„Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego wstrząśnie Polską, przeorze świadomość historyczną Polaków i spolaryzuje naród

Smarzo

Zbrodni Wołyńskiej nie nazywa się po imieniu. Nie mówi się o ludobójstwie, ale o bolesnych wypadkach, czy tragicznych wydarzeniach. Taką narrację widać w PiS-ie i PO. Te partie boją się prawdy. Film Smarzowskiego będzie wydarzeniem politycznym — rozmowa z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim.

Stefczyk.info: Skrajne ugrupowania na Ukrainie w ostatnich wyborach parlamentarnych zdobyły słaby wynik. Jedynie jedna przekroczyła próg wyborczy. Czy ostrzeżenia przed banderowskimi resentymentami nie okazały się przesadzone?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Wbrew dominującym sugestiom te partie nie uzyskały marnego wyniku. Sumując poparcie Prawego Sektora, Swobody i Partii Radykalnej widać, że dość spora grupa wyborców popiera ten nurt. A przecież Partia Radykalna weszła nawet do parlamentu. A ich sztandarową postacią jest Jurij Szuchewycz, mający 80 lat. To jest syn jednego z dowódców UPA. Odwoływanie się do UPA na pewno będzie mocno obecne w ukraińskiej polityce.

wołyń3

Jednak to będzie ograniczone do jednej, słabej partii parlamentarnej.

Niekoniecznie. Przecież i w innych ugrupowaniach znajdują się zwolennicy tego nurtu. Wystarczy wspomnieć o partii Samoobrona Andrija Sadowego, mera Lwowa, który oficjalnie honorował UPA. To za jego kadencji postawiono pomnik Bandery we Lwowie. On wielokrotnie mówił, że ideologia banderowska jest mu bliska. Takie same głosy można usłyszeć z ust działaczy partii Batkwiszczyna Julii Tymoszenko. Dla mnie jednak największym zaskoczeniem i rozczarowaniem jest postawa prezydenta Petro Poroszenki, który przyłączył się do tej gloryfikacji.

wolyn_smarzowski_plan_8

W jaki sposób?

Ogłosił dzień 14 października, czyli rocznicę powstania UPA, dniem państwowym. Reasumując, widać, że po ukraińskich wyborach środowisko i tematyka związana z UPA będzie obecna. Usypianie opinii publicznej, mówienie, że banderowcy wszystko przegrali, jest bezpodstawne.

wołyń

O relacjach polsko-ukraińskich będzie zapewne głośno przez jakiś czas. A to m.in. za sprawą filmu Wojciecha Smarzowskiego. Jako pierwszy postanowił nakręcić obraz poświęcony ludobójstwu na Wołyniu. Dobrze, że taki film powstaje?

To jest bardzo ważna inicjatywa. Wciąż panuje bowiem zmowa milczenia w sprawie tematyki ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Ani Andrzej Wajda, ani Krzysztof Zanussi, ani żaden inny filmowiec nie chcieli tego tematu. Ten temat jest zamiatany pod dywan – ze względu na tzw. poprawność polityczną i teorię Giedroycia. Pierwszym ze znanych filmowców, który odważył się podjąć ten temat, jest Wojciech Smarzowski. Co bardzo ważne, on opiera się na książce „Nienawiść” Stanisława Srokowskiego, znanego pisarza kresowego. On przełamuje od lat zmowę milczenia. Jeśli film odda wiernie książkę Srokowskiego, to ten obraz będzie wydarzeniem.

smarzo

Można się spodziewać burzy?

Na pewno będziemy widzieć atak na Smarzowskiego. Tradycyjnie usłyszmy, że to nie czas, że nie teraz itd. Jednak o Katyniu tak samo mówiono w czasach PRL-u, czy o rzezi Woli. Podziwiam odwagę Smarzowskiego, że przełamał poprawność polityczną. Uważam, że jego film będzie wydarzeniem. On pokaże również kłamstwo, jakie panuje w tej sprawie w Polsce.

O jakim kłamstwie ksiądz mówi?

Zbrodni Wołyńskiej nie nazywa się po imieniu. Nie mówi się o ludobójstwie, ale o bolesnych wypadkach czy tragicznych wydarzeniach. Taką narrację widać w PiS-ie i PO. Te partie boją się prawdy. Film Smarzowskiego będzie zapewne i wydarzeniem politycznym.

Szczegóły dotyczące okrucieństwa oprawców mordujących Polaków na Wołyniu szokują. Film Smarzowskiego będzie szokiem dla Polaków?

Tak, sądzę, że to będzie szok. Na Wołyniu, na Kresach Wschodnich działy się dantejskie sceny. Jakiekolwiek pokazanie tych scen jest szokiem. Jednak wg mnie większy szok może wywołać fakt, że Polacy byli przez tyle lat okłamywani w tej sprawie. Przez kilka pokoleń tłumaczono, że czegoś takiego nie było, że to były jakieś lokalne wydarzenia i przypadki. Ludobójstwo zawsze jest szokiem. W tej sprawie powinno się szokować, żeby budzić ludzi, żeby pokazać prawdę historyczną.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

stefczyk.info

Na Ukrainie tak czy siak wygrają oligarchowie

ukraina 2004

Prawdopodobnie przegra Majdan, który był przeciwko oligarchom, a prawdziwymi zwycięzcami będą tacy magnaci finansowi jak „król czekolady” Petro Poroszenko czy „pan i władca” Dniepropietrowska i całego obwodu, magnat medialny Ihor Kołomojski.

Dziś wybory na Ukrainie. Naszym wschodnim sąsiadom, tak Ukraińcom, jak i wspólnotom narodowym tam zamieszkującym (w tym też Polakom ze Lwowa, Winnicy, Żytomierz i Kamieńca Podolskiego), trzeba życzyć mądrych wyborów. Oby ich głosy nie poszły ani na komunistów, ani na banderowców i populistów z takich partii jak Swoboda, Prawy Sektor i Radykalna Partia. Szczególnie groźne jest to ostatnie ugrupowanie, kierowane przez Ołeha Laszko. W wyborach w 2010 r. zdobyło ono zaledwie jeden mandat. Jednak jak głoszą ostatnie sondaże może liczyć na zdobycie bardzo dużej ilości głosów.

Dziesięć lat temu, w 2004 r. byłem na Majdanie w Kijowie, w czasie tzw. „pomarańczowej rewolucji”, która szybko okazała się pseudorewolucją. Albowiem dwoje jej liderów: Wiktor Juszczenko i Julia Tymoszenko, wspieranych przez oligarchów (czytaj: gospodarczych złodziei), już w rok po zwycięstwie skoczyło siebie do gardeł i zdeptało wszystko. Prawdziwy sukces odnieśli jedynie owi oligarchowie, którzy na krzywdzie ludzkiej i rozkradaniu majątku narodowego pomnożyli swoje majątki. Niestety prawdopodobnie sytuacja ta powtórzy się i teraz. Przegra Majdan, który był przeciwko oligarchom, a prawdziwymi zwycięzcami będą tacy magnaci finansowi jak „król czekolady” Petro Poroszenko (w ciągu kilkunastu lat dorobił się, bynajmniej nie na czekoladkach, majątku w wysokości półtora miliarda dolarów) czy „pan i władca” Dniepropietrowska i gubernator całego obwodu, magnat medialny Ihor Kołomojski, rządzący niepodzielnie Zjednoczoną Wspólnotą Żydowską i posiadający nawet prywatną armię (taką samą, jaką cztery wieki temu na tych terenach posiadał Jeremi Wiśniowiecki). Nawiasem mówiąc, Kołomojski jest obywatelem nie tylko Ukrainy, ale i Cypru, i Izraela, a swoją rezydencję posiada w Szwajcarii.

Wybory te trzeba uważnie obserwować, bo ich wynik może mieć wpływ na sytuację w całej Europie Środkowo-Wschodniej, także w Polsce, której establishment polityczny w sprawy wewnętrzne Ukrainy mocno (moim zdaniem za mocno) się zaangażował. Wybory te będą miały także wpływ na to, czy państwo nad Dnieprem i Dniestrem podzieli się, czy też nie (oby nie), oraz na to, jaką dalszą drogę wybierze.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Onet.pl

Ukraina – żółte dziennikarstwo. O czym nie mówią główne polskojęzyczne dezinformatory (2) – dr Jerzy Jaśkowski

ukraine-west-east

Nasi rodzimi „politycy” przez cały czas nagłaśniają sprawę tzw. sankcji nakładanych na Rosję. W chwili obecnej dzieje się to głównie na papierze gazet wydawanych w Kraju nad Wisłą. Popatrzmy na to realnie. Rosja posiada obligacje USA na kwotę 138 miliardów dolarów. Oczywiście kwota ta nie załamie dolara, ale jeżeli uda się Rosji przeforsować wymianę handlową ropy i gazu na złoto lub inne waluty, to dolar padnie. Kraje BRICS już od kilku lat się do tego przygotowują i praktycznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby zacząć to wprowadzać. W 100% taki ruch Rosji wprowadziłby panikę na giełdach światowych, tym bardziej, że dług Rosji wynosi poniżej 10% PKB, czyli jest pomijalnie mały. Kto by przede wszystkim ucierpiał na tzw. sankcjach? Oczywiście kraje najbardziej zależne od dostaw rosyjskich. Podkreślam, że Rosja 55% surowców eksportuje do Europy. Niestety wśród krajów, które najbardziej odczułyby sankcje rosyjskie, jesteśmy my, czyli Polska, ale też Bułgaria i Rumunia, nie wspominając o samej Ukrainie. Potentaci, czyli Niemcy, Austria czy Holandia nie ucierpieliby.

W tej sytuacji nakładanie przez UE sankcji jest podobne do sprzedaży Niderlandów przez Zagłobę.

Czytaj dalej „Ukraina – żółte dziennikarstwo. O czym nie mówią główne polskojęzyczne dezinformatory (2) – dr Jerzy Jaśkowski”