Wychodząc poza osądy. Medytacja Berta Hellingera

sunset-crowd

WYCHODZĄC POZA OSĄDY

Zamknij oczy

i wyobraź sobie teraz wszystkich tych,

których osądzasz,

ponad których się wynosisz,

przed którymi uzurpujesz sobie większe prawa,

którym chcesz coś za wszelką cenę udowodnić,

którzy według ciebie powinni być tacy, co ty sam uznasz dla nich, za najlepsze.

 

Teraz stań naprzeciwko nich,

patrz spokojnie w ich oczy

i tylko bądź, bądź w pełni świadomy/a tego spotkania.

 

Potem ustaw się tak, abyś stał/a wśród nich.

Ramię w ramię. Serce obok serca.

Oddychając jednym oddechem.

 

Patrz tak długo, aż zobaczysz w oddali Światło.

Jasne i promienne Światło, które otacza Was w równym stopniu.

 

Wraz z oddechem powiedz każdemu,

rozglądając się uważnie,

nikogo nie pomijając:

 

w obliczu tego Światła lśnimy dokładnie tak samo.

 

Ty lśnisz tak, jak ja.

Ja lśnię tak, jak Ty.

 

Jak teraz mają się Twoje osądy?

 

Jak wynoszenie się ponad?

 

Co z Twoją uzurpacją?

 

Gdzie jest potrzeba zmieniania innych?

 

Kim właśnie stałeś się Ty sam?

 

Bert Hellinger

BHellinger

 

 

 

 

Opracowanie i tłumaczenie: Anna Choińska

Infekcja destrukcyjnymi energoinformacyjnymi programami z przestrzeni innych istot oraz moc leczącego i ochronnego Błogosławieństwa Rodu

ustawienia-rodzin

Witaj! Bardzo długo nie pisałam. Jak wiesz, dziś jest dzień szczególny – Dzień Niepodległości, ale ta szczególność jest głębsza, ponieważ dziś również jest nów – nów w Skorpionie. Ponieważ „Nów w Skorpionie, to jeden z najmocniejszych nowiów, czas kiedy temat śmierci i odrodzenia staje się szczególnie znaczący” – jak pisze moja ulubiona internetowa astrolożka Maria Moonset.

Dlatego właśnie dziś pragnę Cię zainspirować do przyjrzenia się bliżej wolności i jej braku w Tobie, Twej przestrzeni, w Twoim świecie…, a chyba najlepiej inspiruje przykład własny, więc jeśli masz chwilę, przeczytaj:

Kiedyś myślałam, że „Istnieją tylko te ograniczenia, które sami dla siebie stwarzamy”. To piękne hasło, na pewien sposób prawdziwe. Jednak dziś już wiem, że dla większości z nas jest to nieprawda, ponieważ przeważająca część naszych obciążeń i ograniczeń, to nie te, które sami dla siebie stwarzamy, a te, które dostajemy od innych pod postacią kodów i energoinformacyjnych programów. I o zgrozo, przeważnie nie mamy o tym bladego pojęcia, dzieje się to na poziomach nieświadomych.

Jakiś czas temu posprzeczałam się z pewnym, zupełnie obcym mi człowiekiem. Zarzucał mi, że interesują mnie tylko pieniądze, odczułam to jako niesprawiedliwe i krzywdzące twierdzenie, ponieważ większość swoich działań robiłam wolontaryjnie. Mijał czas, ja zapomniałam o tej rozmowie. Jednak dopiero z perspektywy dzisiaj, wiem, że coś się zmieniło. Zaczęłam rzadziej do Was pisać, zaczęłam tworzyć mniej artykułów, zaprzestałam prowadzić warsztaty, a nawet rzadziej zaczęły odbywać się Wieczory z Medytacją, które tak kocham, a które pomogły już tak wielkiej liczbie osób. Wtedy tego nie widziałam, skupiłam się na dalszej nauce, ale już mniej dzieliłam się wiedzą, która jest we mnie. Bardziej również skupiłam się na mojej drugiej pracy, bo przecież każdy z nas ma rachunki do płacenia.

Kilka dni temu „przypadek” chciał, że znów wymieniłam kilka słów z tym samym człowiekiem, już w trzecim zdaniu użył dokładnie tego samego sformułowania, co przed laty „bo ty tylko myślisz o pieniądzach”, a mnie olśniło – facet sprzedał mi program energoinformacyjny, który tkwił w mojej strukturze prawie 2 lata. Nieświadomie tak przejęłam się tym, że ktoś mi coś takiego zarzuca, że wpuściłam program przez moją osłabioną w tamtym momencie strukturę. Niby błaha rozmowa, a skutek przerażający, bo w efekcie ograniczyłam to, co naturalnie zawsze płynęło przeze mnie – Wiedza, zaczęłam ten strumień zatrzymywać w sobie, a to niezgodne z naturą strumienia Wiedzy. Ponieważ nie ma nauczyciela ani nie ma ucznia – jest tylko pamiętanie (Kodeks Jedi).

Więc dziś nie zatrzymam strumienia dla siebie, wysyłam go do Ciebie, a Ty przekaż to dalej.

Wiadomość brzmi:

Póki masz słabą strukturę energetyczną, będą przyklejać się do Ciebie programy od innych ludzi i istot niefizycznych. Można to nazwać złym okiem, zło-rzeczeniem. Jest tego cała masa. Programy te i struktury energoinformacyjne wnikają w naszą przestrzeń ciał niefizycznych i materializują się. To wcale nie są nasze ograniczenia, które sami sobie stwarzamy. Dostaliśmy je od innych – póki energetyczna struktura jest słaba.

Jak ją wzmocnić? Zasada jest prosta – stechnokratyzowany świat niszczy naszą energetyczną strukturę, PrzyRoda odbudowuje naszą energetyczną strukturę – wie to chyba każdy, kto był kiedykolwiek w prawdziwym lesie.

Jest wiele rzeczy, które można robić, aby wzmocnić swoją energetyczną strukturę. Sporo tych sposobów już jest opisane na stronach Instytutu Arete, ale też będę dopisywać nowe. Natomiast dziś pragnę się z Tobą podzielić praktyką najsilniejszą. Praktyką, która pozwala na całkowitą i pełną ochronę przed energoinformacyjnymi programami, które wysyłają nam inni. Ta praktyka ma również wiele głębszych znaczeń, nie tylko daje najsilniejszą ochronę, ale też przebudowuje i dostraja strukturę energetyczną człowieka do przyRodzonej jemu wibracji – mężczyźni stają się bardziej mężczyznami, a kobiety bardziej kobietami, a tego nam bardzo w dzisiejszych czasach trzeba. Ta praktyka to:

Błogosławieństwo Ojców i Matek

Medytacja z wolnością

Medytacja z Wolnością

Dziś również, jeśli dysponujesz godziną czasu wieczorem i jesteś w Warszawie lub okolicach, zapraszam Cię na wspólną medytację – Medytację Wolności.

Spotykamy się w środę (11.11, godz. 20.00)

w Good Life Academy  (Warszawa , ul. Paryska 6/8)

To będzie bardzo silna medytacja – z racji wyżej wspomnianego nowiu w Skorpionie, który pomaga usunąć stare blokady – pomaga umrzeć temu, co stare i narodzić się na nowo – jak Feniks z popiołów.

Medytację poprzedzimy rytuałem Błogosławieństwa Ojców i Matek. Nauczę Was techniki wizualizacyjnej, wyzwalającej z okowów programów, które dostajemy od innych i tych, które już mamy. I tradycyjnie będziemy wizualizować wolność w naszym kraju i na całej Ziemi.

Kliknij po więcej szczegółów: TUTAJ

A tu jest bezpośredni link do materiału z tą praktyką Błogosławieństwa Ojców i Matek na youtube:

Pozdrawiam i do zobaczenia
Monika Burzyńska

Instytut Arete

instytutarete.pl

Znajdź nas w sieci:

Facebook

Karma nie istnieje. System czakr nie istnieje. UE to diabeł dla Polski. Nowy rok rozpoczynamy od burzenia mitów z Moniką i Jarkiem Jakubczakami :-)

jakubcz

Link do audycji: http://porozmawiajmy.tv/wiele-drog-do-wolnosci-monika-i-jarek-jakubczak/

[Uwaga! W 2. i 3. minucie materiału mogą wystąpić zakłócenia odtwarzania, trzeba wówczas przewinąć kilka minut do przodu.]

Monika i Jarek Jakubczak są twórcami metody Droga do Wolności. Oto kilka wątków rozmowy z nimi:

  • czym jest metoda Droga do Wolności
  • czy z biorobota można zrobić człowieka
  • dlaczego nie naprawiamy ludzi
  • rodzaje programów w ludziach
  • czy ludzie dojrzeli do tego, by samodzielnie pracować nad sobą
  • terapia z czystą świadomością
  • bierny opór przed zmianą
  • komunikacja z własnym wnętrzem – pantomima duszy
  • jak wykrywać programy w sobie
  • jak pracować z lękiem
  • uzdrawianie związków
  • jak naprawić „wredną żonę”
  • relacja z pieniędzmi
  • wszystko jest doświadczeniem
  • kto może obniżyć naszą wibrację
  • medytacja plastra miodu
  • czy karma istnieje?
  • co z tymi czakramami?
  • o odlotach do 5. wymiaru
  • uzależnienie od „duchowości” i inne ucieczki od życia
  • wróżba dotycząca wejścia Polski do UE

www.MetodaDDW.pl

Blog Moniki Jakubczak: Zmiany-2012.blogspot.com

Jak Matka Ziemia uzdrawia konflikty…

Mother_Earth caitlin taylor

Jeśli pokochamy i obdarzymy szacunkiem naszą Ziemię, to okaże się, że Ona wciąż potrafi uzdrawiać i doradzać, kierując naszymi krokami i rozwiązując za nas nawet najtrudniejsze problemy. Do tego potrzebna jest pradawna szamańska postawa, pełna szacunku i umiłowania Ziemi jako naszej Matki.

O tym jak bardzo oddaliliśmy się od takiej postawy, amerykańscy Indianie wiedzieli już z dawno temu obserwując zachowanie białego człowieka. Oto fragment przemowy, jaką przed ponad 150 laty wódz Indian Seattle wygłosił do swoich współplemieńców:

„Wielki Wódz w Waszyngtonie zawiadamia nas, iż życzy sobie kupić nasz kraj. Przemyślimy jego propozycję, bo wiemy, że jeśli ziemi nie sprzedamy, przyjdzie Biały Człowiek z bronią i zagrabi ten kraj. Ale jak można handlować niebem czy ciepłem ziemi? Jeśli my nie posiadamy ani chłodu powietrza, ani blasku wody, to jak wy możecie to od nas kupić? Każda połać tej ziemi jest dla mojego narodu święta, każda błyszcząca igła jodły, piaszczysty brzeg, mgła w ciemnych lasach, brzęczący owad – wszystko to jest święte: w myślach i w działaniach mojego narodu. Sok płynący w drzewach nosi w sobie wspomnienie Czerwonego Człowieka. My jesteśmy cząstką Ziemi i ona jest cząstką nas. Pachnące kwiaty to nasze siostry; sarna, koń, wielki orzeł, to nasi bracia. Skaliste góry, soczyste łąki, ciepło ciała kucyka i człowiek, wszystko to należy do jednej rodziny.

600full (2)

Jeżeli sprzedamy wam ten kraj, musicie wiedzieć, że jest on święty i uczyć wasze dzieci, że każdy duch odbijający się w czystych wodach jezior opowiada o wydarzeniach i tradycjach naszego narodu. Szmer wody jest głosem naszych praojców. Rzeki są naszymi braćmi; to one gaszą nasze pragnienie, dźwigają łodzie i żywią nasze dzieci. Jeżeli sprzedamy nasz kraj, to musicie o tym pamiętać i uczyć wasze dzieci:

rzeki są naszymi braćmi i waszymi. Odtąd musicie je szanować tak samo jak każdego innego brata. W miastach Białych brakuje ciszy. Nie ma takiego miejsca, gdzie można by słuchać, jak rozwijają się liście wiosną, jak brzęczą owady. Ale może to tylko dlatego, że jestem dziki i nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć. Miejski łoskot jest zniewagą dla uszu. Co to za życie, gdy nie można usłyszeć głosu samotnego lelka albo nocnego kumkania żab w stawie?”.

earth92

Po wysłuchaniu tej przemowy sprzed 150 lat możemy zadać sobie pytanie: czy coś się zmieniło od tamtych czasów? W pewnym stopniu na pewno tak. Mamy większą świadomość ekologiczną, segregujemy śmieci, powoli zaczynamy oszczędzać energię oraz zasoby Ziemi. Ale czy w głębi nas zmieniają się nasze uczucia do planety? Ostatnio miałem okazję posłuchać aborygeńskiego strażnika pradawnych tradycji, Boba Randalla, który opowiadał, czym dla Aborygenów jest Ziemia.

„Żyliśmy na Ziemi jak ludzie ziemi i to był nasz naturalny sposób życia – być częścią tych wszystkich dobrodziejstw. Nic nie było czymś różnym od ciebie. Jeśli żyjesz, to łączysz się ze wszystkim, co żywe, stajesz się jednością z tym. I tak byliśmy wychowywani w dzieciństwie. Posiadanie ziemi było dla nas czymś całkowicie innym od tego, jak rozumieli to Anglicy. My nie byliśmy właścicielami ziemi, zamiast tego byliśmy własnością Ziemi, należeliśmy do Niej.

600full-my-profile

Wszystko, co posiada ciało, kiedyś umrze, ale Ziemia będzie nadal istnieć. I dlatego powinniśmy się o nią troszczyć, tak jak troszczymy się o nasze matki. Troska o Ziemię i obdarzanie jej bezwarunkową miłością oraz poczucie jedności z Nią określamy słowem Kanyini. Możesz to poczuć, gdy czujesz się dobrze na jakimś terenie, wówczas jest to tak, jakbyś mieszkał razem z rodziną, bo to co widzisz, wszystko, co żyje, faktycznie jest twoją rodziną, rośniesz i żyjesz wraz z nią. I wtedy nigdy nie poczujesz się samotny. To jest niemożliwe, bo ze wszystkich stron otacza cię rodzina, od ziemi pod stopami do wysokich drzew. To piękny sposób życia. Nikogo na zewnątrz nie wypychasz, a zamiast tego wszystkich zapraszasz do środka.

Dla nas wszystko, co powstało i co nas otacza, jest doskonałe od samego początku, a więc po prostu stań się częścią tego. Wówczas poczucie pełnego zrozumienia tego, kim naprawdę jesteś, okazuje się wspaniałym doświadczeniem. To coś tak pięknego, że nie zamieniłbym tego odczucia na nic. To dlatego mieszkam obok świętej góry Uluru. Mam wielkie szczęście”.

Earth-Mother

Czy pradawna wiedza o Ziemi może nadal pomagać ludziom żyjącym teraz w Europie? Okazuje się, że tak. Oto przykład: pewnego razu przyszły do mnie dwie siostry – posunięte już w latach panie, które zażarcie walczyły o spadek, a właściwie o prawa do ziemi po śmierci rodziców. Przez wiele lat siostry nie mogły dojść do porozumienia, kierowały kolejne pozwy do sądu, kłóciły się, a nawet kilka razy doszło pomiędzy nimi do rękoczynów. Ziemia wraz z niezamieszkanym domem dziczała, a wszyscy w rodzinie oraz w sąsiedztwie stracili nadzieję na rozwiązanie tego konfliktu. W końcu siostry trafiły do mnie, bo dowiedziały się, że zajmuję się również pracą z konfliktami.

600full

Na samym początku spytałem, o co chodzi – i wówczas wszystko zaczęło się od nowa. Nie ma sensu opisywać szczegółów sporu, ważne, że w pewnej chwili obie wykrzyczały do siebie groźbę: „zabiję cię”. Wtedy wpadłem na pomysł, że może jest za tym głębsza mądrość i powiedziałem: „dlaczego by faktycznie, choćby na chwilę nie umrzeć?”. Kobiety były zaskoczone, a ja szybko zaproponowałem, żeby umarły „na niby”, czyli przez chwilę poudawały, że faktycznie pozabijały się nawzajem. Ponieważ i tak nic innego im nie pozostawało, postanowiły spróbować i wkrótce obie leżały na dywanie, udając martwe i zakopane dwa metry pod ziemią. Poprosiłem, żeby wczuły się w tę sytuację i zaczęły mówić tak, jakby były zakopanymi w ziemi martwymi osobami.

600full (1)

„Ach, nie żyję. Co za ulga. Kiedy tu leżę, w głębi ziemi, czuję grunt, po którym chodziłyśmy i który zawsze nas jednoczył. Kiedy żyłam, ciągle widziałam to, co nas różni, ale teraz widzę, że obie powstałyśmy z tego samego prochu” – powiedział duch jednej z nich. „Tak, to zdumiewające – odrzekł drugi „duch” – dobrze mi tutaj. Nigdy nie przypuszczałam, że mogę być z tobą w tak bliskim związku. Teraz widzę, że obie jesteśmy dziećmi tej samej Matki Ziemi”.

600full-my-profile (1)

Wówczas znowu odezwała się pierwsza z sióstr: „Strasznie mi smutno, że przez całe życie nie potrafiłam zauważyć jak wiele nas łączy. Wiem, że są pomiędzy nami różnice, ale wiem także, że istnieje też coś wspólnego, głęboko ludzkiego”. „Tak – przytaknęła druga siostra – może spróbujemy komunikować się w taki sposób, który będzie brać pod uwagę zarówno Ziemię, jak i pochowanych w Niej zmarłych”.

968full-my-profile

Obie panie, mocno wzruszone leżały jeszcze przez jakiś czas na dywanie, jakby przyswajając wiedzę, której właśnie udzieliła im Matka Ziemia i zmarli. Później rozmawialiśmy o tym, jakie to dziwne kłócić się o ziemię, zamiast jej słuchać oraz o tym, jak łatwo zapomina się o tym, co bardzo głęboko nas wiąże i łączy.

W końcu przywołaliśmy także duchy zmarłych rodziców, symbolicznie pytając, co oni mają w tej sprawie do powiedzenia. Kiedy już wszystkie strony zostały wysłuchane, okazało się, że siostry odnalazły w sobie chęć do rozmów i wzajemnych ustępstw. To jednak jest już dalsza część historii.

Jeśli pozwolimy sobie na szamańskie podejście do Ziemi, to odkryjemy, że Ona bez przerwy do nas przemawia. Słuchanie głosu Ziemi nie jest takie trudne i wcale nie trzeba udawać zmarłego. Kiedy nie wiesz, w jaką stronę ruszyć i co dalej robić, gdy masz jakąś blokadę lub nie wiesz, jak zrealizować projekt, dzieło czy plan, pozwól, żeby pomogła ci matka Ziemia. Niech ruch twojego ciała odpowie na pytania. Zapytaj sama siebie: W jakim kierunku Ziemia chce poprowadzić moje ciało? Jeśli nie wiesz od razu, spróbuj zrobić kilka kroków w różne strony świata i poczekaj na chwilę, w której twoje ciało samo zadecyduje, który kierunek jest najodpowiedniejszy. Następnie bardzo uważnie i powoli poruszaj się w tę stronę, równocześnie zadając sobie pytanie, co takiego oznacza dla mnie ten kierunek. Co mi przypomina, z czym się kojarzy? Gdyby pójść dalej tą drogą, to co znajduje się dalej, nawet za morzami i za lasami? Na przykład może cię „ciągnąć” na zachód, południe, wschód czy północ. Albo możesz pójść do rogu pokoju, bo jest tam spokój i cisza. Dowiedz się, jakie znaczenie ma dla ciebie wybrane miejsce lub kierunek i zastanów się, czy i w jaki sposób Matka Ziemia odpowiedziała na twoje kłopoty albo pytanie…

Robert Palusiński

(fragment książki „Od Mitu do głębi Serca”)

palusińskiCałość książki:

https://drive.google.com/file/d/0B9cQMmo5F3-eRGFxOElSV2wxVms/view?pli=1

Podziel się, proszę, opinią o książce, np. co ci dała jej treść i co wniosła nowego. Zależy mi na twoim zdaniu, ponieważ chcę pisać jeszcze lepsze inspirujące teksty. Pragnę także dowiedzieć się, czy (i na ile) to, co proponuję, jest przydatne bądź inspirujące. Napisz, proszę, kilka zdań na e-mail:

r_palusinski@yahoo.com

Pozdrawiam Cię serdecznie i do zobaczenia :)
Robert Palusiński