Odchodzi stary świat, umierają starzy bogowie, stara nauka na śmietniku – podobnie jak nasza obecna już za kilka lat

Książki naukowe wylądowały na śmietniku (fot. Pani Izabela/Gazeta.pl)
Odchodzi stary świat, umierają starzy bogowie, stara nauka na śmietniku – podobnie jak nasza obecna już za kilka lat. Pani Izabela, idąc we wtorek rano ulicą Rydygiera, zauważyła, że pracownicy Instytutu Chemii Przemysłowej wynoszą książki i wyrzucają je do wielkiego kontenera na śmieci. Przejęta opisała sprawę na Facebooku.

Wykonana przez panią Izabelę fotografia jest niezłym materiałem do medytacji w tak melancholijnym dniu, jak dzisiaj.

Tak, odchodzi stary świat, umierają starzy bogowie, stara nauka na śmietniku – podobnie jak nasza obecna już za kilka lat… Współczesna nauka jest bowiem religią: ktoś każe nam w coś uwierzyć, przyjąć jakiś dogmat na wiarę. A wszystkie współczesne naukowe dogmaty są niczym więcej niż elementem strategii kontroli umysłu (mind control) zbiorowego populacji współczesnych Ziemian.

Nieprawdziwy bowiem jest:

  • naukowy dogmat o Wielkim Wybuchu,
  • naukowy dogmat teorii ewolucji wg Darwina,
  • naukowy dogmat o determinizmie genetycznym, i wreszcie najnowszy…
  • naukowy dogmat o tak zwanym globalnym ociepleniu.

O naukowym dogmacie w archeologii: o mitycznych wędrówkach ludów oraz centralnej roli Celtów w rozwoju Słowian już nawet nie będę wspominał, by się nie denerwować 😉

Odchodzi stary świat, umierają starzy bogowie, stara nauka na śmietniku – podobnie jak nasza obecna już za kilka lat…

TAW

Reklamy

Zapomnij o jakiejkolwiek zmianie na lepsze, jeśli sam nie ruszysz wreszcie dupy

Jeżeli tylko OCZEKUJESZ, zapomnij o jakiejkolwiek zmianie na lepsze. Świat na lepsze się nie zmieni, dopóki ty sam nie ruszysz wreszcie dupy. Fizyka kwantowa udowadnia bowiem, że cały świat, to ty sam.

Jeśli tylko OCZEKUJESZ, zapomnij o jakiejkolwiek zmianie na lepsze. Świat na lepsze się nie zmieni, dopóki ty sam nie ruszysz się wreszcie z miejsca. Fizyka kwantowa udowadnia bowiem, że cały świat, to ty sam. Dopóki nie dokonasz zmian w sobie – żadna pozytywna zmiana nie przejawi się w twoim świecie. Świat zewnętrzny nie jest niczym więcej, jak twoim własnym odbiciem. Tak to działa.

Tylko popatrz, od tylu już dziesięcioleci oczekujesz pozytywnej zmiany, a ona się nie przejawia. Dlaczego? Bo się zaniedbałeś, bo zapomniałeś o swoim wnętrzu, bo zastygłeś, bo ostygłeś, bo się wypaliłeś. Dopóki sam w swoim własnym życiu nie odzyskasz swojej przyRODzonej osobistej Mocy – żadna pozytywna zmiana dla Ciebie w świecie zewnętrznym się nie dokona. To znaczy zmiany pozytywne nastąpią, ale nadal nie będą dotyczyły ciebie osobiście. A dowód na powyższe masz w postaci swojego obecnego życia. Jesteś z niego naprawdę zadowolony? W świecie zewnętrznym tyle czasu minęło, tyle zmian się dokonało – i co?, ma to jakieś przełożenie na twoje własne życie?

Najpierw

musisz więc

odzyskać

swoją

osobistą

Moc,

gdyż

„każda dusza, która się podnosi, dźwiga świat” (Élisabeth Arrighi Leseur).

TAW

Gdzieś nad tęczą, wysoko, fruwają niebieskie ptaki i marzenia, które się spełniają…

<https://youtu.be/V1bFr2SWP1I

Śpiewa Israel „Iz” Kamakawiwo’ole (1959–1997)

Over the Rainbow

Gdzieś nad tęczą, wysoko,
są marzenia, o których śniłeś kiedyś w kołysankach.
Gdzieś nad tęczą latają niebieskie ptaki
i marzenia o których śniłeś,
marzenia naprawdę się spełniają.

Któregoś dnia poproszę gwiazdy,
bym obudził się tam, gdzie chmury będą już daleko za mną,
tam, gdzie problemy rozpływają się jak cytrynowe cukierki,
wysoko ponad kominami.
Tam mnie znajdziesz.

Gdzieś nad tęczą latają niebieskie ptaki
i marzenia, na które się odważyłeś,
dlaczego, och, dlaczego nie mogę?

Widzę drzewa zielone i czerwone róże też.
Oglądam je, jak rozkwitają dla mnie i dla Ciebie,
i tak sobie myślę,
jaki piękny jest świat.

Widzę błękit nieba i biel chmur,
i jasność dnia.
Lubię ciemność
i myślę sobie,
jaki piękny jest świat.

Kolory tęczy tak piękne są na niebie,
są też na twarzach ludzi, którzy przechodzą obok.
Widzę przyjaciół ściskających sobie dłonie, śpiewających „Jak się masz?”
Oni naprawdę mówią „kocham cię”.

Słyszę, jak dzieci płaczą i patrzę, jak dorastają.
One nauczą się znacznie więcej, niż my się dowiemy.
I tak sobie myślę, jaki piękny jest świat.

Któregoś dnia poproszę gwiazdy,
bym obudził się tam, gdzie chmury będą już daleko za mną,
tam, gdzie problemy rozpływają się jak cytrynowe cukierki,
wysoko ponad kominami.
Tam mnie znajdziesz.

Och, gdzieś nad tęczą wysoko…
I marzenia, na które się odważyłeś,
więc dlaczego, och, dlaczego nie mogę?

tekst: Edgar Yipsel „Yip” Harburg
kompozytor: Harold Arlen

Kulisy śmierci Jana Pawła I – dr Paul L. Williams

Jan Paweł I w towarzystwie premiera Watykanu, kard. Jeana-Marie Villota
Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem (Ew. Mateusza 23, 33-35, Biblia Tysiąclecia).

Przed swoją śmiercią Paweł VI wystawił Kolegium Kardynalskie na ciężką próbę. Wydane przez niego przepisy określające zasady wyłaniania nowego następcy Chrystusa czyniły proces wyboru tak wyczerpującym, jak to tylko możliwe. Chcąc zapobiec wnoszeniu na konklawe urządzeń podsłuchowych, papież polecił, by wszyscy jego uczestnicy pod groźbą ekskomuniki złożyli uroczystą przysięgę, że nie wyjawią nikomu wyników głosowań i nie będą ich omawiać z innymi książętami Kościoła. Na wypadek, gdyby któryś z osiemdziesięcioletnich dygnitarzy chciał się jednak wymknąć z obrad, wszystkich wejść do Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie odbywało się konklawe, i wszystkich jej okien pilnowali członkowie Gwardii Szwajcarskiej.

Continue reading „Kulisy śmierci Jana Pawła I – dr Paul L. Williams”