Ponad 40 organizacji kresowych i patriotycznych w liście otwartym do Ewy Kopacz: W sposób bezczelny i arogancki prowadzi pani antypolską politykę

merkel-kopacz

Ponad czterdzieści stowarzyszeń skupionych w Patriotycznym Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich zwróciło się do premier Ewy Kopacz z listem otwartym w sprawie sprowadzenia do Polski naszych rodaków, którzy w latach 30. i 40. ubiegłego wieku zostali deportowani przez władze komunistyczne do Związku Radzieckiego. Dziś jest to terytorium Rosji (Syberii) oraz Kazachstanu, Uzbekistanu i Kirgizji.

Szanowna Pani

Ewa Kopacz

Prezes Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej

W imieniu stowarzyszeń skupionych w Patriotycznym Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich stanowczo domagamy się natychmiastowego umożliwienia przyjazdu do Polski Rodaków zamieszkałych na wschodniej Ukrainie, a także podjęcia działań umożliwiających w szybkim czasie sprowadzenie do naszego kraju polskich rodzin deportowanych w głąb Związku Sowieckiego oraz ich potomków.

Z oburzeniem przyjęliśmy odrzucenie przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych prośby skierowanej przez Polaków zamieszkałych w Mariupolu o umożliwienie im przyjazdu do Polski. MSZ uznało, że osoby polskiego pochodzenia, które chcą ewakuacji, mieszkają blisko frontu, ale jednak jest to teren w pełni kontrolowany przez Ukraińców. Zorganizowanie wyjazdu Polakom byłoby „podważeniem” zdolności do sprawowania przez Ukrainę kontroli nad jej terenami.

Oddalenie prośby Rodaków z Mariupola nie tylko uznajemy za wyraz dyktowanej serwilizmem nadmiernej troski o wrażliwość Ukraińców, ale przede wszystkim traktujemy jako przejaw bezczelności i arogancji władzy. 

Polacy mają dość pokrętnej i szkodliwej dla Polski polityki uprawianej przez kolejne PO-wskie rządy. Węgry sprowadziły ze Wschodu ponad 700 tys. swych obywateli. Polska zaś wciąż nie znajduje pieniędzy i możliwości, by umożliwić powrót do Ojczyzny naszym Rodakom zza wschodnich granic.

Tymczasem nie brakuje ani środków, ani woli politycznej, aby realizować przedsięwzięcia wysoce dyskusyjne z punktu widzenia polskiej racji stanu:

1. Pod niemiecką presją, ale „bez przymusu” (jak tryumfalistycznie głoszą przedstawiciele władzy) przyjmujemy rzesze uchodźców z krajów muzułmańskich. Czynimy to w imię solidarności z państwami Unii Europejskiej; solidarności, której nie wykazano za wiele, gdy Polska przyjmowała ok. 90 tys. uchodźców czeczeńskich oraz gdy dyskutowano o budowie Nord Stream I i II.

tusk-merkel

Nawiasem mówiąc, charakterystyczne jest to, że Donald Tusk, występujący  w Parlamencie Europejskim nie jako Polak, ale jako „kaszubski Słowianin”, po raz kolejny nie potrafił zidentyfikować się z Polską i Polakami. Nawet nie zareagował na niemieckie i austriackie pogróżki kierowane pod adresem rzekomo suwerennego państwa polskiego.

tusk_netanyahu

2. Masowo przyznaje się obywatelstwo polskie obywatelom Izraela, i to bez nakładanego na Polaków ze Wschodu obowiązku znajomości języka polskiego oraz polskiej historii i kultury. O skali tego procederu nie informuje się polskiego społeczeństwa.

Znamienne, iż rozdaje się Żydom polskie obywatelstwo, mimo że nie istnieją podstawy, żeby przypuszczać, iż rząd Izraela utracił zdolność do zachowania kontroli nad administrowanymi przezeń terenami. Nie informuje się także o polskim stanowisku wobec żydowskiego ruchu roszczeniowego.

tusk_izrael

3. W ostatnich trzech latach wpuszczono do Polski ok. 700 tys. obywateli Ukrainy, mimo że w kraju tym – nienależącym do Unii Europejskiej – nie ogłoszono nawet stanu wojennego i mimo że tylko niewielka część tego państwa objęta jest konfliktem zbrojnym, co oznacza, że ma ono możliwość rozlokowania swych obywateli na własnym terenie.

Polska hojną ręką rozdaje też pieniądze. Ostatnio, nie zważając na astronomicznej wielkości dług publiczny (przekraczający – według założonej przez Leszka Balcerowicza Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju – 4 biliony złotych), udzieliła Pani ukraińskim oligarchom na 10 lat w praktyce bezprocentowej pożyczki w wysokości 100 tys. euro.

Prowadzona przez rząd Donalda Tuska oraz rząd kierowany przez Panią polityka imigracyjna ma charakter wyraźnie antypolski, de facto bowiem realizowana jest pod hasłem: „Wszyscy, byleby tylko nie Polacy”. Tego rodzaju polityka imigracyjna, idąc w parze z urzeczywistnianym w Polsce programem depopulacji

za pośrednictwem wymuszania emigracji zarobkowej, będzie miała długofalowe negatywne konsekwencje. Stanowczo domagamy się zmiany tej polityki.

Polacy mają prawo oczekiwać od władz państwowych realizacji działań sprzyjających powrotowi do kraju naszych Rodaków, którzy znaleźli się poza Ojczyzną w wyniku dziejowej zawieruchy, a skądinąd także tych, którzy opuścili nasz kraj w kolejnych falach emigracji zarobkowej.

Z poważaniem

W imieniu Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich

Witold Listowski – prezes

dr hab. Leszek Jazownik – wiceprezes

Światowa Organizacja Zdrowia jest tak naprawdę światową organizacją śmierci. Profesora Tullio Simonciniego metoda na raka oraz skutki szczepień i GMO

simoncini
Dr Tullio Simoncini: rak jest grzybem, którego leczymy wodorowęglanem sodu

Dwuwęglan sodu to związek naturalnie występujący w naszym organizmie jako tzw. rezerwa alkaliczna, która odpowiada za neutralizowanie nadmiaru jonów wodorowych, które powstają m.in. na skutek intensywnego metabolizmu wysiłkowego. Z takim aspektem mamy do czynienia głównie w treningach o charakterze wytrzymałościowo-szybkościowym oraz wytrzymałościowo-siłowym.

Wielu sportowców wykorzystuje suplementację dwuwęglanem sodu w celu powiększenia tej rezerwy alkalicznej organizmu, aby przyspieszyć usuwanie jonów wodorowych z komórek mięśniowych, ograniczyć zakwaszenie i tym samym opóźnić proces zmęczenia.

W ramach wspomagania można wykorzystać sodę oczyszczoną, pod warunkiem stosowania niezbyt wysokich dawek. Należy pamiętać, że związek ten u wielu osób może powodować pewne reperkusje żołądkowo-jelitowe, a także nasilać takie objawy jak nudności, bóle brzucha, biegunki. Zbyt duże dawki mogą także prowadzić do silnych kurczów mięśniowych czy problemów z pracą serca. Na ogół w ramach zaleceń mówi się o dawce ok. 300 mg/kg masy ciała, na 2 godz. przed wysiłkiem. Z uwagi na ryzyko pewnych zaburzeń gastrycznych częściej zaleca się odpowiedni suplement, który obok dwuwęglanu sodu może zawierać również dwuwęglan potasu czy cytrynian i fosforan sodu. Przykład takiego preparatu:

http://www.domzdrowia.pl/42677,alkala-n-proszek-150-g.html

Dr T. Simoncini informuje jednak, że jego terapia nie jest skuteczna we wszystkich rodzajach nowotworów:

„Terapeutyczne leczenie solami dwuwęglanów (soda oczyszczona) może być podawane doustnie poprzez aerozol, dożylnie poprzez wenflony w celu bezpośredniego celowania w guzy, ale może to osiągnąć pozytywne rezultaty tylko w przypadku niektórych guzów, kiedy inne – tak poważne jak nowotwory mózgu i kości – pozostają nietknięte przez terapię”.

Dr Irina Vladimirovna Ermakova (ur. 1952), rosyjska neurobiolog, wykazała wpływ GMO na rozwój nowotworów i niepłodności u badanych szczurów
Dr Irina Vladimirovna Ermakova (ur. 1952), rosyjska neurobiolog, wykazała wpływ GMO na rozwój nowotworów i niepłodności u badanych szczurów

 

Dr Aleksiej Surow w swoich badaniach na chomikach potwierdził odkrycia dr Iriny Ermakovy
Dr Aleksiej Surow w swoich badaniach na chomikach potwierdził odkrycia dr Iriny Ermakovy

Dr Irina Ermakova:

http://rationalwiki.org/wiki/Irina_Ermakova

http://eco-irina-ermakova.narod.ru/eng/index.htm

Dziękuję, Michał (@Mlodyk123) 🙂

TAW

Szczepionki są bardzo niebezpieczne:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/szczepionki-zabijaja/

Nie płać lekarzom — uzdrów się sam:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/nie-plac-lekarzom-uzdrow-sie-sam/

 

USA posiadają tajne miejsca tortur również na terenie swojego kraju. Alternews 26.02.2015 r.

Prowadzi Janusz Zagórski.

[12 minuta] Plaga autyzmu na świecie. Szczepionki służą depopulacji. Rodzice dzieci nieszczepionych są represjonowani. Próba wzbudzenia narodowej histerii na temat nielicznych przypadków odry. W USA przygotowywany jest pozew zbiorowy przeciwko firmie Merck, która świadomie fałszowała wyniki badań dotyczących skuteczności i bezpieczeństwa szczepionek MMR (odra–świnka–różyczka).

VaccineGate – szczepionkowa globalna megaafera. Szczepionka MMR powoduje autyzm:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/08/30/vaccinegate-szczepionkowa-globalna-megaafera/

Sanepid oraz Instytut Zdrowia Publicznego/Państwowy Zakład Higieny ukrywają przed Polakami dowody powikłań poszczepiennych:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/08/27/sanepid-oraz-izppzh-ukrywaja-przed-polakami-dowody-powiklan-poszczepiennych/

Matko, dlaczego nie zadajesz pediatrze podstawowych pytań?

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/02/12/matko-dlaczego-nie-zadajesz-pediatrze-podstawowych-pytan/

 

Czy codzienne ludobójcze opryski z samolotów (chemtrails) zostaną zalegalizowane?

Chemtrails-are-not-a-conspiracy-theory

W ostatnich dniach na Wirtualnej Polsce pojawiły się co najmniej dwa artykuły związane z geoinżynierią [1][2]. Publikuję tłumaczenie kolejnego, który niejako uzupełnia zawarte w nich informacje. Warto przeczytać komentarze znajdujące się pod oryginalnym anglojęzycznym tekstem – m.in. ktoś wzmiankował o artykule w czasopiśmie The Atlantic, gdzie jako najlepszy sposób na redukcję CO2 zaproponowano: sadzenie drzew. To rozwiązanie stoi jednak w opozycji do działań koncernów naftowych, które nie wahają się przed wycinaniem całych połaci lasów w poszukiwaniu swojego płynnego skarbu…

Czy sztuczne chmury ochłodzą klimat naszej planety?
10.02.2015 r.

„Nadszedł czas, aby zbadać, a może nawet przetestować, koncepcję schładzania naszej planety za pomocą wprowadzonych do powietrza zanieczyszczeń z siarki, które będą odbijać ciepło słoneczne” – takie wnioski płyną z opublikowanego we wtorek raportu rządowego Stanów Zjednoczonych.

Do dnia dzisiejszego nikt nie traktował takiej koncepcji poważnie – koncepcji, w której za pomocą sztucznych chmur celowo zmienia się klimat naszej planety i wygrywa bitwę z globalnym ociepleniem. Do dnia dzisiejszego…

chemtrails before-and-after-haarp

W wyżej wspomnianym dwutomowym raporcie Narodowa Akademia Nauk (amerykański odpowiednik Polskiej Akademii Nauk) oświadcza, że z powodu ryzyka, jakie niesie ze sobą ta koncepcja, nie można od razu przystąpić do jej realizacji. Zamiast tego powinno się ją zbadać, a może nawet przetestować, w małych projektach na wolnym powietrzu [ładny mi „mały projekt” – codzienne zmasowane, od ponad 10 lat metodyczne trucie ludzi — przyp. TAW]. Koncepcja ta wydaje się być stosunkowo tanim, skutecznym i szybkim sposobem na ochłodzenie naszej planety. Imituje ona naturalny sposób, w jaki wpływa na klimat erupcja wulkanów. Naukowcy przyznają jednak, że skutki uboczne, które nie są jeszcze znane, mogą okazać się dramatyczne.

Przewodnicząca zespołu opracowującego raport, Marcia McNutt, wydawca czasopisma Science oraz były dyrektor amerykańskiego Przeglądu Geologicznego, twierdzi, że społeczeństwo powinno zapoznać się z tym raportem i powiedzieć, że „to rozwiązanie ich przeraża”. A po dłuższym namyśle powinno stwierdzić, że „jeśli taką koncepcję rozważamy, to w jak przerażającym punkcie dziejów jesteśmy?”.

obama_chemtrails

Po raz pierwszy w historii panel naukowców związany z rządem (czyli bezstronny…) omawiał kontrolowane, przeprowadzone na wolnym powietrzu i na niewielką skalę badanie koncepcji sztucznych chmur, koncepcji znanej pod nazwą „zarządzanie promieniowaniem słonecznym” (ang. solar radiation management, w skrócie SRM). Członkowie panelu uważają, że do wdrożenia koncepcji w życie niezbędny jest nadzór np. ze strony rządu.

chemtrails nadzorcy

„Badania na wolnym powietrzu na niewielką skalę powinny być dopuszczone, ale to nie naukowcy powinni o tym decydować” – wskazuje McNutt. „W dyskusji powinno wziąć udział także społeczeństwo. Musimy wspólnie określić, gdzie powinna przebiegać granica”.

„Ta sprawa wywołuje pokusę do nadużyć” – twierdzi Waleed Abdalati, naukowiec Uniwersytetu z Kolorado oraz były główny naukowiec NASA, który jest współautorem tego raportu. „Przyjdzie prawdopodobnie taki czas, że będziemy chcieli poznać konsekwencję takich działań… Mówimy tu o możliwościach zmiany pogody i klimatu. Nie chcemy tego robić nie mając możliwie jak największego poparcia dla naszych działań.”

chemtrails

Naukowcy z komitetu twierdzą, że raz rozpoczęte tego typu działania trzeba będzie kontynuować, ponieważ ocieplenie mogłoby wracać. A zatem decyzja o rozpylaniu cząstek w powietrzu będzie musiała być podtrzymywana przez co najmniej 1000 lat.

„Raport zamówiły amerykańskie agencje wywiadu” – mówi rektor akademii Ralph J. Ciccerone „Ponieważ świat nie ogranicza emisji gazów cieplarnianych (Protokół z Kioto podpisano w 1997, ale USA i Chiny, najwięksi światowi emitenci gazów cieplarnianych, którzy odpowiadają za 45% emisji CO2, zadeklarowały ograniczenie emisji dopiero w roku 2014), które odpowiadają za ocieplenie naszego klimatu, naukowcy zostali zmuszeni aby przynajmniej rozważyć coś, co kryje się pod nazwą geoinżynierii”.

Polska apokalipsa 2015. Ale kto z Polaków patrzy w niebo?...
Polska apokalipsa 2015. Ale kto z Polaków patrzy w niebo?…

Według panelu lepszym pomysłem od omawianej koncepcji jest zasysanie dwutlenku węgla z powietrza do wnętrza ziemi. Ale, w przeciwieństwie do idei sztucznych chmur, jest to rozwiązanie kosztowne, a ochłodzenie planety zajmie całe dekady. Rozwiązanie to zostało przedstawione w oddzielnym tomie, ponieważ według naukowców należy je rozpatrzyć niezależnie od koncepcji SRM. „Dwutlenek węgla jest produktem ubocznym spalania węgla, ropy i gazu. Usunięcie jego części z powietrza doprowadzi do osiągnięcia równowagi, którą zakłócił człowiek. Natomiast odbijanie promienii słonecznych przez sztuczne chmury leczy jedynie objawy, nie zmieniając np. stopnia zakwaszenia oceanów” – stwierdzono w raporcie.

chemtrails

Wiodący w dziedzinie geoinżynierii naukowiec, David Keith, twierdzi, że w koncepcji SRM można by nawet pójść dalej. Mając wsparcie miliardera Billa Gates’a, Keith zaproponował eksperyment polegający na wtłoczeniu jednego kilograma roztworu siarki do atmosfery po to, aby sprawdzić, co się stanie.

Według innego naukowca, Alana Robock’a z Uniwersytetu w Rutgers, interesującym byłoby rozpylenie niewielkich ilości dwutlenku siarki w chmurze, i zbadanie skutków takiego doświadczenia za pomocą dronu lub balonu. „Taki eksperyment można przeprowadzić tylko pod odpowiednim nadzorem” – dodaje Alan.

Zachodzące słońce demaskuje zawarte w chemtrails metale ciężkie
Zachodzące słońce demaskuje zawarte w chemtrails metale ciężkie

Inni klimatolodzy pozostają nieugięci w sprawie wprowadzania siarczanów do powietrza, nawet jako „ostatniej deski ratunku” przed globalnym ociepleniem. „Taka koncepcja może spowodować więcej szkody niż pożytku, a naukowcy powinni traktować Ziemię jak lekarze swoich pacjentów przestrzegając zasady „po pierwsze: nie szkodzić” – twierdzi klimatolog Michale Mann ze Stanowego Uniwersytetu w Pensylwanii. Według niego można zwiększyć zasięg takich badań tylko pod jednym warunkiem: aby pokazać jak niebezpieczne są tego typu koncepcje.

„Obserwuj niebo, sprawdzaj w necie”...
„Chemtrails ― obserwuj niebo, sprawdzaj w necie”…

„Podczas gdy generalnie koncepcja sztucznych chmur jest znacznie gorszą opcją niż usuwanie dwutlenku węgla, część ludzi opowiedziałaby się za takim rozwiązaniem ponieważ prawdopodobnie można ją wdrożyć od zaraz” – mówi prof. nauk o atmosferze Uniwerstetu w Teksasie Andrew Dessler. „Naprawdę bardzo niewiele nam potrzeba, by ją technologicznie dopracować” – dodaje.

news.yahoo.com

Źródło polskiego tłumaczenia: xebola.wordpress.com

„Globalne ocieplenie” — globalna ściema:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/globalne-ocieplenie-globalna-sciema-2/

Więcej na temat chemtrails:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/chemtrails-wspolczesny-holocaust/

Chemtrails nad Polską:

ZatruteNiebo.wordpress.com

„Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej” — Marshall McLuhan

To są fakty: tam gdzie GMO, rak występuje dwa razy częściej

gmofot. AKPA/dziennik.pl

IOZN

Na obszarach, w których prowadzone są uprawy genetycznie zmodyfikowane, zgony z powodu guzów nowotworowych przekraczają dwukrotnie średnią krajową – tak pokazuje raport Ministerstwa Zdrowia w Cordobie (Argentyna). Argentyna jest jednym z czołowych producentów GMO.

Ten kompleksowy raport opiera się na pięcioletnich obserwacjach na temat przypadków raka w tych prowincjach.

Najwyższy wskaźnik zgonów występuje na obszarze Pampa Gringa, gdzie prowadzona jest większość upraw GMO.

Średnia zgonów w Argentynie z powodu nowotworów wynosi 158 przypadków na 100.000 mieszkańców, ale w czterech z departamentów Pampa Gringa śmiertelność jest znacznie wyższa – od 216 do prawie 230 przypadków.

Rak mnoży się jak nigdy dotąd wskutek stosowania pestycydów.

Dr Medardo Avila Vazquez (fot. lagaceta.com.ar)

„Uprawy GMO stosują dużo więcej pestycydów niż tradycyjne, stąd na obszarach upraw GMO rak mnoży się jak nigdy dotąd” – mówi dr Medardo Ávila Vázquez z Uniwersyteckiej Sieci Środowiska i Zdrowia (Reduas).

Z kolei dr Fernando Mañas z Uniwersytetu w Río Cuarto bada od lat efekty stosowania środków agrochemicznych na ludzi i uważa, że zachorowania na raka w obszarach rolniczych nie są przypadkowe.

Mañas zwraca uwagę, że glifosat – herbicyd, który stanowi nieodłączny element upraw GMO – został wykryty w jeziorach, w glebie, a nawet w wodzie deszczowej! Wszystko to wchłania później ludzki organizm.

Monsanto-GMO-cancer

Inni naukowcy z Rio Cuarto badali mieszkańców Cordoby przez osiem lat

i potwierdzili aż w piętnastu publikacjach naukowych, że

ludzie narażeni na pestycydy

cierpią na uszkodzenia genetyczne

i są bardziej podatni na raka.

Dr Damián Verzeñassi (fot. youtube.com)

Damian Verzeñassi, lekarz i profesor na Wydziale Nauk Medycznych w Rosario (Argentyna), tak komentuje badania :

„Badanie z Córdoby potwierdza nasze badania w Rosario, które przeprowadziliśmy na osiemnastu obszarach rolniczych, w których częściowo uprawia się GMO.

W ostatnich 15 latach

przypadki zachorowania na raka

wzrosły w zawrotnym tempie”.

Dr Verzeñassi krytykuje rząd za to, że ten nie podejmuje żadnych działań zapobiegawczych:

”Istnieje wiele dowodów na to,

że model rolnictwa oparty na GMO

ma ogromne konsekwencje dla zdrowia.

Są to dowiedzione naukowo fakty.

Nie rozumiem, dlaczego rząd nie podejmuje pilnych działań

w celu ochrony populacji!”.

Jedynym realnym rozwiązaniem dla Argentyny jest długoterminowa zmiana systemu rolniczego, uzależnionego obecnie od koncernów GMO.

Nie dla raka i GMO!

Wzrost zachorowania na raka

nastąpi także w Polsce,

kiedy tylko wprowadzimy uprawy GMO.

Oczywiście efekt nie będzie zauważalny od razu, ale będzie narastał latami, pogarszając i tak już nadwątlone przez chemiczne dodatki do żywności zdrowie Polaków.

Dlatego przez cały czas namawiamy do stanowczego opowiedzenia się za zakazem upraw GMO w Polsce oraz importu pasz GMO i żywności genetycznie modyfikowanej.

Proszę, przyłącz się do naszej akcji „NIE dla GMO” i powiedz o tym swoim najbliższym. Tworzymy przyszłość, w której wspólnie będziemy żyć!

W zamian za polecenie przygotowaliśmy dla Ciebie prezent: e-book o naturalnym leczeniu bólów głowy. Możesz pobrać go tutaj: http://iozn.pl/zaproszenie/

Serdecznie pozdrawiam
Faustyna Guzowska
Instytut Ochrony Zdrowia Naturalnego

faustyna guzowska

Artykuł powstał na bazie artykułu z ekogazeta.com.pl, który jest partnerem akcji „NIE dla GMO”.

Instytut Ochrony Zdrowia Naturalnego (Institut pour la Protection de la Santé Naturelle) – http://www.iozn.pl
Rue du Vieux Marché aux Grains, 48, 1000 Bruksela – Belgia.
Kontakt w języku polskim: kontakt@iozn.pl, kontakt w języku francuskim i angielskim: contact@ipsn.eu

Komentarz Tajnego Archiwum Watykańskiego

Stan świadomości Polaków 2015 nie ogarnia jeszcze tak zaawansowanego intelektualnie poziomu zagadnienia jak realny wpływ produktów GMO na rozwój raka u ludzi (kilkanaście osób na proteście na 38 milionów obojętnych Polaków!) i koncentruje się raczej na etapie, w jakiej klinice poddać się chemioterapii…

Dyskusje z pracownikami „naukowymi” polskich uczelni przyrodniczych na temat wpływu GMO na rozwój raka – porażają. Naprawdę tylko nieliczni naukowcy są świadomi wagi zagadnienia, stan świadomości pozostałych jest porównywalny do stanu świadomości polskich ministrów zdrowia i rolnictwa, o pozostałych grupach „nacisku” nawet nie wspominając.

I tak GMO zostaje wprowadzone do Polski przy pełnej społecznej akceptacji.

TAW

Czytaj również:

PO i PSL wprowadziły w Polsce legalne uprawy GMO

gmos

Podczas gdy wszyscy zajęci byli rozpamiętywaniem fałszerstw wyborczych, nasi posłowie uchwalili bez rozgłosu ustawę o Genetycznie Modyfikowanych Organizmach, w skrócie GMO. Oczywiście na próżno szukać o tym wzmianki w mediach głównego nurtu dezinformacji.

Biotechnologia przedstawiana jest jako wielka zdobycz nauki, ale konsekwencje jej stosowania bywają niekiedy zupełnie nieprzewidywalne. Koncerny produkujące nasiona roślin zmodyfikowanych genetycznie są na tyle potężne, że wpływają poprzez lobbing na polityków, którzy ułatwiają im ich biznes.

Tak było między innymi w USA, gdzie wprowadzono ustawowo zasadę równoważności, wedle której kukurydza, czy soja GMO jest traktowana w taki sam sposób jak rośliny konwencjonalne. Amerykanie posunęli się w tym tak daleko, że na opakowaniach żywności nie trzeba nawet umieszczać informacji o obecności GMO.

gmo

Według licznych badań naukowych prawda jest jednak inna. Genetycznie modyfikowane organizmy powodują na przykład skażenie transgeniczne. Oznacza to, że rośliny potrafią przekazywać swój zmodyfikowany genom następnym pokoleniom. Skutkiem tego może być taka sytuacja, że w przyszłości nie będzie już nasion bez domieszek.

Research field

Wielkie kontrowersje budzą też kwestie zdrowotne. Szczury laboratoryjne, które spożywały pożywienie zawierające GMO zapadały na raka dużo częściej. Na dodatek w drugim i trzecim pokoleniu większość z nich była bezpłodna. Możliwe, że ślepy pęd w kierunku wdrożenia w Polsce GMO ma jakiś związek z planami depopulacji ludności.

gmo rats

Mylą się jednak ci, którzy sądzą, że uchwalona 26 listopada głosami 231 posłów ustawa zmieni coś w zakresie upraw. Nasz kraj tylko teoretycznie jest wolny od GMO. Nowe prawo to raczej zasłona dymna i furtka do legalnego obrotu nasionami.

Wedle tego dokumentu Polska wprowadza konkretne regulacje w zakresie obrotu i uprawy roślin GMO. Takie, których wymaga od nas Bruksela. Ustawa wprowadza rejestr upraw tego typu i odpowiedzialność tych, którzy nie będą zgłaszać władzy, że używają tego typu nasion.

gmo foods

Według licznych doniesień rolnicy w Polsce i tak cały czas używają GMO. Niektórzy z nich w rozmowach prywatnych przyznają nawet, że w polskich uprawach stosowany jest obecnie Roundup zawierający herbicyd glifosat, który jest związkiem chemicznym stosowanym do eliminacji wszystkich innych roślin.

Co zatem zmieni dla nas konsumentów ta nowa ustawa? Właściwie niewiele, GMO jak było tak będzie, jedyna nowość polega na tym, że powstanie odrębny rynek legalnych upraw, które w teorii będą prowadzone tylko w warunkach szklarniowych i będą ściśle spisywane. W praktyce jednak zmieni się niewiele, poza prawdopodobnym zwiększeniem dostępności w naszym kraju legalnych nasion GMO, które z dużym prawdopodobieństwem wykiełkują na naszych polach.

ZmianyNaZiemi.pl

Nowy Porządek Świata (NWO) nie przejdzie — wzrost populacji Ziemian poza ciemną kontrolą

Jak wiadomo, pewne wpływowe środowiska promują od lat tak zwaną depopulację. Australijscy naukowcy z University of Adelaide mają dla nich złą wiadomość. Przewidują, że mimo prób ograniczenia populacji homo sapiens, liczba ludności na Ziemi do końca XXI wieku może wzrosnąć od dziewięciu do dwunastu miliardów osób.

Według badania wykonanego na podstawie statystyk ONZ i WHO wzrost światowej populacji już wymknął się spod kontroli i nie będzie w stanie tego okiełznać nawet ewentualny wybuch trzeciej wojny światowej, w której liczba ofiar mogłaby być równa ogólnej liczbie zabitych w pierwszej i drugiej wojnie światowej. Modele matematyczne, na których opierali się uczeni, wykazały, że nawet jeśli zginie pół miliarda ludzi, to pod koniec XXI wieku i tak będzie nas około 10 miliardów.
peace
Według profesora Coreya Bradshawa gwałtowny wzrost liczby ludności osiągnął taki moment pędu, że z czasem może to doprowadzić do niedoborów żywności i do pogorszenia klimatu planety. Zdaniem naukowca nie będzie po prostu możliwy tak zwany zrównoważony rozwój, zapewniający odbudowę zasobów naturalnych planety. Najbardziej zaludnione, co nie trudno zgadnąć, staną się Afryka i południowo-wschodnia Azja.

zmianynaziemi.pl

News.ScienceMag.org

o-MEDITATION-facebook

Komentarz TAW:

Prognozy ilościowe to dobra wiadomość, bo pokazuje przyszłe fiasko metodycznie od lat wdrażanej depopulacyjnej agendy New World Order. Uzasadnienie zaś prof. Coreya Bradshawa to „święte wersety” klasycznej NWO-wskiej propagandy, wykrojone bezpośrednio z narracyjnego szablonu tego antyludzkiego manifestu. Uzasadnienie Bradshawa to oczywiste naukowe bzdury, gdyż „dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba” i „zrównoważony rozwój” nie zależy od liczby populacji Ziemian, lecz od zaprzestania antyhumanitarnej – gadziej i drakońskiej (Reptile, Draco) – ideologii bezlitosnego łupienia żywego ciała Matki Ziemi z jej naturalnych zasobów, i nierównego podziału tychże.

seeds

 

Idź, człowieku, idź rozpowiedz
Idźcie wszystkie stany
Kolorowi, biali, czarni
Idźcie zwłaszcza wy, ludkowie
Przez na oścież bramy

Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba

Rozejdźcie się po drogach
Po łąkach, na rozłogach
Po polach, błoniach i wygonach
W blasku Słońca w cieniu chmur

Rozejdźcie się po niżu
Rozejdźcie się po wyżu
Rozejdźcie się po płaskowyżu
W blasku Słońca w cieniu chmur

Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba
Na Ziemi, której ja i ty
Nie zamienimy w bagno krwi

[Edward Stachura, Missa pagana , 1978]

download-free-beautiful-beach-wallpaper-unique-nature-hd-wallpapers

Polska jest 52. stanem Stanów Zjednoczonych – dr Jerzy Jaśkowski

Polacy - stan świadomości zbiorowej 2014
Polacy – stan świadomości zbiorowej 2014

Od chwili, gdy jeden z najważniejszych ministrów tego wesołego baraku nad Wisłą ogłosił publicznie, że Polska istnieje formalnie, pojawiło się parę ciekawych artykułów w prasie zagranicznej. Co prawda, dla śledzących od co najmniej 25 lat sytuację w kraju, nie ulegało to wątpliwości, ale co publiczne, i to przez ministra od jawnych i tajnych operacji, to publiczne, i już obecnie nikt nie powinien mieć wątpliwości, że pojęcie „Polska” istnieje jedynie na papierze.

Przecież taki minister to jest jeden z nielicznych przedstawicieli rządu znających i jasne i ciemne strony medalu. Jak wiadomo, kurs nauki historii nie tylko nie uległ zmianie po 1990 roku, ale jeszcze bardziej został okrojony. Te wszelkie wydmuszki od propagandy WUML-owskiej nadal zajmują swoje „honorowe” miejsca w „nauce”, vide prof. Zygmunt Bauman, i nic nie wskazuje, by coś się miało zmienić.

Mjr Zygmunt Bauman - funkcjonariusz zbrodniczego KBW powołanego do likwidacji Żołnierzy Niezłomnych
Mjr Zygmunt Bauman – funkcjonariusz zbrodniczego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego powołanego przez Stalina do dokonywania mordów na Żołnierzach Niezłomnych jest autorytetem moralnym dla „polskiej” nauki i władzy. Dla socjologów i filozofów jest bogiem
Okupująca współczesną Polskę obca agentura nawet 61 lat po śmierci Stalina nadal gwarantuje majorowi zbrodniczej KBW Zygmuntowi Baumanowi pełną militarną asystę służb specjalnych
Okupująca współczesną Polskę obca agentura nawet 61 lat po śmierci Stalina nadal gwarantuje majorowi zbrodniczego KBW Zygmuntowi Baumanowi pełne militarne operacyjne zabezpieczenie przez służby specjalne

Nie ma wiec podstaw, by sądzić, że zakres nauki uległ zmianie. Wszak to właśnie tak zwane uczelnie najbardziej protestowały przeciwko lustracji. O tym, że taka sytuacja nie przeszkadza także innym, świadczy postawa tak zwanego episkopatu, któremu także to nie przeszkadza. Wszak to episkopat bronił się przed lustracją jak ksiądz Kordecki z Częstochowy. Piszę celowo o tzw. episkopacie, ponieważ nie wiadomo, kto naprawdę jest biskupem, a kto tylko pracownikiem na etacie biskupa. A że nikt z tego koła nie protestuje przeciwko takiej sytuacji, oznacza, że jest ona wszystkim wygodna. Dlatego też opowiada się różne baśnie na temat ostatnich 300 lat historii, zgodnie z instrukcjami otrzymywanymi z ośrodków zagranicznych.

Proszę na spokojnie przemyśleć:

1793 – powstanie kościuszkowskie przeprowadzone za 50 000 franków otrzymanych z Paryża – strata kilkudziesięciu tysięcy najbardziej wartościowych młodych ludzi;

1795 – tzw. Legiony Dąbrowskiego – kolejna strata paru tysięcy ambitnych obywateli;

1805-1815 – kolejne kilkadziesiąt tysięcy najbardziej dojrzałych obywateli wymordowano; ci co nie wyginęli, musieli uciekać z kraju;

1831 – powstanie listopadowe za podpuszczeniem angielsko-pruskim, strata 55 000 ludzi;

1846-1848 – prowokacje służb specjalnych zwane Wiosną Ludów – strata koło 20 000 osób;

1863-1865 – powstanie styczniowe z podpuszczenia prusko-angielskiego – strata 100 000 obywateli;

1904-1905 – służba w armii moskiewskiej na Kaukazie, udział w wojnie japońskiej itd. – strata kilkudziesięciu tysięcy Polaków;

1914-1918 – strata od 1,5 do 2 milionów obywateli;

1918-1920 – wojny bolszewickie – strata koło 200 000 samych mężczyzn;

1939-1954 – strata kilkunastu milionów obywateli;

1990-2014 – celowo wywołana emigracja ekonomiczna, czyli strata 3 milionów obywateli.

Do tego trzeba dodać tzw. samoistne aborcje, powodowane między innymi szczepieniami DiPerTe. Dane demograficzne z początku lat 60. ubiegłego wieku mówiły, że w 2000 roku Polska będzie liczyła 55-60 milionów mieszkańców. Wielcy tego świata przestraszyli się i w 1970 roku tzw. Klub Rzymski opublikował Raport, w którym podał możliwość wzrostu ludności w Polsce do liczby 15 300 000. Polskę, jak wiadomo, reprezentowały wybitne umysły, takie jak na przykład Kołakowski, oficer Informacji Wojskowej biegający z TT po Uniwersytecie. Policzmy, jak te kobiety miały „nadążyć z porodami” po takiej hekatombie ofiar? Nie wspominam o stratach materialnych. Proszę zauważyć, że tzw. inteligencja, od uczelni poczynając, w ogóle nie zabiera głosu w tych demograficznych kwestiach i ich wpływie na rozwój państwa. Natomiast wszelkiej maści partyjki cały czas trąbią o konieczności męstwa przeciw Moskalowi, czyli przygotowują do kolejnych strat.

Przejdę teraz do artykułu Jima W. Deana z „Veterans Today” (13 września) pod podanym w nagłówku tytułem. Autor zaczyna od pisma Ministra Spraw Zagranicznych, czyli naszego maturzysty z Bydgoszczy, z dnia 2 lutego 2014 roku: „Popieramy radykalne działania Prawego Sektora i innych grup bojowników o demokrację i użycie siły przez demonstrantów są uzasadnione. (…) Ta pozycja jest uczciwa i my ją szanujemy”.

Autor pokazuje, jak

Polska została przejęta przez USA jako baza destabilizacji regionu.

„Polscy” politycy i „polskie” media przygotowują Polaków do roli mięsa armatniego w razie eskalacji konfliktu na Ukrainie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie skala tego zjawiska w Polsce. Jak pisze J.W. Dean, cenzura w polskiej prasie wygląda dokładnie tak, jak to było w czasach komunizmu. Jednak tym razem, zamiast sowieckiej, mamy amerykańską okupację. Nie jest to specjalnie dziwne, ponieważ

podano oficjalnie, że 99% „polskiej” prasy jest w rękach jednego niemieckiego wydawnictwa.

A z kolei w 2009 roku podano, że cała oświata i mass media niemieckie do 2099 roku są pod kontrola amerykańską.

Nic, co kwestionuje politykę amerykańską, nie może pojawić się w Polsce w mediach głównego nurtu.

Nie ma także żadnego problemu, aby publikować największe bzdury na temat Rosji, z hasłami wzywających do wojny z Rosją włącznie. Każdy, kto pisze inaczej, jest oskarżany o bycie agentem Putina i nazywany zdradziecką szumowiną. Te same hasła są realizowane przez dwie główne partie proamerykańskie: Platformę zwaną Obywatelską i Prawo i Sprawiedliwość. Ta rusofobia jest napędzana przez całą armię pracowników tzw. kultury w kraju i za granicą. Dziwnym trafem w tym samym czasie, we wszystkich mediach ukazuje się masa rozmaitego rodzaju piosenek, haseł negatywnie oceniających Rosję, oraz na gwałt powstają audycje i filmy o roli Sowietów-Moskali w niszczeniu Polski. Zły agent KGB Putin jest głównym celem kpin prozachodnich gazet i telewizji. Ameryka jest pokazywana w roli Santa Clausa, czyli św. Mikołaja rozdającego prezenty, Myszki Miki czy Coca-Coli. Żadnych informacji o mordowaniu przez drony ludności w Pakistanie, Afganistanie, Iraku czy Libii lub Jemenie i Somalii nie ma. Podobnie jak nie było prawie żadnych prawdziwych informacji o wojnie w Jugosławii, za to cała masa dezinformacji o Serbach. Jest oczywiście zupełnym zbiegiem okoliczności, że syn wiceprezydenta USA, Joe Bidena, zaraz po przewrocie „demokratycznym” na Ukrainie zasiadł w radzie nadzorczej Burisma Holdings, największego ukraińskiego producenta gazu. Oczywiście jest także zupełnym przypadkiem to, że w tej samej radzie siedzi były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski-Stolzman. A co, nie mogą zarabiać? Demokracja jest przecież najważniejsza. A będąc członkiem rady dyrektorów największego koncernu gazowego, znacznie łatwiej walczyć o demokrację.

Kwaśniewski-Stolzman
Aleksander Kwaśniewski-Stolzman

Jak pisze Jim W. Dean, propaganda antyrosyjska rozprzestrzenia się po całym kraju [propaganda antyrosyjska w mainstreamie funkcjonuje dopiero od grudnia 2013; przez trzy i pół roku wcześniej (od 10.04.2010) był ostry kurs na miłość do Putina – przyp. TAW] przez odpowiednich polityków, z „naszym” ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim na czele – tym, co to podniósł swoją pozycję poprzez światową maksymę: „robił loda Amerykanom za nic”.

Polska występuje w roli podobnej do roli Turcji we wspieraniu działań Ameryki. Tak jak Turcja walczy z reżimem panującym w Syrii, to dodatkowo walczy z reżimem panującym na Białorusi, całkiem niezłymi kwotami, około 100 000 000 zł oraz ze złym czekistą Putinem. Jak zacytowałem pismo Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Polska popiera neonazistowski Prawy Sektor.

Po bliskim już ogólnoświatowym uznaniu podziału Ukrainy zbrodnie wojenne Prawego Sektora będą latami badane i opisywane przez niezależne światowe media
Po ustabilizowaniu sytuacji na Ukrainie zbrodnie wojenne neonazistowskiego Prawego Sektora będą latami badane i opisywane przez alternatywne światowe media

Autor podaje, jak to widać także na YouTube, że ambicje i działania Prawego Sektora przewyższają brutalnością nawet ich idoli z nazistowskiego (niemieckiego) Sonderkomando Dirlewangera.

Niemiecki zbrodniarz wojenny Oskar Dirlewanger (1895-1945)
Niemiecki zbrodniarz wojenny Oskar Dirlewanger (1895-1945)

Ironią tej sytuacji jest fakt, że Polska szkoli ludzi, którzy oddają hołd człowiekowi [Stepanowi Banderze], który w czasach II wojny światowej zaczął oczyszczać (mordować) Ukrainę z Polaków. Wypada przypomnieć, że za mordy ludności cywilnej na terenach okupowanych, zgodnie z konwencjami międzynarodowymi, jest odpowiedzialna strona okupująca, w tym konkretnym przypadku za mordy i działalność UPA odpowiedzialna jest III Rzesza i jej spadkobiercy.

Przypomnieć należy, że szkolenie przyszłych upowców odbywało się w latach trzydziestych w Polsce i w Austrii: Bandera w Gdańsku, a Mielnik w Wiedniu. Szkolenie obejmowało: zarządzanie tłumem, cele identyfikacji, taktyka przywództwa, zarządzenie behawioralne w stresujących warunkach, ochrona przed gazami policji, budowa barykad i zajęcia strzeleckie i kursy snajperskie. Kursy prowadzone w Legionowie dla „studentów” w 2013 roku, miały ten sam zakres. Nazwisk oficerów szkolących przyszłych neonazistów za pieniądze polskiego podatnika na wszelki wypadek nie ujawniono [„polskich” dziennikarzy śledczych temat ten w ogóle nie interesuje – przyp. TAW].

Tak zwana „polska elita” to bardzo obliczalna i cyniczna grupka destabilizująca Ukrainę i Białoruś. Sytuacja byłaby niebezpieczna, gdyby Polska była krajem suwerennym, a nie poligonem doświadczalnym USA. Jak podał prezes Narodowego Banku Polskiego, a wcześniej specjalny Komisarz w Iraku, Marek Belka, członek CFR: „Polska jako kraj praktycznie nie istnieje”. Minister wie, co mówi. 90% banków w Polsce jest zagranicznych, także ponad 70% dużych przedsiębiorstw. A to dopiero wierzchołek góry lodowej. Już teraz Polacy są robotami we własnym kraju, ale poprzez odpowiednie obniżenie poziomu edukacji i wprowadzeniu grantów na uczelniach, jeszcze to do nich nie dotarło.

Wśród polityków rosyjskich istnieje przekonanie, że nie ma żadnego sensu prowadzenie rozmów z Polską, lepiej od razu dzwonić do Waszyngtonu.

Zakres podporządkowania poszczególnych instytucji państwowych, służb specjalnych, tego, co pozostało z wojska, i różnych środowisk politycznych Stanom Zjednoczonym, sprawia, że moje wcześniejsze ostrzeżenia o „okupacji Polski przez USA” okazały się prawdziwe. To jeszcze nie jest okupacja o charakterze wojskowym, ale od dłuższego czasu zarządzanie mediami i decyzjami politycznymi (plus służbą zdrowia). Wytworzony klimat polityczny sprawia, że ludzie, którzy w II Rzeczypospolitej czy w Polsce Ludowej siedzieliby na ławie oskarżonych za zdradę stanu, nadal cieszą się nie tylko swobodą, ale uchodzą za elity.

USA • PL • ROSJA

Jak podaje Jim W. Dean, głównym celem V kolumny amerykańskiej w Polsce jest promocja amerykańskich i zachodnich „wartości”, propagowanie nienawiści do Rosji. Strategia ta jest widoczna na co dzień gołym okiem. Codziennie politycy i piewcy mediów zachęcają do dostarczania broni na Ukrainę. Ostatnio nawet Minister Spraw Wewnętrznych pochwalił się, że za darmo nie tylko odda, ale i przewiezie sprzęt policyjny. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wcześniej nie narzekano, jak mało sprzętu posiada krajowa policja i jak w związku z tym trudno walczyć z przestępstwami, mniej lub bardziej zorganizowanymi. Przykład z własnego doświadczenia ze Stowarzyszenia FRECH: mieliśmy 3 kradzieże, złodziei schwytano, ale policja gdańska przez 4 lata nie może przesłuchać świadków, a prokuratura gdańska opracować aktu oskarżenia.

Cały czas głoszone są ostrzeżenia o możliwości napaści Rosji na Polskę. Nawet generałowie, którzy już dawno zatracili wiedzę o technice wojskowej (np. broni elektromagnetycznej czy antymaterii), zabierają głos w sprawach politycznych i nawołują do uzbrojenia i posłania ochotników na Ukrainę. Ukraińscy neonaziści spełniają podobną rolę jak Al-Kaida i inne tego rodzaju organizacje islamskie. Polska otwarcie popiera nazistowski rząd na Ukrainie. Polska nawet nie kwestionuje sensowności tego działania. USA ożywia sytuację na Ukrainie kosztem głupiej i gospodarczo, i politycznie zniszczonej Polski. Autor twierdzi jednoznaczne, że to nie USA czy NATO, poniosą straty w czasie rzeczywistego konfliktu. To polskie społeczeństwo będzie mięsem armatnim w tej grze. Będzie to sytuacja podobna do tej w 1939 roku, kiedy to pan Beck na polecenie USA zmienił o 180 stopni opcję i wdał się w wojnę z Niemcami siłami polskiego społeczeństwa, a sam uciekł z kraju.

Nowy rodzaj wojny, który prowadzą Stany Zjednoczone, polega na walce za plecami. Przejawia się to poprzez wsparcie finansowe wciąż drukowanego papierka zwanego dolarem, poprzez wykorzystywanie sojuszników i wprowadzanie destabilizacji krajów. Widzimy to na każdym odcinku. W przypadku Ukrainy sojusznikami są neonaziści. W Polsce partie rządzące: PO i PiS. Jak widać, jest to najbardziej skuteczna i najtańsza strategia. Ocenę, czy „polscy politycy” są idiotami, dyletantami, czy chcą zniszczyć kraj, jak podczas II wojny światowej, pozostawia autor czytelnikom. Podobnie wypowiadają się cytowani przez autora politycy innych krajów. Co będzie z Polską? „Nic nie będzie. Los państw Bałtyckich i Polski jest przesadzony. Zostaną zmiecione, NIC nie będzie”.

W 2009 roku Departament Obrony USA i Instytut Gallupa podpisały specjalne porozumienie dotyczące badania opinii publicznej w różnych częściach świata, aby wykorzystać zdobytą wiedzę w kształtowaniu kampanii politycznych w tych krajach. Projekt ma na celu skuteczne obalanie rządów. Zgodnie z założeniami „Programu 2020”, kluczową pozycją jest tworzenie cyberprzestrzeni za pomocą Facebooka i Tweetera.

Kto kształtuje opinię publiczną w Polsce?

Wanda Rapaczyńska z Council on Foreign Relations (CFR) [ogólnoświatowa mafia Rockefellerów – przyp. TAW] – była prezes Agora Publishing Polska, największy w kraju wydawca;

Marek Belka z CFR – prezes Narodowego Banku Polskiego, zależnego od Konsorcjum Rothschilda, posiadającego ponad 30% akcji;

Andrzej Olechowski z CFR – agent wywiadu, założyciel PO, wiceprzewodniczący WSO.

Jim W. Dean nie wie, dlaczego Polska pełni rolę powstańca – „z przyzwyczajenia czy z dezinformacji?”.

Członkowie NATO, którzy na swoim terenie nie mają baz NATO, są poza szarą strefą drugorzędności.

Jest jasne, że nie wszyscy członkowie NATO są sobie równi. Pierwsza klasa to Wielka Brytania, Niemcy i Włochy. Tylko te kraje będą bronione w razie ataku.

Pohukiwania aktorów polskiej sceny politycznej tyle są warte, co klaskania klakierów w teatrze. Wojska polskie i krajów bałtyckich nie są w stanie obronić swoich krajów. Polska praktycznie nie ma armii, te leopardy kupione od Niemiec z dwoma pociskami z lat 70. są dobre na defilady, ale nie do walki, podobnie jak i 20 000 czynnych żołnierzy.

Reasumując, Polska ma strukturę kraju kolonialnego:

– tylko 3 z ponad 60 banków są jeszcze polskie;

– wśród 100 największych firm tylko około 30 jest polskich;

– firmy zagraniczne płacą o 400% mniejsze podatki aniżeli w swoich krajach;

– emigracja – wyjechało ponad 2 000 000 Polaków;

– ponad 2 000 000 ludzi – to stan bezrobocia w Polsce;

– dług przekroczył 4 000 000 000 dolarów;

100 000 000 000 zysku rocznie WYWOŻĄ SPÓŁKI DO SWOICH KRAJÓW.

Widać wyraźnie, że statek „Polska” jest od dawna bez kapitana. Stany Zjednoczone przejęły ster w celu wywołania dochodowej wojny. O tym pisałem w innym artykule.

Jeszcze jeden wniosek się nasuwa. Tak zwane „polskie służby specjalne” nie istnieją w formie ustawowej.

Od 1944 roku, kiedy to z bagnetami Dywizji Kościuszkowskiej przyszła do Polski stalinowska Informacja Wojskowa [poprzedniczka WSI], pracują one dla innych ośrodków aniżeli krajowe. W Polsce zajmowały się i zajmują tylko nastrojami ludków nad Wisłą. W razie konieczności – ich pacyfikowaniem.

Tak zwane „przejęcie władzy” trwało od 1980 roku do 2006, kiedy to ostatni generał szkoły moskiewskiej odszedł ze stanowiska. To absolutnie nie znaczy, że stracił władzę. Ten czas wystarczył do spacyfikowania kraju przez na przykład CIA.

Dr Jerzy Jaśkowski

jj

BIBLIOGRAFIA

1. http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/214057-mjr-bauman-swieta-krowa-wymiaru-sprawiedliwosci-w-polsce-rusza-proces-tych-ktorzy-protestowali-przeciw-staliniscie

2. http://wpolityce.pl/kultura/212730-duch-mjr-baumana-wstepuje-we-wroclawskie-klony-chinskich-hunbejwinow

3. http://natemat.pl/65719,profesor-z-przeszloscia-czyli-klopoty-z-biografia-zygmunta-baumana

4. http://wiadomosci.onet.pl/nauka/profesor-zygmunt-bauman-odpiera-oskarzenia-o-plagiat/790k7

5. http://prawy.pl/z-kraju/3359-kim-jest-zygmunt-bauman-oto-tajny-ubecki-dokument

6. http://www.youtube.com/watch?v=_JFfL5dz8Pw

7. http://de.wikipedia.org/wiki/Burisma_Holdings

8. http://wyborcza.pl/1,75478,15957696,Kwasniewski_wsrod_dyrektorow_spolki_gazowej_zwiazanej.html

9. http://racjapolskiejlewicy.pl/kwasniewski-sztolcman-chronil-walese-leiba-kohne-na-podstawie-list-siemiatkowskiego-powinni-kretacze-stanac-przed-trybunalem-stanu/5161

10. http://racjapolskiejlewicy.pl/kwasniewski-sztolcman-sprzedal-nas-koszernym-bankom-czyli-swoim-i-niema-dyplomu-magistra-bo-jest-uczciwy/5199

11. http://davidicke.pl/forum/zdzislaw-kwasniewski-izaak-stolzman-t11405.html

12. http://pl.wikipedia.org/wiki/Oskar_Dirlewang

13. http://pl.wikipedia.org/wiki/Council_on_Foreign_Relations

14. http://www.wprost.pl/ar/469369/Armia-aktualizuje-dane-o-wlascicielach-duzych-aut-Moga-zostac-przejete/

15. http://www.wprost.pl/ar/469306/Waszczykowski-Stajemy-sie-przedmurzem-Niech-NATO-finansuje-polska-armie/

WolneMedia.net

Inne artykuły dr. Jerzego Jaśkowskiego:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/dr-jerzy-jaskowski-2/

Sanepid oraz IZP/PZH ukrywają przed Polakami dowody powikłań poszczepiennych

Szczepionka MMR powoduje autyzm…

Zapewne wiele osób wcześniej słyszało lub czytało o tym, że praktycznie wszystkie publikacje, które wykazywały rzekome „bezpieczeństwo szczepień” i były publikowane w korporacyjnych czasopismach oraz sprzedawane publiczności jako tzw. „medycyna oparta na dowodach”, były zafałszowane, a ich autorzy byli obarczeni konfliktami interesów (byli wynagradzani jawnie lub potajemnie przez kartele farmaceutyczne). 

Broniący interesów tych karteli establishment medyczny wykorzystywał te pseudonaukowe fałszywki, by zamykać usta krytykom bezpieczeństwa szczepień – niezależnym naukowcom, lekarzom, rodzicom, dziennikarzom. Mimo to

prawdy nie da się ukrywać w nieskończoność, bowiem liczby trwale okaleczonych przez szczepienia dzieci i dorosłych liczone są dziś globalnie w setkach milionów. Mimo niezbitych dowodów toksyczności szczepień i potwierdzających je setek niezależnych publikacji naukowych, establishment medyczny promujący szczepienia dla zysków – w USA jest to CDC (Centers for Disease Control and Prevention), w Polsce Sanepid i Instytut Zdrowia Publicznego – nadal kłamie, nieustannie powtarzając mantrę, że szczepienia są skuteczne i bezpieczne.

Solidarność zawodowa szczepionkowców sprawiała, że dotąd wszyscy jednogłośnie zaprzeczali dowodom toksyczności szczepień.

Ostatnio jednak nastąpił przełom. Amerykański naukowiec z CDC, dr William W. Thompson, ujawnił publicznie, że agencja ta świadomie fałszowała wyniki badań i tuszowała dowody toksyczności szczepień.

W przypadku, do którego przyznał się Thompson (gdyż ruszyło go sumienie), chodziło o badanie wykazujące, iż chłopcy, którzy otrzymali szczepionkę MMR przed ukończeniem 3. roku życia, chorowali na autyzm o 340% (!) częściej niż ci, którzy otrzymali tę szczepionkę po 3. roku życia. Możemy mieć pewność, że ta instytucja fałszowała i nadal fałszuje dowody toksyczności także innych szczepionek.

Powszechnie znane są zamówione przez CDC fałszywki badań Vestraetena i Thorsena dotyczące rzekomego bezpieczeństwa rtęci w szczepionkach. Podobnie Sanepid oraz IZP/PZH ukrywają przed Polakami dowody powikłań poszczepiennych. Warto posłuchać wywiadu, który dr Andrew Wakefield przeprowadził z dr. Williamem W. Thompsonem na ten temat.

Poszczepienne chroniczne choroby i zgony najprawdopodobniej tłumaczą też, dlaczego w USA obecnie kobiety umierają znacznie wcześniej niż ich matki. Najczęściej wmuszane kobietom szczepienia to HPV i grypowe.

Prof. dr hab. Maria Dorota Czajkowska-Majewska

Czajkowska-Majewska_miniatura

 

 

 

*Prof. Maria Dorota Czajkowska-Majewska — neurobiolog, kierownik Katedry Marii Curie Komisji Europejskiej Zakładu Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Przez 25 lat pracowała w USA na Uniwersytecie Harvarda oraz w Narodowym Instytucie Zdrowia w Waszyngtonie, gdzie m.in. badała wpływ szczepionek z rtęcią na zdrowie człowieka. Wspólnie z pediatrami opracowała propozycję zmiany programu szczepień w Polsce, która oparta jest na analizie programów w innych krajach Unii Europejskiej.

CV prof. Marii Doroty Majewskiej:

Spis publikacji naukowych prof. Marii Doroty Majewskiej:

Publikacje i wystąpienia prof. Marii Doroty Majewskiej dostępne na łamach Tajnego Archiwum Watykańskiego:

Matko, dlaczego nie zadajesz pediatrze podstawowych pytań? — dr Jerzy Jaśkowski:

Szczepionki są bardzo niebezpieczne:

Dr Tadeusz Wasilewski, pionier in vitro w Polsce i do niedawna człowiek kartelu in vitro, teraz mówi: Ta metoda powinna być w Polsce zakazana

dr Tadeusz Wasilewski

Najlepszą ustawą dotyczącą in vitro byłby zakaz wykonywania sztucznego zapłodnienia na terytorium Rzeczpospolitej – uważa dr Tadeusz Wasilewski. Jest on jednym z pionierów tej metody w Polsce, który w 2007 roku zdecydował się jednak przejść na jasną stronę mocy i procederu in vitro radykalnie zaprzestał, stając się jego zdecydowanym przeciwnikiem. Ostatnio skomentował projekt ustawy o tak zwanym leczeniu niepłodności przekazany przez Ministerstwo Zdrowia do konsultacji społecznych.

Zdaniem lekarza z dużą praktyką najnowsza propozycja zawarta w projekcie jest skrajnie liberalna, nie liczy się z negatywnymi skutkami jej działania i w istocie aprobuje obecny stan działań klinik in vitro. Podajemy wypowiedź dr. Tadeusza Wasilewskiego:

Ustawa bioetyczna powinna być uchwalona, ponieważ jesteśmy we wspólnocie europejskiej i Polska powinna te zagadnienia prawnie uregulować. Optymalna, w mojej ocenie, byłaby treść jednoznacznie określona w jednym zdaniu: „Zakazuje się całkowicie wykonywania na terenie Polski metody zapłodnienia pozaustrojowego i inseminacji”. I to byłaby treść ustawy, którą bym proponował.

Do społecznej konsultacji trafił obecnie projekt Ministerstwa Zdrowia. Jest on całkowitą aprobatą stanu faktycznego, związanego z programem in vitro, obwarowanym różnymi elementami, które mają normować ten program, ale jest w nim dużo luk, dziur, nieścisłości i niekonsekwencji. W projekcie ustawy mówi się o działaniu etycznym, deontologicznym. I tkwi tu wielka sprzeczność. Nie można bowiem z jednej strony mówić o działaniu etycznym, a z drugiej strony aprobować program in vitro, który nie daje absolutnej gwarancji przeżycia wszystkim istnieniom ludzkim, do poczęcia których w obrębie tej metody trzeba było doprowadzić, czyli tak zwanym zarodkom nadliczbowym [!]. A te zarodki to nic innego jak pierwszy etap istnienia człowieka. Definicja ludzkiego życia jest bowiem jednoznaczna i określona w podręcznikach embriologii, ginekologii i położnictwa, pediatrii. Tam wyraźnie jest napisane, że ludzkie życie zaczyna się z chwilą połączenia komórki jajowej z plemnikiem, a kończy na naturalnej śmierci.

Jeżeli legalizujemy metodę, która nie daje gwarancji życia każdemu istnieniu ludzkiemu, do poczęcia którego w obrębie tej metody dochodzi, to ta metoda nie powinna funkcjonować. Gdyby wyobrazić sobie, że chcemy unaocznić na czym ona polega na przykładzie pięciolatków – istniejących, widocznych, odrębnych – metoda in vitro nie ostałaby się dwóch dni. Gdybyśmy stwierdzili, że owszem, mamy sposób na uratowanie niektórych z tych dzieci, ale wyłącznie kosztem życia np. pozostałej połowy – nikt takiej metody by nie zaaprobował. Ale gdy to dotyczy zarodka – dwóch, czterech i coraz więcej komórek, którym się przygląda specjalista pod mikroskopem – bardzo nam łatwo manipulować istnieniem ludzkim na takim poziomie.

Z drugiej strony niepłodność małżeńska to dziś problem społeczny, szeroki, obejmuje wielką liczbę ludzi. I ta potrzeba, chęć pojawienia się dziecka w rodzinie jest olbrzymia. Żyjemy w XXI w., kiedy program in vitro jest kosmopolityczny, wszędobylski, ogólnie dostępny i jest coraz więcej ośrodków i lekarzy, które potrafią tę procedurę wykonać. W iluś procentach przynosi ona efekty. Jak wobec tego można mówić programowi in vitro „nie”, skoro coś jest osiągalne i skuteczne? Na dodatek słyszy się, że osoba, która się na to nie godzi jest zacofana, sprzeciwia się rozwojowi nauki, występuje przeciwko małżeństwom nie mogącym mieć dzieci i jest pozbawiona empatii. Ale jeśli traktujemy poważnie definicję początku życia, która została sformułowana i wszyscy ją zaaprobowali, a której wymagamy od studentów medycyny, zdających egzaminy z embriologii, ginekologii, położnictwa czy pediatrii, to aprobata programu in vitro zdecydowanie jest nieporozumieniem. Jestem przeciwko ustawie, która przyzwala wykonywać i stosować metodę zapłodnienia pozaustrojowego.

Ustawa, którą proponuje ministerstwo jest bardzo lapidarna, zaś przeciwdziałanie niepłodności sprowadza się do wprowadzenia i usankcjonowania programu in vitro i stosowaniu wyłącznie tej jednej metody – remedium na „leczenie niepłodności”. Bo jest szybko, skutecznie i szkoda tracić czasu na inne metody. Taki jest sposób rozumowania twórców i ta ustawa to pokazała. Piszą tam o etyce, szacunku, dbałości, ale trudno się z tym zgodzić, bo tak się nie dzieje przy realizacji proponowanego programu.

Jest tam także wiele nieścisłości i niechlujstwa terminologicznego, bo raz mówi się o medycynie rozrodu, innym razem o prokreacji człowieka, o medycynie prokreacyjnej. Trzeba się zdecydować – albo jedno, albo drugie. O medycynie rozrodu można mówić w odniesieniu do zwierząt, natomiast medycyna prokreacyjna, która para się naszą płodnością to medycyna prokreacji człowieka.

inVitro fot provitro Flickr-684x310

Ale to są szczegóły. Wobec istoty in vitro mówię: nie. Nie dla śmierci zarodków, do której dochodzi w trakcie realizacji programu in vitro – i to są skutki natychmiastowe. Ale istnieją także skutki długofalowe, gdyż naukowcy, którzy badają zdrowie dzieci poczętych tą metodą, skutki stosowania leków, całej procedury i jej wpływu na zdrowie kobiety i mężczyzny, wykazują zdecydowanie pewne nieprawidłowości, które każą się zastanowić, czy medycyna prokreacji człowieka obrała dobry kierunek. [Jest tu mowa o pewnej pułapce zawartej w procederze in vitro, gdyż pierwsze zachodnie badania, które na ten temat zaczynają się już powoli w świecie naukowym pojawiać, idą w kierunku uwiarygodnienia dotychczasowych zatrważających przypuszczeń o możliwości umyślnego wprogramowywania w procedurze in vitro wad wrodzonych w komórki zarodków. Że coś na rzeczy być musi, potwierdza też jeden z czołowych depopulatorów tej planety, Bill Gates, który jawnie metodę in vitro oraz szczepionki zalicza do głównych technik depopulacyjnych. Już sam fakt licznych deformacji i duża śmiertelność niemowląt poczętych tą metodą myślącym ludziom każe zapalić przy tym temacie czerwone światełko. „Nadliczbowe zarodki” z in vitro sprzedawane są z kolei na Zachód, co odkrył obecny poseł Jarosław Gowin, pełniąc wówczas funkcję ministra sprawiedliwości. Zarodki te służą zarówno do tajnych eksperymentów medycznych, jak i do produkcji farmaceutyków oraz w przemyśle spożywczym do produkcji dodatków smakowych do napojów — przyp. TAW].

Poważnym mankamentem w projekcie ustawy jest dostępność metody. Projekt zakłada, że leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego ma być dostępne dla wszystkich, także dla samotnych kobiet, które będą mogły przyjść do kliniki i powiedzieć: proszę o zarodek. Obowiązkiem lekarza będzie transferowanie zarodka do jamy macicy. Ale w tym momencie trzeba zapytać: co my transferujemy? Dwie komórki czy ludzkie życie, tyle że na bardzo wczesnym etapie rozwoju?

Gdyby ktoś chciał adoptować dziecko, musi zgłosić się do ośrodka adopcyjnego i spełnić ściśle określone wymogi: wieku, wysokości zarobków, stałej pracy, musi żyć w związku małżeńskim, posiadać mieszkanie, itd. Taka osoba musi być do tego przygotowana, przejść odpowiedni kurs, wypełnić kwestionariusze. I dopiero po przejściu przez to sito otrzymuje się możliwość adoptowania dziecka. A dlaczego nie pytamy o to, dokonując transferu do macicy samotnej kobiety? Dlaczego nikt nie spyta, jaka będzie przyszłość tego dziecka – czy przyszła matka ma mieszkanie, stałą pracę, itd.?

Na takie stwierdzenie z pewnością oburzą się samotne kobiety, usłyszymy o ich „prawie” do posiadania potomstwa. A ja jedynie przypominam, jak brzmi ustawa o trybie adoptowania dziecka, o wymogach, jakie muszą spełniać ludzie, aby móc otrzymać pozwolenie na zaopiekowanie się dzieckiem, otoczenie go opieką, bycia dla niego rodziną.

W odniesieniu do in vitro każdy będzie mógł zażądać zabiegu i nikt nie sprawdzi, czy spełnia te wszystkie kryteria, jakie stawia się przy adopcji. To nieporozumienie. A w następnym zdaniu mówi się o poszanowaniu godności i etyki – to poważny zgrzyt.

Kolejnym poważnym mankamentem projektu ustawy jest brak informacji o liczbie lat przetrzymywania nadliczbowych zarodków w temperaturze ciekłego azotu. Wiadomo zaś, że tylko wyselekcjonowane zarodki trafią do jamy macicy, a te nadliczbowe [nadliczbowy człowiek – czyż termin ten nie opisuje dość obrazowo rzeczywistych „aksjologicznych” podstaw „filozofii” tej metody? – przyp. TAW] – do ciekłego azotu. Ile czasu mogą być przechowywane w tych warunkach? Dwa lata? Pięć? Czy też nieograniczoną ilość lat? W projekcie nic nie wspomina się na ten temat. Sądzę, że autorzy projektu zrobili celowy i świadomy unik, wybieg, żeby pozostawić klinikom in vitro wolną rękę. W przeciwnym razie autorzy projektu musieliby napisać, że przechowuje się zarodki np. 20 lat, a jeżeli nie zostaną w tym okresie transferowane do jamy macicy – zostaną usunięte, wyrzucone, czyli zabite. Ustawodawcy w innych krajach ustalają granicę przechowywania zarodków.

Tak więc ustawa jest niepełna i niekonsekwentna. A skoro faworyzuje i propaguje metodę in vitro, powinna nazwać rzecz po imieniu: jeżeli godzę się na metodę in vitro, to znaczy, że godzę się na śmierć istnień ludzkich, do czego dochodzi w wyniku mojego nawet najlepszego działania. Nie mam na to wpływu, że tak się dzieje, ale walczę, żeby w małżeństwie pojawiło się dzieciątko, którego dotychczas nie było. I niech odważni podpiszą się pod tym prawdziwym zdaniem. Wówczas wiem, że taka osoba doskonale zdaje sobie sprawę, na czym polega in vitro, i nie boi się odpowiedzialności za to, co zrobiła i co chce zrobić. A nie chować głowę w piasek i usuwać niewygodne elementy procedury.

W porównaniu z ustawami istniejącymi w innych krajach jest to projekt skrajnie liberalny, który w praktyce pozwala klinikom in vitro na wszystko. Ta ustawa nic nie zmienia w stosunku do obecnego stanu faktycznego. A przecież my, Polacy, moglibyśmy być inni, pójść inną drogą. Jeżeli dostrzegamy problem i chcemy leczyć niepłodność małżeńską, możemy rozwijać dużo bezpieczniejszą medycynę prokreacyjną i zdecydować, że w naszym kraju program in vitro nie będzie realizowany z powodów jak powyższe. Za to zdecydować, że będziemy rozwijać medycynę ochronną, prokreacyjną, która jest równie skuteczna; że będziemy dążyć do wykonywania bardzo szczelnej i szczegółowej diagnostyki niepłodności małżeńskiej, aby wyeliminować wszystkie nieprawidłowości, jakie się da wyeliminować; że będziemy zdobywać nowe kwalifikacje w tym zakresie, pokazując Europie, że w tej dziedzinie potrafimy świetnie funkcjonować, korzystając z metod, których nie przypłaca się śmiercią milionów zarodków. I że nie oznacza to, że jesteśmy społeczeństwem zacofanym.

Dlaczego nie potrafimy być odważni? Dlaczego nie potrafimy szanować ludzkiego życia od poczęcia? Nie tak dawno cieszyliśmy się z kanonizacji Jana Pawła II, wielkiego Polaka. A przecież on o to walczył, o szacunek do życia. A jeśli my się szczycimy z osoby, to dlaczego nie chcemy słuchać, co ta osoba do nas mówi?

Realizowałem program in vitro przez 14 lat. Ja nie znam tej metody z książek lecz z codziennej pracy, z autopsji. Pomogłem niejednej pacjentce mieć potomstwo. Tylko jakim kosztem? Ile musiało zginąć zarodków, żeby żył ten jeden? To wcale nie ode mnie do końca zależało, to taka metoda – myślałem wówczas. Nie jesteśmy w stanie stworzyć takich warunków dla zarodka, które będą skutecznie w 100 procentach, które będą dla tego zarodka całkowicie bezpieczne. Każdy uczciwy lekarz, który dokonuje transferu, podpisze się pod tym zdaniem.

***

Dr Tadeusz Wasilewiski jest jednym z pierwszych lekarzy w Polsce, którzy wprowadzili metodę zapłodnienia pozaustrojowego. Od 1993 do 2007 roku pracował w pierwszej w Polsce klinice wykonującej procedurę in vitro. W kwietniu 2007 roku stwierdził: „Nigdy więcej nie wykonam programu in vitro”. 1 stycznia 2009 roku założył pierwszą w Polsce klinikę leczenia niepłodności małżeńskiej metodą naprotechnologii NaProMedica, gdzie pracuje do dziś.

Ekai.pl