Hanna Gronkiewicz-Walz jest zaledwie twarzą o wiele grubszej sprawy: chazarskiej mafii wywłaszczeniowej w Polsce

W Platformie wiedzieli to od zawsze: Grzegorz Schetyna – jak wcześniej w przyczajeniu z determinacją oczekiwał na Swój-Wielki-Czas – tak teraz, po dojściu do partyjnych szczytów, po kolei, metodycznie i bez litości zatapia blokującą go latami gwardię Tuska.

Dla Platformersów sprawa była od zawsze oczywista: polityczny koniec Hanny Gronkiewicz-Walz jest kwestią faktów, które się właśnie dokonują.

Fakt politycznego zatopienia Bufetowej Platformy nie kończy jednak Warszawskiej Afery Stulecia, przeciwnie – aferę tę dopiero rozkręca. Nie o twarz tej afery tu bowiem chodzi, lecz o naprawdę bardzo ciemne siły Wiadomo Jakiej Proweniencji, które za tą twarzą od lat stoją i przestępczo działają.

I rzecz nie dotyczy jedynie Warszawy, lecz bardzo wielu największych miast w Polsce, szczególnie Krakowa:

To jest dokładnie ta sama afera – choć rozłożona nie tylko na Warszawę.

Czy PiS będzie w stanie rozciągnąć swój procesowy audyt aż do samego źródła problemu?

Szczerze wątpię. Stosunek bowiem PiS-u do sprawy ujawnionej przez polskiego whistleblowera, pana dr. Zbigniewa Kękusia, mówi sam za siebie…

TAW

*fot. 1: Mariusz Gaczyński /East News; fot. 2: wpolityce.pl

To Tusk stworzył patologiczny system zdemaskowany przez taśmy i akta. W mafijnej III RP Kopacz jest tylko trybikiem — analiza Stanisława Janeckiego

tusk kopacz

Ironicznymi uśmieszkami Tusk mówi swoim kolegom, ale i wszystkim Polakom, że uważa ich za kompletnych frajerów. On w porę uciekł dlatego, że doskonale wiedział, jakie zgliszcza po sobie zostawia. Ewa Kopacz i jej ministrowie nie zasługują na dobrą ocenę, bo po prostu fatalnie rządzą.

Ale to, co dotyka obecnie ten gabinet, jest w ogromnej mierze dziełem Donalda Tuska. To najsłynniejszy uciekinier współczesnej Polski wybrał te „orły”, które dały się nagrać w dwóch warszawskich restauracjach, gdzie pokazali się jako zwykła pazerna i interesowna żulia, a nie elita władzy.

Wskazani przez Kopacz do politycznego odstrzelenia Sikorski, Arłukowicz, Biernat, Karpiński, Rostowski, Baniak, Gawłowski czy Tomczykiewicz to wybrańcy Tuska. Niebywała degrengolada wyłaniająca się z nagrań i akt prokuratorskiego śledztwa w tej sprawie ukształtowała się, a potem systematycznie pogłębiała za premierowania Tuska.

Także nieogarniająca istoty rządzenia i polityki Ewa Kopacz na stanowisku premiera jest dziełem Tuska.

Jego dziełem jest też Elżbieta „Ale jaja, ale jaja” Bieńkowska, której wspaniałomyślnie umożliwił ucieczkę „od tego syfu” do Brukseli, dokąd sam czmychnął.

Te wszystkie ośmiorniczki i policzki wołowe, drogie wina, koszarowe dowcipy, knajacki język, prostytutki zapraszane do specjalnych gabinetów w restauracjach, to naigrawanie się z głupków pracujących za 6 tys. zł, to zgarnianie pod siebie wszystkiego, co się rusza i ma jakąkolwiek wartość, jest dorobkiem obecnego „prezydenta” Europy.

Donald Tusk uciekł, ale absolutnie nic go nie rozgrzesza. Bo to on stworzył patologiczny system, który został obnażony tylko dlatego, że ktoś tych wszystkich wygarniturowanych meneli nagrał. A teraz Tusk udaje, że to nie jego sprawa. Oczywiście, że jego, bo to styl sprawowania władzy, który Tusk rozwinął, wyprodukował te wszystkie okazy występujące pod przebraniem ministrów, wysokich urzędników, prezesów wielkich spółek czy doradców. Ta menażeria rozbestwiła się, zdemoralizowała, skorumpowała i nadęła pychą oraz bezgraniczną pogardą dla zwykłych ludzi u boku obecnego „prezydenta” Europy.

To, co się działo w rządzie, było ściśle splecione z partią. To Tusk wprowadził w PO zasadę dintojry jako jedynego sposobu rozwiązywania problemów.

To w partii trzeba było knuć, oczerniać, robić wszelkie świństwa, żeby wyciąć nieprawomyślnych. I to w partii wykuły się zwyczaje obsiadania różnych spółek, funduszy czy agencji w stylu żarłocznej szarańczy, żeby rzucić coś na żer własnym zwolennikom, a uniemożliwić dostęp do koryta stronnikom rywali.

To wszystko usłyszeliśmy na nagraniach z czasu walki Grzegorza Schetyny z Jackiem Protasiewiczem o przywództwo w strukturach PO na Dolnym Śląsku.

Nagrania z warszawskich restauracji robią tylko większe wrażenie, bo wygarniturowani menele są ze znacznie wyższej półki i mają bez porównania większą władzę.

Tusk odstawia teraz cyrk ze zdystansowaniem się od polskich spraw, ograniczając się do powściągliwych recenzji i dobrych rad. Ale przecież ten cały brud i okropny zapach, jaki niemal codziennie skądś wyłazi i wypełza, ma jego podpis, autoryzację i potwierdzenie odciskami palców oraz śladami DNA.

Ironicznymi uśmieszkami i recenzenckimi bąknięciami Tusk mówi swoim kolegom, ale i wszystkim Polakom, że uważa ich za kompletnych frajerów.

On w porę uciekł właśnie dlatego, że doskonale wiedział, jakie zgliszcza po sobie zostawia. I to okropne dziedzictwo Tuska nie wynika wcale z tego, że tak po prostu wyszło, choć intencje były jak najbardziej szlachetne. Nic podobnego.

System wyłaniający się z nagrań i akt dowodzi, że to była celowa i planowa polityka najsłynniejszego uciekiniera w historii III RP.

Właśnie taki zdegenerowany układ pozwolił Tuskowi na utrzymanie władzy przez siedem lat. Bo w tym całym bajzlu musiał istnieć rozjemca i ostateczny arbiter, który wszystkie gryzące się sfory trzymał na uwięzi i ściśle reglamentował im dostęp do koryta. Mógł być przez wielu znienawidzony, ale był potrzebny jako sędzia. Inaczej wszyscy by się pozagryzali. A poza tym musiała istnieć jakaś hierarchia dziobania, bo nawet przy największej skali korupcji i złodziejstwa dla wszystkich by nie starczyło.

W demokratycznym i transparentnym systemie, w którym nie ma wojen wewnętrznych, knucia i politycznych egzekucji, nie ma wystarczających emocji i motywacji potrzebnych do popierania lidera i uznawania go za zbawcę, a przynajmniej gwaranta trwania układu przynoszącego korzyści jego uczestnikom.

Tusk celowo zdegenerował partię i pozwolił na funkcjonowanie patologii na poziomie władzy wykonawczej, bo tylko chory system zapewniał mu niemal dyktatorskie rządy i opinię sprawnego gracza.

Zwolennicy i tak nie zdawali sobie sprawy, że te gry są puste i niezwykle destrukcyjne dla państwa i Polaków jako wspólnoty. Ważne było wrażenie, że Tusk nieustannie coś wygrywa, choćby obiektywnie nie miało to większego sensu i znaczenia.

Taka jest przecież zasada funkcjonowania organizacji przestępczych, co wielokrotnie i wszechstronnie zostało opisane. Społeczeństwo jest tylko ofiarą, zaś te organizacje świetnie się mają, a najlepiej ich bossowie.

Oczywiście nie twierdzę, że ekipa Ewy Kopacz jest lepsza, choćby dlatego, że sama pani premier była jednym z filarów pierwszego rządu Tuska, a potem jego namiestnikiem w Sejmie. Ewa Kopacz jest krwią z krwi Tuska, bo gdyby było inaczej, nie byłaby dziś premierem i p.o. szefowej partii. Jest krwią z krwi także dlatego, że wielu ludzi Tuska – również nagranych, ale jeszcze te taśmy nie wyciekły – zasiada w jej rządzie.

Ewa Kopacz pozostawiła też na stanowiskach skompromitowanych prezesów spółek skarbu państwa i szefów służb, które się nie sprawdziły. Pozbyła się kliku osób wyłącznie po to, żeby inni przetrwali, w tym ci „umoczeni” na nagraniach, zarówno tych już opublikowanych, jak i tych jeszcze ukrytych.

Ewa Kopacz zrobiła niewielki face lifting, ale system stworzony przez Tuska wciąż trwa, choć pewnie największe pasożyty musiały się na trochę przyczaić, bo klimat nie jest dobry po ujawnieniu taśm i prokuratorskich akt.

To wszystko oznacza, że w Polsce realnie coś się zmieni dopiero wtedy, gdy system stworzony przez Tuska przy pomocy PO straci władzę.

Żadne mniej lub bardziej „reformatorskie” rządy PO nie są w stanie niczego zmienić, bo musiałyby popełnić samobójstwo. I tak je zresztą popełniają, tylko to samobójstwo jest rozciągnięte w czasie.

autor: Stanisław Janecki

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/255851-to-tusk-stworzyl-patologiczny-system-odkryty-przez-tasmy-i-akta-kopacz-jest-tylko-trybikiem-a-tusk-zwial

Czy PiS będzie w stanie wyzwolić się z dotychczas kultywowanego, zgubnego dla polskiej racji stanu, konformizmu w stosunkach polsko-żydowskich? — Grzegorz Braun komentuje wyniki wyborów prezydenckich w Polsce

braun

Czy Prawo i Sprawiedliwość będzie w stanie wyzwolić się z dotychczas kultywowanego, zgubnego dla polskiej racji stanu, konformizmu w stosunkach polsko-żydowskich? – wyniki wyborów prezydenckich komentuje Grzegorz Braun.

Jaka była Pana pierwsza myśl po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich? Jest Pan w jakiś sposób zadowolony z wygranej Andrzeja Dudy?

– Że trzeba modlić się za prezydenta elekta, żeby zdecydował się na suwerenność – swoją własną jako polityka i suwerenność państwa polskiego. Żeby okazał się pierwszym prezydentem Polski prawdziwie wybijającej się na niepodległość – a nie ostatnim prezydentem III RP, który będzie zaledwie żyrantem ostatecznej transformacji tego tworu w kondominium rosyjsko-niemieckie pod żydowskim zarządem powierniczym.

Wierzy Pan w spełnienie obietnic wyborczych? Było tego sporo: obniżenie wieku emerytalnego, 500 złotych na każde dziecko, przewalutowanie frankowiczów…

– To są, z całym szacunkiem i sympatią dla Prezydenta elekta, niewątpliwie kwestie drugo- i trzeciorzędne. Należy trzymać pana Andrzeja Dudę za słowo w znacznie ważniejszych sprawach. Trzeba przypatrywać się temu, jaki będzie jego osobisty stosunek i jego wola polityczna w sprawach podstawowych. Te sprawy to życie ludzkie i gwarancje jego bezpieczeństwa – a więc i gwarancje bezpieczeństwa polskiej rodziny, także gwarancje bezpieczeństwa polskiej własności – ze szczególnym uwzględnieniem ziemi. No i kwestia bezpieczeństwa państwa, tj. dziś najbardziej paląca potrzeba zachowania neutralności Polski w wojnie ukraińskiej. W większości tych spraw Andrzej Duda jeszcze nie zadeklarował się niestety całkiem jednoznacznie, zatem trzeba modlić się i działać politycznie tak, aby nowy prezydent ostatecznie zajął stanowisko zgodnie z polską tradycją i racją stanu.

Czy uważa Pan, że to zwycięstwo przy ewentualnej wygranej przez Prawo i Sprawiedliwość w wyborach parlamentarnych, może sprawić, że polska polityka będzie jeszcze bardziej uległa względem Izraela?

– Proszę Pana, to jest szersza sprawa. Jak wiadomo polityka państwa położonego w Palestynie to tylko jeden z wycinków szerszej sytuacji. Stosunki polsko-żydowskie mają szereg innych płaszczyzn i szereg innych frontów, na których ujawnia się wola polityczna. Jest to i państwo żydowskie, i diaspora żydowska, i liczne organizacje, z których bynajmniej nie wszystkie deklarują się jednoznacznie, ale w istocie nierzadko realizują sprzeczne z polskim interesem narodowym programy. Banałem będzie wskazywanie przykładu odrodzonej loży B’nai B’rith Polin czy też Muzeum Historii Żydów Polskich, czy też organizacji takich jak Otwarta Rzeczpospolita, czy cała konstelacja organizacji orbitujących wokół centralnej GWiazdy śmierci z ulicy Czerskiej w Warszawie.

Otóż probierzem państwowotwórczej roli polityków i ich formacji będzie nie tylko uczestnictwo w dialogu polsko-izraelskim, ale także ich stosunek do tej całej konstelacji, którą tutaj na wybranych przykładach wskazałem.

Pytanie, czy Prawo i Sprawiedliwość będzie w stanie wyzwolić się z tego dotychczas kultywowanego, ale zgubnego dla Polskiej racji stanu, konformizmu na tym kierunku.

To jest pytanie także o relacje polsko-amerykańskie. Czy PiS pozostanie przede wszystkim lojalnym agentem, wykonawcą dyrektyw płynących ze strony imperium amerykańskiego, czy też wybije się na suwerenność? Czy PiS będzie do końca swego istnienia spłacać długi wdzięczności wobec towarzyszy amerykańskich za ten sukces wyborczy, czy też wreszcie ta formacja będzie zdolna do realizacji suwerennej polityki? Przy najlepszej woli polityków PiS może to być bardzo trudne.

Czy zwycięstwo Andrzej Dudy może diametralnie zmienić sytuację na polskiej scenie politycznej? Czy może skorzystać na tym ruch Pawła Kukiza czy też nowa inicjatywa pana Leszka Balcerowicza?

– Widać, że Układ przygotowuje się na różne ewentualności. Kreowane są w tej chwili różne nowe formacje, które mają posłużyć jako tratwy ratunkowe na nowym etapie. Widać wyraźnie, że Układ działa w myśl zasady „wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu”. Formacja pana Kukiza, z całym szacunkiem i sympatią dla niego osobiście, w sposób bardzo niepokojący zakorzeniona jest na różne sposoby w tzw. układzie wrocławskim. Proszę nie zapominać o tych przejawach życzliwości wobec tej kandydatury ze strony np. Grzegorza Schetyny, a także takich funkcjonariuszy frontu ideologicznego, jak np. Monika „Stokrotka” Olejnik czy pan „Kupa” Wojewódzki. To są rzeczy, które mam nadzieję pan Paweł Kukiz bierze pod uwagę i trzeba liczyć na to, że nie zechce on odgrywać roli figuranta w cudzej układance. Układ, jak powiedziałem, szykuje się na różne ewentualności i tutaj z jednej strony mamy do czynienia z wyciąganiem z naftaliny Leszka Balcerowicza, a z drugiej budowaniem przez Jana Hartmana i spółkę jakiejś formacji, która się przedstawia jako lewicowa.

Widać, że generałowie służb jak zwykle starają się w swojej arce posiadać przynajmniej po parze z każdego gatunku.

Pozostaje kwestia, czy odegramy role przypisane nam w ich scenariuszu – w scenariuszu kolejnego „kryzysu kontrolowanego” i instalacji kolejnego „rządu fachowców” (np. Schetyny-Pawlaka-Balcerowicza, lub coś w tym guście), który transformować będzie Polskę w kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowskim zarządem powierniczym – czy też, mimo wszystko dzięki naszej przezorności, scenariusz wymknie się spod kontroli generałów. Proszę zauważyć, że

prezydent-rezydent Komorowski i służby, które za nim stoją, mają jeszcze całe dwa i pół miesiąca na to, żeby po pierwsze pozacierać ślady własnej przestępczej i zdradzieckiej działalności, a po drugie na to, żeby pozakładać rozmaite „miny”, które odpalać zaczną w stosownym momencie.

Proszę też pamiętać, że Komorowski ogłosił już właściwie nowy pełzający stan wojenny – ogólnopolskie ćwiczenia pod kryptonimem „Kraj 2015”, zapowiedziane w jego wystąpieniu nazajutrz po masakrze w Tunisie. Na dziś więc najważniejsze zadania to obrona Tradycji katolickiej i tradycji polskiej, obrona życia, rodziny i własności, i zachowanie neutralności w wojnie i nieuleganie prowokacjom, których cała seria czeka nas niewątpliwie jeszcze przed końcem tego roku.

W internecie aż huczy od plotek, że w wyborach parlamentarnych wystartuje Pan z listy partii KORWiN do Sejmu. Czy coś jest na rzeczy? Może Pan to jakoś skomentować?

– W skądinąd bardzo sympatycznych rozmowach z przedstawicielami tej formacji bardzo wyraźnie deklarowałem, że trudno jest mi wyobrazić sobie mój akces do jakiejkolwiek istniejącej partii politycznej.

To oznacza, że nie zamierza Pan kandydować do Sejmu?

– Z góry nie wykluczam udziału w żadnej akcji politycznej, ale jeszcze raz powtórzę: dziś trudno jest mi wyobrazić sobie działanie polityczne w szeregach jakiejkolwiek formacji partyjnej.

Rozmawiał Patryk Górski

prostozmostu.net

 

Zgoda buduje, czyli Komorowski zatrudnia w Kancelarii Prezydenta specjalistów od profesjonalnej manipulacji medialnej oraz niszczenia wizerunku swoich politycznych przeciwników. Podobnych specjalistów zatrudniają także wszystkie reżimowe media

jowita kacik

Krótkowłosa brunetka opierająca głowę na plecach prezydenta Bronisława Komorowskiego – to na pewno będzie jeden z ikonicznych obrazków tegorocznej kampanii prezydenckiej.

We środę, pechowego dla niego 13 maja, Bronisław Komorowski wraz ze swoim sztabem ponownie wyszedł na warszawskie ulice.

Po wtorkowych wpadkach – słynna rozmowa na temat kredytu mieszkaniowego i pensji o wysokości dwóch tysięcy zł – ubiegający się o reelekcję prezydent wzmocnił drużynę panią Jowitą Kacik.

komor kacik

To właśnie ona, opierając głowę o plecy prezydenta, doradzała Komorowskiemu podczas rozmowy z niepełnosprawną kobietą na wózku inwalidzkim.

Pani Kacik przekazywała prezydentowi, by zapytał kobietę, „czego potrzebuje”.

Później poinstruowała: „Przytulmy panią”, by wreszcie szepnąć Komorowskiemu pomysł o zaproszeniu niepełnosprawnej do Pałacu Prezydenckiego.

komor
Suflerka Komorowskiego prezentuje w praktyce swoje PR-owskie kwalifikacje.           Warszawa, pechowego dla prezydenta 13 maja 2015 r.

Kim jest Jowita Kacik? Od lat politycznie związana z Grzegorzem Schetyną,

została na początku tego roku oddelegowana z Kancelarii Prezydenta do sztabu wyborczego Komorowskiego.

Kacik ma niewątpliwe kompetencje, by walczyć – w drugim szeregu – na froncie wyborczej walki.

Suflerka prezydenta realizowała bowiem na Politechnice Wrocławskiej zajęcia z „Manipulacji decyzją i wizerunkiem przeciwnika”.

jowita kacik_kurs manipulacji

Jeżeli dokładniej przyjrzymy się treści kursu, to dowiemy się, że zajęcia stanowią „skrócone kompendium wiedzy na temat form i technik manipulacji współczesnego świata. Szczególne rozszerzenie znajdzie tematyka związana z manipulacją w mediach, w polityce oraz

dyskredytacji wizerunkowej przeciwnika”.

Natomiast w ramach kursu „Public Relations”, Kacik realizowała zajęcia będące „kompendium wiedzy na temat podstaw budowania pozytywnego wizerunku organizacji lub firmy z otoczeniem”.

jowita
Jowita Kacik w akcji

„Kurs będzie poruszał zagadnienia związane z teorią komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej organizacji oraz poruszony zostanie aspekt

budowania wizerunku przeciwnika poprzez czarny public relations

oraz etycznych aspektów propagandy i manipulacji” – czytamy.

AW

za: interia.pl

komor kacik deska

Wyborcza medialna ustawka, czyli jak to z tym toruńskim „zamachem” naprawdę było:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/05/23/wyborcza-medialna-ustawka-czyli-jak-to-z-tym-zamachem-naprawde-bylo-relacja-adwokata-przydzielonego-do-obrony-zamachowca/

 —

 

Nikt nie wyzwalał Auschwitz i Birkenau! Oświadczenie ppłk. Kazimierza Kemmera

kl-auschwitz-styczen-1945

Trzeba to wreszcie głośno powiedzieć za śp. ppłk. Kazimierzem Kemmerem: „Nikt nie wyzwolił ani obozów, ani ich więźniów. (…) Można mówić jedynie o wkroczeniu żołnierzy Armii Czerwonej do opuszczonych przez Niemców fabryk śmierci”.

Rosjanie chcą przeprosin za słowa Grzegorza Schetyny, że to pierwszy front ukraiński i żołnierze ukraińscy otwierali bramy i wyzwalali obóz zagłady w . „Było to uderzenie w naszą narodową tożsamość, historię” – oświadczyła reczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa.

W Rosji rozpętała się po słowach szefa polskiego MSZ prawdziwa burza. Cały nadawany na żywo w państwowym Kanale 1 program publicystyczny „Wremia pokażet” („Czas pokaże”) był niemal w całości poświęcony wypowiedzi Schetyny. W programie uczestniczyli, oprócz rzeczniczki rosyjskiego MSZ, rosyjscy politycy, politolodzy, historycy i dziennikarze. Mówili o zakłamywaniu historii, rewidowaniu wyników II wojny światowej, podważaniu wartości duchowych Rosjan, a nawet o próbie doprowadzenia do zmiany władzy w Rosji.

Po stronie polskiej też odezwały się wszelkiej maści autorytety, ale nikt nie ośmielił się przywołać tego, co miał do powiedzenia na temat „wyzwalania” Auschwitz i Birkenau przez Armię Czerowną śp. ppłk Kazimierz , ps. Kruk, Halny, wieloletni prezes Fundacji  Armii Krajowej oraz wiceprzewodniczący Rady Muzeum Armii Krajowej w Krakowie im. Generała Emila Fieldorfa „Nila”.

auschwitz-birkenauWięźniowie KL Auschwitz, styczeń 1945. Fot. kresy24.pl

W 2005 roku ppłk Kemmer napisał w tej sprawie oświadczenie. Publikujemy je za archiwalnym wydaniem tygodnika „Niedziela”:

Nikt nie wyzwalał Auschwitz i Birkenau

27 stycznia 2005 r. z całego świata przybyły do Oświęcimia delegacje tych, którym los pozwolił przeżyć piekło obozów koncentracyjnych Auschwitz i Birkenau. Lansowane przez media hasło: „60. rocznica wyzwolenia obozów” wywołało wśród nich nieśmiałe uwagi, ale nikt nie poważył się wówczas, w podniosłej atmosferze uroczystości, na głośny protest co do fałszywego określenia „wyzwolenie”. A przecież

jest to ewidentna nieprawda, jako że nikt nie wyzwolił przed 60 laty ani obozów, ani ich więźniów. Można mówić jedynie o wkroczeniu żołnierzy Armii Czerwonej do opuszczonych przez Niemców fabryk śmierci.

Zastanawia nas, komu zależy na tym, aby ta sama propaganda, którą komuniści karmili polskie społeczeństwo przez 44 powojenne lata, była kontynuowana w niepodległej Rzeczypospolitej. Kto odpowiada za to, że nasza jest nadal interpretowana pod kątem potrzeb i interesów innego państwa?

Najwyższy czas przedstawić prawdę o tamtych wydarzeniach zgodnie ze świadectwem żyjących jeszcze więźniów i ustaleniami naukowców. 

Ostatnie apele odbyły się w obozach Auschwitz i Birkenau 17 stycznia 1945 r. Następnego dnia sformowani w kolumny więźniowie opuścili – eskortowani przez załogę SS – teren obu obozów w ramach ich planowanej ewakuacji.

Wieczorem 18 stycznia nieliczni pozostali w obozach więźniowie byli już wolni.

Minęło długich 9 dni, gdy 27 stycznia do Auschwitz i Birkenau wkroczyły pierwsze oddziały Armii Czerwonej. Nie może być więc mowy o żadnym wyzwoleniu obozów.

Oburzającym gestem było w tej sytuacji wręczenie przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na ręce prezydenta Władimira Putina medalu dla upamiętnienia tych, którzy zginęli przy uwolnieniu obozów. Odbieramy to jako kpinę z historii, a w szczególności z więźniów, którzy przeżyli i mogą świadczyć prawdę o zdarzeniach ze stycznia 1945 r.

Fałsz o rzekomym wyzwoleniu Auschwitz i Birkenau przez Armię Czerwoną jest szeroko kolportowany na cały świat. Trzeba położyć temu kres. Polska – jako suwerenny kraj – powinna sama pisać swoją historię bez względu na aktualne polityczne uwarunkowania, nie pozwalając nikomu na jej zniekształcanie.

Kazimierz Kemmer

Przewodniczący Rady Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie

kazimierz-kemmerPpłk Kazimierz Kemmer ps. „Halny”, „Kruk” (1923-2014). Fot. rmf24.pl/Grzegorz Jasiński

Podpułkownik Kazimierz Kemmer ps. Kruk, Halny, wieloletni prezes Fundacji Muzeum Historii Armii Krajowej oraz wiceprzewodniczący Rady Muzeum Armii Krajowej w Krakowie im. Generała Emila Fieldorfa „Nila”, zmarł w Krakowie w wieku 91 lat 23 czerwca 2014 r.

Urodził się 21 czerwca 1923 r. w Zamku koło Lwowa. W czasie okupacji uczęszczał na tajne komplety. W konspiracji służył w Szarych Szeregach. W maju 1940 r. został przyjęty do Sztafety Konspiracyjnej ZWZ-AK. Ukończył Szkołę Podchorążych w Dębicy. Był adiutantem dowódcy placówki „Działo” w Obwodzie Dębica „Deser”. Wykładał minerstwo w Szkole Podoficerskiej; był związany z wywiadem lotniczym poligonu doświadczalnego V-2 Blizna-Kochanówka. Brał udział w organizowaniu dywersji i w walkach partyzanckich w szeregach 5. pułku strzelców konnych AK.

W czasie akcji „Burza” walczył na Kałużówce razem z bratem Tadeuszem ps. Zodiak, który zmarł na skutek ran odniesionych w czasie bitwy. Następnie służył w 1 pułku strzelców podhalańskich, do specjalnego oddziału Kedywu, dowodzonego przez Adama Winnickiego ps. Pazur. Brał udział w jego ostatniej bitwie koło Kamienicy nad Dunajcem (22-23 stycznia 1945 r.). Poszukiwany przez NKWD, ujawnił się w październiku 1945 r.

Po wojnie skończył Wydział Lotniczy Akademii Górniczo-Hutniczej i pracował m.in. jako kierownik Ośrodka Technicznego PZMot. Był członkiem komisji, której zadaniem było uporządkowanie pomników i grobów wojennych. Pracował także przy projektowaniu uporządkowania terenu obozu zagłady w Krakowie-Płaszowie.

Był członkiem NSZZ „Solidarność” w Biurze Studiów i Projektów Hutnictwa „Biprostal” w Krakowie.

W 1989 r. był jednym z założycieli Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Krakowie, pracował w Komisji Weryfikacyjnej. Po powstaniu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej był członkiem Głównego Sądu Koleżeńskiego w Warszawie. Od 2009 r. był Członkiem Rady Honorowej Jednostki Wsparcia Dowodzenia i Zaopatrzenia Wojsk Specjalnych NIL.

Należał go grona współorganizatorów Muzeum Historii Armii Krajowej w Krakowie, był prezesem Fundacji Muzeum Historii Armii Krajowej. W 2000 r. jako Prezes Fundacji Muzeum Historii Armii Krajowej brał udział w przekazaniu zbiorów Fundacji na rzecz Muzeum Armii Krajowej. Zabiegał także o pozyskanie eksponatów dla Muzeum Armii Krajowej również poza granicami m.in. w USA i Anglii gdzie wygłaszał wykłady poświęcone Muzeum. Był wieloletnim wiceprzewodniczącym Rady Muzeum Armii Krajowej, od 14 lat służył Dyrekcji Muzeum życzliwością i radą. Aktywny do samego końca.

Ppłk Kazimierz Kemmer został wyróżniony wieloma odznaczeniami państwowymi i resortowymi m.in. Krzyżem Walecznych, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Armii Krajowej, Odznaką Akcji „Burza”, Patentem Weterana, Medalem Pro Memoria, Odznaką Honoris Gratia.

kresy24.pl

Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał, że komora gazowa została sfabrykowana:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/08/23/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-ze-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana/

Historia ukrywana:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/historia-ukrywana/