Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał, że „komora gazowa” została sfabrykowana…

auschwitz

W bezprecedensowym filmowym wywiadzie dr Franciszek Piper – starszy kurator i dyrektor archiwów Państwowego Muzeum w Auschwitz  przyznał przed kamerą, że „krematorium 1”, rzekoma „mordercza komora gazowa” pokazywana setkom tysięcy turystów każdego roku w obozie w Auschwitz została wybudowana w rzeczywistości po wojnie przez Związek Radziecki na bezpośredni rozkaz Stalina.

To co faktycznie dr. Piper powiedział przed kamerą dotyczyło raportu Leuchter’a, który okazał się być prawdziwy: nie było żadnych morderczych zagazowań w budynku oznaczonym jako „komora gazowa” w Auschwitz.

Tym oświadczeniem wydanym przez dyrektora Państwowego Muzeum w Auschwitz, jeden z największych „faktów” historycznych został zniszczony. Ta „komora gazowa” jest ważnym historycznym „Faktem”, na którym oparte jest wiele zagranicznych i krajowych polityk  państw zachodnich od czasu II wojny światowej.

auschwitz_the_story_keeps_c
To była podstawa do przelania przez Stany Zjednoczone ponad 100 mld dolarów dla Izraela od jego powstania w 1948 roku, wypłacenia 16.500 dolarów w ramach pomocy zagranicznej na każdego mężczyznę, kobietę i dziecko w państwie żydowskim oraz miliardów zapłaconych przez Niemców w ramach „odszkodowań”- nie wspominając o budowie krajowej telefonii Izraela, systemów elektrycznych i kolejowych … wszystko to dary od narodu niemieckiego. „Fakt” o którym mówimy, jest podstawą do wypłacania 10 mld dolarów „pożyczki” (czytaj „darowizny”) dla emigrantów z Izraela przebywających na terytoriach okupowanych … podczas gdy Amerykanie śpią na ulicach, a firmy zatrudniające tysiące pracowników bankrutują. (Uwaga – Począwszy od 2004 r., ani jedna „pożyczka” od USA dla państwa Izrael nie została spłacona.)

Niemcy płacą „odszkodowania”, a Stany Zjednoczone robią znaczący wkład aby odpokutować za „gazowanie w Auschwitz”. Jeśli te „mordercze komory gazowe” były powojenną kreacją Sowietów, w których nikogo nie zagazowano, niezależnie od rasy, wyznania, koloru skóry czy kraju pochodzenia, wtedy te ‚zadośćuczynienia’ były niepotrzebne, i opierały się na oszustwie.

Kasety wideo, na których dr Piper robi swoje objawienie powstały w połowie 1992 roku przez młodego badacza żydowskiego, Davida Cole’a. Po nich następuje 12 lat intensywnych badań przez kilkudziesięciu historyków, dziennikarzy i naukowców, którzy próbowali dostać się do tego, co naprawdę wydarzyło się w Auschwitz.

„Prawda za bramami Auschwitz” 1/6. W części 3. znajduje się wywiad z dr. Franciszkiem Piperem:

Podobnie jak większość Amerykanów, Cole od młodości został poinstruowany, że masowe mordercze zagazowywanie odbywało się w Oświęcimiu. Liczba straconych – oświadczył – również niepodważalnie sięga 4,1 mln.

Wtedy ukazał się Raport Leuchtera (1988 r.), który spowodował ponowna ocenę liczby zgonów w Auschwitz (zmniejszając ją do 1.1 miliona). Jako początkujący historyk i żyd Cole został zaintrygowany.

Przed 1992 r. każdy, kto publicznie wątpił w oficjalną liczbę 4.1 milionów „zagazowanych” w Auschwitz, został nazywany antysemitą lub neonazistą. Po cichu oficjalna liczba została obniżona do 1,1 mln. Nie wspomniano nic o brakujących 3 mln.

Wywiad Cole’a udowadnia, że ludzie, którzy prowadzili Państwowe Muzeum w Auschwitz praktykowali fabrykowanie „dowodów” morderczego gazowania. Należy pamiętać, że milionom turystów rocznie , mówiono, że „krematorium 1″ jest w stanie pierwotnym, podczas gdy urzędnicy wiedzieli, że „pierwotny stan” to kłamstwo.

Politycznych, religijnych i historycznych konsekwencji tego kłamstwa o morderczych komorach gazowych w Auschwitz nie można zmierzyć. W połączeniu z Raportem Leuchtera, wywiad z dr. Piper Cole na taśmie wideo dowodzi, że to co zachodnie rządy nauczały o komorach gazowych w Auschwitz to kłamstwo.

Nikt, bez względu na rasę, wyznanie, kolor skóry czy kraj pochodzenia nie został zagazowany w Auschwitz. „Mordercze komory gazowe” w Oświęcimiu, były uzasadnieniem do szczególnego traktowania państwa Izrael.

Uwaga – to jest fragmentem znacznie dłuższego artykułu P. Samuela Fonera. Źródło:

http://www.rense.com/general53/aauz.htm

Ofiara Auschwitz mówi prawdę o Auschwitz:

Poniżej więcej materiałów dotyczących jednego z największych kłamstw powojennej historii – istnienia komór gazowych w Auschwitz oraz sfabrykowania innych dowodów dotyczących Holokaustu.

Artykuł wraz z krótkim materiałem filmowym, zawiera wypowiedzi amerykańskich ekspertów od komór gazowych z USA. Zebrane materiały oraz przeprowadzone przez naukowców badania jednoznacznie wskazują, że przedstawione jako „komory gazowe” obiekty nie były technicznie przygotowane do spełnienia funkcji komory gazowej, była to jedna z największych mistyfikacji w historii powojennej. Więcej w artykule:

Czy w Auschwitz istniały ludobójcze komory gazowe?

Jak podają dokumenty z żydowskich archiwów większość żydów wyemigrowała z okupowanych terenów w głąb Rosji. Więcej a artykule:

Sowieci ewakuują żydów – archiwum żydowskiej agencji prasowej JTA ujawnia, gdzie się “podziała” większość brakujących wybrańców

Ostatnio udostępnione dokumenty Czerwonego Krzyża, zamknięte przez lata, pokazują, że całkowita liczba zgonów w “obozach koncentracyjnych” wynosi „tylko” 271.301. Liczba ta obejmuje wszystkich zmarłych także z przyczyn naturalnych, chorób, epidemii tyfus. Więcej w artykule:

Oficjalne źródła z Międzynarodowego Czerwonego Krzyża dowodzą, że “holokaust” był oszustwem

Historyczne wideo z 1948 r. z posiedzenia sądu w Krakowie nad zbrodniarzami z Oświęcimia. Warto zwrócić uwagę na padającą liczbę ofiar w kompleksie obozowym Auschwitz wynoszącą 300 tysięcy ofiar. Więcej w artykule:

Oświęcim – 300 tysięcy ofiar?

Sfabrykowane zdjęcia Holocaustu. Więcej w artykule:

Mity holocaustu

Wywiad z Joe Cortina, który przeprowadził wieloletnie śledztwo dotyczące obozu w Dachau. Więcej w artykule:

Co naprawdę nie wydarzyło się w Dachau?

W 2013 roku Sąd USA wydał wyrok nakazujący Semenowi Domnitser zapłacić 57,3 miliona dolarów odszkodowania za tworzenie fałszywych wniosków o wypłatę z funduszu holocau$tu. Dyrektor organizacji żydowskiej został skazany na 8 lat więzienia. Więcej w artykule:

Od roszczeń do oszustwa, żydowska metoda

66 pytań i odpowiedzi dotyczących Holokaustu. Więcej w artykule:

66 pytań o Holokaust

Obszerny tekst ze zdjęciami demaskujący Holokaust i przez lata niepodważalną magiczną liczbę 6 milinów. Więcej w artykule:

Mit „6 milionów”

II Wojna Światowa i masowa emigracja Żydów do Izraela oraz rola, jaką odegrała w tym procesie rodzina żydowskich bankierów Rotszyldów. Więcej w artykule:

Planowane założenie Izraela było przyczyną wybuchu II Wojny Światowej

Herman Rosenblat – żyd, który opisywał siebie jako ofiarę holokaustu. Na podstawie jego opowieści miała powstać książka i film, dziennikarze stacji ABC TV udowodnili jednak, że opisane przez niego historie nie mogły mieć miejsca i zostały zmyślone. Herman przyznał się do zmyślenia historii:

Film dokumentalny Telewizji Polskiej „Mydło z ludzi”: badania wykazały, że zachowane próbki „mydła z Żydów” w większości nie były produkowane z ludzi, a te które były produkowane z ludzkiego tłuszczu, pochodziły ze zwłok dostarczanych ze szpitala dla umysłowo chorych. Więcej w filmie:

Michał KK

Wolna-Polska.pl

Reklamy

Nie ma ani jednego Powstańca Warszawskiego, który by twierdził, że Powstanie Warszawskie było bez sensu. Bohaterstwo 44 – czyli ile kosztuje honor narodu?

Bohaterstwo 44

To było dawno temu. Pamiętam warszawski świat mojego dzieciństwa: zawsze gwarne i wypełnione dziećmi podwórko osiedla na Rudawce, szkołę numer 159 z boiskiem, na którym latem i zimą spędzaliśmy czas od rana do nocy, zapach drzew, pór roku i chleba pieczonego na patyku na łąkach koło Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej, pamiętam, jak wyglądali moi nauczyciele, sąsiedzi i przyjaciele. Te wspomnienia z dawnych lat są bardzo bogate. Czasami słyszę jeszcze głosy moich kolegów z dzieciństwa. Lasek na Kole był naszym polem bitewnym. Marzyliśmy o tym, by stać się mężczyznami, dzielnymi, honorowymi, jak Powstańcy Warszawscy – i wierzyliśmy, że wspaniale byłoby oddać życie za swój kraj, jak Oni – i że lepiej umrzeć, niż stracić twarz…

Powstanie Warszawskie „od zawsze” było dla mnie najważniejszym wydarzeniem, zdecydowanie ponadhistorycznym, które mnie kształtowało i poruszało do głębi. Jako dla warszawiaka z wielopokoleniowej warszawskiej rodziny, który w dodatku całe swoje dzieciństwo i młodość przeżył tuż obok Cmentarza Komunalnego na warszawskich Powązkach, największej powstańczej nekropolii, Powstanie Warszawskie było powodem do zadumy nad tragicznym losem mojego miasta i moich przodków, ale jednocześnie powodem do wielkiej dumy z ich poświęcenia i bohaterstwa. Bo nie ma w historii nowożytnej miasta, które miałoby bardziej tragiczną, ale też bardziej bohaterską kartę…

Rozmowy o Powstaniu Warszawskim z jego uczestnikami rozpocząłem jako mały chłopiec, gdy każdego roku 1 sierpnia byłem zaprowadzany przez rodziców na pobliski Cmentarz Powązkowski, by spotkać się z uczestnikami tamtych wydarzeń. Gdy dorosłem, na spotkania te i rozmowy chodziłem już sam – a później ze swoimi dziećmi. I tak rok po roku powiększałem wiedzę o Powstaniu Warszawskim – jego przyczynach, przebiegu i skutkach – o źródła najlepsze z możliwych: o relacje wprost od uczestników wydarzeń.

We wszystkich tych odnotowanych przez dziesiątki lat relacjach – absolutnie we wszystkich!!! – zawsze pobrzmiewał jeden ton: nie było takiej siły, która latem 1944 roku mogła zmusić tamtych chłopców i tamte dziewczęta do stania z bronią u nogi. By to zrozumieć, musiałem odbyć właśnie te setki spotkań i rozmów z Bohaterami. Trzeba było ich usłyszeć, gdy opowiadali, jak przez 5 długich lat nie było w Warszawie ani jednego dnia bez ulicznych łapanek, publicznych egzekucji, mordowania dniem i nocą – tylko za to, że Polak był Polakiem. Jak po pięciu latach wyniszczania, jakiego nie doznało żadne inne miasto w okupowanej przez Niemców Europie, nie było już w Warszawie ani jednej rodziny, która nie straciłaby kogoś (najczęściej wielu) z bliskich. Trzeba było usłyszeć o niemieckiej pogardzie i nienawiści, o tym, jak wyjście po zakupy było podróżą w nieznane i często kończyło się w Palmirach, na Pawiaku lub w Oświęcimiu. Trzeba było usłyszeć te słowa, że woleli zginąć, niż pozwolić oprawcom na dalsze bezkarne mordowanie – bo przecież do tego sprowadzał się rozkaz Niemców o stawieniu się, pod karą śmierci, wszystkich mężczyzn pomiędzy 16 a 65 rokiem życia, do kopania fortyfikacji obronnych. W Warszawie latem 1944 roku nikt nie miał wątpliwości, że chodzi o to, by tych ludzi zebrać w jedno miejsce, a następnie wywieźć i wymordować. Na to wszystko nałożył się niezwykły klimat przełomu lipca i sierpnia 1944 roku. Pomimo setek odbytych wcześniej z Powstańcami rozmów, zrozumiałem to tak naprawdę dopiero jako dojrzały już człowiek przed kilku laty, gdy rozmawiałem z profesorem Witoldem Kieżunem, który ostatnio wspominał Powstanie w znanej już rozmowie z Krzysztofem Ziemcem.

http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/prawde-mowiac/wideo/prof-witold-kiezun-03082014/16299164

Ta relacja, w moim przekonaniu, pointuje dyskusję o sensie Powstania Warszawskiego, bo tłumaczy, skąd wzięła się heroiczna postawa Powstańców Warszawskich, która dla każdego Polaka powinna być symbolem nie „obłędu”, o nie! – lecz bohaterstwa, które na zawsze winno odcisnąć ślad na polskiej świadomości!

Byliśmy przekonani, że trzeba walczyć o wolność, nawet jeśli mielibyśmy zginąć, choćby po to, by po pięciu latach bestialstwa ukarać zbrodniarzy. Powstanie musiało wybuchnąć, było koniecznością. Ci, którzy dziś twierdzą inaczej, nie wiedzą, co mówią. Jakie były ówczesne realia? My od dawna przygotowywaliśmy się do Powstania, które miało wybuchnąć, gdy Niemcy będą się wycofywać. Tak było ustalone. Jednocześnie sowieckie radio nawoływało: „Warszawiacy, Armia Czerwona jest tuż. Ruszajcie do walki. Pomożemy wam.” Sytuacja była taka, że 100 tysięcy warszawiaków miało wydaną karę śmierci. Każdy mężczyzna pomiędzy 16 a 65 rokiem życia, którego pochwyciliby Niemcy, mógł zostać rozstrzelany na miejscu. A rozkazu o Powstaniu jak nie było, tak nie ma. Zaczęliśmy między sobą rozmawiać, że z rozkazem czy bez, trzeba się będzie jakoś bronić. Pojawiły się nawet głosy, że nasze dowództwo chyba nas zdradziło. Co robić? Tylko patrzeć, jak zaczną nas mordować, jednego po drugim. A my mamy tak stać i czekać? Byliśmy zrozpaczeni. 30 lipca dowiedzieliśmy się o tajnym niemieckim rozkazie. Wszyscy niemieccy cywile 2 sierpnia rano mieli być przygotowani do ewakuacji. Nasze dowództwo natychmiast się o tym dowiedziało. Sprawa była jasna. Zrozumieliśmy, że 2 sierpnia ewakuują Niemców i wtedy wymordują nas. Otoczą poszczególne dzielnice, wyciągną z domów ludzi w sile wieku i ich rozstrzelają, a pozostałą ludność wysiedlą. W związku z tym rozkaz wybuchu Powstania był koniecznością. Zwłaszcza, że pierwsze czołgi radzieckie pojawiły się na Pradze. Wyglądało na to, że można było liczyć na atak Rosjan na Warszawę. Po pięciu latach bezkarnego mordowania, niszczenia, podłości i pogardy mogliśmy wreszcie stanąć z Niemcami twarzą w twarz i podjąć walkę. My naprawdę wierzyliśmy w to, że jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna – i nie jest nią życie. Wierzyliśmy, że tą rzeczą jest honor

— mówił profesor Kieżun.

Myślę, że gdyby wszyscy rozumieli to słowo – honor – jak rozumie je profesor Witold Kieżun i jego pokolenie, dyskusja o sensie Powstania Warszawskiego byłaby bezprzedmiotowa.

Zastanówmy się, czym jest honor narodu i czy można zmierzyć jego wartość?

Tak, jak na osobowość pojedynczego człowieka składa się wiele cech, ale szczególnie ciekawe są te, które dotyczą indywidualnej historii życia każdego z nas, tak na temperament narodu składa się wiele cech, ale szczególnie znaczące są te, które dotyczą historii narodu. Gdyby pokusić się o dokonanie analizy historycznej narodu polskiego, tak jak dokonuje się analizy historii pojedynczego człowieka, obejrzelibyśmy film z następującym scenariuszem: od zamierzchłych czasów przywiązanie do wartości narodowych było dla Polaków źródłem zdolności do najwyższych poświęceń. Zwycięstwa nad często liczniejszym i silniejszym wrogiem, Bitwa pod Grunwaldem i Odsiecz Wiedeńska, zrywy narodowe w okresie zaborów i zatrzymanie na Wiśle pochodu bolszewików idących na podbój Europy, to jedynie wybiórcze przykłady tej zdolności, której apogeum przypada na okres po odzyskaniu niepodległości z przeszło wiekowej niewoli. Od tego momentu Polska rzuci się w wir nadrabiania straconego czasu, rozwinie się gospodarczo, wybuduje COP i nowoczesny port w Gdyni, przeprowadzi budowę systemu monetarnego i odzyska prestiż na arenie międzynarodowej. Jednocześnie ogromny nacisk położony zostanie na kształtowanie kośćca moralnego, na propagowanie – w szkołach, książkach, mass mediach – postaw honorowych. W efekcie w okresie poprzedzającym wybuch II wojny światowej, w dobie, gdy sąsiedzi Polski poddają się baz walki a sojusznicy chowają głowę w piasek, minister spraw zagranicznych Józef Beck wygłosi niezapomniane przemówienie: „Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja wykrwawiona w wojnach na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę, wysoką ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor” – a później, przez pięć kolejnych lat, cały naród dawać będzie dowód bezprzykładnego w dziejach heroizmu, którego tragiczną, ale jakże piękną i bohaterską, bezprecedensową w polskiej historii pointą, będzie Powstanie Warszawskie…

Czy zatem traktując kulturę, tradycję i ciągłość historyczną jako konfigurację zachowań przekazywanych z pokolenia na pokolenie, a także przyjmując że jako Polacy, mamy z innymi Polakami wspólnych przodków, a więc i wspólne kulturowe dziedzictwo (a co za tym idzie wspólne, wyrosłe na gruncie temperamentu narodowego i obyczaju, wady i zalety), możemy przyjąć, że stanowimy naród ludzi honorowych, zdolnych dla honoru do najwyższych poświęceń? W oparciu o fakty historyczne można zgodzić się, że pewne narody są bardziej predysponowane do postaw honorowych niż inne, co widać na przykładzie zderzenia postaw– skrajnie przecież różnych – Czechów i Polaków z okresu II wojny światowej. Te różnice postaw nie wzięły się jednak znikąd.

W latach trzydziestych w Polsce i w Czechach działały inne mechanizmy społeczne i kulturowe. W polskich domach i szkołach, w polskim filmie i teatrze, w polskich mediach lansowany był wzorzec Polaka-patrioty, polska młodzież była wychowywane w duchu ogromnego patriotyzmu, a w obronie honoru Polaka żaden koszt nie był zbyt duży. A zatem nawiązując do utrwalonych wzorców ja, jako Polak, musiałem zachować się honorowo, bo tak zachowaliby się bohaterowie moich książek, moi przodkowie, którzy walczyli na wojnie w 1920, moi szkolni koledzy, ludzie których znałem. Tymczasem wychowanie młodzieży czeskiej dalekie było od lansowania tak patriotycznych i honorowych postaw i być może gdyby w okresie międzywojennym czeska młodzież była wychowywane podobnie do polskiej, inna byłaby postawa Czechów w obliczu zagrożenia agresją i później, pod niemiecka okupacją. Reasumując nie jest tak, że jeden naród to naród urodzonych bohaterów, a drugi to naród tchórzy. Jest natomiast tak, że określona kultura, ciągłość historyczna oraz określone wzorce lansowane w danej kulturze predysponują do bohaterstwa, dzielności i postaw honorowych, bądź nie. Wychowanie do tego, by zawsze zachowywać się honorowo, to proces wieloetapowy, który zaczyna się w dzieciństwie. Kultura, wzorce, stereotypy – wszystkie te dane przekazywane z pokolenia na pokolenia jako element zgromadzonej przez społeczeństwo wiedzy sięgają głęboko, jak folklor. Są pierwszym i najpotężniejszym źródłem informacji tak o własnej jak o innych grupach społecznych. Rodzice, którzy w znacznej mierze przesądzają o zaspokojeniu poznawczych potrzeb dziecka, są w pierwszych latach dominującymi, a niekiedy wyłącznymi modelami zachowań honorowych lub nie, co sprawia, że dzieci – które błyskawicznie chłoną wiedzę – muszą przejmować ich zachowania. Drugim obok rodziców czynnikiem wywierającym wpływ na postawy dzieci są teksty literackie i z czasopism dziecięcych. – Pokażcie bajki i opowiadania, jakich słucha najmłodsze pokolenie, a dowiecie się, jak będzie wyglądało społeczeństwo za trzydzieści lat – mówią psychologowie społeczni. Przygotowany przez rodziców „materiał” podlega „obróbce” w procesie nauczania. Dochodzą kolejne osoby obdarzone autorytetem: nauczyciele, wychowawcy, księża, autorzy książek, bohaterowi filmów, programów tv – które odciskają piętno na postawach młodych ludzi. Jeżeli zachowana jest ciągłość, jeżeli postawy odnośnie np. postaw honorowych propagowane przez rodziców są spójne z tym, czego nauczają szkolni wykładowcy, o czym się czyta i co lansują media, to tak „prowadzona” młodzież wyrośnie na pokolenie ludzi honorowych, którzy tę wartość będą cenić najwyżej – bardziej niż życie.

Nie bez przyczyny takim – honorowym – pokoleniem była właśnie młodzież wychowywana w Polsce międzywojennej, kształtowana na przykładach bohaterów Sienkiewicza. „My wszyscy z niego” – mówił kapitan Władysław Raginis, który wraz ze swoim przyjacielem porucznikiem Stanisławem Brykalskim, niczym bohaterowie żywcem przeniesieni z kart Trylogii, Ketling i Wołodyjowski, złożyli pod Wizną przysięgą, że prędzej zginą, niż cofną się o krok – i tej przysięgi dotrzymali…

W wymiarze ludzkim Powstańcy Warszawscy przegrali. Podobnie, jak przegrali obrońcy polskich Termopilów: kapitan Władysław Raginis i porucznik Stanisław Brykalski. Podobnie, jak przegrały tysiące innych Bohaterów Września 1939 roku.

Ale czy wszyscy Oni naprawdę przegrali?

Czy – biorąc pod uwagę współczesne realia – przegranym jest ktoś, kto w sytuacji, gdy kilku osiłków napastuje staruszkę w autobusie, zamiast spoglądać za okno, stanie w jej obronie i straci przy tym zdrowie lub nawet życie?

Czy tacy ludzie są ofiarami „obłędu”, jak chcą niektórzy?

Odpowiadam: jeżeli tak, jeżeli bohaterstwo, poświęcenie i honor mają być obłędem, a tchórzostwo, koniunkturalizm, cwaniactwo i brak honoru wartością, jeżeli na tym ma się opierać ten świat, to chyba lepiej nie żyć w takim świecie!

Bohaterowie Powstania Warszawskiego dokonali wyboru w zgodzie z wartościami, w jakie wierzyli, w zgodzie z wiarą, że choć – po ludzku rozumując – życie jest wartością najwyższą, to jednak istnieje coś więcej niż tylko życie.

To byli ludzie, którzy potrafili pięknie żyć i pięknie umierać.

Myślę sobie, że ci, którzy tego nie rozumieją i podważają sens poświęcenia Bohaterów, nie potrafiliby ani jednego, ani drugiego.

Wojciech Sumliński

Wojciech Sumliński*Wojciech Sumliński (ur. 1969) — dziennikarz, publicysta, autor książek: „Kto naprawdę go zabił?” [o ks. Jerzym Popiełuszce], „Teresa, Trawa, Robot. Największa operacja komunistycznych służb specjalnych”, „Z mocy bezprawia” [o mafijnej, całkowicie zinfiltrowanej przez tajne służby obcych państw, Trzeciej RP], „Z mocy nadziei. Thriller, który pisze życie” [o prześladowanym przez służby specjalne mafijnej III RP dziennikarzu śledczym] oraz przygotowywanej na wrzesień książki „Lobotomia 3.0” [o zorganizowanej przez państwo polskie w powiązaniu z tajnymi służbami strategii blokowania śledztwa i mataczenia w sprawie najgłośniejszego i najbardziej tajemniczego morderstwa w powojennej Polsce, jakim było bestialskie zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki].

wPolityce.pl

Poznaj losy młodych powstańców, ich codzienne zmagania, nadzieje i myśli, jakie towarzyszyły im podczas tych 62 dni walk.

Kup audiobook: „Wspomnienia z Powstania Warszawskiego”(CD mp3).

Nagranie obejmuje 60 opowiadań autorstwa Gustawa Gerarda Grackiego pseudonim „Junek”, uczestnika Powstania Warszawskiego.