Drażni cię Prezes? Zajmij się swoją własną traumą. Jarosław Kaczyński jako fraktal Narodu Polskiego

<https://youtu.be/BKJE5z1yzc0

Przekaz Anity • ResHarmonica.pl

Reklamy

Już wkrótce zostanie ujawniona rozmowa pomiędzy Donaldem Tuskiem a Władimirem Putinem z nocy 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku

Instytucje państwa polskiego dysponują nagraniem rozmowy pomiędzy Donaldem Tuskiem a Władimirem Putinem z nocy 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Putin, ówczesny premier Rosji, obecnie prezydent, przedstawia na nim przebieg katastrofy sprzeczny z późniejszym raportem MAK i komisji, której przewodził Jerzy Miller. Nie ma w nim ani brzozy, ani rzekomego upadku samolotu w pozycji odwróconej.

Uczestnikami spotkania są również ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak oraz ówczesny minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, ale żaden z nich nie chciał podzielić się ze śledczymi wiedzą przekazaną tego tragicznego wieczoru przez Władimira Putina. Absolutnym skandalem oraz jawnym dowodem na mafijność III RP jest fakt, iż ówczesny minister – świadek smoleńskiej rozmowy Tusk–Putin – który od 6 lat zataja przed społeczeństwem tak ważne dla Polaków informacje, dzierży dziś funkcję szefa Najwyższej Izby Kontroli.

TAW

Upadek Kościoła w Polsce: antynarodowy abp Polak hucznie świętuje 500-lecie rozłamu w Kościele

Jacek Michałowski – szef Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego, abp Wojciech Polak – Prymas Polski

Owiany w środowisku nacjonalistycznym złą sławą Prymas Polski abp Wojciech Polak, który nie wahał się w sposób mocny i odbiegły od rzeczywistości zdezawuować ideę nacjonalistyczną, kiedy bezpardonowo określił aprobowanie jej herezją, zdecydował się zasiąść w Komitecie Honorowym obchodów 500-lecia Reformacji.

W obecnej rzeczywistości regularnie zderzamy się z absurdami, lecz niektóre są naprawdę ponadprzeciętnie zadziwiające. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, choć na pewno będzie to spore uproszczenie, że jedynymi osobami uważanymi za heretyków są tradycyjni katolicy i nacjonaliści, a wszystkim innym należy się ekumeniczne miłosierdzie i zrozumienie.

To jest po prostu niesamowite, jak bardzo niedorzeczny ogląd rzeczywistości potrafią mieć hierarchowie i do jakich absurdalnych potrafią dojść wniosków. Wniosków nie tylko absurdalnych, lecz mających druzgocący wpływ na życie samego Kościoła – zarówno polskiego, jak i powszechnego.

Abp Wojciech Polak bowiem podczas 26. Forum Ekonomicznego w Krynicy w następujący sposób ocenił myśl narodową, nacjonalizm:

„Aprobata do tego typu myślenia jest niewłaściwa, a wręcz heretycka, tak nie może być. To odciąga od tego, co jest istotą chrześcijaństwa”.

Nie jest przypadkowym powiedzenie, że ryba psuje się od głowy. Arcybiskupowi wtórował dominikanin o. dr Maciej Zięba, wyrażając opinię, że nacjonalizm jest to „pogaństwo, bezbożność i herezja. To jest niebezpieczne dla Kościoła świętego”.

Na naszych oczach dokonuje się wielki sukces masonerii i wrogów Kościoła ubranych w purpurę, którzy określani są mianem jego książąt, wiernych zaś Kościołowi Polaków miłujących swoją Ojczyznę nazywa się heretykami, a sam Kościół wraz z swoimi owcami prowadzi się na skraj upadku. Abp Polak podjąłby słuszniejszą decyzję, robiąc przegląd stanu duchowieństwa pod kątem formacji i przypadków herezji, a nie oceniał myśl nacjonalistyczną, o której widać nie ma bladego pojęcia.

Dla kontrapunktu – słowa papieża Piusa XI w temacie nacjonalizmu:

„Prawy porządek chrześcijańskiego miłosierdzia nie zabrania prawowitej miłości Ojczyzny ani nacjonalizmu; przeciwnie, kontroluje on go, uświęca i ożywia”.

Inauguracja obchodów 500-lecia Reformacji odbędzie się 31 października 2016 r. odprawieniem nabożeństwa w Kościele Jezusowym w Cieszynie. Światowe obchody 500-lecia Reformacji rozpoczną się w Święto Reformacji w luterańskiej katedrze w Lund (Szwecja) i będzie na nich obecny papież Franciszek.

Członkami na liście Komitetu Honorowego, którą ogłosił zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce bp Jerzy Samiec, znajduje się m.in. Jerzy Buzek oraz Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Nie jest tajemnicą, że Kościół w Polsce od dawna boryka się z wewnętrznymi problemami determinującymi kierunek, w którym zmierza – problemami, które nasilają się co najmniej od czasów zamachu smoleńskiego.

Wówczas to polski Kościół jawnie i tajnie współpracował zarówno z Kancelarią Prezydenta Bronisława Komorowskiego, jak i z Kancelarią Donalda Tuska w zorganizowanej akcji uciszania rosnącego buntu narodowego przeciw uzurpatorsko przejętej po zamachu smoleńskim władzy oraz prowadził prześladowania polskich kapłanów-patriotów protestujących przeciw rozszalałemu wówczas państwowemu bezprawiu i prześladowaniu polskich patriotów oraz smoleńskich whistleblowerów (demaskatorów).

Na podstawie m.in.: ekumenizm.pl/3droga.pl/telewizjarepublika.pl

Cała Polska ogląda z Dodą „Smoleńsk”. Premiera filmu 9 września

doda-smolensk

„Prawdę znają Amerykanie i pewnie służby innych krajów też. Fakt, że do teraz milczą, może oznaczać, że prawda o Smoleńsku nas przerazi…” („Smoleńsk”, reż. Antoni Krauze).

Smoleńsk jest fraktalem Katynia. Katyń i Smoleńsk to ta sama ręka. Ławrientij Beria był agentem brytyjskim. Jakie rodziny zarządzają Wielką Brytanią?…

TAW

*fot. instagram.com/dodaqueen

Rozpadają się instytucje kłamstwa smoleńskiego. Podobny los czeka i samo smoleńskie kłamstwo. Komentarz prof. Wiesława Biniendy do sprawy rozwiązania Zespołu Laska

zespol-laska

O czym świadczy rozwiązanie Zespołu Laska? Myślę, że świadczy to o klęsce strategii rządu Tuska i Kopacz opartej na przekonywaniu Polaków do kłamstwa przez funkcjonariuszy partii rządzącej pod przewodnictwem sowicie opłacanego Dr. Laska.

Przez cały okres swojej działalności w sprawie tragedii smoleńskiej ani razu nie było stać zespołu Laska na merytoryczną dyskusję twarzą w twarz z ekspertami Zespołu Parlamentarnego oraz naukowcami prezentującymi rzetelne wyniki badan naukowych w ramach trzech Konferencji Smoleńskich. Woleli działać za parawanem szczelnej ochrony medialnej zapewnionej przez media rządowe i monologowali do społeczeństwa, pozując na fachowców, nie mając ku temu żadnych podstaw poza nominacją polityczną.

Symbolem ich sposobu działania była próba przekonania ekspertów międzynarodowych na tegorocznej konferencji ISASI w Augsburgu w Niemczech do wersji zawartej w raporcie Millera. Prezentowali się na tej konferencji jako oficjalni przedstawiciele rządu warszawskiego, starając się dyskredytować rezultaty prac naukowych przeczące tezom i wnioskom raportu Millera. Niemniej już po pierwszym pytaniu zadanym przez Glenna Jorgensena przyznali, że nie mają wiedzy, aby odpowiedzieć na zadane pytanie i oddalili się w pospiechu. Tak więc od razu ponieśli klęskę w pierwszej bezpośredniej konfrontacji z niezależnym ekspertem.

Najwyższa pora, aby obecny rząd przestał opłacać z pieniędzy podatników strażników kłamstwa smoleńskiego.

Mam nadzieję, że już niedługo Państwo Polskie rozpocznie rzetelne badanie przyczyn tragedii smoleńskiej oraz podejmie poważne starania na arenie międzynarodowej o odzyskanie wszystkich bezpośrednich dowodów w tej sprawie znajdujących się w posiadaniu Rosji.

Prof. Wiesław Binienda

Wies³aw Binienda

 

 

 

wpolityce.pl

*Wiesław Kazimierz Binienda (ur. 1956) – naukowiec, profesor University of Akron, dziekan Wydziału Inżynierii Cywilnej (Department of Civil Engineering) w Kolegium Inżynierii (College of Engineering) University of Akron w Akron w stanie Ohio w Stanach Zjednoczonych (od 2003 roku). Redaktor naczelny kwartalnika naukowego „Journal of Aerospace Engineering” wydawanego przez American Society of Civil Engineers (ASCE). Współdyrektor Gas and Turbine Research and Testing Laboratory w University of Akron (od 2003 roku). Autor licznych publikacji naukowych (w roku 2012: 79 publikacji, indeks h wynoszący 8). Specjalizuje się w inżynierii materiałowej, metodach obliczeniowych w fizyce ciała stałego i ich zastosowaniach w lotnictwie i astronautyce (mechanika pękania materiałów złożonych, analiza elementów skończonych, analiza dynamiczna problemów udarowych, analiza zmęczeniowa, analiza związana z płynięciem materiałów). Laureat wielu nagród, w tym przyznawanych przez NASA (m.in. NASA „Turning Goals Into Reality Award” w 2004 roku za udział w badaniach dotyczących poprawy bezpieczeństwa w konstrukcjach silników odrzutowych, w tym silnika GEnx) i przez ASCE (m.in. „Outstanding Technical Contribution Award” w 2011 roku za wybitny wkład w badania inżynieryjne związane z astronautyką). W 2008 roku American Polish Engineering Association (APEA) uznało go za jednego z najbardziej zasłużonych naukowców amerykańskich polskiego pochodzenia. Doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy. Zaangażowany w ujawnianie rządowych kłamstw mających na celu mataczenie i ukrywanie przed opinią publiczną prawdy na temat zamachu smoleńskiego.

Piotr Wroński zdradza, co „służby” robiły po Zamachu Smoleńskim. Nic nie robiły. A jeśli już, to „zabezpieczały” (czytaj: wykradały) Tajny Aneks w Pałacu Prezydenckim

Wniosek, że zrobiono wszystko, by do katastrofy smoleńskiej doszło, jest jak najbardziej słuszny. Służby na całym świecie widzą to podobnie. Im więcej mija czasu, tym więcej mamy poszlak, które prowadzą w stronę hipotezy o zamachu – mówi Piotr Wroński, były oficer służb specjalnych, w rozmowie z Markiem Pyzą na łamach nowego wydania tygodnika „wSieci”.

Rozmówca Marka Pyzy zdradza m.in., co robił po otrzymaniu informacji o katastrofie smoleńskiej.

Chwyciłem za telefon. Byłem przekonany, że za moment pojadę do pracy. Z takim nastawieniem dzwonili też do mnie młodsi koledzy, podwładni. Ale nikt z przełożonych nie odbierał. Pojechałem do Agencji. Okazało się, że nikogo tam nie ma. Po paru godzinach wreszcie ktoś do mnie zadzwonił. Niestety ta nasza chorobliwa tajność zabrania mi powiedzieć, kto to był, bo dziś jest czynnym oficerem. (…) Zapytał: „O co ci chodzi, po co się dobijasz?”. Odpowiedziałem, że przecież doszło do ogromnej tragedii i chyba jest jasne, że obowiązuje jakiś stan podwyższonej gotowości. On na to: „Czyś ty zwariował? Masz wolny dzień, jest ładna pogoda, idź na spacer”. Zgłupiałem

— wspomina były oficer służb specjalnych. Ujawnia, że tego dnia również w ABW działo się podobnie:

Zadzwonił do mnie kolega z ABW, zdziwiony, że u nich właściwie też nic się nie dzieje. Później usłyszałem — mogę to traktować wyłącznie jako ustną relację nieoficjalną, czyli formalnie plotkę — że

jedyną grupą postawioną na nogi w ABW była grupa realizacyjna, która spieszyła zabezpieczać Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

Piotr Wroński podkreśla, że według procedur obowiązujących w 2010 r. w ABW, powinien on zostać postawiony w stan gotowości.

Jeżeli mamy nadzwyczajną sytuację, a taką jest tragiczna śmierć prezydenta i 95 towarzyszących mu nietuzinkowych osób, to każda służba na świecie zakłada, że doszło do zamachu. Nieważne, co rzeczywiście się stało. Proszę sobie wyobrazić, że po 11 września Amerykanie powołali kilka grup operacyjnych, w których bardzo długo rozważano, czy jednak nie doszło do wypadku, wbrew wszystkim dowodom. Taki jest sens działania specsłużb. Po ataku na WTC działania operacyjne były wszczęte chyba w każdej ambasadzie amerykańskiej na świecie. Widziałem, jak 11 września zaczęli się zachowywać oficerowie CIA i FBI w Londynie. W stan gotowości postawiono całą ambasadę.

Rozmówca Marka Pyzy zwraca również uwagę na próby ośmieszania w mediach śp. Prezydenta i osób, które zgłaszały wszelkiego rodzaju wątpliwości dotyczące przyczyny katastrofy.

Mówiąc o zamachu, nie wyrażam swoich prywatnych poglądów. Analizuję dostępne informacje. Pamiętajmy też, że katastrofy nie trzeba powodować wybuchem. Można stworzyć takie okoliczności, które doprowadzą do tragedii. Od zmęczonej załogi, przez nieaktualne mapy podejścia, złą prognozę pogody, po nieprzygotowane lotnisko i „odpowiednią” obsługę na wieży. Nie potrafię zrozumieć, jak można było pozwolić, by ta „wieża” tak funkcjonowała. Trudno myśleć, by nie było to zorganizowane specjalnie.

Piotr Wroński, były esbek, a potem oficer służb III RP, był gościem programu „W Punkt” w Telewizji Republika. Mówił w nim m.in., co działo się w Agencji Wywiadu 10 kwietnia 2010 roku. Pytany, dlaczego dopiero po pięciu latach wraca do tragedii smoleńskiej, wyjaśniał, że jako czynny funkcjonariusz kierował się lojalnością wobec instytucji i wielu swoich współpracowników. „Moje ujawnienie mogło zaszkodzić innym pracownikom” – podkreślił. „Ale mówię o tym teraz nie dlatego, że Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie, a PiS jest bliskie wygrania wyborów parlamentarnych” – mówił. Tłumaczył, że chciał mówić o tym wcześniej, jednak „odbijał się od drzwi”.

Byłem traktowany jako prowokator. Nie miałem komu tego powiedzieć. Dopiero teraz Marek Pyza zdecydował się na rozmowę ze mną

– podkreślił. Dodał, że wielu funkcjonariuszy służb „dziwiło i dziwi się dotąd”, gdy mówi o tym, co działo się w służbach po 10 kwietnia.

Odnosząc się do sytuacji w ABW, Wroński zaznacza, że jest to instytucja zmilitaryzowana, w której podległość jest niemal feudalna. „Jeśli nie ma impulsu z góry, to nic się nie robi” – dodał. Zaznaczył, że według jego wiedzy, po 10 kwietnia nie działo się w ABW nic, nie powstał również żaden zespół, który zająłby się tragedią.

„Być może jakiś zespół powstał, ale ja bym prosił o ujawnienie tego” – zaznaczył.

Wroński wskazał, że czas przestać zasłaniać się dobrem służb, bowiem trzeba wyjaśnić, dlaczego służby działały tak, a nie inaczej, po 10 kwietnia. W jego ocenie zasłanianie się dobrem służb „jest wprost wyjęte z okresu, kiedy służy były zbrojnym ramieniem partii”. Dodał, że dobro państwa wymaga tego, aby takie informacje zostały ujawnione.

Chciałbym powiedzieć, że czas przestać się zasłaniać i powiedzieć co się wówczas zrobiło. Jeśli nic się nie zrobiło, to dlaczego? Mnie nie chodzi o nazwiska, kryptonimy uruchomionych źródeł, ale o procedury, które uruchomiono

– mówił. Tłumaczył, że jest to normalna procedura. Jako przykład podał służby specjalne USA, które po 11 września ujawniły swoje działania i poinformowały o popełnionych błędach. Czy Polskę stać na taki audyt i raport? Do tego niezbędne zdaje się są zmiany polityczne.

Do sprawy odniósł się na antenie TV Republika także Bogdan Święczkowski. W ocenie byłego szefa ABW tak ogromne zaniedbania powinny być karane więzieniem. „Minęło 5 lat od katastrofy smoleńskiej. Może się zdarzyć tak, że sprawy te ulegną przedawnieniu” – mówił.

Święczkowski podkreślił, że sytuacja w której dochodzi do katastrofy z udziałem prezydenta i wielu innych ważnych osób w państwie, i nie ogłasza się w służbach stanu alarmowego, jest czymś przerażającym. Jak mówił, fakt, że nie uruchomiona została w tym czasie agentura, świadczy o świadomych zaniechaniach.

„Teraz należy tylko zadać pytanie: z jakich powodów? Czy te osoby uczestniczyły w grupie osób, które robiły wszystko, żeby sabotować wizytę prezydenta, czy ma tu zastosowanie ta najbardziej spiskowa teoria, że świadomie lub nie uczestniczyli w doprowadzeniu do śmierci prezydenta” – mówił.

(ez, Slaw, stefczyk.info, wolnemedia.net)

WolneMedia.net

 

Ilu współczesnych twórców kultury polskiej ma odwagę publicznie zaprotestować przeciwko draństwom i zbrodniom antypolskiego obozu władzy? Pisarz Jarosław Marek Rymkiewicz nigdy „nie szedł za radą występnych i nie zasiadał w gronie szyderców”…

jaroslaw marek rymkiewicz

Wczoraj Jarosław Marek Rymkiewicz został wyróżniony podczas 8. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Jednak nagrody tej polski poeta nie przyjął, uzasadniając to zachowaniem prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz po śmierci polskiej delegacji pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. Wysokość nagrody, z której zrezygnował Rymkiewicz to 100 tysięcy złotych.

Wypisuję się z tego państwa, to nie jest moje państwo, nie chcę mieć z nim nic wspólnego – oświadczył w rozmowie z Joanną Lichocką na antenie telewizji Republika. To jest państwo niewolników Rosji i Niemiec. Państwo wolnych Polaków jest w naszych marzeniach – tłumaczył.

„Dziękuję jurorom za uznanie dla mojej twórczości. Nie przyjmuję tej nagrody.

Nie chcę i nie mogę być laureatem nagrody, której patronuje Hanna Gronkiewicz-Waltz – ze względu na jej postępowanie po zamachu w Smoleńsku”

– napisał Jarosław Marek Rymkiewicz w swoim oświadczeniu.

W 2013 r. na łamach tygodnika „Gazeta Polska” opublikowano po raz pierwszy wiersz poety poświęcony śmierci polskiej delegacji na lotnisku pod Smoleńskiem.

KREW

Krew rozlepiona na afiszach
Krew na chodnikach i na ścianach
Krew – jak poranna wtedy cisza
Krew – czarne plamy na ekranach

Krew na kamiennych szarych płytach
Na białych rękawiczkach Tuska
Krew która o nic was nie pyta
Krew jak złamana w sadzie brzózka

I jak na polach polne maki
I nad polami białe chmury
Jak narodowi dane znaki
Oni wznosili się do góry

Krew na fotelach tupolewa
Zmywana szlauchem o świtaniu
Jeszcze wam ona pieśń zaśpiewa
To będzie pieśń o zmartwychwstaniu

18 października 2013 r.

http://niezalezna.pl/66404-rymkiewicz-nie-przyjal-nagrody-od-gronkiewicz-waltz-powod-jej-postepowanie-po-smolensku

Polak jest istotą wolną. Nie ma innego Polaka niż wolny. Polak, jeśli zapomina o tym, że musi być wolny, z definicji Polakiem być przestaje. Można chodzić na kompromisy z rzeczywistością będąc Niemcem, Rosjaninem, ale Polak nie może. Rafał Ziemkiewicz o Jarosławie Marku Rymkiewiczu:

Twórcy kultury polskiej wobec opresji Systemu we współczesnej polityce, kulturze i życiu społecznym:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/10/26/polacy-zyja-pod-okupacja-peerelczykow-ktorzy-wystepuja-w-roli-nadzorcow-prl-bis-marek-baterowicz/

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/10/06/marcin-swietlicki-odmawia-nominacji-do-nike/

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/09/16/z-cyklu-mainstream-sie-budzi-jerzy-hoffman-o-usuwaniu-historii-ze-szkol-jesli-to-sie-nie-zmieni-to-biada-nam/

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/10/30/z-cyklu-mainstream-sie-budzi-kazik-staszewski-zabiera-glos-w-sprawie-branki-szesciolatkow-w-jasyr/

 

Jürgen Roth: Smoleńsk jest elementem polityki kłamstw

Jürgen Roth

Uważam, że prawda o Smoleńsku nigdy nie wyjdzie na jaw. Będziemy mieli tylko tyle poszlak, wskazówek i informacji, by móc stwierdzić, że to nie była zwykła katastrofa, ale szczegóły sprawy, cała prawda nie wyjdzie i nie może wyjść na jaw – mówi Jürgen Roth, najsłynniejszy dziennikarz śledczy Niemiec, w rozmowie z Olgą Doleśniak-Harczuk.

Niezalezna.pl: Federalna Służba Wywiadowcza (BND) odcięła się oficjalnie od Pańskich ustaleń dotyczących notatki BND, w której Pana zdaniem wyraźnie twierdzono, że w Smoleńsku nie doszło do wypadku, ale do zamachu. „Nie twierdziliśmy, że w Smoleńsku doszło do zamachu” – głosi oficjalny komunikat. Dziwi Pana ta reakcja BND?

Jürgen Roth: – Jeżeli się zdziwiłem, to tym, że w ogóle zareagowano. Problem tkwi gdzie indziej. Cała postawa BND w tej sprawie nie świadczy najlepiej o jakości jej kierownictwa.

Jeżeli są przedstawiane wiarygodne raporty źródłowe, a przełożeni się tym nie zajmują, to nie jest dobrze. Świadczy to również o tym, że BND, idąc w zaparte, działa wg klucza politycznego. Dla mnie nic się nie zmienia. Istnieją bowiem dwa wysoce wiarygodne źródła dostarczone przez współpracownika BND, które mówią coś zupełnie przeciwnego do oficjalnego stanowiska BND. Ten współpracownik napisał raport i przekazał go następnie swoim przełożonym, a co oni z tym później zrobili, to już inna historia.

Czyli wracamy do „wiary w wiadomości zdementowane”…

– Cóż, to jest za każdym razem kwestia polityki uprawianej przez konkretne kierownictwo BND. Mechanizm, zgodnie z którym albo się coś analizuje, albo zostawia. Jeżeli źródła nie pasują do koncepcji sprawującego władzę rządu, to się je najzwyczajniej odkłada na bok. Jeżeli pasują – podlegają odpowiedniej ocenie i analizie. Zasadniczym problemem jest więc upolitycznienie. Jeżeli BND twierdzi nagle na przykład, że od początku wiedziała, iż w Smoleńsku doszło do zwykłego wypadku, to brakuje mi po prostu słów.

Reakcja BND jest odzwierciedleniem podejścia do katastrofy smoleńskiej Berlina?

– Nie mnie to oceniać, to by była czysta spekulacja.

Ale przecież mamy tu ewidentnie do czynienia z pewną grą, powiedzmy „realpolityczną”.

– To oczywiste, że chodzi głównie o Realpolitik.

I wyjście na jaw pewnych spraw byłoby pewnie problematyczne nie tylko dla rządu w Berlinie, ale i dla tego w Warszawie.

W mojej książce, która ukaże się 8 kwietnia [„Verschlussakte S” – „Zamknięte Akta S”] nie koncentruję się wyłącznie na katastrofie smoleńskiej, ale na polityce kłamstw generalnie, Smoleńsk jest jednym z elementów tej układanki.

Poza tym należy spojrzeć na sprawę z jeszcze innej strony, relacje między kanclerz Angelą Merkel i Donaldem Tuskiem są bardzo dobre, nie sądzę, by ktoś chciał ryzykować, aby za sprawą jakichś przypuszczeń prowokować ich nadwerężenie.

Chce Pan powiedzieć, że ujawnienie prawdy o Smoleńsku zaważyłoby na dalszych relacjach Merkel–Tusk?

– To nie tak, ja przede wszystkim uważam, że prawda o Smoleńsku nigdy nie wyjdzie na jaw. Będziemy mieli tylko tyle poszlak, wskazówek i informacji, by móc stwierdzić, że to nie była zwykła katastrofa, ale szczegóły sprawy, cała prawda nie wyjdzie i nie może wyjść na jaw.

Już w godzinę po opublikowaniu stanowiska BND usłyszałam, że to podważa Pańską wiarygodność jako dziennikarza śledczego. Co Pan na to?

– Co za absurd. To nie ma nic do rzeczy. Powiem więcej – ten komunikat jeszcze wzmacnia to, co ukaże się w mojej książce, ale z pewnością nie zaszkodzi mojemu dobremu imieniu jako dziennikarza śledczego i pisarza.

Niezalezna.pl