Ziemia jest ludzką fermą, eksperymentem zaawansowanej inteligencji z kosmosu, która manipuluje nami przy pomocy… religii – twierdzi hiszpański eksjezuita Salvador Freixedo

Salvador Freixedo to zbuntowany ksiądz, były jezuita i ufolog w jednym. Wydalony z Kościoła za jego krytykę, zajął się badaniem zjawisk niewyjaśnionych, dochodząc do wniosku, że Ziemia to „ludzka ferma” i eksperyment zaawansowanej inteligencji z kosmosu, która manipuluje nami przy pomocy… religii.
  • Salvador Freixedo to hiszpański ufolog i były ksiądz (jezuita) wydalony ze stanu duchownego za krytykę Kościoła i kleru.
  • Freixedo uważa, że nasza planeta jest miejscem wielkiego eksperymentu prowadzonego przez inteligencję z kosmosu. Ziemię nazywa on „ludzką fermą”, dodając, że być może nigdy nie poznamy zamiarów naszych nadzorców.
  • Jego zdaniem Obcy wprowadzili religie, by kontrolować myślenie mas i sprawdzić, jak wpłynie to na bieg dziejów.

Sędziwy Salvador Freixedo to hiszpański pisarz, ufolog i były jezuita mający za sobą życie pełne kontrowersji oraz konfliktów z Kościołem i władzą. Za krytykę kleru trafił nawet do więzienia w Wenezueli. Gdy wreszcie został wydalony ze stanu kapłańskiego, poświęcił się drugiej pasji – ufologii. Badając z wielkim zaangażowaniem przypadki spotkań z gośćmi z kosmosu, próbował ustalić powody, dla których odwiedzają oni Ziemię. Odpowiedź znalazł. Przynajmniej częściową.

Freixedo był księdzem znanym z krytyki Kościoła

Freixedo urodził się w 1923 r. w małym mieście w Galicji w bardzo religijnej rodzinie. Jego brat i siostra również wybrali służbę Bogu. Salvador jeszcze jako nastolatek rozpoczął nowicjat u jezuitów, a w wieku 30 lat otrzymał święcenia kapłańskie. Od tamtej pory toczył życie z dala od rodzimej Hiszpanii, pracując z młodzieżą na Karaibach i w Ameryce Łacińskiej. Będąc blisko ludzi przekonał się nie tylko o skali społecznych nierówności, ale też o tym, że nauki Kościoła nie idą w parze z jego działaniami. W 1957 r. Freixedo napisał o tym książkę, za którą wydalono go z Portoryko. Na Kubie w 1968 r. napisał kolejną pt. „Mój Kościół śpi”. Publikacja tak rozsierdziła hierarchów, że postanowili usunąć go ze stanu duchownego. Z kolei w jego ojczystej klerykalnej Hiszpanii drukowania dzieła zakazano.

Na początku lat 70. Freixedo, już jako eksduchowny, postanowił zająć się zjawiskami, które interesowały go od zawsze. Chodziło o wszelkie sprawy niewyjaśnione i tajemnicze, a przede wszystkim o UFO. Podróżując po świecie, jeszcze jako ksiądz, poznał wielu świadków podobnych zdarzeń, dochodząc do bardzo kontrowersyjnego wniosku.

Człowiek nie jest panem stworzenia. Manipuluje nami siła niemająca dla nas szacunku, która wykorzystuje nas, tak jak my wykorzystujemy zwierzęta

– pisał.

Jego zdaniem za powstaniem religii stoją jakieś wyższe, ale niekoniecznie boskie siły. Jeśli porównamy channelingi (wiadomości telepatyczne od duchów lub astralnych bytów) czy przekazy od kosmitów z zawartością świętych ksiąg albo orędziami z objawień, okaże się, że zbytnio się one od siebie nie różnią. Gdyby w Biblii lub Koranie w miejsce Boga jako źródła objawień podstawić inteligencję z kosmosu albo równoległego wymiaru, wszystko nabierze zupełnie innego sensu. Izraelici prowadzeni po pustyni przez dziwne światło czy boski rydwan widziany przez Ezechiela to tylko dwie z wielu poszlak sugerujących, że za częścią wydarzeń z Pisma Świętego stał ktoś dysponujący zaawansowaną techniką. Ten sam ktoś – zdaniem Freixedo – odpowiada za podyktowanie Mahometowi Koranu i za działalność wszystkich proroków, którzy mieli do przekazania prawdy objawione.

Informacje udzielane ludziom przez te byty mają zróżnicowany charakter. Zdarza się, że dotyczą nauki. Często kontaktowcy* mówią o kosmosie i pochodzeniu ciał niebieskich. Ci, którzy otrzymują informacje o tematyce religijnej, proszeni są o zakładanie kościołów albo ich reformowanie. Zdarza się jednak, że niektórzy otrzymują przekaz pełen pseudofilozoficznych, absurdalnych treści. (…) Te wypełnione nonsensami komunikaty bywają często uznawane za świętą księgę

– pisał Freixedo.

Wszystko to jest elementem potężnego planu manipulacji. Zdaniem Hiszpana Ziemia znajduje się pod kuratelą innej inteligencji, która prowadzi tu wielkoskalowy, długofalowy eksperyment. Istoty, które za tym stoją, są niczym ziemscy etnografowie badający kultury i religie, tyle że są tysiąckroć potężniejsze i bardziej zaawansowane od nas. Ludźmi nie przejmują się w ogóle, a my jesteśmy na tyle prymitywnym gatunkiem, że uważamy ich plan za wolę Najwyższego.

(…)

autor: Piotr Cielebiaś

całość czytaj na: http://strefatajemnic.onet.pl/ufo/obcy-manipuluja-ludzkoscia-twierdzi-hiszpanski-eks-jezuita-i-ufolog/00kve4

*kontaktowiec (ang. contactee) – osoba twierdząca, że jest w stałym kontakcie z przedstawicielami innej inteligencji.

Reklamy

Abdykacja papieża Franciszka już wkrótce – ujawniają watykańskie źródła

fot. Gregorio Borgia /AP

Gdy 13 marca 2013 r. stojący na balkonie papieskim kard. Bergoglio wypowiedział charakterystyczne „buongiorno”, świat zamarł… Jedni z zachwytu, inni z przerażenia. Pierwszy w historii papież z kontynentu amerykańskiego przejął urząd Świętego Piotra. Przez pierwsze dwa lata pontyfikatu dominująca większość społeczeństwa miała „ubogiego Franciszka” niemalże za papieża marzeń. Zwłaszcza gdy porównywano go z zakłamanym, wykreowanym przez mainstream wizerunkiem poprzednika.

Przez pierwsze dwa lata oblicze papieża zdobiło niemalże wszystkie okładki poważnych i mniej poważnych czasopism. Nareszcie papież, który mówi ludzkim głosem, „papież ubogich”, „duszpasterz”… Niekończące się laudacje. Można było mówić o pewnym hurraoptymizmie wśród wiernych. Ale byli i tacy, którzy od początku wróżyli niebezpieczeństwo. Przyznam… ja do nich nie należałem. Po dwóch latach od wyboru „efekt Franciszka” prysł niczym sztucznie napompowana bańka mydlana. Do pieca dołożył Antonio Socci, który dowodzi, że wybór Bergolio na papieża był nielegalny (por. książka „Non e Francesco”).

socci-non-e-francescoAntonio Socci, To nie Franciszek. Kościół w wielkiej burzy, wyd. Mondadori, 2015

Czyżby świat zrozumiał, kim jest ubrany w populistyczne szaty biskup z Argentyny? Statystyki nie kłamią. Liczba wiernych na środowych audiencjach spadła w ciągu dwóch lat o niemal 68%. Podobnie na modlitwach „Anioł Pański” i innych spotkaniach. Odpływ wiernych od Franciszka jest widoczny gołym okiem. Czym katolikom podpadł duchowny z Buenos Aires? Czyżby i on, podobnie jak nuncjusz Migliore, szykował się do ewakuacji z Watykanu?

Trefne publikacje

Wszystko zaczęło się od „ekologicznej” encykliki „Laduato si”, której bliżej do „zielonego manifestu” czy deklaracji ideowej partii Zielonych lub Greenpeace’u niż do oficjalnego orędzia Namiestnika Świętego Piotra. Papież doskonale wpisał się w lewacką narrację o globalnym ociepleniu, którego nikt nie jest w stanie ostatecznie udowodnić. Encyklika zredukowała nauczanie o jedynym Zbawcy Jezusie Chrystusie do ekologicznej gadki. Niebawem przyjdzie na świat Antychryst. Ukaże się w postaci ekologa i pacyfisty. Bądźcie czujni – w 2007 r. ostrzegał kard. Giacomo Biffi, arcybiskup Bolonii. Nie wiem, kogo kardynał miał na myśli, ale jego profetyzm brzmi znajomo… Ponadto metropolita przestrzegał przed budowaniem tzw. nowego chrześcijaństwa. Czy jego przejawem nie jest pierwsza lewicowa encyklika w historii Kościoła oraz pełna relatywizmu moralnego adhortacja „Amoris laetitia”, która bagatelizuje pojęcie grzechu śmiertelnego oraz zmienia spojrzenie na związki niesakramentalne?

Spolegliwość międzyreligijna

Franciszkowa koncepcja dialogu międzyreligijnego nijak się ma do tej objawionej w Słowie Bożym. Papieski dialog nie opiera się na głoszeniu nawrócenia i budowaniu koegzystencji społecznej, ale na próbie zrównania ze sobą wszystkich religii. W tych poczynaniach radykalnie faworyzuje on islam i religię mojżeszową. Nie sposób wymienić wszystkich sygnałów wskazujących, że zależy mu na połączeniu islamskiej sekty z wiarą w Jezusa Chrystusa. Przypomnę jedynie kilka z nich. W skandalicznym wywiadzie dla francuskiej gazety „La Croix” przyrównał apostołów do… terrorystów z ISIS. Nie sposób nie wspomnieć o całowaniu Koranu czy muzułmańskich stóp podczas wielkoczwartkowych uroczystości, które dało imamom jasną informację, jakoby chrześcijaństwo sprawowało poddańczą rolę wobec islamu.

Franciszek ma krzepę, by uklęknąć przed muzułmanką i ucałować jej stopy, nie mając już siły, by uklęknąć w kościele przed żywym Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Czy Chrystus całował fałszywe księgi lub stopy pogan podczas Ostatniej Wieczerzy? Papież Franciszek przeszedł samego siebie podczas uroczystości wręczenia nagrody im. Karola Wielkiego, gdy u boku Martina Schulza zasugerował, że Europa winna odrodzić się w… islamie. Nie w pogłębionej wierze w Chrystusa. Nie w renesansie sakramentalnego życia, ale w islamie!

Podobnie zachowuje się w kwestii żydowskiej. Nieodwzajemnione służalcze pocałunki rąk rabinów są jedynie tego symbolem. Na szczególną uwagę zasługuje opublikowany niecałe pół roku temu dokument Komisji ds. Stosunków Religijnych, który stawia pod ogromnym znakiem zapytania istotowy, misyjny charakter Kościoła. W dokumencie wyjaśniono, że „dobrzy katolicy”, którzy szanują tak zwany „ekumeniczny dialog z judaizmem”, powinni powstrzymać się od wszelkich prób ewangelizacji Żydów. Stwierdzono wprost, że Kościół katolicki nie przewiduje już nawracania wyznawców religii mojżeszowej, uważając, że chrześcijaństwo jest jakąś formą pochodną judaizmu. A co ze słowami Chrystusa: tylko przeze Mnie pójdziecie do Ojca? Budowanie dialogu międzyreligijnego, innego niż nawracanie i budowanie koegzystencji społecznej, trąci herezją.

Niestety heretyckie, a nawet masońskie próby łączenia wszystkich religii w jedno zostały wyraźnie zaprezentowane w propagandowym spocie, w którym pierwsze skrzypce odgrywał Franciszek. Chrześcijaństwo, islam, judaizm i buddyzm (zaliczany do nonteizmu!) dla biskupa Rzymu wydają się być jednym i tym samym!

Takie kroki bardziej stawiają Franciszka w roli namiestnika Mahometa czy Mojżesza naszych czasów, aniżeli ziemskiego następcy Chrystusa.

Gwiazda popkultury

Zaraz po wyborze księża z Argentyny ostrzegali, że Bergolio bardziej będzie dbał o wizerunek medialny, aniżeli o rzeczywiste budowanie wspólnoty Chrystusa. Wielu nie dowierzało. Po kilku miesiącach te rewelacje potwierdzili jego bliscy współpracownicy oraz konkretne wydarzenia. Papież stał się ulubieńcem mediów, co niestety nie ma realnego przełożenia na skuteczną ewangelizację, nawrócenia, liczbę wiernych w Kościele czy powrót do życia sakramentalnego. Franciszek ma czas na spotkania z Salmą Hayek i przedstawicielami amerykańskich organizacji homoseksualnych, nie znajdując go jednocześnie na spotkanie ze stającą w obronie życia nienarodzonych Mary Wagner.

Stać go było na list do muzułmanów z okazji rozpoczęcia Ramadanu z życzeniami, by okres ten przynosił im obfite owoce duchowe, ale nie stanął ani razu w obronie Asi Bibi, skazanej na śmierć za wierność Chrystusowi – komentuje sprawę publicysta Grzegorz Górny.

Zwrócony w kierunki Mekki, pokornie modlił się w meczecie (w 2014 r.), zapominając o przelewających krew chrześcijańskich wspólnotach, których świątynie już dawno leżą w gruzach. Czy tak postępuje pasterz swoich owiec? Czy pasterz powinien budować swój PR kosztem wiernych będących w niebezpieczeństwie?

To efekt Franciszka – tak z zachwytem tłumaczy poczynania papieża od lat związana ze środowiskami LGBT zakonnica Jeannine Gramick. Efekt Franciszka ma jakieś granice przyzwoitości, które, jak się wydaje, już dawno zostały przekroczone.

Wizerunek papieża walczącego z pedofilią i kościelnymi skandalami, co wbrew kłamstwom mainstreamu czynił Benedykt XVI, nadszarpnęła sprawa abp. Józefa Wesołowskiego. Co ciekawe, delikwent tuż przed rozprawą zmarł na zawał. Dziwne? Czy nie narzuca się na myśl mafijna próba zlikwidowania problemu, który poprzez długie sądowe procesy nadszarpnąłby PR medialnej gwiazdy?

Jedno jest pewne, papież wpada, świadomie lub nie, w pułapkę szukania taniego poklasku wszędzie i u wszystkich. Stał się skupiającą się na opinii długoletnich wrogów Kościoła gwiazdą popkultury, co najwyraźniej mu odpowiada. Takie stanowisko nijak się ma do ewangelicznego: Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom (Łk 6,26).

Masoneria

W 1999 r. kard. Bergolio został honorowym członkiem Rotary International w Buenos Aires. Wkrótce po wyborze na Stolicę Apostolską informacja o papieskich związkach z tą organizacją zniknęła z internetu. Dopiero niedawno na nowo zagościła również na polskich serwerach. Członkostwem Franciszka chwalą się loże masońskie oraz rotarianie. Doskonale wiadomo, że to, co zgodnie z myślą Artura Schopenhauera, przez lata było sprowadzane do absurdu, w rzeczywistości jest prawdą. Chodzi o główny cel masońskich lobbystów – budowanie Nowego Porządku Świata (New World Order), na zasadzie łączenia wszystkich religii w jedną (o czym już wyżej była mowa), wynarodowienia i zderzania ze sobą odmiennych cywilizacji. To wszystko, pod przykrywką pacyfizmu i fałszywego miłosierdzia, zdaje się realizować aktualny biskup Rzymu.

Jeszcze niedawno, przyjmując nagrodę im. Karola Wielkiego, Franciszek wygłosił mowę na temat wyzwań przed jakimi, jego zdaniem, stoi Europa. Dał do zrozumienia, że państwa narodowe to przeżytek. Co więcej, kilka tygodni później wyznał w wywiadzie, że irytuje się, gdy słyszy o chrześcijańskich korzeniach Europy, widząc w nich zbrodniczy kolonialny charakter. To lewackie, marksistowskie spojrzenie całkowicie przeciwstawia się słowom św. Jana Pawła II, który wielokrotnie przestrzegał, by Europa nigdy nie wyrzekła się „korzeni chrześcijańskich”.

Krótko przed Jubileuszem Miłosierdzia apeluję do parafii, wspólnot zakonnych, klasztorów i sanktuariów całej Europy, aby wyrazić konkretność Ewangelii i przyjąć rodzinę uchodźców – w zeszłym roku apelował papież Franciszek.

Papież przeszedł samego siebie w wywiadzie dla francuskiego periodyku, gdzie Europejkom zasugerował, by współżyły z islamskimi imigrantami i w ten sposób zniwelowały ujemny przyrost naturalny. Takich apeli było o wiele więcej. Biorąc pod uwagę, jak wielką liczbą doradców otoczony jest papież, należy wykluczyć jakąkolwiek naiwność. Niemożliwe, że Franciszek nie wie o aktach terrorystycznych czy gwałtach na kobietach, jakich dopuszczają się islamscy fundamentaliści. Niemożliwe, że nie zna doktryny koranicznej, zezwalającej na morderstwo innowiercy, czym trudzą się liczni salafici.

Za dalszą współpracą z masonerią przemawia iluminacja w dzień Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na fasadzie Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie (8 grudnia 2015). Projekt rzekomo był poświęcony zmianom klimatycznym. Wpływowi watykaniści, tacy jak Sandro Magister czy Antonio Socci, uznali, że spektakl był jawną manifestacją duchowości New Age, NWO oraz pogaństwa. Tego samego zdania są byli członkowie sekt, którzy zaprezentowaną symbolikę rozumieją doskonale.

vaticananimals4

Zgodnie dowodzą, że iluminacja zaprojektowana przez działacza masońskiej loży, a zarazem zadeklarowanego satanistę, była perfidną okultystyczną propagandą, którą sponsorował wspierający ideologię eugeniczną Bank Światowy, a „pobłogosławił” ją namiestnik Chrystusa.

Niepokojące są również doniesienia o próbach zanegowania prawdziwości objawień fatimskich, których trzecia tajemnica nie została zaprezentowana w całości (na ten temat napiszę więcej innym razem).

Abdykacja

Według informacji, które dotarły do nas z trzech watykańskich źródeł,

Franciszek podpisał dokument o abdykacji prawie dwa miesiące temu.

Jak zgodnie donoszą trzej kapłani pracujący w watykańskich kongregacjach, abdykacja nastąpi pod koniec października lub w listopadzie.

W kontekście tych doniesień łatwiej zrozumieć bezkompromisowe, skrajnie modernistyczne kroki, jakie wykonał od ostatniego roku. Jeszcze jedno jest niepokojące. Podobno kolejny papież już jest wybrany, a poczynania Franciszka są jedynie grą wstępną dla jego następcy, by doprowadzić do zupełnej destabilizacji Kościoła Chrystusowego. Prośmy Boga, by odmienił te niepokojące zapowiedzi! Codziennie o 12.00 módlmy się jednym „Zdrowaś Maryjo” w intencji Kościoła i jego pasterzy. Jeśli nic się nie zmieni po najbliższych wakacjach, Franciszek zrealizuje to, o czym prawił dziennikarzom niecałe dwa lata temu na pokładzie samolotu – ustąpi z urzędu po bardzo krótkim czasie. Trzy lata „trefnego pontyfikatu” to absolutnie za dużo. Nie potrzebujemy gwiazdy popkultury w Watykanie, tylko papieża, który odstawiając na bok budowanie medialnego wizerunku, poświęci się radykalnemu głoszeniu Świętej Ewangelii.

Ks. Jarosław Gluziński

źródło:

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/3961-abdykacja-franciszka-juz-wkrotce-potwierdzaja-to-nasze-watykanskie-zrodla

Komentarz:

Papież Franciszek jest ewolucyjnym biczem Bożym, którego zadaniem jest rozmontować Kościół katolicki w jego widzialnej postaci. Papież Franciszek jest ewolucyjnym biczem Bożym, którego zadaniem jest obnażyć hipokryzję instytucji, hierarchów i wiernych.

Papież Franciszek jest zaledwie prostym fraktalem (konsekwencją na kolejnym levelu) procesu, który rozpoczął się od pierwotnego konfliktu apostoła Piotra z Marią Magdaleną, a który instytucjonalnie i politycznie wystartował na dobre w 325 roku (Sobór Nicejski I). Proces ten został ufundowany na Wielkim Kłamstwie i Manipulacji. Obecny przejaw, fraktal tego procesu upostaciowiony w osobie obecnego papieża po prostu odbija jak w lustrze te pierwotne nieciągłości. Jeśli moment inicjacji procesu jest „karmicznie” obciążony, „karma” (konsekwecja, wyrównanie – bo Natura, Przestrzeń dąży do harmonii) dopada proces również na jego finale.

watykan

Historia Kościoła katolickiego jako zhierarchizowanej instytucji dobiega powoli końca. Nieprawdą jest, że Kościół to opoka, której nic nie obali – ta „opoka” zostanie obalona już wkrótce. I przekonają się o tym zacietrzewieni. Ewolucyjna lawina Wielkiej Zmiany ruszyła – i nic jej już nie powstrzyma. Opoką jest nie Piotr Apostoł i jego dziedzictwo w historii, ale niezmienne kosmiczne Prawa pierwotnej, niezmanipulowanej, organicznej, wzorcowej Przestrzeni.

Istoty, które pomimo krwawej historii Kościoła i innych opresyjnych systemów żyły według pierwotnych algorytmów Ziemi, bosą stopą na jej matczynym Ciele, w bliskim, intymnym kontakcie z całą przejawioną Naturą (Lasy/Święte Gaje, Zioła, Zwierzęta/nasi Bracia Mniejsi), nie mają się czego obawiać – zawsze były w Domu i nikt ich z niego nie wydziedziczył, żadna przemożna siła. Co nam obca przemoc wzięła, Wielka Zmiana nam zwraca. Zmanipulowana syntetyczna matryca ziemska ustępuje miejsca organicznej matrycy  Ziemi. To właśnie na niej zaczynamy kreować nowy świat. Za 10 lat zrozumieją to już wszyscy.

green

Historia wszystkich zorganizowanych religii na tej planecie dobiega powoli końca. Ludzkie zaprogramowane mózgi i umysły będą w tej końcówce lasować się i gotować. Wiele osób po prostu fizycznie nie udźwignie tego napięcia, gdyż niektórzy (miliony zniewolonych istot ludzkich) są tak wkręceni w energożerne religijne egregory (oddali im całe swoje życie, całą swoją energię), że możliwość jasnego postrzegania jest dla nich po prostu fizycznie zamknięta (prawa mechaniki przestrzeni).

Czy Franciszek ustąpi dziś, czy jutro, nie ma najmniejszego znaczenia: lawina upadku wszystkich religii na planecie ruszyła – i nic jej już nie powstrzyma.

TAW

ps. Proces rozpadu matrixa (matrycy syntetycznej) już się rozpoczął, dopóki jednak się nie zakończy, wszystkie istoty przejawione w ciele są na razie manipulowane, więc papież też (obecnie na całej planecie tylko jedna osoba jest w pełni przebudzona). To tylko środowiskom alternatywnym oraz konserwatorom starego „ładu” wydaje się, że papież ogarnia całość tej kuwety, którą formalnie zarządza – i całe odium oświeconego jadu, agresji i nienawiści idzie właśnie na niego. Ale to nie królowie, prezydenci, premierzy ani nie papieże zarządzają swoimi folwarkami, ale… „mafie, służby i loże”…

Czytaj również:

Miriam Shaded: „Islam to bardzo demoniczna i zła religia, która promuje nienawiść. Jest systemem totalitarnym. W Koranie jest zapisane, co należy robić z niewiernymi: należy ich zabijać”

miriam

– Zaangażowała się pani w pomoc uchodźcom z Syrii. Co poza tatą Syryjczykiem panią do tego skłoniło?

– Zawsze chciałam działać społecznie. Na początku miałam taki plan, że najpierw chcę się utrzymywać sama, poukładać swoje życie, nauczyć sie zarządzania wszystkim. Następnie chciałam otworzyć fundację, która będzie finansowana z moich środków. Wszystko potoczyło się jednak szybciej, niż planowałam, ponieważ duchowni Kościołów syryjskich poprosili moją rodzinę o pomoc w przyjęciu 300 rodzin prześladowanych w Syrii chrześcijan. Doszłam do wniosku, że to jest ten moment, kiedy muszę zacząć działać.

– Mam często wrażenie, że pani stosunek do islamu jest podszyty, nie chcę powiedzieć, nienawiścią, ale właśnie – jak się pani do niego odnosi?

– Kocham ludzi jako ludzi, ale mogę nie lubić systemu, nienawidzić systemu, jakim jest islam; nienawidzę zła. Jeżeli ktoś krzywdzi jakiegoś…

– Czy islam to zło?

– Tak, uważam, że to jest bardzo demoniczna i zła religia, która promuje nienawiść, promuje…

– Pani wie, że jest zakazane w Polsce krytykowanie religii przez Kodeks karny, bo to może być uznane za popełnienie przestępstwa?

– Ale islam to nie jest religia, to jest system totalitarny, który jest zakazany w…

– Islam jest systemem totalitarnym?

– Tak, jest systemem totalitarnym, tylko nie mówi się o tym wprost. Daje się czapkę religii na niego…

– To proszę mi udowodnić, chętnie posłucham, dlaczego – według pani – islam jest systemem totalitarnym, takim jak komunizm, jak nazizm, tak?

– Tak, ponieważ islam to nie jest wiara z wyboru człowieka, ale cały system prawny, który wnika w każdą sferę życia. Osoba, która jest muzułmaninem, nie może przestać nim być dobrowolnie – w momencie, kiedy odstępuje od wiary, grozi jej śmierć. Więc to nie jest coś dobrowolnego, to jest cały system. Wiara polega na relacji z Bogiem, na osobistej wierze w jakieś przekonania. A tutaj każdy muzułmanin jest zmuszony, by być w tym systemie.

– Czy my, chrześcijanie, powinniśmy obawiać się islamu?

– Tak.

– Ale każdego islamu? Czy jest dobry i zły islam?

– Islam to jest islam. Trzeba to jasno powiedzieć.

– Ale jest jednak mnóstwo podziałów w islamie, mnóstwo.

– To są różne czapki, które muzułmanie przybierają, gdyż są pewne konsekwencje. Gdyby odstąpili od islamu, zostaliby zabici.

– Czyli, jeżeli ktoś nie chce być muzułmaninem, to grozi mu śmierć i współwyznawcy go zabiją?

– Tak, a jeżeli nie chce zginąć, daje sobie jakąś czapkę, mówi że jest nadal muzułmaninem, ale w to nie wierzy i stara się ukrywać z tym, że nie wierzy w przesłanie, jakie jest zapisane z Koranie. A w Koranie jest dokładnie zapisane, co należy robić z niewiernymi: należy ich zabijać, obcinać rękę i nogę naprzemiennie, krzyżować lub wypędzać. Więc jeżeli ktoś nie czuje się wyznawcą Mahometa w takim zakresie jak…

– W Polsce jest wielu na przykład Czeczenów i oni nie ucinają nam głów, nie obcinają nam naprzemiennie ani rąk, ani nóg. Dlaczego tego nie robią?

– Nie możemy brać przykładu z jednej osoby i pokazywać ją jako całościowy obraz jakiejś religii. To nie jest taka religia. Zaznaczam, że to jest system, który ma na celu wprowadzić szariat w każdym regionie świata. Według islamu, na świecie zapanuje pokój dopiero po tym, gdy szariat zostanie wprowadzony. Nie ma w islamie czegoś takiego jak tolerancja dla innych wyznawców, jak np. dla chrześcijan czy żydów. Jest nienawiść do tych osób.

– Muzułmanie, którzy są dla mnie sympatyczni i mili, pani zdaniem, tak naprawdę ukrywają swoje prawdziwe zamiary i chcą mi uciąć moją chrześcijańską głowę?

– W wielu przypadkach tak. Kiedy wybucha wojna, islam się bardzo radykalizuje. Mam wiele świadectw chrześcijan, np. z Syrii, którzy mieli muzułmańskich kolegów, chodzili z nimi do szkoły i kiedy wybuchła wojna, zaczęli otrzymywać pogróżki, zalecenia, żeby uciekali.

– Osobiście pani z nimi rozmawiała?

– Tak, rozmawiałam z chrześcijanami, którzy przeszli przez pewne doświadczenia w Syrii. (…)

– Jakie są to świadectwa?

– Staram się nie do końca poruszać wszystkie tematy, wchodzić z każdą osobą głęboko w to, jakie doświdczenia przeżyła, bo są to bardzo często przykre doświadczenia, i nigdy nie naciskam. Wiem, że każda osoba, która została sprowadzona przez moją fundację do Polski, straciła kogoś bliskiego. (…)

– Jeśli chce pani alarmować Polskę, Europę, to trzeba takich świadectw, ja czekam na nie.

– Można wejść w internet i zobaczyć mnóstwo…

– Chcę usłyszeć to, co pani słyszała.

– Kiedy były przyjaźnie między chrześciajnami a muzułmanami, to w momencie wybuchu wojny chrześcijanie od razu otrzymywali pogróżki, że mają uciekać.

– Od swoich kolegów, przyjaciół?

– Tak, od swoich kolegów i przyjaciół.

– Czyli z dnia na dzień muzułmanie przestali być przyjaciółmi chrześcijan?

– Tak, i musieli uciekać. W momencie, kiedy muzułmanie wkraczają i podbijają jakiś teren, obierają na cel chrześcijan i starają się ich konwertować na islam. Pukają do nich do domów. Gdy do nich wejdą, gwałcą kobiety na oczach braci, mężów i ojców.

– Pani słyszała takie opowieści bezpośrednio od ludzi, którzy to przeżyli?

– Tak, słyszałam. Staram się nie wnikać w poszczególne historie aż tak dokładnie. To są niezwykle trudne przeżycia wielu osób. Czytałam też o tym sporo – można poczytać w internecie, można obejrzeć te zdjęcia zdjęcia. (…)

– Pani mówiła, że w Polsce nie powinno się budować meczetów. Ale one są. Co trzeba z nimi zrobić? Zburzyć?

– Nie.

– Dlaczego nie wolno budować meczetów w Polsce? Przecież jeśli wyznaje się jakąś wiarę, to trzeba mieć gdzie się modlić.

– Chodzi bardziej o symbol. Kiedy muzułmanin postawi meczet na danym terenie, to jest to symbol, że chce ten teren podbić.

– Czyli meczet w Warszawie to znak, że to miasto ma być podbite?

– Możemy się tego spodziewać. Dlatego Arabia Saudyjska nie przyjmuje uchodźców z Syrii u siebie, ale finansuje ich podróż do Europy, mówiąc, że zbuduje 200 meczetów na terenie Niemiec. To symbol i oznaka, jakie są intencje. Zresztą w Koranie jest dokładnie zapisane, co muzułmanie muszą robić. Muszą szerzyć swoją wiarę, mają za nią zabijać.

– Czyli muzułmanie będą nas w Polsce zabijać?

Jak przyjdzie na to czas, to na pewno będą.

– Jak się powinniśmy bronić?

– Prawem. Zero tolerancji dla przestępstw. W Niemczech dzień w dzień dochodzi do masowych gwałtów.

– W Niemczech?

– Tak, ale o tym nikt nie chce mówić. Wszyscy mówią: „cicho, cicho”, bo chcą tu sprowadzać więcej osób, co jest totalną głupotą. Policja nie informuje o tym, co się dzieje. We Francji jest 1000 stref „no go”.

– 1000 we Francji? Słyszałem o 50 w Szwecji.

– 1000 we Francji. To są strefy wyjęte spod prawa.

– W Polsce nie ma takich stref.

– Nie ma, ale Niemcy czy Francja to silne kraje. Jeśli będą pod wpływem islamu, to jest to gigantyczne zagrożenie.

– Idzie pani do polityki w zasadzie z jednym przesłaniem – stop islamizacji. To nie za mało?

– Nie, chcę się zająć też innymi sprawami.

(…)

Fragmenty wywiadu dla Telewizji Superstacja. Wywiad przeprowadził Sławomir Jastrzębowski.