„Operacja kRaj 2015”, czyli psychoza wyborów prezydenckich. Czy „polska” władza przygotowuje się do „ostatecznego rozwiązania” irytującej kwestii demokracji?…

komor stan wojenny

Wybory prezydenckie wywołują psychozę. Powszechne jest przekonanie, że ta władza nie cofnie się przed niczym, żeby utrzymać status quo. To, że obecna władza sfałszuje wybory, jest dla sporej części społeczeństwa rzeczą pewną, a co najgorsze przez zwolenników obecnej ekipy akceptowalną.

W tej atmosferze pojawiają się scenariusze na pozór fantastyczne, ale jak się nad nimi zastanowić, być może nie całkiem odrealnione.

Pan prezydent, wykrzykując w nerwach na wiecach o „awanturnikach”, których nie dość, że się nie boi to jeszcze wie, że należy ich zepchnąć na margines za wszelką cenę, być może niechcący wpada w podobny czarny profetyzm, jak wtedy, gdy niby przypadkiem wyjawił: „Prezydent gdzieś poleci i to się wszystko zmieni…”.

„Szykujemy się na najcięższą próbę…”, „Na wypadek największej próby, jaką będzie mobilizacja” –

– powiedział pan prezydent w Dniu Flagi przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Ciekawe, co miał na myśli? Czyżby plan B, gdy zawiedzie PKW?

stan wyjątkowy

Portal ZmianyNaZiemi.pl zamieścił artykuł o „Operacji Kraj 2015”, która ma być nowoczesnym stanem wyjątkowym.

Od kilku dni w sieci pojawia się coraz więcej informacji na temat tak zwanej „Operacji Kraj 2015”. (…) Ma do tego dojść rzekomo 15 maja bieżącego roku. (…) Ma to być rzekomo plan zapasowy, na wypadek gdyby wybory poszły niezgodnie z planem. (…)

Scenariusz jest podobno taki, że Komorowski zostanie ogłoszony prezydentem już po pierwszej turze wyborów – i to bez względu na ich wynik. Władze obawiają się, że może to wywołać poważne zamieszki w kraju i dlatego planują w tym czasie ćwiczenia lub manewry obcych wojsk na terytorium Polski. Być może chodzi o to, aby w razie czego użyć ustawy 1066 i pozostać przy władzy.

Inny czarny scenariusz krążący w internecie zakłada, że zostanie sfingowany zamach na obecnego prezydenta, oskarży się o to Moskwę, zarządzi mobilizację i wprowadzi stan wyjątkowy, który oczywiście zagwarantuje sprawowanie władzy przez obecnych wspaniałych i niezastępowalnych, oczywiście dla dobra Ojczyzny. Ostentacyjne niewpuszczenie Nocnych Wilków czy wydalenie rosyjskiego dziennikarza ma stworzyć wrażenie zaostrzenia stosunków z Rosją.

„Dziennik Zachodni” podał, że ma być ogłoszona mobilizacja obejmująca 21 tys. nie tylko rezerwistów. Czas zgłoszenia się do jednostki od chwili dostania powiadomienia – 4 godziny.

Mam takiego znajomego profesora, który może sprawiać wrażenie z lekka nawiedzonego, ale w tym, co mówi, są nie tylko rojenia fantasty. Ostatnio mnie pyta, czy wiem, kiedy rozpoczęła się w Polsce wojna hybrydowa? „A rozpczęczęła się?”. „No tak, podpalenie Mostu Łazienkowskiego to pierwszy sygnał do działań”. Nie przekonało mnie to, ale chciałem się dowiedzieć, jak on widzi dalszy rozwój sytuacji w Polsce. „To proste, doprowadzą do wojny domowej. Może z udziałem obcych wojsk. Władzy raz zdobytej nie oddadzą, to jasne”.

Tutaj muszę przejść do swojej skromnej osoby i wyjawić Państwu, że jakby się coś złego stało, to można powiedzieć: wykrakałem.

11 maja ma się ukazać mój książkowy wywiad z Marcinem Wolskim pod tytułem „Striptiz Nadredaktora”. Wpadłem na pomysł, by rozmowy  z Marcinem Wolskim stylizować. Pierwszy rozdział pod tytułem „Wolski zeznaje” rozpoczyna się tak:

Rządząca  od wielu, wielu lat w Polsce Partia Miłości  w trosce o porządek publiczny wprowadza 13 grudnia stan wyjątkowy. Protesty po ewidentnie „poprawionych” wyborach nabrały takiego animuszu, że trzeba było zdusić rokosz w zarodku. Nocą z 12 na 13 zostają aresztowani zawodowi mąciciele, od lat podważający jedynie słuszną linię rządzącej partii, a co więcej ośmielający się naigrawać z najwyższych władz na coraz tłumniejszych nielegalnych zgromadzeniach. Marcin Wolski trafia na Rakowiecką. 14 grudnia po kolacji klawisz doprowadza go do pokoju przesłuchań, gdzie oficer w sile wieku, może kilka lat młodszy od Wolskiego, z obowiązku, ale chyba bardziej z ciekawości bierze się do wykonywania rutynowej roboty. Dzisiaj jest jednak wyjątkowo podekscytowany. Zetknięcie się z jednym najwybitniejszych twórców epoki wywołuje w nim dreszczyk emocji.

– No i co Wolski, doigraliście się!”…

A napisałem to jeszcze przed wyborami samorządowymi.

Jak to trzeba uważać z wywoływaniem wilka z lasu, nawet w formie beletrystycznej.

Szczególnie, gdy prezydent jest myśliwym.

III RP już nie istnieje. Einstein udowodnił, że czas jest względny. To, co obserwujemy na planie widzialnym, to już ostatnie smugi gryzącego dymu starej smutnej epoki…

stan wojenny

Po raz drugi w ciągu kilku dni władza użyła broni przeciwko górnikom. Jakby nie zakrywać oczu, i jakby głowy nie odwracać, skojarzenia są JASNE. Stan wojenny.

Tydzień temu można było udawać, że to przypadek. Że jakiś nadpobudliwy służbista wypalił, bo było ciemno i się przestraszył. Ale dziś? Dzień, widno, a policja znów użyła broni gładkolufowej.

Dziś nie można zrzucać winy na kiboli i narodowców, jak to czyniono za pierwszym razem. Górnicy specjalnie protestowali w kaskach. By odróżnić się od prowokatorów.

I co? I nic. Policja ponownie nawiązała do tradycji swojej poprzedniczki.

Poza bronią była też armatka. Na zewnątrz zima, mróz, a panowie w mundurach polewają wodą ludzi, którzy walczą o swój byt, narażając ich zdrowie. Po dzisiejszej akcji znów są ranni. Kolejni do „kolekcji” władzy.

Warto przytoczyć tu pewne porównanie:

Donald Tusk w roku 2014 do funkcjonariuszy: „Chcę was zapewnić, że niezależnie od sytuacji, w jakiej czasami musicie się znaleźć, niezależnie od środków i narzędzi, jakich musicie czasami użyć, władza publiczna, państwo polskie będzie po waszej stronie”.

Stanisław Kociołek w PRL-u: „Muszą wiedzieć, że kiedy będzie trzeba, policja użyje środków, łącznie z bronią”.

Zadziwiające podobieństwo. Tuska co prawda już nie ma, ale jego następczyni idealnie kontynuuje jego „politykę”. Kata Trójmiasta i jego siepaczy Polacy obalili. Jeżeli się nie opamiętacie, jeżeli nadal będziecie eskalować konflikty, jeżeli nie zejdziecie z drogi siły, przemocy, jeżeli nadal Polska będzie spływała krwią, to spotka was taki sam los. Za to, co zrobiliście przez tych siedem lat, każdy niezawisły sąd umieści was w celi.

A wy, panowie w mundurach, zastanówcie się, komu służycie. Dziś władza jest taka, ale w końcu kiedyś się zmieni.

A wtedy wy pierwsi – bandyci, którzy strzelacie do Rodaków – poniesiecie konsekwencje. Wy, którzy doprowadziliście do tego że przybywa rannych, jesteście gorsi niż ZOMO. Po ZOMO wiadomo, czego można było się spodziewać. A wy oficjalnie macie służyć Polakom i ich bronić. A co robicie? Tych Polaków atakujecie. Na pohybel nowej ZOMOZIE.

Michał Górski

Parezja.pl