To są fakty: tam gdzie GMO, rak występuje dwa razy częściej

gmofot. AKPA/dziennik.pl

IOZN

Na obszarach, w których prowadzone są uprawy genetycznie zmodyfikowane, zgony z powodu guzów nowotworowych przekraczają dwukrotnie średnią krajową – tak pokazuje raport Ministerstwa Zdrowia w Cordobie (Argentyna). Argentyna jest jednym z czołowych producentów GMO.

Ten kompleksowy raport opiera się na pięcioletnich obserwacjach na temat przypadków raka w tych prowincjach.

Najwyższy wskaźnik zgonów występuje na obszarze Pampa Gringa, gdzie prowadzona jest większość upraw GMO.

Średnia zgonów w Argentynie z powodu nowotworów wynosi 158 przypadków na 100.000 mieszkańców, ale w czterech z departamentów Pampa Gringa śmiertelność jest znacznie wyższa – od 216 do prawie 230 przypadków.

Rak mnoży się jak nigdy dotąd wskutek stosowania pestycydów.

Dr Medardo Avila Vazquez (fot. lagaceta.com.ar)

„Uprawy GMO stosują dużo więcej pestycydów niż tradycyjne, stąd na obszarach upraw GMO rak mnoży się jak nigdy dotąd” – mówi dr Medardo Ávila Vázquez z Uniwersyteckiej Sieci Środowiska i Zdrowia (Reduas).

Z kolei dr Fernando Mañas z Uniwersytetu w Río Cuarto bada od lat efekty stosowania środków agrochemicznych na ludzi i uważa, że zachorowania na raka w obszarach rolniczych nie są przypadkowe.

Mañas zwraca uwagę, że glifosat – herbicyd, który stanowi nieodłączny element upraw GMO – został wykryty w jeziorach, w glebie, a nawet w wodzie deszczowej! Wszystko to wchłania później ludzki organizm.

Monsanto-GMO-cancer

Inni naukowcy z Rio Cuarto badali mieszkańców Cordoby przez osiem lat

i potwierdzili aż w piętnastu publikacjach naukowych, że

ludzie narażeni na pestycydy

cierpią na uszkodzenia genetyczne

i są bardziej podatni na raka.

Dr Damián Verzeñassi (fot. youtube.com)

Damian Verzeñassi, lekarz i profesor na Wydziale Nauk Medycznych w Rosario (Argentyna), tak komentuje badania :

„Badanie z Córdoby potwierdza nasze badania w Rosario, które przeprowadziliśmy na osiemnastu obszarach rolniczych, w których częściowo uprawia się GMO.

W ostatnich 15 latach

przypadki zachorowania na raka

wzrosły w zawrotnym tempie”.

Dr Verzeñassi krytykuje rząd za to, że ten nie podejmuje żadnych działań zapobiegawczych:

”Istnieje wiele dowodów na to,

że model rolnictwa oparty na GMO

ma ogromne konsekwencje dla zdrowia.

Są to dowiedzione naukowo fakty.

Nie rozumiem, dlaczego rząd nie podejmuje pilnych działań

w celu ochrony populacji!”.

Jedynym realnym rozwiązaniem dla Argentyny jest długoterminowa zmiana systemu rolniczego, uzależnionego obecnie od koncernów GMO.

Nie dla raka i GMO!

Wzrost zachorowania na raka

nastąpi także w Polsce,

kiedy tylko wprowadzimy uprawy GMO.

Oczywiście efekt nie będzie zauważalny od razu, ale będzie narastał latami, pogarszając i tak już nadwątlone przez chemiczne dodatki do żywności zdrowie Polaków.

Dlatego przez cały czas namawiamy do stanowczego opowiedzenia się za zakazem upraw GMO w Polsce oraz importu pasz GMO i żywności genetycznie modyfikowanej.

Proszę, przyłącz się do naszej akcji „NIE dla GMO” i powiedz o tym swoim najbliższym. Tworzymy przyszłość, w której wspólnie będziemy żyć!

W zamian za polecenie przygotowaliśmy dla Ciebie prezent: e-book o naturalnym leczeniu bólów głowy. Możesz pobrać go tutaj: http://iozn.pl/zaproszenie/

Serdecznie pozdrawiam
Faustyna Guzowska
Instytut Ochrony Zdrowia Naturalnego

faustyna guzowska

Artykuł powstał na bazie artykułu z ekogazeta.com.pl, który jest partnerem akcji „NIE dla GMO”.

Instytut Ochrony Zdrowia Naturalnego (Institut pour la Protection de la Santé Naturelle) – http://www.iozn.pl
Rue du Vieux Marché aux Grains, 48, 1000 Bruksela – Belgia.
Kontakt w języku polskim: kontakt@iozn.pl, kontakt w języku francuskim i angielskim: contact@ipsn.eu

Komentarz Tajnego Archiwum Watykańskiego

Stan świadomości Polaków 2015 nie ogarnia jeszcze tak zaawansowanego intelektualnie poziomu zagadnienia jak realny wpływ produktów GMO na rozwój raka u ludzi (kilkanaście osób na proteście na 38 milionów obojętnych Polaków!) i koncentruje się raczej na etapie, w jakiej klinice poddać się chemioterapii…

Dyskusje z pracownikami „naukowymi” polskich uczelni przyrodniczych na temat wpływu GMO na rozwój raka – porażają. Naprawdę tylko nieliczni naukowcy są świadomi wagi zagadnienia, stan świadomości pozostałych jest porównywalny do stanu świadomości polskich ministrów zdrowia i rolnictwa, o pozostałych grupach „nacisku” nawet nie wspominając.

I tak GMO zostaje wprowadzone do Polski przy pełnej społecznej akceptacji.

TAW

Czytaj również:

Reklamy

Kim oni są? — wywiad z Januszem Zagórskim dla portalu ePrawda.pl

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czym jest UFO? Na to pytanie postara się odpowiedzieć Janusz Zagórski – dziennikarz, jeden z najbardziej znanych w Polsce ufologów, badacz zjawisk paranormalnych, organizator corocznego wrocławskiego UFO Forum oraz założyciel niezależnej telewizji internetowej NTV.

Czy zgadza się Pan z koncepcją lansowaną przez wiele alternatywnych środowisk, że tzw. międzynarodowe elity rządowe, ukrywają przed opinią puliczną prawdę na temat wielu niewyjaśnionych zjawisk – również UFO. Mówiąc wprost czy istnieje propagandowa wojna o „rząd dusz” i czy jesteśmy świadomie oszukiwani przez władze i mainstreamowe media?

— Tak…, w zasadzie możemy odpowiedzieć jednym słowem: „tak” i moja rola by się tutaj zakończyła, ale to nie w ten sposób. Na pewno zamiast pojęcia „światowe elity rządzące czy rządowe”, lepiej byłoby używać określenia „ukryte kręgi władzy”, bo wydaje się, że na naszej planecie, oczywiście z góry na dół, istnieje pewna piramida wtajemniczenia.

Zarządzanie to ma charakter taki, jaki jest charakterystyczny dla zarządzania w służbach specjalnych, czyli segmentacja wiedzy na każdym szczeblu.

W związku z tym, jeżeli chodzi o tzw. rządy, które są oparte o konstytucje i są oficjalnymi rządami w krajach tzw. demokratycznych i niedemokratycznych (co wychodzi na to samo), to generalnie rzecz biorąc,

w mojej ocenie większość osób w tych rządach ma dość słabą orientację tego, jak ten świat wygląda.

Również w sferze UFO czy też jakichś innych „supertajnych spraw”. Tym bardziej, że każda informacja oznacza to, że istnieją ci bardziej i mniej wtajemniczeni. To też jest istotne dla tych ludzi, którzy rządzą, by nie dzielili się swoją wiedzą z innymi członkami tej tzw. elity.

Jest to więc piramida wtajemniczenia.

Oczywiście nie wiemy, kto personalnie pociąga za sznurki na tym najwyższym szczeblu. Wszyscy oczywiście wymieniają tu potężne rodziny, na przykład illuminatów czy inne rodziny tworzące międzynarodową finansjerę. Ja osobiście bym to widział na poziomie ludzi, którzy dysponują wyższą wiedzą, powiedziałbym z zakresu wiedzy tajemnej, ezoterycznej i alternatywnej. Oni kreują losy tego świata, posługując się pewnymi wtajemniczeniami, ukrytą wiedzą, która zresztą jest ukryta dla tych, którzy nie chcą jej zobaczyć, ponieważ jest ona generalnie dostępna dla każdego człowieka ciekawego świata. W tym sensie ta wiedza jest dostępna. Oczywiście nie mówię o szczegółach dotyczacych np. budowy bomby atomowej czy wnętrz supertajnych ośrodków i podziemnych kompleksów. Natomiast wiedza numerologiczna, astrologiczna, wiedza z zakresy współczesnej fizyki, z zakresu zjawisk paranormalnych, manipulacji umysłem. Wiedza, która wynika z z kontaktów i handlu z istotami pozaziemskimi, w przypadku najważniejszych państw świata. To wszystko odbywa się w jakimś wysokim kręgu i schodzi w dół.

Więc powiedziałbym, że istnieje spisek tak skonstruowany, że świadomość jego istnienia, występuje tylko wśród osób, które w nim uczestniczą, więc nie jest zbyt wielka. Dlatego uważam, że większość tzw. elit, podkreślam, większość tzw. elit, uczestniczy w tym spisku w sposób półświadomy, a czasami nieświadomy.

Pożytecznych idiotów nie brakuje na szczytach władzy, wystarczy spojrzeć w Polsce na ludzi, którzy nominalnie zajmują jakieś stanowiska np. ministerialne, nie wspominając o stanowisku np. pani premier, których wiedza na ten temat jest absolutnie śmieszna. Dlatego tyle bym powiedział na ten temat, zgadzając się, że taki spisek istnieje. Natomiast jeżeli chodzi o „rząd dusz”, to powiedzmy, że

ta grupa władzy – ukryta i jawna – rywalizuje ze sobą, ponieważ jest w dalekim stopniu opanowana, w mojej ocenie, przez różnorakie pozaziemskie kultury, mające wpływ na różne części świata. Wydaje się ewidentne, że te konflikty, które obecnie mają miejsce na naszej planecie, są konfliktami, które wynikają z tego, że różne, pozaziemskie nazwijmy to grupy, inaczej widzą scenariusze rozwoju tej sytuacji i mają na Ziemi swoje konkretne interesy. Pewne mafie, jak to się mówi, są bardziej lub mniej pod ich opieką.

Nie wyobrażam sobie na przykład, by potężny naród chiński nie miał innego mecenata niż np. Stany Zjednoczone lub powiedzmy Rosjanie, którzy jak się wydaje, mają też jakiś mecenat. Możemy powiedzieć, że jeszcze jakiś inny mecenat znajduje się nad nimi. Znając np. realia polskiej polityki, wiemy, że w Polsce jest rząd, premier oraz że są ludzie, którzy pod tym premierem, mają swoje własne resortowe interesy. Istnieje lobby śląskie, dolnośląskie… Więc moim zdaniem, to wszystko rozgrywa się na różnych poziomach. Powiedziałbym, że jestem tego pewien. Oczywiście odrębnym pytaniem jest to, skąd u mnie wzięło się takie przekonanie.

Dyskutując o fenomenie UFO, od razu przychodzi mi na myśl konferencja „Ujawnienie” z Waszyngtonu w 2001 roku (dostępna również na Eprawdzie), która miała „zmienić wszystko, a nie zmieniła nic”. Jakie ma Pan zdanie na temat tej konferencji?

— Pomimo tego, że dr Steven Greer nie ma najlepszych notowań w środowisku alternatywnym, może nawet zasłużenie, za sprawą jego pewnych zachowań, które pojawiły się już po tej konferencji, to uważam, że ta konferencja, którą zorganizował, była absolutnym ewenementem w historii projektów mających na celu ujawnianie zjawisk UFO. Nie znam takiego wydarzenia, powiedzmy quasi-ufologicznego, na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, które by zgromadziło tak dużą ilość osób z tzw. „inside-u”. Generalnie, ze środowisk naukowych, wojskowych, wywiadowczych, a więc osób, które mają, można powiedzieć pewne rekomendacje, że są to osoby odpowiedzialne, poważne, co więcej, mogące dużo ryzykować za sprawą wypowiadania się na tak kontrowersyjny temat. Zatem uważam, to co zrobił Greer, za naprawdę ważną rzecz, mimo, że w oparciu o środowiska byłego establishmnetu naukowo-technicznego. Uważam, że każda ważna sprawa, ma swoich sojuszników, począwszy od najwyższych do najniższych, zbuntowanych, alternatywnych kręgów władzy. Sojuszników trzeba szukać wszędzie i dobrze się stało, że on to zrobił, bo w establiszmencie trzeba też robić wyłom i

ta nieformalna frakcja istnieje od początku istnienia UFO, do której należał minister obrony, który popełnił samobójstwo (1947) po zapoznaniu się z faktami o rozbitym pojeździe i zwłokach obcych, oraz prawdopodobieństwie, że nie dotrzyma tajemnicy,

mam na myśli USA. Krótko mówiąc, to było dobre. To było potrzebne. Bardzo fajne zdanie padło tutaj, że ona „miała zmienić wszystko”. To była naiwność, bo żeby zmienić pogląd większości mieszkańców naszej planety na UFO, to musi się zdarzyć coś absolutnie nadzwyczajnego – jak zamanifestowanie tych obiektów na tak masową skalę, że rząd i media nie mógłyby temu skutecznie zaprzeczyć. Lub też wystąpienia publiczne, transmitowane praktycznie „live” na cały świat, przywódców najważniejszych państw. Więc nadanie tym wystąpieniom odpowiedniej rangi a nie jednostkowe wystąpienia podczas np wywiadów, jak niedawna sprawa wypowiedzi rosyjskiego prezydenta, którą powtarzano również w kuluarach. To nie ma żadnego znaczenia. Więc raz, że to musi być wystąpienie tych najważniejszych osób, nominalnie rządzących, a dwa , że to musi być transmitowane przez mainstreamowe media. Wtedy dopiero możemy mówić o jakimś zwrocie, który „zmieni wszystko”. Żadna, nawet największa konferencja tego typu, nic nie zmieni, bo ludzie są zaprogramowani na to, co widzą w telewizji, i to w tej „dużej telewezji”. Również, jak wspomniałem, władza musiała by coś zrobić z tym, że nad naszymi głowami pojawiły się masowo takie obiekty. To są dwa jedyne przypadki, które mogą wpłynąć na przełom w obecnej sytuacji.

Proszę powiedzieć, ponieważ czytelnicy Eprawdy nie są ufologami lub nawet pasjonatami zajwisk paranormalnych, czy obecnie istnieją jakieś materiały w formie zapisu video lub zdjęć, świadczące o tym, że UFO reprezentują istoty spoza naszej planety?

— Istnieją takie materiały, które gdyby przeprowadzono normalną procedurę sądową, stosowaną w przypadku materiałów graficznych, mogłyby potwierdzić, że ten materiał po pierwsze nie jest sfałszowany a po drugie pokazuje prawdziwe zjawiska, nawet biologiczne istoty, które nie należą do żednego gatunku, a więc co tutaj robią? Ale to ile takich dowodów istnieje, nie ma najmniejszego znaczenia, gdyż najważniejsza jest chęć nadania im odpowiedniej rangi. Pamiętamy wszyscy nagranie w internecie, które wyciekło z archiwów głównie FBI, bardzo krótkie, stare nagranie z lat 40tych, które uważam za absolutnie autentyczne, na której widać było taką istotę z gruszkowatą głową, w takim jakby ciemnym ubraniu, duże ciemne oczy itd., jego zachowanie, cała mimika, pokazana tylko przez kilka sekund. W mojej ocenie był to absolutnie autentyczny obraz. Tylko co z tego, skoro temu nie nadaje się odpowiedniej rangi i nie robi nikt koło tego szumu. Więc ja już dzisiaj przestaję się epatować tym, że mamy jakieś nowe materiały na rzecz istnienia UFO. Prosze pamiętać, że każdy nowy materiał w postaci foto lub video, jest narażony na natychmiastowy zarzut, że został sfałszowany, gdyż ludzie wiedzą, że obecnie technika tworzenia obrazu czy dżwięku jest doskonała. W publicznej debacie bardzo trudno jest udowodnić, czy taki materiał nie został sfałszowany. Zawsze jest słowo eksperta przeciwko słowu innego eksperta i zwykły obywatel nie ma szans by wyrobić sobie własne zdanie na temat tego z czym mamy do czynienia. I zawsze może pojawić się ktoś, kto ze względów ideologicznych lub będąc opłaconym, znajdzie coś, czego tam nie ma i ogłosi fałszerstwo. Zresztą taka jest rola służb specjalnych, które kamuflując fakt istnienia obcych istot na Ziemi, pilnują by szybko skompromitować każdego, kto zbyt urośnie i staje się wiarygodny. Zawsze znajdzie się jakiś ekspert, opłacany po cichu przez służby, który oświadczy, że to jest fałszerstwo. Dlatego, żaden taki dowód nie ma szans.

Każdy człowiek zadawał sobie kiedyś pytanie – kim jest i jak narodziło się życie. Oficjalnym źródłem wiedzy jest nauka. Z drugiej strony, co jakiś czas pojawiają się osoby lansujące nowe, rewolucyjne koncepcje, które burzą całą dotychczasową wiedzę. Oskarża się ich poźniej o to, że są wyznawcami spiskowych teorii dziejów, oszustami, szukającymi sposobu na zdobycie sławy lub po prostu wariatami. Klasycznym przykładem jest Erich von Daniken. Dlaczego istnieje taki konflikt i nieufność pomiędzy naukowcami i badaczami zjawisk paranormalnych?

— Zacznę od tego, że miałem osobistą przyjemność poznania Ericha von Danikena, kiedy zaprosiłem go tutaj w Polsce, do udziału w festiwalu Polcom – festiwalu fantastyki naukowej w 2012 roku i spędziłem z nim oraz moimi przyjaciółmi, wiele godzin również na rozmowach nieformalnych i nocnych, przy kolacji, że tak powiem. Poznałem go bliżej i podziwiam za wielką pasję i wewnętrzną chęć pisania prawdy. I chociaż mylił się w wielu miejscach, pisząc zwłaszcza swoje pierwsze książki, podkreślając nadmiernie rys technologiczny, nie akceptując, że rytuały magiczne były częścią starożytnych kultur. Należało odróżnić aspekt technologiczny związany z kontaktem z obcymi, od aspektu powiedziałbym „szamańskiego”, związanego z doświadczeniami mentalnymi czyli przenoszeniem i widzeniem innych istot i światów na prawach niefizycznych. Myślę, że wtedy Daniken nie był wystarczająco czuły na te kwestie. Późniejsze jego ksiązki, wydaje mi się lekko to wyrównały i jego wkład w rozpowszechnienie wiedzy o tym że w dawnych czsach Ziemię odwiedzały jakieś istoty, jest niezaprzeczalny i ogromny. A wracając do fundamentalnego pierwszego pytania, gdyż mnie samemu kwestie nauki leżą na sercu, ponieważ przepracowałem jako nauczyciel akdemicki praktycznie 7 lat na uczelni. Nawet miałem czas pisania doktoratu i wykładania studentom nauk społecznych. Po dziś dzień utrzymuję kontakt z tym środowiskiem poprzez słynny salon dyskusyjny profesora Dudka, nieżyjącego już dzisiaj. Dlatego powiem w ten sposób.

Paradygmat współczesnej nauki został tak skonstruowany, że boi się jak „diabeł święconej wody” podejmować badania, które mają w sobie ten element ryzyka i braku pewnej powtarzalności.

Krótko mówiąc, jeśli chodzi o tzw nauki ścisłe, oni chcieliby by wszystko było ścisłe i powtarzalne. Przy zjawiskach paranormalnych to jest niezwykle trudne a przy zjawiskach UFO to jest w ogóle nieosiągalne, gdyż zjawiska te występują w różnych miejscach i porach, których klucz występowania jest kompletnie nie do rozszyfrowania. Natomiast drugi jakby mój zarzut dotyczący paradygmatu współczesnej nauki, jest taki, że nauka wogóle boi się podejmować tematy kontrowersyjne, ponieważ nauka dzisiaj zależna jest od dużych pieniędzy, zarówno państw i korporacji prywatnych, które absolutnie nie mają w swojej strategii chęci informowania obywateli o kwestiach takich jak istnienie pozaziemskich istot. Dlatego trudno się spodziewać, że naukowcy będą to badać. Nikt im za to nie zapłaci a mogą ryzykować swoją karierą.

Trzecim powodem tego, że naukowcy „nie nadają się”, mówiąc w przenośni, do badania zjawisk paranormalnych jest brak uczelni kształcących tego typu kadrę, gdyż badanie tych zjawisk wymaga wiedzy interdyscyplinarnej. Jakie kompetencje, by wypowiadać się na temat UFO ma np. astronom? Wszystkim się wydaję, że olbrzymie, ponieważ on przecież patrzy w niebo. Jednak należy powiedzieć, że gigantyczna część zjawisk z zakresu UFO, miała miejsce na Ziemi. I tutaj kompetencje panów profesorów są żadne, co jest dziwne, gdyż to ich często prosi się o wypowiedzi na temat UFO, głównie w kontekście wielkich odległości od Ziemi, gdzie najbliższy układ gwiezdny jest w odległości 4 lat świetlych, więc na taki kontakt „nie ma żadnych szans”.

Proszę mi wskazać jakiś typ wykształcenia akademickiego, który by odpowiadał potrzebom badania zjawiska UFO. Tutaj trzeba znawców zarówno astronomii, zjawisk optycznych, psychologii, zjawisk materiałowych, teorii dotyczących fizyki, dotyczących napędów, dotyczacych biologii, ponieważ mamy też styczność z jednostkami biolgicznymi, co zdarza się w kontaktach z ludźmi. Dlatego potrzebna jest szeroka, interdyscyplinarna wiedza, a żaden student z „normalnego” uniwersytetu nie jest kształcony w tym kierunku, z wyjątkiem kilku powiedziałbym „egzotycznych” kierunków, głównie na prywatnych uczelniach w USA, choć nie są to jakieś znaczące zasoby intelektualne, by decydować o tym, co się w nauce dzieje. Więc naukowcy są niekompetentni.

Ja często wypowiadałem się w mediach, wdając się w spory z naukowcami, głównie fizykami i astronomami. Pytałem ich wtedy: „Panowie, nasze kwalifikacje są tutaj takie same, bo ja mogę być politologiem a pan astronomem i nie to jest rozstrzygające. Proszę mi pokazać, czy braliście udział w jakimkolwiek badaniu terenowym tych zjawisk, które nazywamy zjawiskiem obserwacji lub doświadczenia UFO, proszę mi o takim swoim zaangażowaniu powiedzieć…”. Oni, generalnie mówiąc, przez te wszystkie lata, poza nielicznymi wyjątkami, nie badali tych zjawisk kompletnie, więc dlaczego wypowiadali się masowo i jednoznacznie, że to jest bzdura? Na jakiej podstawie Oni raczą wypowiadać się na te tematy tak kategorycznie, skoro sami łamią fundamentalną zasadę nauki, jaką jest wymóg zbadania zjawiska, zanim powie się cokolwiek na dany temat. To po prostu urąga podstawowym zasadom uprawiania nauki. Zawsze im to wypominam i uważam, że ich tak kategoryczne wypowiedzi na temat tych zjawisk to skandal. Oni boją się zajmować tymi zjawiskami, jak przysłowiowo diabeł święconej wody. Nie mówię, że wszyscy. Dużo się w tej kwestii zmienia na lepsze. Są naukowcy, którzy gdzieś tam po cichu, otwierają oczy na te zjawiska, jednak olbrzymia większość boi się tych tematów jak, powtórzę, diabeł święconej wody.

Jak Pan skomentuje cytat z Wikipedii, który do tego nawiązuje: „Zdaniem sceptyków, odkrycia, które w jakimś stopniu pasują do teorii paranormalnych, są natychmiast rozgłaszane jako jednoznaczny i stuprocentowo potwierdzony tryumf nauk paranormalnych, podczas gdy przypadki przeciwne, kiedy wykazano próbę oszustwa, lub zjawisko wyjaśniono całkowicie racjonalnie, są w środowisku pasjonatów zjawisk paranormalnych pomijane dyskretnym milczeniem, lub zbijane innym, nigdzie niepotwierdzonym „odkryciem”…

— Ja tutaj zgodze się z tym, że na tym chaotycznym rynku badania, studiowania, zajmowania się zjawiskami paranormalnymi, ze względu na brak wykształconych kadr, uprawnionych by te zjawiska badać, biorą się różni ludzie, o rożnym przygotowaniu, którzy zbytnio koncentrują się na jakimś przypadku, który może okazac się chybiony. Jednak samo postawienie sprawy, które czytamy w tym fragmencie, jest można powiedzieć błędne metodologicznie. Prawdę próbuje się rozstrzygnąć tutaj w ten sposób, że mamy przypadki potwierdzonych zjawisk paranormalnych oraz tych, które okazały się oszustwem. Więc mówi się, że połowa była prawdziwa, a połowa fałszywa. W takim razie nie ma takiego zjawiska, Nie ma o czym mówić… Co to jest w ogóle za rozumowanie? To jest kompletnie antynaukowe rozumowanie. Nawet gdyby na 1000 istniało 10 potwierdzonych przypadków, że istnieje takie zjawisko jak telepatia czy teleportacja, to należałoby przyjąć, że istnieje w pewnych określonych warunkach pewna klasa zjawisk elektromagnetycznych, na których się słabo znamy, ale które są „twarde” i realne.

To powinno być tak, jak w przypadku odkrycia nowych rzadkich gatunków zwierząt. Te gatunki są bardzo rzadkie ale istnieją i nikt tego nie kwestionuje. Więc gdyby naukowcy mieli uczciwe zamiary to zastosowaliby taką samą metodologię w przypadku badań nad UFO. Natomiast drugi argument, który jest można powiedzieć tajemnicą poliszynela, a który totalnie kompromituje tych ludzi, to fakt, że w ośrodkach wywiadowczych od dawna bada się te zjawiska pod kątem nowych technologii, pod kątem kontroli umysłów. Jest tyle ujawnionych przypadków takich badań w zakresie zjawisk paranormalnych, tyle zastosowań w konkretnych technologiach, że nawet jest to ujawniane w budżetach rosyjskich czy amerykańskich, z czego poźniej musiał tłumaczyć się prezydent Clinton. Więc jakim prawem, taki czy inny naukowiec śmie nazywać takie zjawiska głupotą, skoro my już dzisiaj wiemy, że są rozpracowane mapy mózgu, pod kątem częstotliwości poszczególnych myśli. Wiemy już, że mózg może odbierać pewne częstotliwości radiowe. Tym bardziej należy przyjąć, że mózg może takie częstotliwości nadawać. Dlatego nie widzę powodu, by w ogóle bronić takich naukowców i ich sposobu myślenia. Mówię to z całą odpowiedzialnością, że jest to szczyt ignorancji by w świetle ujawnionych faktów takich badań w tajnych labolatoriach wojskowych, dotyczących tzw. „mind control”, wypowiadać się o tych zjawisk tak lekcważąco.

Myślę, że jednym z fundamentalnych pytań współczesnego człowieka jest – czy istnieją obce cywilizacje w kosmosie…Odpowiedź na to pytanie miałaby olbrzymie społeczno-polityczne konsekwencje. Dla Pana jest to bezdyskusyjne ale wróćmy jeszcze do tego wątku i dlatego chciałbym zapytać wprost– czy istoty pozaziemskie istnieją? A jeżeli tak, to skąd Pan o tym wie?

— Wie Pan…, a skąd wiem, że była bitwa pod Gruwaldem albo powiedzmy Termopile, czy szereg innych zdarzeń w historii ludzkości, któych ślad istnienia opiera się często na opisach jednego czy dwóch kronikarzy i może jakiś artefaktach wydobytych przez archeologów, dzięki którym wysnuwamy wniosek, że takie wydarzenie miało miejsce. Nauka w takich przypadkach, opisuje to wszystko i zaznajamia nas o takich faktach. Często przypadki słabo udokumentowane są przedstawiane przez historyków jako pewne fakty. To samo dotyczy kwestii istot pozamiemskich. Dlatego, wydaje mi się, że jeżeli poświęci się problemowi istot pozaziemskich trochę czasu, to na zasadzie ekstrapolacji i po analizie gigantycznej wprost ilości relacji świadków, którzy często też nie chcą ujawniać swoich personaliów, dochodzi się do takiego właśnie wniosku. Zgadzam się z tym, że My nie wiemy czym jest UFO i pewne argumenty ludzi mówiących, że to mogą być ludzkie tajne technologie, są słuszne. Jednak wśród tych już milionów przypadków obserwacji UFO, są przypadki relacji spotkań z istotami pozaziemskimi. By temu zaprzeczyć, należaloby w takim razie zaprzeczyć istnieniu wszystkich tych milionów przypadków i powiedzieć tym osobom, że nie widziały tego co widziały, lub widziały coś innego.
Drugim takim zasobem dowodowym dla mnie, świadczącym o istnieniu istot pozaziemskich, są osoby powiedziałbym o szczególnym mandacie publicznego zaufania i szczególnych kwalifikacji by odróżniać pewne zjawiska. Do tej grupy należy zaliczyć pilotów wojskowych i naukowców, którzy stykali się z tym fenomenem. Mamy tysiące świadków, których można by zaliczyć do tej grupy. Również w Polsce mamy kilku wojskowych, którzy o tym mówili. Mamy również powiedzmy inżynierów, naukowców, jak na tej konferencji „Ujawnienie”, o dużym stopniu zaufania, zdolnych do trafnej oceny. Mamy również osoby, które pracowały przy tajnych projektach i po jakimś czasie ujawniały po prostu prawde. Był pułkownik Corso, który opowiadał o swojej pracy w wydziale obcych technologii w Pentagonie, podając wiele niesamowitych szczegółów.

Był szereg innych osób, które z tzw „inside-u”, wynosiły tajne materiały.

Był Bob Lazar, który też opowiadał różne mocne rzeczy. I takich przykładów udałoby się więcej odszukać. Więc jest ta grupa ludzi na świecie, darzonych jak powiedziałem, pewnym wyższym zaufaniem, która ocenia te zjawiska jako zajwiska pozaziemskie i inteligentne. Trzecią grupą dowodów są analizy historyczne w stylu Danikena, badające pewne zapisy historyczne, stare księgi oraz artefakty historyczne, również budowle pochodzące z czasów starożytnych, świadczące o ingerencji istot inteligentnych. Przyjmując dzisiejsze rozumowanie, wiadomo, że budowa takich obiektów przez prymitywne plemiona, nie byłaby możliwa. Jest tego sporo, choćby piramidy w Bośni i Hercegowinie, na dzień dzisiejszy największe na świecie, a o których nie chce się mówić, bo wiadomo, że burzą paradygmat wiedzy historycznej.

giants

Archeologia przynosi nam prawie codziennie, mówiąc w cudzysłowie, jakieś poszlaki, czasami dokumenty. Wykute w kamieniu rysunki latających spodków, kości wielkoludów, gigantów, mierzące po 7–8 metrów. Mam na myśli znaleziska udokumentowane a nie żarty, krążące w internecie. Jest tego bardzo dużo. To byłby trzeci obszar dowodów. Jest również czwarty obszar, czyli to, czy ja osobiście mam pewne doświadczenia. Natomiast dla mnie decydujące jest to, że w przypadku zjawisk UFO, władza się od tych zjawisk odwraca, ośmiesza je, co wydaje się szokujące, gdyż ma to bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo państwa. Osobnym, piątym elementem byłyby oficjalne wypowiedzi władz, w różnych kontekstach, które wręcz oficjalnie przyznaja, że takie zjawiska mają miejsce. W przypadku jednego państwa do tej pory czyli Wielkiej Brytani, mialo miejsce oficjalne ujawnienie setek tysięcy stron dokumentów, pokazujące jak przez kilkadziesiąt lat, brytyjskie siły zbrojne badały profesjonalnie to zjawisko, gromadząc gigantyczną dokumentację, opublikowaną na stronach brytyjskiego MON-u.

Giant-Human-Skeletons-Discovered-in-Wisconsin

Porozmawiajmy o kwestii ingerencji tych istot na Ziemi. Olbrzymie wrażenie zrobił na mnie materiał z Puma Punku w Boliwii. Muszę przyznać, że rzeczywiście to starożytne miasto, nie mogło zostać zbudowane przez prymitywnych Indian. Czy istoty z kosmosu ingerowały lub ingerują w losy Ziemi a jeżeli tak, to w jakim celu?

— Pojęcie UFO, wprowadzone w 1953 przez USAF, zostało w pewnym sensie zawłaszczone, gdyż pierwotnie to oznaczało, że po prostu nie wiemy co to jest. Jednak najwięcej osób, które się wokół tego pojęcia skupiło, wysnuło hipotezę o pozaziemskich odwiedzinach. I stąd doszło, do takiego nieintencjonalnego zawłaszczenia. Dla większości społeczeństwa, UFO kojarzy się z tym, za czym my sami się opowiadamy czyli, że za UFO kryje się obecność istot pozaziemskich. W naszych środowiskach, które w tym już głęboko tkwią, przestaliśmy się już epatować szczegółami różnych obserwacji, czyli czy to 1 wszy, lub 2 gi stopień…To już mało kogo interesuje. My się już koncentrujemy na tym, kim oni są, skąd pochodzą, jakie mają zamiary. Jeżeli chodzi o Puma Punku, to nasz znakomity wsółpracownik telewizji NTV, autor książek – Igor Witkowski był tam osobiście i dlatego ma to dla mnie jeszcze inny wymiar, ponieważ nie musiałem polegać na książkach choćby Danikena, bo mieliśmy własny wielogodzinny material video. Więc tam ewidentnie widać użycie jakiejś technologii, która była niemożliwa w czasach starożytnych. Powiedziałbym, że jest bardzo trudno rozstrzygnąć jakie cywilizacje mogły brać udział w budowie tych obiektów, ponieważ w tamtych czasach istniały bardzo rozwinięte ludzkie cywilizacje. Na pewno nie podlega dyskusji ingerencja cywilizacji pozaziemskich w tamtych czasach. Mówiąc również o starożytnym Egipcie, są obecnie teorie, że kapłani egipscy używając technik rezonansu dzwiękowego czy lewitacji, byli w stanie podnosić bloki kamienne, które były antygrawitowane i odpowiednio ustawiane. Musimy mieć świadomość, że różnorodność tych doświadczeń historycznych jest szeroka. Osobnym tematem, na który dzisiaj już Nam zabraknie czasu jest kwestia genetyki człowieka, jego budowy. Coraz częściej pojawiają się wypowiedzi genetyków, że „coś tutaj nie gra”, mając na myśli budowę człowieka, że musiała nastąpić jakaś nagła ingerencja w ten genotyp człowieka – hominida, która sprawiła, że w tak krótkim czasie doszło do powstania homo sapiens, który zdominował wszystkie inne gatunki.

Czy możemy wydedukować jaki cel miały te ingerencje istot pozaziemskich?

— Tak. To bardzo ważne pytanie. My dzisiaj, jako rozwinięte, współczesne społeczeństwa, tworzymy owce Dolly, robimy eksperymenty genetyczne, tworząc de facto nowe organizmy, lub metodą kopiowania, odtwarzamy pewne części jakiegoś organizmu, choć uważam, że człowiek również został sklonowany a jest to ukrywane. Więc to jest natura każdej cywilizacja, która rozwijając się, sama staje się jakby twórcą. Wchodzi w rolę tego, co nazywano kiedyś Bogiem. Zaczyna tworzyć różne formy życia, zaczyna eksperymentować z materiałem genetycznym, dostępnym akurat „pod ręką”. W różnych celach się to robi, nie zawsze to musi być etyczne. Ja akceptuję takie hipotezy paranautyczne, mówiące o tym, że ten genotyp, w który my jesteśmy „ubrani”, stworzony około 200-300 tysięcy lat temu, był jakby zapoczątkowany do takich celów powiedziałbym „niewolniczych”. Sytuacje opisane w poemacie o stworzeniu świata Enuma Elish, to co zostawili nam Sumerowie na kamiennych tabliczkach. Jak interpretuje sumeryjskie teksty Zecharia Sitchintam, są to właściwie opisane procedury inżynieryjne i techniczne w jaki sposób stwarzano ludzi. Tam się wymienia całe eksperymenty, opisuje jak to było robione. Jak ostatecznie 14 kobiet anunnaki było zapłodnionych, gdzie miało się urodzić 7 żeńskich i 7 męskich potomków. W tym sensie to był ten poczatek rodzaju ludzkiego. Więc po co się to robi? Po co my wyhodowaliśmy Dolly? Myśli się np. o stworzeniu super-żołnierza w tajnych ośrodkach. Futuryści wyobrażają sobie, że będziemy mogli selekcjonowac geny, dobierać je tak by np. wybierać kolor oczu lub likwidować jakieś zagrożenia chorobotwórcze, poprzez genetykę.

Więc wchodzimy w to samo miejsce, w którym były kiedyś istoty pozaziemskie,

które nas skompilowały do jakiś celów. Natomiast My, jako byli niewolnicy, ponieważ sami na naszej planecie mieliśmy epizody związane z niewolnictwem, obdarzeni inteligencją czyli tym elementem „boskości”, staliśmy się na tyle dojrzałą rasą, że możemy unieść ciężar prawdziwej wiedzy o nas i naszym pochodzeniu. Jesteśmy samodzielni więc można „wypuścić” nas na wolnośc bo „skończyliśmy 18 lat”. Oczywiście jako parafraza. Więc dajcie Nam prawo do samodzielnego decydowania. Powiedzmy sobie do końca skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. I być może ktoś kiedyś do innych celów to wszystko zakładał, a sprawy jakby potoczyły się w innym kierunku. To jest raczej dość typowe we wszechświecie – pomysł zaszczepiania życia. A jaki jest w tej chwili pomysł w kwestii Marsa? Żeby skolonizować Marsa. Nie tylko aby zaimplantować tam przyrodę za pomoca terroformowania. Komuś może przyjść do głowy by dla tamtych warunków ciążenia, wyselekcjonować pewne geny ludzkie aby człowiek mógł powiedzmy, na Marsie funkcjonować. Powiedzmy, jakiś inny człowiek a więc nowa rasa ludzka, która mogłaby w tamtych warunkach funkcjonować.

Proszę powiedzieć co mówiąc brzydko jest obecnie „na topie” w środowisku badaczy zjawisk nadprzyrodzonych. Czy pojawiły się jakieś nowe, sensacyjne odkrycia lub hipotezy?

— Bardzo ciekawe pytanie. Powiedziałbym, że słowo „badacz” jest trochę być może „na wyrost”, bo jeżeli za badacza uznamy osobę, studiującą różne dokumenty a nie tylko badania terenowe czy jakieś eksperymenty paranormalne, bo tych jest bardzo niewiele dzisiaj, to cały ciężar zainteresowania tego środowiska, który kiedyś tak jak i ja zajmował się badaniami empirycznymi, poszedł w kierunku „kim oni są”. Są próby analizowania informacji skąd pochodzą, mając na myśli naszą galaktykę. Mówi się o naszym układzie słonecznym czyli Orion, czy Plejady. Mówi się o Arkturianach, Plejadianach, Orionidach, Szarakach, mówi się wreszcie o Reptilianiach i wiele innych pada określeń, o podziemnych bazach, o gadoidalnych istotach.

Mówi się o konflikcie między różnymi rasami we wszechświecie. Mówi się o opresjach, jakie szykują nam światowe rządy,

które są pewną agendą kręgów pozaziemskich. Mówi się o jakiejś „walce” o ludzi między istotami pozaziemskimi. Powiem tak – zdaję sobie sprawę, że dla kogoś kto jest „daleko” od spraw naszego środowiska, to może brzmiec jak totalny „odlot”. Dla wielu ludzi, sam fakt, że „Oni już tutaj są”, jest trudny do zaakceptowania. My już się nad tym nie zastanawiamy i zaczynamy wchodzić dużo głębiej. To znaczy mamy świadomość, że żródła informacji jakimi dysponujemy są kompletnie nieweryfikowalne. Z jednej strony mamy tzw „czynne przekazy”, które można różnie interpretować, a zdrugiej strony, informacje pochodzące z „inside-u” czyli powiedzmy przecieków. Osobiście spotykałem się się też z Timothy Goodem, jednym z najwybitniejszych ufologów na świecie, z Stantonem Fridemanem, fizykiem z USA czy Billy Ryanem z Projektu Camelot i kilkoma innymi osobami, które się tym zajmują. Więc oni mi też mówili o swoich informatorach z „inside-u”, którzy mówili im prywatnie niesamowite rzeczy o tym skąd te istoty są.
Również jest parę osóbm które publicznie wypowiadały się na ten temat. Jest fantastyczny człowiek Robert Dean, który pracował w strukturach NATO, a mówiący o grupach istot pozaziemskich, które są tutaj obecne. Więc to jest dla nas temat.

Kim te istoty są, jakie mają zamiary, jakie w związku z tym będą losy Ziemi.

To musiałoby by być coś absolutnie niezwykłego abyśmy my, że tak powiem „polecieli z kamerami w pole”, wypytywali świadków o to co kto widział i robili jakieś badania, ankiety. Myśmy już to robili i nam to nie jest potrzebne. Jeżeli chodzi o doniesienia na temat UFO. Największym ich źródłem jest oczywiście internet i nigdy do końca nie mamy pewności czy dany filmik z ufo nie jest jakimś fałszerstwem. Dlatego raczej, bardziej poważnie należałoby traktować artefakty. My byliśmy z naszą ekipą w Visoko w Bośni i Hercegowinie, gdzie rzeczywiście, niedaleko od nas, w Europie, istnieje budowla częściowo pod ziemią, będąca kompleksem piramid i niesamowitych podziemnych przejść. To jest odkopywane, na razie na przestrzeni okolo kilometra ale to jest fakt. Więc widzisz coś pochodzącego z pradawnych światów, o którym nie ma ani słówka w żadnym podręczniku. Ale mówiąc jeszcze raz, nie ma nic takiego obecnie, co by jako to się mówi „zwalało z nóg” i dawało nam paliwo do tego, by się w to zagłębić.

Czy uważa Pan, że za naszego życia, czyli na przestrzeni 30-40 lat, dojdzie do ingerencji istot pozaziemskich na masową skalę?

— Powiem Panu w ten sposób, że tak bardzo tego pragne i w to wierzę, że postanowiłem sobie by żyć jak najdłużej aby doczekać takiego wydarzenia i prawdy, która zacznie wychodzić na jaw. Dlatego, nawet jeżeli to nastąpi za 20 lat, to mając 56 lat, mam zamiar żyć w zdrowiu żeby tego dożyć i wziąść w tym udział. Być świadkiem tego. Albo w tym uczestniczyć. To jeszcze lepiej (śmiech). Takie jest moje marzenie.

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę wielu sukcesów.

Wywiad z Januszem Zagórskim przeprowadził Christopher Gretkus
Wrocław, 5.10.2014 r.

*Janusz Zagórski (1958 r.) − polski dziennikarz, ufolog, badacz zjawisk niewyjaśnionych, założyciel oraz prezenter telewizji internetowej NiezależnaTelewizja.pl. Z wykształcenia magister nauk politycznych. Jego przygoda z badaniem zjawisk określanych mianem UFO rozpoczęła się w roku 1990. W kolejnych latach jego działalności podjął współpracę z Telewizją Wrocławską, współrealizując cykl programów pt. „Odpowiedzmy sami”, a także z popularnym dziennikiem dolnośląskim „Słowo Polskie”, publikując na jego łamach ponad 100 artykułów. W roku 1998 stał się jednym z ekspertów od zjawisk niewyjaśnionych w programie „Nie do wiary”, nadawanym w telewizji TVN. Współpraca ta trwała do roku 2007, kiedy to program zakończył swoją emisję. Od roku 1997, po dziś dzień, jest organizatorem corocznego wrocławskiego UFO Forum, jedynej tego typu cyklicznej imprezy w Polsce, poświęconej fenomenowi niezidentyfikowanych obiektów latających. W roku 2008 Janusz Zagórski wyszedł z pomysłem stworzenia telewizji internetowej, w której mógłby emitować materiały, które w żadnej telewizji nie przeszłyby przez redaktorską cenzurę. Telewizja nadaje pasma programów na żywo, regularnie od poniedziałku do piątku w godzinach wieczornych. W pozostałym czasie emitowane jest pasmo powtórek. Stacja jest przedsięwzięciem niekomercyjnym i utrzymuje się z darowizn.

Więcej materiału na: ePrawda.pl

Historyczne wydarzenie, tego jeszcze nie było! Pęka zmowa milczenia wśród światowych przywódców na temat terroryzmu NWO. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan o terrorystyczne zamachy w Paryżu oskarża francuskie służby, zaś mer Ankary – izraelski Mossad

Tayyip Recep Erdoğan

Niemal równocześnie z pierwszymi doniesieniami o ataku na redakcję „Charlie Hebdo”, pojawiły pierwsze głosy demaskujące prawdziwe siły za nimi stojące: Mossad, CIA, francuskie służby. To nic nowego; schemat, który pojawia się przy okazji każdego aktu terroru. O ile jednak wcześniej grupa demaskatorów ograniczała się do bywalców ciemniejszych kątków internetu, tym razem dołączają do nich liderzy ważnego państwa – i członka NATO – Turcji.

Ledwie kilkanaście godzin po tym, jak premier Turcji Ahmet Davutoğlu wrócił z paryskiego marszu przeciw terroryzmowi, prezydent kraju, rządzący od ponad dekady Tayyip Recep Erdoğan wygłosił mocne, lecz niezauważone w mediach przemówienie, stające w sprzeczności z gestem premiera.

Hipokryzja Zachodu jest oczywista. Jako muzułmanie nigdy nie stawaliśmy po stronie terroru. To rasizm, mowa nienawiści i islamofobia stoją za tymi zamachami – grzmiał Erdoğan. Ale na tych sugestiach się nie zatrzymał. Niemal otwarcie oskarżył francuskie służby – i cały Zachód – o udział w zbrodni w Paryżu. – Zachód pogrywa sobie ze światem muzułmańskim. (…) Francuscy obywatele przeprowadzają masakrę, a muzułmanie płacą za to cenę. To bardzo wymowne. Czy ich organizacje wywiadowcze nie śledzą tych, którzy wychodzą z więzienia? – dociekał turecki prezydent, nawiązując do kryminalnej przeszłości sprawców zamachu, braci Kouachi.

Jak interpretować tę wypowiedź prezydenta kraju będącego sojusznikiem NATO i kandydatem do członkostwa w Unii Europejskiej? (…)

W ślad za Erdoğanem poszli inni politycy rządzącej Sprawidliwości i Rozwoju (AKP) – partii, która w ostatnich latach zmonopolizowała turecką scenę polityczną. Ali Şahin, deputowany do tureckiego parlamentu, już dzień po masakrze w Paryżu ogłosił na Twitterze, że zamach został sfabrykowany „jak w filmie”. Jak tłumaczył, świadczy o tym fakt, że zamachowcy uciekając, wznosili ostentacyjnie islamskie hasła („pomściliśmy proroka”, „Allah akbar”), a dobijając rannego policjanta, celowali w złym kierunku.

Jeszcze dalej posunął się mer Ankary Melih Gökçek, który podczas spotkania z partyjną młodzieżą oznajmił, że zamach był „oczywistym” dziełem Mossadu. Izraelski wywiad miał w ten sposób ukarać Francję za jej głos za rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ wzywającą Izrael do zakończenia okupacji Palestyny. (…)

W Rosji zaś jedna z najlepiej sprzedających się gazet, prorządowa „Komsomolskaja Prawda” z jednej takiej hipotezy uczyniła temat wydania, pytając wielkimi literami na swojej okładce:

„Czy zamach w Paryżu zorganizowali Amerykanie?”.

CIA

Według cytowanego przez „KP” eksperta Aleksandra Żylina masakra w Paryżu była karą dla Francji za niedawną wypowiedź prezydenta Hollande’a, który na początku stycznia 2015 r. zasugerował, by Unia Europejska zaczęła łagodzić sankcje wobec Rosji. Ekspert przekonuje, że terroryzm to dla USA „tania i łatwa” metoda dyscyplinowania europejskich sojuszników i często przez Stany stosowana – ostatnio wobec Niemiec. Żylin tłumaczy bowiem, że zaostrzenie stanowiska Merkel wobec Rosji jest bezpośrednio związane z wybuchem fabryki chemicznej w Ritterhude na północy Niemiec. Wybuch miał być bowiem dziełem „amerykańskich szpiegów”.

Brzmi dziwacznie? Bynajmniej – przekonuje czytelników popularnego w Rosji portalu Lifenews.ru Aleksiej Martynow, analityk jednego z moskiewskich think-tanków. On także wiąże paryski zamach z przyjaznymi gestami Francji wobec Rosji. (…)

„W ostatnich latach i dekadach tak zwany terroryzm islamski był w rękach największej agencji wywiadowczej na świecie – CIA” – mówi Martynow.

W odróżnieniu jednak od Turcji, nawet najbardziej antyamerykańscy politycy w Rosji nie zdobyli się na oskarżenie Zachodu lub USA o organizację zamachów. Być może dlatego, że odwrócenie uwagi od wojny na Ukrainie i podkreślenie zagrożenia ze strony radykalnego islamu jest jej na rękę. Interesy Zachodu i Rosji są tu bowiem wspólne – i mogą skłonić Europę do podejścia do Rosji. (…)

Oskar Górzyński

źródło: wp.pl

Czytaj również:

 

Hollande: Zamachów w Paryżu dokonali… Illuminaci!

hollande

Aktualnie urzędujący prezydent Francji François Hollande, w krótkim przemówieniu wygłoszonym w publicznej telewizji wprost powiedział o sprawcach masakry w redakcji „Charlie Hebdo”:

„Ci, którzy dokonali tych czynów, ci terroryści, ci illuminaci, ci fanatycy, nie mają nic wspólnego z muzułmańską religią”.

Od razu oczywiście pojawiają się spekulacje, że prezydent w tak krótkim i jednoznacznym przecież przemówieniu, zwyczajnie się przejęzyczył i oczywiście miał coś innego na myśli. Dla mnie Hollande podczas przemówienia nie wygląda na pijanego, roztargnionego, ani na kogoś kto nie zdaje sobie sprawy z tego, co mówi. Nietrudno o stwierdzenie, że programowanie społeczeństwa w kierunku wypierania oczywistego zjawiska jakim jest NWO, swoją skutecznością często przerasta klasyczne pranie mózgu.

Jeśli dla kogoś to jeszcze nie jest ostatecznym dowodem na istnienie globalnego spisku kryminalistów, to już nic nie będzie w stanie go przekonać.

Gdyby ktoś miał wątpliwości, jak prawidłowo zapisuje się słowo illuminaci w języku francuskim: http://fr.wikipedia.org

AlexJones.pl

Nowy Porządek Świata (NWO) nie przejdzie — wzrost populacji Ziemian poza ciemną kontrolą

Jak wiadomo, pewne wpływowe środowiska promują od lat tak zwaną depopulację. Australijscy naukowcy z University of Adelaide mają dla nich złą wiadomość. Przewidują, że mimo prób ograniczenia populacji homo sapiens, liczba ludności na Ziemi do końca XXI wieku może wzrosnąć od dziewięciu do dwunastu miliardów osób.

Według badania wykonanego na podstawie statystyk ONZ i WHO wzrost światowej populacji już wymknął się spod kontroli i nie będzie w stanie tego okiełznać nawet ewentualny wybuch trzeciej wojny światowej, w której liczba ofiar mogłaby być równa ogólnej liczbie zabitych w pierwszej i drugiej wojnie światowej. Modele matematyczne, na których opierali się uczeni, wykazały, że nawet jeśli zginie pół miliarda ludzi, to pod koniec XXI wieku i tak będzie nas około 10 miliardów.
peace
Według profesora Coreya Bradshawa gwałtowny wzrost liczby ludności osiągnął taki moment pędu, że z czasem może to doprowadzić do niedoborów żywności i do pogorszenia klimatu planety. Zdaniem naukowca nie będzie po prostu możliwy tak zwany zrównoważony rozwój, zapewniający odbudowę zasobów naturalnych planety. Najbardziej zaludnione, co nie trudno zgadnąć, staną się Afryka i południowo-wschodnia Azja.

zmianynaziemi.pl

News.ScienceMag.org

o-MEDITATION-facebook

Komentarz TAW:

Prognozy ilościowe to dobra wiadomość, bo pokazuje przyszłe fiasko metodycznie od lat wdrażanej depopulacyjnej agendy New World Order. Uzasadnienie zaś prof. Coreya Bradshawa to „święte wersety” klasycznej NWO-wskiej propagandy, wykrojone bezpośrednio z narracyjnego szablonu tego antyludzkiego manifestu. Uzasadnienie Bradshawa to oczywiste naukowe bzdury, gdyż „dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba” i „zrównoważony rozwój” nie zależy od liczby populacji Ziemian, lecz od zaprzestania antyhumanitarnej – gadziej i drakońskiej (Reptile, Draco) – ideologii bezlitosnego łupienia żywego ciała Matki Ziemi z jej naturalnych zasobów, i nierównego podziału tychże.

seeds

 

Idź, człowieku, idź rozpowiedz
Idźcie wszystkie stany
Kolorowi, biali, czarni
Idźcie zwłaszcza wy, ludkowie
Przez na oścież bramy

Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba

Rozejdźcie się po drogach
Po łąkach, na rozłogach
Po polach, błoniach i wygonach
W blasku Słońca w cieniu chmur

Rozejdźcie się po niżu
Rozejdźcie się po wyżu
Rozejdźcie się po płaskowyżu
W blasku Słońca w cieniu chmur

Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba
Na Ziemi, której ja i ty
Nie zamienimy w bagno krwi

[Edward Stachura, Missa pagana , 1978]

download-free-beautiful-beach-wallpaper-unique-nature-hd-wallpapers

NATO a zaplanowany „chaos” w Nowym Światowym Porządku

oko

W dzisiejszych czasach większość ludzi zajętych walką o przetrwanie nie ma czasu na to, aby zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się wokół nich, i pozwala na to, aby telewizyjni „eksperci” myśleli za nich – a ci zazwyczaj tworzą wrażenie, że żyjemy w chaotycznym świecie.

Mam na myśli, oczywiście, ofiary neoliberalnej globalizacji – czyli zdecydowaną większość ludności tego świata – a nie tych, którzy z niego korzystają. Odnosi się to również do wielu przedstawicieli tzw. inteligencji, którzy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że istnieje jakiś Nowy Porządek Świata (NWO), oparty na neoliberalnej globalizacji i zarządzany przez międzynarodowe elity (głównie z krajów G7). Jedynie głęboka analiza pozwoli nam naprawdę zrozumieć dlaczego nasz świat wcale nie jest taki chaotyczny jak się to na pierwszy rzut oka może wydawać, w tym sensie, że mamy rzekomo do czynienia z nieprzewidywalnymi zaburzeniami.

Sceny ścinania głów w Iraku, nieustannie prezentowane na ekranach telewizorów oraz w mediach, kontrolowanych przez światowe elity, mają wzbudzać islamofobię i odwrócić uwagę od znacznie większej masakry w Gazie, jako przeciwwagę do rosnącego na całym świecie antysyjonizmu i są bezpośrednio związane z inwazją NATO i w konsekwencji ze zniszczeniem Iraku. [1] Podobnie jak to było w przypadku brutalnych bombardowań NATO w Jugosławii, które zostały zaplanowane w celu rozbicia tego kraju, jak również do podobnych bombardowań NATO w Libii, które zniszczyły infrastrukturę tego kraju, który teraz można zaliczyć do „państw upadłych”. Następnie przyszło zorganizowane zbrojne “powstanie” w Syrii i niech nikt nie będzie zaskoczony, jeśli tam rozpoczną się akcje podobne do natowskich bombardowań Libii pod pretekstem walki z islamskimi terrorystami (tymi samymi, których kilka miesięcy temu popierano z zamiarem obalenia Assada!). Wreszcie w tym roku zobaczyliśmy jak model zbrojnych powstań “został przeszczepiony” do Europy na Ukrainę, co zagraża wciągnięciu nawet całego kontynentu w otwartą wojnę [2].

Jednocześnie jesteśmy świadkami dalszych nieludzkich syjonistycznych czystek etnicznych Palestyńczyków, lub “stopniowego ludobójstwa”, jak to zostało nazwane przez żydowskiego historyka Ilana Pappe [3], który jest jednym z najważniejszych historyków, spośród garstki naprawdę antysyjonistycznych Żydów, w przeciwieństwie do międzynarodowych syjonistycznych elit [4], które są teraz zajęte uchwalaniem zainspirowanych przez faszyzm „antyrasistowskich” praw w parlamentach UE. Tak więc, zgodnie z prawem ma obowiązywać postrzeganie Holocaustu jako wyjątkowego wydarzenia historycznego, które teraz musi zostać uznane (pod groźbą pozbawienia wolności!) jako historycznie unikalne ludobójstwo.

I to pomimo faktu, że, na przykład, ludobójstwo Ormian (lub ormiański “Holocaust”, jak to się czasem nazywa) miało prawdopodobnie znacznie większy wymiar – nie wspominając o ludobójstwie Indian w obu Amerykach, Australii itp, które zasadniczo wymazało całe narody! Jest to oczywiście stara debata, która rozpoczęła się w tych krajach, które wprowadziły podobne przepisy pierwsze, ze względu na ich zaangażowanie i sympatie do nazistowskich Niemiec (czyli w samych Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Francji, itp), ale teraz sprawa powróciła i obecnie w UE podnoszone sa systematyczne wysiłki, aby zmusić parlamenty europejskie do przyjęcia podobnych przepisów (ostatnim przykładem jest Grecja).

W szczególności we Francji, gdzie na podstawie tego prawa ścigano nawet znanego bojownika komunistycznego i ruchu oporu Roger’a Garaudy’ego jako “Holocaust denier”, ustanawiając zasadę na sposób faszystowski, że wydarzenia historyczne nie mogą być przedmiotem badań historycznych i pamięci zbiorowej, ale sprawy te muszą być rozpatrywane przez państwo lub tego kto nad nim sprawuje kontrolę! [5]

Związek między tymi wszystkimi wojnami i rzeziami, ale również z wojną gospodarczą, która obecnie dławi narody greckie, portugalskie, hiszpańskie (a obecnie nawet Francuzów, którzy wciąż opierają się globalizacji) polega na systematycznych wysiłkach elit światowych rządzących NWO, aby zintegrować wszystkie narody w ramach neoliberalnej globalizacji w tym te, które nie są jeszcze w pełni włączone do niego. Jednak pomimo bzdur jakie słyszy się ze strony zdegenerowanej “lewicy”, która mówi o „złej” neoliberalnej polityce itp. narzuconej przez niektórych „zdrajców” socjaldemokracji lub podobne nonsensy wyrażane przez paleolityczną marksistowską lewice, która próbuje „wyjaśnić” te wojny doktryną “wewnątrz- imperialistycznych konfliktów,” konsekwencją tego jest wzrost popularności patriotycznej i nacjonalistycznej prawicy a nawet skrajnej prawicy, co widzieliśmy w ostatnich wyborach europejskich.

Ideologiczne bankructwo “lewicy” stało się jasne gdy nie była ona w stanie wyjaśnić niespotykanej jedności elit światowych wspierających te wszystkie wojny, pomimo “imperialistycznych konfliktów” wewnątrz tej grupy. O ile, oczywiście przez imperializm rozumiemy z jednej strony imperializm NWO, a z drugiej drugiej “imperializm” Rosji, pomimo faktu, że Rosyjska Federacja nie rozpoczęła dotychczas żadnej imperialistycznej wojny, ani nie kontroluje światowej gospodarki poprzez korporacje międzynarodowe (TNC), lub polityki światowej przez setki baz wojskowych na całym świecie, czy wreszcie światowe media poprzez korporacje prasowe i magnatów prasowych.

Wszystko to odbywa się w tym samym czasie, gdy kontrolowane przez światowe elity media rozpowszechniają mit o Rosji, która chce podbić świat, podczas gdy jakiejkolwiek teorie na temat NWΟ, neoliberalnej globalizacji oraz sterujących nią elitach światowych są natychmiast odrzucane (z pomocą samej “lewicy”) jako teorie spiskowe. Nic dziwnego, ze “lewica” oskarżała Françoisa Hollande’a o odejście od swoich socjalistycznych obietnic, zapominając, że jego poprzednik François Mitterand był również zmuszony zrobić dokładnie to samo, nie mówiąc już o Oskarze Lafontaine w Niemczech, który został zmuszony do dymisji, gdy próbował wprowadzić politykę gospodarczą, która nie była zgodna z neoliberalną globalizacją.

Dzieje się tak oczywiście dlatego, że jest nie do pomyślenia w jakimkolwiek kraju w pełni zintegrowanym z NWO, aby mógł wprowadzić inne zasady różniące się od uniwersalnych pryncypiów polityki neoliberalnej. To nie jest jakiś spisek [6] lub po prostu zła ideologia realizowane przez niektórych złych (bankierów, polityków etc). To jest po prostu konsekwencją otwarcia i liberalizacji rynków kapitałowych, towarów i pracy i łączenia międzynarodowych instytucji kontrolowanych przez elity światowe (WTO, MFW, BŚ, itp), których zadaniem jest, aby narzucić taka politykę, gdy jakiś kraj członkowski zwraca się o pożyczkę lub chce skorzystać z programu inwestycyjnego.

Nie trzeba dodawać, że demontaż samodzielności ekonomicznej przez globalizacje i tworzenie gospodarki eksportowej integruje wszystkie kraje w ramach NWO, a zwłaszcza słabszych, które żebrzą o inwestycje korporacji międzynarodowych, tak aby mogły one uniknąć stagnacji I dalszych pożyczek. Dlatego każdy kraj bardzo dobrze wie w takt jakiej melodii powinien tańczyć.

Co więcej, nie tylko kraje BRICS (z wyjątkiem Rosji) zostały całkowicie zintegrowane z NWO, bez istotnego udziału w suwerenności ponadnarodowej (gospodarczej, politycznej, wojskowej, kulturalnej i medialnej władzy na szczeblu ponadnarodowym), ale co gorsza, ich suwerenność narodowa jest wyraźnie niższa jak w Rosji. Chiny, na przykład są w dużym stopniu zintegrowane z gospodarką światową, co doprowadziło do dramatycznego wzrostu nierówności w tym “socjalistycznym” kraju, ponieważ został on w pełni zintegrowany z NWO [7], natomiast ich statusu jako mocarstwa gospodarczego jest wyraźnie oparty na jego ogromnej liczbie ludności (siła nabywcza ich PKB na głowę ludności zajmuje 99-te miejsce na świecie) oraz znacznej mocy przemysłowej i handlowej stworzonej poprzez masowe przesunięcia dokonane przez korporacje międzynarodowe z krajów uprzemysłowionych w ciągu ostatnich trzydziestu lat w dążeniu do minimalizacji kosztów produkcji i maksymalizacji zysku.

Słuszność powyższych obserwacji o Rosji została potwierdzona również ostatnio na szczycie NATO w Cardiff, gdzie dyskutowano jak pokonać obywateli wschodniej Ukrainy (którzy sprzeciwiają się juncie narzuconej im przez zamach od dołu” zorganizowany przez międzynarodowe elity), ale również pośrednio jak ujarzmić lud rosyjski, który w zdecydowanej większości wspiera opór.

Krytyczna decyzja, która określi los nie tylko Rosji i Unii Euroazjatyckiej, ale również nas wszystkich, zostanie podjęta w samej Rosji. Jedną z opcji jest zwycięstwo części rosyjskich elit, które opowiadają się za globalizacja. Alternatywą dla nich jest dominacja patriotycznej antyglobalistycznej części. Od tego która opcja zostanie wybrana zależy, czy Rosja skapituluje przed globalistycznymi elitami, czy zamiast tego będzie działać jako lider alternatywnego porządku świata suwerennych państw w oparciu o Unię Euroazjatycką, jak to było pierwotnie pomyślane. W rezultacie każdy kraj osiągnie narodowa i ekonomiczna samodzielność – co jest niezbędne dla jakichkolwiek zmian systemowych w przyszłości.

Takis Fotopoulos

Tłumaczenie z angielskiego: Stan Sas

*Takis Fotopoulos jest filozofem politycznym, redaktorem Society & Nature: The International Journal of Inclusive Democracy. Był również felietonistą dziennika ateńskiego Eleftherotypia od 1990 roku. W latach 1969–1989 był starszym wykładowcą ekonomii na Uniwersytecie w Północnym Londynie.

Ten artykuł jest syntezą dwóch artykułów, które zostały po raz pierwszy opublikowane w niedzielnym wydaniu Eleftherotypia, 31.08.2014 i 7.09.2014. Tłumaczenie na język angielski przez Jonathan Rutherford.
[1] See Takis Fotopoulos, „ISIS role in destruction of Iraq by transnational elite”, RT, 11/7/2014.
 http://rt.com/op-edge/172084-…
[2] See Takis Fotopoulos, „Ukraine: The attack on Russia and the Eurasian Union” (to be published shortly by Progressive Press).
[3] Ilan Pappe, „Israel’s incremental genocide in the Gaza ghetto”, The Electronic Intifada, 13/7/2014.
 http://electronicintifada.net…
[4] See for the relation between the TE and the Zionist elite, Takis Fotopoulos, „The Zionist Brutalization Within the New World Order and the Need for a United Multi-national and Multicultural State”, The International Journal of Inclusive Democracy, Vol. 10, Nos. 1/2 (Winter-Summer 2014).
http://www.inclusivedemocracy…
[5] See for a discussion of the issues involved in this sort of fascist inspiration legislation, Norman Finkelstein, The Holocaust Industry, (Verso, 2000) and for an older discussion, Mark Weber, “Switzerland’s Anti-Racism Law”, The Journal of Historical Review, July/August 1998 (Vol. 17, No. 4), page 13.
http://www.ihr.org/jhr/v17/v17n4p13_Weber.html
[6] See e.g. for a best seller of such a conspiracy theory Naomi Klein, The Shock Doctrine (Penguin 2008).
[7] „China reveals income gap statistics after 12 year of silence”, RT, 18/1/2013.

3Obieg.pl

Polska jest 52. stanem Stanów Zjednoczonych – dr Jerzy Jaśkowski

Polacy - stan świadomości zbiorowej 2014
Polacy – stan świadomości zbiorowej 2014

Od chwili, gdy jeden z najważniejszych ministrów tego wesołego baraku nad Wisłą ogłosił publicznie, że Polska istnieje formalnie, pojawiło się parę ciekawych artykułów w prasie zagranicznej. Co prawda, dla śledzących od co najmniej 25 lat sytuację w kraju, nie ulegało to wątpliwości, ale co publiczne, i to przez ministra od jawnych i tajnych operacji, to publiczne, i już obecnie nikt nie powinien mieć wątpliwości, że pojęcie „Polska” istnieje jedynie na papierze.

Przecież taki minister to jest jeden z nielicznych przedstawicieli rządu znających i jasne i ciemne strony medalu. Jak wiadomo, kurs nauki historii nie tylko nie uległ zmianie po 1990 roku, ale jeszcze bardziej został okrojony. Te wszelkie wydmuszki od propagandy WUML-owskiej nadal zajmują swoje „honorowe” miejsca w „nauce”, vide prof. Zygmunt Bauman, i nic nie wskazuje, by coś się miało zmienić.

Mjr Zygmunt Bauman - funkcjonariusz zbrodniczego KBW powołanego do likwidacji Żołnierzy Niezłomnych
Mjr Zygmunt Bauman – funkcjonariusz zbrodniczego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego powołanego przez Stalina do dokonywania mordów na Żołnierzach Niezłomnych jest autorytetem moralnym dla „polskiej” nauki i władzy. Dla socjologów i filozofów jest bogiem
Okupująca współczesną Polskę obca agentura nawet 61 lat po śmierci Stalina nadal gwarantuje majorowi zbrodniczej KBW Zygmuntowi Baumanowi pełną militarną asystę służb specjalnych
Okupująca współczesną Polskę obca agentura nawet 61 lat po śmierci Stalina nadal gwarantuje majorowi zbrodniczego KBW Zygmuntowi Baumanowi pełne militarne operacyjne zabezpieczenie przez służby specjalne

Nie ma wiec podstaw, by sądzić, że zakres nauki uległ zmianie. Wszak to właśnie tak zwane uczelnie najbardziej protestowały przeciwko lustracji. O tym, że taka sytuacja nie przeszkadza także innym, świadczy postawa tak zwanego episkopatu, któremu także to nie przeszkadza. Wszak to episkopat bronił się przed lustracją jak ksiądz Kordecki z Częstochowy. Piszę celowo o tzw. episkopacie, ponieważ nie wiadomo, kto naprawdę jest biskupem, a kto tylko pracownikiem na etacie biskupa. A że nikt z tego koła nie protestuje przeciwko takiej sytuacji, oznacza, że jest ona wszystkim wygodna. Dlatego też opowiada się różne baśnie na temat ostatnich 300 lat historii, zgodnie z instrukcjami otrzymywanymi z ośrodków zagranicznych.

Proszę na spokojnie przemyśleć:

1793 – powstanie kościuszkowskie przeprowadzone za 50 000 franków otrzymanych z Paryża – strata kilkudziesięciu tysięcy najbardziej wartościowych młodych ludzi;

1795 – tzw. Legiony Dąbrowskiego – kolejna strata paru tysięcy ambitnych obywateli;

1805-1815 – kolejne kilkadziesiąt tysięcy najbardziej dojrzałych obywateli wymordowano; ci co nie wyginęli, musieli uciekać z kraju;

1831 – powstanie listopadowe za podpuszczeniem angielsko-pruskim, strata 55 000 ludzi;

1846-1848 – prowokacje służb specjalnych zwane Wiosną Ludów – strata koło 20 000 osób;

1863-1865 – powstanie styczniowe z podpuszczenia prusko-angielskiego – strata 100 000 obywateli;

1904-1905 – służba w armii moskiewskiej na Kaukazie, udział w wojnie japońskiej itd. – strata kilkudziesięciu tysięcy Polaków;

1914-1918 – strata od 1,5 do 2 milionów obywateli;

1918-1920 – wojny bolszewickie – strata koło 200 000 samych mężczyzn;

1939-1954 – strata kilkunastu milionów obywateli;

1990-2014 – celowo wywołana emigracja ekonomiczna, czyli strata 3 milionów obywateli.

Do tego trzeba dodać tzw. samoistne aborcje, powodowane między innymi szczepieniami DiPerTe. Dane demograficzne z początku lat 60. ubiegłego wieku mówiły, że w 2000 roku Polska będzie liczyła 55-60 milionów mieszkańców. Wielcy tego świata przestraszyli się i w 1970 roku tzw. Klub Rzymski opublikował Raport, w którym podał możliwość wzrostu ludności w Polsce do liczby 15 300 000. Polskę, jak wiadomo, reprezentowały wybitne umysły, takie jak na przykład Kołakowski, oficer Informacji Wojskowej biegający z TT po Uniwersytecie. Policzmy, jak te kobiety miały „nadążyć z porodami” po takiej hekatombie ofiar? Nie wspominam o stratach materialnych. Proszę zauważyć, że tzw. inteligencja, od uczelni poczynając, w ogóle nie zabiera głosu w tych demograficznych kwestiach i ich wpływie na rozwój państwa. Natomiast wszelkiej maści partyjki cały czas trąbią o konieczności męstwa przeciw Moskalowi, czyli przygotowują do kolejnych strat.

Przejdę teraz do artykułu Jima W. Deana z „Veterans Today” (13 września) pod podanym w nagłówku tytułem. Autor zaczyna od pisma Ministra Spraw Zagranicznych, czyli naszego maturzysty z Bydgoszczy, z dnia 2 lutego 2014 roku: „Popieramy radykalne działania Prawego Sektora i innych grup bojowników o demokrację i użycie siły przez demonstrantów są uzasadnione. (…) Ta pozycja jest uczciwa i my ją szanujemy”.

Autor pokazuje, jak

Polska została przejęta przez USA jako baza destabilizacji regionu.

„Polscy” politycy i „polskie” media przygotowują Polaków do roli mięsa armatniego w razie eskalacji konfliktu na Ukrainie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie skala tego zjawiska w Polsce. Jak pisze J.W. Dean, cenzura w polskiej prasie wygląda dokładnie tak, jak to było w czasach komunizmu. Jednak tym razem, zamiast sowieckiej, mamy amerykańską okupację. Nie jest to specjalnie dziwne, ponieważ

podano oficjalnie, że 99% „polskiej” prasy jest w rękach jednego niemieckiego wydawnictwa.

A z kolei w 2009 roku podano, że cała oświata i mass media niemieckie do 2099 roku są pod kontrola amerykańską.

Nic, co kwestionuje politykę amerykańską, nie może pojawić się w Polsce w mediach głównego nurtu.

Nie ma także żadnego problemu, aby publikować największe bzdury na temat Rosji, z hasłami wzywających do wojny z Rosją włącznie. Każdy, kto pisze inaczej, jest oskarżany o bycie agentem Putina i nazywany zdradziecką szumowiną. Te same hasła są realizowane przez dwie główne partie proamerykańskie: Platformę zwaną Obywatelską i Prawo i Sprawiedliwość. Ta rusofobia jest napędzana przez całą armię pracowników tzw. kultury w kraju i za granicą. Dziwnym trafem w tym samym czasie, we wszystkich mediach ukazuje się masa rozmaitego rodzaju piosenek, haseł negatywnie oceniających Rosję, oraz na gwałt powstają audycje i filmy o roli Sowietów-Moskali w niszczeniu Polski. Zły agent KGB Putin jest głównym celem kpin prozachodnich gazet i telewizji. Ameryka jest pokazywana w roli Santa Clausa, czyli św. Mikołaja rozdającego prezenty, Myszki Miki czy Coca-Coli. Żadnych informacji o mordowaniu przez drony ludności w Pakistanie, Afganistanie, Iraku czy Libii lub Jemenie i Somalii nie ma. Podobnie jak nie było prawie żadnych prawdziwych informacji o wojnie w Jugosławii, za to cała masa dezinformacji o Serbach. Jest oczywiście zupełnym zbiegiem okoliczności, że syn wiceprezydenta USA, Joe Bidena, zaraz po przewrocie „demokratycznym” na Ukrainie zasiadł w radzie nadzorczej Burisma Holdings, największego ukraińskiego producenta gazu. Oczywiście jest także zupełnym przypadkiem to, że w tej samej radzie siedzi były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski-Stolzman. A co, nie mogą zarabiać? Demokracja jest przecież najważniejsza. A będąc członkiem rady dyrektorów największego koncernu gazowego, znacznie łatwiej walczyć o demokrację.

Kwaśniewski-Stolzman
Aleksander Kwaśniewski-Stolzman

Jak pisze Jim W. Dean, propaganda antyrosyjska rozprzestrzenia się po całym kraju [propaganda antyrosyjska w mainstreamie funkcjonuje dopiero od grudnia 2013; przez trzy i pół roku wcześniej (od 10.04.2010) był ostry kurs na miłość do Putina – przyp. TAW] przez odpowiednich polityków, z „naszym” ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim na czele – tym, co to podniósł swoją pozycję poprzez światową maksymę: „robił loda Amerykanom za nic”.

Polska występuje w roli podobnej do roli Turcji we wspieraniu działań Ameryki. Tak jak Turcja walczy z reżimem panującym w Syrii, to dodatkowo walczy z reżimem panującym na Białorusi, całkiem niezłymi kwotami, około 100 000 000 zł oraz ze złym czekistą Putinem. Jak zacytowałem pismo Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Polska popiera neonazistowski Prawy Sektor.

Po bliskim już ogólnoświatowym uznaniu podziału Ukrainy zbrodnie wojenne Prawego Sektora będą latami badane i opisywane przez niezależne światowe media
Po ustabilizowaniu sytuacji na Ukrainie zbrodnie wojenne neonazistowskiego Prawego Sektora będą latami badane i opisywane przez alternatywne światowe media

Autor podaje, jak to widać także na YouTube, że ambicje i działania Prawego Sektora przewyższają brutalnością nawet ich idoli z nazistowskiego (niemieckiego) Sonderkomando Dirlewangera.

Niemiecki zbrodniarz wojenny Oskar Dirlewanger (1895-1945)
Niemiecki zbrodniarz wojenny Oskar Dirlewanger (1895-1945)

Ironią tej sytuacji jest fakt, że Polska szkoli ludzi, którzy oddają hołd człowiekowi [Stepanowi Banderze], który w czasach II wojny światowej zaczął oczyszczać (mordować) Ukrainę z Polaków. Wypada przypomnieć, że za mordy ludności cywilnej na terenach okupowanych, zgodnie z konwencjami międzynarodowymi, jest odpowiedzialna strona okupująca, w tym konkretnym przypadku za mordy i działalność UPA odpowiedzialna jest III Rzesza i jej spadkobiercy.

Przypomnieć należy, że szkolenie przyszłych upowców odbywało się w latach trzydziestych w Polsce i w Austrii: Bandera w Gdańsku, a Mielnik w Wiedniu. Szkolenie obejmowało: zarządzanie tłumem, cele identyfikacji, taktyka przywództwa, zarządzenie behawioralne w stresujących warunkach, ochrona przed gazami policji, budowa barykad i zajęcia strzeleckie i kursy snajperskie. Kursy prowadzone w Legionowie dla „studentów” w 2013 roku, miały ten sam zakres. Nazwisk oficerów szkolących przyszłych neonazistów za pieniądze polskiego podatnika na wszelki wypadek nie ujawniono [„polskich” dziennikarzy śledczych temat ten w ogóle nie interesuje – przyp. TAW].

Tak zwana „polska elita” to bardzo obliczalna i cyniczna grupka destabilizująca Ukrainę i Białoruś. Sytuacja byłaby niebezpieczna, gdyby Polska była krajem suwerennym, a nie poligonem doświadczalnym USA. Jak podał prezes Narodowego Banku Polskiego, a wcześniej specjalny Komisarz w Iraku, Marek Belka, członek CFR: „Polska jako kraj praktycznie nie istnieje”. Minister wie, co mówi. 90% banków w Polsce jest zagranicznych, także ponad 70% dużych przedsiębiorstw. A to dopiero wierzchołek góry lodowej. Już teraz Polacy są robotami we własnym kraju, ale poprzez odpowiednie obniżenie poziomu edukacji i wprowadzeniu grantów na uczelniach, jeszcze to do nich nie dotarło.

Wśród polityków rosyjskich istnieje przekonanie, że nie ma żadnego sensu prowadzenie rozmów z Polską, lepiej od razu dzwonić do Waszyngtonu.

Zakres podporządkowania poszczególnych instytucji państwowych, służb specjalnych, tego, co pozostało z wojska, i różnych środowisk politycznych Stanom Zjednoczonym, sprawia, że moje wcześniejsze ostrzeżenia o „okupacji Polski przez USA” okazały się prawdziwe. To jeszcze nie jest okupacja o charakterze wojskowym, ale od dłuższego czasu zarządzanie mediami i decyzjami politycznymi (plus służbą zdrowia). Wytworzony klimat polityczny sprawia, że ludzie, którzy w II Rzeczypospolitej czy w Polsce Ludowej siedzieliby na ławie oskarżonych za zdradę stanu, nadal cieszą się nie tylko swobodą, ale uchodzą za elity.

USA • PL • ROSJA

Jak podaje Jim W. Dean, głównym celem V kolumny amerykańskiej w Polsce jest promocja amerykańskich i zachodnich „wartości”, propagowanie nienawiści do Rosji. Strategia ta jest widoczna na co dzień gołym okiem. Codziennie politycy i piewcy mediów zachęcają do dostarczania broni na Ukrainę. Ostatnio nawet Minister Spraw Wewnętrznych pochwalił się, że za darmo nie tylko odda, ale i przewiezie sprzęt policyjny. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wcześniej nie narzekano, jak mało sprzętu posiada krajowa policja i jak w związku z tym trudno walczyć z przestępstwami, mniej lub bardziej zorganizowanymi. Przykład z własnego doświadczenia ze Stowarzyszenia FRECH: mieliśmy 3 kradzieże, złodziei schwytano, ale policja gdańska przez 4 lata nie może przesłuchać świadków, a prokuratura gdańska opracować aktu oskarżenia.

Cały czas głoszone są ostrzeżenia o możliwości napaści Rosji na Polskę. Nawet generałowie, którzy już dawno zatracili wiedzę o technice wojskowej (np. broni elektromagnetycznej czy antymaterii), zabierają głos w sprawach politycznych i nawołują do uzbrojenia i posłania ochotników na Ukrainę. Ukraińscy neonaziści spełniają podobną rolę jak Al-Kaida i inne tego rodzaju organizacje islamskie. Polska otwarcie popiera nazistowski rząd na Ukrainie. Polska nawet nie kwestionuje sensowności tego działania. USA ożywia sytuację na Ukrainie kosztem głupiej i gospodarczo, i politycznie zniszczonej Polski. Autor twierdzi jednoznaczne, że to nie USA czy NATO, poniosą straty w czasie rzeczywistego konfliktu. To polskie społeczeństwo będzie mięsem armatnim w tej grze. Będzie to sytuacja podobna do tej w 1939 roku, kiedy to pan Beck na polecenie USA zmienił o 180 stopni opcję i wdał się w wojnę z Niemcami siłami polskiego społeczeństwa, a sam uciekł z kraju.

Nowy rodzaj wojny, który prowadzą Stany Zjednoczone, polega na walce za plecami. Przejawia się to poprzez wsparcie finansowe wciąż drukowanego papierka zwanego dolarem, poprzez wykorzystywanie sojuszników i wprowadzanie destabilizacji krajów. Widzimy to na każdym odcinku. W przypadku Ukrainy sojusznikami są neonaziści. W Polsce partie rządzące: PO i PiS. Jak widać, jest to najbardziej skuteczna i najtańsza strategia. Ocenę, czy „polscy politycy” są idiotami, dyletantami, czy chcą zniszczyć kraj, jak podczas II wojny światowej, pozostawia autor czytelnikom. Podobnie wypowiadają się cytowani przez autora politycy innych krajów. Co będzie z Polską? „Nic nie będzie. Los państw Bałtyckich i Polski jest przesadzony. Zostaną zmiecione, NIC nie będzie”.

W 2009 roku Departament Obrony USA i Instytut Gallupa podpisały specjalne porozumienie dotyczące badania opinii publicznej w różnych częściach świata, aby wykorzystać zdobytą wiedzę w kształtowaniu kampanii politycznych w tych krajach. Projekt ma na celu skuteczne obalanie rządów. Zgodnie z założeniami „Programu 2020”, kluczową pozycją jest tworzenie cyberprzestrzeni za pomocą Facebooka i Tweetera.

Kto kształtuje opinię publiczną w Polsce?

Wanda Rapaczyńska z Council on Foreign Relations (CFR) [ogólnoświatowa mafia Rockefellerów – przyp. TAW] – była prezes Agora Publishing Polska, największy w kraju wydawca;

Marek Belka z CFR – prezes Narodowego Banku Polskiego, zależnego od Konsorcjum Rothschilda, posiadającego ponad 30% akcji;

Andrzej Olechowski z CFR – agent wywiadu, założyciel PO, wiceprzewodniczący WSO.

Jim W. Dean nie wie, dlaczego Polska pełni rolę powstańca – „z przyzwyczajenia czy z dezinformacji?”.

Członkowie NATO, którzy na swoim terenie nie mają baz NATO, są poza szarą strefą drugorzędności.

Jest jasne, że nie wszyscy członkowie NATO są sobie równi. Pierwsza klasa to Wielka Brytania, Niemcy i Włochy. Tylko te kraje będą bronione w razie ataku.

Pohukiwania aktorów polskiej sceny politycznej tyle są warte, co klaskania klakierów w teatrze. Wojska polskie i krajów bałtyckich nie są w stanie obronić swoich krajów. Polska praktycznie nie ma armii, te leopardy kupione od Niemiec z dwoma pociskami z lat 70. są dobre na defilady, ale nie do walki, podobnie jak i 20 000 czynnych żołnierzy.

Reasumując, Polska ma strukturę kraju kolonialnego:

– tylko 3 z ponad 60 banków są jeszcze polskie;

– wśród 100 największych firm tylko około 30 jest polskich;

– firmy zagraniczne płacą o 400% mniejsze podatki aniżeli w swoich krajach;

– emigracja – wyjechało ponad 2 000 000 Polaków;

– ponad 2 000 000 ludzi – to stan bezrobocia w Polsce;

– dług przekroczył 4 000 000 000 dolarów;

100 000 000 000 zysku rocznie WYWOŻĄ SPÓŁKI DO SWOICH KRAJÓW.

Widać wyraźnie, że statek „Polska” jest od dawna bez kapitana. Stany Zjednoczone przejęły ster w celu wywołania dochodowej wojny. O tym pisałem w innym artykule.

Jeszcze jeden wniosek się nasuwa. Tak zwane „polskie służby specjalne” nie istnieją w formie ustawowej.

Od 1944 roku, kiedy to z bagnetami Dywizji Kościuszkowskiej przyszła do Polski stalinowska Informacja Wojskowa [poprzedniczka WSI], pracują one dla innych ośrodków aniżeli krajowe. W Polsce zajmowały się i zajmują tylko nastrojami ludków nad Wisłą. W razie konieczności – ich pacyfikowaniem.

Tak zwane „przejęcie władzy” trwało od 1980 roku do 2006, kiedy to ostatni generał szkoły moskiewskiej odszedł ze stanowiska. To absolutnie nie znaczy, że stracił władzę. Ten czas wystarczył do spacyfikowania kraju przez na przykład CIA.

Dr Jerzy Jaśkowski

jj

BIBLIOGRAFIA

1. http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/214057-mjr-bauman-swieta-krowa-wymiaru-sprawiedliwosci-w-polsce-rusza-proces-tych-ktorzy-protestowali-przeciw-staliniscie

2. http://wpolityce.pl/kultura/212730-duch-mjr-baumana-wstepuje-we-wroclawskie-klony-chinskich-hunbejwinow

3. http://natemat.pl/65719,profesor-z-przeszloscia-czyli-klopoty-z-biografia-zygmunta-baumana

4. http://wiadomosci.onet.pl/nauka/profesor-zygmunt-bauman-odpiera-oskarzenia-o-plagiat/790k7

5. http://prawy.pl/z-kraju/3359-kim-jest-zygmunt-bauman-oto-tajny-ubecki-dokument

6. http://www.youtube.com/watch?v=_JFfL5dz8Pw

7. http://de.wikipedia.org/wiki/Burisma_Holdings

8. http://wyborcza.pl/1,75478,15957696,Kwasniewski_wsrod_dyrektorow_spolki_gazowej_zwiazanej.html

9. http://racjapolskiejlewicy.pl/kwasniewski-sztolcman-chronil-walese-leiba-kohne-na-podstawie-list-siemiatkowskiego-powinni-kretacze-stanac-przed-trybunalem-stanu/5161

10. http://racjapolskiejlewicy.pl/kwasniewski-sztolcman-sprzedal-nas-koszernym-bankom-czyli-swoim-i-niema-dyplomu-magistra-bo-jest-uczciwy/5199

11. http://davidicke.pl/forum/zdzislaw-kwasniewski-izaak-stolzman-t11405.html

12. http://pl.wikipedia.org/wiki/Oskar_Dirlewang

13. http://pl.wikipedia.org/wiki/Council_on_Foreign_Relations

14. http://www.wprost.pl/ar/469369/Armia-aktualizuje-dane-o-wlascicielach-duzych-aut-Moga-zostac-przejete/

15. http://www.wprost.pl/ar/469306/Waszczykowski-Stajemy-sie-przedmurzem-Niech-NATO-finansuje-polska-armie/

WolneMedia.net

Inne artykuły dr. Jerzego Jaśkowskiego:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/dr-jerzy-jaskowski-2/

Henry Kissinger on the Assembly of a New World Order. The concept that has underpinned the modern geopolitical era is in crisis

Henry Kissinger

Dziś gościmy na łamach nie byle kogo, bo samego mistera Henry’ego Kissingera – wielkiego przyjaciela ludzkości. Ma on dla nas bardzo dobre wieści: potwierdza diagnozę swego kolegi-stratega Zibiego Brzezińskiego sprzed kilku lat, co do kłopotów, jakie napotykają dzielni chłopcy we wprowadzaniu w życie koncepcji Nowego Porządku Świata. Jak widzimy, oni też nie mają lekko – muszą zasuwać, jak wszyscy, i nieźle przy tym główkować. Artykuł jest fragmentem książki „Porządek Świata” mistera Kissingera, która ukaże się 9 września.

Libya is in civil war, fundamentalist armies are building a self-declared caliphate across Syria and Iraq and Afghanistan’s young democracy is on the verge of paralysis. To these troubles are added a resurgence of tensions with Russia and a relationship with China divided between pledges of cooperation and public recrimination. The concept of order that has underpinned the modern era is in crisis.

The concept of order that has underpinned the modern era is in crisis, writes Henry Kissinger. Above, a pro-Russian fighter stands guard at a checkpoint close to Donetsk, Ukraine in July.
The concept of order that has underpinned the modern era is in crisis, writes Henry Kissinger. Above, a pro-Russian fighter stands guard at a checkpoint close to Donetsk, Ukraine in July.

The search for world order has long been defined almost exclusively by the concepts of Western societies. In the decades following World War II, the U.S. – strengthened in its economy and national confidence – began to take up the torch of international leadership and added a new dimension. A nation founded explicitly on an idea of free and representative governance, the U.S. identified its own rise with the spread of liberty and democracy and credited these forces with an ability to achieve just and lasting peace. The traditional European approach to order had viewed peoples and states as inherently competitive; to constrain the effects of their clashing ambitions, it relied on a balance of power and a concert of enlightened statesmen. The prevalent American view considered people inherently reasonable and inclined toward peaceful compromise and common sense; the spread of democracy was therefore the overarching goal for international order. Free markets would uplift individuals, enrich societies and substitute economic interdependence for traditional international rivalries.

In the Middle East, religious militias violate borders at will.

This effort to establish world order has in many ways come to fruition. A plethora of independent sovereign states govern most of the world’s territory. The spread of democracy and participatory governance has become a shared aspiration if not a universal reality; global communications and financial networks operate in real time.

The years from perhaps 1948 to the turn of the century marked a brief moment in human history when one could speak of an incipient global world order composed of an amalgam of American idealism and traditional European concepts of statehood and balance of power. But vast regions of the world have never shared and only acquiesced in the Western concept of order. These reservations are now becoming explicit, for example, in the Ukraine crisis and the South China Sea. The order established and proclaimed by the West stands at a turning point.

First, the nature of the state itself – the basic formal unit of international life – has been subjected to a multitude of pressures. Europe has set out to transcend the state and craft a foreign policy based primarily on the principles of soft power. But it is doubtful that claims to legitimacy separated from a concept of strategy can sustain a world order. And Europe has not yet given itself attributes of statehood, tempting a vacuum of authority internally and an imbalance of power along its borders. At the same time, parts of the Middle East have dissolved into sectarian and ethnic components in conflict with each other; religious militias and the powers backing them violate borders and sovereignty at will, producing the phenomenon of failed states not controlling their own territory.

The challenge in Asia is the opposite of Europe’s: Balance-of-power principles prevail unrelated to an agreed concept of legitimacy, driving some disagreements to the edge of confrontation.

The clash between the international economy and the political institutions that ostensibly govern it also weakens the sense of common purpose necessary for world order. The economic system has become global, while the political structure of the world remains based on the nation-state. Economic globalization, in its essence, ignores national frontiers. Foreign policy affirms them, even as it seeks to reconcile conflicting national aims or ideals of world order.

This dynamic has produced decades of sustained economic growth punctuated by periodic financial crises of seemingly escalating intensity: in Latin America in the 1980s; in Asia in 1997; in Russia in 1998; in the U.S. in 2001 and again starting in 2007; in Europe after 2010. The winners have few reservations about the system. But the losers – such as those stuck in structural misdesigns, as has been the case with the European Union’s southern tier – seek their remedies by solutions that negate, or at least obstruct, the functioning of the global economic system.

The international order thus faces a paradox: Its prosperity is dependent on the success of globalization, but the process produces a political reaction that often works counter to its aspirations.

A third failing of the current world order, such as it exists, is the absence of an effective mechanism for the great powers to consult and possibly cooperate on the most consequential issues. This may seem an odd criticism in light of the many multilateral forums that exist – more by far than at any other time in history. Yet the nature and frequency of these meetings work against the elaboration of long-range strategy. This process permits little beyond, at best, a discussion of pending tactical issues and, at worst, a new form of summitry as „social media” event. A contemporary structure of international rules and norms, if it is to prove relevant, cannot merely be affirmed by joint declarations; it must be fostered as a matter of common conviction.

The penalty for failing will be not so much a major war between states (though in some regions this remains possible) as an evolution into spheres of influence identified with particular domestic structures and forms of governance. At its edges, each sphere would be tempted to test its strength against other entities deemed illegitimate. A struggle between regions could be even more debilitating than the struggle between nations has been.

The contemporary quest for world order will require a coherent strategy to establish a concept of order within the various regions and to relate these regional orders to one another. These goals are not necessarily self-reconciling: The triumph of a radical movement might bring order to one region while setting the stage for turmoil in and with all others. The domination of a region by one country militarily, even if it brings the appearance of order, could produce a crisis for the rest of the world.

A world order of states affirming individual dignity and participatory governance, and cooperating internationally in accordance with agreed-upon rules, can be our hope and should be our inspiration. But progress toward it will need to be sustained through a series of intermediary stages.

To play a responsible role in the evolution of a 21st-century world order, the U.S. must be prepared to answer a number of questions for itself: What do we seek to prevent, no matter how it happens, and if necessary alone? What do we seek to achieve, even if not supported by any multilateral effort? What do we seek to achieve, or prevent, only if supported by an alliance? What should we not engage in, even if urged on by a multilateral group or an alliance? What is the nature of the values that we seek to advance? And how much does the application of these values depend on circumstance?

For the U.S., this will require thinking on two seemingly contradictory levels. The celebration of universal principles needs to be paired with recognition of the reality of other regions’ histories, cultures and views of their security. Even as the lessons of challenging decades are examined, the affirmation of America’s exceptional nature must be sustained. History offers no respite to countries that set aside their sense of identity in favor of a seemingly less arduous course. But nor does it assure success for the most elevated convictions in the absence of a comprehensive geopolitical strategy.

Henry Kissinger

online.wsj.com/articles/henry-kissinger-on-the-assembly-of-a-new-world-order-1409328075

*Dr. H. Kissinger served as national security adviser and secretary of state under Presidents Nixon and Ford. Adapted from his book „World Order,” to be published Sept. 9 by the Penguin Press.

Robin Williams, Ebola i Illuminaci

Illuminati Robin Williams

Przeglądając wpisy na jednym z najpopularniejszych forów internetowych w USA, Godlikeproductions.com, trafiłem na coś, co mnie zaszokowało. 11 sierpnia (poniedziałek) o godzinie 3:22 rano komentujący ChvyV8Bldr zamieścił krótki wpis: „Ktoś dobrze znany w Hollywood powyżej 50-tki, ale nie 60-tki, umrze przed sobotą”. Dodał: „bardzo dobrze znany, nie starszy niż 60”… Kilka godzin później Robin Williams popełnia rzekome samobójstwo. 

Oczywiście rozgorzała dyskusja, gdyż mimo, że ChvyV8Bldr pomylił się ograniczając wiek do lat 60, to i tak wpis był niesamowity. Na tym się nie zakończyło, w kolejnych wpisach ChvyV8Bldr dodał, że w następnej kolejności, pod koniec tego tygodnia, umrze jakaś znana biała kobieta. Zaczął też podawać daty śmierci osobom, które się o to pytały, oraz warunki w jakich to nastąpi (wypadek rowerowy, samochodowy – w Hondzie itd.). Dodał jednak, że swoje jasnowidzenia traktuje jako zabawę (ładna mi zabawa, samo to świadczy o tym, że jest psychopatą).

Ostatecznym potwierdzeniem jego niezwykłych zdolności ma być katastrofa kolejowa, która niedługo się wydarzy w USA.

ChvyV8Bldr twierdzi, że ma zdolności jasnowidzące i jeszcze w szkole przewidział śmierć psa swojego wuja, a potem podał dokładną datę śmierci sąsiada, co się potwierdziło. To, że umrze ktoś znany w Hollywood, ujawniło mu się we śnie.

Pojawiły się przypuszczenia, że to sam ChvyV8Bldr jest mordercą, że może jest to rosyjski agent, albo w ogóle, że Robin Williams żyje, tylko jak wiele znanych zmarłych osób siedzi już w schronie czekając na Armageddon. Nikt jednak nie wyraził przypuszczenia, że Williams jest ofiarą mordu rytualnego Illuminati, i że jak wszystko co robią, musi być zapowiedziane.

Na to może wskazywać jeszcze bardziej szokujący wpis DigInTheCrates na forum dyskusyjnym ign.com. Wpis został zamieszczony 9 sierpnia (piątek) o godzinie 9:40 rano, a jego tytuł brzmiał „Ludzie, czy jesteście przygotowani na to, że Robin Williams niedługo umrze?”. http://www.ign.com/boards/threads/are-people-bracing-themselves-for-the-fact-that-robin-williams-will-die-soon.454158743/
DigInTheCrates wyjaśnił, że przewiduje rychłą śmierć Williamsa z uwagi na jego zły stan zdrowia i że nie planuje jego zamordowania (Williams wtedy jeszcze żył).

Komentarze znów ożyły zaraz po śmierci Williamsa, oczywiście z podejrzeniami, że to DigInTheCrates zamordował aktora. Pojawiły się też przypuszczenia, że jest on członkiem Illuminati.

To, że Robin Williams sprzedał się żydowskiej masonerii najwyższego stopnia zwanej Illuminati, nie ulega wątpliwości. Cały przemysł rozrywkowy jest w ich rękach, jest on narzędziem do podboju świata i deprawacji tzw. „gojów”. Bogiem Illuminati jest szatan, dlatego też każdy aktor czy piosenkarz, który podpisuje z nimi kontrakt musi stać się satanistą. Operują symbolami, stosują je do programowania umysłów i to artyści mają za zadanie wykonywanie ich instrukcji, gdyż im to najłatwiej jest wniknąć w nasze umysły, jako że pojawiają się na ekranach kin i telewizorów.

Robin Williams

Dlaczego Robin Williams mógł być niewygodny dla Illuminati? Siedział w internecie, czytał, publikował także anonimowo, sam się przyznaje do anonimowych wpisów na Facebooku, na Godlikeproductions ktoś przypomniał, że i tam się udzielał. Wystarczy poczytać jego blog: „This train goes way off the track towards GMOs, Chemtrails, New World Order, Human Trafficking and a slew of other horrendous issues that pull my interests away” – „ten pociąg [o swoim umyśle] zjeżdża z toru w kierunku GMO, chemtrailsów, NWO, handlu ludźmi i mnóstwa innych okropnych spraw, które odciągają moją uwagę”.

Robin-Williams-9

Robin Williams wiedział więcej niż większość z nas, nie zapominajmy, że miał bezpośredni kontakt z najwyższymi sferami Illuminati – był na przykład przerażony jedną z wypowiedzi któregoś z Rockefellerów. Można być niemal pewnym, że przygotowywał się do obwieszczenia światu czegoś niezwykle ważnego. Czego?

Pamiętamy w jakich warunkach „zmarł” Michael Jackson? Było to podczas „pandemii” świńskiej grypy. Choć podane niżej źródła mogą być dezinformacją, to ja osobiście wiem, że nie są nią do końca.

Michael Jackson miał kontakt z dziennikarką Jane Burgermeister, nie zaprzeczyła temu, ale nie chciała mówić o szczegółach. Była zaskoczona, że o tym wiem. Jackson chciał ostrzec świat przed ludobójstwem skażonymi szczepionkami, na skalę jakiej ludzkość jeszcze nie widziała. Z takim wsparciem Jane Burgermeister sama powstrzymałaby Illuminati przed tą zbrodnią. Na szczęście nawet bez Michaela Jacksona udało się zapobiec szczepionkowej tragedii w 2009 r., lecz teraz dzieje się to samo, na jeszcze większą skalę. Illuminati ucisza wszystkich, którzy by mogli im przeszkodzić. Sprawy kryminalne założone przeciwko zbrodniarzom w 2009 roku zostały po cichu umorzone, zbrodniarka Margaret Chan (prawdopodobnie z żydowskiego rodu Illuminati Khan) nadal kieruje Światową Organizacją Zdrowia (WHO), podległą jak i cały ONZ mafii Rotszyldów i Rockefellerów.

Co było tą „denerwującą wypowiedzią” Rockefellera, która tak rozstroiła Robina Williamsa? Czyżby chodziło o Ebolę? Jeśli tak, to czy widząc jaki jest stan psychiczny Williamsa i wiedząc, że „on wie”, Illuminati mogliby mu pozwolić na ostre działanie? Wstępując w ich szranki, jak każdy mason jest się zobowiązanym do posłuszeństwa – pod karą śmierci. I tę karę śmierci mu wymierzono. Przy czym, jak we wszystkich działaniach, Illuminati zapowiedziało to w formie „jasnowidzenia”. Ich dezinformatorzy już ostro działają, podając, że Williams mógł mieć Ebolę…

Zobaczymy, czy w tym tygodniu jakiś pociąg w USA się wykolei. Nawet jeśli się to stanie, to nie znaczy to, że na Godlikeproductions i Ign.com publikują jasnowidze. Kto ma w ręku systemy informatyczne sterujące pociągami? Kto je testował niedawno w Polsce, gdzie doszło do tragicznego wypadku pod Szczekocinami? Kto kręci Unią Europejską, NATO i całym tzw. „blokiem zachodnim” jak nie Illuminati?

ChvyV8Bldr podawał wielokrotnie, że wpisu dokonał o godz 3:22.

322 to jeden z symboli satanistycznych, występuje nawet na logo Skull & Bones: http://server2.trutube.tv/files/photos/1380735656d27050_l.jpg

Skull&Bones322

Sądzę, że ChvyV8Bldr był oddelegowany do dokonania tego wpisu, być może był jedną z osób, która dokonała rytualnego mordu na Williamsie. DigInTheCrates jest być może tą samą osobą.

Zagrożenie Ebolą, a właściwie cały medialny (też Illuminati) szum wokół niej, wskazuje na to, że niedługo, może już jesienią, planowany jest frontalny atak na ludzkość. Nie dajmy się oszukać zbrodniarzom, nie dajmy się zaszczepić czy poddać kwarantannom – co oznacza de facto stan wojenny z bezkarną likwidacją opozycji. Pod hasłem śmiertelnej choroby można zabić każdego, można wyczyścić całą ludzkość z tych co za dużo wiedzą. Po co nas się wszędzie podsłuchuje, dlaczego NSA gromadzi rekordy w bazie danych na każdego mieszkańca Ziemi? Po to, by przez analizę wypowiedzi móc wyselekcjonować tych, co za dużo wiedzą, i za jednym zamachem wszystkich usunąć „epidemią”. Nie tylko tych zresztą, wszak jeden z doradców Obamy ds. zdrowia, illuminacki zapewne żyd, Eric Pianka, już w 2006 roku stwierdził, że Ebola jest najlepszą formą wyczyszczenia globu – mowa o ponad 6 miliardach ludzi! Pianka wprost piał, że wirus Eboli jest tak doskonały, że zabija 9 na 10 osób.

Czy Robin Williams, który bez wątpienia był człowiekiem wrażliwym, wiedząc co się dzieje, milczałby?

robin williams

A propos Eboli, zróbcie sobie duże zapasy witaminy C oraz kilka buteleczek MMS, to może ocalić wasze życie. Jak wiemy, Unia Europejska zakazała sprzedaży nie tylko MMS, ale wielu innych substancji wirusobójczych z wyciągiem z czosnku włącznie! Przypadek?

Pierwszą bronią z wirusami jest także zapper, który często stosowany może zapobiec infekcji. Prawdopodobnie (linki poniżej) nawet zainfekowanego Ebolą człowieka można wyleczyć w ciągu kilku dni, podając duże ilości witaminy C (do pół kilograma dziennie). Wiadomo, że MMS zabija wszystkie wirusy, bakterie i inne pasożyty w ciągu kilku godzin. Zapper w kilka minut, ale tylko tam, gdzie dociera prąd. Nie dajcie się nabrać na żadne srebro koloidalne, które zabija wyłącznie bakterie!

Uaktualnienie:

Wczoraj [12 sierpnia 2014 r.] zmarła aktorka Lauren Bacall, żona i ekranowa partnerka Humhpreya Bogarda, 89 lat.

Lauren Bacall

Humprey Bogart_Lauren Bacall

Wygląda to na kolejne potwierdzenie „przepowiedni” ChvyV8Bldr. Co za problem załatwić starszą panią? Tym bardziej, że była także (illuminacką?) żydówką (wł. Betty Joan Perske) i ostatnio pracowała z Williamsem!

Lauren Bacall

„Ostatnią rolą Bacall było użyczenie głosu jednej z postaci w serialu animowanym „Family Guy”: http://www.fakt.pl/gwiazdy/lauren-bacall-nie-zyje,artykuly,481189.html. Czyżby kontakt z Robinem Williamsem był toksyczny?

Monitor-Polski.pl