Zamach stanu w Turcji został przygotowany i sfinansowany przez NATO i USA

117-1

Dziennikarzom serwisu Bellingcat.com udało się przetłumaczyć i przeanalizować konwersację, jaką prowadziła jedna z grup zaangażowanych w zamach stanu w Turcji, który miał miejsce 15 lipca. Tamtej nocy jego uczestnicy komunikowali się między sobą za pośrednictwem aplikacji WhatsApp. Wymiana informacji między wojskowymi pozwoliła ustalić ciekawe fakty.

Okazuje się, że co najmniej trzy spośród pięciu pułków, które brały udział w operacji, należą do Sił Szybkiego Reagowania NATO. Podczas rozmów wspomniano o 2 Brygadzie Pancernej, 6 Zmotoryzowanym Pułku Piechoty oraz 66 Brygadzie Piechoty Zmotoryzowanej. Przynależność pojazdów opancerzonych została potwierdzona przez świadków.

Dodajmy do tego najnowsze oskarżenia ze strony Turcji. Władze w Ankarze twierdzą, że były amerykański dowódca Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) generał John F. Campbell był jedną z najważniejszych osób w kwestii organizacji przewrotu. Stwierdzono, że ten wysoko postawiony wojskowy, za pośrednictwem Zjednoczonego Banku Afryki (UBA) i dzięki pomocy CIA, opłacił uczestników nieudanego zamachu stanu. Na ten cel miał wydać łącznie ponad 2 miliardy dolarów.

Całość czytaj na:

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/zamach-stanu-w-turcji-zostal-przygotowany-przez-nato-i-usa

*fot. noonpost.net

Czytaj również:

Turcja – kraj NATO – przechodzi na stronę Rosji! – wojny USA-Rosja nie będzie

erdogan_putin_85600900

Wibracje Ziemi rosną, Przestrzeń ewoluuje, dzieją się cuda. To co jeszcze miesiąc temu było nie do pomyślenia, dziś staje się twardym faktem. Turcja – kraj NATO, nuklearna potęga Wschodu – przechodzi na stronę Rosji!

Przejście Turcji na stronę Rosji zmienia historię XXI wieku i wpisuje się, jako żywo, w epokowe ewolucyjne wydarzenia Wielkiej Zmiany na planecie. Prezydent Turcji w porę zrozumiał, że sojusz z państwem rządzonym przez gady byłby dla niego w efekcie dalekosiężnym błędem strategicznym oraz osobistą historyczną porażką. (Polscy przywódcy nie są w tym temacie dość inteligentni i jedynym opamiętaniem dla nich bywają przegrane wybory). A USA w swym obecnym politycznym kształcie tak czy owak są ostatecznie skazane na zagładę.

9 sierpnia prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan spotyka się w Petersburgu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, zawiązując rosyjsko-turecki pakt blokujący gadzie wojenne pomysły USA.

Z wizytą przygotowawczą do Moskwy poleciał już turecki wicepremier Mehmet Simsek, który omawiał z Rosjanami m.in. budowę gazociągu South Stream przez Morze Czarne do Turcji, współpracę w energetyce jądrowej i zniesienie wszystkich sankcji wprowadzonych przez prezydenta Rosji (sankcje handlowo-gospodarcze, w tym wstrzymanie lotów czarterowych oraz zorganizowanego ruchu turystycznego do Turcji).

Relacje Turcja-Rosja zaczęły się poprawiać na początku lipca, kiedy Erdogan wysłał do Putina list zawierający – jak twierdzi Kreml – przeprosiny za listopadowy incydent.

Teraz przedstawiciel tureckiego rządu dziękuje również Rosji za wsparcie udzielone przez nią prezydentowi Erdoganowi w czasie niedawnej próby obalenia go przez puczystów. Tak więc z zawziętych wrogów, którymi byli jeszcze do niedawna (od czasu strącenia przez Turcję rosyjskiego bombowca 24 listopada 2015 r.), Rosja i Turcja stają się właśnie wielkimi przyjaciółmi.

Sojusz Turcja-Rosja zmienia w geopolityce wszystko: wojna USA-Rosja staje się niemożliwa, gdyż USA z wetem jednego z krajów NATO nie mają już zasadnego pretekstu do napaści na Rosję. Wojna w Syrii siłą rzeczy też będzie powoli wygasać, gdyż bez wsparcia Turcji jej ostateczny wynik staje się sprawą oczywistą.

USA ponoszą więc sromotną porażkę swej polityki zaprowadzania „porządku” na planecie. W ostatnim geście rozpaczy próbują jeszcze nieudolnie nadzorować zainspirowany przez siebie wojskowy zamach stanu w Turcji. Jednak dzięki wywiadowczemu wsparciu Rosji prezydent Erdogan jest w stanie to rozdanie rozegrać po mistrzowsku na swoją (a przy okazji i pokoju na świecie) korzyść.

Prezydent Erdogan musi tylko mieć się teraz na baczności, bo wyrok na niego ze strony USA jest sprawą oczywistą.

Zmiany na planecie postępują: globalna świadomość rośnie, gady słabną – i jest to proces nieodwracalny.

Idzie nowe 🙂

TAW

*fot. kremlin.ru, agos.com.tr

Czytaj również:

Minęło wiele lat zanim zdałem sobie sprawę, że Izrael to Palestyna – wywiad z żydowskim muzykiem i pisarzem Giladem Atzmonem

gilad-atzmon

Urodziłem się w Izraelu. Minęło wiele lat, zanim uświadomiłem sobie, że Izrael to Palestyna. Do pewnego stopnia czułem się patriotą. Nie mogłem doczekać się odbycia służby wojskowej, a potem pojąłem, że historia Żydów ma niewiele wspólnego z prawdą. Dotarło do mnie, że mieszkam w kraju, który należy do kogoś innego. W tym samym czasie odkryłem saksofon. Zanim ukończyłem 30 lat, wyjechałem z Izraela i nigdy tam nie wróciłem.

P: W pana muzyce daje się wyczuć jakąś formę rebelii. Jakby pan to wytłumaczył?

O:  Moja muzyka może być bardzo łagodna i skłaniająca do refleksji. Czasami niezwykle zabawna, a okazjonalnie przepełniona wściekłością. Jest wiele powodów, żeby się złościć.

Trudno być szczęśliwym, kiedy widzę, jak Izrael zrównuje z ziemią Strefę Gazy.

Denerwuję się, gdy odkrywam, że 80% członków brytyjskiej Partii Konserwatywnej to „przyjaciele Izraela”.

Wpadam w złość, kiedy dowiaduję się, że lobby żydowskie popycha Amerykę w kierunku kolejnej wojny światowej,

i czasami zamiast gwałtownych reakcji wykonuję muzykę, która jest dla mnie swoistym kanałem, pozwalającym na wyrażenie gniewu.

P: Jaki rodzaj światowej muzyki jest zbliżony do tej, którą pan wykonuje?

O: To niezwykle proste. Jestem artystą jazzowym. Ale czerpię inspirację z muzyki Bliskiego Wschodu – arabskiej, tureckiej lub greckiej. Mam własny sposób na łączenie muzyki arabskiej typu mawwal („zawodzenie”) z utworami amerykańskiego muzyka jazzowego Johna Coltrane’a

P: Co pan sądzi na temat społecznej i politycznej sytuacji państwa tureckiego?

O: Proszę posłuchać, jestem przeciwny jakiejkolwiek formie interwencjonizmu, a zatem zdecydowanie nie jestem właściwą osobą do wydawania osądów na temat tutejszej sytuacji. Mogę mówić tylko o moich wrażeniach i nie jest to obserwacja typu akademickiego. Podróżuję po całym świecie i widzę mnóstwo smutku. Widzę ubogie kraje, ludzi bez pracy, bez możliwości rozwoju przemysłu produkcyjnego. Na głównych, wyludnionych ulicach miast widzę młodocianych, będących trzecim pokoleniem biednych. Zamiast samodzielnie przygotowanych posiłków, jedzą produkty McDonalds’a, Burger Kinga, Coca Coli i Starbucksa. Jestem w Turcji i dostrzegam mnóstwo ludzi na ulicach, ryby morskie i ziemniaki z własnych upraw, osoby pracujące w restauracjach, które serwują tureckie potrawy, i gdzie nie ma nawet kart dań w języku angielskim – i to mnie cieszy. Udało wam się utrzymać waszą autentyczność i kulturę. To wielkie zwycięstwo. Macie sporo szczęścia, że islamofobiczni Europejczycy nie chcieli przyjąć waszego kraju do Unii Europejskiej. W tej chwili jest on potęgą.

gilad atzmon_roy bard
Roy Bard, Gilad Atzmon

P: Urodził się pan w Izraelu, ale jest pan przeciwny izraelskiej okupacji i polityce. Mieszka pan na Zachodzie, jak sobie pan z tym radzi?

O: Niech mi pan pozwoli coś powiedzieć, to ważne. W całej mojej karierze nigdy nie zostałem znieważony przez rząd brytyjski, nigdy nie byłem prześladowany przez rząd amerykański. Mimo tego, że okryty hańbą Alan Dershowitz, który obecnie jest wplątany w skandal seksualny w udziałem nieletnich, nazwał mnie „wrogiem numer jeden społeczności żydowskiej”. Nigdy nie byłem podmiotem bezpośredniej napaści ze strony izraelskiego rządu. Nie prześladuje mnie nawet amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego. Jedynymi ludźmi, którzy ciągle natrętnie mnie śledzą, są członkowie żydowskiej lewicy oraz dziennikarze Guardiana. Nie stanowi to dla mnie bynajmniej problemu. Zdałem sobie sprawę, że największym wrogiem naszych podstawowych wolności są zwolennicy lewicy progresywnej, i zaraz wyjaśnię, dlaczego.

Na Zachodzie, a może też i w Turcji, mamy do czynienia z kwestią politycznej poprawności. Czym jest polityczna poprawność? Otóż jest to zjawisko, które nie zezwala na istnienie opozycji politycznej. Ale to przecież definicja, którą kojarzymy z dyktaturą. Polityczna poprawność jest dalece gorsza niż dyktatura. Dlaczego? W przypadku dyktatury, stoisz w opozycji do reżimu, który stanowi odrębność, nie jest częścią ciebie, natomiast

jeśli jesteś poprawny politycznie, to sam siebie uciszasz. Polityczna poprawność jest formą autocenzury. Żydowska lewica i zwolennicy lewicy progresywnej uczynili z nas zbiorowość impotentów. Naszym zadaniem jest ruszyć się z miejsca i stawić opór tej kancerogennej ideologii.

P: Czy możemy oddzielić judaizm od syjonizmu?

O: Nie. Izraelczycy nie mówią o swoim kraju – „państwo syjonistyczne”, definiują je jako „państwo żydowskie”. Partie wchodzące w skład rządu Izraela to „Nasz Dom Izrael” czy „Żydowski Dom”, a nie „Syjonistyczny Dom” (miesiąc po udzieleniu tego wywiadu założono nową partię pod nazwą „Syjonistyczny Dom”) [szybkość izraelskiego piaru to absolutne mistrzostwo świata — przyp. TAW]. Izraelski rząd przyjął ustawę o „państwie żydowskim”, zgodnie z którą Izrael jest państwem żydowskim, nie syjonistycznym. Z punktu widzenia Izraela syjonizm skończył się w 1948 roku. Stanowił obietnicę wzniesienia państwa żydowskiego na Syjonie (w Palestynie). Zaraz po tym jak powstało państwo Izrael, rola syjonizmu się skończyła. Jedynymi ludźmi, którzy podtrzymują ten syjonistyczny nonsens, są zwolennicy żydowskiej lewicy, gdyż chcą oni zachować rozróżnienie pomiędzy żydostwem a syjonizmem. To z tego powodu określają Izrael jako państwo kolonialne. Ale to nieprawda. Kolonializm to wyraźna zależność pomiędzy państwem-matką i państwem-osadnikiem. Izrael jest państwem-osadnikiem, ale nie ma żydowskiego państwa-matki. Z tej samej przyczyny mówią również, że Izrael prowadzi politykę apartheidu. Ale to nieprawda. Apartheid to system wyzysku podszyty rasizmem. Ale Izrael nie chce wykorzystywać Palestyńczyków, on chce, żeby odeszli.

Izrael prowadzi modelową politykę czystek etnicznych w hitlerowskim stylu.

Lewica używa określeń typu „kolonializm”, „syjonizm” i „apartheid”, aby odwrócić uwagę od słowa na literę „ż”, na zasadzie: aby solidarność z Palestyną miała jakiś sens, należy odżydowić naszą terminologię. Nie tyle pozbyć się Żydów, co nie dopuścić do tego, aby interesy żydowskie określały granice naszej dyskusji.

P: Czy Izrael i Palestyna mogą być odrębnymi państwami?

O: Nie.

P: Czy Palestyńczykom uda się wrócić do ich kraju?

O: O to walczą. I każda osoba, która nie popiera ich prawa do powrotu, nie jest prawdziwym zwolennikiem wolnej Palestyny.

P: Co pan sądzi o wypowiedzi Ahmadineżada na temat Holocaustu?

O: Zgadzam się w 100% z opinią Ahmadineżada na temat Holokaustu. Zasadniczo powiedział on, że Holokaust powinien być traktowany jak rozdział historii. Obecnie jest traktowany jak religia. A jeśli jest to religia, to chcę zachować prawo do pozostania ateistą. We współczesnej żydowskiej rzeczywistości brak wiary w Boga jest do przyjęcia, ale jeśli nie wierzysz w Auschwitz, zostaniesz ukarany, i to dotkliwie. Nie godzę się na to.

P: Co zyskują Stany Zjednoczone, wspierając politykę Izraela?

O: Nie możemy myśleć już o Stanach Zjednoczonych jak o niezależnym podmiocie.

Amerykański system polityczny to sfera okupowana przez Żydów.

Ameryka, Wielka Brytania, Francja i reszta Zachodu obudziła się pewnego ranka i zdała sobie sprawę, że istnieje w ich systemie prawnym pewna luka, która ułatwia wykorzystywanie umiejętności wtrącania się w ich sprawy zagraniczne takim wszechobecnym obcym grupom lobbystycznym jak AIPAC, CFI, CRIF.

Ameryka poświęciła swoje interesy międzynarodowe na żydowskim ołtarzu. To katastrofa.

Ale historia uczy nas, że żydowska bezkarność w obrębie polityki zawsze ma swój kres i to w całkowicie tragicznych okolicznościach.

P: Czy zgadza się pan ze stwierdzeniem, że w Strefie Gazy ma miejsce holokaust?

O: Nie wiem już, co oznacza słowo holokaust. W tym względzie jestem jak Ahmadineżad. Kiedy byłem dzieckiem, uczono mnie, że naziści przerabiali Żydów na mydło. A kiedy dorosłem, uświadomiłem sobie, że to wszystko wymysł fantazji. Uczono mnie, że Arabowie zamierzają wrzucić nas do morza. A kiedy byłem już wystarczająco dojrzały, aby samodzielnie uczyć się historii, zdałem sobie sprawę, że jest na odwrót – że

to Żydzi wrzucali Palestyńczyków do morza.

Potem dotarło do mnie, że Żydzi (tak jak wszyscy inni) mają skłonność do projekcji swoich kulturowych symptomów na innych. Żydzi boją się Palestyńczyków, bo są świadkami zaangażowania się palestyńskiej armii w morderczą działalność. Muszą wierzyć, że Palestyńczycy są równie zbrodniczy jak Siły Obronne Izraela (IDF).

Nie chcę wypowiadać się w kontekście terminu holokaust, gdyż jest on nazbyt żydowski. Nie chcę porównywać Izraela do państwa nazistowskiego,

Izrael sam w sobie jest wystarczająco zły. Pod pewnymi względami jego polityka jest jeszcze gorsza niż polityka nazistów

(Izrael to żydowska demokracja, która implikuje zbiorową odpowiedzialność). Kiedy porównuję Izrael z państwem nazistowskim, to potwierdzam religię Holokaust i wspieram wyższość żydowskiego cierpienia.

Musimy ustanowić nowy język dyskursu, w którym to największym wrogiem ludzkości są Izraelczycy, a osobami krańcowo pokrzywdzonymi – Palestyńczycy. Auschwitz był niewątpliwie złem, ale nie aż tak strasznym jak to, co dzieje się obecnie w Strefie Gazy.

P: Iran nie opowiada się za bronią nuklearną, o czym wie cały świat. Jakby pan wyjaśnił całe to zamieszanie wokół irańskiego projektu nuklearnego?

O: Nie widzę problemu w posiadaniu przez Iran broni atomowej. Chcę, by Iran ją miał. Zaledwie jedna irańska bomba zapewniłaby pokój w tym regionie. Gdyż

cały ten zgiełk na Środkowym Wschodzie jest dziełem Izraela i Amerykanów, bo wiedzą, że mogą bezkarnie zabijać, w nieskończoność.

Według mnie problem z szyitami polega na tym, że są zbyt mili. Oni naprawdę nie chcą zrzucać na nikogo bomb. Mówią, że bomba atomowa to haram, czyn zakazany.

P: Jaka jest pana opinia na temat roli Iranu na Bliskim Wschodzie?

O: Iran jest najpiękniejszą siłą polityczną. Irańczycy wspierają Palestyńczyków. Kibicują im w stawianiu oporu. Iran rozwinął bardzo silny przemysł. Ten kraj, który 34 lata temu był państwem uzależnionym od Ameryki, obecne wytwarza łodzie podwodne, samoloty, drony i bardzo solidne komputery. To jest piękne.

Z Giladem Atzmonem rozmawiał Mehmet Gurhan

gilad atzmon

Gilad.co.uk

Tłumaczenie: PRACowniA

Całość czytaj na: Pracownia4.wordpress.com

Zobacz też poprzedni wywiad z Giladem Atzmonem:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/06/07/kontrowersja-syjonu-wywiad-z-zydem-antysyjonista-giladem-atzmonem/

Oficjalna strona artysty: Gilad.co.uk

Dla tych, którzy dotarli do końca, chwila ukojenia. Gilad Atzmon i The Orient House Ensemble w utworze Buenos Aires z płyty Songs Of The Metropolis (2013):

Illuminat John Kerry krytykuje… Izrael! „Izrael staje się państwem apartheidu”

KerryKrytykowanie polityki Izraela jest dziś zabronione pod groźbą ostracyzmu medialnego i wiele osób przekonało się, że jest to prawda. Ciekawe jednak jest to, że kraje które bronią demokracji, wolności słowa i przekonania, i uważają się za demokratyczne, zabraniają głośnego wypowiadania swoich poglądów, gdy są one po prostu niewygodne dla władzy.

Dobrym przykładem łamania zasady „wolność słowa i przekonania” jest Turcja. Premier Recep Tayyip Erdogan zablokował kilka miesięcy temu dostęp do serwisu YouTube i portalu społecznościowego Twitter, gdy pojawiły się tam nagrania rozmów telefonicznych, demaskujących praktyki korupcyjne na wysokich szczeblach władzy. Za pośrednictwem tych serwisów Turcy organizowali się i protestowali przeciwko obecnym władzom. Dlaczego Stany Zjednoczone – obrońcy demokracji – nie zareagowały?

14256290_s_2_1Na początku tego roku Arabia Saudyjska wprowadziła w życie ustawę, która absolutnie zabrania krytykować władze tego kraju oraz ich działania. Każda osoba, która będzie się domagała reform, odniesie się do korupcji, skrytykuje rząd lub chociażby weźmie udział w demonstracjach, uznana zostanie za terrorystę i trafi do więzienia na co najmniej pół roku. Ustawa ta nazywana jest antyterrorystyczną i dziwny może się wydawać fakt iż żaden obrońca demokracji i wolności słowa nawet nie zaprotestował.

Choć krytyka Izraela jest zabroniona, niektórzy często łamią tę zasadę a ostatnią osobą która tego dokonała jest Sekretarz Stanu USA, John Kerry. Jego wypowiedź wywołała burzę, za co został skrytykowany a niektórzy nie zastanawiali się nawet nad tym, czy może on mieć choć trochę racji, tylko zajęci byli właśnie krytyką jego wypowiedzi.

16x9W dużym skrócie, John Kerry oświadczył jakiś czas temu, że Izrael staje się powoli państwem apartheidu, ponieważ nie chce negocjować z Palestyną. Przypomnijmy, że dwie palestyńskie organizacje ogłosiły niedawno pojednanie. Chodzi o umiarkowaną organizację Fatah oraz ruch Hamas, uznawany za terrorystyczny. Premier Benjamin Netanjahu ostrzegał, że Palestyna musi wybrać między negocjacjami z Izraelem a połączeniem się z Hamasem i uformowaniem jednolitego rządu. John Kerry nawiązywał właśnie do tego i oświadczył, że jeśli Izrael nie zacznie negocjować pokoju i utworzenia dwóch oddzielnych państw – Izraela i Palestyny, to tym samym będzie na dobrej drodze to utworzenia państwa apartheidu.

Burzę wywołało samo użycie słowa „apartheid” wobec polityki Izraela. Senator z Kalifornii Barbara Boxer powiedziała, że Izrael jest jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie, a jakiekolwiek kojarzenie go z polityką apartheidu jest absurdalne i bezsensowne. Większość poparła te słowa, w tym również władze Izraela – i właśnie w tym jest cały problem.

W co gra Kerry? Czyżby jego wypowiedź należało włączyć w ciąg przyczynowo-skutkowy zaplanowanej uprzednio pewnej tajnej strategii, a publicznie zaledwie naszkicowanej słowami illuminackiego kolegi Kerrego – Henry’ego Kissingera, który jakiś czas temu ogłosił, że „za 10 lat nie będzie już Izraela”?

Za: ZmianyNaZiemi.pl i http://www.latimes.com

„W tej wojnie głupców osłabimy słowiańskie bydło i wzmocnimy siebie, głównych dyrygentów tego całego buntu, udajemy że stoimy z boku i nie tylko nie uczestniczymy w krwawych wydarzeniach, ale nawet nie bierzemy w nich udziału. Najbardziej niebezpiecznym słowem stanie się antysemita. Wyraz Żyd będzie wymawiany szeptem. Ponadto będziemy pod całkowitą ochroną. W świadomości słowiańskiego profana [niewtajemniczeni] zainstalujemy takie myślenie, żeby najstraszniejszym wyrazem był antysemita. Wyraz Żyd będzie wymawiany szeptem” – Menachem Mendl Schneerson, 1994 r.

Schneerson

Jasnowidząca astrolog Joy Ayad przepowiada rozwój wydarzeń na Ukrainie, w Egipcie, Iranie, Turcji i na świecie

Opadów śniegu w zawsze ciepłym w grudniu Kairze (pierwsze od ponad 100 lat) nie zapowiadał żaden meteorolog na świecie. Niezwykłe zjawisko przewidziała i uprzedziła o nim egipska astrolog i numerolog Joy Ayad. Zapowiedziała również odsunięcie od władzy prezydenta Muhammada Mursiego wówczas, gdy jego władza wydawała się niezachwiana. Opowiada również o tym, jaka przyszłość czeka Ukrainę, kto zostanie kolejnym prezydentem Egiptu i jakie kraje wchodzą w „łuk niestabilności”. Oto jej prognoza na najbliższe miesiące.

Joy Ayad

Nadchodzący okres nie będzie tak spokojny, jakby się chciało. Żywioły będą szaleć aż do końca kwietnia. Kwiecień w ogóle będzie trudnym miesiącem, ponieważ w drugiej jego połowie nastąpi Zaćmienie Księżyca (15.04) i Zaćmienie Słońca (30.04). Ten szał żywiołów przeciągnie się częściowo na maj. W tym czasie należy spodziewać się niepokojących wydarzeń. Na przykład w Iranie, gdzie zacznie się wzburzenie umysłów.

Jak powiedziałam wcześniej, w Turcji również nie będzie spokoju, można spodziewać się dużych zmian w świadomości ludzi. Fala ta szybko opadnie, gdy znajdą się zdecydowani liderzy, którzy zaangażują się w proces w ostatniej decydującej chwili, co natychmiast zaowocuje stabilizacją. Na całym świecie wywoła to niepokój i spory religijne, które jednak potrwają niezbyt długo.

Powstaje taki łuk z południowego wschodu na północny zachód: od Iranu do Turcji. Następnym punktem tego łuku jest Ukraina. Jeśli mówimy o czasie pojawienia się tych zmian, to będą się one odbywać w przeciwstawnym kierunku: od północnego zachodu na południowy wschód. Obecnie ta plama niestabilności wisi nad Ukrainą, później ruszy w dół wzdłuż tego łuku. Sytuacja na Ukrainie uspokoi się.

Piszą do mnie teraz niektórzy obywatele Ukrainy, nawet niektórzy deputowani. Mogę powiedzieć: wolą Boga sytuacja stopniowo wróci do normy i po wskazanym przez mnie okresie – w czerwcu – zostanie przywrócona równowaga.

W Egipcie niedługo odbędą się wybory prezydenckie. Mówiłam i mówię, że Ahmed Shafik (ur. 1941) zostanie „gospodarzem Egiptu”, chociaż żywię głęboki szacunek do ministra obrony As-Sisiego. Kiedy powiedziałam to, ściągnęłam na siebie wiele nieprzyjemności i nawet zaczęłam dostawać groźby. Mimo wszystko nadal twierdzę, że widzę Shafika jako „gospodarza Egiptu”. Nie ma znaczenia, że mówię o tym tylko ja. Potem przekonają się o tym wszyscy. Kiedy to nastąpi, egipski piasek zamieni się w złoto.

Amrou Omran

AlexJones.pl

Inne przepowiednie:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/przepowiednie-2/