Jeden człowiek, który jednym apelem zmienił losy naszej przepięknej planety

Jeden człowiek, który jednego dnia jednym apelem zmienił losy naszej przepięknej planety. „One man come in the name of love…” (~ U2).

Kochani, ten człowiek, dr Cordie Lee Williams, uratował naszą przepiękną planetę. Jego apel ma status Kluczowego Węzła Zdarzeniowego na linii czasowej Wielkiej Zmiany [w tym momencie moje Bociany swoim boskim Klekotem potwierdzają mój wgląd]. 🔆

A historia świata jest taktowana właśnie tego typu węzłami zdarzeniowymi [ponownie Klekot].

Wiadomo, że USA i Polska są kluczem do wyzwolenia całej planety.

Dzisiejszy i jutrzejszy dzień (6-7 maja 2020) otwiera identyczny potencjał również i w Polsce…

Gotowi?…

autor: TAW

.https://youtu.be/vJagqBOIYqc

https://facebook.com/cordie.l.williams

*

Możliwość wsparcia bloga:

 

Świata przemiana w bólach dokonana

Śniło mi się, że znalazłam się w jakimś ogromnym budynku. Może był to szpital. W pomieszczeniu naprzeciwko mnie stał człowiek, a właściwie resztki człowieka. Był pozbawiony skóry, jego ciało przypominało różową bezkształtną miazgę, widać było wszystkie tkanki, dziury w ciele. Potworny widok.

Chciałam mu jakoś pomóc. Zaskoczyło mnie, że chodził, dla mnie był trupem. Mimo że był różowy, odbierałam go jako spalonego. Ten człowiek zaprowadził mnie do drzwi. Otworzyłam je. Za drzwiami był słup energii. Potężnej energii. Energii jak po wybuchu jądrowym. Strumienie energii płynące pod ogromnym ciśnieniem w górę i w dół jednocześnie. To trwało ułamki sekund.

Natychmiast zamknęłam drzwi. Mnie też spaliło, ale nie tak jak tego człowieka. Bardzo cierpiałam, też nie miałam skóry, zostałam w łachmanach. Spaliło się coś we mnie. Miałam poczucie że nie jestem swoim ciałem.

Najbardziej zaskakujące było dla mnie to, że pracownicy tego budynku nic sobie nie robili z naszego stanu. Byli ubranymi na biało, pogodnymi i uśmiechniętymi ludźmi, którzy zapewnili mnie, że nic mi nie będzie i wyjdę z tego. Tak samo ten potwornie spalony człowiek. Będzie żył i wyjdzie z tego!

autor: Wiedźma

Kochani, koniec niesławnej pamięci Trzeciej Erpe!

Kochani, Dziadek Saturn zatoczył koło (1989) i zacznie wreszcie robić się wesoło… 😁

Zgodnie z tym, co od kilku miesięcy zapowiadam, w styczniu przychodzą do Polski nowe rozkazy zza oceanu i… się rozpocznie… 😀

Będzie dobrze, tylko nie dawajmy się sprowokować, eMOCje trzymajmy przy sobie 🙂

Wolnym Duszom Sława!

TAW

Przesilenie wypala odpady

Oj, ostatnio dostaję mocne wciery, koszmary. Przesilenie znowu wypala jakieś odpady. U Was też tak ostro się dzieje? Cieszy mnie, że jak czytam w temacie rozmontowywania KaKa, to mną już praktycznie żadne emocje nie targają. To bardzo dobry objaw.

Odnośnie pana Rydzyka, o którym powspominało kilka osób, to mój „rezonans” z jego istotą jest żaden. Odrzuca mnie po prostu. Przyznać trzeba, że doskonale znalazł dla siebie miejsce w tym wszystkim i czesze biznes matrixowy, aż trzeszczy. Niesamowite, co jeszcze nadal jest w Polsce możliwe… – już niedługo na szczęście.

Polaryzacja ludzi wzrasta, ciekawie się to obserwuje, choć nie zawsze obiekty obserwacji sprawiają miłe wrażenia. Coraz bardziej jestem „wyalienowany” i matrixowo niekompatybilny – przez to jestem szczęśliwszy, ale żyje mi się tutaj coraz trudniej…

*

Wyalienowanie matrixowe w procesie postępujęcej polaryzacji jest czymś naturalnym. Choć z poczatku przyprawia o napady paniki, to po zrozumieniu zjawiska, które następuje u osób poszerzajęcych świadomość, okazuje się, że jest to w zasadzie pozytywne świadectwo o procesie wznoszenia duchowego, a może raczej bardziej świadomościowego jednostki. Przechodziłem napady paniki i nawet złości na samego siebie, że zajmując się często kompleksowymi sprawami, często gubię się w tak przyziemnych kwestiach, że matrixowo patrząc, graniczę z upośledzeniem umysłowym…

Jednak to złudzenie. Po prostu zmieniają się priorytety, sposób patrzenia i oceny stanu rzeczy. Jeśli to, co „tegoswiatowe”, przestaje być istotne i nie przedstawia sobą często żadnej wartości, to jakżesz można się tym zajmować z prawdziwym zapałem, a zatem jak wyniki jakichkolwiek działań w takim kierunku mają stać się fenomenalne? Niech fenomenalne staną się naprawdę ważne działania w prawdziwym kierunku! Trudno, dla matrixa będą coraz bardziej wysublimowanym dziwadłem, z którym nie każdy odważy się rozmawiać w obawie o szok poznawczy i poważne zwarcie w instalacji jego programów. Jakby to skwitować…, so fckn what?!

Jeśli macie, Kochani, tak, że:

– coraz mniej Was interesuje, co się dzieje w matrixie;

– coraz częściej nie ogarniacie „prostych matrixowych” spraw typu np. papierologia rządu wyzysku i uciemiężenia, ze wszystkimi jego instytucjami i instancjami, bzdetne przepisy i ograniczenia obrażające Waszą logikę i inteligencję, nie mówię nawet o moralności „prawa” (sfałszuj banknot „pisiont” złotych vs. poważnie skrzywdź kogoś – gwarancja, że za pierwsze będzie surowsza kara „zasądzona”), korporacyjnego psychopatycznego środowiska, z całym systemem kastowym nadętego ego, kompleksów i beznadziejnie niskorezonujących kwestii;

– mówicie do Dzieci ich językiem;

-staracie się wysyłać miłość, a nie odpowiedzi płynące z ego, szczególnie na próby wkręcenia Was w dyskusje, spory itp., płynące czysto z egoistycznych pobudek (w sensie: teraz cię będę poniżał, żeby karmić moje ego i przez to osiągnę wrażenie bycia lepszym, wiec wtryniaj się coraz głębiej sobą całym w moją rozmowę, tak jak ja chcę, żeby było, bo tak…);

– nie rezonujecie z przynajmniej połową napotkanych ludzi;

-spotykacie jednostki, które rozumiecie bez słów i w zasadzie nie macie z nimi o czym rozmawiać, bo wystarcza bycie razem przez chwilę i rezonowanie, co napawa nadzieją i uzupełnia wzajemnie energię i sprawia radość;

-poszukujecie mimo wszystko ciągle nadal, z uporem maniaka, wbrew całemu oceanowi dezinformacji, sieczki i syfu;

– nie jesteście w stanie oglądać telewizyjnego programu;

– odczuwacie emocje i intencje innych, co Was dobija w chwilach, kiedy te są w dysonansie nędzy do tego, co ktoś Wam próbuje powiedzieć na przekór Waszemu raportowi empatii;

-nie bawią Was igrzyska dla mas;

– potrzebujecie coraz mniej rzeczy wokół siebie;

– w lesie jesteście szczęśliwi;

– …mógłbym wymieniać bardzo długo, myślę, że sens przekazałem.

Jeśli to i jeszcze więcej się dzieje – to dobrze. Właśnie skończyłem kontemplację na ten temat po pół roku rzucania się sam ze sobą. Po prostu pogodziłem się z tym, że to nieistotne, że staję się upośledzony w oczach matrixa. Wspaniale wręcz się dzieje, będąc upośledzony w optyce matrixa, zaczyna się wreszcie prawdziwie żyć. Trudno nieraz jest to innym wytłumaczyć…

Jak pogodzić powyższe z „przymusem” zarabiania pieniędzy? W ogóle zarabianie… ZA RO BIC się dla matrixa, nie? Jestem ostatnio jak koło zębate w przekładni skrzyni biegów i to chyba jest jakiś muscle car z 7,8 litra V8… Póki co wyrabiam sobie na to receptę, moze niebawem skończy się w ogóle temat, gdy całkowicie się w życiu zmieni i nie będzie tematu pracy.

Nie mam recepty dla nikogo na to, każdy musi sam się z tym zmierzyć. Nikt Wam nie da recepty. Żadni power talker, znawcy szczęśliwości i „ludzie sukcesu”.

Osobiście, póki co, jednak po prostu staram sie wszędzie znajdywać pozytywne aspekty dla mnie i nie przynosić matrixa do domu!

NIE INTERESUJE mnie w domu, co muszę jeszcze odbębniać dla matrixa. Coraz trudniej jednak w tej kwestii być zupełnie spokojnym, bo im bardziej staję się upośledzony, tym bardziej widzę, jaki to jest ciężki bezsens i wyzysk – głównie cierpi na tym Rodzina …”czas”…

Co jest niezwykle istotne: walczę z tym, żeby nie stać się zupełnie niezrozumiały dla otoczenia. To jest klucz dla mnie. Jeśli stanę się niezrozumiały dla otoczenia, to ono nie odczyta moich intencji poprawnie (bo nie liczę na empatię) i zinterpretuje na własną miarkę…, dość krótką miarkę…

Może komuś pomoże – mnie pomaga: starać się być zrozumiałym. Mimo konieczności korzystania z protokołów komunikacyjnych matrixa, czasem nie da się inaczej dotrzeć do niektórych…

autor: Jasność