Koniec antypolskiej hucpy Piotra Cywińskiego! Witold Gadowski daje propozycję ostatniej szansy dyrektorowi Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu

<https://youtu.be/PV2HDBdPytI?t=21m26s

Koniec antypolskiej hucpy Piotra Cywińskiego. Witold Gadowski daje propozycję ostatniej szansy, pożal się Boże, dyrektorowi Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.
Reklamy

Tajne programy kosmiczne, czyli co się ukrywa przed Polakami…

Druga wojna światowa się nie zakończyła – trwa do dzisiaj. Niemcy jako państwo nigdy nie podpisały aktu kapitulacji po II wojnie światowej – akt kapitulacji został podpisany w imieniu Wehrmachtu, nie w imieniu państwa.

Dla niepoznaki w procesach norymberskich ukarano zaledwie stu kilkudziesięciu nazistowskich zbrodniarzy, reszta ewakuowała się do Nowej Szwabii na Antarktydzie oraz do Argentyny.

Ponad 300 nazistowskich naukowców zostało przerzuconych (na watykańskich paszportach) do USA (operacja „Paperclip”), gdzie utworzyli oni NASA, NSA, CIA, FBI, NATO…

Druga wojna światowa do dzisiaj się nie zakończyła – nazistowska III Rzesza została po prostu przekształcona w nazistowską IV Rzeszę, która do dzisiaj z USA oraz z Księżyca okupuje planetę Ziemię, z powodzeniem kontynuując swoje nazistowskie eksperymenty na Polakach Słowianach poprzez między innymi:

  • rozpylanie z nieoznakowanych samolotów neurotoksycznych i rakotwórczych aerozoli w postaci smug chemicznych (chemtrails) zawierających w swym składzie m.in. aluminium, siarkę, bar, stront, nanowłókna;
  • szczepionki;
  • zatrute „leki”;
  • zatrutą żywność;
  • zatrute napoje (np. coca-cola, pepsi);
  • zatrutą wodę (chlor, fluor);
  • zatrute kosmetyki (trujący fluor w pastach do zębów, trujące aluminium oraz dwutlenek tytanu w większości kosmetyków);
  • mind control (testowanie broni elektromagnetycznej na polskiej ludności cywilnej).

TAW

Romanem Nachtem, badaczem zjawisk niewyjaśnionych, rozmawia Wojciech Drewniak z Niezależnej Telewizji NTV:

<https://youtu.be/g_v33XjkcXY

<https://youtu.be/YjwjYtVMTuo

Polacy, otwórzcie oczy: PiS jest partią ludobójczą, chce sprowadzać do Polski zatrutą hormonami, pestycydami i GMO żywność

Fakty są takie, że PiS jest partią ludobójczą – są na to dowody w postaci głosowań. Po odzyskaniu przez Słowian pełnej suwerenności naszej Ojczyzny, politycy dopuszczający się łamania Konstytucji RP oraz kodeksu karnego będą sądzeni za ludobójstwo (świadome trucie narodu skażoną żywnością, umożliwianie rozpylania nad Polską toksycznej, rakotwórczej chemii z wojskowych samolotów, narażanie Polaków na śmierć i kalectwo poprzez zmuszanie obywateli do stosowania niebezpiecznych szczepionek itd, itp.).

Przy stanie dzisiejszej wiedzy na temat wstrzykiwania od 1 stycznia 2017 r. słowiańskim polskim dzieciom ludobójczych trucizn zawartych w szczepionce Silgard/Gardasil czy degenerującego ludzkie DNA wpływu produktów GMO na zdrowie człowieka, głosowanie PiS-u ramię w ramię z PO jest prostą kontynuacją niemieckich ludobójczych eksperymentów „naukowych” na Polakach w KL Auschwitz.

To są nielegalne eksperymenty naukowe na Polakach,

na polskich cywilach (w tym dzieciach, w tym dzieciach nienarodzonych) –

– eksperymenty zakazane przez obecnie obowiązującą Konstytucję III RP.

PiS i PO oraz pozostali PO-lacy głosujący 6.10.2016 r. za umową CETA

świadomie i dobrowolnie złamali więc Konstytucję RP

(przeciwko CETA głosował cały klub Kukiz’15, a także zdecydowana większość klubu Nowoczesna oraz PSL. Przeciwko głosowało także 8 posłów Prawa i Sprawiedliwości: Jan Krzysztof Ardanowski, Barbara Bubula, Krzysztof Głuchowski, Teresa Hałas, Krystyna Pawłowicz, Anna Elżbieta Sobecka, Andrzej Sośnierz i Bartłomiej Stawiarski).

My Słowianie nie pozwalamy na to.

Nie pozwalamy na dalsze rządowe trucie naszych rodzin,

trucie naszych starożytnych słowiańskich Rodów.

Bo o to tutaj tak naprawdę idzie zmasowana walka.

I PiS doskonale o tym wie.

PiS wie o holokauście Słowian za pomocą chemtrails – nie tylko wie: również w tym ludobójczym procederze uczestniczy.

PiS wie o holokauście Słowian za pomocą szczepionek – nie tylko wie: również w tym ludobójczym procederze uczestniczy.

PiS wie o holokauście Słowian za pomocą oficjalnej rządowej medycyny – nie tylko wie: również w tym ludobójczym procederze uczestniczy.

PiS wie o holokauście Słowian za pomocą produktów GMO – nie tylko wie: również w tym ludobójczym procederze uczestniczy.

Przegłosowana 6.10.2016 r. ustawa o CETA, czyli wymierzonej w Polaków konsumentów oraz w polskich rolników-producentów gospodarczej wolnej amerykance między UE i Kanadą, w praktyce otwiera Polskę na niczym nie ograniczony napływ na nasze polskie stoły skażonych, trujących, chorobotwórczych, degenerujących ludzkie DNA, ludobójczych produktów spożywczych.

Degeneracja ludzkiego DNA odbywa się głównie dzięki

wprowadzaniu do organizmu produktów GMO

oraz „żywności” „odkażanej” chlorem,

zatrutej antybiotykami,

hormonami,

pestycydami,

herbicydami.

PiS nie wygra następnej kadencji.

Świadomi Słowianie zrobią wszystko, by nie dopuścić więcej PiS-u do władzy.

W przyszłą sobotę

15 października 2016 r.

o godz. 13:00

spotykamy się w Warszawie

w liczbie stu tysięcy uczestników

pod Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi,

by dobudzić śpiących jeszcze pozostałych Słowian,

śpiących jeszcze Lechickich Rycerzy:

Strona wydarzenia „#StopTTIP #StopCETA #WielkaDemonstracja”:

https://www.facebook.com/events/1006681562787910/

Podpisujmy petycję do pani premier Beaty Szydło „STOP TTIP & CETA: Bronimy polskiego rolnictwa i żywności”:

https://dzialaj.akcjademokracja.pl/campaigns/rolnictwo?utm_medium=facebook&utm_source=akcja&utm_campaign=wielkademo

Strona Stop TTIP i CETA:

http://stopttipceta.pl/

Po olbrzymim ruchu w internecie widać już wyraźnie, że szykuje się wielka narodowa kampania antyrządowa tej miary co przy ACTA. Polacy 2016 to już nie jest stado bezwolnych cieląt, jak onegdaj bywało, choćby przy przegłosowanej ramię w ramię przez PiS i PO ustawie, na mocy której Polacy płacą co miesiąc swój ciężko zarobiony pieniądz jako dożywotnie odszkodowania Żydom za wywołaną przez Niemcy i USA („amerykańscy” bankierzy finansowali Hitlera) 2. wojnę światową!

Z Polaków można kpić, Polaków można bezkarnie doić – ale do czasu. Przychodzi wreszcie taki dzień, przychodzi wreszcie taki moment, kiedy Polacy antypolskiej hucpie przekupionych polityków mówią STOP.

Wolni Lechici, pobudka!

Wolni Polacy, pobudka!

Wolni Słowianie, pobudka!

Wolna Ludzkości, pobudka!

TAW

Przekaż informację znajomym – umieść linka do tego wpisu na facebooku. Dziekuję 🙂

Czytaj również:

NIC NAM NIE GROZI, wszystko nam służy w naszej drodze rozwoju duchowego. Nie mamy się czego bać, strach nie jest boską cechą – Roman Nacht

Po wyjściu z ciała każdy z nas idzie w tym kierunku, jaki sobie już otworzył. Nastawiliśmy się na światło, na miłość, na zdrowie, na mądrość, na życzliwość, na miłosierdzie – takie sfery świadomości będą nas przyciągały. Nie otworzyliśmy w sobie takich częstotliwości – będą przyciągać nas inne istoty, będą przyciągać nas inne światy i inne częstotliwości: równe do równego, podobne do podobnego.

Nic nam nie grozi. Jak mówił Chrystus, każdy włos na naszej głowie jest policzony.

Czy mamy się troszczyć? Nie, bo troski są niską częstotliwością i szkodzą naszemu duchowemu, a później fizycznemu zdrowiu.

Czy mamy się martwić? Nie, nie powinniśmy [„martwić się” = generować „martwą” energię, energię śmierci – przyp. TAW].

Czy mamy się bać? Nie, ponieważ strach nie jest boską cechą.

Jesteśmy nosicielami Życia, naszym bogiem jest Życie: wszechobecne, wszechmocne i wszechmogące. A my jesteśmy cząsteczkami wszechmocnego, wszechobecnego Życia.

Życie nie boi się,

Bóg nie boi się –

Bóg JEST.

I my, jako jego cząsteczki – JESTEŚMY.

Dlatego mówimy o Jestestwie.

Jestestwo w świetle, jestestwo w prawdzie, jestestwo w bezinteresownej miłości, jestestwo w zdrowiu: psychicznym i fizycznym – to jest naturalny stan naszej świadomości.

W chwili, kiedy zostaniemy wytrąceni jakimiś wydarzeniami z równowagi, z harmonii, zaczynamy fałszować w całym systemie. Fałszowanie w tej orkiestrze kosmicznej kończy się zawałem serca. Wiele osób nie wytrzymuje ciśnienia, jakie wywiera na nich ten świat, i odchodzi z tego świata – ale ważne jest, w jakim stanie świadomości. I tu każdy z nas może sobie zadać pytanie pomocnicze:

Co ja jeszcze chciałbym osiągnąć w tym tonącym Titanicu – w świecie, w którym żyjemy?…

Matrix bezpowrotnie zatonął. Jego resztki utrzymywane są jeszcze jedynie przez nasze lęki (Willy Stöwer, Zatonięcie Titanica, magazyn „Die Gartenlaube”, 1912, fot. wikipedia.org)

Czy chcę jeszcze robić karierę, zostać kimś, kupić coś na własność, mieć coś na własność?…

Czy też… już mam na własność całe Stworzenie: jestem jego częścią, Stworzenie jest moim dziedzictwem, które otrzymałem od Boga Ojca.

Myślę kosmicznie, działam lokalnie. W ciele lub bez ludzkiego ciała.

Jako świadomość możemy żyć bez ciała ludzkiego i możemy wcielać się w inne ciała, niekoniecznie ludzkie. Nie bądźmy niewolnikami szatańskiej szaty genetycznie stworzonej, glinianego naczynia, w którym nas zamknięto. Wyjdźmy ponad i poza ten stan świadomości, który jest taki przyziemny.

Odwiedzają nas różne istoty z różnych światów, z różnych wymiarów świadomości. Różnica między stanem świadomości tych istot, między nimi jest galaktyczna. Różnica miedzy ziemskim i przyziemnym stanem świadomości a ich stanem świadomości jest drakońska [słowo „drakoński” pochodzi od nieprzyjaznej Ziemianom kosmicznej rasy Draco – przyp. TAW]. Na ten temat napisałem ostatnio książkę, która powinna się ukazać już wkrótce, mam nadzieję, że w ciągu kilku tygodni.

Chodzi nam w tej chwili o to, żeby

w każdej sytuacji nie dać się wyprowadzić z równowagi,

nie utożsamiać się z naszym ciałem,

nie brać stron w konfliktach.

Bo biorąc stronę A, robię sobie wrogów po stronie B. Biorąc stronę B jako prawdę, czynię nieprawdę z tego, co reprezentuje strona A.

Walka między siłami zła, która się będzie toczyć na naszych oczach,

nie jest naszą walką.

My nie mamy walczyć o szczęście, pokój i radość,

jak uczono nas w dawnych czasach za PRL-u,

ponieważ ten,

kto walczy, już nie żyje w pokoju.

Nie mamy walczyć o nic,

z nikim

ani z niczym.

Mamy walczyć jako wojownicy tylko z jedną rzeczą:

z naszymi słabościami, naleciałościami ziemskimi.

To jest święta wojna, to jest święta inkwizycja:

zwalczać w sobie te programy, które nam nie służą.

[Poza tym] wszystko nam służy.

Roman Nacht

Komentarz:

Ludzie boją się tylko trzech rzeczy:

  1. śmierci (i okoliczności jej towarzyszących: ból, cierpienie, osamotnienie);
  2. głodu i
  3. wojny.

Ad. 3. Wojen na terenie Polski już nie będzie. Polska jest bowiem energetycznie bardzo skutecznie zabezpieczona na wielu poziomach (gęstościach). To jest tak silna ochrona, że na chwilę obecną (2016/2017) już nie do przeskoczenia dla ciemnej strony mocy. Mogą się wściec – rady nie dadzą.

Ad. 2. Głód nam nie grozi – Ziemia jest Matką, kóra żywi i uzdrawia 🙂 Kto żyje z nią w zgodzie i harmonii – głodu nie zazna i dobrze mu będzie.

Doni_della_madre_terraBECL49

Ad. 1. Za lękiem przed śmiercią stoi kwestia kompulsywnych, nerwicowych utożsamień (utożsamościowień) z pewnym produktem wysokozaawansowanej kosmicznej inżynierii genetycznej, jakim jest nasz ziemski (tymczasowy przecież w swej naturze) skafander.

Ten skafander jest w sumie bardzo ciekawą sprawą, na punkcie której całe Uniwersum ma prawdziwego hopla; wiele cywilizacji zgłębia dizajnerskie oraz technologiczne tajniki tego ziemskiego kostiumu, od początku regularnie wykradając jego technologię, by poprawiać jakość swoich, mniej doskonałych kosmicznych powłok. Nasz skafander bowiem jest technologią unikatową: doskonale potrafi dostosować się nie tylko do wojen, głodu i najbardziej trującej chemii (temu właśnie m.in. służyły kosmiczne testy w KL Auschwitz), ale wytrzymuje nawet dużo bardziej zaawansowane technologicznie kosmiczne testy współczesne: szczepionki, chemtrails, nanochoroby, broń elektromagnetyczną oraz psychotroniczną…

Nie dziwi więc, że obywatel naszej planety jest aż tak bardzo przywiązany do tego, noszonego przez cząstkę swej duszy, ziemskiego kostiumu. Ten skafander jednak, jakkolwiek użyteczny i urokliwy by nie był, ciągle pozostaje – jak trafnie to zauważył filozof Platon – dla tej duszy… więzieniem. Więzieniem, ale i szansą na niesamowite doznania. Na przykład na – badany właśnie przez współczesną naukę – permanentny kilkutygodniowy… orgazm:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/09/26/kilkutygodniowy-permanentny-orgazm-wspolczesna-nauka-potwierdza-mozliwosci-nowej-przestrzeni/

Dopóki więc tranzytujemy przez tę planetę, dbajmy o nasze ziemskie skafandry, traktujmy je godnie, nie zatruwajmy ich już ponad to, czemu i tak codziennie są dojmująco poddawane. Ale jednocześnie pamiętajmy, że to nie nasze piękne ciała stanowią o tożsamości nas jako wolnych kosmicznych (wielopoziomowych, wielogęstościowych) Boskich istot.

TAW

Czytaj również:

 

Nikt nie wyzwalał Auschwitz i Birkenau! Oświadczenie ppłk. Kazimierza Kemmera

kl-auschwitz-styczen-1945

Trzeba to wreszcie głośno powiedzieć za śp. ppłk. Kazimierzem Kemmerem: „Nikt nie wyzwolił ani obozów, ani ich więźniów. (…) Można mówić jedynie o wkroczeniu żołnierzy Armii Czerwonej do opuszczonych przez Niemców fabryk śmierci”.

Rosjanie chcą przeprosin za słowa Grzegorza Schetyny, że to pierwszy front ukraiński i żołnierze ukraińscy otwierali bramy i wyzwalali obóz zagłady w . „Było to uderzenie w naszą narodową tożsamość, historię” – oświadczyła reczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa.

W Rosji rozpętała się po słowach szefa polskiego MSZ prawdziwa burza. Cały nadawany na żywo w państwowym Kanale 1 program publicystyczny „Wremia pokażet” („Czas pokaże”) był niemal w całości poświęcony wypowiedzi Schetyny. W programie uczestniczyli, oprócz rzeczniczki rosyjskiego MSZ, rosyjscy politycy, politolodzy, historycy i dziennikarze. Mówili o zakłamywaniu historii, rewidowaniu wyników II wojny światowej, podważaniu wartości duchowych Rosjan, a nawet o próbie doprowadzenia do zmiany władzy w Rosji.

Po stronie polskiej też odezwały się wszelkiej maści autorytety, ale nikt nie ośmielił się przywołać tego, co miał do powiedzenia na temat „wyzwalania” Auschwitz i Birkenau przez Armię Czerowną śp. ppłk Kazimierz , ps. Kruk, Halny, wieloletni prezes Fundacji  Armii Krajowej oraz wiceprzewodniczący Rady Muzeum Armii Krajowej w Krakowie im. Generała Emila Fieldorfa „Nila”.

auschwitz-birkenauWięźniowie KL Auschwitz, styczeń 1945. Fot. kresy24.pl

W 2005 roku ppłk Kemmer napisał w tej sprawie oświadczenie. Publikujemy je za archiwalnym wydaniem tygodnika „Niedziela”:

Nikt nie wyzwalał Auschwitz i Birkenau

27 stycznia 2005 r. z całego świata przybyły do Oświęcimia delegacje tych, którym los pozwolił przeżyć piekło obozów koncentracyjnych Auschwitz i Birkenau. Lansowane przez media hasło: „60. rocznica wyzwolenia obozów” wywołało wśród nich nieśmiałe uwagi, ale nikt nie poważył się wówczas, w podniosłej atmosferze uroczystości, na głośny protest co do fałszywego określenia „wyzwolenie”. A przecież

jest to ewidentna nieprawda, jako że nikt nie wyzwolił przed 60 laty ani obozów, ani ich więźniów. Można mówić jedynie o wkroczeniu żołnierzy Armii Czerwonej do opuszczonych przez Niemców fabryk śmierci.

Zastanawia nas, komu zależy na tym, aby ta sama propaganda, którą komuniści karmili polskie społeczeństwo przez 44 powojenne lata, była kontynuowana w niepodległej Rzeczypospolitej. Kto odpowiada za to, że nasza jest nadal interpretowana pod kątem potrzeb i interesów innego państwa?

Najwyższy czas przedstawić prawdę o tamtych wydarzeniach zgodnie ze świadectwem żyjących jeszcze więźniów i ustaleniami naukowców. 

Ostatnie apele odbyły się w obozach Auschwitz i Birkenau 17 stycznia 1945 r. Następnego dnia sformowani w kolumny więźniowie opuścili – eskortowani przez załogę SS – teren obu obozów w ramach ich planowanej ewakuacji.

Wieczorem 18 stycznia nieliczni pozostali w obozach więźniowie byli już wolni.

Minęło długich 9 dni, gdy 27 stycznia do Auschwitz i Birkenau wkroczyły pierwsze oddziały Armii Czerwonej. Nie może być więc mowy o żadnym wyzwoleniu obozów.

Oburzającym gestem było w tej sytuacji wręczenie przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na ręce prezydenta Władimira Putina medalu dla upamiętnienia tych, którzy zginęli przy uwolnieniu obozów. Odbieramy to jako kpinę z historii, a w szczególności z więźniów, którzy przeżyli i mogą świadczyć prawdę o zdarzeniach ze stycznia 1945 r.

Fałsz o rzekomym wyzwoleniu Auschwitz i Birkenau przez Armię Czerwoną jest szeroko kolportowany na cały świat. Trzeba położyć temu kres. Polska – jako suwerenny kraj – powinna sama pisać swoją historię bez względu na aktualne polityczne uwarunkowania, nie pozwalając nikomu na jej zniekształcanie.

Kazimierz Kemmer

Przewodniczący Rady Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie

kazimierz-kemmerPpłk Kazimierz Kemmer ps. „Halny”, „Kruk” (1923-2014). Fot. rmf24.pl/Grzegorz Jasiński

Podpułkownik Kazimierz Kemmer ps. Kruk, Halny, wieloletni prezes Fundacji Muzeum Historii Armii Krajowej oraz wiceprzewodniczący Rady Muzeum Armii Krajowej w Krakowie im. Generała Emila Fieldorfa „Nila”, zmarł w Krakowie w wieku 91 lat 23 czerwca 2014 r.

Urodził się 21 czerwca 1923 r. w Zamku koło Lwowa. W czasie okupacji uczęszczał na tajne komplety. W konspiracji służył w Szarych Szeregach. W maju 1940 r. został przyjęty do Sztafety Konspiracyjnej ZWZ-AK. Ukończył Szkołę Podchorążych w Dębicy. Był adiutantem dowódcy placówki „Działo” w Obwodzie Dębica „Deser”. Wykładał minerstwo w Szkole Podoficerskiej; był związany z wywiadem lotniczym poligonu doświadczalnego V-2 Blizna-Kochanówka. Brał udział w organizowaniu dywersji i w walkach partyzanckich w szeregach 5. pułku strzelców konnych AK.

W czasie akcji „Burza” walczył na Kałużówce razem z bratem Tadeuszem ps. Zodiak, który zmarł na skutek ran odniesionych w czasie bitwy. Następnie służył w 1 pułku strzelców podhalańskich, do specjalnego oddziału Kedywu, dowodzonego przez Adama Winnickiego ps. Pazur. Brał udział w jego ostatniej bitwie koło Kamienicy nad Dunajcem (22-23 stycznia 1945 r.). Poszukiwany przez NKWD, ujawnił się w październiku 1945 r.

Po wojnie skończył Wydział Lotniczy Akademii Górniczo-Hutniczej i pracował m.in. jako kierownik Ośrodka Technicznego PZMot. Był członkiem komisji, której zadaniem było uporządkowanie pomników i grobów wojennych. Pracował także przy projektowaniu uporządkowania terenu obozu zagłady w Krakowie-Płaszowie.

Był członkiem NSZZ „Solidarność” w Biurze Studiów i Projektów Hutnictwa „Biprostal” w Krakowie.

W 1989 r. był jednym z założycieli Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Krakowie, pracował w Komisji Weryfikacyjnej. Po powstaniu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej był członkiem Głównego Sądu Koleżeńskiego w Warszawie. Od 2009 r. był Członkiem Rady Honorowej Jednostki Wsparcia Dowodzenia i Zaopatrzenia Wojsk Specjalnych NIL.

Należał go grona współorganizatorów Muzeum Historii Armii Krajowej w Krakowie, był prezesem Fundacji Muzeum Historii Armii Krajowej. W 2000 r. jako Prezes Fundacji Muzeum Historii Armii Krajowej brał udział w przekazaniu zbiorów Fundacji na rzecz Muzeum Armii Krajowej. Zabiegał także o pozyskanie eksponatów dla Muzeum Armii Krajowej również poza granicami m.in. w USA i Anglii gdzie wygłaszał wykłady poświęcone Muzeum. Był wieloletnim wiceprzewodniczącym Rady Muzeum Armii Krajowej, od 14 lat służył Dyrekcji Muzeum życzliwością i radą. Aktywny do samego końca.

Ppłk Kazimierz Kemmer został wyróżniony wieloma odznaczeniami państwowymi i resortowymi m.in. Krzyżem Walecznych, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Armii Krajowej, Odznaką Akcji „Burza”, Patentem Weterana, Medalem Pro Memoria, Odznaką Honoris Gratia.

kresy24.pl

Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał, że komora gazowa została sfabrykowana:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/08/23/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-ze-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana/

Historia ukrywana:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/historia-ukrywana/

Pilecki a sprawa polska – czyli czyje były obozy śmierci, kto już w 1940 roku pracował nad wyzwoleniem KL Auschwitz, kto kogo katował tam już po wojnie i dlaczego zarówno III RP, jak i UE tak zajadle nienawidzą polskich bohaterów

pilecki

Na obchodach 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz zabrakło miejsca dla dzieci rotmistrza Witolda Pileckiego – jedynego dobrowolnego więźnia obozu. Ta odmowa uczestnictwa dla jego potomków to próba wymazania jego bohaterskiej ochotniczej misji. Powróciły za to kłamstwa o „polskich obozach koncentracyjnych”.

„Może lepiej powiedzieć, że to front ukraiński [wyzwalał Auschwitz], I Front Ukraiński i Ukraińcy wyzwalali, bo tam żołnierze ukraińscy byli wtedy w ten dzień styczniowy i oni otwierali bramy obozu” – tak szef MSZ-etu Grzegorz Schetyna odniósł się do obchodów 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz.

Ukraińcy zmobilizowani

Strona rosyjska zareagowała histerycznie. Kremlowski odpowiednik Schetyny – Siergiej Ławrow – i główne proputinowskie media uznali wypowiedź za prowokacyjną i skandaliczną. Tylko czy rzeczywiście jest to tak szokujące? Historyk prof. Bogdan Musiał na łamach „Super Expressu” tłumaczył, że „pan Schetyna ma rację o tyle, że w 1944 roku, kiedy Armia Czerwona parła na Berlin, na »wyzwalanych« przez Sowietów terenach miała miejsce szeroka mobilizacja – zarówno na Białorusi, jak i na Ukrainie. Etniczna ludność tych obszarów była więc masowo wcielana do wojska. Nie sądzę, żeby w ten sposób np. Ukraińcy stanowili większość czerwonoarmistów, ale na pewno ich odsetek był bardzo znaczący”.

Ale nawet nie w tym rzecz. Bo Sowieci, obojętne czy bardziej Rosjanie, czy Ukraińcy, KL Auschwitz nie wyzwolili – weszli do obozu praktycznie bez walki, po wcześniejszej ucieczce Niemców.

Bo Sowieci – za sprawą morderców z NKWD – niemal natychmiast  zamknęli tu przeciwników swojej okupacyjnej władzy, polskich patriotów.

Na tegorocznych obchodach nie będzie potomków pułkownika Pileckiego – Zofii i Andrzeja Pileckich. Organizatorzy – Muzeum Auschwitz – rozkosznie wytłumaczyli, że po prostu… zabrakło dla nich miejsca. To fakt bez precedensu, po prostu skandal. Przecież właśnie Witold Pilecki był dobrowolnym więźniem obozu, ochotnikiem do Auschwitz. I to on – polski bohater, wyznawca arcypolskich wartości: Bóg-Honor-Ojczyzna, chciał naprawdę wyzwolić więźniów (o czym niżej). Pilecki to fenomen w dziejach świata. Niestety wciąż niedoceniony, odrzucany przez polski i europejski salon (w 2009 r. posłowie do Parlamentu Europejskiego – również, co szczególnie żenujące z Polski – odrzucili jego kandydaturę na bohatera walki z oboma totalitaryzmami – niemieckim i sowieckim). Rotmistrza odrzucają też resortowe, mainstreamowe media w Polsce, które bardziej przejmują się brakiem na uroczystościach rocznicowych nie Witolda Pileckiego, ale prezydenta Rosji i zbrodniarza Noworosji Władimira Putina.

Odmowa uczestnictwa w obchodach dla dzieci rotmistrza to policzek dla Pileckiego, próba podważenia jego ochotniczej misji. Ale to też policzek dla wszystkich tych, którzy szanują historię Polski i naszych bohaterów.

„Spotkał ciebie zaszczyt”

Ale cofnijmy się trochę w historii. Mamy początek 1940 r. Wtedy (i jeszcze przez następne wojenne lata) nikt nie zdawał sobie sprawy, czym jest KL Auschwitz, że to nie jeden z wielu obozów pracy, ale wielki kombinat zagłady. Kiedy jedną z pierwszych antyniemieckich konspiracyjnych organizacji – Tajną Armię Polską – dotknęły aresztowania i część schwytanych jej członków przewieziono do Auschwitz, na jednej z narad ustalono, że ktoś z kierownictwa organizacji dostanie się do obozu „w celu wysondowania możliwości uwolnienia niektórych więźniów, zdobycia materiałów dotyczących złego traktowania więźniów politycznych przez Niemców, zorganizowania podziemnej organizacji wewnątrz obozu. Do wykonania zadania zgłosił się ochotniczo por. Witold Pilecki” – pisze Kazimierz Malinowski w pracy „Tajna Armia Polska”.

Sam Pilecki tak to wspominał: „Mjr Jan Włodarkiewicz, pseudonim »Jan« [komendant TAP, późniejszy pierwszy komendant »Wachlarza«], gdy spotkał mnie z początkiem sierpnia 1940 r., powiedział: No, spotkał ciebie zaszczyt, a twoje nazwisko wymieniłem u »Grota«, jako jedynego oficera, który tego dokona”.

pilecki1
Witolda Pileckiego wybrano nieprzypadkowo. Miał wcześniej piękną kartę w służbie ojczyźnie. Członek POW, obrońca Wilna przed Sowietami w 1920 r., ułan II Rzeczypospolitej, żołnierz września 1939 r. Teraz czekała go kolejna próba – dobrowolna misja do Auschwitz.

Zamelduj, że rozkaz wykonałem

Po zdobyciu dokumentów na nazwisko Tomasza Serafińskiego – oficera WP, który wedle posiadanych wówczas informacji miał zginąć podczas wojny obronnej, Pilecki czekał dogodnej chwili, aby dać się schwytać. Udało się 19 września 1940 r. Jego kuzynka Eleonora Ostrowska, u której wówczas przebywał, tak to wspomina: „Otworzyłam i w drzwiach stanął niemiecki żołnierz – zapytał, kto tu mieszka. Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż w tej chwili z pokoju wyszedł Witold. […] Ubrał się i żegnając się ze mną szepnął: »Zamelduj, gdzie trzeba, że rozkaz wykonałem«”. Po zatrzymaniu Pilecki zachowywał się tak, by przypadkiem nie został zwolniony. Demonstrował zarówno swoją inteligenckość, jak i to, że jest byłym oficerem WP, który nie poddał się zarządzonemu przez okupanta obowiązkowi rejestracji. To gwarantowało przewiezienie do jednego z obozów koncentracyjnych. „Szczęśliwie” trafił do grupy, którą 21 września 1940 r. wywieziono do Auschwitz. Prawdziwego Tomasza Serafińskiego, zastępcę dowódcy placówki AK w Nowym Wiśniczu, Pilecki poznał w trakcie swojej ucieczki z obozu.

Wyzwolić obóz

Był 21 września 1940 r. „Około 10 wieczór (godzina 22.00) pociąg się zatrzymał w jakimś miejscu. […] Słychać było krzyki, wrzask, otwieranie wagonów, ujadanie psów. To miejsce we wspomnieniach moich nazwałbym momentem, w którym kończyłem ze wszystkim, co było dotychczas na ziemi i zacząłem coś, co było chyba gdzieś poza nią” – pisał Witold Pilecki, który w tym piekle na ziemi spędził dobrowolnie 2,5 roku.

pilecki

W Auschwitz stał się numerem 4859. Już od pierwszych dni zaczął organizować siatkę konspiracyjną, pod nazwą Związku Organizacji Wojskowej, której nadał formę sprzysiężenia tajnych piątek. „Każda z piątek sądząc, że jest jedynym szczytem Organizacji, rozwijała się samodzielnie, rozgałęziając się tak daleko, jak ją suma energii i zdolności jej członków naprzód wypychały” – czytamy w raporcie Pileckiego. Dodatkowym zabezpieczeniem była grupa, która likwidowała najgroźniejszych konfidentów i funkcyjnych. Wyroki śmierci, po osiągnięciu całkowitej pewności o winie oprawców, wykonywano na ogół w szpitalu. Wkrótce organizacja miała swoich ludzi również w innych, decydujących o życiu i śmierci punktach obozu, m.in. w biurze pracy. Na szeroką skalę niesiono pomoc współwięźniom.

I w końcu najważniejsze: przez cały pobyt w Auschwitz – w kompanii karnej czy stolarni – przyświecała mu jedna myśl:

wyzwolić obóz,

co miało nastąpić przez połączone siły konspiracji obozowej i dzięki pomocy z zewnątrz. Pod koniec 1942 r. pion wojskowy organizacji liczył co najmniej kilkuset zaprzysiężonych konspiratorów. Pilecki zorganizował nawet tajny magazyn broni wykradanej ze zbrojowni SS. A wszystko to działo się w KL Auschwitz, gdzie każdy dzień mógł oznaczać śmierć.

Bo już niedługo po przybyciu do obozu wyjątkowa misja dobrowolnego więźnia mogła się zakończyć: Pilecki zachorował na grypę. W kartce do dr. Władysława Deringa, członka TAP, a potem ZOW, napisał: „Jeśli mnie natychmiast stąd nie zabierzesz – to stracę resztę sił na walce z wszami. W obecnym stanie zbliżam się w przyspieszonym tempie do komina krematoryjnego”.

Obrażają pamięć o więźniach

Bohaterska postawa rotmistrza Pileckiego powinna dać do myślenia wszystkim tym, którzy po dziś dzień mają czelność mówić i pisać kłamstwa o „polskich nazistach” oraz „polskich obozach koncentracyjnych”. Te skandaliczne wypowiedzi wpisują się również w od lat powtarzane nieprawdy, że Auschwitz jest wyłącznie miejscem Holokaustu Żydów, a w dalszej kolejności zagłady Romów. Jeśli w ogóle wspomina się o mordowaniu Polaków, to polskie ofiary są wrzucane do wspólnego kotła, określanego terminem „inne narodowości”. I w tym roku nie mogło zabraknąć oszczerstw o „polskich obozach” – szczególnie obrzydliwe są te, powielane sukcesywnie w prasie… niemieckiej.

Jak wygląda prawda? 14 czerwca 1940 r. do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego Auschwitz przybył transport 728 więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. Byli to głównie młodzi Polacy, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, żołnierze września 1939 r., których aresztowano, gdy próbowali przedrzeć się na Węgry, a stamtąd do Francji, by wstąpić do powstającej tam polskiej armii.

Czyli obóz powstał z myślą o eksterminacji Polaków; pierwsze transporty były wyłącznie polskie; to Polaków zmuszano do budowy baraków. Potem, przez długie miesiące Polacy byli jedynymi więźniami – potworny Holokaust Żydów miał miejsce później.

Do obozu deportowano w sumie ok. 150 tys. Polaków, a 75 tys. spośród nich zginęło. Zachowaniu pamięci o polskich ofiarach Auschwitz służą m.in. coroczne uroczystości w Oświęcimiu, odbywające się zawsze 14 czerwca – w rocznicę transportu z Tarnowa.

Twierdzenia o „polskich obozach koncentracyjnych” nie tylko przeczą faktom, ale przede wszystkim obrażają pamięć o więźniach, w tym pamięć o ochotniku do Auschwitz – Witoldzie Pileckim.

Jeśli nie będziemy protestowali, za chwilę może się okazać, że pułkownik zostanie wymazany z historii Polski i świata.

autor: Tadeusz Płużański

Płużański

źródło: http://niezalezna.pl/63622-policzek-dla-pileckiego

*Tadeusz Marek Płużański (ur. 1971) – dziennikarz, historyk, publicysta polityczny i historyczny. Prezes Fundacji „Łączka”. Studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w powojennej historii Polski. Autor książek: Bestie. Mordercy Polaków (2011), Oprawcy. Zbrodnie bez kary (2012), Bestie 2 (2013), Lista oprawców (2014), Moje spotkania z bestiami (2014), Rotmistrz Pilecki i jego oprawcy (2015), Obława na Wyklętych. Polowanie bezpieki na Żołnierzy Niezłomnych (2017). Syn prof. Tadeusza Ludwika Płużańskiego (1920–2002) – naukowca, więźnia stalinowskiego, członka Tajnej Armii Polskiej. 

Jacy naprawdę są Niemcy? Oto ich prawdziwy stosunek do nazizmu: spośród 6,5 tys. esesmanów z KL Auschwitz, którzy przeżyli wojnę, skazano w RFN 29 osób, a w NRD – 20

Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” nazywa „hańbą” niezdolność niemieckiego wymiaru sprawiedliwości do osądzenia i ukarania zbrodniarzy hitlerowskich w okresie powojennym. Większość wdrożonych w 2013 roku śledztw też zakończy się – zdaniem tygodnika – fiaskiem.

„Der Spiegel” przypomina, że Centralny Urząd ds. Ścigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu skierował w zeszłym roku do niemieckich prokuratur łącznie 30 nowych spraw przeciwko byłym strażnikom obozów koncentracyjnych. W lutym bieżącego roku policja przeszukała mieszkania 14 byłych esesmanów z Auschwitz, a trzech z nich – w wieku od 88 do 94 lat – aresztowała.

Pół roku po tamtej akcji policyjnej widać, że nadzieja, iż dzięki wysiłkowi podjętemu w ostatniej chwili masowy mord w Auschwitz zostanie przynajmniej częściowo ukarany, była złudzeniem – czytamy w obszernym materiale będącym wiodącym tematem najnowszego wydania „Spiegla”.

Niemal co tydzień zawieszane są kolejne postępowania ze względu na śmierć podejrzanych, ich niezdolność do uczestniczenia w procesie lub pomyłek śledczych. Jeden z rzekomych strażników nie należał do ekipy z Auschwitz, inny był już wcześniej ukarany przez polski sąd. Aresztowani w Badenii-Wirtembergii i Meklemburgii byli strażnicy są już od dawna w domu

– piszą autorzy. Liczba przypadków, w których prowadzone jest na poważnie śledztwo, stopniała do ośmiu; wyjątkowo niegodny rozdział powojennej historii Niemiec zdaje się zmierzać ku końcowi – podsumowuje „Der Spiegel” ostatnią falę postępowań przeciwko byłym zbrodniarzom.

„Der Spiegel” nazywa całą powojenną historię prawnych rozliczeń z hitlerowskimi zbrodniami „hańbą”. Powołuje się na badania historyka Andreasa Eichmuellera, który obliczył, że spośród 6,5 tys. esesmanów służących w Auschwitz i którzy przeżyli wojnę, skazano w RFN – 29, a w NRD – 20.

Jak twierdzą autorzy materiału, ściganie i ukaranie zbrodniarzy zakończyło się fiaskiem nie dlatego, że politycy czy prawnicy rzucali ludziom dążącym do rozliczeń kłody pod nogi, lecz z powodu obojętności Niemców po 1945 r. Zwracają uwagę na wyniki ankiety przeprowadzonej przez Amerykanów w październiku 1945 r., z której wynika, że 20% Niemców identyfikowało się z polityką Hitlera wobec Żydów, a kolejne 19% uważało ją za przesadzoną, lecz zasadniczo słuszną.

„Der Spiegel” przypomina o znaczeniu rozpoczętego w grudniu 1963 r. procesu frankfurckiego przeciwko pracownikom obozu koncentracyjnego Auschwitz, zaznaczając, że sędziowie uczestniczący w rozprawach otrzymywali pogróżki i byli szykanowani.

Prokuratorowi Fritzowi Bauerowi nie udało się jednak przeforsować stanowiska, że Holokaust nie był sumą wielu zabójstw, lecz jednym czynem. Przyjęcie tej interpretacji oznaczałoby, że każdy strażnik obozu mógłby być oskarżony o morderstwo, bez konieczności udowadniania jego osobistej winy.

Odrzucenie tej tezy było przyczyną wielu późniejszych skandali. W jednym z procesów w 1982 r. oskarżony były strażnik tłumaczył, że przywożeni do KL Auschwitz Żydzi nie wiedzieli, jaki czeka ich los, i nie zamierzali uciekać, dlatego nie można skazać go za uniemożliwianie im ucieczki.

„Der Spiegel” publikuje też wywiad z jednym ze strażników, wobec których prokuratura umorzyła ostatnio postępowanie. Pochodzący z Serbii Jakob W. był skazany w 1948 r. przez sąd w Polsce. 19-letni wówczas folksdojcz – student architektury spod Belgradu – pełnił od 1942 r. przez dwa i pół roku służbę jako strażnik w KL Auschwitz. W rozmowie z dziennikarzami 91-letni były strażnik zapewnia, że nikogo nie zabił. Nie czuje się też winny.

Zostawialiśmy Żydom resztki naszego chleba

– mówi, dodając, że z więźniami „zawsze uprzejmie rozmawiał” i nikogo nie bił…

(Slaw/PAP)

źródło: https://wpolityce.pl/swiat/210799-niemcy-przyznaja-ze-zle-poszlo-im-osadzenie-zbrodni-ich-matek-i-ojcow-to-hanba

Czytaj również:

Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał, że „komora gazowa” została sfabrykowana…

auschwitz

W bezprecedensowym filmowym wywiadzie dr Franciszek Piper – starszy kurator i dyrektor archiwów Państwowego Muzeum w Auschwitz  przyznał przed kamerą, że „krematorium 1”, rzekoma „mordercza komora gazowa” pokazywana setkom tysięcy turystów każdego roku w obozie w Auschwitz została wybudowana w rzeczywistości po wojnie przez Związek Radziecki na bezpośredni rozkaz Stalina.

To, co faktycznie dr Piper powiedział przed kamerą, dotyczyło raportu Leuchter’a, który okazał się być prawdziwy: nie było żadnych morderczych zagazowań w budynku oznaczonym jako „komora gazowa” w Auschwitz.

Tym oświadczeniem wydanym przez dyrektora Państwowego Muzeum w Auschwitz, jeden z największych „faktów” historycznych został zniszczony. Ta „komora gazowa” jest ważnym historycznym „Faktem”, na którym oparte jest wiele zagranicznych i krajowych polityk  państw zachodnich od czasu II wojny światowej.

Historia Auschwitz nie jest napisana raz na zawsze – na przestrzeni lat podlega nieustannej weryfikacji

To była podstawa do przelania przez Stany Zjednoczone ponad 100 mld dolarów dla Izraela od jego powstania w 1948 roku, wypłacenia 16 500 dolarów w ramach pomocy zagranicznej na każdego mężczyznę, kobietę i dziecko w państwie żydowskim oraz miliardów zapłaconych przez Niemców w ramach „odszkodowań”- nie wspominając o budowie krajowej telefonii Izraela, systemów elektrycznych i kolejowych… wszystko to dary od narodu niemieckiego. „Fakt”, o którym mówimy, jest podstawą do wypłacania 10 mld dolarów „pożyczki” (czytaj „darowizny”) dla emigrantów z Izraela przebywających na terytoriach okupowanych, podczas gdy Amerykanie śpią na ulicach, a firmy zatrudniające tysiące pracowników bankrutują. (Uwaga! Począwszy od 2004 r. ani jedna „pożyczka” od USA dla państwa Izrael nie została spłacona).

Niemcy płacą „odszkodowania”, a Stany Zjednoczone robią znaczący wkład, aby odpokutować za „gazowanie w Auschwitz”. Jeśli te „mordercze komory gazowe” były powojenną kreacją Sowietów, w których nikogo nie zagazowano, niezależnie od rasy, wyznania, koloru skóry czy kraju pochodzenia, wtedy te „zadośćuczynienia” były niepotrzebne i opierały się na oszustwie.

Kasety wideo, na których dr Piper robi swoje objawienie, zostały dokonane w połowie 1992 roku przez młodego badacza żydowskiego Davida Cole’a. Po nich następuje 12 lat intensywnych badań przez kilkudziesięciu historyków, dziennikarzy i naukowców, którzy próbowali dostać się do tego, co naprawdę wydarzyło się w Auschwitz.

„Prawda za bramami Auschwitz” 1/6 (w części 3. znajduje się wywiad z dr. Franciszkiem Piperem):

Podobnie jak większość Amerykanów, Cole od młodości został poinstruowany, że masowe mordercze zagazowywanie odbywało się w Oświęcimiu. Liczba straconych – oświadczył – również niepodważalnie sięga 4,1 mln.

Wtedy ukazał się Raport Leuchtera (1988 r.), który spowodował ponowną ocenę liczby zgonów w Auschwitz (zmniejszając ją do 1,1 miliona). Jako początkujący historyk i żyd Cole został zaintrygowany.

Przed 1992 r. każdy, kto publicznie wątpił w oficjalną liczbę 4,1 milionów „zagazowanych” w Auschwitz, został nazywany antysemitą lub neonazistą. Po cichu oficjalna liczba została obniżona do 1,1 mln. Nie wspomniano nic o brakujących 3 mln.

Wywiad Cole’a udowadnia, że ludzie, którzy prowadzili Państwowe Muzeum w Auschwitz, praktykowali fabrykowanie „dowodów” morderczego gazowania. Należy pamiętać, że milionom turystów rocznie mówiono, że „krematorium 1” jest w stanie pierwotnym, podczas gdy urzędnicy wiedzieli, że „pierwotny stan” to kłamstwo.

Politycznych, religijnych i historycznych konsekwencji tego kłamstwa o morderczych komorach gazowych w Auschwitz nie można zmierzyć. W połączeniu z Raportem Leuchtera wywiad Cole’a z dr. Piperem na taśmie wideo dowodzi, że to, co zachodnie rządy nauczały o komorach gazowych w Auschwitz, to kłamstwo.

Nikt, bez względu na rasę, wyznanie, kolor skóry czy kraj pochodzenia, nie został zagazowany w Auschwitz. „Mordercze komory gazowe” w Oświęcimiu były uzasadnieniem do szczególnego traktowania państwa Izrael.

Uwaga – to jest fragmentem znacznie dłuższego artykułu Samuela Fonera. Źródło:

http://www.rense.com/general53/aauz.htm

Amerykańscy naukowcy zaprzeczają istnieniu komór gazowych w Auschwitz – fragment filmu dokumentalnego (8 minut):

Herman Rosenblat – żyd, który opisywał siebie jako ofiarę holokaustu. Na podstawie jego opowieści miała powstać książka i film, dziennikarze stacji ABC TV udowodnili jednak, że opisane przez niego historie nie mogły mieć miejsca i zostały zmyślone. Herman przyznał się do zmyślenia historii:

Film dokumentalny Telewizji Polskiej „Mydło z ludzi” (reż. Mariusz Olbrychowski, 2005) badania wykazały, że zachowane próbki „mydła z Żydów” w większości nie były produkowane z ludzi, a te, które były produkowane z ludzkiego tłuszczu, pochodziły ze zwłok dostarczanych ze szpitala dla umysłowo chorych. Więcej w filmie:

https://www.cda.pl/video/7078030c

autor: Michał KK

źródło: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana-2014-08