„National Geographic” musi znać szczegóły terytorialnego paktu Putin–NWO, skoro już oficjalnie lansuje mapę Nowego Porządku Europejskiego

Ukraine map NG

„National Geographic” musi znać szczegóły terytorialnego paktu Putin–NWO, skoro już oficjalnie lansuje mapę Nowego Porządku Europejskiego. Tu nic nie dzieje się przypadkowo. Takie lansowanie faktów nie do końca dokonanych jest formą manipulacji poprzez wykorzystanie energii zbiorowej wizualizacji na dany temat i jako żywo służy kreacji nowej rzeczywistości. Odbiorca tych wizualnych treści nie ma oczywiście najmniejszego pojęcia, że jest manipulowany, i że jego energia już w tej właśnie chwili zasila nowy terytorialny projekt.

O tym, że podział Ukrainy musi nastąpić, pisaliśmy od początku ukraińskiej „rewolucji”, gdyż jest to wcale nie najnowszy już syjonistyczny projekt przenosin państwa Izrael na zgoła nowe/stare terytorium. Już jakiś czas temu bowiem Illuminaci ustami swego wiernego stratega Henry’ego Kissingera ogłosili światu (a kto to czyta?, kto o tym słyszał?), że państwo Izrael swoje dotychczasowe terytorium okupować będzie co najwyżej do 2020 roku. Co to oznacza? Eksterminację Żydów? Ich nagłą zmianę swej strategii „rozwoju” w kierunku nagłego umiłowania pokoju i braci-sąsiadów? Ależ nic podobnego. Izrael zostanie po prostu przeniesiony na nowe (a historycznie patrząc, wcale nie nowe) terytorium…

Nowym Izraelem (nową Chazarią) będą więc z pewnością tereny zachodniej Ukrainy, a być może (jak nie będziemy czujni) i wschodniej Polski. Cała wschodnia Polska jest już bowiem od dawna przygotowana pod przyszłe nowe zasiedlenia:

  • przemysłu po prawej stronie Wisły nie ma żadnego;
  • rolnictwo indywidualne – prawie zupełnie zniszczone („nie ma już rolników, teraz są producenci”);
  • tereny wyludnione przez zmasowane deportacje ekonomiczne ludzi młodych, aktywnych, kreatywnych, żądnych wiedzy, wykształconych – deportacje na skutek celowo stworzonych tej grupie ponad dwadzieścia lat temu w Polsce specjalnych warunków ekonomicznych…

Zachodnia Ukraina ma więc bardzo dużą szansę stać się wkrótce Nową Chazarią, Nowym Izraelem, a jej zachodni sąsiedzi (czyli Polska) – przejąć funkcję sąsiedzką obecnej Palestyny, na tych samych co Palestyna warunkach…

Czy do tego dojdzie, zależy tylko i wyłącznie od stopnia wykładniczo przyrastającego poziomu świadomości zbiorowej wśród populacji zamieszkujących te tereny Słowian, ale na chwilę obecną nie jest z tym najlepiej.

(taw)

Bitwę o Ukrainę zaplanowano już w 1997 roku… lub nawet wcześniej. Ukraina jest „geopolitycznym sworzniem” Nowego Porządku Świata:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/04/06/bitwe-o-ukraine-zaplanowano-juz-w-1997-roku-lub-nawet-wczesniej/

O co naprawdę chodzi na Ukrainie, czytaj również na:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/ukraina-o-co-naprawde-chodzi/

Reklamy

Mówienie prawdy o syjonistyczno-amerykańskim zamachu stanu na Ukrainie niepokoi salony…

ukraine-west-east

Odnoszę wrażenie, że „proizraelski” portal „Fronda” coraz bardziej upodabnia się nie tyle może do najweselszego w „Gazecie Wyborczej” działu religijnego, co do jakiejś delegatury tej gazety w środowisku tak zwanych „poszukujących”. Objawia się to nie tylko w postaci autocenzury, ale również w bardzo podobnym sposobie argumentowania. Oto panowie Tadeusz Grzesik i Paweł Chmielewski napisali, że jestem – podobnie jak Janusz Korwin-Mikke, Mariusz Max Kolonko, Robert Winnicki i Grzegorz Braun – „ukąszony” przez Putina. A padło na mnie takie podejrzenie, ponieważ głoszę „niepokojące” poglądy „na sprawę ukraińskiego konfliktu”. Zwracam uwagę, że panowie Autorzy nie zarzucają żadnemu ze skrytykowanych, że głosi poglądy niesłuszne, fałszywe, oparte na przesłankach wyssanych z palca, tylko „niepokojące”.

Znaczy – są tymi poglądami zaniepokojeni. A dlaczego? Możliwości jest kilka. Po pierwsze dlatego, że te poglądy nie mieszczą się panom Autorom w głowach. To jest możliwe; bo gdyby mieli większe głowy, to być może również i te poglądy by się im pomieściły. Jeśli jednak nie maja, no to nic na to poradzić nie można. Inny możliwy powód to ten, że owe „niepokojące” poglądy odbiegają od poglądów zatwierdzonych. To bardzo możliwe, bo – zwłaszcza „w sprawie ukraińskiej” daje się zauważyć daleko idąca zbieżność, jeśli nie identyczność poglądów, nie tylko w obozie zdrady i zaprzaństwa, ale i wśród płomiennych monopolistów patriotyzmu, co przenosi się następnie zarówno na środowisko dziennikarzy tzw. niezależnych, to znaczy tych, którzy słuchają się pana redaktora Adama Michnika, jak i na środowisko dziennikarzy tzw. „niepokornych” to znaczy tych, którzy słuchają się pana Adama Lipińskiego. Ponieważ ja nie należę ani do środowiska dziennikarzy niezależnych, ani do środowiska dziennikarzy niepokornych, to nic dziwnego, że głoszone przeze mnie poglądy, zresztą nie tylko „w sprawie ukraińskiej”, zarówno w jednym, jak i w drugim środowisku, mogą być uznane za „niepokojące”. Trzeci wreszcie powód, nawiasem mówiąc, związany z tym drugim, wynika stąd, że panowie Autorzy nie potrafią tych poglądów podważyć, a w każdym razie – nie uczynili tego w swojej publikacji – co może wzbudzić w nich zrozumiały w tej sytuacji niepokój, czy poglądy głoszone w tej sprawie przez nich samych nie są przypadkiem błędne. Warto zwrócić uwagę, że klasyfikowanie cudzych poglądów jako „niepokojących” albo „niedopuszczalnych” stało się od pewnego czasu ulubionym sposobem dyskutowania ormowców politycznej poprawności.

michalkiewicz-148550Ale mniejsza już o panów Autorów, bo ważniejsze są te „niepokojące” poglądy. Panowie Autorzy twierdzą, że ich głosiciele zostali „uwiedzeni” rosyjską władzą i w rezultacie „moskiewska polityka” jest przez nich „akceptowana”. Mówiąc w krótkich żołnierskich słowach, sugerują, że albo jestem ruskim agentem, albo – w najlepszym razie – tzw. „pożytecznym idiotą”. Oskarżenia o ruską agenturalność pod względem ilościowym zaczynają już dorównywać oskarżeniom o „antysemityzm”, w następstwie czego zaczynają podlegać podobnej inflacji. W moim przypadku dochodzi do tego czynnik dodatkowy. Mianowicie przez pana red. Engelgarda i środowisko „Myśli Polskiej” jestem uważany za notorycznego rusofoba. Podejrzewam w związku z tym, iż ruskim agentem zostałem dlatego, że nie śpiewam w jednym chórze ani z dziennikarzami „niezależnymi”, ani z „niepokornymi”, którzy zaczęli ćwierkać z tego samego klucza, jak tylko Amerykanie zasponsorowali w Kijowie kolejny Majdan, a w Polsce zaczęli na gwałt reaktywować Stronnictwo Amerykańsko-Izraelskie, które obok Stronnictwa Ruskiego i potężnego Stronnictwa Pruskiego próbuje włączyć się do rządów nad naszym nieszczęśliwym krajem.

Dmitry Medvedev, Shimon Peres
Shimon Peres i Dmitrij Anatoliewicz Miedwiediew, 18 sierpnia 2009 r., Soczi

Rzućmy jednak okiem na „sprawę ukraińskiego konfliktu”, na tle której panowie Autorzy nabrali swoich podejrzeń. Po sławnym „resecie”, jakiego w następstwie uzgodnień poczynionych przez izraelskiego prezydenta Peresa z rosyjskim prezydentem Miedwiediewem 18 sierpnia 2009 roku w Soczi, 17 września 2009 roku dokonał prezydent Obama w stosunkach z Rosją, próżnię polityczną w Europie Środkowej, powstałą po wycofaniu się USA z aktywnej polityki w tym rejonie, wypełnili strategiczni partnerzy, tj. Niemcy i Rosja, których strategiczne partnerstwo wyznaczyło ramy polityki europejskiej. Zostało to potwierdzone ustanowieniem w listopadzie 2010 roku w Lizbonie strategicznego partnerstwa NATO-Rosja. Ubocznym tego skutkiem było podpisanie w sierpniu 2012 roku w Warszawie deklaracji o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim przez patriarchę Moskwy i Wszechrusi Cyryla i JE abpa Józefa Michalika, który w wywiadzie prasowym powiedział m.in., że „na tym etapie nie mogliśmy tego nie uczynić”.

Cyryl MichalikWydawało się tedy, iż kamieniem węgielnym strategicznego partnerstwa niemiecko-rosyjskiego jest respektowanie przez obydwu partnerów podziału Europy na strefy wpływów wzdłuż linii „Ribbentrop-Mołotow”, z korektą na republiki bałtyckie. Nasz nieszczęśliwy kraj sprawiał wrażenie swego rodzaju „strefy buforowej”, w której wpływy niemieckie i rosyjskie się równoważą. Czyż nie z tego powodu minister Sikorski deklarował pragnienie intensyfikacji niemieckiego przywództwa w sfederalizowanej Unii, a pan redaktor Michnik stał się bywalcem Klubu Wałdajskiego, w którym Włodzimierz Putin swoich gości obficie karmił i poił?

I kiedy się wydawało, że tak już będzie – bo celem niemieckiej i francuskiej polityki jest „europeizacja Europy” – Amerykanom znowu się odmieniło. Z jakiegoś zagadkowego powodu postanowili wrócić do aktywnej polityki w Europie Środkowej i zasponsorowali w Kijowie kolejny Majdan.

Żydówka Victoria Nuland wprowadzająca na Ukrainę Nowy Porządek Świata (NWO)
Żydówka Victoria Nuland wprowadzająca na Ukrainę Nowy Porządek Świata.

Polska wypiera się udziału w przygotowaniach tej operacji – ale jeśli to prawda, to tym gorzej, bo to by oznaczało, że Amerykanie żądają od nas podjęcia się usług dywersanckich właściwie w ciemno, bez żadnych zobowiązań wobec Polski z ich strony. Dlatego właśnie w Radiu Maryja dwukrotnie postulowałem, że skoro tak, to niech przynajmniej obiecają nam, że nie będą na Polskę naciskali, by zrealizowała żydowskie roszczenia majątkowe i żeby Polska – podobnie jak inne państwo frontowe, tzn. Izrael – otrzymywała z tego tytułu co najmniej 4 mld dolarów rocznie. Jest to warunek sine qua non, tym bardziej, że „sprawa ukraińskiego konfliktu” została chyba spartolona. Jak bowiem dotąd, to jedynym beneficjentem jest Rosja. [Nie tylko Rosja – „lichwiarska międzynarodówka” może teraz Ukraińców doić na potęgę i zadłużać „do siódmego pokolenia” włącznie – TAW]. Nie tylko odzyskała Krym, ale widać, jak konsekwentnie przeprowadza rozbiór Ukrainy, który na dłuższą metę może okazać się jedynym rezultatem tego eksperymentu. Nie możemy bowiem wykluczyć powtórnego „resetu” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, a w takiej sytuacji przebieg wewnętrznych granic w rosyjskiej strefie wpływów w Europie nie jest aż taki ważny, żeby narażać Polskę na darmowe ryzyka tym bardziej, że Kijów najwyraźniej wolałby walczyć cudzymi rękami. Niestety zamiast rzeczowych politycznych analiz, z mediów dobiegają jedynie złorzeczenia pod adresem złego Putina, a kto nie przyłącza się do tego chóru wujów, tego ormowczykowie Europy w podskokach oskarżają o agenturalność.

Stanisław Michalkiewicz

michalkiewicz

 

 

 

 

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3111

O co naprawdę chodzi na Ukrainie czytaj również na:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/ukraina-o-co-naprawde-chodzi/

 

Ukraina – żółte dziennikarstwo. O czym nie mówią główne polskojęzyczne dezinformatory (2) – dr Jerzy Jaśkowski

ukraine-west-east

Nasi rodzimi „politycy” przez cały czas nagłaśniają sprawę tzw. sankcji nakładanych na Rosję. W chwili obecnej dzieje się to głównie na papierze gazet wydawanych w Kraju nad Wisłą. Popatrzmy na to realnie. Rosja posiada obligacje USA na kwotę 138 miliardów dolarów. Oczywiście kwota ta nie załamie dolara, ale jeżeli uda się Rosji przeforsować wymianę handlową ropy i gazu na złoto lub inne waluty, to dolar padnie. Kraje BRICS już od kilku lat się do tego przygotowują i praktycznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby zacząć to wprowadzać. W 100% taki ruch Rosji wprowadziłby panikę na giełdach światowych, tym bardziej, że dług Rosji wynosi poniżej 10% PKB, czyli jest pomijalnie mały. Kto by przede wszystkim ucierpiał na tzw. sankcjach? Oczywiście kraje najbardziej zależne od dostaw rosyjskich. Podkreślam, że Rosja 55% surowców eksportuje do Europy. Niestety wśród krajów, które najbardziej odczułyby sankcje rosyjskie, jesteśmy my, czyli Polska, ale też Bułgaria i Rumunia, nie wspominając o samej Ukrainie. Potentaci, czyli Niemcy, Austria czy Holandia nie ucierpieliby.

W tej sytuacji nakładanie przez UE sankcji jest podobne do sprzedaży Niderlandów przez Zagłobę.

Czytaj dalej „Ukraina – żółte dziennikarstwo. O czym nie mówią główne polskojęzyczne dezinformatory (2) – dr Jerzy Jaśkowski”