Jan Kulczyk żyje i ma się dobrze? Biznesmen zakpił z PiS-u?

fot. Wojtek Stein/Reporter/East News
Jan Kulczyk żyje i ma się dobrze? Biznesmen zakpił z PiS-u? 6 czerwca 2016 r. Edyta Sieczkowska, jedna z byłych współpracownic Jana Kulczyka, negocjatorka w jego interesach w Dubaju, podczas nadawanego na żywo w Polsacie programu „Państwo w Państwie” ogłosiła publicznie: „Mnie pan Kulczyk z Bali lub z piekła zastrasza…”.

6 czerwca 2016 r. Edyta Sieczkowska, jedna z byłych współpracownic Jana Kulczyka, negocjatorka w jego interesach w Dubaju, podczas nadawanego na żywo w Polsacie programu „Państwo w Państwie” powiedziała: „My tu wszyscy płaczemy nad zabitymi dziećmi, a ja błagam Polaków i media 7 lat o pomoc. Mnie pan Kulczyk z Bali lub z piekła zastrasza. My mamy telefony. Ja chcę żyć i moje dziecko. (…) Nikt nam w Polsce nie pomógł”.

Dokładną relację o kulisach robienia interesów przez Jana Kulczyka Edyta Sieczkowska zdała dziennikarzowi Michałowi Rachoniowi w czasie swojego protestu głodowego pod siedzibą Kulczyk Holding SA w Warszawie:

<https://youtu.be/lbQHwsTrdhw

W grudniu 2015 r.  doradca prezydenta Andrzeja Dudy prof. Andrzej Zybertowicz, specjalista od tajnych służb, w radiowym wywiadzie również dał publiczny wyraz wyraz swojej niewiary w śmierć polskiego biznesmena. Rozmówca Rafała Ziemkiewicza w prowadzonej na antenie Radia Plus audycji „Plusy Dodatnie Plusy Ujemne” stwierdził:

Oligarcha Number One niedawno zmarł, albo raczej, być może żyje sobie gdzieś na Bali pod innym nazwiskiem…

18 maja 2016 r. wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin w rozmowie z dziennikarzem TVP1 informację o śmierci Jana Kulczyka nazwał „oficjalną”:

Nie żyje, przynajmniej taka jest wersja oficjalna, Jan Kulczyk. Przyszłość pokaże, czy w tej sprawie nie ma jeszcze jakiegoś drugiego dna.

Dopytywany przez dziennikarza, aby wyjaśnił, co ma na myśli, wicepremier kontynuował:

Nie mam żadnej wiedzy na ten temat jako minister, ale jako obywatel zadaję sobie pytanie, jak to się dzieje, że najbogatszy Polak jedzie na operację serca w zwykłym miejskim szpitalu w Wiedniu, a nie w jakiejś bardzo ekskluzywnej klinice, gdzie byłby otoczony wyjątkowo dobrą opieką. Ale zostawmy ten temat, jest jeszcze dużo zagadek do wyjaśnienia, wielu na pewno nie uda się wyjaśnić.

Portal Polska Bez Cenzury utrzymuje, że oficerowie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego potwierdzili jego dziennikarzom, iż są w posiadaniu dwóch notatek z rozmów z informatorami, którzy wskazują, że Jan Kulczyk sfingował własną śmierć i żyje.

Wbrew twierdzeniom naszych polityków mają to być kraje bliższe Europie niż Bali. W jednej notatce informator, jako miejsce przebywania doktora wskazuje Cypr. Cała sprawa jest bardzo zagmatwana, a rodzina organizując błyskawiczny i pełen tajemnic pogrzeb, bynajmniej nie sprzyjała przecięciu spekulacji

–  konkluduje portal.

Publicysta tygodnika „W Sieci” Marek Król sprawę pooperacyjnych komplikacji zdrowotnych Jana Kulczyka komentuje w sposób dość jednoznaczny:

To zaskakujące, ponieważ nawet po drobnych zabiegach stosuje się pewne środki, które zapobiegają zakrzepom, i wielu lekarzy, z którymi rozmawiałem, dziwiło się, jak to mogli austriaccy lekarze w tak wyśmienitej klinice, na oddziale vipowskim, zapomnieć o podaniu tych środków i dopuścić do zakrzepu tętnicy płucnej. Teraz są kolejne jakieś domniemania, natomiast powiem tak: jakbym miał wybierać, na miejscu Jana Kulczyka, to wybrałbym taki termin śmierci, bo lepszego momentu nie można było znaleźć.

Materiał Telewizji Republika o tajemnicy śmierci Jana Kulczyka:

<https://youtu.be/y6W7kVrJWOQ?t=2m55s

Redaktor Stanisław Janecki na łamach portalu wPolityce.pl, zwracając się do przedstawicieli polskiego wywiadu i kontrwywiadu, już w dniu ogłoszenia informacji o śmierci Jana Kulczyka pisał:

Czy z całą pewnością można wykluczyć jakieś celowe działanie kogokolwiek? (…) Przyjmuję do wiadomości oficjalną wersję, ale lepiej dmuchać na zimne, niż coś zaniedbać czy bezradnie stanąć przed faktami dokonanymi.

Blogerka Irena Szafrańska napisała na Twitterze:

Miliarderzy nie umierają śmiercią naturalną wskutek przebytych operacji.

Dziennikarz śledczy Cezary Gmyz na Twitterze:

Powikłania po operacjach się zdarzają. Zwłaszcza po operacjach służb specjalnych.

Piotr Bocian, grabarz z cmentarza na poznańskiej Nowinie (2016):

Rok temu mieliśmy na naszym cmentarzu pogrzeb Jana Kulczyka, najbogatszego Polaka. Cmentarz był zamknięty, mnóstwo ważnych osób, borowcy. Pochówkiem zajmowała się zewnętrzna firma, ale jak ochroniarze Kulczyka nieśli ciało z kaplicy do grobu, to pomogliśmy im nałożyć trumnę na ramiona. To było naprawdę duże wydarzenie.

Śmierć Jana Kulczyka od początku budzi wiele kontrowersji. Jan Kulczyk żyje i ma się dobrze? Biznesmen zakpił z PiS-u? Pisowski rząd oraz służby doskonale zdają się o tym wiedzieć, ale nie mogą nic zrobić, gdyż Jan Kulczyk jest chroniony przez jeszcze inne „służby”?

Polakom można wmówić wszystko. Polak uwierzy we wszystko – oprócz prawdy.

TAW

Reklamy

Przejmowanie polskich mediów przez Niemców – relacja naocznego świadka

wojciech-reszczynski

Program, który odpowiadałby Polakom, zapewne nie będzie odpowiadał zagranicznym właścicielom. Niemcy chcą mieć taki program, jaki mają u siebie. Inne rozwiązania nie są przez nich akceptowane. Niemcy chcą urządzić firmę, w której mają udziały, wedle swojego mniemania — mówi Wojciech Reszczyński.

wPolityce.pl: Jarosław Gowin wywołał burzę, gdy w audycji Moniki Olejnik zapowiedział, że będzie dążył do repolonizacji mediów. W Pana ocenie taki proces jest Polsce potrzebny?

Wojciech Reszczyński: – Podzielę się swoimi doświadczeniami z czasów, w których prowadziłem stację radiową. W swojej spółce miałem kapitał zagraniczny, najpierw irlandzki, a potem niemiecki. W czasie, gdy współpracowałem z Irlandczykami, którzy mieli 33%, przeżyłem próbę wrogiego przejęcia. Ledwo udało mi się wybronić. Na szczęście proceduralne kwestie i niektóre rozwiązania prawne sprawiły, że byłem w stanie się obronić. Ostatecznie Irlandczykom groziło wyrzucenie ze spółki, więc się wycofali, a potem udziały wykupili od nich Niemcy. Od nich z kolei doświadczyłem prób ingerencji w program, którym kierowałem, oraz w obsadę personalną. Z tego powodu doszło do kryzysu w spółce. Z badań, które Niemcy przeprowadzili wynikało bowiem, że didżej, który w mojej ocenie był najlepszy i najinteligentniejszy, wypadał słabo i powinien zostać zwolniony. Natomiast najmniej rozgarnięty miał być lansowany i ceniony, ponieważ był popularny. Mieliśmy zupełne inne podejście do spraw programowych i polityki personalnej. Niemiecki współwłaściciel monitorował dokładnie cały program i próbował ingerować. Nie podobały mu się niektóre audycje.

Continue reading „Przejmowanie polskich mediów przez Niemców – relacja naocznego świadka”

Prof. Ryszard Bugaj o projekcie NowoczesnaPL: Ten pomysł ma na celu zatrzymanie nadchodzących zmian

bugaj

Jeśli partia, która orientuje się na interesy wielkiego biznesu, mówi, że trzeba znieść finansowanie partii z budżetu, to wiadomo, co się za tym kryje, jakie interesy za tym się kryją… Nie patrzę na to z uznaniem — mówi o postulatach NowoczesnejPL prof. Ryszard Bugaj.

wPolityce.pl: W miniony weekend ruszyła nowa inicjatywa polityczna NowoczesnaPL. Komentatorzy zdają się przekonywać, że mamy do czynienia z poważnym ruchem na rzecz zmian. Inni wskazują, że projekt odwołuje się do początków PO. Czy w Pana ocenie to może być poważna siła reformująca Polskę?

Prof. Ryszard Bugaj: Ta inicjatywa rzeczywiście jest organizowana pod hasłem zmiany, jednak w mojej ocenie ona ma głównie zagwarantować, że nic się w Polsce nie zmieni. Mogą się zmienić ludzie, mogą być widoczne drobne korekty, ale główny kierunek przemian, jaki został obrany w latach 90. przez Leszka Balcerowicza, zostanie podtrzymany. Ten wybór podtrzymała, czy wręcz zradykalizowała Platforma Obywatelska. To się jednak nie bardzo udaje, są z tym wielkie problemy. W mojej ocenie celem NowoczesnejPL jest wprowadzenie do Sejmu 20-30 posłów, dzięki czemu możliwe będzie zawarcie koalicji z PO i być może SLD. I okaże się, że pod hasłem „zmiany” nie dojdzie do żadnych zmian.

Jakiego typu zmiany są potrzebne Polsce? Jakie są kluczowe reformy, które według Pana powinno się wprowadzić?

– Nie jestem rewolucjonistą, ale widzę potrzebę poważnych zmian. Generalna zmiana w mojej ocenie powinna dotyczyć głównych linii polityki transformacyjnej i polityki społecznej. NowoczesnaPL powstała jednak po to, by do takich zmian nie dopuszczać. Jest zresztą charakterystyczne, że Petru i Balcerowicz poparli Komorowskiego w wyborach. Szereg polityków PO mówi o tej inicjatywie przychylnie, więc myślę, że ten pomysł ma na celu zatrzymanie tego, co rysuje się jako nadchodząca zmiana.

Partia Ryszarda Petru może odegrać poważną rolę w polityce? Korzysta fali widocznego zniechęcanie formacją dominującą obecnie…

– W mojej ocenie ta formacja nie odegra wielkiej roli. Na pewno nie zgadzam się z sugestiami, które często słychać, że oni są skazani na sukces, że już „witają się z gąską”. Oni mają na starcie 5-procentowe poparcie. I to przy dość silnym wykorzystaniu nazwiska Leszka Balcerowicza i przy frustracji wielu ludzi, którzy uważają, że PO ich porzuciła, że porzuciła ważne sprawy. To w mojej ocenie jest mało, to nie rokuje na przyszłość. Szczególnie, że część ich postulatów jest cyniczna.

O czym Pan mówi?

Jeśli partia, która orientuje się na interesy wielkiego biznesu, mówi, że trzeba znieść finansowanie partii z budżetu, to wiadomo, co się za tym kryje, jakie interesy za tym się kryją… Nie patrzę na to z uznaniem.

nowoczesnapl-nowa-platforma-obywatelska-nowsza-unia-wolnosci

Wejście NowoczesnejPL i stworzenie wspólnej koalicji z PO i SLD, by zatrzymać zmiany, jest realnym planem?

– Trudno dziś przesądzać, szczególnie, że wielu rzeczy jeszcze nie wiemy. Nie wiemy choćby, jaki pomysł i plan na dalszą działalność wygra w samym PiSie. Znam ich program, który w pewnej części mi się podoba. Jednak już po jego stworzeniu partia rozpoczęła współpracę z Jarosławem Gowinem, który ma zupełnie inny pogląd na kwestie ekonomiczne. On w sprawach społecznych i ekonomicznych jest zwolennikiem neoliberalnych rozwiązań i linii. Nie wiem, jaki program się w PiS-ie wykrystalizuje. Jedno jednak jest pewne: gdyby inicjatywa Petru dostała się do Sejmu, to byłoby to wzmocnienie na polskiej scenie politycznej takich ludzi jak Gowin oraz takich poglądów jak jego.

Większość komentatorów uznaje, że NowoczesnaPL jest zagrożeniem dla PO. Pan sądzi, że te formacje mogą współpracować i współdziałać?

– Dwie rzeczy uważam za wykluczone, no chyba że dojdzie do jakichś wydarzeń nieprzewidywalnych. Po pierwsze, za wykluczone uznaję, by Platforma mogła wypaść z Sejmu w tym roku. Drugie, co wydaje mi się wykluczone, to, że Platforma otrzyma więcej niż 30 procent. W mojej ocenie to nie jest możliwe. Platforma pozostanie liczącą się siłą parlamentarną – nie wiem, na jakim poziomie, jednak nie ma szans na samodzielne rządzenie. Jeśli więc inicjatywa Petru zyska 7 czy 8 procent to wraz z PO i SLD obecny układ rządzący może ocaleć.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

wPolityce.pl

 

Gowin: „Jestem przekonany, że mogło dojść do masowego zafałszowania czy – nazwijmy rzecz precyzyjnie – sfałszowania wyborów”

gowin

Trzeba zbadać, co jest przyczyną tak drastycznej i dziwacznej różnicy między badaniami Exit Poll, a wynikami podanymi przez Państwową Komisję Wyborczą. Proszę zwrócić uwagę, Ipsos bardzo precyzyjnie określił wyniki wyborów europejskich, bardzo precyzyjnie określił wyniki wyborów w dużych miastach prezydenckich, bardzo precyzyjnie określił wyniki wyborów PO, SLD. Rażąca pomyłka nastąpiła tylko w wynikach głównej partii opozycyjnej i jednej z partii rządzących — powiedział na antenie TVN24 Jarosław Gowin.

Gowin odniósł się również do słów Jarosława Kaczyńskiego, że „wybory zostały sfałszowane”. — Wynik wyborów jest na tyle wypaczony, nieprawidłowości było tak dużo, że pytanie o to, czy wybory zostały sfałszowane, jest pytaniem narzucającym się — powiedział, podkreślając, że koniecznie trzeba stanąć „na gruncie faktów”.

— W skali kraju, oprócz gigantycznej skali nieprawidłowości, mogło dojść do ogromnego, samorzutnego korygowania wyników na rzecz różnych komitetów. To czasami mogły być komitety ogólnopolskie, np. komitet PSL, a czasami komitety lokalne, reprezentujące jakieś środowisko rządzące — mówił Gowin dopytywany, czy na pewno można powiedzieć, że wybory w Polsce zostały sfałszowane.

Do 16 listopada należałem do tych, którzy wzmianki o możliwości fałszowania wyborów przyjmowali wzruszeniem ramion. Dzisiaj jestem przekonany, że mogło dojść do masowego zafaszowania czy — nazwijmy rzecz precyzyjnie — sfałszowania wyborów

— podkreślił Jarosław Gowin i dodał:

Tu nie chodzi o żaden odgórny spisek. Tu chodzi o zsumowanie się określonych działań i nałożenia się dwóch zjawisk. Z jednej strony książeczka, która ewidentnie wypaczyła wynik wyborów. To już jest wystarczający powód do tego, żeby skrócić kadencje samorządów i zrobić nowe wybory.

Jak podkreślił Gowin, chodzi o zrobienie nowych wyborów, a nie powtórzenie wyborów.

Drugi element, jaki wskazał – upowszechniono w skali kraju pewne praktyki, czyli w Komisjach — tam, gdzie byli reprezentanci tylko jednego środowiska.

Polska jest krajem, w którym demokracja i procedury wyborcze uległy znacznej deformacji. Jeżeli słyszę, że wobec takich wątpliwości prezydent Komorowski jedyne, co ma do powiedzenia, to nazwanie ludzi mających te wątpliwości szaleńcami, to myślę że pan prezydent Komorowski z całą klasą rządzącą odrywa się od rzeczywistości

— powiedział Jarosław Gowin.

Wzywam wszystkich, którzy uważają, że wybory zostały sfałszowane do głosowania przeciwko kandydatom tych partii, które bronią tych wyborów

— dodał.

Zdaniem Gowina, sprawą powinno się zająć OBWE, bo „w żadnym z krajów UE nie doszło do tak bulwersujących wydarzeń wyborczych”. — Trzeba zapobiec możliwości manipulacji, błędów i fałszerstw w przyszłych wyborach — mówił.

Zachęcał jednocześnie do manifestacji 13 grudnia z różą, jako symbolem czystości — takiej, jaką chcielibyśmy wprowadzić w polskim życiu politycznym. — Taka pokojowa manifestacja jest konieczna. Apeluję do wszystkich, by działać zgodnie z prawem, czyli nie robić takich rzeczy, jak okupacja PKW — dodał.

wPolityce.pl

Afera taśmowa – trzecie dno. O czym nie mówią media? Komentarze Izabeli Litwin, Tomasza Urbasia, Pawła Nogala i Czesława Białczyńskiego

Komentarz Tomasza Urbasia: Urbas.mpolska24.pl

Sprawa jest bardzo ważna i aspekt ekonomiczny całego zamętu, jaki nastąpił w związku z Aferą Taśmową z podsłuchu rozmowy Belka–Sienkiewicz, jest jednym z istotnych aspektów wydarzeń ostatnich dni. Stwierdzenia i analizy wykonane przez Tomasza Urbasia jak i Izabelę Litwin są bardzo istotne dla ustalenia prawdziwych, głębokich motywów ujawnienia tych podsłuchów właśnie teraz. Analiza ta rzuca ważne światło na to, kim mogą okazać się zleceniodawcy podsłuchów, którzy są jednocześnie inicjatorami ujawnienia materiału w tym właśnie momencie dziejowym.

W całej tej sprawie mamy kilka aspektów wielkiej wagi, jeżeli nie kilkanaście, i nie możemy podchodzić do analizy całej sytuacji z punktu widzenia jednej tylko dyscypliny. To nasze podejście musi być holistyczne. 

Zgadzam się z komentarzami Izabeli Litwin, Tomasza Urbasia i konkluzjami Pawła Nogala na podsumowanie programu. Ale to wszystko, co usłyszeliśmy i przeczytaliśmy, nie oznacza żadnego usprawiedliwienia dla faktu, że:

1. Ta rozmowa odbyła się w takim miejscu, w jakim się odbyła – takie rozmowy naprawdę toczy się w gabinetach, i to dobrze ekranowanych, zabezpieczonych przed podsłuchami, z rejestracją dla agencji rządowych i agencji kontrolnych. Takie rozmowy prowadzi się oficjalnie a nie pokątnie.

2. Taka rozmowa nie jest domeną Ministra Spraw Wewnętrznych ani tym bardziej szefa ABW. Co on ma z tym wspólnego?

3. Jeśli już szef ABW i innych służb prowadzi taką rozmowę, to knajpa powinna być przeczesana na dziesiątą stronę, zanim panowie weszli – właśnie pod kątem wykrycia sprzętu nagrywającego.

4. Polityk z krwi i kości może mieć niewyparzoną gębę, ale nie polega to na tym, że po cichu z kolegami mówi coś, czego by nie mógł powtórzyć publicznie każdemu ze współpracowników czy przeciwników politycznych prosto w twarz – bez narażenia się, że oberwie po pysku za słowa, jakich o kimś użył. Dobrym przykładem jest tu Korwin-Mikke. Nie sądzę żeby prywatnie mówił innym językiem niż mówi publicznie i w inny sposób o ludziach, o których mówi publicznie wprost, że są złodziejami i zdrajcami.

5. To że został wysłany szef ABW przez premiera nie ulega żadnej wątpliwości, to że piecze się tutaj interes PO, a nie Polski, też nie ulega wątpliwości. Nic tego nie przekreśli – nawet intencja czy też przypadkowe uruchomienie pozytywnych mechanizmów ratujących Polskę z paszczy Banksterstwa, przy okazji pieczenia owego prywatnego interesu Władzy.

Podsumowując ten wątek – nie zgadzam się także z tymi stwierdzeniami, które akceptują sztubackie akcenty i niepoważny styl wypowiedzi na temat państwa, stanu państwa, inicjatyw gospodarczych itp. Nie do zaakceptowania jest ten sposób myślenia, z którego wynika knajacki po prostu charakter tej rozmowy.  Ten sposób myślenia ubliża inteligencji przeciętnego Wyborcy, którego obaj ci panowie reprezentują – jeden jako wykonawca woli narodu w roli Prezesa NBP a drugi jako szef jego najwrażliwszych służb, które powinny czuwać nad choćby takimi wątkami jak poruszony wątek stanu państwa. 

Dalszy ciąg tej analizy musi wziąć pod uwagę polityczny aspekt międzynarodowy, ekonomiczny aspekt międzynarodowy – o jaki zahaczyła pani Iza, polityczne aspekty wewnętrzne a także pełną analizę intencji projektu o NBP i analizę całkowicie osobnego wątku najścia Prokuratury i ABW na redakcję „Wprost”.

Wydaje się, że sprawa tego najścia jest prosta, ale ona nie jest do końca oczywista. Ewidentnie Tusk i cała PO próbuje, ale niewykluczone, że jest to cały obóz tzw. władzy, czyli Układ (PO, PSL, Palikot,  SLD oraz inni mali gracze po tej stronie, jak „kupiony” przez banksterstwo Marcinkiewicz, Gowin czy inni pozoranci) robić z ludzi wariatów wmawiając im  WERSJĘ RZĄDOWĄ rozpisaną na trzy role: Premier – „bidaczek nic o sprawie najścia na Wprost nie wiedzący”, Zły Policjant – prokurator Seremet razem z Czarną Owcą Sienkiewiczem oraz Dobry Policjant – Minister Sprawiedliwości. Cała trójka twierdzi, że nie było złych intencji i próby położenia łapy na materiale Wprost, a tylko chęć złapania sprawcy podsłuchów. Co innego twierdzi cały cywilizowany świat, który już przyrównał ich do Białorusi i Rosji. Słusznie, bo oni są jak Białoruś i Rosja – esencją ich władzy są podsłuchy, papiery i haki – TW od których się wśród nich roi, dawni UBecy, policjanci, wojskowi po szkołach moskiewskich i WSIoki, Nomenklatura PostPZPR i Nomenklatura PostSolidarności. Wszyscy oni próbują zająć opinię publiczną kwestią „KTO nagrywał i po co”, podczas gdy jest to kwestia trzeciorzędna, bo z ujawniania PRAWDY może płynąc dla społeczeństwa tylko i wyłącznie DOBRO. To że wypłynęły męty oraz mendy społeczne zasiadające na wierchuszce państwa pozwoli tylko oczyścić Mętne Wody Władzy.

Analiza prawna jest tymczasem oczywista – ta narracja jest kłamliwa. Mieli prawo wejść i zażądać nośników elektronicznych z zapisem taśm. Ale kiedy dowiedzieli się, że redakcja odmawia wydania ze względu na tajemnicę dziennikarską powinni byli odstąpić od akcji i skierować wniosek do sądu. Po otrzymaniu zgody sądu na zwolnienie redakcji z tajemnicy mogli wrócić ponownie i zażądać tego samego. Nie mieli też prawa przesiadywać tam cały dzień i uniemożliwiać pracy. To samo było w Fundacji – siedzieli do późnego popołudnia i uniemożliwiali pracę 30 0s0b0m. To jest stały sposób działania ABW – u nas także była ABW i CBA pod pozorem powiązania z Aferą Węglową. Stosują pozorowane podejrzenie i sparaliżowanie pracy firmy, przejmują komputery uniemożliwiając dalszą pracę, a prezesów aresztują na niekończący się areszt wydobywczy. W tym czasie firmy zaatakowanej osoby padają na pysk, a areszt trwa dokąd nie padną całkowicie. Tak działa polskie ABW i Prokuratura – kompletna bezkarność.

Co zatem miało na celu to wejście do Wprost? Zastraszenie, sparaliżowanie ale przede wszystkim przechwycenie jak najszybsze taśm, zwłaszcza jak wybuchła panika po rozpowszechnieniu wieści że to jest 3000 godzin nagrań. Teraz możemy sobie wyobrazić skalę paniki i skalę obłudy oraz  skalę hipokryzji – czyli jakim językiem i co mówią oni wszyscy miedzy sobą. Arogancja bijąca z tych dwóch nagrań, rozpanoszenie tych ludzi, ich poczucie bezkarności i nietykalności biją rekordy. Można tę sytuację porównać tylko z rozpanoszeniem aparatczyków w PRL – jest to więc ewidentny PRL Bis. 

W tej sytuacji zakładam, że możliwe są również całkiem na serio przekręty wyborcze nad urnami na masową skalę. Przy tej degeneracji klasy politycznej i przy tym stylu myślenia nic nie może zdziwić.

Jaka jest prawdziwa intencja uruchomienia możliwości dodruku przez NBP świadczy jeden drobny szczegół. Jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi, ale doczytałem się , że odpowiedni punkt na ten temat został umieszczony tak jak w „umowie” w Baltazarze Gąbce – nie tam gdzie powinien być i na dodatek drobnym maczkiem. Mało tego , doczytałem się że możliwość dodruku pieniędzy miała być uruchomiona tylko na 2 najbliższe lata – a więc nie chodziło niestety moi drodzy o uruchomienie NBP jako niezależnego emitenta złotego polskiego lecz tylko o doraźny interes KNAJAKÓW z PO i SLD (bo Belka to ten właśnie sektor polityczny).

Jeżeli prawdziwe są moje rozpoznania powyżej, czyli że umieszczono punkt o możliwości skupu i o emisji pieniądza poza rozdziałem, w którym powinien się znaleźć, a więc de facto ukryto go, oraz że możliwość dodruku miała być jednorazowa czy też dana tylko na najbliższe dwa lata, to możemy wykluczyć absolutnie wszelkie tzw. motywacje patriotyczne. Nie podejrzewam tych ludzi, którzy tutaj toczyli rozmowy, o żadne tzw. „szlachetne intencje” a tym bardziej o działania, które narażałyby ich własne osobiste interesy czy też interesy ich formacji politycznych, tj. PO i SLD. Wystarczy prześledzić życiorys Marka Belki, nota bene mojego rówieśnika, by w połączeniu z zaprezentowanym materiałem z podsłuchanej rozmowy wyrobić sobie pełny obraz psychologiczny tego karierowicza, kompletnie bezideowego człowieka, pnącego się po szczeblach komunistycznych organizacji młodzieżowych, będącego jednym z prominentów Czerwonej Łodzi w okresie PRL, kwiatem Czerwonej Profesury Akademii Ekonomicznej. Jest to człowiek z kompleksami, z dołów społecznych, który awansował dzięki układom kolesiowskim i który podjął się prowadzenia finansów państwa w okresach szczególnego matactwa i zamętu, kiedy uwłaszczano masowo nomenklaturę klasy Posiadaczy PRL, czyli aparatczyków PZPR, UB, WSI.

Absolutnie wykluczam tutaj szlachetne pobudki tak jednego, jak i drugiego, i trzeciego rozmówcy. Zastanawiam się, co tutaj robi ten trzeci? Kim on w ogóle jest? Gdyby ta rozmowa na poważnie miała zagrozić Układowi Sił między Polską a Kapitałem Banksterskim, musiałaby się odbywać w głębokiej izolacji, w strzeżonym przez Kontrwywiad Ośrodku gdzieś w Polsce, w absolutnej tajemnicy, a jej uczestnikami mógłby być tylko Premier, Prezydent, Minister Spraw Wewnętrznych lub Zagranicznych oraz Prezes NBP. 

Wniosek: Intencją panów był jednorazowy skok w bok, ułatwiający kolejny przekręt wyborczy PO. Intencją szefa PO Tuska, który nakręcił ową sytuację, być może z jakimiś bliskimi doradcami, była eliminacja konkurencji politycznej Układu PO-SLD, czyli eliminacja PIS i wszelkiej innej ewentualnej konkurencji, takiej jak np. KNP.

Dziwię się, że dwukrotnie dotychczas oszukani przez tą partię Polacy dają jej wciąż ponad 20% poparcia. Świadczy to o tym, że mamy najprawdopodobniej do czynienia z taką liczbą ludzi, którzy zdobyli nieuczciwą drogą majątki i ten Układ popierają bezwzględnie, bojąc się utraty tego, co ukradli pozostałej części społeczeństwa polskiego, oraz że w skład tej grupy wchodzi też pewna liczba przypadkowych beneficjentów systemu. Te intencje wyłącznie prywaty partyjnej w państwie podkreśla cały dotychczasowy kontekst rządzenia PO, jej wynaturzenie – widoczne choćby w permanentnym nieposzanowaniu prawa i w manipulacjach medialnych. Najwyraźniej nie spodziewano się, że „zaprzyjaźniona” redakcja „Wprost”, do której wystarczy wykonać telefon z Prokuratury, żeby oddała to, czego Prokuratura żąda, stawi w tej sprawie opór. Tymczasem redakcja, nieprzyzwyczajona do traktowania takiego jak traktuje się w Polsce wszystkich, którzy są poza UKŁADEM, zareagowała z determinacją, a to wywołało bunt całego zaatakowanego środowiska, bo przecież najwyraźniej bezpiecznie po tym ataku czuli się i czują tylko ludzie z „Gazety Wyborczej”

Innych traktuje się od dawna w ten sposób i jakoś nikt nie robił rabanu, żadna Resortówka Olejnik, żaden TVN, Polsat nie ujął się za nimi – jeszcze ich medialnie kopano i poniżano. Przypominam na przykład: najście na blogera Roberta Frycza (Atykomor.pl), aresztowanie jego komputera itp., zamknięcie pod fałszywymi zarzutami Piotra „Starucha” Staruchowicza – kibica Legii, „osobistego więźnia Donalda Tuska”, czy zamykanie bezwzględne wszystkich biznesów ludzi, którzy wystąpili w jakikolwiek sposób przeciw Lokalnym Sitwom Rządzącym oraz pakowanie tych ludzi do więzień na długie miesiące i pozbawianie ich majątków. Mamy więc do czynienia  tutaj z Popłuczyną PRL-u, tzw. PRL-em Bis, który mówi tym samym językiem, jakim mówił PRL między sobą na tzw. salonach (salonach, pożal się  Święty Panie, morderców i zdrajców Polski).

Analiza aspektu międzynarodowej ekonomii

Działanie ekonomiczne jakie nakreśliła Izabela Litwin w programie NTV Niezależnej Telewizji jest jednym z koniecznych elementów planu ekonomicznego dla Wolnej Polski Wolnych Ludzi. Nie wiem czy ten element znajduje się w planie ekonomicznym KNP i Korwina-Mikke. Jeśli się znajduje to dobrze świadczy o jego intencjach uzdrowienia Polski i działania na rzecz Polskiego Kapitału, a nie Międzynarodowego Banksterstwa. Jeśli tego elementu w jego planach nie ma i nie przewiduje go on to należy się w ogóle zastanowić nad jakimkolwiek popieraniem KNP w przyszłości.

Zwracam uwagę na ten fragment wypowiedzi pani Izy który przedstawia ogólną sytuację ekonomiczną Świata. To jest właśnie Wielka Zmiana jaka nadciąga. to jest właśnie to o czym ja nieustannie mówię: Kapitalizm pożera sam Siebie i nie ma hamulca żeby się zatrzymać. Zmierza do samounicestwienia. Nie wiem czy można Polskę uchronić w jakiś sposób lub złagodzić przebieg Ogólnego Krachu Ekonomicznego Gospodarki Świata dla jej obywateli. To jest pytanie prawdziwie hamletowskie. A brzmi ono dokładnie tak: Czy izolować się od Upadającego Molocha licząc, że trafią nas tylko odpryski przy jego upadku, czy też wleźć mu do gardła tak głęboko żeby nie mógł nas wypluć, kiedy będzie rzygał własnymi wnętrznościami.

W takim kontekście należy patrzeć na ekonomiczną ofertę przyszłych środowisk rządzących. Kto nie ma wizji rozwiązania tego dylematu ten nie zagwarantuje nam Przetrwania, ten jest zbyt mały umysłowo, żeby ogarnąć wszystkie aspekty Obrotu Rzeczywistości jaki się dokonuje.  Ponieważ Upadek Molocha nie nastąpi w najbliższym czasie a Kongresowi Nowej Prawicy nie grozi przejęcie władzy bo wybory wygra PIS, także jeżeli będą one przyspieszone (jeżeli przeforsowane zostaną oczywiście warunki uczciwego głosowania w punktach wyborczych), możemy nadal popierać KNP, albo zbojkotować całkowicie nadchodzące wybory, jeśli miałyby one być tylko farsą wyborczą podobną do głosowania do Europarlamentu.Obywatele muszą trzymać Władzę (wykonawczą, ustawodawczą i media) za gardło, jeżeli chcą wyegzekwować podstawowe warunki demokracji. Inaczej nic z tego nie będzie. Te podsłuchane rozmowy wskazują, że nie można mieć najmniejszego zaufania do Państwowej Komisji Wyborczej i sposobu postępowania ludzi w punktach wyborczych, ludzi liczących głosy, ludzi którzy kierują państwem.   Wszyscy oni reprezentują tę samą tzw. Klasę Polityczną, która jest tak mętna, jak bezklasowa woda w jeziorze pełnym ścieków.

Prawdziwe leczenie Polski z choroby zwanej NEOKOLONIALIZM wymaga zastosowania kompleksu środków przywracających podstawowy ład w państwie i priorytety jego funkcjonowania, w tym przywrócenie podstawowego paradygmatu państwowości w ogóle, który mówi, że Państwo jest dla Obywateli a nie na odwrót, jak to ma miejsce w obecnej III RP = PRL-Bis.

Analiza międzynarodowego aspektu politycznego

Zdestabilizowanie Polski leży zarówno w interesie Rosji jak i Niemiec oraz Francji. Niemiecka narracja wydarzeń na Ukrainie, jak i zachowania Francji pokazują jasno jak blisko Niemcy i Francja są związane z Putinowską Rosją i jak bardzo zależy im na tej „przyjaźni”. Państwa te wychodzą z tego samego błędnego założenia co rząd Tuska i rządząca w Polsce PO. Jest to założenie, że Rosja wciągnięta w sieci międzynarodowego banksterstwa, pozwoli sobie upiłować żądło i ubezwłasnowolnić się na modłę „zachodnią”. Tymczasem Rosja charakteryzuje się prawdziwie „wschodnią” mentalnością władzy, która to mentalność tak samo jak Chińczyków, nie pozwala się wahać przed posłaniem na rzeź setek i tysięcy własnych obywateli, dla kaprysu „władcy”, choćby to było czystym jego szaleństwem. Tak jest to czynione na Ukrainie, gdzie obecnie ginie po 300 osób mięcha armatniego dziennie, a Putin każe im trwać za wszelką cenę bez względu na fakt, że ta sprawa jest z góry przegrana.  

Tak więc nie spodziewajmy się, że w Polsce w której przez 25 lat nie złapano ani jednego szpiega, ani nawet mordercy Komendanta Polskiej Policji Państwowej, nagle zostanie odkryte kto i po co nagrywał te taśmy i je ujawnił. W jednym Bartłomiej Sienkiewicz ma rację i wie co mówi – Polska to państwo fasadowe, które de facto nie istnieje, co pokazało dobitnie 10 kwietnia 2010 i przez wszystkie lata następne. Doprowadziła je do tego stanu konsekwentna polityka neokolonialna Niemiec i Rosji, wspomaganych przez Obóz Zdrady Narodowej który rządzi Polską od 75 lat, w tym przez ostatnich 25 lat także.

Wniosek: Nie ma znaczenia czy ujawnienie taśm posłużyło bardziej Niemcom, Francji czy Rosji. Ten fakt mamy już za sobą. Komuś posłużyło i to jest nieodwołalne, mleko się rozlało.  Dalsze kreowanie Tusków i Belków na zbawców Polski jest niedorzeczne, szkodliwe, zdradzieckie, głupie i naznaczone lękiem przed spojrzeniem prawdzie w oczy!

Prawda jest taka, że Polska musi dopiero zostać zbudowana, zbudowana od nowa, zbudowana na gruzach atrapy, na gruzach fasadowego państwa, jako prawdziwie niezależny organizm wyposażony w pełni we wszystkie atrybuty prawdziwego Państwa swoich Obywateli.

Na koniec chcę wam powiedzieć, że ten artykuł przez ostatnie dwa dni przeczytany został przez ponad 700 czytelników, mimo że nie wisi na żadnym Wykopie.pl czy innym portalu prawicy, lewicy, tzw. Niezaleznej.pl czy gdziekolwiek indziej. Jestem przekonany że przez kolejne dwa dni przeczyta go kolejne półtora tysiąca mocno opiniotwórczych osób, a to odpowiada sile 150 000 nakładu prasy codziennej. Więc wpływ tego co tutaj robimy na Polską Rzeczywistość jest realny.

Czesław Białczyński

Bialczynski.wordpress.com

Aferalna III RP:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/afery-tuska/