Górnicy, pamiętajcie, że rozmawiacie tak naprawdę z terrorystą. I nie ma takiej umowy, której ten wilk w owczej skórze nie złamie

polska

Gdy piszę te słowa [12.01.2015] żony protestujących są w drodze do Warszawy, żeby rodzinnie zamanifestować solidarność i wzmocnić górniczy protest. Przywódcy związkowi, po zerwanych wczoraj rozmowach, zapowiadają eskalację protestu. Uważnie śledziłem dzisiaj rano, między 7 i 8, tefałenowski przekaz na temat górniczego protestu. Wyglądało na to, że Jarosław Kuźniar nie miał jeszcze wszystkich instrukcji na temat linii propagandowej, która będzie obowiązywała w tej sprawie…

Rozmawiając w porannej audycji z jednym z przywódców górniczej Solidarności, jak zwykle próbował lekceważyć rozmówcę i jak mantrę powtarzał, że nie możemy dopłacać do zadłużonych kopalń. I że lepiej wysłać na bruk 5 tysięcy osób niż całą Kompanię Węglową. Nie przyjmował do wiadomości żadnych argumentów z drugiej strony. Jednak po chwili na wizji pojawił się funkcjonariusz Kamil Durczok i w krótkich żołnierskich słowach zbeształ stronę rządową za całokształt, wyśmiał czwórkę negocjatorów z pełnomocnikiem Wojciechem Kowalczykiem na czele, pochylił się nad losem rodzin górniczych i zakończył, że współczuje Ewie Kopacz, bo nie ma żadnego wsparcia we własnym rządzie. A tak w ogóle, to wicepremier Piechociński od początku powinien siedzieć za stołem rokowań z górnikami, a nie tchórzyć i ukrywać się przed całym światem.

Wygląda na to, że wszystko, co napisałem we wczorajszym artykule redakcyjnym, sprawdza się. Doktor Ewa to kompletna idiotka, która w gruncie rzeczy nic nie rozumie, co się wokół dzieje. Wywołała jednak pożar na Śląsku i dość mocno zirytowała tym faktem Bronisława Komorowskiego, a właściwie jego gabinet „korporacyjnych” cieni, który doskonale zdaje sobie sprawę, czym pachnie eskalacja konfliktu rząd–górnicy na Śląsku. Dlatego funkcjonariusz Durczok, ubrany w czarny garnitur i koszulę, wyszedł przed szereg i zaczął gasić pożar. Instrukcje, które przedstawił Kopaczowej i „przyjazna” dłoń wyciągnięta w kierunku górników były aż nadto przejrzyste.

„Korporacyjnym” strach zajrzał w oczy i zaczął się wyścig z czasem. Jak stanie cały Śląsk, to będzie pozamiatane.

Nie ukrywam, że kibicuję wam, górnikom w Brzeszczach i w innych kopalniach. Jednak już za chwile staniecie oko w oko z potężnym lewiatanem III RP. Pytania pozostają otwarte: ilu waszych przywódców jest de facto skorumpowanych z władzą. To po pierwsze. I jakie ustępstwa władzy jesteście gotowi zaakceptować, żeby zakończyć protest. Mam nadzieję, że żadne.

Szacunek ludziom ciężkiej, niewolniczej pracy
Szacunek ludziom ciężkiej, niewolniczej pracy

Wiem, że to marzenie ściętej głowy i nie chcę być złym prorokiem, ale Komorowski z „korporacyjnymi” jeszcze raz pewnie was (i nas) ogra. Ale z punktu widzenia Polski jeszcze w tym tygodniu cały Śląsk powinien strajkować. Wszystko, co jeszcze pozostało z tej wielkiej masy upadłościowej, musi stanąć. Wasze kobiety nie powinny jeździć do Warszawy. Szkoda czasu, pieniędzy i zdrowia. Są potrzebne na Śląsku.

Pamiętajcie, że rozmawiacie tak naprawdę z terrorystą. I nie ma takiej umowy, której ten wilk w owczej skórze nie złamie.

Maciej Rysiewicz

Maciej Rysiewicz

3obieg.pl

 

Jedyna szansa na nadkruszenie betonowej władzy to rewolta społeczna — analiza Macieja Rysiewicza

strajk górników

Nie ma co liczyć na zmianę władzy w Polsce w wyniku tzw. wyborów. Kartka wyborcza służy urzędującemu betonowemu układowi PO-PSL z SLD w tle, który pilotują z tylnego siedzenia znacznie potężniejsze moce rodem z „korporacji WSI” wyłącznie do legitymizowania przed społeczeństwem fałszywego stanu posiadania i przewagi na polskiej arenie politycznej.

To jest obrazek dla gawiedzi, ale oczywiście bardzo potrzebny, bo wszyscy, z prasą prawicową włącznie, mogą zastanawiać się, czy PiS zdobędzie 231 mandatów w Sejmie, a Korwin przekroczy próg wyborczy albo odwrotnie. Puste gadanie.

Takie myślenie zostało ostatecznie kompletnie skompromitowane, bo tylko człowiekowi niedorozwiniętemu umysłowo może się wydawać, że wybory, które przeprowadzane są w „kraju nad Wisłą”, są demokratyczne, uczciwe, transparentne i można dalej dopisywać kolejne górnolotne przymiotniki. PKW ujawniła wszem i wobec, jak liczy się głosy, i jeśli ktoś uważa, że to się zmieni, bo prezydent Komorowski zaordynuje przezroczyste urny i monitoring w każdym lokalu wyborczym, ten zwykły kiep. Przepraszam za brzydkie słowo. Wybory można fałszować na wiele różnych sposobów: na dole, na górze, pionowo i poziomo. A prezes Kaczyński osobiście rozwiał nadzieje, że PiS może skontrolować każdą komisje wyborczą. Sam słyszałem, albo gdzieś przeczytałem.

Dlatego jedyna szansa na nadkruszenie „betonowej władzy” to rewolta społeczna. A tę rewoltę może zapoczątkować już tylko Górny Śląsk. Bo jeszcze tylko tam pozostała nam po „real-socu” wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. I dodajmy, w miarę nieźle zorganizowana pod sztandarami związków zawodowych. Inna sprawa, na jaką skalę przywódcy tych związków, myślę tu przede wszystkim o Solidarności, są, użyję określeń z epoki minionej, inwigilowani, motywowani i sterowani przez „korporację WSI”… Biorąc pod uwagę różne deklaracje wypowiadane przez Piotra Dudę i nałożenie ich na rzeczywiste czyny mas związkowych, może być dość nieciekawie. Casus Bolka nie musi być całkowicie odosobniony. Ja w każdym razie do Piotra Dudy już dawno utraciłem zaufanie, bo facet miał kilka bardzo ważnych powodów od 2010 roku, żeby uderzyć oskardem w polski stół i pokazać Tuskowi, gdzie raki zimują – choćby przy ustawie dotyczącej wydłużenia wieku emerytalnego do 67 lat. Kończyło się na gadaniu i, w ostatecznym rozrachunku, na dalszym okradaniu przez „Korporację” naszego nieszczęśliwego kraju.

Na szczęście Duda może się zorientować, że trzeba czasem zatańczyć nie tak, jak mu „Korporacja” gra, i nie uda mu się rozmydlić gniewu tłumu. Szanse są niewielkie, ale są.

Pisząc te słowa, mam świadomość, że właśnie na Śląsku – pod ziemią i na powierzchni – strajkuje już blisko 2500 górników i pracowników kilku kopalń. Jak wiemy, rząd Ewy Kopacz zapowiedział, że w ramach planu naprawczego zadłużonej Kompanii Węglowej zamierza zlikwidować kopalnie: Brzeszcze w miejscowości o tej nazwie, Bobrek-Centrum w Bytomiu, Sośnica-Makoszowy w Gliwicach i Zabrzu oraz Pokój w Rudzie Śląskiej. W tej chwili dotarła do mnie wiadomość, że o godzinie 15 w sobotę 10 stycznia ma jednak dojść do spotkania strony rządowej ze związkowcami w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. Nie ukrywam, że mam szczerą nadzieję, że strony nie dojdą do żadnego porozumienia. I powtórzę w tym miejscu jeszcze raz: Jeżeli w jakikolwiek sposób możemy spróbować po 25 latach metodycznego niszczenia i rozkradania Polski obalić III RP, to tylko przy pomocy masowego protestu społecznego. A sygnał do takiego masowego protestu może zostać nadany już tylko z Górnego Śląska. Nie z Poznania, nie z Gdańska, jak drzewiej bywało, nie z Warszawy, która gnije w systemowym oportunizmie i społecznym łajdactwie, ale właśnie ze Śląska.

Muszę mieć nadzieję, że Ślązacy, którzy podobno od lat stanowili w przeważającej większości elektorat Platformy Obywatelskiej, już wiedzą, że do liter „PO” trzeba dopisać jeszcze następne: „…LSKA” — i urwać łeb tej hydrze, która niszczy nasz kraj.

Rodziny strajkujących górników. 2015
Rodziny strajkujących górników. 2015

W ogóle mnie nie interesuje argument, że kopalnie są nierentowne. Nawet gdyby tak było, w co nie wierzę, w tej rozmowie nie chodzi o rentowność kopalń, ale o bezpieczeństwo energetyczne Polski. I nie mam więcej nic do powiedzenia na ten temat. Dlatego doktor Ewie trzeba szybko wybić z głowy majaki o Margaret Thatcher. Niech stracę, ale jestem w stanie dostarczyć pani premier biografię najsłynniejszej damy z Downing Street, ale tylko pod jednym warunkiem: że będzie tę książkę mogła sobie czytać w długie więzienne wieczory, powiedzmy w Fordonie albo na Mokotowie.

[Z ostatniej chwili. Sobota, 10 stycznia 2015 r., godzina 17.00. Piszę ten tekst na raty i właśnie dotarła do mnie niedobra wiadomość. Oto prezydent Bronisław Komorowski zaniepokojony rozwojem sytuacji na Śląsku wezwał premier Kopacz, by ta w trybie pilnym przedstawiła mu plany „restrukturyzacji” w Kompanii Węglowej. Niestety to zła wiadomość. Bo jeśli ktoś lekceważy prezydenta Komorowskiego, ten myli się okrutnie. To oczywiście pionek, ale pionek „korporacyjnych”, a tych na pewno nie wolno lekceważyć. I skoro Komorowski wystosował takie wezwanie do Kopacz, tzn. że „Korporacja” właśnie przystąpiła do działania i spróbuje wyciszyć strajki górników za wszelką cenę. Pewnie znowu przyda się przewodniczący Piotr Duda…].

[Z ostatniej chwili. Sobota, 10 stycznia 2015 r., godzina 20.00. Właśnie dotarła do mnie dobra wiadomość. Rozmowy z delegacją rządową zostały zerwane, a szef śląsko-dąbrowskiej “Solidarności”, Dominik Kolorz, powiedział do kamer telewizyjnych, że „górnicy już nigdy nie dadzą zrobić się w ciula”. Sam słyszałem!].

Dominik Kolorz zapowiedział zaostrzenie protestu od poniedziałku, tj. 12 stycznia 2015 roku. Jeśli Kolorz powiedział prawdę, to… “Korporacja” może mieć problem.

I to jest nasza nadzieja!

Maciej Rysiewicz

Dziennikarz obywatelski, twórca portali „Bobowa Od-Nowa” oraz „Gorlice i Okolice” w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism „Kalendarz Pszczelarza” i „Przegląd Pszczelarski”. Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu).

3obieg.pl