Ogłupianie Polaków trwa. GMO a zdrowie – dr Jerzy Jaśkowski

gmo-monsantoseattleorganicrestaurants.com

Z cyklu: „N-46 – Nie daj się ogłupiać”. Podpięci do telewizorów i internetu zostaliśmy zmienieni w rośliny, zgodnie z programem służb specjalnych MKUltra, tak, by manipulacje i dezinformacje stały się obowiązującą prawdą i faktem. Ceną za to jest permanentny stres i praktyczne unicestwienie życia prywatnego. Stąd powszechnie powtarzane: prawda leży pośrodku – czyli 2×2 nie równa się 4?

Poniżej pragnę przypomnieć elementarne wiadomości na temat naszego odżywiania, w związku z kolejnym ogłupianiem przez przywożonych z USA tzw. naukowców. Jak podawała prasa, w Warszawie miał otwarty wykład specjalista od GMO. Z relacji p. Falcman można się zorientować, co to był za facet. Nie jest to nic nowego, ponieważ ogłupianie za pomocą przywożonych „specjalistów” stało się modne po uznaniu Polski za 52. stan USA.

Tak się dziwnie składa, że przywożeni są tacy „specjaliści”, którzy przyczyniają się do oskubania mieszkańców pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem, wciskając im technologie będące w istocie historią nauki. Czyli jak się już w normalnym świecie tego nie da sprzedać, to przywozi się to do krajów trzeciego świata i tutaj ogłupia i tak zniewolone społeczeństwo, wciskając im ten szajs.

Przypomnę, jak przed paru laty Agencja Atomistyki przywiozła do kraju niejakiego pana Moore‚a – zawodowego dezinformatora. Pomimo posiadanej wiedzy o jego niewiedzy, reklamowała go za pieniądze podatnika jako specjalistę.

Dr Patrick Moore (fot. Susan Howe)

Przypomnę parę faktów:

  • P. Moore w 2000 roku pracował dla organizacji zajmującej się wyrębem lasów w Amazonii. Udzielając wywiadu dla gazety „New York Post”, odrzucił wszelkie obawy dotyczące negatywnego wpływu wyrębu lasów, twierdząc, że takie wypowiedzi opierają się na „złej nauce”. Ekolodzy po prostu wyciągają błędne wnioski. „Latałem nad Amazonią i oświadczam, że 90% lasów jest prawidłowe. To są najzdrowsze lasy na świecie” oraz „badaliśmy zdjęcia satelitarne i wszystko jest w najlepszym porządku”.

  • W roku 2002 brał udział w marketingu wyrobów drewnianych i wzywał do zwiększenia używania drewna.
  • W roku 2003 zmienił branżę i rozpoczął marketing wyrobów genetycznie modyfikowanych firm CGFI z “Eart Friendly” oraz popierał wyroby firm takich jak Monsanto, DuPont, Philips.
  • W 2004 roku użalał się nad biednym trzecim światem z powodu braku przemysłu w tych krajach niepozwalających na prawidłowy rozwój. Moore twierdził: ”ból i cierpienie tych ludzi nie może być dłużej tolerowane”. Czyli lepiej przenosić przemysł do tych krajów z powodu braku w nich przepisów ochrony środowiska. Taka sytuacja znacząco obniża koszty produkcji. Jak widać to obecnie, ta produkcja w krajach trzeciego świata zanieczyściła ich wody, powodując epidemię raka, vide Chiny.
  • Inne charakterystyczne dezinformacje Moore’a to np. wypowiedź w związku z ujawnieniem się odpadów polekowych w ściekach: ”nieuniknione jest, że niewielka ilość spożywanych leków znajdzie się w ściekach i wszelkie kontrole są niepotrzebne i kosztowne„.
  • Moore jest także sponsorowany przez firmę Beyer, znanego producenta środków chemicznych stosowanych w rolnictwie. Jego wypowiedzi z tego okresu pokazują zakres przeobrażenia tego “eksperta”. Cyt.: ”Kampania ekologów do zapobieżenia biotechnologii i inżynierii genetycznej w szczególności obnaży ich intelektualne i moralne bankructwo”.
  • Moore już w 2001 roku stwierdził, że raport Komisji Europejskiej ds. genetycznie modyfikowanej żywności nic nie wniesie. Raport Komisji Europejskiej ukazał się dopiero w dwa lata później i znacznie odbiegał od opinii Moore’a.
  • Moore także reklamowal szeroko kampanię tzw. złotego ryżu, tj. genetycznej odmiany ryżu posiadającego możliwość produkcji witaminy A, mającej związek ze ślepotą. Jak wykazały badania, w niektórych krajach występuje niedobór witaminy A. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dziecko musiałoby zjadać ok. 8000 g ryżu dziennie, a dorosły 35000 g, aby pokryć zapotrzebowanie na witaminę A. Jak wiadomo, ok. 100 g rozgotowanego ryżu wypełnia całkowicie żołądek. W jaki więc sposób miałoby małe dziecko skonsumować 8 kilogramów ryżu dziennie, Moore i jemu podobni nie wyjaśniają.
  • W roku 2006 w liście do „San Francisco Chronicle” Moore pisze: „Vinyl to jeden z najbardziej pożytecznych, bezpiecznych i opłacalnych materiałów dostępnych dla przemysłu”.

I oczywiście nikt z tej Agencji Atomistyki, tak bezmyślnie rozdającej pieniądze podatnika, nie poniósł konsekwencji za takie bezprzykładne marnowanie publicznych pieniędzy.

http://www.polishclub.org/2012/08/21/dr-jerzy-jaskowski-radosna-podrz-zawodowego-dezinformatora-patricka-moora-po-polsce-na-co-wydaje-pieniadze-resort-atomistyk/

http://www.polishclub.org/2016/05/03/dr-jerzy-jaskowski-1-6-dla-barona-munchausena-atomistyki/

http://www.polishclub.org/2015/08/14/dr-jerzy-jaskowski-dlaczego-p-dr-a-strupczewski-tak-bardzo-nie-lubi-kobiet-i-dzieci/

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=6947&Itemid=44

Jest to bezpośredni dowód potwierdzający nie tylko tezę, że jesteśmy kondominium koncernów, czyli City of London, ale także że nic się nie zmienia i tzw. aktorzy sceny politycznej są naprawdę aktorami grającymi określony z góry scenariusz.

Dodatkowo wychodzi na jaw brak kadry merytorycznej PiS-u. Przecież nie muszą się tak ośmieszać.

Podobnym przykładem jest wprowadzanie na siłę szczepień dla dzieci z naruszeniem wszelkich medycznych i naukowych podstaw, ale zwiększających oskubywanie Polaków i powiększających kiesę koncernów farmakologicznych.

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/polska-52-stanem-stanow-zjednoczonych-2014-09

http://educodomi.blog.pl/tag/52-stan-usa/

http://educodomi.blog.pl/2016/08/19/dlaczego-pentagon-jest-w-afryce/

https://www.nwo.report/zdrowie/dr-jerzy-jaskowski-jak-niewiedza-przemienia-sie-w-glupote.html

Obecny „naukowiec” z USA chciał podobno udowodnić, że żywność GMO jest cool. Być może na poziomie tego człowieka to jest prawda. Ale dane dostępne z całego świata wskazują, że jest dokładnie odwrotnie.

O złotym ryżu już pisałem. Okazuje się, że jak to zwykle bywa, rozumek ludzki nastawiony w cywilizacjach azjatyckich na szybki zysk kompletnie głupieje, widząc łatwy pieniądz.

Już obecnie Amerykanie wykupili na Ukrainie ok. 4-5 milionów ha ziemi pod GMO.

Dodatkowo pozwolili Chińczykom zakupić 500 000 ha [2013 r]. Jak wiadomo, na chińskich polach normy skażenia żywności nie istnieją, ale

Ukraina jest doskonałym miejscem do przerzutu tej skażonej żywności do Europy.

Nie jest to bezpodstawne, ponieważ „nasze” służby państwowe w rodzaju Głównego Inspektora Sanitarnego, jak wiadomo zajmującego się głównie handlem szczepionkami, jak i weterynaryjne, nie prowadzą badań zanieczyszczeń sprowadzanej żywności, np. na obecność herbicydów czy pestycydów. Chociaż z drugiej strony może i prowadzą, ale na ich stronach internetowych brak jakiegokolwiek śladu tej działalności.

Także brak badań porównujących np. czosnek czy imbir chiński z krajowymi produktami. Każdy, kto chociaż trochę się interesuje kuchnią, wie doskonale, że chiński jest dużo gorszy od krajowego.

Podam praktyczną radę: chiński jest bardzo duży i poszczególne ząbki łatwo się oddzielają. Nie warto tego kupować, zawiera o wiele mniej czynnych substancji. A ile toksycznych, nie wiadomo.

WRACAJĄC DO UPRAW GMO

Po pierwsze, wymagają o wiele większej ilości środków chemicznych aniżeli stare uprawy. Wiadomo, zubożenie puli genów jest szkodliwe.

Po drugie, te chemiczne środki nie tylko wzbogacają kieszeń amerykańskich koncernów, ale dodatkowo trują miejscowe, mniej wartościowe społeczeństwo [St. Michalkiewicz]. Te same koncerny produkują leki na zatrucia.

Po trzecie, wymagają np. większej ilości wody, a Polska jej nie ma z powodu między innymi rabunkowej gospodarki poszczególnych rządów od 1944 roku poczynając, vide kopalnia Konin i stepowienie Wielkopolski i Kujaw.

Po czwarte, podobno – głoszą to ci sami „ludzie” – mamy efekt cieplarniany spowodowany nadmiarem węgla w atmosferze pod postacią dwutlenku węgla. Okazuje się, że stare metody zatrzymują w glebie wielokrotnie więcej węgla.

Czyli, wg ich teorii, sami potęgują globalne ocieplenie klimatu poprzez wprowadzanie upraw GMO.

Klapki na oczach są tak duże, że nie widzą sprzeczności w takim postępowaniu. Kto inny daje w łapę za oszukiwanie o efekcie cieplarnianym, a kto inny za namawianie do GMO.

Po piąte, żywność GMO jest mniej wartościowa, a więc mniej przydatna do konsumpcji. Np. szara reneta zawiera ok. 35 mg/100 g witaminy C, a jabłko „holenderskie” tylko ok. 5 mg/100 g.

Nasze zapotrzebowanie to ok. 50 mg wit. C. Wystarczy więc skonsumować dziennie dwa nasze krajowe jabłka albo wiadro „holenderskich”.

Tak to jest, gdy urzędnicy mieszają się do cen i ustalają je na podstawie masy, a nie zawartości substancji czynnych.

Tak to jest, kiedy mass media są w rękach obcokrajowców kontrolowanych przez City of London.

Już obecnie produkujemy ponad 40% żywności na świecie, więcej aniżeli potrafimy spożyć. Proszę zauważyć, ten wzrost z hektara nie prowadzi wcale do poprawy zdrowia. Napędza po prostu kieszenie pośrednikom. Powoduje konieczność wzrostu chemizacji rolnictwa, a to z kolei pogarsza w sposób widoczny stan zdrowia populacji.

Konkretnie:

Oszukuje się ludność jakąś nietolerancją glutenu, kiedy wiadomo, że to zatrucie przewlekłe glifosatem, czyli roundupem, bezmyślnie przez placówki rządowe wprowadzonym na rynek polski.

Oszukuje się ludność chorobą zwaną nietolerancja laktozy, kiedy to zwykłe zniszczenie poprzez podgrzewanie laktazy – normalnie występującego w mleku enzymu. Ale kartoniki się lepiej sprzedają. Jeszcze papiernia zarabia.

Proszę zauważyć, jeszcze w stanie wojennym przynoszono mleko pod drzwi i nikomu to nie przeszkadzało. Przynoszono mleko, a nie zabielany płyn powodujący choroby.

Przypomnę, nawet cielaki karmione pasteryzowanym mlekiem już po 5 miesiącach zdychały. A TY Rodzicu wciskasz ten płyn własnemu dziecku?

Mądryś?

CO TO JEST ALERGIA

Alergia jest to zespól objawów występujący po kolejnym fakcie wniknięcia czynnika alergizującego do naszego organizmu.

Innymi słowy, jak pierwszy raz z danym czynnikiem się spotyka nasze ciało, to alergia nie występuje.

Czynnikami alergizującymi najczęściej podawanymi człowiekowi są te zawarte w szczepionkach.

Inaczej, z powodu nieuctwa urzędników, piastujących państwowe czy samorządowe stanowiska, tworzy się epidemię alergików. Wiadomo, że to trzeba leczyć, a więc wzrastają zyski tych samych koncernów, które produkują szczepionki.

O nieuctwie urzędników i tzw. wakcynologów świadczy także fakt, że

75% przeciwciał znajduje się w naszym przewodzie pokarmowym.

We krwi znajduje się ok 5% przeciwciał. Zastanów się dobrze, PT Czytelniku. Dlaczego wstrzykuje się te alergeny bezpośrednio do krwi, kiedy tam właściwie nie ma przeciwciał?

Łatwo znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Do szczepień namawiają głównie ludzie otrzymujący wynagrodzenie od koncernów szczepionkarskich, czyli dealerzy.

Pytanie proste, dlaczego dealerów zatrudnia się na stanowiskach państwowych czy samorządowych, vide: p. prof. T. Jackowska czy p. prof. Wi…

Ale to nie koniec uszkadzania polskiego społeczeństwa, a dzieci w szczególności.

Badania niemiecko-brytyjskie potwierdzają tezę, że genetycznie modyfikowane enzymy są silnymi alergenami powodującymi natychmiastowy typ reakcji alergicznej.

Te genetycznie modyfikowane enzymy znajdują się w syntetycznych środkach aromatyzujących czy w środkach zapachowych.

Czyli praktycznie wprowadzono je do naszego środowiska bez wykonania odpowiednich badań, a tylko i wyłącznie z powodu zysku.

Zrobiły to instytucje państwowe mające stać na straży społeczeństwa, np. Ministerstwo nie wiadomo dlaczego zwane Zdrowia.

Najwyższy stopień uczuleń stwierdzono na fitazyny, ksylanazy i glukanazy. Badania wykazały silną zależność pomiędzy objawami a poziomem przeciwciał.

Innymi słowy, genetycznie modyfikowane enzymy są silnymi alergenami powodującymi natychmiastowy typ uczulenia.

Widoczne jest to u dzieci podczas zabawy, np. z poduszkami wypełnionymi grochem. Po dotknięciu takiej poduszeczki prawie natychmiast występuje obrzęk krtani i duszenie się.

Proszę zastanowić się, mamy dobrze opłacane instytucje mające stać na straży naszego zdrowia. Żadna z nich nie wprowadziła informacji, że ten produkt może uczulać. A przecież to nic trudnego wymusić w ulotce informacyjnej skład takiego produktu i ostrzeżenie.

Oczywiście koszty leczenia pokrywają rodzice. Jest to więc dodatkowy podatek bez zgody Sejmu. Dziecko staje się bowiem alergikiem i musi stale przyjmować leki. Kolejna paranoja.

Dlaczego podaje się fikcyjne ostrzeżenia na paczkach papierosów, a na produktach dla dzieci nie?

http://www.polishclub.org/2016/01/04/dr-jerzy-jaskowski-gmo-a-zdrowie-sygenta-monsanto-du-point/

http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-gmo/item/68106-gmo-chcesz-byc-zdrowy-nie-jedz-tego

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/04/13/ukraina-zostala-wykupiona-pod-uprawy-gmo-wyklad-dr-jerzego-jaskowskiego/

https://astromaria.wordpress.com/tag/dr-jerzy-jaskowski/

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17114&Itemid=119

Dr Jerzy Jaśkowski

Gdańsk, 4.11..2016 r.

kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl

źródło: http://www.polishclub.org/2016/11/04/dr-jerzy-jaskowski-oglupianie-polakow-trwa-gmo-a-zdrowie/

Czytaj również:

 

 

Reklamy

Komunizm został sfinansowany przez kapitalistów – żydowskich bankierów z USA i Niemiec, a Polacy są do dziś rozgrywani jak dzieci przez „polskich” historyków i polityków

Organizatorzy i finansiści Rewolucji październikowej 1917:

max-warburgMax Moritz Warburg (1867-1946) – bankier, szef tajnej niemieckiej policji (fot. faz.net)
paul-warburgPaul Warburg (1868-1932) – bankier, współtwórca najważniejszej instytucji na świecie: prywatnego żydowskiego banku o mylącej nazwie Rezerwa Federalna, FED (fot. artic.edu)

Bracia Słowianie, pobudka. Podział na „prawicę” i „lewicę” jest fikcją, gdyż komunizm został sfinansowany przez kapitalistów („amerykańskich” bankierów), a Polacy są do dziś rozgrywani jak dzieci przez „polskich” historyków i polityków.

Podział na „prawicę” i „lewicę” jest naczelną zasadą chazarskiej strategii „dziel i rządź”, w szponach której jako Polacy tkwimy co najmniej od czasów nieświętej pamięci masońskiej Komisji „Edukacji” Narodowej. Świat jest zupełnie inny od tego, jaki od wieków kodują Słowianom zawodowi dezinformatorzy Systemu: politycy, politolodzy, „eksperci” masońskich think-tanków, dziennikarze oraz historycy – i to zarówno ci akademiccy, jak i zwykli szkolni (programowo posłuszni) nauczyciele.

Na szczęście młodzież tak gimnazjalna, jak i licealna powoli już się budzi i coraz śmielej zaczyna zadawać swoim nadzorcom niewygodne pytania… Młodzież powoli próbuje sięgać do zupełnie innych już źródeł informacji niż zatrute chazarską propagandą szkolne podręczniki pisane na polityczne zamówienie pod z góry określony historiozoficzny szablon…

<https://youtu.be/08nxgSwZn_4

TAW

Czas przyspieszył. Do Wielkiego Ujawnienia coraz bliżej. Stało się coś, co jeszcze rok temu było nie do pomyślenia: oficjalne polskojęzyczne media propagandowe przyznały werszcie, że najnowocześniejsza broń elektromagnetyczna jest testowana na ludziach

Czas przyspieszył. Do Wielkiego Ujawnienia coraz bliżej. Stało się coś, co jeszcze rok temu było nie do pomyślenia: oficjalne polskojęzyczne media propagandowe przyznały werszcie (w sposób rozmydlający temat, ale jednak), że najnowocześniejsza broń elektromagnetyczna jest testowana na ludziach. O tym, że od lat jest ona używana również przeciwko wyselekcjonowanym Polakom o wybitnie rozwiniętym poziomie świadomości, portal na razie milczy.

Poniżej przedrukowujemy artykuł zamieszczony na stronie wiodącego polskojęzycznego portalu propagandowego dla ludności tubylczej.

TAW

Artykuł z portalu TVN24.pl:

Rząd posiada tajną broń elektromagnetyczną, którą testuje na nieświadomych obywatelach, wpływając na ich myśli – to jedna z bardziej oryginalnych teorii spiskowych zrodzonych w USA. Teraz doniesieniom o testach owej broni w Polsce przyjrzy się szef polskiego MON. W całej sprawie kluczową postacią jest pewna Amerykanka.

– Czy państwo polskie posiada strategię wobec nielegalnych badań broni elektromagnetycznej na polskich obywatelach? – na takie pytanie musiał odpowiedzieć kilka dni temu Antoni Macierewicz podczas konferencji na toruńskiej uczelni ojca Tadeusza Rydzyka. Autorka pytania wspomniała przy tym o niejakiej Cheryl Welsh. To właśnie ta Amerykanka jest w całej sprawie kluczową postacią.

Główna ofiara rzekomych eksperymentów

Welsh jest najgłośniejszą i najważniejszą osobą w środowisku zwolenników teorii spiskowej, według której rząd USA rozwijają tajemniczą broń elektromagnetyczną zdolną wpływać na myśli. Rzekomo jest ona testowana na obywatelach Stanów Zjednoczonych bez ich wiedzy. Welsh twierdzi, że jest jedną z ofiar takich „nielegalnych” i „niehumanitarnych” eksperymentów.

Amerykanka dowodzi, że w jej przypadku objawiało się to między innymi tym, iż w pewnym okresie wszyscy ludzie w jej otoczeniu byli dla niej bardzo niemili. Mieli przeklinać na jej widok, dmuchać dymem papierosowym w twarz i spluwać w jej kierunku. Wszystko to działo się rzekomo w wyniku rządowej manipulacji ich mózgami, w celu badania reakcji Welsh na taki społeczny ostracyzm. Kobieta twierdzi, że to tylko drobny ułamek możliwości tajnej technologii. Według niej rząd „czyta mózgi” obywateli bez ich wiedzy.

W internecie Welsh zapoczątkowała cały ruch stowarzyszający osoby, które są przekonane, iż padły ofiarą owych tajnych eksperymentów. Od lat deklaruje, że chce w ten sposób walczyć z nielegalnymi i niehumanitarnymi działaniami rządu, aby „oszczędzić innym cierpienia, którego sama zaznała”.

Projekt MKUltra

Swoje twierdzenia Welsh i jej podobni zwolennicy tej teorii popierają własnymi relacjami oraz fragmentami materiałów prasowych i dokumentów rządowych. Większość z nich dotyczy zapoczątkowanych w okresie zimnej wojny prac nad bronią, która umożliwiałaby wpływanie na umysły. Nie ma przy tym większych wątpliwości, że praktycznie wszystkie mocarstwa chciałyby ją mieć.

CIA przez wiele lat prowadziła program o nazwie MKUltra, w ramach którego starano się opracować jak najlepsze metody wpływania na umysł np. podczas przesłuchań. Testowano różne środki mające zmuszać do wyjawiania sekretów, wywoływać masową panikę czy irracjonalne zachowania i prowadzić do dyskredytacji „celu”. Przeprowadzono tysiące eksperymentów, w tym wiele nielegalnych.

Program wyszedł przypadkiem na jaw w latach 70. XX wieku i stał się przedmiotem dochodzenia w Kongresie. W jego trakcie okazało się, że większość dokumentów opisujących MKUltra zniszczono po wybuchu afery Watergate, gdy w CIA miała zapanować panika przed ujawnieniem niewygodnych tajemnic. W efekcie zrodził się szereg teorii o tym, co jeszcze agencja robiła w ramach programu MKUltra, a o czym nigdy już się nie dowiemy.

Wpływanie na mózg przy pomocy LSD

Podobne prace na pewno prowadzili również Brytyjczycy i Kanadyjczycy oraz niemal na pewno Rosjanie. Szkopuł w tym, że wiadomo praktycznie wyłącznie o testach środków biologicznych oraz chemicznych. Jednym z najpopularniejszych sposobów wpływania na umysły wrogów, który testowano podczas zimnej wojny, była substancja potocznie zwana LSD, czyli po prostu narkotyk. Podawano go między innymi żołnierzom przed wysłaniem ich na poligon po czym obserwowano, jak stawali się niezdatni do działania na skutek ataków psychozy lub wesołości.

Szerzej o tych testach i traktowaniu żołnierzy jako królików doświadczalnych pisaliśmy w Magazynie TVN24

Nie wyszły natomiast na jaw żadne zaawansowane prace, ponad wstępne koncepcje i pomysły, nad zdalnym manipulowaniem umysłem przy pomocy fal elektromagnetycznych. Welsh i zwolennicy propagowanej przez nią teorii twierdzą, iż CIA po prostu ukrywa dokumenty opisujące takie działania. Miały one być początkowo prowadzone w ramach MKUltra, a obecnie innych tajnych programów.

Amerykańskie wojsko nie pomaga rozwiać spiskowych teorii, bo nie ulega wątpliwości, że tak samo jak w czasie zimnej wojny, teraz też chciałoby znaleźć sposób na wpływanie na umysły żołnierzy wroga [świadomi Polacy, mający wiedzę o prawdziwych planach „elit” wobec Polski, są w tajnej doktrynie wojennej USA traktowani jako wrogowie, a gen. Wesley Clark powiedział nawet otwartym tekstem, że każdy, kto nie zgadza się z rządem USA, jest radykałem, wrogiem Stanów Zjednoczonych i będzie traktowany jak terrorysta – przyp. TAW]. Chociażby w 2011 roku USAF (lotnictwo wojskowe USA) oficjalnie wystosowało zapytanie do cywilnych naukowców o pomysły na „ograniczenie skuteczności przeciwnika i sztuczne przytłoczenie jego zdolności poznawczych” przy pomocy wpływania na „chemiczne procesy w mózgu”. Prace nad takimi zagadnieniami prowadzi „711. Dywizjon Ludzkiej Efektywności”, czyli jednostka USAF głównie zajmująca się badaniem i rozwijaniem sprawności umysłowej pilotów w walce.

Amerykański system Active Denial System (ADS) (Fot. US DoD)
Amerykański system Active Denial System (ADS). Fot. US DoD

Bronie elektromagnetyczne są, ale nie takie

Pomiędzy „ograniczaniem” i „sztucznym przytłaczaniem” a zdalną kontrolą myśli oraz zachowań przy pomocy fal elektromagnetycznych jest jednak duża różnica. Istnieje cała rozbudowana dziedzina medycyny (neuroobrazowanie) zajmująca się śledzeniem oraz obrazowaniem aktywności mózgu. Obecna technologia pozwala jednak tylko wykazać, że np. w danym momencie w pewnej części mózgu pojawił się impuls. Jest to bardzo dalekie od „czytania myśli”. Podobnie w drugą stronę. Naukowcy potrafią jedynie stymulować wybrane rejony mózgu, aby sprawić, że np. człowiek poczuje jakiś smak lub usłyszy dźwięk.

Wobec takiego poziomu technologii, na razie jedyną realną bronią elektromagnetyczną, o której wiadomo i nad którą zaawansowane prace prowadzą siły zbrojne, jest taka, która nie służy do atakowania ludzkiego mózgu, ale systemów elektronicznych. Nowoczesne uzbrojenie jest ich pełne, więc uderzenie w nie jest bardzo skuteczne. Np. pilot F-16 porażonego bronią elektromagnetyczną nie utrzymałby maszyny w powietrzu, ponieważ jest do tego niezbędny skomplikowany system stabilizacji lotu.

Sposobem na zniszczenie elektroniki w sprzęcie wroga jest silny impuls elektromagnetyczny (EMP). Najłatwiej go wygenerować eksplozją jądrową. Stosowne testy prowadzono w USA oraz ZSRR w latach 60. Obecnie trwają prace nad bronią EMP niewymagającą użycia ładunku termojądrowego, czyli nadającą się do zastosowania w ograniczonych konfliktach. Wiadomo, że w USA prowadzone są między innymi próby rakiety CHAMP, która ma wejść na uzbrojenie wojska w tym roku. Nie ma jednak wielu informacji na jej temat.

Inne rodzaje broni elektromagnetycznej to między innymi powszechnie znany laser, który US Navy właśnie testuje jako narzędzie do niszczenia małych dronów czy rakiet. Istnieją również emitery mikrofal, które mogą zdalnie niszczyć elektronikę lub obezwładniać ludzi poprzez wywoływanie wrażenia „gotowania się”. Oba rodzaje broni są jednak na etapie prób i nie znalazły na razie szerokiego zastosowania. Nie ma też żadnych informacji o tym, aby władze USA testowały je w Polsce [informacje są dostępne, tylko TVN je ukrywa przed widzami i czytelnikami; na omawiany temat zdążyły się już odbyć trzy międzynarodowe konferencje (Bruksela – 2014; Berlin – 2015), w tym jedna w Polsce: 8 lutego 2016 we Wrocławiu) – przyp. TAW].

Szef MON i tak sprawdza

Biorąc pod uwagę nazwisko Cheryl Welsh przytoczone przez kobietę zadającą pytanie Macierewiczowi, jest jednak pewne, że nie o broń EMP, laserową czy mikrofalową chodziło. Minister obrony przyznał, że jeszcze gdy był posłem, zgłaszały się do niego osoby, które twierdziły, iż są obiektami nielegalnych prób „broni elektromagnetycznej”.

To nie było wiele przypadków, ale co najmniej dziesięć – stwierdził Macierewicz. Po przyjrzeniu się doniesieniom „w większości wypadków” miały być one powodowane czym innym niż tajemniczymi „eksperymentami”.

Macierewicz zaznaczył, że doniesienia pochodziły głównie z Dolnego Śląska oraz Zachodniopomorskiego. – My teraz takie analizy robimy, żeby zidentyfikować, gdzie są ludzie, którzy skarżą się na tego typu dolegliwości – stwierdził minister obrony. Nie odrzucił przy tym wprost sugestii, że testy tajemniczej broni są prowadzone w Polsce. Więcej wiadomości na ten temat ma być podane za kilka miesięcy.

Maciej Kucharczyk//gak

tvn24.pl

Czytaj również: Minister Antoni Macierewicz potwierdza informację o piętnastoletnich nielegalnych tajnych eksperymentach wojskowych na polskiej ludności cywilnej z użyciem broni elektromagnetycznej. Komentarze i konteksty

Opalanie się jest bezpieczne, bo Słońce to życie. Niebezpieczne są kremy do opalania się, gdyż powodują raka. Dr Jerzy Jaśkowski

Każdej wiosny, od 1990 roku, zaczyna się straszenie ludzi Słońcem. Przypomnę, że od razu po rzekomych zmianach barw politycznych, media głównego nurtu dezinformacji wytrzasnęły problem dziury ozonowej i zajęły się reklamą kosmetyków.

Oj, działo się, działo, mieliśmy zatrzęsienie specjalistów telewizyjnych od promieniowania słonecznego, jego związku z chorobami, a szczególnie rakiem, oczywiście najgorszą jego odmianą, to jest czerniakiem.

Proszę sobie przypomnieć, wszyscy oni zmienili się w specjalistów od marketingu i zachwalali: a to filtry ochraniające, a to specjalne okulary, a to specjalne sposoby na uniknięcie raka, a najlepiej, to zaprzestania korzystania ze Słońca i pomiędzy godzinami 10.00 a 16.00 siedzenie w domach, a przynajmniej w cieniu.  Continue reading „Opalanie się jest bezpieczne, bo Słońce to życie. Niebezpieczne są kremy do opalania się, gdyż powodują raka. Dr Jerzy Jaśkowski”