Jedyna szansa na nadkruszenie betonowej władzy to rewolta społeczna — analiza Macieja Rysiewicza

strajk górników

Nie ma co liczyć na zmianę władzy w Polsce w wyniku tzw. wyborów. Kartka wyborcza służy urzędującemu betonowemu układowi PO-PSL z SLD w tle, który pilotują z tylnego siedzenia znacznie potężniejsze moce rodem z „korporacji WSI” wyłącznie do legitymizowania przed społeczeństwem fałszywego stanu posiadania i przewagi na polskiej arenie politycznej.

To jest obrazek dla gawiedzi, ale oczywiście bardzo potrzebny, bo wszyscy, z prasą prawicową włącznie, mogą zastanawiać się, czy PiS zdobędzie 231 mandatów w Sejmie, a Korwin przekroczy próg wyborczy albo odwrotnie. Puste gadanie.

Takie myślenie zostało ostatecznie kompletnie skompromitowane, bo tylko człowiekowi niedorozwiniętemu umysłowo może się wydawać, że wybory, które przeprowadzane są w „kraju nad Wisłą”, są demokratyczne, uczciwe, transparentne i można dalej dopisywać kolejne górnolotne przymiotniki. PKW ujawniła wszem i wobec, jak liczy się głosy, i jeśli ktoś uważa, że to się zmieni, bo prezydent Komorowski zaordynuje przezroczyste urny i monitoring w każdym lokalu wyborczym, ten zwykły kiep. Przepraszam za brzydkie słowo. Wybory można fałszować na wiele różnych sposobów: na dole, na górze, pionowo i poziomo. A prezes Kaczyński osobiście rozwiał nadzieje, że PiS może skontrolować każdą komisje wyborczą. Sam słyszałem, albo gdzieś przeczytałem.

Dlatego jedyna szansa na nadkruszenie „betonowej władzy” to rewolta społeczna. A tę rewoltę może zapoczątkować już tylko Górny Śląsk. Bo jeszcze tylko tam pozostała nam po „real-socu” wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. I dodajmy, w miarę nieźle zorganizowana pod sztandarami związków zawodowych. Inna sprawa, na jaką skalę przywódcy tych związków, myślę tu przede wszystkim o Solidarności, są, użyję określeń z epoki minionej, inwigilowani, motywowani i sterowani przez „korporację WSI”… Biorąc pod uwagę różne deklaracje wypowiadane przez Piotra Dudę i nałożenie ich na rzeczywiste czyny mas związkowych, może być dość nieciekawie. Casus Bolka nie musi być całkowicie odosobniony. Ja w każdym razie do Piotra Dudy już dawno utraciłem zaufanie, bo facet miał kilka bardzo ważnych powodów od 2010 roku, żeby uderzyć oskardem w polski stół i pokazać Tuskowi, gdzie raki zimują – choćby przy ustawie dotyczącej wydłużenia wieku emerytalnego do 67 lat. Kończyło się na gadaniu i, w ostatecznym rozrachunku, na dalszym okradaniu przez „Korporację” naszego nieszczęśliwego kraju.

Na szczęście Duda może się zorientować, że trzeba czasem zatańczyć nie tak, jak mu „Korporacja” gra, i nie uda mu się rozmydlić gniewu tłumu. Szanse są niewielkie, ale są.

Pisząc te słowa, mam świadomość, że właśnie na Śląsku – pod ziemią i na powierzchni – strajkuje już blisko 2500 górników i pracowników kilku kopalń. Jak wiemy, rząd Ewy Kopacz zapowiedział, że w ramach planu naprawczego zadłużonej Kompanii Węglowej zamierza zlikwidować kopalnie: Brzeszcze w miejscowości o tej nazwie, Bobrek-Centrum w Bytomiu, Sośnica-Makoszowy w Gliwicach i Zabrzu oraz Pokój w Rudzie Śląskiej. W tej chwili dotarła do mnie wiadomość, że o godzinie 15 w sobotę 10 stycznia ma jednak dojść do spotkania strony rządowej ze związkowcami w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. Nie ukrywam, że mam szczerą nadzieję, że strony nie dojdą do żadnego porozumienia. I powtórzę w tym miejscu jeszcze raz: Jeżeli w jakikolwiek sposób możemy spróbować po 25 latach metodycznego niszczenia i rozkradania Polski obalić III RP, to tylko przy pomocy masowego protestu społecznego. A sygnał do takiego masowego protestu może zostać nadany już tylko z Górnego Śląska. Nie z Poznania, nie z Gdańska, jak drzewiej bywało, nie z Warszawy, która gnije w systemowym oportunizmie i społecznym łajdactwie, ale właśnie ze Śląska.

Muszę mieć nadzieję, że Ślązacy, którzy podobno od lat stanowili w przeważającej większości elektorat Platformy Obywatelskiej, już wiedzą, że do liter „PO” trzeba dopisać jeszcze następne: „…LSKA” — i urwać łeb tej hydrze, która niszczy nasz kraj.

Rodziny strajkujących górników. 2015
Rodziny strajkujących górników. 2015

W ogóle mnie nie interesuje argument, że kopalnie są nierentowne. Nawet gdyby tak było, w co nie wierzę, w tej rozmowie nie chodzi o rentowność kopalń, ale o bezpieczeństwo energetyczne Polski. I nie mam więcej nic do powiedzenia na ten temat. Dlatego doktor Ewie trzeba szybko wybić z głowy majaki o Margaret Thatcher. Niech stracę, ale jestem w stanie dostarczyć pani premier biografię najsłynniejszej damy z Downing Street, ale tylko pod jednym warunkiem: że będzie tę książkę mogła sobie czytać w długie więzienne wieczory, powiedzmy w Fordonie albo na Mokotowie.

[Z ostatniej chwili. Sobota, 10 stycznia 2015 r., godzina 17.00. Piszę ten tekst na raty i właśnie dotarła do mnie niedobra wiadomość. Oto prezydent Bronisław Komorowski zaniepokojony rozwojem sytuacji na Śląsku wezwał premier Kopacz, by ta w trybie pilnym przedstawiła mu plany „restrukturyzacji” w Kompanii Węglowej. Niestety to zła wiadomość. Bo jeśli ktoś lekceważy prezydenta Komorowskiego, ten myli się okrutnie. To oczywiście pionek, ale pionek „korporacyjnych”, a tych na pewno nie wolno lekceważyć. I skoro Komorowski wystosował takie wezwanie do Kopacz, tzn. że „Korporacja” właśnie przystąpiła do działania i spróbuje wyciszyć strajki górników za wszelką cenę. Pewnie znowu przyda się przewodniczący Piotr Duda…].

[Z ostatniej chwili. Sobota, 10 stycznia 2015 r., godzina 20.00. Właśnie dotarła do mnie dobra wiadomość. Rozmowy z delegacją rządową zostały zerwane, a szef śląsko-dąbrowskiej “Solidarności”, Dominik Kolorz, powiedział do kamer telewizyjnych, że „górnicy już nigdy nie dadzą zrobić się w ciula”. Sam słyszałem!].

Dominik Kolorz zapowiedział zaostrzenie protestu od poniedziałku, tj. 12 stycznia 2015 roku. Jeśli Kolorz powiedział prawdę, to… “Korporacja” może mieć problem.

I to jest nasza nadzieja!

Maciej Rysiewicz

Dziennikarz obywatelski, twórca portali „Bobowa Od-Nowa” oraz „Gorlice i Okolice” w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism „Kalendarz Pszczelarza” i „Przegląd Pszczelarski”. Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu).

3obieg.pl

Po Grupie Azoty Rosja chce przejąć również polski Lotos i PKP Cargo

rafineria_289511

Przy okazji publikowania zawartości taśm prawdy wyszło na jaw jak rządząca koalicja Platformy i PSL-u, podchodzi do zachowania własności państwowej w strategicznych spółkach Skarbu Państwa.

Minister skarbu Włodzimierz Karpiński, nie tylko sam wypowiada się o tym lekceważąco ale także cytuje swojego ówczesnego zastępcę Pawła Tamborskiego, który mówi o tym wręcz wulgarnie.

Dowiedzieliśmy się niejako przy okazji, że w samym resorcie skarbu trwała wewnętrzna walka o to, czy próbować blokować wejście do tarnowskich Azotów rosyjskiego oligarchy Wiaczesława Mosze Kantora czy też to wejście mu ułatwiać.

Poprzednik Karpińskiego na stanowisku szefa resortu skarbu Mikołaj Budzanowski publicznie mówił o próbie wrogiego przejęcia Azotów przez Rosjan, natomiast Paweł Tamborski podpowiadał rosyjskiemu oligarsze, że powinien ogłosić publiczne wezwanie do sprzedaży akcji tej spółki, ba nawet określał poziom kursu, który inwestor powinien zaproponować.

Teraz kiedy „mleko się rozlało” i Kantor ma już ponad 20% akcji Grupy Azoty (a więc wszystkich zakładów nawozowych w Polsce), nowy minister rozpaczliwie poszukuje sposobów zablokowania ekspansji rosyjskiego oligarchy.

2. Ale przemysł nawozowy to nie jedyna dziedzina polskiej gospodarki, którą Rosjanie są zainteresowani i to od dawana.

Coraz częściej pojawiają się spekulacje, że ostatnia transakcja prywatyzacyjna z udziałem Jana Kulczyka czyli przejęcie przez niego pakietu kontrolnego koncernu Ciech jest tylko wstępem do przejęcia go ostatecznie właśnie przez Rosjan.

Zobaczymy czy tak właśnie będzie, ale dotychczasowe prywatyzacje z udziałem Jana Kulczyka dowodzą, że nabywa on majątek państwowy na bardzo korzystnych warunkach tylko po to aby z dużym zyskiem, bardzo szybko go odsprzedać.

3. Kolejną branżą w Polsce, na którą ostrzą sobie zęby Rosjanie jest produkcja paliw. Na wiosnę w 2011 roku, było bardzo blisko do przejęcia przez jeden z największych rosyjskich koncernów naftowych gdańskiego Lotosu.

Mimo tego, że spółka była na liście przedsiębiorstw strategicznych, ówczesny minister skarbu Aleksander Grad, ogłosił zamiar sprzedaży większościowego pakietu jej akcji i wyznaczył termin składania ofert do końca kwietnia.

Okazało się, że wpłynęły tylko 2 oferty, obydwie rosyjskie, napisała o tym moskiewska prasa i w Polsce zrobił się skandal.

Donald Tusk mówił nawet, że nie ma nic przeciwko rosyjskim inwestorom ale zbliżały się wybory, Prawo i Sprawiedliwość zebrało ponad 100 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o zakazie prywatyzacji Lotosu i mimo tego, że został on przez rządzącą koalicję odrzucony, z pomysłu prywatyzacji Lotosu, rząd się wycofał.

Ale nie wycofali się Rosjanie i cały czas wokół Lotosu krążą, licząc na to, że rządowi Tuska będą potrzebne dodatkowe pieniądze przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi i wtedy Lotos do takiej szybkiej sprzedaży, będzie się idealnie nadawał.

4. Kolejna strategiczna firma, którą zainteresowany jest rosyjski kapitał to PKP Cargo. Pierwszy etap prywatyzacji przez giełdę tej firmy, niedawno się dokonał, pakiet kontrolny póki co ma Skarb Państwa ale niewykluczone, że sama Grupa PKP, będzie potrzebowała pieniędzy na spłatę swoich ogromnych długów i powstanie naturalna presja na jego sprzedaż.

A przecież to właśnie z rozmowy byłego ministra Nowaka z byłym wiceministrem Parafianowiczem, dowiedzieliśmy się jakich sposobów używali rządzący aby wymusić zgodę pracowników na tę prywatyzację.

Otóż związkom zawodowym zaoferowano jedno miejsce w zarządzie spółki i jak ze śmiechem mówił Nowak „aż miło było popatrzeć jak związki się gryzą, wojując o nie”.

Jeżeli ta ekipa będzie dalej rządzić, to Rosjanie wcześniej czy później, te strategiczne polskie firmy, niestety przejmą.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Kuzmiuk.blog.onet.pl