo większy wobec niego margines niezależności (pełna niezależność ekonomiczna w obowiązującym obecnie na naszej planecie bankstersko-lichwiarskim paradygmacie nie wchodzi zupełnie w rachubę).

Nie przejmujmy się więc szemranymi międzynarodowymi ratingami, gdyż ten w wydaniu agencji towarzyskiej Standard & Poor’s wobec Polski ma taki sam status wiarygodności jak wobec banku Lehman Brothers tuż przed jego słynnym upadkiem w 2008 roku. Wiedzą o tym wszyscy w miarę rozgarnięci ekonomiści na świecie, ale jedynie naprawdę nieliczni mają cywilną odwagę, by mówić o tym publicznie.

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to jeszcze nie koniec międzynarodowego batożenia Polski. W przypadku Węgier Orbana ten duchowy proces moralnej weryfikacji narodu poprzez zewnętrzny ucisk trwał aż 8 miesięcy. W przypadku Polski proces ten będzie o wiele krótszy, lecz niestety nie mniej dotkliwy. Przyjaciół Węgier znamy bardzo dobrze i nie musimy ich poznawać jedynie w biedzie, choć właśnie teraz doświadczamy konkretnego ich wsparcia (skuteczna blokada przez Viktora Orbana unijnej „bomby atomowej” na Polskę).

Nieustannie łączmy się więc duchowo z naszymi braćmi Węgrami, wizualizując wraz z nimi naszą upragnioną i bardzo już bliską… Unię Polsko-Węgiersko-Rumuńską 🙂

(taw)

Banda Tuska planowała rozbić gospodarkę

tuskobelka

Banda Tuska chciała wygrać wybory w 2015 roku. Plan był prosty i sprawdzony. Poprzez nielegalny dodruk pieniądza chcieli wywołać sztuczny wzrost gospodarczy. Szybko roztrąbiliby sukces gospodarczy, czego efektem byłby bardzo dobry wynik w wyborach do parlamentu w przyszłym roku. 

Ekonomią nie wolną się bawić ani manipulować cyferkami. Dlatego negatywnym efektem świadomego niszczenia gospodarki, byłby wzrost cen – czyli pauperyzacja społeczeństwa.

Globalny reset czy Tusk zamiesza?

Pod takim tytułem kilka miesięcy temu opisałem możliwość wygrania wyborów przez tuskoland. Popełniłem tylko jeden błąd. Nie spodziewałem się, że mamy do czynienia z zorganizowaną grupą przestępczą.  Link do artykułu.

Tłumaczenia premiera są żenujące. Pod koniec konferencji prasowej, kiedy dziennikarze ostro zadawali pytania, premier mocno się pogubił. Donald Tusk jest bardzo niebezpiecznym i szkodliwym osobnikiem w polskiej polityce. Umie wybronić się z większości zadawanych pytań i… potwornie kłamie.

Z informacji, które ujawniły służby specjalne wyjawia się przerażający stan polskiej gospodarki. Główny przyboczny premiera, minister Sienkiewicz, tak mówi o polskich inwestycjach rozwojowych: „To ch.., dupa i kamieni kupa”.

Tusk nie wierzy w swoje kłamstwa 

Chyba nikt nie sądzi, że minister Sienkiewicz sam z własnej inicjatywy podjął próbę wygrania wyborów w 2015 roku. Rozmowa z prezesem NBP Markiem Belką, miała na celu zdobycie pieniędzy na sfinansowanie zwycięstwa.

Teraz widzimy, jak Tusk kłamie ogłaszając w zeszłym roku na forum ekonomicznym w Krynicy koniec kryzysu w Polsce. Nazwał naszą gospodarkę „zieloną wyspą”. Media głównego nurtu z przekupnymi ekonomistami potakiwali kłamstwom.

Nie może być trwałej „zielonej wyspy”, kiedy rząd kompletnie nic nie robi w tym kierunku. „Zielona wyspa” była wymyśloną kampanią, która na dłuższą metę nie mogła odnieść sukcesu. Z tego wynika, że rząd nie spodziewał się nawet krótkotrwałego polepszenia gospodarki, skoro zaplanował gangsterski skok na gospodarkę.

W jaki sposób chcieli to zrobić? Poprzez nielegalne sfinansowanie wzrostu gospodarczego. Chcieli najpodlejszym stylem amerykańskim, wrzucić do gospodarki miliardy złotych. Po takiej akcji ceny bardzo szybko poszybowałyby w górę.

Belka drukuje pieniądze

Prześledźmy w jaki sposób wprowadzano w życie nielegalny dodruk pieniądza. Analitycy WEI* piszą, że od wprowadzenie nowych banknotów w 2013 roku, zaczęto skokowo zwiększać ilość pieniądza w obiegu:

„Obecnie w obiegu jest 1,37 mld banknotów, a emisja nowych banknotów to blisko 1,48 mld sztuk. Rocznie zniszczeniu ulega około 300 milionów banknotów, to oznacza że nowa emisja w pełni powinna pojawić się na rynku w ciągu kolejnych 5 lat. Powinniśmy się spodziewać, że tempo wprowadzania nowych banknotów będzie dużo mniejsze ze względu na duży udział banknotów o dużych nominałach, które charakteryzują się największą żywotnością. Gdyby działo się inaczej mielibyśmy do czynienia z typowym dodrukiem pustego pieniądza”.

Okazuje się że Panowie Tusk i Belka są kłamcami. W niedługim czasie po nagranej rozmowie, rozpoczęto przestępczą akcję dodruku pieniądza. W lipcu 2013 roku, na podstawie rozporządzenia, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, będąca jednoosobową spółką Skarbu Państwa, została podporządkowana ministrowi spraw wewnętrznych. W lutym 2014 roku odwołano prezesa zarządu spółki Krzysztofa Żarnotala, a powołano Sławomira Grelę„.

Sła­wo­mir Cy­tryc­ki w roz­mo­wie z Mar­kiem Belką (nagranie z taśm) mówi o zmianie ustawy, aby NBP mógł fi­nan­so­wać de­fi­cyt bu­dże­to­wy: „powinie­neś wcze­śniej zro­bić zmia­nę w usta­wie o NBP (…), Ro­stow­ski tego nie zrobi” – Cytrycki do Belki.

Co na to odpowiedział w wywiadzie były minister Rostowski? „Ustawa pozwala na zakup skarbowych papierów wartościowych przez NBP, ale tylko i wyłącznie w warunkach kryzysu systemu finansowego. Nie było żadnej możliwości, aby użyć zapisów ustawy do wspierania celów politycznych rządu czy partii rządzącej”.

Nowa ustawa o NBP daje niesamowitą władzę. Na swoim blogu Rybiński.eu Krzysztof Rybiński pisze: „Na stronie 11 założeń znajdujemy zapisy które pozwalają NBP dokonywać nielimitowanych zakupów obligacji na rynku wtórnym oraz udzielać bankom kredytów stabilnościowych, przy czym kompetencje decyzyjne w zakresie określania stóp procentowych tych kredytów są przypisane Zarządowi NBP. Czyli możemy mieć sytuację, gdy RPP podnosi stopy procentowe aby ograniczyć inflację, a Zarząd NBP udziela kredytów oprocentowanych na zero procent bankom w celu “poprawy stabilności systemu finansowego”. A banki za te kredyty kupują obligacje rządu, finansując  w ten sposób deficyt budżetowy. Podobnie państwowy BGK może kupować obligacje od nadzorującego ten bank ministerstwa finansów, a potem, minutę później, BGK odsprzeda te obligacje, ale już na rynku wtórnym do NBP. W obu przypadkach konstytucja wprost nie zostanie złamana, ale nastąpi pośrednie finansowanie deficytu budżetowego przez NBP”.

Konsekwencje dodruku pieniądza

Osobiście promuję kontrolowany dodruk pieniądza. Pojawia się on w rozważaniach Cliffa Douglasa. Jest to znakomite narzędzie, ale tylko w rękach uczciwych polityków. Jak powinno być stosowane? Aby uzyskać wzrost gospodarczy potrzebujemy większej efektywności w kilku strefach gospodarczych:

  • konsumpcja

W USA jest to podstawowy czynnik wzrostu gospodarczego, który w strukturze PKB stanowi 70%. Innymi słowy, namawia się Amerykanów, aby zaciągali kolejne kredyty na kartach kredytowych i kupowali kolejne pralki, lodówki, samochody itd. W tym celu zmniejszono żywotność urządzeń elektronicznych. Taki sposób „wyrabiania” wzrostu gospodarczego jest nie efektywny.

  • eksport netto

czyli eksport minus import. Aby osiągnąć korzystny wskaźnik eksportu netto, rządy państw prowadzą wojnę walutową. W sposób przestępczy drukują pieniądze i dewaluują kurs własnej waluty. Obniżenie kursu powoduje niższe ceny eksportowanych produktów. Efektem tego bandyckiego triku jest inflacja czyli wzrost cen produktów krajowych i spadek siły nabywczej pieniądza. Wojnę walutową rozpoczęły Stany Zjednoczone.

  • Wydatki rządowe

Rząd z dodruku pieniądza inwestuje w rozwój gospodarki.

  • Inwestycje firm

Najpierw należy ustalić, które działy gospodarki są niedofinansowane, czyli w których branżach istnieje mała ilość pieniądza w obiegu. Następnie drukujemy pieniądze i państwo udziela bezprocentowych pożyczek firmom na inwestycje lub wykupuje udziały w firmach. Taki sposób wrzucenia pieniędzy w rynek wzmacnia gospodarkę. Cała operacja musi zostać przeprowadzona zgodnie z odpowiednią podażą pieniądza. Jeżeli jest go za dużo następuje wzrost cen, za mała ilość pieniądza to kryzys.

Nie wolno drukować pieniędzy i wrzucać w gospodarkę bez przeprowadzonej analizy. Jeżeli tak zrobimy, to w branżach, gdzie tego pieniądza jest dużo, nastąpi wzrost cen.

Konsekwencją przeprowadzonej kampanii przez Donalda Tuska byłby wzrost gospodarczy. Wszyscy przekupni ekonomiści przyklasnęliby premierowi kłamiąc rodaków w żywe oczy. Zapomnieliby tylko powiedzieć, że za niedługo nastąpi wzrost cen. Ucierpiałyby na tym, jak zwykle najbiedniejsze grupy czyli emeryci, niewykwalifikowani pracownicy itd. Taki sposób dodruku pieniądza jest przestępstwem gospodarczym.

Rozdział 10, art. 220, ustęp 2 mówi: „Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa”.

Z powyższego zapisu wynika, że prezes NBP Marek Belka nie ma prawa finansowania wydatków państwa z dodruku pieniądza. Należałoby zbadać czy w całej tej akcji przestępczej przeciwko narodowi polskiemu, nie doszło do złamania Konstytucji.

Konsekwencje okrągłego stołu

Obecne układy we władzy pokazują nam, jak dużo niedobrego dla Polski zrobił Lech Wałęsa. Jego współpraca ze służbami sowieckimi, branie pieniędzy za donoszenie na kolegów spowodowało, że musiał lub chciał przemycić do demokratycznej Polski cały śmietnik komunistyczny. Przecież rząd Olszewskiego, który chciał zweryfikować polityków obalił Wałęsa, PO i PSL. Jak możemy po takich osobach, które wiele razy zdradzały Polskę oczekiwać uczciwych rządów?

Zastanawiamy się dlaczego w Polsce są tak niskie zarobki. Czyżby Polacy nie umieli pracować, byli nieudacznikami? Dlaczego Niemcy czy Francuzi za taką samą pracę otrzymują kilka razy więcej pieniędzy?

Był czas po 1989 roku na zbudowanie silnej z wysokimi zarobkami gospodarki. Ba cały czas jest taka możliwość. Tylko najpierw musimy wyrzucić sprzedajnych polityków z Parlamentu. Bez tego kroku siła nabywcza naszych zarobków będzie szła w dół. Co z tego, że co roku zwiększają się emerytury skoro wzrost cen produktów jest dużo większy.

I jeszcze jedno. Osoby, które wychwalają pana Belkę i wiwatują na jego cześć, nazywając go Orbanem, proszę o chwilę refleksji. Bardzo łatwo i dość szybko można naprawić finanse państwa, tylko do tego potrzeba patriotów i uczciwych ludzi. Jeżeli damy dobre narzędzia w ręce nieuczciwych ludzi, to bardzo szybko „przegrzeją” i zniszczą gospodarkę. Polska nie potrzebuje kolejnego Johna Law.
Bóg, Biblia, Chrystus, Jeszu, jezus ChrystusRobert Brzoza

* wp.pl

Zapraszam na BrzozaForum.pl, w którym umieściłem taśmy z nagraniem polityków.

RobertBrzoza.pl