Gejowskie party i kokaina w apartamencie sekretarza bliskiego współpracownika papieża. Egregor katolicki, który jest immanentną częścią matrixa, rozpada się…

Jeszcze nie przebrzmiało echo oskarżenia kard. George’a Pella o przemoc seksualną na nieletnich, a już Stolicą Apostolską wstrząsa kolejny skandal. Próbowano go ukrywać przez kilka miesięcy, ale sprawa się wydała i znów zajmuje czołówki światowych mediów.

Mniej więcej dwa miesiące temu żandarmeria watykańska wkroczyła do apartamentów sekretarza jednego z Bardzo Ważnych Monsignorów, jednego z najbliższych współpracowników papieża. W apartamencie znaleziono kokainę. Jak wyznał aresztowany sekretarz, używał jej podczas gejowskich party, jakie organizował w budynku Sant’Uffizio, czyli Kongregacji Doktryny Wiary, tej samej, na której czele stał przez lata emerytowany papież Joseph Ratzinger – Benedykt XVI, lider konserwatywnego skrzydła Kościoła. Na szczęście, zamiast do więzienia ksiądz sekretarz trafił na odwyk do rzymskiej kliniki. Po kilku tygodniach postanowiono, by nie powracał do Watykanu i wysłano go do klasztoru na „okres refleksji i reedukacji”.

Niestety, tym klasztorem okazała się stolica świętego Benedykta, Patrona Europy, czyli klasztor na Monte Cassino. Kilkanaście miesięcy temu opat tego klasztoru, Pietro Vittorelli, został aresztowany, za sprzeniewierzenie ponad pół miliona euro, przeznaczonych na dobroczynność. Pieniędzy tych użył na podróże po świecie, głównie do Brazylii, w poszukiwaniu uciech homoseksualnych. Klasztor zdobył złą sławę właśnie ze względów obyczajowych.

(Dygresja: nowy przeor wydał zezwolenie na postawienie wesołego miasteczka pod klasztorem, na drodze prowadzącej do Cmentarza Żołnierzy Polskich. Mimo protestów organizacji polonijnych wesołe miasteczko stało tam przez wiele miesięcy; teraz przeor planuje pobierać opłaty za przejazd drogą, prowadzącą do klasztoru i Cmentarza Polskiego).

Nic więc dziwnego, że nieszczęsny ksiądz, zamiast „wrócić do siebie” w klasztorze w Monte Cassino znów wpadł kłopoty i to na tyle ciężkie, że odbiło się to bardzo poważnie na jego zdrowiu i obecnie przebywa w Poliklinice Gemelli.

http://m.ilmessaggero.it/primopiano/articolo-2532960.html

Oczywiście media włoskie zadają teraz różne niewygodne pytania: dlaczego ta afera była ukrywana przed papieżem przez dwa miesiące?

Dlaczego Bardzo Ważny Monsignore, którego sekretarz był kokainomanem i aktywnym gejem, wykorzystującym pomieszczenia kurialne do orgietek, w ogóle „niczego nie zauważył”, mimo że, jak oświadczył, „często pracowali razem do późna”.

Co się dzieje w Stant’Uffizio, dawnej inkwizycji? Najpierw ksiądz Krzysztof Charamsa, b. sekretarz Międzynarodowej Komisji Teologicznej w Kongregacji Doktryny Wiary i teraz ów ksiądz i jego mało spostrzegawczy przełożony?

https://www.ilfattoquotidiano.it/2017/06/28/vaticano-fermato-un-monsignore-festini-gay-e-droga-nel-palazzo-del-santuffizio/3691426/

Kuria rzymska miała być zreformowana? No tak, ale do reformy jej finansów wybrano kard. Pella, choć wiedziano o jego ambiwalentnej postawie w aferach pedofilskich w Kościele australijskim (1 ksiądz na 7 okazał się pedofilem, wg. oficjalnych danych Komisji Federalnej).

Papież Benedykt XVI skarżył się na potężne „lobby homoseksualne” w Watykanie, ale nie powiedział, kto je tam zaprowadził i otaczał opieką.

Jak więc widać przed papieżem Franciszkiem stoi jeszcze wiele wyzwań. Po każdej kolejnej aferze mnożą się pytania, czy im podoła.

http://m.ilmessaggero.it/primopiano/articolo-2532960.html

Jacek Pałasiński

źródło: facebook.com/jacek.palasinski/

Reklamy

Kamień węgielny. Mój bunt przeciw hipokryzji Kościoła – Krzysztof Charamsa

Książka Krzysztofa Charamsy „Kamień węgielny. Mój bunt przeciw hipokryzji Kościoła” stanie się dla gorliwych polskich katolików potężnym wstrząsem mentalnym, immanentnie wpisującym się zarówno w wydarzenia apokaliptyczne (gr. apokalypsis = zdjęcie zasłony) w naszym kraju, jak i w Wielką Pobudkę Słowian, gdyż dzisiejsi polscy katolicy to jutrzejsi Polacy RODacy Słowianie… 🙂 TAW

Kamień węgielny kładzie się jako pierwszy – to na nim opiera się cała konstrukcja budynku. Coming out Krzysztofa Charamsy, dokonany w październiku 2015 roku, jest kamieniem węgielnym w jego życiu. W pełnym rozkwicie kariery teologicznej na najwyższych szczeblach w Watykanie Charamsa zdecydował się obnażyć hipokryzję Kościoła katolickiego, instytucji, która od wieków wykorzystuje seks jako narzędzie pozwalające zapewnić jej władzę nad ludźmi.

Przez nakazy, doktrynę i spowiedź Kościół reglamentuje radosne przeżywanie tego podstawowego wymiaru egzystencji. Wymusza na kobietach podporządkowanie się mężczyznom, a osoby homoseksualne dyskryminuje, traktuje jak trędowatych, wyniszcza. Unieszczęśliwia ludzi.

Wszystko to skrywane jest pod płaszczykiem utkanym z hipokryzji, ponieważ – jak twierdzi Charamsa – głęboko homofobiczne katolickie duchowieństwo samo w dużej mierze składa się z homoseksualistów.

Stłumiona i zepchnięta do podziemi seksualność ludzi Kościoła, zmuszonych do respektowania niezgodnego z ludzką naturą nakazu obowiązkowego celibatu, nierzadko staje się przestrzenią, w której mnożą się nadużycia i przemoc pedofilska.

Charamsa w „Kamieniu węgielnym” pragnie wstrząsnąć sumieniami i zapoczątkować odnowę Kościoła katolickiego, w który wciąż jeszcze chce wierzyć…

źródło: https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/kamien-wegielny-krzysztof-charamsa-422#.WRv1mt8wgwg

Czego w sprawie ks. Krzysztofa Charamsy nie dowiesz się ani z lewackich, ani z katolickich mediów…

charamsa_mem

Rozwalić od środka tak silną strukturę jak Watykan, może tylko Polak… Znany dotychczas jedynie w watykańsko-masońskich kręgach ks. dr Krzysztof Charamsa w ciągu jednej godziny stał się postacią historyczną. Wszedł bowiem w rolę iskry, która sprawnie odpaliła lont pod bliskim już wybuchem ostatniej w dziejach Kościoła katolickiego – apokaliptycznej, kończącej jego dzieje – od dawna przygotowywanej… schizmy.

Jeśli ktoś myśli, że za tą misternie zaplanowaną, czasowo z ważnymi wydarzeniami ściśle zsynchronizowaną (w Rzymie: synod; w Polsce: próba przepchnięcia ustawy o uzgodnieniu płci, zbliżające się wybory) oraz wielopoziomowo i metodycznie, po mistrzowsku precyzyjnie odpaloną medialno-piarowską akcją stoi jeden człowiek – ten nic z tego, co się właśnie wydarza, nie rozumie.

charamsa-tygodnik-powszechny

Nie trzeba być watykanistą, politologiem czy historykiem, by dostrzec przemawiające z medialnej tuby namiętnymi ustami ks. Charamsy bardzo konkretne interesy jakiegoś bardzo potężnego i wpływowego, równie konkretnego środowiska. Chodzi oczywiście o watykańskie homolobby, całkowicie zinfiltrowane przez watykańską, a w istocie ogólnoświatową przecież, masonerię.

Ks. Charamsa był zapewne od dawna na ten przyczółek operacyjnie prowadzony, a uprzednio: metodycznie i taktycznie, doskonale z tysiąca podobnych mu istot wyselekcjonowany. Ważną tu bowiem rolę odgrywają tak zupełnie nieistotne medialnie szczegóły jak inteligencja, wykształcenie, pochodzenie (katolicka, „homofobiczna” Polska, ojczyzna konserwatywnego Jana Pawła II), status (prestiżowe stanowisko sekretarza współczesnej Świętej Inkwizycji) czy powalająca kobiety i mężczyzn figura filmowego amanta – wyjęta wprost z modowego wybiegu lub i z samego Hollywood.

charamsa

charamsa

charamsa

I gdyby nawet rzeczony nasz bohater protestował przed tego typu obrotem koła Bożego Młyna, byłby do takiego obrotu rzeczy po prostu zmuszony, gdyż zarówno braci z lóż, jak i z łóż wiąże na wieki jedno: fotograficzna i filmowa dokumentacja ich nie zawsze publicznych poczynań.

charamsa

Wygląda więc to wszystko na bardzo przemyślaną i od dawna planowaną, zintegrowaną akcję próby masońskiego zamachu stanu w Watykanie. I jeśli wierzyć watykańskim kuluarowym plotkom, jakoby dokument końcowy (wersja po myśli homolobby i masonerii) startującego dziś Synodu Biskupów ds. Rodziny był już od wielu miesięcy przygotowany i tylko czekał na papieską posynodalną ratyfikację – całość zaczyna nabierać właściwych proporcji i puzzle powoli wpadają na swoje miejsce.

O tym bowiem, że ten właśnie synod jest oczkiem w głowie głównych watykańskich macherów, wiadomo nie od dzisiaj. Wiadomo nie od dzisiaj również i to, iż od wielu już miesięcy ultrakonserwatywni kardynałowie, biskupi i księża skupieni wokół idei inspirowanych z kręgów Bractwa św. Piusa X przygotowują oficjalne wystąpienie przeciwko papieżowi Franciszkowi – wraz z finalnym i uroczystym ogłoszeniem go heretykiem i antypapieżem.

Czekają tylko na bardzo mocny – bo doktrynalny – argument przeciwko niemu, a takim byłby bez wątpienia podpisany przez papieża „modernistyczny” posynodalny dokument końcowy umożliwiający udzielanie komunii świętej sakramentalnym krzywoprzysiężcom (złamanie przysięgi małżeńskiej jest w dotychczasowej doktrynie KK grzechem ciężkim) czy osobom żyjącym w wolnych związkach (w tym również w związkach homoseksualnych), czy choćby dopuszczający stosowanie w niektórych przypadkach (zagrożenie AIDS w krajach nierozwiniętych) antykoncepcji.

Jeden z patronów liberalnego skrzydła – „tęczowy” kardynał (gorący zwolennik aborcji i „homomałżeństw”) Godfried Danneels (ur. 1933), były prymas Belgii. Fot. chiesaepostconcilio.blogspot.it

Gdyby startujący dziś synod rzeczywiście zakończył się zwycięstwem liberalnej, „modernistycznej” frakcji Watykanu, droga do ogłoszenia ostatniej w dziejach Kościoła katolickiego schizmy stanęłaby już otworem.

Gdyby jednak i tym razem widzialny rozłam w Kościele się nie dokonał, jego erozja i tak jest już aż nadto widocznym i przez nikogo niekwestionowanym dziś faktem, który już wkrótce i tak musi doprowadzić do oficjalnego rozpadu widzialnej struktury tej dwutysiącletniej instytucji. Musi doprowadzić, ponieważ Przestrzeń nie udźwignie na dłuższą metę permanentnie utrzymywanego, tak wysokiego napięcia społecznego.

Nieoficjalnie duchowa schizma i tak już się dokonała, gdyż tysiące katolickich księży i biskupów, również wielu kardynałów, od dwóch już lat żyje w wewnętrznej hipokryzji: podczas mszy świętej modlą się za biskupa Rzymu i przed wiernymi uznają jego zwierzchność, zaś poza ich oczami i wbrew własnym publicznie wypowiadanym słowom, kwestionują jego władzę i uznają go za jawnego heretyka i antypapieża. Bardzo wymowne dekadenckie memento oraz apokaliptyczne signum temporis.

Ultrakonserwatywny kardynał Raymond Leo Burke (ur. 1948) - młot na "heretyka, antypapieża" Franciszka . To on stanie na czele ostatniej schizmy w dziejach Kościoła katolickiego
Konserwatywny kardynał Raymond Leo Burke (ur. 1948) – młot na „heretyka”, „antypapieża” Franciszka. To on zapewne stanie na czele ostatniej schizmy w dziejach Kościoła katolickiego

kard-raymond-leo-burke

Cardinal Raymond Burke
Kard. Raymond Leo Burke

Czas już znacznie – jak wszyscy widzimy – przyspieszył, wydarzenia zaczynają nabierać tempa i już wkrótce mogą zacząć dziać się lawinowo…

TAW

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/10/04/czego-w-sprawie-ks-krzysztofa-charamsy-nie-dowiesz-sie-ani-z-lewackich-ani-z-katolickich-mediow/

O zbliżającej się Ostatniej Wiekiej Schizmie w dziejach Kościoła katolickiego coraz głośniej. Watykanista Xavier Rynne potwierdza groźbę schizmy i demaskuje „wielką manipulację proceduralną podczas synodu”:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/10/06/watykanista-xavier-rynne-o-grozbie-schizmy-i-wielkiej-manipulacji-proceduralnej-podczas-synodu/

Wieści z Watykanu:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/wiesci-z-watykanu/