Arcybiskup San Francisco: dokument abp. Viganò należy traktować poważnie

Arcybiskup San Francisco Salvatore Joseph Cordileone (ur. 1956)
Arcybiskup San Francisco Salvatore J. Cordileone w opublikowanym w środę oświadczeniu w sprawie dokumentu arcybiskupa Viganò o nadużyciach w Kościele przestrzegł przed jego bagatelizowaniem. Podkreślił też swą dobrą opinię o autorze „Świadectwa”.

Arcybiskup Cordileone podkreśla, że dobrze poznał arcybiskupa Viganò podczas jego służby w nuncjaturze apostolskiej w Stanach Zjednoczonych. Dodał, że jest to człowiek służący bezinteresownie, gotów do osobistych poświęceń i niedbający o własną „karierę”. Podkreślił, że to wszystko przemawia na jego korzyść.

Arcybiskup San Francisco stwierdził, że nie ma „uprzywilejowanej” wiedzy o sytuacji kardynała McCaricka. Jednak z „informacji, jakie posiadam o bardzo nielicznych innych twierdzeniach arcybiskupa Viganò, mogę potwierdzić, że są prawdziwe”.

Podkreślił, że w związku z tym „Świadectwo należy traktować poważnie”, a odrzucanie dokumentu z góry stanowiłoby utrwalanie kultury przemilczenia.

„Wierzę, że Bóg rozpoczął bolesny proces oczyszczenia Kościoła, jednak aby on zadziałał, musimy współpracować. Bóg zawsze powoływał wielkich świętych w podobnych czasach zamieszania w Kościele. Wzywam wszystkich do poświęcenia się modlitwie, pokucie i adoracji Najświętszego Sakramentu, tak, aby Bóg mógł nas pobłogosławić Swą łaską”.

„Niech Bóg da nam i wszystkim łaskę stania się sprawcami zmiany i oczyszczenia, do jakich nas powołuje w tym czasie” – zakończył dokument arcybiskup Salvatore J. Cordileone.

autor: mjend
źródło: https://www.pch24.pl/arcybiskup-san-francisco–dokument-abpa-vigano-nalezy-traktowac-powaznie,62478,i.html
za: sfarchdiocese.org

Reklamy

Jestem obcy w swoim domu – Krzysztof Pieczyński

Niedawno rozmawiałem ze swoim katolickim znajomym. To była godzinna rozmowa, podczas której chciałem się dowiedzieć, dlaczego kolega jest częścią Kościoła katolickiego. Streszczę Państwu jej najważniejsze wątki.

– Z jakiego powodu należysz do organizacji, która akty ludobójstwa nazywa ewangelizacją?

– Kościół zrobił wiele złych rzeczy, ale ta część, do której ja należę, nikogo nie mordowała.

– Nie przeszkadza ci pedofilia w Kościele? Masz małe dzieci.

– Ta część Kk, do której ja należę, nie zajmuje się pedofilią.

– Nie przeszkadza ci, że Kk pierze pieniądze od mafii amerykańskiej po rodzimą Camorrę?

– Każda korporacja ma swoje ciemne sprawy.

– A śmierć biskupa Wesołowskiego w Watykanie, który był okazem zdrowia? Wszyscy wiedzą, że to zbrodnia lub wymuszone samobójstwo po to, aby nie zaczął mówić.

– Każdy rząd ma swoje służby specjalne i tysiące brudnych interesów.

Chowanie zamordowanych pod zwłokami innych w Watykanie, bo nikt tam nie będzie ich szukał, też cię nie wzrusza. W takim razie powiedz, dlaczego uważasz katolickiego Chrystusa za swojego idola? Jego nauki i słowa są pełne niecierpliwości, nietolerancji, rasizmu, niezrozumienia dla prześladowanych i namawiania do przemocy. Pogardy dla tępoty uczniów, którzy, o trwogo, nie potrafią chodzić po wodzie, pomimo, że on im to pokazał. Napuszony styl wypowiedzi człowieka zarozumiałego i oderwanego od życia, który nie potrafił niczego wytłumaczyć, dostarczając coraz to nowych niezrozumiałych metafor.

– To prawda, nie lubiłem Chrystusa od dziecka i uważam, że był złym nauczycielem.

– Dlaczego w takim razie jesteś częścią tej organizacji?

– Gdyż mam tam ludzi, z którymi się dogaduję. Podobnie myślimy o świecie. Poza tym dzieci dostają prezenty na pierwszą komunię i ja im tej radości nie odbiorę. Oczywiście to nie ma związku z żadnym przeżyciem duchowym. Dziecko jest za małe, żeby to rozumieć. Chodzi wyłącznie o prezenty.

– To straszne, co mówisz.

– Kiedy przed laty byliśmy w biedzie, do ojca przyszedł proboszcz i przyniósł mu kilka tysięcy. To nam wtedy bardzo pomogło.

Za te kilka tysięcy Kk kupił sobie trzy pokolenia niewolników. A może i więcej. Kolega nie odpowiedział, jaką zbrodnię musiałby Kościół popełnić, żeby od niego odszedł. A przecież pomoc to pierwsza rzecz, którą mają opanowane sekty. Pomagają i w zamian za to wchodzą do życia. Otaczają opieką i pomocą do tego stopnia, że bez nich coraz trudniej jest sobie poradzić. Przy czym odcinają od wszystkiego, co nie pochodzi od nich, gdyż celem tej pomocy jest ubezwłasnowolnienie. Za pomoc trzeba się odwdzięczyć i za pomoc trzeba odpłacić lojalnością. Gdy z czymś się nie zgodzimy, zaczyna się szantaż, manipulacja i straszenie. Krok po kroku wprowadzają się do naszego życia i ustanawiają w nim swoje reguły. Wszystko w trosce o nas. Każda religia, każda sekta ma to przepróbowane i sprawdzone. Każda toksyczna relacja również.

Kiedy mówiłem przez trzy lata, że obecny papież jest taki sam jak jego poprzednicy, nikt się ze mną nie zgadzał. Używa innego pudru, ale istota jest niezmienna. Teraz z fałszywym uśmiechem wita Irlandczyków. Do kogo się uśmiecha? Będzie kłamać, dopóki ta chora instytucja nie zostanie rozwiązana, ale zanim to się stanie, ma odpowiedzieć przed sądem za krycie pedofilii i inne zbrodnie Kk.

Dopóki będziemy zezwalać na bezkarność ludzi powołujących się na Boga, korporacji, która miele tryliony, dopóty musimy się liczyć z tym, że podstawa naszej cywilizacji będzie oparta na kłamstwie, manipulacji i hipokryzji. One pozwalają na niekończące się wojny w imię Boga, patriotyzmu, obrony wartości. Człowiek znęca się nad człowiekiem, ponieważ od dziecka jest uczony, aby żyć w kłamstwie. Kłamstwo religijne przechodzi do innych sfer życia. Kościół katolicki nie pochodzi od Boga i nie ma związku z Bogiem. Papież ma stanowisko takie jak prezes, prezydent czy dyrektor jakiejkolwiek organizacji czy firmy. Zmuszacie ludzkość, aby wyrównała do ostatniego w peletonie. Mam tego dosyć. Wracam do siebie.

autor: Krzysztof Pieczyński
źródło: fb.com

Trzęsienie ziemi w Watykanie: Franciszek krył „seryjnego drapieżnika” – kardynała, który zgwałcił 11-latka, którego wykorzystywał przez 20 lat

Franciszek wita „seryjnego drapieżnika” (ang. serial predator) – kardynała Theodore’a McCarricka (ur. 1930)
Świadectwo, jakie złożył na piśmie arcybiskup Carlo Maria Viganò, wywoła z pewnością olbrzymi wstrząs w Kościele. Nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych w latach 2011-2016 zdecydował się przerwać zmowę milczenia i ujawnić fakty ukrywane przed opinią publiczną. Chodzi zwłaszcza o tuszowanie skandali pedofilskich przez hierarchię katolicką.

Odpowiedzialność za to spoczywa nie tylko na kardynałach amerykańskich i watykańskich, lecz także na samym Franciszku. Ten ostatni – według relacji arcybiskupa Viganò – już od czerwca 2013 roku wiedział dobrze o pedofilskiej i homoseksualnej aktywności kardynała Theodore’a McCarricka, a mimo to przywrócił go do łask i dołączył do grona swych współpracowników. Trwało to przez pięć lat i zmieniło się dopiero w zeszłym miesiącu. Dlaczego?

Przypomnijmy: od kilku tygodni w USA trwa gorąca dyskusja na temat kolejnego skandalu pedofilskiego w tamtejszym Kościele. Zaczęło się od ujawnienia mrocznej przeszłości 88-letniego kardynała Theodore’a McCarricka, jednego z najbardziej wpływowych amerykańskich hierarchów. Okazało się, że przez niemal pół wieku molestował on seksualnie młodych chłopców, kleryków i podległych sobie księży. Zgwałcił np. 11-latka, którego wcześniej ochrzcił, by później wykorzystywać go przez 20 lat. Tajemnicą poliszynela było posiadanie przez niego domku nad jeziorem i zapraszanie tam na noc seminarzystów i młodych kapłanów. Znane było jego często powtarzane powiedzenie, że nie lubi spać sam. Nic dziwnego, że nawet prasa katolicka w USA nazywa go dziś „seryjnym drapieżnikiem” (serial predator).

Ks. Theodore McCarrick z jedną ze swoich ofiar

Kiedy kilka tygodni temu media ujawniły podwójne życie McCarricka, Franciszek najpierw zakazał purpuratowi publicznego sprawowania sakramentów, a następnie pozbawił go godności kardynała.

W Stanach Zjednoczonych wszyscy zadają sobie pytanie, jak to było możliwe, że przez tyle lat wpływowy metropolita Waszyngtonu pozostawał bezkarny, a teraz – gdy dziennikarze zaczęli zbierać o nim relacje – okazało się, że całe jego otoczenie wiedziało o niemoralnych praktykach kardynała.

To nie wszystko: kiedy w 2002 roku w Kościele w USA wybuchł skandal pedofilski, to właśnie McCarrick stał się twarzą odnowy moralnej i obyczajowej amerykańskiego katolicyzmu. Człowiek, który przez dekady deprawował pokolenia seminarzystów i księży, miał gwarantować, że podobne afery nie powtórzą się w przyszłości. Jeszcze kilka miesięcy temu cieszył się pełnym zaufaniem Watykanu.

Taki jest kontekst, w którym ukazuje się świadectwo arcybiskupa Carlo Maria Viganò. Nie jest on przewrażliwionym publicystą, ale doświadczonym dyplomatą watykańskim, wieloletnim pracownikiem Sekretariatu Stanu. Jest prawdopodobnie jedną z najlepiej poinformowanych osób na świecie, jeśli chodzi o zjawisko pedofilii wśród duchowieństwa, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Przez wiele lat przez jego ręce przechodziła poufna korespondencja na ten temat. Zanim rozpoczął pracę w USA był od 1998 do 2009 roku delegatem ds. nuncjatur przy Stolicy Apostolskiej. Sam pisał do swych zwierzchników w Watykanie raporty o nadużyciach seksualnych księży, prosząc o pilną interwencję. Olbrzymią wiedzę, jaką zgromadził na ten temat, wykorzystał w swoim 11-stronicowym świadectwie datowanym 22 sierpnia 2018 roku.

Arcybiskup Viganò mówi, że zdecydował się opublikować swój tekst, ponieważ w tragicznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół, tylko prawda może go uratować, naprawić wyrządzone zło i zapobiec dalszym ofiarom. Poza tym – jak mówi watykański dyplomata – nie mógł dłużej milczeć, ponieważ nie pozwalało mu na to jego sumienie oraz odpowiedzialność, jaką ponosi przed Bogiem jako biskup Kościoła.

Jestem starym człowiekiem i chcę oddać się Bogu z czystym sumieniem

– powiedział arcybiskup Viganò w rozmowie z portalem LifeSiteNews. Dodał, że nie boi się zarzutów o zdradę tajemnicy. Według niego tajemnice w tej sprawie, także papieskie, powinny służyć ochronie dzieci, a nie sprawców.

[…]

autor: Grzegorz Górny

Całość czytaj na:

https://wpolityce.pl/kosciol/409443-gorny-wstrzasajace-swiadectwo-watykanskiego-arcybiskupa?strona=1

Czytaj również:

Rozłam w Kościele katolickim! Włoski arcybiskup Carlo Maria Viganò wzywa papieża Franciszka do abdykacji

Abp Carlo Maria Viganò (ur. 1941) – ambasador Watykanu (nuncjusz apostolski) w Stanach Zjednoczonych w latach 2011-2016
Arcybiskup Carlo Maria Viganò, który w latach 2011-2016 był nuncjuszem apostolskim w Waszyngtonie, stawia papieżowi Franciszkowi niesamowicie mocne zarzuty. W 11-stronicowym oświadczeniu opublikowanym 25 sierpnia 2018 r. arcybiskup oskarża Franciszka o posiadanie wiedzy o przestępstwach seksualnych kardynała Theodore’a McCarricka.

Według abp. Viganò już papież Benedykt XVI przed 2010 rokiem nałożył na kard. McCarricka sankcje podobne do tych, jakie teraz nałożył papież Franciszek. Według abp. Viganò obecny Ojciec Święty miał zostać w roku 2013 osobiście poinformowany o tychże sankcjach. A jednak Franciszek sankcje zniósł. Co więcej, uczynił z MCarricka swojego zaufanego doradcę.

Franciszek i kard. Theodore McCarrick (ur. 1930) – główny szef (arcybiskup metropolita) diecezji Washington (USA) w latach 2000–2006

To właśnie McCarrick miał doradzać Ojcu Świętemu w mianowaniu biskupów w Stanach Zjednoczonych. Co więcej, abp Viganò podaje konkretne nazwiska dwóch kardynałów: Blase Cupicha z Chicago i Josepha Tobina z Newark.

Włoski arcybiskup pisze w swoim oświadczeniu dosłownie: „Franciszek odrzuca władzę, którą Chrystus nadał Piotrowi do wzmocnienia swoich braci. Zamiast tego [Franciszek] podzielił swoich braci własnych zachowaniem, poprowadził do błędu i zaprosił wilki, by dalej rozrywały owce z trzody Chrystusa. W tej ekstremalnie dramatycznej chwili dla Kościoła powszechnego musi uznać swoje błędy. Aby podtrzymać ogłoszoną przez siebie podstawową zasadę zerowej tolerancji, papież Franciszek musi dać dobry przykład kardynałom i biskupom, którzy ukrywali nadużycia McCarrica – i ustąpić razem z nimi”.

Według Viganò już papież Benedykt XVI nakazał McCarrickowi odejść z seminarium, zabronił mu sprawować publicznie mszę świętą, uczestniczyć w publicznych spotkaniach, dawać wykładu, podróżować. Nakazał mu oddać się życiu modlitwy i pokuty. Viganò nie podaje dokładnej daty, ale sankcje miały zostać zastosowane w roku 2009 lub 2010. Według Viganò już jego poprzednik w nuncjaturze apostolskiej w USA informował Stolicę Apostolską o „poważnie niemoralnym zachowaniu [McCarricka] z seminarzystami i księżmi”.

Pierwsze informacje miały napłynąć do Watykanu już w 2000 roku. Sam Viganò zgłaszał problem następnie w roku 2006, jako delegat Sekretariatu Stanu. Wszystko to jednak przez lata ignorowano, według arcybiskupa ze względu na skomplikowanie samego Sekretariatu kierowanego przez kardynałów Angelo Sodano oraz Tarcisio Bertone.

Kard. Tarcisio Bertone (ur. 1934) – premier Watykanu (sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej) w latach 2006-2013

Jak pisze hierarcha, „kardynał Tarcisio Bertone notorycznie faworyzował promowanie homoseksualistów na odpowiedzialne pozycje”.

Wreszcie w roku 2008 Viganò pisał do Watykanu raz jeszcze; w efekcie papież Benedykt XVI podjął stosowne decyzje, ale te nie zostały wypełnione tak, jak należy, a to ze względu na opory w Sekretariacie Stanu.

„[Papież Franciszek] przynajmniej od 23 czerwca 2013 roku wiedział, że McCarrick był regularnym drapieżnikiem [ang. predator] […], wiedział, że był zepsutym człowiekiem, ale chronił go aż do końca”, stwierdza arcybiskup.

„Wreszcie został zmuszony przez raport o wykorzystywaniu nieletnich, na bazie ustaleń medialnych, do podjęcia działań [odnośnie McCarricka], by chronić swój obraz medialny” – pisze Viganò.

W oświadczeniu pada wiele nazwisk. Arcybiskup wymienia między innymi obecnego Sekretarza Stanu kard. Pietro Parolina jako osobę, która miała świadomość zbrodni McCarricka.

Kard. Pietro Parolin (ur. 1955) – od 15 października 2013 r. premier Watykanu (sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej)

Wymienia też nazwiska kard. Francesco Coccopalmerio oraz abp. Vinenzo Paglia, których nazywa członkami „homoseksualnego prądu celującego w wywróceniu katolickiej doktryny o homoseksualizmie”. Hierarcha wymienia jeszcze wiele innych nazwisk. „Kolejni przynależący do tego prądu przebywają nawet w Domu Świętej Marty” – pisze.

„W przerażeniu i smutku nad ogromem tego, co się dzieje, nie traćmy nadziei! Wiemy dobrze, że większość naszych pasterzy żyje kapłańskim powołaniem wiernie i z oddaniem” – podsumowuje arcybiskup i prosi o modlitwę za Kościół i papieża, błagając o wstawiennictwo Matkę Bożą.

Sam papież Franciszek ma być bardzo negatywnie nastawiony do homoseksualistów w Kurii Rzymskiej. Podczas osobistej rozmowy z abp. Viganò w 2013 roku powiedział mu, że biskupi w Stanach Zjednoczonych ,”nie mogą być ani z prawego skrzydła […], ani z lewego, to znaczy nie mogą być homoseksualistami”.

Całe oświadczenie zostało w języku angielskim opublikowane na stronie „National Catholic Register” – TUTAJ

autor: mod/ncregister

źródło: http://www.fronda.pl/a/abp-vigano-papiez-musi-ustapic-wiedzial-o-mccarricku,114409.html

Czytaj również:

Od IV wieku Kościół katolicki jest organizacją terrorystyczną – Krzysztof Pieczyński

– Trybunał w Norymberdze (po II wojnie światowej sądził największych zbrodniarzy hitlerowskich – red.) to jedyne miejsce, które pasuje do rozmiarów zbrodni popełnionych przez Kościół – powiedział w programie „Skandaliści” Krzysztof Pieczyński. Zdaniem aktora przed sądem powinien stanąć papież Franciszek, a konsekwencją powinno być „rozwiązanie sekty chrześcijańskiej, rozwiązanie Kościoła katolickiego”.

Krzysztof Pieczyński, aktor teatralny i filmowy, znany jest ze swoich krytycznych wypowiedzi wobec Kościoła katolickiego. W programie „Skandaliści” powiedział m.in., że Kościół katolicki od początku swojej historii „fałszuje swoje boskie pochodzenie i swoje boskie prawa”, a „Chrystus jest postacią wymyśloną przez Kościół”.

„Chrześcijaństwo jest organizacja terrorystyczną”

– Kościół przy pomocy sfałszowanych dokumentów, zbrodni, nacisków politycznych, szantażu uzyskał to, że ma związek z bóstwem. Tego związku Kościół nie ma i dlatego papież jest takim samym człowiekiem, takim samym urzędnikiem z sekty religijnej, jak każdy inny urzędnik, czy to prezydent państwa, czy pracownik jakiejś korporacji – powiedział Pieczyński.

Jego zdaniem papież powinien stanąć przed sądem, żeby symbolicznie odpowiedzieć za zbrodnie popełnione przez Kościół. Pieczyński wymienił tu instytucję Inkwizycji, która – jak mówił – wymordowała miliony ludzi.

Podkreślił, że Watykan włożył „ogromny wysiłek w to, żeby prawo boskie stało ponad prawem państwowym i w ten sposób doszli do tego, że papieża nie można sądzić”.

Zdaniem Pieczyńskiego „chrześcijaństwo jest organizacją terrorystyczną”. – Ten terror trwał tysiąc lat. Kościół katolicki do końca XVI wieku wymordował 60 mln ludzi w Ameryce Południowej – mówił gość programu.

„Kościół zawsze trzymał z silniejszymi”

Pieczyński podkreślał w programie, że „Kościół zawsze trzymał z silniejszymi”, a w czasie komuny „miał się świetnie, tak dobrze, jak teraz”.

– Mentalność Kościoła nigdy się nie zmieniła. Kościół ma dobre uniwersytety, które kształcą złotoustych, którzy są w stanie obronić Kościół i jego doktrynę przed konfrontacją – tłumaczył aktor.

Pieczyński powiedział też, że jest osobą, „która wierzy w istnienie pewnej istoty wyższej, ale kategoryzowanie tej istoty wyższej i doktrynowanie tej istoty jest poza możliwościami ludzkiego umysłu”.

Program „Skandaliści” z udziałem Krzysztofa Pieczyńskiego oglądaj na:

http://www.polsatnews.pl/wideo-program/skandalisci-krzysztof-pieczynski_6558509/

źródło:

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-01-20/skandalisci-krzysztof-pieczynski-transmisja-w-polsatnews-pl-od-godz-2000/

Watykan obraduje ws. pedofilii. Franciszek przyznaje się do błędu…

Franciszek stwierdził, że już nigdy nie ułaskawi księdza pedofila (fot. Max Rossi)
– Jestem świadom trudności, ale taka jest rzeczywistość i ja mówię, że się spóźniliśmy – stwierdził papież Franciszek podczas przemówienia do członków Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich. Ojciec Święty dodał, że w przypadku jednego kapłana popełnił błąd, którego nie chce już nigdy więcej powtórzyć.

Podczas audiencji w Watykanie papież oświadczył, że w sprawie pedofilii „świadomość Kościoła nadeszła trochę późno, a kiedy to się dzieje, środki rozwiązania problemu też przychodzą późno”.

– Jestem świadom trudności, ale taka jest rzeczywistość i ja mówię, że się spóźniliśmy – ocenił . – Być może stara praktyka przenoszenia ludzi, by nie stawić czoła problemowi, uśpiła trochę sumienia – przyznał papież, zwracając się do Komisji, którą powołał w 2014 r.

Franciszek oświadczył, że „skandal wykorzystywania seksualnego to straszliwy upadek dla całej ludzkości, który dotyka tyle dzieci, ludzi młodych i bezbronnych we wszystkich krajach i społeczeństwach”. – Dla Kościoła było to bardzo bolesne doświadczenie. Odczuwamy wstyd za nadużycia popełnione przez wyświęconych kapłanów, którzy powinni być bardziej godni zaufania – stwierdził papież.

Wyrażając „głęboki ból” z powodu skandalu, Franciszek dodał, że wykorzystywanie seksualne jest „straszliwym grzechem, całkowicie sprzecznym z nauczaniem Chrystusa i Kościoła”. Przy tym zaznaczył, że “ten, kto został skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich, może zwrócić się do papieża o ułaskawienie”.

(…)

Całość czytaj na:

https://wiadomosci.wp.pl/watykan-obraduje-ws-pedofilii-papiez-mowi-o-taktyce-ktora-uspila-sumienia-6168569553008257a

Czytaj również:

Orgie homoseksualne i kokaina w apartamencie Wiekiej Inkwizycji!

Jeszcze nie przebrzmiało echo oskarżenia kard. George’a Pella o przemoc seksualną na nieletnich, a już Stolicą Apostolską wstrząsa kolejny skandal. Próbowano go ukrywać przez kilka miesięcy, ale sprawa się wydała i znów zajmuje czołówki światowych mediów.

Mniej więcej dwa miesiące temu żandarmeria watykańska wkroczyła do apartamentów sekretarza jednego z Bardzo Ważnych Monsignorów, jednego z najbliższych współpracowników papieża. W apartamencie znaleziono kokainę. Jak wyznał aresztowany sekretarz, używał jej podczas gejowskich party, jakie organizował w budynku Sant’Uffizio, czyli Kongregacji Doktryny Wiary, tej samej, na której czele stał przez lata emerytowany papież Joseph Ratzinger – Benedykt XVI, lider konserwatywnego skrzydła Kościoła. Na szczęście, zamiast do więzienia ksiądz sekretarz trafił na odwyk do rzymskiej kliniki. Po kilku tygodniach postanowiono, by nie powracał do Watykanu i wysłano go do klasztoru na „okres refleksji i reedukacji”.

Niestety, tym klasztorem okazała się stolica świętego Benedykta, Patrona Europy, czyli klasztor na Monte Cassino. Kilkanaście miesięcy temu opat tego klasztoru, Pietro Vittorelli, został aresztowany, za sprzeniewierzenie ponad pół miliona euro, przeznaczonych na dobroczynność. Pieniędzy tych użył na podróże po świecie, głównie do Brazylii, w poszukiwaniu uciech homoseksualnych. Klasztor zdobył złą sławę właśnie ze względów obyczajowych.

(Dygresja: nowy przeor wydał zezwolenie na postawienie wesołego miasteczka pod klasztorem, na drodze prowadzącej do Cmentarza Żołnierzy Polskich. Mimo protestów organizacji polonijnych wesołe miasteczko stało tam przez wiele miesięcy; teraz przeor planuje pobierać opłaty za przejazd drogą, prowadzącą do klasztoru i Cmentarza Polskiego).

Nic więc dziwnego, że nieszczęsny ksiądz, zamiast „wrócić do siebie” w klasztorze w Monte Cassino znów wpadł kłopoty i to na tyle ciężkie, że odbiło się to bardzo poważnie na jego zdrowiu i obecnie przebywa w Poliklinice Gemelli.

http://m.ilmessaggero.it/primopiano/articolo-2532960.html

Oczywiście media włoskie zadają teraz różne niewygodne pytania: dlaczego ta afera była ukrywana przed papieżem przez dwa miesiące?

Dlaczego Bardzo Ważny Monsignore, którego sekretarz był kokainomanem i aktywnym gejem, wykorzystującym pomieszczenia kurialne do orgietek, w ogóle „niczego nie zauważył”, mimo że, jak oświadczył, „często pracowali razem do późna”.

Co się dzieje w Sant’Uffizio, dawnej inkwizycji? Najpierw ksiądz Krzysztof Charamsa, b. sekretarz Międzynarodowej Komisji Teologicznej w Kongregacji Doktryny Wiary i teraz ów ksiądz i jego mało spostrzegawczy przełożony?

https://www.ilfattoquotidiano.it/2017/06/28/vaticano-fermato-un-monsignore-festini-gay-e-droga-nel-palazzo-del-santuffizio/3691426/

Kuria rzymska miała być zreformowana? No tak, ale do reformy jej finansów wybrano kard. Pella, choć wiedziano o jego ambiwalentnej postawie w aferach pedofilskich w Kościele australijskim (1 ksiądz na 7 okazał się pedofilem, wg oficjalnych danych Komisji Federalnej).

Papież Benedykt XVI skarżył się na potężne „lobby homoseksualne” w Watykanie, ale nie powiedział, kto je tam zaprowadził i otaczał opieką.

Jak więc widać przed papieżem Franciszkiem stoi jeszcze wiele wyzwań. Po każdej kolejnej aferze mnożą się pytania, czy im podoła.

http://m.ilmessaggero.it/primopiano/articolo-2532960.html

autor: Jacek Pałasiński

źródło: facebook.com/jacek.palasinski/