Polskiego młodzika Goebbels już nie tyka, czyli telewizyjny jad wygenerowany, by pogrążyć Dudę, dobił Komorowskiego

pochanke

Za pięć lat osoby odporne na jad telewizyjny będą rozstrzygać wybory. I to dobrze, gdyż taka telewizja, jaką widzieliśmy podczas ostatniej kampanii, a szczególnie TVP Info i TVN 24, jest niepotrzebna.

To są ostatnie wybory prezydenckie, w których dominuje telewizja – napisałem kilka dni temu na Twitterze. Za pięć lat wybory wygra Internet i media społecznościowe. A może jeszcze wcześniej. Pojawiły się głosy polemiczne, że już teraz tak było. Uważam to za zbyt duży optymizm. Jest jednak faktem, że Andrzejowi Dudzie te wybory rozstrzygnął Internet. Przynajmniej w tej części, która zależy od mediów, bo jednak nie wszystko od nich zależy. Okazało się, że Andrzeja Dudę poparło (według badań IPSOS przeprowadzonych wraz z exit poll) 59,9% wyborców najmłodszych (w grupie wiekowej 18-29 lat) oraz 62,3 proc. studentów. Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ogromna większość z tych grup wyborców albo nie ma telewizora, albo ma, ale nie ogląda bądź ogląda bardzo rzadko.

W tej kampanii główne telewizje, podobnie zresztą jak w wielu poprzednich, miały tak sformatowany, zideologizowany, stronniczy, a często zwyczajnie wredny przekaz, że u młodych ludzi, a szczególnie u studentów, wywoływał on wyłącznie irytację, jeśli nie wściekłość.

O ile oczywiście cokolwiek oglądali. Z kolei ci, którzy nie oglądali, nie zostali przez telewizje przemieleni i zamienieni w bezrefleksyjnych gamoni. Ci ludzie zamiast telewizorów używają smartfonów, tabletów i laptopów. A w Internecie można wprawdzie natrafić na to wszystko, co da się obejrzeć w telewizji, ale

wymyślony przez telewizyjnych macherów przekaz ma bardzo małe szanse, żeby zostać zaakceptowanym. A właściwie nie ma żadnych, bo tego rodzaju agitki są przez większość młodych ludzi odrzucane. Bo uważają oni, że traktuje się ich jak idiotów, którym trzeba wciskać jakąś niestrawną papkę. Ich zdaniem telewizja truje, czyli oglądacze są zatruci, a oni nie.

A ludzie wolni od toksyn myślą inaczej.

Przez najmłodszą grupę wyborców, w tym przez studentów telewizyjna politgramota jest traktowana jak przekaz bez wartości. Dodatkowo odrzucane są perswazyjne przesłania tej politgramoty. To, co czterdziesto-, pięćdziesięciolatkowie i starsi połykają w miarę bezkrytycznie (prorządowi) lub krytycznie (sympatyzujący z opozycją), ale jednak dają się truć, siedząc przed telewizorem, dla młodych, odklejonych od telewizora, jest rodzajem muchomora czy też jadu kiełbasianego.

Poza tym nie odpowiada im sama forma linearnego przekazu. Dlatego wolą Twitter, który wymaga refleksu, ripost i ma tę zaletę, że wszystko tu jest krótkie i szybkie, i można sobie samemu skonstruować grupę, w której chce się funkcjonować (tzw. followersi). Można też korzystać z tego medium bardzo selektywnie. Wolą też Facebook, ale nawet to medium jest dla wielu z nich za wolne i zbyt rozwlekłe.

A jeśli czytają materiały na portalach zajmujących się polityką, ma to formę swego rodzaju VOD, czyli w ekspresowym tempie przelatują tylko to, co ich interesuje. Dlatego wystarczają im różne materiały zamieszczane na YouTube oraz portalach informacyjnych.

Grupa młodych i studentów, którzy tak licznie poparli Andrzeja Dudę, to nie są ludzie „niestabilni” – jak ich etykietuje prof. Radosław Markowski. Oni są raczej niecierpliwi i niepodatni na propagandę w stylu przekazu z kołchoźnika w latach 50.

A telewizję z jej „Wiadomościami”, „Faktami”, „Wydarzeniami” i całą publicystyką, czyli dla nich nudnymi gadającymi głowami, traktują jak swego rodzaju kołchoźnik.

Oczywiście oni nawet nie wiedzą, co to kołchoźnik, bo nie wyobrażają sobie radia, gdzie jest tylko jeden kanał i niczego nie można zmienić, poza tym, że można kołchoźnik wyłączyć. Ale intuicyjnie czują, że to rodzaj przymusowego przekazu, niepozostawiającego żadnego wyboru.

Dla nich Bronisław Komorowski jest człowiekiem z dalekiej przeszłości – jak ich dziadkowie i postaci historyczne albo jak nielubiany belfer z liceum. Poza tym Komorowski jest dla nich człowiekiem z innej epoki technologicznej. Epoki państwowego radia i telewizji, telefonów stacjonarnych i faksów wielkości sporego głośnika basowego.

Andrzej Duda, aktywny w mediach społecznościowych, został przez nich potraktowany jak nieco starszy kolega. Młodzi niezatruci telewizją zrobili Andrzejowi Dudzie różnicę, bo ona faktycznie nie była wielka (518 316 głosów). I ta grupa będzie rosła,

bo obecni dwudziestolatkowie przekroczą trzydziestkę i nadal będą wolni od telewizyjnej trucizny,

a pojawią się kolejne niezatrute roczniki.

Poza tym ci trochę starsi oduczą się linearnego śledzenia telewizji, więc

za pięć lat osoby odporne na jad telewizyjny będą rozstrzygać wybory w stopniu decydującym.

I to dobrze, gdyż taka telewizja, jaką widzieliśmy podczas ostatniej kampanii, a szczególnie TVP Info i TVN24, jest potrzebna chyba tylko dziennikarzom

(z obowiązku, ale bez przyjemności, czyli z czystego masochizmu) i osobom niesamodzielnym intelektualnie. Ale oni będą telewizyjne uzależnienie ukrywać, bo powszechnie będzie to uznawane za obciach.

Ten proces uważam za pozytywny, bo telewizja w wersji unowocześnionego Macieja Szczepańskiego, prezesa radiokomitetu z czasów Gierka, przynosi bez porównania więcej szkód niż pożytku.

Młodzi mają rację: w znanej nam w Polsce formie mainstreamowa telewizja to muchomor sromotnikowy.

Stanisław Janecki

https://wpolityce.pl/polityka/245880-mlodzi-niezatruci-przez-politgramoty-nadawane-w-telewizji-wypracowali-andrzejowi-dudzie-przewage

Durczok do cna skompromitował premier Kopacz. „Ja już nie wiem, czy tej kobiecie współczuć, czy zacząć płakać, czy się śmiać…”

kopacz

W środę wieczorem w zaprzyjaźnionej telewizji TVN24, premier Ewa Kopacz miała mieć ekskluzywny wywiad przeprowadzony przez redaktora Kamila Durczoka, który miał przekonać opinię publiczną, że program likwidacji kopalń na Śląsku jest tak naprawdę programem ratowania miejsc pracy w tym regionie.

Tak to chyba było przygotowane, aż tu nagle dziennikarz do tej pory przyjaźnie nastawiony do polityków Platformy, zdecydował na prawdziwą rozmowę z szefową rządu i w ten sposób obnażył jej niekompetencję do cna.

Pytania były oczywiste, dotykające istoty proponowanej „reformy”, między innymi, czy to likwidacja kopalń, czy ich wygaszanie, dlaczego akurat te 4 kopalnie, skoro w niektóre z nich inwestowano w ostatnich latach setki milionów złotych, dlaczego dopiero teraz, skoro Kompania Węglowa miała już straty w poprzednich latach, o fachowców z Platformy, którzy zasiadali w kolejnych pięciu zarządach spółki i byli przenoszeni „za karę” do zarządów innych spółek węglowych, o wsparcie górnictwa ze środków europejskich (skoro Niemcy takie wsparcie wynegocjowali), wreszcie o strategię rządu wobec górnictwa i w konsekwencji energetyki opartej na węglu.

CZYTAJ TAKŻE: Nocny zamach na polskie górnictwo! Rządowa ustawa przewidująca likwidację kopalń – przegłosowana!

Premier Kopacz ruszyła z animuszem do wyjaśniania tych wszystkich spraw ale im dłużej i coraz bardziej nerwowo odpowiadała na pytania, tym bardziej się pogrążała i obnażała swoja niekompetencję.

Z odpowiedzi wynikało, że jej zdaniem nie będzie likwidacji kopalń, bo będą przekazane do spółki restrukturyzacyjnej a ta przy pomocy środków publicznych uratuje w nich miejsca pracy, że wprawdzie jej rząd jest kontynuatorem dwóch rządów pod wodzą premiera Tuska ale ona odpowiada za wszystko dopiero od października poprzedniego roku, że na kolejne nominacje w spółkach węglowych nie miała wpływu, wreszcie, że zgoda na zaostrzenie polityki klimatycznej wyrażona przez nią na październikowym szczycie w Brukseli nie ma żadnego wpływu na sytuację polskiego górnictwa i w konsekwencji energetyki opartej na węglu.

Na początku spokojny zwykle red. Durczok z coraz większym zdumieniem słuchał tych odpowiedzi, później coraz bardziej poirytowany zadawał dodatkowe pytania doprecyzowujące ale kolejne odpowiedzi premier Kopacz i jemu uzmysłowiły, że rozmawia z osobą nie mającą pojęcia o czym mówi.

Wywiad był pilnie śledzony przez dziennikarzy zajmujących się na co dzień ekonomią, górnictwem, energetyką, a komentarze ukazujące się podczas jego trwania na jednym z portali społecznościowych nie zostawiają wątpliwości, że niewiedza premier Kopacz została obnażona do cna.

Redaktor Hytrek-Prosiecka z TVN24 BiŚ napisała tak: „Ja już nie wiem, czy tej kobiecie współczuć, czy zacząć płakać, czy się śmiać…, czy nie wiem co”.

Z kolei redaktor Baca-Pogorzelska skomentowała ten wywiad następująco: „Jeżeli premier nie rozumienie programu pełnomocnika, to jak ma go zrozumieć górnik, Śląsk i cała PL? Teoria chaosu na maksa…”.

Wreszcie redaktor Piotr Maciążek wywiad z panią premier podsumował: „Bezpieczeństwo energetyczne Polski w ciągu najbliższych 30 lat będziemy opierać na węglu. Naprawdę nie rozumiem, co wynegocjowała na szczycie klimatycznym”.

Kompromitacja na całego i tylko do wyjaśnienia pozostaje, czy to, co się stało w środę w studiu TVN24, to tak przez przypadek, czy też redaktora Durczoka ktoś do takiego, a nie innego sposobu przeprowadzenia wywiadu z premier Kopacz skłonił?

Ponieważ w takich sprawach raczej przypadkowo nic się nie dzieje, to być może ten wczorajszy wywiad był sygnałem do rozpoczęcia operacji zmiany premiera, od jakiegoś czasu rozważanej przez ośrodek prezydencki przy wsparciu niektórych czołowych polityków Platformy…

Gowin: „Jestem przekonany, że mogło dojść do masowego zafałszowania czy – nazwijmy rzecz precyzyjnie – sfałszowania wyborów”

gowin

Trzeba zbadać, co jest przyczyną tak drastycznej i dziwacznej różnicy między badaniami Exit Poll, a wynikami podanymi przez Państwową Komisję Wyborczą. Proszę zwrócić uwagę, Ipsos bardzo precyzyjnie określił wyniki wyborów europejskich, bardzo precyzyjnie określił wyniki wyborów w dużych miastach prezydenckich, bardzo precyzyjnie określił wyniki wyborów PO, SLD. Rażąca pomyłka nastąpiła tylko w wynikach głównej partii opozycyjnej i jednej z partii rządzących — powiedział na antenie TVN24 Jarosław Gowin.

Gowin odniósł się również do słów Jarosława Kaczyńskiego, że „wybory zostały sfałszowane”. — Wynik wyborów jest na tyle wypaczony, nieprawidłowości było tak dużo, że pytanie o to, czy wybory zostały sfałszowane, jest pytaniem narzucającym się — powiedział, podkreślając, że koniecznie trzeba stanąć „na gruncie faktów”.

— W skali kraju, oprócz gigantycznej skali nieprawidłowości, mogło dojść do ogromnego, samorzutnego korygowania wyników na rzecz różnych komitetów. To czasami mogły być komitety ogólnopolskie, np. komitet PSL, a czasami komitety lokalne, reprezentujące jakieś środowisko rządzące — mówił Gowin dopytywany, czy na pewno można powiedzieć, że wybory w Polsce zostały sfałszowane.

Do 16 listopada należałem do tych, którzy wzmianki o możliwości fałszowania wyborów przyjmowali wzruszeniem ramion. Dzisiaj jestem przekonany, że mogło dojść do masowego zafaszowania czy — nazwijmy rzecz precyzyjnie — sfałszowania wyborów

— podkreślił Jarosław Gowin i dodał:

Tu nie chodzi o żaden odgórny spisek. Tu chodzi o zsumowanie się określonych działań i nałożenia się dwóch zjawisk. Z jednej strony książeczka, która ewidentnie wypaczyła wynik wyborów. To już jest wystarczający powód do tego, żeby skrócić kadencje samorządów i zrobić nowe wybory.

Jak podkreślił Gowin, chodzi o zrobienie nowych wyborów, a nie powtórzenie wyborów.

Drugi element, jaki wskazał – upowszechniono w skali kraju pewne praktyki, czyli w Komisjach — tam, gdzie byli reprezentanci tylko jednego środowiska.

Polska jest krajem, w którym demokracja i procedury wyborcze uległy znacznej deformacji. Jeżeli słyszę, że wobec takich wątpliwości prezydent Komorowski jedyne, co ma do powiedzenia, to nazwanie ludzi mających te wątpliwości szaleńcami, to myślę że pan prezydent Komorowski z całą klasą rządzącą odrywa się od rzeczywistości

— powiedział Jarosław Gowin.

Wzywam wszystkich, którzy uważają, że wybory zostały sfałszowane do głosowania przeciwko kandydatom tych partii, które bronią tych wyborów

— dodał.

Zdaniem Gowina, sprawą powinno się zająć OBWE, bo „w żadnym z krajów UE nie doszło do tak bulwersujących wydarzeń wyborczych”. — Trzeba zapobiec możliwości manipulacji, błędów i fałszerstw w przyszłych wyborach — mówił.

Zachęcał jednocześnie do manifestacji 13 grudnia z różą, jako symbolem czystości — takiej, jaką chcielibyśmy wprowadzić w polskim życiu politycznym. — Taka pokojowa manifestacja jest konieczna. Apeluję do wszystkich, by działać zgodnie z prawem, czyli nie robić takich rzeczy, jak okupacja PKW — dodał.

wPolityce.pl

Znaj proporcją, mocium panie, czyli medialne manipulacje rządowych mediów

tvn

Jak trzeba to żółty pasek TVN24 może być bardzo duży. Wczoraj [7.11.2014] był trzykrotnie większy niż w chwili, kiedy ujawniono aferę taśmową czy hazardową.

Światło dzienne ujrzała bowiem GIGANTYCZNA afera trzech posłów PiS, którzy próbowali przytulić około 5 tys. zł. Postawa naganna. Należy wyciągnąć konsekwencje. Widać jednak wyraźnie, że idą wybory i media rządowe muszą się wykazać. Stąd „wydania specjalne”, olbrzymie „żółte paski” i „alerty”. W takich okolicznościach, aby nam się w głowach nie poprzewracało od tej wielkiej afery, przypomnijmy dla jej właściwej percepcji wcześniejsze przekręty ekipy rządowej, które kosztowały polskich podatników dziesiątki miliardów złotych.

  • Afera hazardowa (szacowane straty na 12 mld zł);
  • Afera taśmowa (Belka–Sienkiewicz Gate; utrata zaufania do instytucji państwowych);
  • Afera stoczniowa (kilkaset milionów zł straty);
  • Afera stadionowa (kilkaset milionów zł straty);
  • Afera autostradowa (kilkaset milionów zł straty);
  • Afera z informatyzacją MSW (kilkaset milionów zł straty);
  • Afera z budową gazoportu w Świnoujściu oraz dostawami gazu z Kataru (około 1 mld zł straty);
  • Afera z opóźnioną publikacją ustawy ograniczającej możliwości transferowania podatków do rajów podatkowych przez Rządowe Centrum Legislacji (około 3 mld zł straty);
  • Afera z niekorzystną umową gazową (najdroższy gaz w Europie – około 2 mld zł straty rocznie);

(…)

  • Afera 3 posłów PiS, którzy w podróż służbową do Madrytu zamiast jechać samochodem, polecieli samolotem (szacunkowa strata ok. 5 tys. zł – suma zwrócona).

[8.11.2014 r.]

Niewygodne.info.pl