Polscy przedstawiciele NWO. Wyciekła tajna lista ludzi George’a Sorosa w Europarlamencie

IMG_20160819_175417_237

Sześcioro eurodeputowanych z Polski znalazło się na liście „pewnych sojuszników” fundacji George’a Sorosa, amerykańskiego miliardera pochodzenia węgiersko-żydowskiego. Wewnętrzny dokument Sorosa został wykradziony przez hakerów. Znajdują się w nim dziesiątki nazwisk „zaufanych” europarlamentarzystów, z krótkim opisem i danymi kontaktowymi.

Na liście znalazło się 226 eurodeputowanych, w tym sześcioro z Polski. Oto oni:

– Lidia Geringer de Oedenberg – dostała się z listy SLD;
– Andrzej Grzyb z PSL – przy jego nazwisku odnotowano, że można go przekonać, by wypowiadał się na określone tematy i że jest „użytecznym przekaźnikiem” w swojej frakcji politycznej;
– Danuta Jazłowiecka z PO;
– Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z PO, była pełnomocnik rządu ds. równego traktowania;
– Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej;
– Róża Thun z PO.

Wśród europosłów z innych krajów, opisanych jako pewni sojusznicy Sorosa, są m.in. atakujący Polskę Martin Schulz i Guy Verhofstadt.

George Soros na przełomie lat 80. i 90. wspierał w Polsce „reformy”, które przyczyniły się do utrwalenia postkomunistycznych struktur. Finansista przybył do Polski już 8 maja 1988 r. i to wtedy – na spotkaniu z przedstawicielami reżimu komunistycznego – opracowano wstępne założenia korzystnej dla ówczesnych elit transformacji. Soros spotkał się m.in. z gen. Wojciechem Jaruzelskim, który osobiście miał zgodzić się wówczas na powstanie Fundacji im. Stefana Batorego, i z ówczesnym premierem Mieczysławem Rakowskim. Ale faktycznie sama Fundacja im. Stefana Batorego powstała już wcześniej – Soros ustanowił ją aktem notarialnem spisanym 5 listopada 1987 r. w Nowym Jorku i zalegalizowanym w nowojorskim Konsulacie Generalnym PRL.

Następnie milioner założył i dotował Fundację im. Stefana Batorego, będącą propagandową tubą środowiska Michnika, Balcerowicza i Geremka. Niedawno podmiot wspierany przez miliardera George’a Sorosa zainwestował ok. 17 mln dol. w Agorę, wydawcę „Gazety Wyborczej”.

09.06.2016 soros

W USA Soros znany jest przede wszystkim jako zaciekły krytyk George’a Busha i republikanów oraz zwolennik Baracka Obamy. Nowy inwestor w Agorze lubi, jak nazywa się go filantropem, czyli człowiekiem udzielającym bezinteresownie pomocy potrzebującym.

soros_index

Ale filantropia Sorosa jest dość wątpliwa: dorobił się on fortuny poprzez spółki rejestrowane w rajach podatkowych i na spekulacjach finansowych, głównie w krajach azjatyckich. Premier Malezji Mahathir bin Mohamad za spowodowane spekulacjami załamanie w tym kraju nazwał finansistę „zbrodniarzem”. W Irlandii Soros przeznaczał zaś ogromne sumy na organizacje promujące aborcję.

Z ujawnionych ostatnio przez hakerów Panama Papers – zbioru milionów poufnych dokumentów, które zawierają dane o spółkach w rajach podatkowych – wynika, że George Soros kontrolował co najmniej 3 podmioty inwestujące w taki sposób. Chodzi o spółkę Soros Finance Inc. utworzoną w Panamie, Soros Holdings Limited założoną na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych oraz Soros Capital, zarejestrowaną na Bermudach. Według telewizji Fox News ujawnione dane dotyczące Sorosa to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o interesy miliardera w rajach podatkowych. Szczególnie interesująca jest Quantum Group of Funds – prywatne fundusze hedgingowe zarejestrowane na Curaçao i Kajmanach. Ich oficjalny doradca to założona w 1969 r. spółka Soros Fund Management.

źródło: http://m.niezalezna.pl/84888-zaufani-europoslowie-sorosa-wyciekla-wewnetrzna-lista-wsrod-nich-polacy

Czytaj również:

 

Polski katolicyzm nie jest ani religią, ani chrześcijaństwem, lecz ideologią – profesor Stanisław Obirek

stanislaw-obirek

Polski katolicyzm nie jest ani religią, ani chrześcijaństwem, lecz ideologią pozwalającą na odróżnianie się od innych, zwalczanie tych, którzy nie podzielają jego poglądów – mówi prof. Stanisław Obirek w rozmowie z Dorotą Wodecką.

Trudno zliczyć, ile razy jezuicki teolog, historyk i antropolog Stanisław Obirek podpadł przełożonym. Na pewno w 1998 roku, kiedy wbrew decyzji Kongregacji Nauki Wiary potępiającej dzieła hinduskiego jezuity i mistyka Anthony’ego de Mello napisał w „Tygodniku Powszechnym”, że „medytacja de Mello dała mu wolność, tak konieczną w Kościele, a może przede wszystkim w autorytarnej strukturze zakonu”. I zapowiedział, że mimo zakazu nadal będzie korzystał z jego książek w pracy ze studentami. Kardynał Franciszek Macharski chciał mu wówczas odebrać prawo nauczania, ale wybronił go przełożony zakonny.           Czytaj dalej „Polski katolicyzm nie jest ani religią, ani chrześcijaństwem, lecz ideologią – profesor Stanisław Obirek”

Czy PiS będzie w stanie wyzwolić się z dotychczas kultywowanego, zgubnego dla polskiej racji stanu, konformizmu w stosunkach polsko-żydowskich? — Grzegorz Braun komentuje wyniki wyborów prezydenckich w Polsce

braun

Czy Prawo i Sprawiedliwość będzie w stanie wyzwolić się z dotychczas kultywowanego, zgubnego dla polskiej racji stanu, konformizmu w stosunkach polsko-żydowskich? – wyniki wyborów prezydenckich komentuje Grzegorz Braun.

Jaka była Pana pierwsza myśl po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich? Jest Pan w jakiś sposób zadowolony z wygranej Andrzeja Dudy?

– Że trzeba modlić się za prezydenta elekta, żeby zdecydował się na suwerenność – swoją własną jako polityka i suwerenność państwa polskiego. Żeby okazał się pierwszym prezydentem Polski prawdziwie wybijającej się na niepodległość – a nie ostatnim prezydentem III RP, który będzie zaledwie żyrantem ostatecznej transformacji tego tworu w kondominium rosyjsko-niemieckie pod żydowskim zarządem powierniczym.

Wierzy Pan w spełnienie obietnic wyborczych? Było tego sporo: obniżenie wieku emerytalnego, 500 złotych na każde dziecko, przewalutowanie frankowiczów…

– To są, z całym szacunkiem i sympatią dla Prezydenta elekta, niewątpliwie kwestie drugo- i trzeciorzędne. Należy trzymać pana Andrzeja Dudę za słowo w znacznie ważniejszych sprawach. Trzeba przypatrywać się temu, jaki będzie jego osobisty stosunek i jego wola polityczna w sprawach podstawowych. Te sprawy to życie ludzkie i gwarancje jego bezpieczeństwa – a więc i gwarancje bezpieczeństwa polskiej rodziny, także gwarancje bezpieczeństwa polskiej własności – ze szczególnym uwzględnieniem ziemi. No i kwestia bezpieczeństwa państwa, tj. dziś najbardziej paląca potrzeba zachowania neutralności Polski w wojnie ukraińskiej. W większości tych spraw Andrzej Duda jeszcze nie zadeklarował się niestety całkiem jednoznacznie, zatem trzeba modlić się i działać politycznie tak, aby nowy prezydent ostatecznie zajął stanowisko zgodnie z polską tradycją i racją stanu.

Czy uważa Pan, że to zwycięstwo przy ewentualnej wygranej przez Prawo i Sprawiedliwość w wyborach parlamentarnych, może sprawić, że polska polityka będzie jeszcze bardziej uległa względem Izraela?

– Proszę Pana, to jest szersza sprawa. Jak wiadomo polityka państwa położonego w Palestynie to tylko jeden z wycinków szerszej sytuacji. Stosunki polsko-żydowskie mają szereg innych płaszczyzn i szereg innych frontów, na których ujawnia się wola polityczna. Jest to i państwo żydowskie, i diaspora żydowska, i liczne organizacje, z których bynajmniej nie wszystkie deklarują się jednoznacznie, ale w istocie nierzadko realizują sprzeczne z polskim interesem narodowym programy. Banałem będzie wskazywanie przykładu odrodzonej loży B’nai B’rith Polin czy też Muzeum Historii Żydów Polskich, czy też organizacji takich jak Otwarta Rzeczpospolita, czy cała konstelacja organizacji orbitujących wokół centralnej GWiazdy śmierci z ulicy Czerskiej w Warszawie.

Otóż probierzem państwowotwórczej roli polityków i ich formacji będzie nie tylko uczestnictwo w dialogu polsko-izraelskim, ale także ich stosunek do tej całej konstelacji, którą tutaj na wybranych przykładach wskazałem.

Pytanie, czy Prawo i Sprawiedliwość będzie w stanie wyzwolić się z tego dotychczas kultywowanego, ale zgubnego dla Polskiej racji stanu, konformizmu na tym kierunku.

To jest pytanie także o relacje polsko-amerykańskie. Czy PiS pozostanie przede wszystkim lojalnym agentem, wykonawcą dyrektyw płynących ze strony imperium amerykańskiego, czy też wybije się na suwerenność? Czy PiS będzie do końca swego istnienia spłacać długi wdzięczności wobec towarzyszy amerykańskich za ten sukces wyborczy, czy też wreszcie ta formacja będzie zdolna do realizacji suwerennej polityki? Przy najlepszej woli polityków PiS może to być bardzo trudne.

Czy zwycięstwo Andrzej Dudy może diametralnie zmienić sytuację na polskiej scenie politycznej? Czy może skorzystać na tym ruch Pawła Kukiza czy też nowa inicjatywa pana Leszka Balcerowicza?

– Widać, że Układ przygotowuje się na różne ewentualności. Kreowane są w tej chwili różne nowe formacje, które mają posłużyć jako tratwy ratunkowe na nowym etapie. Widać wyraźnie, że Układ działa w myśl zasady „wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu”. Formacja pana Kukiza, z całym szacunkiem i sympatią dla niego osobiście, w sposób bardzo niepokojący zakorzeniona jest na różne sposoby w tzw. układzie wrocławskim. Proszę nie zapominać o tych przejawach życzliwości wobec tej kandydatury ze strony np. Grzegorza Schetyny, a także takich funkcjonariuszy frontu ideologicznego, jak np. Monika „Stokrotka” Olejnik czy pan „Kupa” Wojewódzki. To są rzeczy, które mam nadzieję pan Paweł Kukiz bierze pod uwagę i trzeba liczyć na to, że nie zechce on odgrywać roli figuranta w cudzej układance. Układ, jak powiedziałem, szykuje się na różne ewentualności i tutaj z jednej strony mamy do czynienia z wyciąganiem z naftaliny Leszka Balcerowicza, a z drugiej budowaniem przez Jana Hartmana i spółkę jakiejś formacji, która się przedstawia jako lewicowa.

Widać, że generałowie służb jak zwykle starają się w swojej arce posiadać przynajmniej po parze z każdego gatunku.

Pozostaje kwestia, czy odegramy role przypisane nam w ich scenariuszu – w scenariuszu kolejnego „kryzysu kontrolowanego” i instalacji kolejnego „rządu fachowców” (np. Schetyny-Pawlaka-Balcerowicza, lub coś w tym guście), który transformować będzie Polskę w kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowskim zarządem powierniczym – czy też, mimo wszystko dzięki naszej przezorności, scenariusz wymknie się spod kontroli generałów. Proszę zauważyć, że

prezydent-rezydent Komorowski i służby, które za nim stoją, mają jeszcze całe dwa i pół miesiąca na to, żeby po pierwsze pozacierać ślady własnej przestępczej i zdradzieckiej działalności, a po drugie na to, żeby pozakładać rozmaite „miny”, które odpalać zaczną w stosownym momencie.

Proszę też pamiętać, że Komorowski ogłosił już właściwie nowy pełzający stan wojenny – ogólnopolskie ćwiczenia pod kryptonimem „Kraj 2015”, zapowiedziane w jego wystąpieniu nazajutrz po masakrze w Tunisie. Na dziś więc najważniejsze zadania to obrona Tradycji katolickiej i tradycji polskiej, obrona życia, rodziny i własności, i zachowanie neutralności w wojnie i nieuleganie prowokacjom, których cała seria czeka nas niewątpliwie jeszcze przed końcem tego roku.

W internecie aż huczy od plotek, że w wyborach parlamentarnych wystartuje Pan z listy partii KORWiN do Sejmu. Czy coś jest na rzeczy? Może Pan to jakoś skomentować?

– W skądinąd bardzo sympatycznych rozmowach z przedstawicielami tej formacji bardzo wyraźnie deklarowałem, że trudno jest mi wyobrazić sobie mój akces do jakiejkolwiek istniejącej partii politycznej.

To oznacza, że nie zamierza Pan kandydować do Sejmu?

– Z góry nie wykluczam udziału w żadnej akcji politycznej, ale jeszcze raz powtórzę: dziś trudno jest mi wyobrazić sobie działanie polityczne w szeregach jakiejkolwiek formacji partyjnej.

Rozmawiał Patryk Górski

prostozmostu.net

 

Polacy się budzą: portal „Gazety Wyborczej” (ideologicznego ramienia NWO na Polskę) lawinowo traci czytelników. Dwa miliony osób miało dość

gazeta

Związana z „Gazetą Wyborczą” Gazeta.pl przez kilka miesięcy straciła ponad dwa miliony użytkowników! — informuje serwis WirtualneMedia.pl, który przeanalizował wyniki największych portali internetowych w Polsce. Najpopularniejsze nadal są Onet.pl i Wp.pl.

Onet.pl odwiedziło w listopadzie 13,67 mln internautów (real users), którzy wykonali 2,69 mld odsłon krajowych, a każdy z nich korzystał z serwisu średnio przez 4 godziny i 56:08 minuty. Z kolei WP.pl zanotowała 11,31 mln użytkowników, 2,49 mld odsłon krajowych oraz średnio 5 godzin i 18:45 minuty. Są zdecydowanymi liderami – wynika z danych Megapanelu PBI/Gemius opracowanych przez WirtualneMedia.pl.

W skali roku Onet.pl zyskał w listopadzie użytkowników i odsłon krajowych, z kolei Wp.pl straciła wprawdzie użytkowników, ale zanotowała znacznie więcej odsłon krajowych i wydłużył się czas spędzany przez internautów.

Zaskakujące dane WirtualneMedia.pl podają o portalu „Gazety Wyborczej”, czyli Gazeta.pl, który dołuje. I to mocno. Gazeta.pl „straciła w skali roku aż 2,41 mln użytkowników (to spadek o 23,4 proc.) i 64,3 mln odsłon krajowych (14,9 proc. w dół), a czas spędzany w serwisie przez przeciętnego odwiedzającego zmalał o 1:29 minuty (czyli o 2,5 proc.)”.

Według autorów analizy spadek nastąpił w ciągu… dwóch-trzech miesięcy!

gazeta pl

Gazeta.pl niby jest na trzecim miejscu, ale – jak zauważają WirtualneMedia.pl – tylko pod względem liczby użytkowników, bo Interia.pl miała prawie dwa razy więcej odsłon krajowych (711,1 mln wobec 365,7 mln) oraz 3,5 razy dłuższy średni czas korzystania przez internautów (3 godziny i 33:31 minuty wobec 57:40 minuty).

Niezalezna.pl

Komentarz

Polacy powoli się budzą. „Gazeta Wyborcza” od lat już, z roku na rok coraz bardziej traci swoich – przez dwie dekady stałych – czytelników. Na portalu Gazeta.pl, jak i na całym medialnym środowisku „Gazety Wyborczej”, mści się jego wieloletnie moralne kunktatorstwo, a w ostatnich miesiącach szczególnie mu zaszkodziła totalna medialna niewiarygodność przy podejmowaniu tyleż rozpaczliwych co nieudolnych prób wyjaśniania ewidentnych dla inteligentnej części społeczeństwa fałszerstw przy listopadowych wyborach samorządowych 2014. Wiarygodnych danych na ten nośny społecznie temat dociekliwi czytelnicy woleli szukać gdzie indziej.

Portal Gazeta.pl istnieje jeszcze tylko dlatego, iż jest wygodną serwerownią dla tysięcy korzystających z niego starych posiadaczy wirtualnej poczty, którym po wielu latach użytkowania nie chce się nawet zmienić swego dotychczasowego pocztowego usługodawcy.

I portalowi nie pomoże nawet, robiony naprędce w porankingowym szale, graficzny lifting jego dotychczasowego oblicza, gdyż jak głosi polska narodowa mądrość: „koń – jaki jest, każdy widzi”…

(taw)