„Byliśmy zmuszani do szczepień. Powinniśmy się bronić” – mówi Justyna Socha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”

stop nop

„Nie mamy argumentów przeciwko szczepieniom, mamy argumenty za wolnością wyboru szczepień. Ostatecznie wybór należy do pacjenta, który ma prawo do świadomej decyzji po uzyskaniu pełnych informacji również o ryzyku tego zabiegu” – mówi Justyna Socha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”, które sprzeciwia się obowiązkowym szczepieniom. „Uważamy, że poprzez całkowicie niewydolny system rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych, nikt w nie jest w stanie ocenić skutków społecznych i ekonomicznych programu szczepień prowadzonego w Polsce” – podkreśla.

Magdalena Partyła: Czym zajmuje się państwa stowarzyszenie?

Justyna Socha: Stowarzyszenie „STOP NOP” zajmuje się prawami pacjenta, a nasze główne postulaty to pełna informacja o szczepieniach i wolność wyboru, a więc dążymy do zniesienia obowiązku szczepień. Informujemy rodziców, jakie mają prawa, w jaki sposób powinni oczekiwać ich respektowania, jakie informacje powinni uzyskać od lekarzy. Stoimy na stanowisku, że oprócz informacji o korzyściach szczepień, które każdy pacjent otrzymuje od swojego lekarza, powinien on również otrzymać informacje, jak bronić się przed powikłaniami chorób zakaźnych, o ogromnym znaczeniu ochronnym karmienia piersią, higieny, prawidłowego żywienia, które minimalizują ryzyko powikłań pochorobowych, o tym, że zachorowanie jest możliwe mimo szczepienia, a więc niezbędna jest wiedza o objawach chorób i metodach ich leczenia. Dążymy do zmiany prawa, bo jest ono po pierwsze łamane, po drugie przepisy dotyczące rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych są po prostu martwe, w praktyce prawie zupełnie nie funkcjonują. To naraża pacjentów na nieprawidłową diagnozę oraz nieprawidłowe leczenie, i mimo tych przykrych doświadczeń rodzice dzieci z powikłaniami poszczepiennym często są zmuszani do kolejnych szczepień poprzez nakładanie grzywien.

Stowarzyszenie „STOP NOP” otrzymuje miesięcznie około 200 zgłoszeń niezarejestrowanych odczynów szczepiennych (w skrócie NOP). Według raportu opublikowanego na stronie Państwowego Zakładu Higieny w Polsce jest ich rocznie rejestrowanych 1500 na około 12 milionów podanych dawek szczepionek, i to faktycznie niewielka liczba. Prawdziwa skala może być olbrzymia, jednak brakuje świadomości rodziców i rzetelnego wywiązywania się z ustawowego obowiązku przez lekarzy”.

Ile osób zgłasza się do państwa w związku z niepożądanymi odczynami poszczepiennymi?

Stowarzyszenie „STOP NOP” otrzymuje miesięcznie około 200 zgłoszeń niezarejestrowanych odczynów szczepiennych (w skrócie NOP). Według raportu opublikowanego na stronie Państwowego Zakładu Higieny w Polsce jest ich rocznie rejestrowanych 1500 na około 12 milionów podanych dawek szczepionek, i to faktycznie niewielka liczba. Prawdziwa skala może być olbrzymia, jednak brakuje świadomości rodziców i rzetelnego wywiązywania się z ustawowego obowiązku przez lekarzy. Ustawowa definicja NOP mówi, że jest to każdy problem zdrowotny w związku czasowym ze szczepieniem. Związek przyczynowy może być stwierdzony po zgłoszeniu przez odpowiednie służby, ale jeśli lekarz tego nie robi, to nikt się nad tym nie pochyla. Oprócz tego rodzice przed wykonaniem szczepienia powinni się zapoznać z treścią ulotki szczepionki, gdzie są wymienione skutki uboczne, jednak wielu rodziców skarży się nam, że mimo prośby często nie otrzymują ich w przychodni. Niepożądane odczyny poszczepienne, które powinny być bezwzględnie zarejestrowane, są również opisane w rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych. Są to problemy łagodne: od obrzęku i gorączki po już bardziej drastyczne objawy, np. ze strony ośrodkowego układu nerwowego czy nawet sepsę lub śmierć.

Otrzymujemy również zgłoszenia przypadków śmierci, którym nikt się nie przyjrzał, nie sprawdził,  czy przyczyną nie była np. wadliwa seria szczepionki czy jakiś błąd podania, ewentualnie jakaś indywidualna reakcja na szczepionkę.

Uważamy, że poprzez całkowicie niewydolny system rejestracji NOP nikt nie jest w stanie ocenić skutków społecznych i ekonomicznych programu szczepień prowadzonego w Polsce. Nikt też nie może ocenić wieloletnich kosztów terapii i hospitalizacji dzieci z powikłaniami poszczepiennymi, jak również kosztów odszkodowań, które Skarb Państwa powinien wypłacić poszkodowanym rodzinom.

Bijemy na alarm, że te nieprawidłowości narażają zdrowie i życie małych pacjentów oraz szczepiących się dorosłych, naruszają prawa pacjenta, prawa konstytucyjne każdego obywatela i prawa wynikające z porozumień międzynarodowych, jak  Karta Praw Człowieka, Europejska Karta Prawa Pacjenta i Europejska Konwencja Bioetyczna.

Czy to znaczy, że rodzice zgłaszają taką sprawę na policję, do prokuratury i tego nikt nie sprawdza?

Rodzice są nieświadomi, że problemy zdrowotne ich dzieci powinny być zarejestrowane jako NOP. Prawo zresztą nie przewiduje ich udziału w tym procesie, a lekarz nie informuje, że należy mu to zgłosić, żeby mógł dokonać rejestracji. Garstka rodziców, do których udało nam się dotrzeć, jest tego świadoma i donoszą nam, że rozmowy z lekarzami kończą się zazwyczaj na zaprzeczeniu – „nie, to absolutnie nie miało związku” – i nie zostają wykonane żadne badania, które by to potwierdziły bądź zaprzeczyły związkowi”.

Rodzice są nieświadomi, że problemy zdrowotne ich dzieci powinny być zarejestrowane jako NOP. Prawo zresztą nie przewiduje ich udziału w tym procesie, a lekarz nie informuje, że należy mu to zgłosić, żeby mógł dokonać rejestracji. Garstka rodziców, do których udało nam się dotrzeć, jest tego świadoma i donoszą nam, że rozmowy z lekarzami kończą się zazwyczaj na zaprzeczeniu – „nie, to absolutnie nie miało związku” – i nie zostają wykonane żadne badania, które by to potwierdziły bądź zaprzeczyły związkowi. Jednostki próbują aktywnie doprowadzić do zgłoszenia tego do sanepidu, ale jest to niezwykle trudne, bo urzędnicy odpowiadają, że nie mogą podważać decyzji lekarskiej.

W styczniu tego roku około 60 osób razem z nami wysłało skargę do prokuratury, Ministerstwa Zdrowia oraz do Najwyższej Izby Kontroli dotyczącą ignorowania powikłań poszczepiennych i niedziałającego systemu NOP, czyli  ignorowania przez lekarzy i przez służby, które powinny być odpowiedzialne za nadzór nad systemem, ich rejestracji. Prokuratura podjęła w tej sprawie śledztwo w marcu i trwają indywidualne przesłuchania.

Dlaczego państwo zdecydowali się na założenie takiego stowarzyszania?

Zdecydowaliśmy się na założenie stowarzyszenia ,,STOP NOP”, ponieważ mimo wystąpienia problemów zdrowotnych u naszych dzieci i podjęcia decyzji przez większość z nas o rezygnacji ze szczepień, byliśmy zmuszani grzywnami do ich zaszczepienia. Ignorowano nasze obawy, pytania i wątpliwości, dlatego postanowiliśmy się bronić. Można powiedzieć, że bezpośrednią przyczyną  założenia stowarzyszenia ,,STOP NOP’’ była presja i przymus szczepień.

Chcą państwo zmienić prawo tak, aby szczepienia dzieci nie były w Polsce obowiązkowe. Na jakim etapie są państwa działania?

Stowarzyszenie „STOP NOP” chce, żeby obowiązywało prawo podobne jak w większości państw europejskich. Obowiązek szczepień dotyczy głównie państw byłego bloku wschodniego. W krajach zachodnich nie dość, że szczepienia są dobrowolne, to istnieją też już od lat 60. systemy odszkodowań za powikłania poszczepienne (funkcjonują w 13 państwach europejskich i w USA). Znamy dosłownie kilka przypadków wypłacenia odszkodowania na przestrzeni dziesiątek lat za powikłania poszczepienne w Polsce, niezwykle trudno jest udowodnić w ogóle związek przyczynowy ze względu na problem z uzyskaniem opinii biegłych. Często ginie dokumentacja medyczna lub jest fałszowana. Podejmowaliśmy różne inicjatywy zaczynając od petycji, listów otwartych, prowadzimy korespondencję z instytucjami odpowiedzialnymi za system szczepień w Polsce, byliśmy obecni w Sejmie na posiedzeniach komisji zdrowia, przedstawiliśmy nasze postulaty posłom i senatorom. Będziemy to robić do skutku i przede wszystkim informować rodziców o ich prawach i o tym, jakie są wady systemu w Polsce.

A jakie są państwa argumenty przeciwko szczepieniom?

Ostatecznie wybór należy do pacjenta, który ma prawo do świadomej decyzji po uzyskaniu pełnych informacji również o ryzyku tego zabiegu zgodnie z ustawą o prawach pacjenta (art. 16.), zgodnie z Europejską Kartą Praw Pacjenta. Jest to ingerencja medyczna, która niesie ze sobą często duże ryzyko i po prostu nieetyczne jest zmuszanie do tej ingerencji wbrew woli pacjenta czy jego opiekuna prawnego”.

Nie mamy argumentów przeciwko szczepieniom, my mamy argumenty za wolnością wyboru szczepień. Ostatecznie wybór należy do pacjenta, który ma prawo do świadomej decyzji po uzyskaniu pełnych informacji również o ryzyku tego zabiegu zgodnie z ustawą o prawach pacjenta (art. 16.), zgodnie z Europejską Kartą Praw Pacjenta. Jest to ingerencja medyczna, która niesie ze sobą często duże ryzyko i po prostu nieetyczne jest zmuszanie do tej ingerencji wbrew woli pacjenta czy jego opiekuna prawnego. Prawo pozwala na to jedynie w sytuacji wyjątkowej, np. w sytuacji epidemii.

W sytuacji, gdy pacjent jest zdrowy, gdy nie ma epidemii powodującej masowe zgony, nie wolno przymuszać człowieka do ryzykownego zabiegu medycznego.

Jakie mieli państwo najbardziej drastyczne przypadki po szczepieniach?

Codziennie otrzymujemy zgłoszenia dość drastycznych niepożądanych odczynów i powikłań poszczepiennych.

Do składania tych skarg zainspirowała nas historia 18-letniego chłopaka, który zmarł we śnie 2 dni po podaniu szczepionki przeciw błonicy i tężcowi. Sprawa jest w prokuraturze, a póki co opinie biegłych tak naprawdę nie podają przyczyny śmierci.

Do napisania tych skarg zainspirowała nas też historia Basi z Kutna, która otrzymała szczepionkę „6 w 1”, a dzień później dziecko zmarło. Są też częste przypadki, kiedy dziecko dostaje zapaści, jest blade, obniża się ciśnienie, nie ma z nim kontaktu. To może trwać nawet dwie doby.

U części dzieci nie ma żadnych trwałych skutków, u części dzieci są niestety problemy trwałe, włącznie z autyzmem.

Są przypadki drgawek, a potem się okazuje, że dziecko ma epilepsję. Mamy też dużo zgłoszeń białaczki, która się rozpoczyna w ciągu miesiąca od podania żywej szczepionki przeciwwirusowej, np. przeciw polio i szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce. Mamy też świadectwa, że dzieci, którym zaczęto uzupełniać kalendarz szczepień po zakończeniu chemioterapii, mają wznowienie białaczki.

Mamy przypadek chłopca, który po szczepionce rok nie chodził, musiał być intensywnie rehabilitowany. Na szczęście wszystko jest już w porządku. Jest wiele powikłań po szczepionce przeciw gruźlicy podawanej noworodkom: od powiększonych i ropiejących węzłów chłonnych, po rozmiękanie kości czy śmierć wskutek gruźlicy mózgu. Często uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego kończą się potem autyzmem – mimo że zaprzecza się temu związkowi. Warto sięgnąć do badań i literatury, która opisuje takie przypadki. Warto też wiedzieć, co się w tej chwili dzieje w Stanach Zjednoczonych.

Okazało się, że już w 2001 r. CDC (Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom) wiedziało o zwiększonym ryzyku autyzmu u czarnoskórych chłopców szczepionych szczepionką MMR (odra, świnka, różyczka) [link].

Dopiero teraz to badanie zostało ujawnione, co wywołało duże poruszenie wśród rodziców dzieci z autyzmem, którzy zaczęli nagrywać krótkie świadectwa i publikować je w sieci. Ewidentnie urzędnicy ukrywają informacje, które mogłyby zaniepokoić rodziców i wpłynąć źle na tzw. wyszczepialność. To nie jest uczciwe. Ciekawi jesteśmy, czy polscy urzędnicy postępują podobnie. Póki co mamy dowody, że nie reagują skutecznie na nasze interwencje dotyczące wad systemu szczepień w Polsce.

rmf24.pl

O zagrożeniach życia i zdrowia dzieci w wyniku szczepień czytaj również na:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/szczepionki-zabijaja/

 

VaccineGate – szczepionkowa globalna megaafera. Szczepionka na MMR (odra-świnka-różyczka) powoduje autyzm

Dr-William-Thompson-CDC-oszustwo.jpgDr William W. Thompson

VaccineGate – to słowo zaczyna nabierać pełnego brzmienia w obiegu anglojęzycznych mediów alternatywnych – w nawiązaniu do słynnego Watergate i paru innych -gate, które już widzieliśmy. Tym razem wreszcie chodzi o szczepienia i o wycinek prawdy o nich – o ewidentnym związku szczepień z autyzmem u dzieci.

Temat zagrożenia autyzmem na skutek szczepień – szczególnie w przypadku małych dzieci oraz obowiązkowej szczepionki MMR – przewija się w alternatywnych mediach od lat. Znana jest historia dr. Andrew Wakefielda, który za ujawnienie tego związku w 1998 r. stracił prawo do uprawiania zawodu lekarza i został wyklęty przez środowiska Lancetu oraz British Medical Journal, które to wiodące pisma w temacie ortodoksyjnej medycyny aktywnie brały udział w zdezawuowaniu wyników badań Wakefielda i samej jego osoby.

dr Andrew Wakefield_Dr Andrew Wakefield – naukowiec, którego przełomowe badania wstrząsnęły całym medycznym światem

Teraz mamy dr. Williama Thompsona o którym piszą „Edward Snowden CDC”. CDC to skrót od Centers for Disease Control and Prevention (pol. Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom) – centralna rządowa agencja USA odpowiedzialna za programy szczepień i bezpieczeństwo podawanych szczepionek. Dr. William W. Thompson wystąpił publicznie jako whistleblower, ujawniając wstrząsające fakty. CDC już w 2004 roku miała w ręku ewidentne wyniki badań, które wskazywały na związek pomiędzy występowaniem autyzmu oraz podaniem szczepionki MMR w przypadku dzieci afroamerykańskich. Miało w ręku wyniki — i postanowiło je sfałszować i ukryć.

Badania na próbie 2500 dzieci Afroamerykanów wykazały, że prawdopodobieństwo pojawienia się objawów autyzmu w przypadku dzieci szczepionych w pierwszych latach życia wzrasta o 340% w stosunku do tego samego zagrożenia w przypadku dzieci szczepionych już w wieku szkolnym! To zapewne tylko wycinek prawdy o szczepieniach, ale bardzo istotny wycinek.

CDC sfałszowało wyniki badań eliminując poważną cześć danych

pod pretekstem usunięcia z listy dzieci poddanych badaniom tych wszystkich, które nie miały aktu urodzenia – co w społeczności Afroamerykanów w USA nie jest rzadkością. Jak stwierdziła rzeczniczka prasowa CDC pani Gonzalez,  „brak aktu urodzenia uniemożliwił nam określenie pochodzenia rasowego oraz innych czynników, jak np, waga w momencie narodzin, wiek matki i poziom jej edukacji – w to czynniki istotne w określeniu grupy zagrożenia autyzmem”. Należy dodać, że powiedziała o tym kilka dni temu, pod presją materiału ujawnionego przez dr. Thompsona.

autyzm

Badający temat dr Brian Hooker – ojciec autystycznego dziecka oraz założyciel stowarzyszenia zajmującego się autyzmem – uzyskał dostęp do dokumentów CDC, z których wynika, że informacje o pochodzeniu rasowym są dostępne dla CDC z innych rejestrów niż akt urodzenia, i że w żadnych z innych badaniach nie wykluczono dzieci z powodu braku aktu urodzenia.

Żadne medium głównego nurtu nie podjęło tematu. Dokładnie rzecz opisując, podjęło temat CNN publikując informację o oskarżeniach dr. Thompsona, po czym ją ocenzurowało i usunęło ze swojej strony. Jak to bywa w internecie, zrzuty ekranowe pozostały. No i pod presją (?) czytelników informacja została przywrócona na stronę iRaport CNN:

http://ireport.cnn.com/docs/DOC-1164046

VaccineGate nabiera rozpędu. Przynajmniej w alternatywnych środowiskach. Ale jest także informacja o pozwie przeciwko CDC przygotowywanym przez kancelarię prawną reprezentującą 200 matek dzieci autystycznych. Bardzo możliwe, że za chwilę będą reprezentować dużo większą liczbę mam. [Podobny pozew zbiorowy rodziców autystycznych dzieci będzie również wkrótce przygotowany i w Polsce przez jedną z naszych kancelarii prawnych przeciwko polskiemu lobby szczepionkarskiemu — za oficjalne kłamliwe zapewnienia o nieszkodliwości szczepień – przyp. TAW]. Dowodem w sprawie jest raport CDC z 2004 roku, który stwierdza, że nie ma związku pomiędzy szczepieniami MMR i autyzmem. Raport, którego współautorem jest dr. William Thompson. I dowodem w sprawie jest oświadczenie Thompsona, że brał udział w fałszowaniu tego raportu i postanowił to teraz ujawnić i przyznaje się do udziału w oszustwie.

Doświadczenia uczą, że droga prawna (nie tylko w USA) nie jest gwarantem sprawiedliwości i zadośćuczynienia, ale jest nadzieja, że się przebiją i trafią na sędziego, który będzie miał jaja…

Aktualizacja z 28 sierpnia 2014 r.:

Historia ujawnienia oszustwa w sprawie związku między szczepieniami MMR oraz autyzmem nabiera rozpędu. Pojawiły się nowe fakty w sprawie oraz nowe osoby. I sporo rewelacji…

Po pierwsze pojawił się oficjalne oświadczenie dr. Williama Thompsona opublikowane przez jego kancelarię prawną. Oświadczenie jest mocno wyważone – co świadczy o poczuciu zagrożenia osoby dr. Thompsona, ale zaczyna się od bardzo znaczącego akapitu:

„My name is William Thompson.  I am a Senior Scientist with the Centers for Disease Control and Prevention, where I have worked since 1998. I regret that my coauthors and I omitted statistically significant information  in our 2004 article published in the journal Pediatrics. The omitted data suggested that African American males who received the MMR vaccine before age 36 months were at increased  risk for autism. Decisions were made regarding which findings to report after the data were collected, and I believe that the final study protocol was not followed”.

„Nazywam się William Thompson. Jestem Starszym Naukowcem w CDC, gdzie pracuję od 1998 roku. Żałuję, że wraz z moimi współautorami pominęliśmy statystycznie istotne informacje w naszym  artykule z roku 2004 opublikowanym w czasopiśmie Pediatrics. Pominięte dane sugerują, że mężczyźni pochodzenia afroamerykańskiego, którzy otrzymali szczepionkę MMR w wieku do 36 miesięcy, byli narażeni na zwiększone ryzyko autyzmu. Decyzje zostały podjęte w odniesieniu do wyników raportu już po zgromadzeniu danych z badań i rozumiem, że finalnie odstąpiono od przestrzegania procedur badawczych”.

Pełna wersja oświadczenia jest dostępna tutaj.

W dalszej części listu dr. Thompson deklaruje swoją wiarę w to, że jednak szczepienia w ogólności są bezpieczne i że nie jest adwokatem rodziców odmawiających szczepienia swoich dzieci. I jeszcze klika zdań w tym tonie. OK, tu mamy jasność.

Dr Brian Hooker
Dr Brian Hooker

W międzyczasie dr. Brian Hooker opublikował wyniki swojego raportu na stronach naukowego czasopisma Translational Neurodegeneration – nawiązując do wystąpienia dr. Thompsona i do swoich analiz, które przeprowadził na podstawie jego informacji. Artykuł nie przetrwał długo. W kilka godzin po jego publikacji został ocenzurowany i zdjęty ze strony internetowej czasopisma. Hm…

Pojawił się też wiele wyjaśniający wywiad z Mike Adamsem – frontmanem i wydawcą Natural News. Natural News jest wiodącą od kilku lat witryną internetową, która edukuje oraz aktywnie walczy o prawo do zdrowego życia, do stosowania alternatywnych metod leczenia, propaguje szereg rozwiązań dietetycznych i terapeutycznych oraz umożliwia dostęp do różnego rodzaju naturalnych i zdrowych produktów spożywczych, kosmetyków i nie tylko. Jest też witryną dziennikarstwa śledczego w wymienionych obszarach. Nietrudno się domyślić, że jest „wrogiem publicznym numer jeden” z punktu widzenia wielkiej farmacji i oficjalnej ortodoksyjnej medycyny.

Mike Adams

Mike Adams uporządkował całą historię. Jej początkiem było upublicznienie przez Natural News maila napisanego przez dr. Thompsona w 2004 roku do swojej przełożonej, dr Gerberding. W tym mailu dr. Thompson wyrażał swoje zaniepokojenie wynikami badań w sprawie związku MMR i autyzmu, które zostały pominięte w sławetnym raporcie.

Ten mail znalazł się w posiadaniu Natural News z ich własnych źródeł – nie za pośrednictwem dr. Thompsona. I de facto to publikacja tego maila sprowokowała dr. Thompsona do wystąpienia publicznie i do ujawnienia oszustwa CDC.

Dalej mamy ponury wątek – adresatka maila, dr Gerberding, która była jedną z osób forsującą oficjalną wersję raportu, w jakiś czas potem została zatrudniona na wysokim menedżerskim stanowisku w znanej medycznej firmie Merck jako… osoba odpowiedzialna za rozwój… szczepionek. Mike Adams nie ma złudzeń co do przypadkowości tych dwóch okoliczności.

Twierdzi też, że dr Thompson podlegał silnym naciskom ze strony CDC, by podpisać oficjalną wersję raportu – łącznie z oficjalną reprymendą. I że został poniekąd zmuszony do wzięcia udziału w tym oszustwie. Przywołuje też historię z 2009 roku opublikowaną w ABC, gdzie ujawniono, że Merck miał swoją czarną listę na której znajdowały się nazwiska lekarzy aktywnie sprzeciwiających się szczepieniom. Lekarze z tej listy byli cenzurowani w swoich publikacjach i zapewne nie tylko…

Adams wyraża też obawy o życie dr. Thompsona. Wiele wskazuje na to, że wprowadzenie tematu na drogę sądową oraz na poziom przesłuchań w Kongresie USA może wywołać trzęsienie ziemi w biznesie wielkiej farmacji.

A odwołanie do kongresu jest uzasadnione – dr Boyle, jedna z osób zarządzających CDC, składała kilka lat temu oświadczenie w Kongresie, deklarując, że nie ma dowodów na związek między autyzmem i szczepieniami MMR…

Wywiad z Mike’m Adamsem z „Natural News”:

Pojawił się też nowy sojusznik w sprawie. Nieoczekiwany. Znany aktor Rob Schneider ogłosił, że dysponuje oryginalną wersją raportu CDC sprzed jego zafałszowania. I że ją udostępni. I że jej konkluzją jest wzrost niebezpieczeństwa zachorowania na autyzm w przypadku dzieci afroamerykańskich szczepionych do 36. miesiąca życia o 350%!… w stosunku do tego samego niebezpieczeństwa w przypadku dzieci szczepionych w wieku szkolnym.

Rob Schneider

No to trochę rewelacji mamy. Temat jest teraz podjęty przez najsilniejsze anglojęzyczne media alternatywne. Im większa ściana milczenia ze strony mediów oficjalnych, tym większa determinacja alternatywy. I to jest budujące. Weź, proszę, pod uwagę, że temat dotyczyć może Twoich dzieci i Twoich wnuków…

AB

źródło:

schodamidonieba.pl (cz. 1)

schodamidonieba.pl (cz. 2)

Czytaj również: