Jerzy Zięba potwierdza to, co Tajne Archiwum Watykańskie głosi już od czterech lat: WSZYSTKIE SZCZEPIONKI NA TEJ PLANECIE SĄ ŚMIERTELNIE NIEBEZPIECZNE!

Jerzy Zięba potwierdza to, co Tajne Archiwum Watykańskie głosi już od czterech lat: WSZYSTKIE SZCZEPIONKI NA TEJ PLANECIE SĄ ŚMIERTELNIE NIEBEZPIECZNE! „ŻADNA SZCZEPIONKA W POLSCE NIE POWINNA BYĆ PODANA DZIECKU, ŻADNA” – alarmuje Jerzy Zięba.

Polacy Rodacy Słowianie, żarty się skończyły, sprawa jest niezwykle poważna. Czas wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy: Polską rządzą w tej chwili ludzie bez skrupułów, dla zysków korporacji gotowi podpisać każdą ustawę i wydać Naród na łup koncernów.

„Na podstawie tego, co wiem,

na podstawie tego, do czego doszedłem,

powiem coś,

co wzbudzi kontrowersje,

ale ja to potrafię uzasadnić podstawami naukowymi.

Powiem tak:

ŻADNA SZCZEPIONKA W POLSCE NIE POWINNA BYĆ PODANA DZIECKU, ŻADNA” –

Jerzy Zięba w rozmowie z Januszem Zagórskim, 28.09.2017 r.

[Słuchaj od 13:24]

<https://youtu.be/4zySFDDmE78?t=13m24s

Godzina Wielkiej Pobudki Słowian wybiła. Budzimy się indywidualnie, budzimy się jako NaRÓD.

Słowianom SŁAWA!

TAW

Czytaj również:

Reklamy

„Eugenika. W imię postępu” – szokujący film Grzegorza Brauna o źródłach cywilizacji śmierci

Film dokumentalny „Eugenika. W imię postępu” przedstawia narodziny eugeniki w Stanach Zjednoczonych oraz jej wpływ na „elity” intelektualne i polityczne Zachodu w 20. wieku, między innymi na Adolfa Hitlera. Eugenika jest stworzoną w 19. wieku pseudonauką o „doskonaleniu” rasy ludzkiej. Według eugeników rozmnażać się mogą tylko jednostki zdrowe i twórcze, a prokreacja ludzi chorych, niepełnosprawnych i „niewartościowych” rasowo lub społecznie (prostytutek, ubogich, żebraków) powinna być zabroniona.

Film poprzez świetny montaż, zdjęcia archiwalne i wypowiedzi ekspertów w doskonały sposób ukazuje, jak „elity” Zachodu zbudowały intelektualne fundamenty masowej zagłady, ukazuje historie, twórców i ideowe założenia eugeniki.

Dokument dotkliwie unaocznia, że dzisiejsza genetyka, aborcje, eutanazje biorą swe początki od tej niesławnej nauki.

„Eugenika. W imię postępu” to wstrząsający i demaskatorski film, otwierający oczy na prawdę o współczesnych teoriach i ruchach propagujących aborcję, eutanazję czy in vitro. Szokująca prawda o tym, gdzie należy szukać źródeł rozkwitu cywilizacji śmierci w 20. i 21. wieku oraz co jest kamieniem węgielnym

„postępowych” ideologii lansujących eliminację słabszych.

Twórcy odsłaniają przed widzem, do czego prowadzą koszmarne praktyki i „zabawy” w Boga oraz jakich ideowych ojców mają wyznawcy „prawa wyboru”, „prawa do godnej śmierci” czy podobno opowiadający się „za życiem” zwolennicy in vitro?

Eugenika zakładała, że dzieci dziedziczą po rodzicach talenty i wady. Sterylizowano więc dzieci, by nie przekazały wnukom wad dziadków lub rodziców. Eugenicy sterylizacją nie chcieli dopuścić do dziedziczenia kalectwa. Pretekstem miało być niedopuszczenie do dziedziczenia ślepoty.

Po tym filmie już nikt nie będzie mógł powiedzieć, że nie wiedział…

Seans obowiązkowy.

eugenika-grzegorz-braun

reżyseria: Grzegorz Braun

scenariusz: Grzegorz Braun

gatunek: film dokumentalny

produkcja: Polska

premiera: 14 maja 2011 (świat)

czas trwania: 57 min.

Abdykacja papieża Franciszka już wkrótce – ujawniają watykańskie źródła

fot. Gregorio Borgia /AP
Gdy 13 marca 2013 r. stojący na balkonie papieskim kard. Bergoglio wypowiedział charakterystyczne „buongiorno”, świat zamarł… Jedni z zachwytu, inni z przerażenia. Pierwszy w historii papież z kontynentu amerykańskiego przejął urząd Świętego Piotra. Przez pierwsze dwa lata pontyfikatu dominująca większość społeczeństwa miała „ubogiego Franciszka” niemalże za papieża marzeń. Zwłaszcza gdy porównywano go z zakłamanym, wykreowanym przez mainstream wizerunkiem poprzednika.

Przez pierwsze dwa lata oblicze papieża zdobiło niemalże wszystkie okładki poważnych i mniej poważnych czasopism. Nareszcie papież, który mówi ludzkim głosem, „papież ubogich”, „duszpasterz”… Niekończące się laudacje. Można było mówić o pewnym hurraoptymizmie wśród wiernych. Ale byli i tacy, którzy od początku wróżyli niebezpieczeństwo. Przyznam… ja do nich nie należałem. Po dwóch latach od wyboru „efekt Franciszka” prysł niczym sztucznie napompowana bańka mydlana. Do pieca dołożył Antonio Socci, który dowodzi, że wybór Bergolio na papieża był nielegalny (por. książka „Non e Francesco”).

socci-non-e-francescoAntonio Socci, To nie Franciszek. Kościół w wielkiej burzy, wyd. Mondadori, 2015

Czyżby świat zrozumiał, kim jest ubrany w populistyczne szaty biskup z Argentyny? Statystyki nie kłamią. Liczba wiernych na środowych audiencjach spadła w ciągu dwóch lat o niemal 68%. Podobnie na modlitwach „Anioł Pański” i innych spotkaniach. Odpływ wiernych od Franciszka jest widoczny gołym okiem. Czym katolikom podpadł duchowny z Buenos Aires? Czyżby i on, podobnie jak nuncjusz Migliore, szykował się do ewakuacji z Watykanu?

Trefne publikacje

Wszystko zaczęło się od „ekologicznej” encykliki „Laduato si”, której bliżej do „zielonego manifestu” czy deklaracji ideowej partii Zielonych lub Greenpeace’u niż do oficjalnego orędzia Namiestnika Świętego Piotra. Papież doskonale wpisał się w lewacką narrację o globalnym ociepleniu, którego nikt nie jest w stanie ostatecznie udowodnić. Encyklika zredukowała nauczanie o jedynym Zbawcy Jezusie Chrystusie do ekologicznej gadki. Niebawem przyjdzie na świat Antychryst. Ukaże się w postaci ekologa i pacyfisty. Bądźcie czujni – w 2007 r. ostrzegał kard. Giacomo Biffi, arcybiskup Bolonii. Nie wiem, kogo kardynał miał na myśli, ale jego profetyzm brzmi znajomo… Ponadto metropolita przestrzegał przed budowaniem tzw. nowego chrześcijaństwa. Czy jego przejawem nie jest pierwsza lewicowa encyklika w historii Kościoła oraz pełna relatywizmu moralnego adhortacja „Amoris laetitia”, która bagatelizuje pojęcie grzechu śmiertelnego oraz zmienia spojrzenie na związki niesakramentalne?

Spolegliwość międzyreligijna

Franciszkowa koncepcja dialogu międzyreligijnego nijak się ma do tej objawionej w Słowie Bożym. Papieski dialog nie opiera się na głoszeniu nawrócenia i budowaniu koegzystencji społecznej, ale na próbie zrównania ze sobą wszystkich religii. W tych poczynaniach radykalnie faworyzuje on islam i religię mojżeszową. Nie sposób wymienić wszystkich sygnałów wskazujących, że zależy mu na połączeniu islamskiej sekty z wiarą w Jezusa Chrystusa. Przypomnę jedynie kilka z nich. W skandalicznym wywiadzie dla francuskiej gazety „La Croix” przyrównał apostołów do… terrorystów z ISIS. Nie sposób nie wspomnieć o całowaniu Koranu czy muzułmańskich stóp podczas wielkoczwartkowych uroczystości, które dało imamom jasną informację, jakoby chrześcijaństwo sprawowało poddańczą rolę wobec islamu.

Franciszek ma krzepę, by uklęknąć przed muzułmanką i ucałować jej stopy, nie mając już siły, by uklęknąć w kościele przed żywym Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Czy Chrystus całował fałszywe księgi lub stopy pogan podczas Ostatniej Wieczerzy? Papież Franciszek przeszedł samego siebie podczas uroczystości wręczenia nagrody im. Karola Wielkiego, gdy u boku Martina Schulza zasugerował, że Europa winna odrodzić się w… islamie. Nie w pogłębionej wierze w Chrystusa. Nie w renesansie sakramentalnego życia, ale w islamie!

Podobnie zachowuje się w kwestii żydowskiej. Nieodwzajemnione służalcze pocałunki rąk rabinów są jedynie tego symbolem. Na szczególną uwagę zasługuje opublikowany niecałe pół roku temu dokument Komisji ds. Stosunków Religijnych, który stawia pod ogromnym znakiem zapytania istotowy, misyjny charakter Kościoła. W dokumencie wyjaśniono, że „dobrzy katolicy”, którzy szanują tak zwany „ekumeniczny dialog z judaizmem”, powinni powstrzymać się od wszelkich prób ewangelizacji Żydów. Stwierdzono wprost, że Kościół katolicki nie przewiduje już nawracania wyznawców religii mojżeszowej, uważając, że chrześcijaństwo jest jakąś formą pochodną judaizmu. A co ze słowami Chrystusa: tylko przeze Mnie pójdziecie do Ojca? Budowanie dialogu międzyreligijnego, innego niż nawracanie i budowanie koegzystencji społecznej, trąci herezją.

Niestety heretyckie, a nawet masońskie próby łączenia wszystkich religii w jedno zostały wyraźnie zaprezentowane w propagandowym spocie, w którym pierwsze skrzypce odgrywał Franciszek. Chrześcijaństwo, islam, judaizm i buddyzm (zaliczany do nonteizmu!) dla biskupa Rzymu wydają się być jednym i tym samym!

Takie kroki bardziej stawiają Franciszka w roli namiestnika Mahometa czy Mojżesza naszych czasów, aniżeli ziemskiego następcy Chrystusa.

Gwiazda popkultury

Zaraz po wyborze księża z Argentyny ostrzegali, że Bergolio bardziej będzie dbał o wizerunek medialny, aniżeli o rzeczywiste budowanie wspólnoty Chrystusa. Wielu nie dowierzało. Po kilku miesiącach te rewelacje potwierdzili jego bliscy współpracownicy oraz konkretne wydarzenia. Papież stał się ulubieńcem mediów, co niestety nie ma realnego przełożenia na skuteczną ewangelizację, nawrócenia, liczbę wiernych w Kościele czy powrót do życia sakramentalnego. Franciszek ma czas na spotkania z Salmą Hayek i przedstawicielami amerykańskich organizacji homoseksualnych, nie znajdując go jednocześnie na spotkanie ze stającą w obronie życia nienarodzonych Mary Wagner.

Stać go było na list do muzułmanów z okazji rozpoczęcia Ramadanu z życzeniami, by okres ten przynosił im obfite owoce duchowe, ale nie stanął ani razu w obronie Asi Bibi, skazanej na śmierć za wierność Chrystusowi – komentuje sprawę publicysta Grzegorz Górny.

Zwrócony w kierunki Mekki, pokornie modlił się w meczecie (w 2014 r.), zapominając o przelewających krew chrześcijańskich wspólnotach, których świątynie już dawno leżą w gruzach. Czy tak postępuje pasterz swoich owiec? Czy pasterz powinien budować swój PR kosztem wiernych będących w niebezpieczeństwie?

To efekt Franciszka – tak z zachwytem tłumaczy poczynania papieża od lat związana ze środowiskami LGBT zakonnica Jeannine Gramick. Efekt Franciszka ma jakieś granice przyzwoitości, które, jak się wydaje, już dawno zostały przekroczone.

Wizerunek papieża walczącego z pedofilią i kościelnymi skandalami, co wbrew kłamstwom mainstreamu czynił Benedykt XVI, nadszarpnęła sprawa abp. Józefa Wesołowskiego. Co ciekawe, delikwent tuż przed rozprawą zmarł na zawał. Dziwne? Czy nie narzuca się na myśl mafijna próba zlikwidowania problemu, który poprzez długie sądowe procesy nadszarpnąłby PR medialnej gwiazdy?

Jedno jest pewne, papież wpada, świadomie lub nie, w pułapkę szukania taniego poklasku wszędzie i u wszystkich. Stał się skupiającą się na opinii długoletnich wrogów Kościoła gwiazdą popkultury, co najwyraźniej mu odpowiada. Takie stanowisko nijak się ma do ewangelicznego: Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom (Łk 6,26).

Masoneria

W 1999 r. kard. Bergolio został honorowym członkiem Rotary International w Buenos Aires. Wkrótce po wyborze na Stolicę Apostolską informacja o papieskich związkach z tą organizacją zniknęła z internetu. Dopiero niedawno na nowo zagościła również na polskich serwerach. Członkostwem Franciszka chwalą się loże masońskie oraz rotarianie. Doskonale wiadomo, że to, co zgodnie z myślą Artura Schopenhauera, przez lata było sprowadzane do absurdu, w rzeczywistości jest prawdą. Chodzi o główny cel masońskich lobbystów – budowanie Nowego Porządku Świata (New World Order), na zasadzie łączenia wszystkich religii w jedną (o czym już wyżej była mowa), wynarodowienia i zderzania ze sobą odmiennych cywilizacji. To wszystko, pod przykrywką pacyfizmu i fałszywego miłosierdzia, zdaje się realizować aktualny biskup Rzymu.

Jeszcze niedawno, przyjmując nagrodę im. Karola Wielkiego, Franciszek wygłosił mowę na temat wyzwań przed jakimi, jego zdaniem, stoi Europa. Dał do zrozumienia, że państwa narodowe to przeżytek. Co więcej, kilka tygodni później wyznał w wywiadzie, że irytuje się, gdy słyszy o chrześcijańskich korzeniach Europy, widząc w nich zbrodniczy kolonialny charakter. To lewackie, marksistowskie spojrzenie całkowicie przeciwstawia się słowom św. Jana Pawła II, który wielokrotnie przestrzegał, by Europa nigdy nie wyrzekła się „korzeni chrześcijańskich”.

Krótko przed Jubileuszem Miłosierdzia apeluję do parafii, wspólnot zakonnych, klasztorów i sanktuariów całej Europy, aby wyrazić konkretność Ewangelii i przyjąć rodzinę uchodźców – w zeszłym roku apelował papież Franciszek.

Papież przeszedł samego siebie w wywiadzie dla francuskiego periodyku, gdzie Europejkom zasugerował, by współżyły z islamskimi imigrantami i w ten sposób zniwelowały ujemny przyrost naturalny. Takich apeli było o wiele więcej. Biorąc pod uwagę, jak wielką liczbą doradców otoczony jest papież, należy wykluczyć jakąkolwiek naiwność. Niemożliwe, że Franciszek nie wie o aktach terrorystycznych czy gwałtach na kobietach, jakich dopuszczają się islamscy fundamentaliści. Niemożliwe, że nie zna doktryny koranicznej, zezwalającej na morderstwo innowiercy, czym trudzą się liczni salafici.

Za dalszą współpracą z masonerią przemawia iluminacja w dzień Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na fasadzie Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie (8 grudnia 2015). Projekt rzekomo był poświęcony zmianom klimatycznym. Wpływowi watykaniści, tacy jak Sandro Magister czy Antonio Socci, uznali, że spektakl był jawną manifestacją duchowości New Age, NWO oraz pogaństwa. Tego samego zdania są byli członkowie sekt, którzy zaprezentowaną symbolikę rozumieją doskonale.

vaticananimals4

Zgodnie dowodzą, że iluminacja zaprojektowana przez działacza masońskiej loży, a zarazem zadeklarowanego satanistę, była perfidną okultystyczną propagandą, którą sponsorował wspierający ideologię eugeniczną Bank Światowy, a „pobłogosławił” ją namiestnik Chrystusa.

Niepokojące są również doniesienia o próbach zanegowania prawdziwości objawień fatimskich, których trzecia tajemnica nie została zaprezentowana w całości (na ten temat napiszę więcej innym razem).

Abdykacja

Według informacji, które dotarły do nas z trzech watykańskich źródeł, Franciszek podpisał dokument o abdykacji prawie dwa miesiące temu.

Jak zgodnie donoszą trzej kapłani pracujący w watykańskich kongregacjach, abdykacja nastąpi pod koniec października lub w listopadzie.

W kontekście tych doniesień łatwiej zrozumieć bezkompromisowe, skrajnie modernistyczne kroki, jakie wykonał od ostatniego roku. Jeszcze jedno jest niepokojące. Podobno kolejny papież już jest wybrany, a poczynania Franciszka są jedynie grą wstępną dla jego następcy, by doprowadzić do zupełnej destabilizacji Kościoła Chrystusowego. Prośmy Boga, by odmienił te niepokojące zapowiedzi! Codziennie o 12.00 módlmy się jednym „Zdrowaś Maryjo” w intencji Kościoła i jego pasterzy. Jeśli nic się nie zmieni po najbliższych wakacjach, Franciszek zrealizuje to, o czym prawił dziennikarzom niecałe dwa lata temu na pokładzie samolotu – ustąpi z urzędu po bardzo krótkim czasie. Trzy lata „trefnego pontyfikatu” to absolutnie za dużo. Nie potrzebujemy gwiazdy popkultury w Watykanie, tylko papieża, który odstawiając na bok budowanie medialnego wizerunku, poświęci się radykalnemu głoszeniu Świętej Ewangelii.

autor: ks. Jarosław Gluziński

źródło:

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/3961-abdykacja-franciszka-juz-wkrotce-potwierdzaja-to-nasze-watykanskie-zrodla

Komentarz TAW:

Franciszek jest ewolucyjnym biczem Bożym, którego zadaniem jest rozmontować Kościół katolicki w jego widzialnej postaci. Franciszek jest ewolucyjnym biczem Bożym, którego zadaniem jest obnażyć hipokryzję instytucji, hierarchów i wiernych.

Papież Franciszek jest zaledwie prostym fraktalem (konsekwencją na kolejnym levelu) procesu, który rozpoczął się od pierwotnego konfliktu apostoła Piotra z Marią Magdaleną, a który instytucjonalnie i politycznie wystartował na dobre w 325 roku (Sobór Nicejski I). Proces ten został ufundowany na Wielkim Kłamstwie i Manipulacji. Obecny przejaw, fraktal tego procesu upostaciowiony w osobie obecnego papieża po prostu odbija jak w lustrze te pierwotne nieciągłości. Jeśli moment inicjacji procesu jest „karmicznie” obciążony, „karma” (konsekwecja, wyrównanie – bo Natura, Przestrzeń dąży do harmonii) dopada proces również na jego finale.

watykan

Historia Kościoła katolickiego jako zhierarchizowanej instytucji dobiega powoli końca. Nieprawdą jest, że Kościół to opoka, której nic nie obali – ta „opoka” zostanie obalona już wkrótce. I przekonają się o tym zacietrzewieni. Ewolucyjna lawina Wielkiej Zmiany ruszyła – i nic jej już nie powstrzyma. Opoką jest nie Piotr Apostoł i jego dziedzictwo w historii, ale niezmienne kosmiczne Prawa pierwotnej, niezmanipulowanej, organicznej, wzorcowej Przestrzeni.

Istoty, które pomimo krwawej historii Kościoła i innych opresyjnych systemów żyły według pierwotnych algorytmów Ziemi, bosą stopą na jej matczynym Ciele, w bliskim, intymnym kontakcie z całą przejawioną Naturą (Lasy/Święte Gaje, Zioła, Zwierzęta/nasi Bracia Mniejsi), nie mają się czego obawiać – zawsze były w Domu i nikt ich z niego nie wydziedziczył, żadna przemożna siła. Co nam obca przemoc wzięła, Wielka Zmiana nam zwraca. Zmanipulowana syntetyczna matryca ziemska ustępuje miejsca organicznej matrycy  Ziemi. To właśnie na niej zaczynamy kreować nowy świat. Za 10 lat zrozumieją to już wszyscy.

green

Historia wszystkich zorganizowanych religii na tej planecie dobiega powoli końca. Ludzkie zaprogramowane mózgi i umysły będą w tej końcówce lasować się i gotować. Wiele osób po prostu fizycznie nie udźwignie tego napięcia, gdyż niektórzy (miliony zniewolonych istot ludzkich) są tak wkręceni w energożerne religijne egregory (oddali im całe swoje życie, całą swoją energię), że możliwość jasnego postrzegania jest dla nich po prostu fizycznie zamknięta (prawa mechaniki przestrzeni).

Czy Franciszek ustąpi dziś, czy jutro, nie ma najmniejszego znaczenia: lawina upadku wszystkich religii na planecie ruszyła – i nic jej już nie powstrzyma.

TAW

ps. Proces rozpadu matrixa (matrycy syntetycznej) już się rozpoczął, dopóki jednak się nie zakończy, wszystkie istoty przejawione w ciele są na razie manipulowane, więc papież też (obecnie na całej planecie tylko jedna osoba jest w pełni przebudzona). To tylko środowiskom alternatywnym oraz konserwatorom starego „ładu” wydaje się, że papież ogarnia całość tej kuwety, którą formalnie zarządza – i całe odium oświeconego jadu, agresji i nienawiści idzie właśnie na niego. Ale to nie królowie, prezydenci, premierzy ani nie papieże zarządzają swoimi folwarkami, ale… „mafie, służby i loże”…

Czytaj również:

Magdalena Korzekwa o pułapkach ukrytych w ustawie o sztucznym zapłodnieniu: „Ona nie dotyczy leczenia niepłodności lecz finansowania biznesu in vitro”

magda korzekwa

Przyjęta dziś ustawa jest zwyczajnie wylobbowana przez kliniki in vitro i pozwala na ich finansowanie. Ale te kliniki nie będą ponosiły odpowiedzialności za zdrowie swoich pacjentek i poczętych dzieci – mówi Magdalena Korzekwa, prawnik, pisarka, publicystka oraz autorka kampanii CitizenGo.

wPolityce.pl: Czego dotyczy przyjęta dzisiaj przez Sejm ustawa o in vitro?

Magdalena Korzekwa, prawnik, CitizenGo: Tytuł tego projektu sugeruje, że ustawa dotyczy leczenia niepłodności. Tymczasem jest to ustawa o finansowaniu biznesu lub przemysłu in vitro, bo mówi tylko o tej metodzie. O prawdziwych metodach w ustawie mamy zaledwie po jednym zdaniu. Co więcej, ustawa w swoim tytule mówi o leczeniu niepłodności, podczas gdy in vitro nie jest metodą jej leczenia. Nie dość, że metoda jest mało skuteczna i etycznie niedopuszczalna, to osoby, które z niej korzystają, pozostają bezpłodne. Jeśli rodzi się jedno dziecko, to kosztem wielu innych sióstr lub braci, którzy musieli zginąć.

Dlaczego wiele środowisk, w tym m.in. działacze pro life czy Kościół katolicki sprzeciwiają się tej ustawie?

– Powodów jest kilka i każdy z nich jest bardzo ważny. Projekt ustawy uderza w godność człowieka – zarówno w godność dziecka, które traktowane jest jak towar do kupienia, jak i w godność przyszłych rodziców. Rzadko mówi się o upokarzających procedurach, przez jakie przechodzą potencjalni rodzice. W ustawie pozwala się na tworzenie takiej liczby zarodków, która nie ma szans rozwijać się i urodzić. Co więcej, projekt ten wprowadza możliwość anonimowości dawcy.

Projekt czyni też legalnymi praktyki eugeniczne. Art. 83 ustawy wprowadza wprawdzie karę więzienia za niszczenie zarodków, niemniej jednak dotyczy to tylko tych zarodków, które są zdrowe. Te ludzkie istnienia, które posiadają wykrywalne wady, są słabe i chore, nie podlegają prawnej ochronie.

Sąd Najwyższy wykazał, że projekt ustawy jest niespójny z normami Konstytucyjnymi, a także tymi, które mamy w prawie rodzinnym czy opiekuńczym. Dlaczego?

– Bo nie sprzyja trwałości związku rodziców dziecka poczętego metodą in vitro. Nasza Konstytucja chroni taką formę rodziny, w której dziecku tworzy się warunki optymalne do rozwoju. Ustawa o tym nie wspomina. Mówi jedynie o przesłance wspólnego pożycia rodziców dziecka, niemniej jednak jest to stwierdzenie niewystarczające. Sąd Najwyższy wpisał też w swojej opinii, którą przesłał do Komisji Sejmowej, że zasadniczą wadą projektu jest to, że nie tworzy precyzyjnej definicji zarodka. Zarodek jest traktowany jako grupa komórek, a to stwarza ogromne zagrożenie manipulacji zarodkami.

Jakie mogą być najważniejsze skutki tej ustawy?

– Możemy spodziewać się, że wiele ludzkich istnień zostanie unicestwionych. Zdecydowanie więcej par w Polsce odejdzie z klinik in vitro rozczarowanych i sfrustrowanych.

Przykrym skutkiem tej ustawy będzie finansowe obciążenie polskiej służby zdrowia, która już dziś boryka się z wielkimi problemami na tym polu. Ta ustawa, która jest zwyczajnie wylobbowana przez kliniki in vitro, pozwala na ich finansowanie. A te kliniki nie będą ponosiły odpowiedzialności za zdrowie swoich pacjentek i poczętych dzieci. Dzieci, które urodziły się dzięki metodzie in vitro dużo częściej chorują, niż te poczęte naturalnie. Będą one trafiać do publicznych szpitali, a my – jako podatnicy – będziemy ponosili koszty leczenia tych dzieci.

Czy ustawa o in vitro może w cichy sposób wprowadzać homoadopcje?

– Istnieje takie zagrożenie, ponieważ art. 91 punkt 3 tego projektu zawiera przepis, który mówi o zmianach Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, a w nim zapis, że kobieta, która jest w ciąży dzięki metodzie in vitro, może wybrać dowolnego mężczyznę na ojca swojego dziecka. Jest to pośrednia próba wprowadzenia homoadopcji. Ustawa ta wpisuje się w dążenia środowisk LGBT i jest spójna z taką polityką, w której nie małżeństwo, rodzina i dzieci są wartością, lecz niejasne interesy i nieuzasadnione etycznie, naukowo i systemowo rozwiązania.

Rozmawiała Ewelina Steczkowska

wPolityce.pl

Komentarz:

Najbardziej znany na świecie główny ideolog i praktyk depopulacji rodzaju ludzkiego, Bill Gates, wymienia procedurę in vitro („reprodukcyjne usługi zdrowotne”) jako jedną z trzech głównych (obok szczepionek i „opieki” zdrowotnej) technik depopulacji! Oznacza to tylko jedno: w procedurę in vitro musi być wprogramowana – nieznana nam jeszcze w szczegółach – jakaś drastyczna antyludzka pułapka…

(taw)

 

 

Grzegorz Braun: Obowiązujący w post-PRL-u tzw. „kompromis aborcyjny” jest dokładnie na poziomie tego, co zaprowadził Hitler

braun

Fragment Przysięgi Hipokratesa brzmi: „Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego”. Tymczasem lekarz, który postępuje zgodnie z tymi zasadami, otrzymuje na kierowany przez siebie szpital potężną karę finansową. Z reżyserem Grzegorzem BRAUNEM, twórcą filmu „Eugenika. W imię postępu” rozmawia Agnieszka Piwar

Agnieszka Piwar: Od kilku tygodni toczy się w Polsce spór, będący konsekwencją decyzji prof. Bogdana Chazana. Dyrektor stołecznego Szpitala im. Świętej Rodziny, powołując się na klauzulę sumienia, odmówił zabicia nienarodzonego chorego dziecka oraz nie wskazał matce miejsca, gdzie mogłaby tego dokonać. Przeciwnicy ginekologa grzmią, że złamał on prawo, nie informując matki gdzie mogłaby przeprowadzić aborcję. Dokąd zabrnęliśmy, skoro publicznie odmawia się człowiekowi jego naturalnego prawa do tego, aby mógł się urodzić?

Grzegorz Braun: Pani mówi elegancko: „spór” – ja myślę, że to nie jest adekwatne określenie. Spór to byłby wtedy, gdyby jednym racjom przeciwstawiano inne racje, przy czym obie strony miałyby zbliżone szanse artykulacji poglądów i szerzenia informacji. Tu mamy do czynienia po prostu z nagonką na uczciwego człowieka, którego możliwości samoobrony są radykalnie ograniczone. Dyktatura polit-poprawności kompletnie eliminuje z mediów głównego ścieku znaczną część informacji istotnych w sprawie, a pozostałą częścią nagminnie manipuluje. Przykład: w początkowej fazie rozkręcania kampanii nienawiści wobec prof. dra Chazana kluczowy wątek przemysłu „in vitro” został przed opinią publiczną po prostu skrzętnie zatajony, a kiedy już wyszedł na jaw – jest nadal uparcie marginalizowany.

eugenika1

A.P.: Zdaje się bowiem, że nagonka na prof. Chazana ma przykryć właśnie tę ważną kwestię, że mianowicie chore dziecko, którego zabicia odmówił, było owocem in vitro. Zabijanie ze względu na wady wrodzone, zapłodnienie pozaustrojowe, sztuczna selekcja człowieka – o tych metodach opowiada Pana film „Eugenika. W imię postępu”. Z dokumentu dowiadujemy się m.in., że zwolennikiem zabijania ze względów eugenicznych był Adolf Hitler. Jak to możliwie, że metody człowieka, którego oficjalnie potępił cały cywilizowany świat, realizowane są – zgodnie z prawem – w Polsce?

G.B.: A jak to możliwe, że komunistyczni zbrodniarze mają w Polsce pogrzeby z asystą kompanii honorowej? Żyjemy w kraju, który nie przeszedł należytej desowietyzacji – nic dziwnego więc, że prawo obywatelstwa utrzymują tu rozmaite relikty socjalizmu – tego międzynarodowego i tego narodowego. Mianownik jest przecież wspólny: dzielenie ludzi na lepszych i gorszych – wedle podziału na klasy, czy rasy. Skoro ten błąd antropologiczny nie został wyrugowany – to i nie dziwota, że nadal przerażająco szerokie jest przyzwolenie na eliminowanie „życia niewartego życia”. Notabene: obowiązujący w post-PRL-u tzw. „kompromis aborcyjny” jest dokładnie na poziomie tego, co zaprowadził Hitler: ludzie podejrzani o niedoskonałość mają być eliminowani.

A.P.: Dzięki postawie prof. Chazana chore dziecko nie zostało rozszarpane na strzępy i mogło się urodzić, a następnie umrzeć względnie spokojnie. Także matka, zamiast zabić, miała szansę z własnym dzieckiem się pożegnać. Tymczasem zwolennicy aborcji oburzają się, że to nieludzkie pozwolić urodzić się dziecku z „mózgiem na wierzchu”, itp. Jak pan skomentuje tego typu argumentację?

G.B.: Prawdę mówiąc, zawsze zadziwiało mnie to niezmącenie dobre samopoczucie i bezkrytycznie wysoka samoocena tych ludzi, którzy najwyraźniej samych sami siebie uważają za idealnych. Tymczasem w oczach Stworzyciela wszyscy jesteśmy docześnie – każdy na swój sposób – rażąco nieperfekcyjni. A jednak przyzwala On na nasze istnienie, lituje się nad naszymi usterkami, nad manifestacjami naszej wewnętrznej czy zewnętrznej brzydoty – i wszystkim daje obietnicę zbliżenia do Siebie, tzn. promesę doskonałości. Ale póki co, na tej Ziemi nikt nie jest idealny. Orzekać więc, że niedoskonałości mojego brata są nadto rażące, a moje własne jeszcze do zaakceptowania – to jest niesłychana uzurpacja, świadcząca o niepojętym samozadowoleniu. Kto jest „brzydszy”: dzieciątko, które bez najmniejszej własnej winy rodzi się kalekie, czy domagający się jego śmierci osobnicy, którzy na własne życzenie doprowadzają się do stanu monstrów moralnych?

Skąd zaś w tym pięknym dobrym świecie bierze się brzydota, kalectwo i w ogóle zło – niejednokrotnie przekraczające naszą odporność? No, to jest właśnie „mysterium iniquitatis”, tajemnica, której nie możemy sami ani pojąć, ani tym bardziej przezwyciężyć – mamy natomiast przyjąć do wiadomości, a przy końcu czasów wszystko się wyjaśni. Ponieważ wiemy, że od Boga nie pochodzi nic, co by nie było dobrem, prawdą i pięknem – jasnym jest, że wszystko, co od tej Boskiej wyśrubowanej normy odbiega, pochodzi od Jego nieprzyjaciela. Pytanie, w jakiej mierze ten ostatni zyskuje w nas chętnych współpracowników w swym dziele? Oby się nie okazało, że także i my naszą nieprawością bezpośrednio się przyczyniamy do kalectwa, chorób i wreszcie śmierci naszych bliźnich.

A.P.: Fragment przysięgi Hipokratesa brzmi: „Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego”. Tymczasem lekarz, który postępuje zgodnie z tymi zasadami, otrzymuje na kierowany przez siebie szpital potężną karę finansową, prezydent Warszawy podejmuje decyzję o zdjęciu go z funkcji dyrektora placówki, a w prorządowych mediach nieustannie trwają bezwzględne ataki na niego. Kto rządzi tym państwem?

G.B.: No tak, ale zdaje się, że przysięgę Hipokratesa w nowych pokoleniach medyków nie wszyscy już znają – została ona przecież zastąpiona jakimś tekstem o powadze nie przewyższającej „przyrzeczenia zuchowego”, w którym jasność dyrektyw została skutecznie rozmyta, więc i o kategorycznym zakazie odbierania życia nie ma już mowy.

Pan prof. dr Chazan swoim postępowaniem naruszył interesy potężnego lobby i wielkiego przemysłu, na straży których stoją w Polsce urzędnicy najrozmaitszych szczebli. Hańba im – a szacunek prof. Chazanowi. On zrobił, co mu sumienie podyktowało – kwestia, co my w tej sprawie zrobimy?

A.P.: Z tego całego dramatu wynikło także dużo dobra. Niezłomny ginekolog otrzymał ogromne wsparcie od Polaków, stoją za nim liczne organizacje. Także Kościół opowiedział się po stronie prześladowanego lekarza – abp Marek Jędraszewski zapowiedział zbiórkę wśród wiernych, aby pokryć nałożoną przez NFZ karę, a biskup Stanisław Napierała na Pielgrzymce Radia Maryja powiedział, że „prof. Chazan to symbol zmagania się ciemności cywilizacji śmierci z kulturą życia”. Co jeszcze powinniśmy zrobić, aby ostatecznie nie przegrać tej walki?

G.B.: Powinniśmy przestać się łudzić. Łudzić się, że bezpieczeństwo życia i mienia może być zapewnione przez państwo w tym kształcie ustrojowym – odziedziczonym po Robespierze i Napoleonie, po Bismarcku, Hitlerze i Stalinie.

Podam jeden przykład: posłanką-sprawozdawczynią, która w 1956 roku przedkładała do przyjęcia Sejmowi PRL ustawę aborcyjną, była Maria Jaszczukowa (1915-2007) – żona Bolesława, znacznego aparatczyka pol-sowieckiego, sama: członkini Stronnictwa Demokratycznego. Ta organizacja – należąca, jak wiadomo, do systemu fasadowej sow-demokracji u nas – korzeniami sięga przedwojnia, a jej proweniencje są masońskie, co jest faktem dla historyków oczywistym. Prezesem-założycielem SD był prominentny mason, dr med. Mieczysław Michałowicz, który jeszcze po wojnie dostał order od Bieruta. Otóż na czele komitetu redakcyjnego oficjalnej biografii tego Michałowicza z ramienia SD stała właśnie Maria Jaszczukowa – co daje nam wyobrażenie o jej autorytecie w tym środowisku. Udzielała się ona w wielu „postępowych” organizacjach, m.in. w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci i w Światowej Demokratycznej Federacji Kobiet. Nota bene, była również założycielką tygodnika „Przyjaciółka”, który w dyskretny, acz niezwykle konsekwentny sposób krzewił „postęp” w obyczajowości i życiu rodzinnym PRL. To pismo, zdaje się, przeżyło swoją matkę-założycielkę i nadal wychodzi – ?

Otóż właśnie przykład Jaszczukowej – niech się Pan Bóg zlituje nad nią (i nad nami wszystkimi) – pokazuje ścisłe związki aparatu władzy sowieckiej z ideowym zapleczem masonerii w dziejach rewolucji światowej. Dziś mamy władzę post-sowiecką i neo-euro-sowiecką – ale te stare miłości nie rdzewieją. Wręcz przeciwnie – front walki o „nową obyczajowość” wedle wytycznych Engelsa i Aleksandry Kołłątaj znów okazuje się frontem kluczowym.

Zatem aby zapewnić bezpieczeństwo życiu i wolności ludzkiej nie wystarczy obalić władzę Politbiura. Trzeba jeszcze wyzwolić się spod władzy Loży.

A.P.: Sprawa propagandy i przemysłu aborcyjnego, antykoncepcyjnego, „in vitro” – o tym wszystkim była mowa w filmie „Eugenika”. Teraz wraca pan do tematu. Co z filmem o Mary Wagner, do którego zdjęcia zrobił Pan przed paroma miesiącami?

G.B.: Finalizujemy właśnie montaż – i w sierpniu, mam nadzieję, film będzie gotowy. Tytuł roboczy: „NIE O MARY WAGNER”. Jestem bardzo szczęśliwy, że akurat teraz ten film powstaje – mam nadzieję, w porę. Praca nieco się opóźni, z przyczyn ode mnie niezależnych, ponieważ najbliższy tydzień spędzę w więzieniu.

A.P.: ?

G.B.: Mój adwokat zawiadomił mnie właśnie, że zostałem skazany na tydzień aresztu za obrazę sądu. Zamiast siedzieć non-stop w montażowni w Warszawie, muszę trochę odsiedzieć we Wrocławiu. Bo przecież nie będę czekał, aż któraś GWiazda śmierci rozgłosi – co się już przecież przed rokiem zdarzyło – że jestem poszukiwanym, nieuchwytnym dla policji przestępcą.

A.P.: Co takiego się wydarzyło?

G.B.: Jak Pani wie, jestem we Wrocławiu sądzony za rzekomą napaść na policję. Po tym, jak wiosną 2008 roku to ja zostałem poturbowany przez tajniaków, poskarżyłem się urzędowo, po czym moje skargi zostały odrzucone, a ja sam zostałem postawiony przed sądem. I stoję tak już siódmy rok – a końca nie widać. Na początku tego roku poskarżyłem się wreszcie na przewlekłość postępowania – i tę skargę odrzucono. Na kolejnej rozprawie – a było ich już przecież w kolejnych instancjach razem kilkadziesiąt – sędzia Krzysztof Korzeniewski dopuścił się skandalicznego naruszenia procedury i mojego prawa do obrony: zrezygnował z przesłuchania powołanego świadka. A świadek to istotny: policjant-bandyta, nazwiskiem Balcerzak Grzegorz, który dowodził w 2008 roku tą grupą, która mnie napadła. Dziś nie jest już czynnym funkcjonariuszem – stając w drzwiach sali rozpraw rzucił do sędziego, że się spieszy, bo ma „do podpisania kontrakt za dwa miliony”. I sędzia Korzeniewski puścił go bez żadnych pytań [patrz: http://www.youtube.com/watch?v=6tuNCobXOlA]. Na co zareagowałem – za co z kolei sędzia wymierzył mi karę grzywny. Przy czym w uzasadnieniu tej decyzji przywołał rzekomo obraźliwe słowa, których miałem użyć: „bandyta” i „złodziej”. Bandyta, owszem, tak powiedziałem – bo to fakt. To on przecież nawoływał swoich podwładnych do złamania prawa – kiedy niższy funkcjonariusz nazwiskiem Wadowiec Piotr (dziś mój główny fałszywy oskarżyciel) wahał się, czy ma mi się regulaminowo wylegitymować, do czego zgodnie z prawem go wezwałem. Wówczas to ów Balcerzak rzucił: „Co się będziesz tu z nim p…lił” [patrz np.: http://www.blogpress.pl/node/1734]. Więc „bandyta”, owszem. Ale „złodziej” – to sobie sąd uroił, tego słowa nie użyłem, bo nie jestem przecież wprowadzony w interesy p. Balcerzaka na tyle, by dokonywać takiej ich ewaluacji. Od decyzji o nałożeniu grzywny odwołałem się. I oto kilkanaście dni temu Sąd Odwoławczy, nie wysłuchawszy moich argumentów, tę decyzję podtrzymał – przywołując te samo urojone uzasadnienie decyzji. Kiedy Wysoki Sąd ogłosił wyrok, wstałem, pożegnałem się z moim adwokatem i wyszedłem, z trzaskiem zamykając drzwi za sobą. I za to właśnie wysyła się mnie na tydzień do aresztu. Lepsze to niż nic, bo innego urlopu w tym sezonie mieć nie będę.

A.P.: Dziękuję za rozmowę. Niech Bóg ma pana w swojej opiece…

KSD.media.pl

—-

*GRZEGORZ BRAUN, ur. 1967 – reżyser, publicysta, zdeklarowany monarchista. Jego film „Eugenika. W imię postępu” został nagrodzony podczas festiwalu Katolickiego Stowarzyszenia Filmowców „Niepokalanów 2011” (pierwsze miejsce w kategorii filmów edukacyjnych) oraz otrzymał nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich „Feniks” (2012). Dokument przedstawiający podstawowe założenia eugeniki oraz jej początki w Stanach Zjednoczonych, hitlerowskich Niemczech i międzywojennej Polsce dostępny na stronie producenta: www.ahaaa.pl

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/grzegorz-braun/

Prywatyzacja wody i depopulacja celem globalistów (syjonistów)

henry-kissinger-john-kerry-richard-lugar-2010-5-25-10-27-32Raport National Security Study Memorandum 200: konsekwencje przyrostu ludności na całym świecie dla bezpieczeństwa USA oraz globalna analiza (NSSM200) ,autorem projektu jest Henry Kissinger przewodniczący Rady Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, żydowski internacjonalista, doradca prezydentów USA, członek Bilderberg i Komisji Trójstronnej, jeden z głównych ideologów NWO oraz laureat… Pokojowej Nagrody Nobla.

130502_kissinger_clinton_ap

DC: OBAMA WITH FORMER SECRETARIES OF STATE & DEFENSEProjekt MSSM200 został przyjęty jako oficjalna polityka USA przez prezydenta Geralda Forda w listopadzie 1975 roku. Projekt został odtajniony 7 marca 1989 roku.

Vladimir Putin,  Henry KissingerPełna treść raportu w formacie PDF na stronie rządowej USA: http://pdf.usaid.gov/pdf_docs/PCAAB500.pdf

Czytaj dalej „Prywatyzacja wody i depopulacja celem globalistów (syjonistów)”

USA/NWO: Sterylizacja płciowa „zbędnej” ludności Ziemi…

 

peru

 

Fikcyjne pandemie czy przepisy o przymusowym szczepieniu to przygotowanie do sterylizacji płciowej „zbędnej” ludności Ziemi. W 1989 roku odtajniono Memorandum-200, stworzone w 1974 roku przez doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych Henry’ego Kissingera na temat wzrostu ludności na świecie oraz jego skutków dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i ich interesów za granicą. Proponując środki w zakresie znacznej redukcji liczby ludności, Kissinger pisał:

Świat coraz bardziej uzależniony jest od dostaw minerałów z państw rozwijających się i jeśli szybki przyrost ludności narusza perspektywy ich rozwoju ekonomicznego i postępu społecznego, to pojawiająca się niestabilność może poderwać warunki rozszerzonej produkcji i nieprzerwanego potoku takich zasobów.

Aby maksymalnie przyspieszyć ruch ku ‚stabilności populacyjnej’, proponowano zwrócić uwagę na trzynaście państw rozwijających się z najbogatszych w surowce obszarów planety: Indie, Bangladesz, Pakistan, Nigerię, Meksyk, Indonezję, Brazylię, Filipiny, Tajlandię, Egipt, Turcję, Etiopię i Kolumbię. Memorandum-200 proponowało znaczną redukcję liczby ludności tych państw, co pozwoliłoby USA eksploatować ich zasoby naturalne.

Tajny plan Kissingera był natychmiast wcielony w życie. Sterylizacja była najpopularniejszym środkiem antykoncepcyjnym w Ameryce Łacińskiej w latach 80. i 90. Na początku lat 90. brazylijskie Ministerstwo Zdrowia zaczęło badać doniesienia o masowej sterylizacji brazylijskich kobiet. Okazało się, że około 44% wszystkich brazylijskich kobiet w wieku od 14 do 55 lat było sterylizowanych! Sterylizacja prowadzona była przez różne organizacje i agencje, tylko niektóre z nich były brazylijskie. Międzynarodowa Federacja Planowania Rodziny, amerykański Pathfinder Fund, Stowarzyszenie Dobrowolnej Antykoncepcji Chirurgicznej – wszystkie one działały pod egidą amerykańskiej Międzynarodowej Agencji Rozwoju Państwowego Departamentu USA (USAID). W 1989 roku brazylijski rząd, początkowo będący zwolennikiem tego programu, umotywowanego walką z biedą, oświadczył USAID, że programy sterylizacji stały się „nadmiernymi i niepotrzebnymi”. Zgodnie z niektórymi informacjami, w ich ramach wysterylizowano prawie 90% wszystkich brazylijskich kobiet z afrykańskimi korzeniami.

800px-US_Navy_050118-N-6410T-002_Sterilized_surgical_instruments_are_prepared_for_use_during_surgery_aboard_USS_Theodore_Roosevelt_CVN_71

Według danych komisji rządowej ds praw człowieka Peru od 1995 do 2000 roku masowa sterylizacja była stosowana w najbiedniejszych rejonach państwa, a motywem znów była walka z nędzą. W ciągu kilku lat wysterylizowano ponad 300 tysięcy kobiet i około 24 tysiące mężczyzn. Sterylizację propagowano z pomocą flyerów, plakatów i ogłoszeń radiowych, w których Peruwiankom obiecywano „szczęście i dobrobyt”. Polityka masowej sterylizacji doprowadziła do tego, że w niektórych częściach Peru nastąpił kryzys demograficzny, a w jego następstwie spadek gospodarczy. Według danych obrońców praw człowieka, w latach 90-tych zeszłego wieku setki kobiet i mężczyzn z biednych warstw było sterylizowanych przymusowo. Początkowo kompania ds masowej sterylizacji w Peru szczodrze finansowana była przez Amerykanów (USAID), jednak po pojawieniu się w 1998 roku w amerykańskich gazetach materiałów o przymusowej sterylizacji w Peru jej finansowanie z państwowych fundacji Stanów Zjednoczonych zostało przerwane.

W 2011 roku w Ruandzie zaczęła się masowa sterylizacja, która objęła 700 tysięcy mężczyzn. Program był zaplanowany na 3 lata i finansowany przez USAID. Kampania była dobrowolna, jednak „za każdym razem, kiedy kampania dotycząca sterylizacji przeprowadzana jest na szeroką skalę, to prowadzi ona nieuchronnie do przymusu”, zauważył prezydent amerykańskiego Instytutu Badania Ludności Steven Mosher. Uważa on, że „skutki dla życia rodzin i dla rozwoju gospodarki Ruandy będą odczuwalne” i że to „najlepszy sposób” zapobieganiu AIDS. Zapomniał on przy tym, że prawo Stanów Zjednoczonych zakazuje finansowania przymusowych aborcji i sterylizacji.

eugenics_peru

To zaledwie kilka przykładów tego, co dzieje się z ludnością różnych państw świata. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że we wszystkich epokach w walce o zasoby wszystkie środki uznawano za dopuszczalne, szczególnie jeśli szybki wzrost liczby ludności, jak uważa pan Kissinger, narusza perspektywy rozwoju ekonomicznego rozwiniętych państw. Należy jednak pamiętać, że przymusowa sterylizacja, jeśli jest stosowana szeroko i systematycznie, stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości. Obejmuje ją jurysdykcja Trybunału Międzynarodowego.

Milena Cmilanić

WolneMedia.net