Otwarcie największej masońskiej świątyni w Polsce – Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie

Świątynia Opatrzności Bożej, Warszawa-Wilanów (fot. Kamil Leczkowski)

Historia idei budowy Świątyni Najwyższej Opatrzności, bo tak ją pierwotnie nazywano, to zarazem historia zawłaszczenia tej idei przez Kościół rzymskokatolicki. Początkowo budowa miała być realizacją niewykonanej nigdy z przyczyn historycznych Deklaracji Stanów Zgromadzonych, uchwalonej jednomyślnie przez Sejm Czteroletni 5 maja 1791 roku. W okresie międzywojennym zaczęto jednak nadawać projektowanej budowli nowe symboliczne znaczenia.

W miarę upływu czasu intencji przybywało. Obecnie jej wzniesienie ma uczcić nie tylko Ustawę Majową, ale także odzyskanie przez Polskę niepodległości w roku 1918 i w roku 1989, 200-lecie powstania diecezji warszawskiej, 700-lecie uzyskania przez Warszawę praw miejskich oraz wejście świata w drugie tysiąclecie chrześcijaństwa, nie wspominając już nawet Bitwy Warszawskiej z roku 1920. Kościół, który jest wznoszony w Wilanowie, poza nazwą niewiele mieć będzie wspólnego ze świątynią, którą zamierzali zbudować twórcy Konstytucji 3 maja – świątynią ponadwyznaniową, łączącą wszystkich uczciwych ludzi.

Masońskie korzenie

W Deklaracji Stanów Zgromadzonych Sejmu Czteroletniego z 5 maja 1791 roku – która jest częścią składową Konstytucji 3 Maja – wszystkie ówczesne stany zobowiązały się do budowy – z pomocą Najwyższego Rządcy – kościoła poświęconego Najwyższej Opatrzności. Zapis brzmi następująco:

„Aby zaś potomne wieki tem silniej czuć mogły, iż dzieło tak pożądane pomimo największej trudności i przeszkody za pomocą Najwyższego losami narodów Rządcy do skutku przywodząc, nie utrąciliśmy tej szczęśliwej dla ocalenia pory, uchwalamy, aby na tę pamiątkę kościół ex voto wszystkich stanów był wystawiony i Najwyższej Opatrzności poświęcony”.

To nie przypadek, że zamiast Boga mówi się w tej części Deklaracji o Najwyższym Rządcy, a miejsce Opatrzności Bożej zajmuje Najwyższa Opatrzność. Określenia te wskazują bowiem na masoński rodowód twórców idei budowy tej świątyni, a zarazem autorów Deklaracji i samej Konstytucji 3 maja.

Do wolnomularzy należeli: król Stanisław August Poniatowski, marszałek wielki litewski Ignacy Potocki, marszałek Sejmu Czteroletniego Stanisław Małachowski, marszałek Konfederacji Litewskiej Kazimierz Nestor Sapieha, a nawet sam prymas Michał Poniatowski.

Ówcześni wolnomularze głosili, że każdy ma prawo do własnych poglądów i że najważniejsze to być – niezależnie od wyznania – dobrym, szczerym, skromnym, honorowym człowiekiem. Żeby nie urazić niczyich uczuć i przekonań religijnych, w swoich dokumentach słowo Bóg zastępowali pojęciem Wielkiego lub Najwyższego Budowniczego, a także Najwyższej Opatrzności. Jej wolnomularskim symbolem jest Świetlista Delta – równoramienny trójkąt z okiem w środku.

Świątynia Najwyższej Opatrzności miała zostać zbudowana według projektu Jakuba Kubickiego, także wolnomularza. Projekt przewidywał postawienie monumentalnej rotundy zwieńczonej kopułą, nawiązującej architektoniczną formą bardziej do budowli publicznych starożytnego Rzymu niż do jakichkolwiek budowli sakralnych. Wyraźnie starano się nadać przyszłej świątyni charakter ponadwyznaniowy. Nawet nie miało być na niej krzyża, a jedynie znak Świetlistej Delty.

Król Stanisław August Poniatowski należał do masonerii (graf. ciekawostkihistoryczne.pl)

Elementy wolnomularskiego rytuału widoczne były również podczas dokonanej przez króla Stanisława Augusta ceremonii wmurowania kamienia węgielnego pod budowę świątyni w maju 1792 roku. Akt ten poprzedziła uroczysta procesja, w trakcie której wyraźnie odwoływano się do biblijnej analogii dotyczącej sprowadzenia przez króla Dawida Arki Przymierza do Jerozolimy. Kolejnym krokiem miało być zbudowanie dla Arki przybytku. Dokonał tego syn Dawida, król Salomon. Uroczystość wmurowania kamienia węgielnego wyrażała nadzieję, że Stanisław August, na podobieństwo Salomona, dokończy swego dzieła i wybuduje oczekiwaną świątynię. Co ciekawe, wolnomularze wywodzą swoje początki właśnie od budowniczych świątyni Salomona, z jej głównym architektem Hiramem na czele.

Złota kielnia – jeden z głównych symboli wolnomularstwa (fot. themasonslady.com)

Nawet narzędzia, którymi król dokonał aktu wmurowania kamienia węgielnego – miniaturowa złota kielnia i złoty młotek – były niezwykle podobne do sprzętów używanych podczas wolnomularskich rytuałów.

Katolizacja projektu

Ustawa z 17 marca 1921 roku o wykonaniu uczynionego przez Sejm Czteroletni ślubu wzniesienia w Warszawie świątyni nadała projektowi charakter ewidentnie katolicki. Zmieniono nazwę budowli na Świątynię Opatrzności Bożej. Nadzór nad budową miała sprawować komisja z udziałem najwyższych dostojników rzymskokatolickich. Świątynia zewnątrz i wewnątrz miała być wyraźnie katolicka, co miało odzwierciedlać potrzeby kultu katolickiego, katolicką myśl i ducha. Rząd miał sfinansować odprawianie codziennej mszy świętej w intencji pomyślności państwa oraz za dusze Polaków, którzy zginęli za wolność ojczyzny. Przy kościele przewidziano grobowce dla zasłużonych zmarłych katolików.

Grób ks. Jana Twardowskiego, poety, w katakumbach Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie

Całość budowy miała zostać sfinansowana głównie z budżetu państwa, a jedynie dodatkowo ze składek publicznych. Ustawa w sposób ewidentny odzwierciedlała koncepcję Polski jako państwa wyznaniowego – katolickiego państwa Narodu Polskiego.

Pierwotne projekty czegoś takiego w ogóle nie przewidywały. W szczególności nie przewidywały finansowania budowy z budżetu. Świątynia Najwyższej Opatrzności miała być sfinansowana ze środków społecznych, jako votum (dar wdzięczności) wszystkich stanów, a nie państwa, króla czy sejmu. Odwoływano się wtedy do dobrowolnej hojności obywateli, wykorzystując entuzjazm społeczny związany z uchwaleniem Konstytucji 3 maja.

Katolizację idei budowy Świątyni Najwyższej Opatrzności oparto na błędnym utożsamianiu polskości jedynie z katolicyzmem. Polska nie była jedynie katolicka ani w przeszłości, ani nie jest taka obecnie. Preambuła Konstytucji z 1997 roku ukazuje nasze społeczeństwo jako pluralistyczną wspólnotę równoprawnych obywateli, wyznających różne systemy światopoglądowe, zarówno wierzących w Boga, jak i niepodzielających tej wiary. Według danych GUS, u progu nowego stulecia do Kościoła rzymskokatolickiego należało 89,94% populacji kraju, natomiast poza związkami wyznaniowymi znajdowało się 7,8% ludności, czyli ponad 3 mln obywateli. Już ta znacząca liczba Polaków niekatolików powinna powstrzymywać zwolenników wskrzeszania XVIII-wiecznego projektu od powoływania się na wolę całego Narodu Polskiego. Wydaje się, że z ideą budowy Świątyni Opatrzności Bożej nie utożsamiają się nawet wierni Kościoła rzymskokatolickiego. Badania opinii publicznej przeprowadzone przez największe polskie portale internetowe przy okazji zeszłorocznej [artykuł pisany był w 2007 r. – przyp. TAW] decyzji parlamentu o przyznaniu na rzecz budowy świątyni dotacji w wysokości 20 mln zł wykazały, że co najmniej 80% respondentów było przeciwnych finansowaniu tej budowy z budżetu państwa. (…)

Dr Paweł Borecki, Uniwersytet Warszawski

Miesięcznik „Znaki Czasu” nr 2/2007

Całość czytaj na: http://www.eioba.pl/a/4i0f/masonskie-korzenie-swiatyni-opatrznosci-bozej

Tytuł wpisu i oprac.: red. TAW

Artykuł jest pisany z pozycji sympatyka oficjalnych idei wolnomularstwa. Jest bardzo cenny, bo dokumentuje stanowisko oficjalnej nauki w sprawie prawdziwych korzeni idei budowy tej masońsko-katolickiej świątyni.

Oficjalne spojrzenie na polską masonerię oczami jej głównego organu – Gazety Wyborczej:

To oczywiście tylko część prawdy o polskiej masonerii. Trzeba tu koniecznie dopowiedzieć, że do współczesnych polskich wolnomularzy należy nie tylko były premier Olszewski, ale w każdym „polskim” rządzie po 1989 r. zasiadają czołowi przedstawiciele masonerii. Zasiadają i knują przeciwko wolnej Polsce, ponieważ prawdziwym celem masonerii jest trzymanie Polaków Słowian w wielopokoleniowej finansowej niewoli oraz w niewiedzy co do prawdziwych korzeni Narodu Polskiego.

TAW

Czytaj również:

Ogłupianie Polaków trwa. GMO a zdrowie – dr Jerzy Jaśkowski

gmo-monsantoseattleorganicrestaurants.com

Z cyklu: „N-46 – Nie daj się ogłupiać”. Podpięci do telewizorów i internetu zostaliśmy zmienieni w rośliny, zgodnie z programem służb specjalnych MKUltra, tak, by manipulacje i dezinformacje stały się obowiązującą prawdą i faktem. Ceną za to jest permanentny stres i praktyczne unicestwienie życia prywatnego. Stąd powszechnie powtarzane: prawda leży pośrodku – czyli 2×2 nie równa się 4?

Poniżej pragnę przypomnieć elementarne wiadomości na temat naszego odżywiania, w związku z kolejnym ogłupianiem przez przywożonych z USA tzw. naukowców. Jak podawała prasa, w Warszawie miał otwarty wykład specjalista od GMO. Z relacji p. Falcman można się zorientować, co to był za facet. Nie jest to nic nowego, ponieważ ogłupianie za pomocą przywożonych „specjalistów” stało się modne po uznaniu Polski za 52. stan USA.

Tak się dziwnie składa, że przywożeni są tacy „specjaliści”, którzy przyczyniają się do oskubania mieszkańców pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem, wciskając im technologie będące w istocie historią nauki. Czyli jak się już w normalnym świecie tego nie da sprzedać, to przywozi się to do krajów trzeciego świata i tutaj ogłupia i tak zniewolone społeczeństwo, wciskając im ten szajs.

Przypomnę, jak przed paru laty Agencja Atomistyki przywiozła do kraju niejakiego pana Moore‚a – zawodowego dezinformatora. Pomimo posiadanej wiedzy o jego niewiedzy, reklamowała go za pieniądze podatnika jako specjalistę.

Dr Patrick Moore (fot. Susan Howe)

Przypomnę parę faktów:

  • P. Moore w 2000 roku pracował dla organizacji zajmującej się wyrębem lasów w Amazonii. Udzielając wywiadu dla gazety „New York Post”, odrzucił wszelkie obawy dotyczące negatywnego wpływu wyrębu lasów, twierdząc, że takie wypowiedzi opierają się na „złej nauce”. Ekolodzy po prostu wyciągają błędne wnioski. „Latałem nad Amazonią i oświadczam, że 90% lasów jest prawidłowe. To są najzdrowsze lasy na świecie” oraz „badaliśmy zdjęcia satelitarne i wszystko jest w najlepszym porządku”.

  • W roku 2002 brał udział w marketingu wyrobów drewnianych i wzywał do zwiększenia używania drewna.
  • W roku 2003 zmienił branżę i rozpoczął marketing wyrobów genetycznie modyfikowanych firm CGFI z “Eart Friendly” oraz popierał wyroby firm takich jak Monsanto, DuPont, Philips.
  • W 2004 roku użalał się nad biednym trzecim światem z powodu braku przemysłu w tych krajach niepozwalających na prawidłowy rozwój. Moore twierdził: ”ból i cierpienie tych ludzi nie może być dłużej tolerowane”. Czyli lepiej przenosić przemysł do tych krajów z powodu braku w nich przepisów ochrony środowiska. Taka sytuacja znacząco obniża koszty produkcji. Jak widać to obecnie, ta produkcja w krajach trzeciego świata zanieczyściła ich wody, powodując epidemię raka, vide Chiny.
  • Inne charakterystyczne dezinformacje Moore’a to np. wypowiedź w związku z ujawnieniem się odpadów polekowych w ściekach: ”nieuniknione jest, że niewielka ilość spożywanych leków znajdzie się w ściekach i wszelkie kontrole są niepotrzebne i kosztowne„.
  • Moore jest także sponsorowany przez firmę Beyer, znanego producenta środków chemicznych stosowanych w rolnictwie. Jego wypowiedzi z tego okresu pokazują zakres przeobrażenia tego “eksperta”. Cyt.: ”Kampania ekologów do zapobieżenia biotechnologii i inżynierii genetycznej w szczególności obnaży ich intelektualne i moralne bankructwo”.
  • Moore już w 2001 roku stwierdził, że raport Komisji Europejskiej ds. genetycznie modyfikowanej żywności nic nie wniesie. Raport Komisji Europejskiej ukazał się dopiero w dwa lata później i znacznie odbiegał od opinii Moore’a.
  • Moore także reklamowal szeroko kampanię tzw. złotego ryżu, tj. genetycznej odmiany ryżu posiadającego możliwość produkcji witaminy A, mającej związek ze ślepotą. Jak wykazały badania, w niektórych krajach występuje niedobór witaminy A. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dziecko musiałoby zjadać ok. 8000 g ryżu dziennie, a dorosły 35000 g, aby pokryć zapotrzebowanie na witaminę A. Jak wiadomo, ok. 100 g rozgotowanego ryżu wypełnia całkowicie żołądek. W jaki więc sposób miałoby małe dziecko skonsumować 8 kilogramów ryżu dziennie, Moore i jemu podobni nie wyjaśniają.
  • W roku 2006 w liście do „San Francisco Chronicle” Moore pisze: „Vinyl to jeden z najbardziej pożytecznych, bezpiecznych i opłacalnych materiałów dostępnych dla przemysłu”.

I oczywiście nikt z tej Agencji Atomistyki, tak bezmyślnie rozdającej pieniądze podatnika, nie poniósł konsekwencji za takie bezprzykładne marnowanie publicznych pieniędzy.

http://www.polishclub.org/2012/08/21/dr-jerzy-jaskowski-radosna-podrz-zawodowego-dezinformatora-patricka-moora-po-polsce-na-co-wydaje-pieniadze-resort-atomistyk/

http://www.polishclub.org/2016/05/03/dr-jerzy-jaskowski-1-6-dla-barona-munchausena-atomistyki/

http://www.polishclub.org/2015/08/14/dr-jerzy-jaskowski-dlaczego-p-dr-a-strupczewski-tak-bardzo-nie-lubi-kobiet-i-dzieci/

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=6947&Itemid=44

Jest to bezpośredni dowód potwierdzający nie tylko tezę, że jesteśmy kondominium koncernów, czyli City of London, ale także że nic się nie zmienia i tzw. aktorzy sceny politycznej są naprawdę aktorami grającymi określony z góry scenariusz.

Dodatkowo wychodzi na jaw brak kadry merytorycznej PiS-u. Przecież nie muszą się tak ośmieszać.

Podobnym przykładem jest wprowadzanie na siłę szczepień dla dzieci z naruszeniem wszelkich medycznych i naukowych podstaw, ale zwiększających oskubywanie Polaków i powiększających kiesę koncernów farmakologicznych.

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/polska-52-stanem-stanow-zjednoczonych-2014-09

http://educodomi.blog.pl/tag/52-stan-usa/

http://educodomi.blog.pl/2016/08/19/dlaczego-pentagon-jest-w-afryce/

https://www.nwo.report/zdrowie/dr-jerzy-jaskowski-jak-niewiedza-przemienia-sie-w-glupote.html

Obecny „naukowiec” z USA chciał podobno udowodnić, że żywność GMO jest cool. Być może na poziomie tego człowieka to jest prawda. Ale dane dostępne z całego świata wskazują, że jest dokładnie odwrotnie.

O złotym ryżu już pisałem. Okazuje się, że jak to zwykle bywa, rozumek ludzki nastawiony w cywilizacjach azjatyckich na szybki zysk kompletnie głupieje, widząc łatwy pieniądz.

Już obecnie Amerykanie wykupili na Ukrainie ok. 4-5 milionów ha ziemi pod GMO.

Dodatkowo pozwolili Chińczykom zakupić 500 000 ha [2013 r]. Jak wiadomo, na chińskich polach normy skażenia żywności nie istnieją, ale

Ukraina jest doskonałym miejscem do przerzutu tej skażonej żywności do Europy.

Nie jest to bezpodstawne, ponieważ „nasze” służby państwowe w rodzaju Głównego Inspektora Sanitarnego, jak wiadomo zajmującego się głównie handlem szczepionkami, jak i weterynaryjne, nie prowadzą badań zanieczyszczeń sprowadzanej żywności, np. na obecność herbicydów czy pestycydów. Chociaż z drugiej strony może i prowadzą, ale na ich stronach internetowych brak jakiegokolwiek śladu tej działalności.

Także brak badań porównujących np. czosnek czy imbir chiński z krajowymi produktami. Każdy, kto chociaż trochę się interesuje kuchnią, wie doskonale, że chiński jest dużo gorszy od krajowego.

Podam praktyczną radę: chiński jest bardzo duży i poszczególne ząbki łatwo się oddzielają. Nie warto tego kupować, zawiera o wiele mniej czynnych substancji. A ile toksycznych, nie wiadomo.

WRACAJĄC DO UPRAW GMO

Po pierwsze, wymagają o wiele większej ilości środków chemicznych aniżeli stare uprawy. Wiadomo, zubożenie puli genów jest szkodliwe.

Po drugie, te chemiczne środki nie tylko wzbogacają kieszeń amerykańskich koncernów, ale dodatkowo trują miejscowe, mniej wartościowe społeczeństwo [St. Michalkiewicz]. Te same koncerny produkują leki na zatrucia.

Po trzecie, wymagają np. większej ilości wody, a Polska jej nie ma z powodu między innymi rabunkowej gospodarki poszczególnych rządów od 1944 roku poczynając, vide kopalnia Konin i stepowienie Wielkopolski i Kujaw.

Po czwarte, podobno – głoszą to ci sami „ludzie” – mamy efekt cieplarniany spowodowany nadmiarem węgla w atmosferze pod postacią dwutlenku węgla. Okazuje się, że stare metody zatrzymują w glebie wielokrotnie więcej węgla.

Czyli, wg ich teorii, sami potęgują globalne ocieplenie klimatu poprzez wprowadzanie upraw GMO.

Klapki na oczach są tak duże, że nie widzą sprzeczności w takim postępowaniu. Kto inny daje w łapę za oszukiwanie o efekcie cieplarnianym, a kto inny za namawianie do GMO.

Po piąte, żywność GMO jest mniej wartościowa, a więc mniej przydatna do konsumpcji. Np. szara reneta zawiera ok. 35 mg/100 g witaminy C, a jabłko „holenderskie” tylko ok. 5 mg/100 g.

Nasze zapotrzebowanie to ok. 50 mg wit. C. Wystarczy więc skonsumować dziennie dwa nasze krajowe jabłka albo wiadro „holenderskich”.

Tak to jest, gdy urzędnicy mieszają się do cen i ustalają je na podstawie masy, a nie zawartości substancji czynnych.

Tak to jest, kiedy mass media są w rękach obcokrajowców kontrolowanych przez City of London.

Już obecnie produkujemy ponad 40% żywności na świecie, więcej aniżeli potrafimy spożyć. Proszę zauważyć, ten wzrost z hektara nie prowadzi wcale do poprawy zdrowia. Napędza po prostu kieszenie pośrednikom. Powoduje konieczność wzrostu chemizacji rolnictwa, a to z kolei pogarsza w sposób widoczny stan zdrowia populacji.

Konkretnie:

Oszukuje się ludność jakąś nietolerancją glutenu, kiedy wiadomo, że to zatrucie przewlekłe glifosatem, czyli roundupem, bezmyślnie przez placówki rządowe wprowadzonym na rynek polski.

Oszukuje się ludność chorobą zwaną nietolerancja laktozy, kiedy to zwykłe zniszczenie poprzez podgrzewanie laktazy – normalnie występującego w mleku enzymu. Ale kartoniki się lepiej sprzedają. Jeszcze papiernia zarabia.

Proszę zauważyć, jeszcze w stanie wojennym przynoszono mleko pod drzwi i nikomu to nie przeszkadzało. Przynoszono mleko, a nie zabielany płyn powodujący choroby.

Przypomnę, nawet cielaki karmione pasteryzowanym mlekiem już po 5 miesiącach zdychały. A TY Rodzicu wciskasz ten płyn własnemu dziecku?

Mądryś?

CO TO JEST ALERGIA

Alergia jest to zespól objawów występujący po kolejnym fakcie wniknięcia czynnika alergizującego do naszego organizmu.

Innymi słowy, jak pierwszy raz z danym czynnikiem się spotyka nasze ciało, to alergia nie występuje.

Czynnikami alergizującymi najczęściej podawanymi człowiekowi są te zawarte w szczepionkach.

Inaczej, z powodu nieuctwa urzędników, piastujących państwowe czy samorządowe stanowiska, tworzy się epidemię alergików. Wiadomo, że to trzeba leczyć, a więc wzrastają zyski tych samych koncernów, które produkują szczepionki.

O nieuctwie urzędników i tzw. wakcynologów świadczy także fakt, że

75% przeciwciał znajduje się w naszym przewodzie pokarmowym.

We krwi znajduje się ok 5% przeciwciał. Zastanów się dobrze, PT Czytelniku. Dlaczego wstrzykuje się te alergeny bezpośrednio do krwi, kiedy tam właściwie nie ma przeciwciał?

Łatwo znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Do szczepień namawiają głównie ludzie otrzymujący wynagrodzenie od koncernów szczepionkarskich, czyli dealerzy.

Pytanie proste, dlaczego dealerów zatrudnia się na stanowiskach państwowych czy samorządowych, vide: p. prof. T. Jackowska czy p. prof. Wi…

Ale to nie koniec uszkadzania polskiego społeczeństwa, a dzieci w szczególności.

Badania niemiecko-brytyjskie potwierdzają tezę, że genetycznie modyfikowane enzymy są silnymi alergenami powodującymi natychmiastowy typ reakcji alergicznej.

Te genetycznie modyfikowane enzymy znajdują się w syntetycznych środkach aromatyzujących czy w środkach zapachowych.

Czyli praktycznie wprowadzono je do naszego środowiska bez wykonania odpowiednich badań, a tylko i wyłącznie z powodu zysku.

Zrobiły to instytucje państwowe mające stać na straży społeczeństwa, np. Ministerstwo nie wiadomo dlaczego zwane Zdrowia.

Najwyższy stopień uczuleń stwierdzono na fitazyny, ksylanazy i glukanazy. Badania wykazały silną zależność pomiędzy objawami a poziomem przeciwciał.

Innymi słowy, genetycznie modyfikowane enzymy są silnymi alergenami powodującymi natychmiastowy typ uczulenia.

Widoczne jest to u dzieci podczas zabawy, np. z poduszkami wypełnionymi grochem. Po dotknięciu takiej poduszeczki prawie natychmiast występuje obrzęk krtani i duszenie się.

Proszę zastanowić się, mamy dobrze opłacane instytucje mające stać na straży naszego zdrowia. Żadna z nich nie wprowadziła informacji, że ten produkt może uczulać. A przecież to nic trudnego wymusić w ulotce informacyjnej skład takiego produktu i ostrzeżenie.

Oczywiście koszty leczenia pokrywają rodzice. Jest to więc dodatkowy podatek bez zgody Sejmu. Dziecko staje się bowiem alergikiem i musi stale przyjmować leki. Kolejna paranoja.

Dlaczego podaje się fikcyjne ostrzeżenia na paczkach papierosów, a na produktach dla dzieci nie?

http://www.polishclub.org/2016/01/04/dr-jerzy-jaskowski-gmo-a-zdrowie-sygenta-monsanto-du-point/

http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-gmo/item/68106-gmo-chcesz-byc-zdrowy-nie-jedz-tego

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/04/13/ukraina-zostala-wykupiona-pod-uprawy-gmo-wyklad-dr-jerzego-jaskowskiego/

https://astromaria.wordpress.com/tag/dr-jerzy-jaskowski/

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17114&Itemid=119

Dr Jerzy Jaśkowski

Gdańsk, 4.11..2016 r.

kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl

źródło: http://www.polishclub.org/2016/11/04/dr-jerzy-jaskowski-oglupianie-polakow-trwa-gmo-a-zdrowie/

Czytaj również:

 

 

Radykalizm (łac. radix – korzeń) to nic innego jak „sięganie do korzeni”. Korepetycje Jacka Międlara dla polskojęzycznych funkcjonariuszy na etacie dziennikarzy

https://www.youtube.com/channel/UCxOqelhdkXRpxEA8_q2F5mg/videos

Radykalizm – hasło w „Słowniku wyrazów obcych”:

(łac. radicalis ‚zakorzeniony’ od radix, radicis ‚korzeń, podstawa’)

1. postawa charakteryzująca się stanowczością w poglądach i postępowaniu, nieuznająca kompromisów;
2. kierunek stawiający sobie za cel szybkie i skuteczne wprowadzenie zasadniczych zmian w życiu społecznym oraz polityce, bez jakichkolwiek odstępstw od przyjętych założeń.

[za: Mirosław Jarosz, „Słownik wyrazów obcych”, redakcja naukowa prof. Irena Kamińska-Szmaj, wyd. Europa, Wrocław 2001].

Radykalizm – hasło w „Słowniku języka polskiego” PWN:

1. «bezkompromisowość i stanowczość»
2. «w polityce: kierunek zmierzający do wprowadzenia zasadniczych zmian w życiu społecznym lub politycznym».

[za: http://sjp.pwn.pl/sjp/radykalizm;2573351.html].

Polachy, odpowiednie danej rzeczy słowo dawajmy. Nie dozwalajmy obcym, choć polskojęzycznym, mediom manipulować naszym umysłem.

TAW

Kto jest obecnym właścicielem Polski i Polaków?…

NWO jednak nie przejdzie. Śpiący Rycerze – Słowianie – po wielu stuleciach zdalnej hipnozy (manipulacje na wielu gęstościach istoty ludzkiej) jednak się dobudzili, w 2019 roku przejmą władzę – i pogonią łobuzów ze swego ogródka. Tyle.

cropped-slavic-kingdom-lechina-empire31.jpg

TAW

Co robicie Polakom?! Sto kilkadziesiąt pytań do PiS-u (cz. 2). Prof. Jerzy Robert Nowak

źródło: wzzw.wordpress.com

Polityka wewnętrzna

34) Dlaczego nie ujawnia się Aneksu nr 2 do raportu o likwidacji WSI?

35) Dlaczego tak długo, aż do ostatnich dni, blokowano działania prowadzące do ujawnienia zastrzeżonego zbioru Instytutu Pamięci Narodowej? Co przeszkadzało przez tyle miesięcy w podjęciu decyzji o ujawnieniu tego zbioru? Kto blokował?

36) Dlaczego wciąż utrzymuje się tak niebezpieczną ustawę 1066, legalizującą ewentualne wejście obcych służb na terytorium Rzeczpospolitej?

37) Dlaczego dotąd nie podjęto śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień policji poprzez prowokowanie zajść w czasie Marszów Niepodległości? Przypomnijmy, że na Węgrzech od razu po objęciu władzy przez rząd V. Orbána rozpoczęto gruntowne śledztwo przeciwko władzom policji za brutalne metody tłumienia manifestacji przeciw poprzedniemu rządowi postkomunistycznemu. Przypomnijmy, że dzięki nagraniu taśmy z rozmową E. Bieńkowskiej i szefa CBA P. Wojtunika

można było się dowiedzieć konkretnie o roli ministra spraw wewnętrznych B. Sienkiewicza w sprawie spalenia budki policyjnej przy Ambasadzie Rosji.

Być może całe śledztwo należałoby rozpocząć od przesłuchania P. Wojtunika.

38) Dlaczego przywódcy PiS ograniczyli do skrajnego minimum manifestacje patriotyczne na ulicach, w ten sposób zostawiając KOD-owi pole do opanowywania ulicy? Jak długo PiS będzie kontynuował karygodną bierność w wychodzeniu z manifestacjami na ulicę, umożliwiając głupawe, nie mające konkurencji popisy KOD-u (vide: choćby w manifestacji z 24 września 2016 r. i ostatnie dwa dni protestów proaborcyjnych). Wygląda na to, że wielka część PiS-u spoczęła na laurach i nie chce się jej nawet manifestować, by pokazać siłę opcji patriotycznej. Jakże odmiennie jest na Węgrzech, gdzie Fidesz Orbana wciąż bezapelacyjnie panuje na ulicach.

fidesz-orbanWegrzy są już ludźmi wolnymi – wywalczyli to sobie. Polacy to nadal niewolnicy we własnym kraju (fot. budapestbeacon.com)

39) Czy władze PiS wreszcie coś zrobią dla skoordynowania public relations w ręku prawdziwie dobrego fachowca, który czuwałby nad zapewnieniem dużo lepszego niż dotąd piaru dla PiS-owskiego rządu? Chodziłoby o polityka, który kierowałby systemem wczesnego ostrzegania, wskazywania na groźbę potencjalnych kryzysów już w ich wczesnej fazie rozwoju, by zapobiec nagłym nieprzyjemnym zaskoczeniom, jakie spotkały rządy PiS-u w ostatnich miesiącach, choćby tzw. Misiewicz Gate czy skala protestów proaborcyjnych. Bardzo ciekawy pod tym względem był tekst Piotra Semki „Cztery problemy prezesa Kaczyńskiego” („Do Rzeczy” z 3 października 2016 r.). Semka ubolewał, że rząd PiS-u nie ma takiego fachowca od piaru, jakim był Igor Ostachowicz przy Tusku.

40) Czy władze PiS-u nie widzą konieczności jak najszybszej wymiany składu Państwowej Komisji Wyborczej, która po tylekroć wykazała swą nieudolność?

41) Czy władze w Polsce zdecydują się na przeforsowanie w parlamencie tak oczekiwanej przez wiele polskich środowisk radykalnej zmiany ordynacji wyborczej i wprowadzenie ordynacji mieszanej z dużą ilością okręgów jednomandatowych? Bardzo przydałoby się również przyznanie 20 milionom Polaków za granicą przynajmniej 10-osobowej reprezentacji w parlamencie (5 posłów i 5 senatorów).

42) Czy nie należałoby rozważyć – na wzór szeregu krajów (m.in. Belgii, Australii, Nowej Zelandii) – wprowadzenie obowiązku udziału w wyborach pod rygorem wysokich grzywien.

43) Dlaczego nie podejmie się działań dla jak najszybszego usunięcia ze stanowiska obecnego Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, skrajnego lewaka, znanego ze stronniczości i wrogości do PiS-u?

44) Dlaczego tak długo odwlekano działania dla odwołania obecnego prezesa NIK, skompromitowanego tak wieloma zarzutami?

45) Doradców prezydenta A. Dudy najbardziej obciąża fakt, że nikt z nich nie zwrócił uwagi prezydentowi na potrzebę szybszego zwołania Sejmu po wyborach, co zapobiegłoby tak podgrzewanemu przez opozycję sporowi o skład Trybunału Konstytucyjnego. Profesor Jacek Czaputowicz, b. dyrektor Departamentu Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej, a od 2014 r. członek Rady Programowej PiS-u, przypomniał w tekście „Arbitrzy mogą się mylić” („Rzeczpospolita” z 13 września 2016 r.): „Sejm miał prawo wyboru wszystkich sędziów, których kadencja kończy się w 2015 r. Dopiero później Trybunał uznał te przepisy za niekonstytucyjne. Wspomniane stanowiska trzech sędziów rzeczywiście zwolniły się w trakcie poprzedniej kadencji Sejmu. Stało się tak jednak na skutek działania prezydenta. Gdyby prezydent zwołał pierwsze posiedzenie Sejmu wcześniej, wówczas kadencja trzech sędziów „listopadowych” skończyłaby się już w czasie nowej kadencji Sejmu”. Przypomnę tu, że sprawę tę podjął dużo szerzej w Salonie 24 internauta o nicku „jestemzewsi” 13 marca 2016 r. w tekście „Prezydent popełnił błąd w sprawie Trybunału – należało wcześniej zwołać sejm”. Jak pisał internauta:

„Prezydent miał prawo zwołać pierwsze posiedzenie sejmu każdego dnia po dniu 27 października 2015 r. (daty ogłoszenia przez PKW oficjalnych wyników wyboru do sejmu) (…) Na stronie http://www.wyborydosejmu.pl/parlament/kadencja-parlamentu/ czytamy, iż „Kadencja Sejmu, i tym samym Senatu, kończy się z dniem poprzedzającym zebranie się Sejmu następnej kadencji. Dlatego też nie zawsze będzie ona wynosić dokładnie cztery lata”, a to oznacza że p. Duda nie musiał czekać do końca biegu 4 latach od momentu 1 posiedzenia sejmu poprzedniej kadencji, miał wolną rękę od 27 października na ustalenie dowolnej daty na pierwsze posiedzenie sejmu obecnej kadencji. Gdyby prezydent zwołał pierwsze posiedzenie przed datą końca kadencji 3 sędziów, PiS miałby wszystkich 5 sędziów bez dwóch zdań. (…) Co stało na przeszkodzie zwołania pierwszego posiedzenia sejmu przed datą 6 listopada, czyli dniem, kiedy kończyła się kadencja trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego? Prezydent jednak za cel taktyczny (bardzo krótkowzrocznie) uznał kolizję spotkania szefów rządów UE na Malcie w dniu 12 listopada (uniemożliwienie wyjazdu Kopacz). Jak wielki był to błąd i ile ta złośliwość kosztowała, przekonaliśmy się już niedługo potem, kiedy PiS zorientował się, co stało się Trybunałem, ale wtedy było już za późno. Gdyby obecna VIII kadencja sejmu (pierwsze posiedzenie) odbyło się, powiedzmy, 4 listopada 2015, Trybunał nie miałby innego wyjścia, jak tylko uznać wybór wszystkich pięciu sędziów za bezprawny! Dlaczego nikt z PiS nie zwrócił na to uwagi, skoro do Trybunału przywiązywana jest tak wielka waga, pozostaje dla mnie tajemnicą… Kto odpowiadał za analizę tych spraw? Czy jeszcze pracuje? (na miejscu prezesa zwolniłbym człowieka na zbity pysk) [podkr. – JRN].

Nie byłoby wtedy żadnej wojny, konwalidacji, komisji weneckiej (Waszczykowski za wezwanie tych panów na pomoc też powinien dostać musztrę swoją drogą), a nawet KOD-u. „Rząd rósłby w siłę, a naród żył dostatnio”, a tak mamy, co mamy. Klasyk rzekłby: „jaka piękna katastrofa”. Taktykom Platformy należy się tu pochwała, bo udał im się majstersztyk, zrobili wszystko, co do nich należało (mam tu na myśli również Donalda Tuska, który organizował spotkanie na Malcie nie bez powodu 12 listopada). Każdy odegrał swoją rolę koncertowo, bo zrobili wszystko, by odwrócić uwagę PiS od realnego problemu, jakim był wybór sędziów Trybunału. Spindoktorzy PiS dostają z tej lekcji pałę, bo przegrali wygrany mecz, a prowadzili już 2:0 i była 90. minuta spotkania!”.

Na problem z doradcami prezydenta A. Dudy zwracano już wcześniej uwagę. M.in. Piotr Semka pisał już 15 lutego 2016 r. w tekście „Gorzka pigułka dla Dudy”: „Coś w aparacie kancelarii prezydenckiej zadziałało źle. Zbyt wiele w Kancelarii Prezydenta jest byłych kolegów, a zbyt mało profesjonalistów pomagających głowie państwa zachować kontakt z najróżniejszymi przedstawicielami opinii publicznej” [podkr. – JRN].

46) Warto zastanowić się, czy nie należałoby postawić przed Trybunałem Stanu ministra obrony Bogdana Klicha za katastrofalne pogorszenie stanu armii i drastyczne obniżenie stanu obronności Polski, począwszy od 2007 roku. Dość przypomnieć, jak były wiceminister obrony i szef sił lądowych w rządzie PO gen. Waldemar Skrzypczak krytykował „demontaż zdolności bojowych sił zbrojnych” za czasów Klicha (por. „Wprost” z 25 sierpnia 2014 r.). Niemałą rolę w zapaści armii odegrał też Bronisław Komorowski, który od 1989 r. przez dziesięciolecia odgrywał bardzo znaczącą rolę w różnych organach kraju nadzorujących wojsko. Z wielką satysfakcją obserwuję natomiast szczególnie mocne zaangażowanie kierownictwa MON-u od końca 2015 r. w rozbudowę terenowej samoobrony kraju. Przypomnę tu, że w książce „Jak ratować Polskę” (Warszawa 2014, s.10-12) szczególnie mocno postulowałem jak najszybszy rozwój samoobrony terytorialnej i rozwój stowarzyszeń paramilitarnych.

47) Dlaczego w czasie, gdy potrzeba jest jak najwięcej osób zdolnych do władania bronią, w Polsce utrzymuje się niebywałe ograniczenia w posiadaniu broni? Pod tym względem, o ile dobrze wiem, jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie! Według zamieszczonego w internecie tekstu Andrzeja Tarczyna z 17 maja 2015 r. „Rzeczywista ilość stanu posiadania broni palnej w Polsce”, na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,6 mieszkańca, który posiada w domu broń. 10 marca 2015 r. na „Naszych blogach” pisano: „Polska należy aktualnie do najbardziej bezbronnych krajów na świecie [podkr. – JRN]. W roku 2014 pod względem ilości posiadanej broni na 100 mieszkańców Polacy znajdowali się na 142. miejscu na świecie. Z jedną sztuką broni na 100 obywateli polskie społeczeństwo, według specjalistów, posiada status praktycznie rozbrojonego i całkowicie bezbronnego”. Według podanej tam statystyki, w Stanach Zjednoczonych przypada 90 sztuk broni na 100 mieszkańców, w Szwecji 31,6; we Francji 31,2; w Niemczech 30,3 sztuk broni na 100 mieszkańców, w Austrii 30,4 sztuk broni, w Czeskiej Republice 16,3 sztuk broni, na Łotwie 19, na Słowacji 8,3; na Węgrzech 5,5; a w Polsce 1,3.

48) Dlaczego terenowe struktury tak potrzebnego Ruchu im. Lecha Kaczyńskiego utonęły w letargu (poza niezwykle dynamicznie rozwijającym się AKO w Poznaniu)? Czy od początku Ruch ten nie był fatalnie organizowany – „od góry” – z powierzeniem jego szefostwa kanceliście M. Łopińskiemu? Urzędnicy na ogół nigdy nie nadają się na organizatorów ruchu społecznego, który powinien być prawdziwie dynamiczny. Czy władze PiS-u nie widzą konieczności powstania prawdziwie oddolnego Ruchu Wsparcia Reform, sympatyzującego z PiS-em, ale niezależnego od niego?

Niczym nieuzasadniona miękkość wobec przeciwników Dobrej Zmiany

49) Po co na świetne skądinąd spotkanie historyków z prezydentem A. Dudą w połowie listopada 2015 r. zaproszono niemającego nic wspólnego z historią ekonomistę i socjologa Aleksandra Smolara, prezesa Fundacji Batorego? Stworzył tam tylko dysonans, gardłując w obronie J.T. Grossa i przeciw polityce historycznej PiS-u (por. moje uwagi na blogu w dniu 19 grudnia 2015 r.: „I po co ten Smolar?). Rozmawiałem z prof. Andrzejem Nowakiem, prowadzącym to spotkanie. Mówił mi, że nie zapraszał Smolara. A więc zaprosił go jakiś „mięczakowaty” doradca p. Prezydenta. Pewno ten sam „mięczak” niepotrzebnie zaprosił na to spotkanie tak bliskiego PO socjologa, a nie historyka, Andrzeja Rycharda. Przypomnę tu, jak tenże Rychard agitował na rzecz B. Komorowskiego jeszcze 27 kwietnia 2015 r. w „Polska The Times”, głosząc już w tytule wywiadu: „Siłą Komorowskiego jest jego autentyczność”. Ha, ha, ha.

50) Dlaczego w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 7 kwietnia 2016 r. Prezydent A. Duda wycofał się z wcześniejszego, tak trafnego stwierdzenia o opozycjonistach modlących się „Ojczyznę dojną racz nam wrócić panie”? Prezydent nagle uznał, że „były to słowa niepotrzebne”, co było nawet zupełnie nieuzasadnioną formą przeprosin. Kto tak źle doradził Prezydentowi? Jakże aktualny dziś jest apel Rafała A. Ziemkiewicza w tytule tekstu w „Do Rzeczy” z 10 sierpnia 2015 r.: „Boże, strzeż prezydenta od przyjaciół”.

51) Dlaczego prezydent Andrzej Duda 10 kwietnia 2016 r. wypowiedział słowa o potrzebie „wzajemnego wybaczania”, szybko pośrednio skontrowane jeszcze tego samego dnia przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego? (por. mój komentarz na blogu z dnia 2 maja 2016 r.).

52) Kto ostatnio doradził Prezydentowi, by podczas pobytu w Gdańsku podszedł do Lecha Wałęsy i uścisnął mu rękę? Wałęsa ze swym krzykactwem, oszczerstwami, pomówieniami, atakami na rząd i PiS stał się osobą niezasługującą na podanie ręki przez Naszego Prezydenta. Dowiódł tego już wkrótce po niepotrzebnym geście Prezydenta, grożąc, że zaskarży go do Trybunału w Strasburgu, jeśli go nie przeprosi publicznie za dużo wcześniejsze powiedzenie, że Wałęsa był kiedyś agentem SB. Jak wiadomo, powiedzenie aż nadto prawdziwe. Zgadzam się w pełni w tym kontekście z uwagami w „Warszawskiej Gazecie” z 9 września 2016 r.: „Szanowny panie prezydencie Duda, czy warto było podawać rękę prymitywnemu chamowi?” (por. tekst m.cz.: „Podaj chamowi rękę, to cię trybunałem będzie straszył”).

53) Dlaczego większość PiS-owska w Senacie poparła 29 czerwca 2016 r. uczczenie minutą ciszy Janiny Paradowskiej, starej wyrafinowanej kłamczuchy z postkomunistycznej „Polityki”? Przypomnijmy tu, jak Paradowska pisała w „Polityce” 27 kwietnia 2002 r.: „Za co należy przede wszystkim chwalić Leszka Millera? Za konsekwentny brak realizacji obietnic wyborczych” [podkr. – JRN]. PiS-owska większość w Senacie bezmyślnie zgodziła się na uhonorowanie lewackiej fanatyczki, która rzeczników IV Rzeczpospolitej nazwała w 2003 r. „hołotą” chcącą wtargnąć do Salonu. (Jej epitety skrytykował nawet daleki od PiS-u prof. Paweł Śpiewak w tekście „Salonowa pycha” [„Rzeczpospolita” z 8 grudnia 2003 r.]). Przypomnijmy, że ta lewicowa fanatyczka chwaliła się w swej książce, że odradzała T. Kamińskiej i W. Kuczyńskiemu powoływanie Lecha Kaczyńskiego do rządu J. Buzka. A masochistyczna większość PiS-owska w Senacie zagłosowała za jej pośmiertnym uhonorowaniem. Czy ci ludzie nic nie pamiętają i nic nie czytają? Wstyd!

Gdy zmarł wspaniały nonkonformistyczny prawicowy ekonomista Stefan Kurowski, jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy ekonomista, jego zgon został niemal całkowicie przemilczany. O ile dobrze pamiętam, na jego pogrzebie nie pojawił się nikt z wybitniejszych polityków prawicowych poza Antonim Macierewiczem.

54) Czy nie nazbyt wolno trwa proces wymiany skompromitowanych kadr urzędniczych na różnych szczeblach władzy? W Oświadczeniu Stowarzyszenia RKW w sprawie Dobrej Zmiany w marcu 2016. r. stwierdzano m.in.: „Nasz niepokój budzi pomijanie istotnych decyzji i reform, pozostawianie w ministerstwach, we wszystkich ważnych instytucjach centralnych, także w Kancelarii Prezydenta, w Sejmie i Senacie starych urzędników niższego i wyższego szczebla oraz fala mianowań osób niekompetentnych, a nawet gotowych kontynuować politykę poprzednich rządów PO, PSL i SLD. (…) W terenie niektórzy działacze partii rządzącej blokują zmiany, starając się zapewnić przetrwanie status quo, gdyż spodziewając się przegranej w następnych wyborach, chcą jedynie dojść do porozumienia z zastanymi układami”.

55) Dlaczego rząd PiS-u nie występuje o jak najszybsze odwołanie Elżbiety Bieńkowskiej z funkcji komisarza UE? (Pisałem o tym na blogu już 3 maja 2016 r.).

W kontekście tych niepotrzebnych „miękkich” zachowań warto przypomnieć apel świetnego publicysty „Warszawskiej Gazety” Mirosława Kokoszkiewicza do władz PiS-u sprzed kilku miesięcy: „Pamiętajcie! Naród dał wam kredyt zaufania i żąda energicznego wywiązywania się z obietnic. Tu i teraz. Nie wolno wrogom dawać czasu na przegrupowywanie się i werbowanie obcych zaciężnych armii. My chcemy w oczach tej okrągłostołowej bandy zdrajców i złodziei zobaczyć strach przed nieuchronna karą [podkr. – JRN]. (…) Nie oglądajcie się na szczekającą międzynarodową lewacką i neoliberalna sforę. (…) Żadnych kompromisów”.

Prof. Jerzy Robert Nowak

źródło: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/10/sto-kilkadziesiat-pytan-do-p-prezydenta_6.html

Czytaj również:

Hillary-Killary. Kandydatka na prezydenta USA sprzedaje broń dla ISIS!

Ujawnione przez Juliana Assange’a, założyciela WikiLeaks, maile Hillary Clinton rozsyłane do członków Partii Demokratycznej są autentyczne. Teraz ogłoszono, że Hillary Clinton i jej Departament Stanu aktywnie uzbrajali islamskich dżihadystów w Syrii (ISIS). Clinton wielokrotnie zaprzeczała tym zarzutom. WikiLeaks ma zamiar udowodnić jednak, że kandydatka Demokratów zasługuje na więzienie.

W drugiej kadencji Obamy sekretarz stanu Hillary Clinton zezwoliła na dostawę amerykańskiej broni do Kataru, a więc do kraju objętego kuratelą Bractwa Muzułmańskiego i przyjaznego dla libijskich rebeliantów (celem było obalenie libijskiego rządu Kaddafiego, a następnie finansowanie Al-Kaidy w Syrii z myślą o usunięciu Assada).

Clinton odegrała główną rolę w organizowaniu tzw. Przyjaciół Syrii, aby CIA mogła przeprowadzić powstanie dla zmiany reżimu w tym kraju.

Hillary Clinton podczas publicznych zeznań na początku 2013 roku po ataku terrorystycznym w Bengazi zeznała pod przysięgą, że nie wiedziała o transportach broni.

W wywiadzie dla Democracy Now! Julian Assange z WikiLeaks stwierdził, że 1700 maili Hillary Clinton w większości dotyczy Libii i Syrii oraz

bezpośrednich kontaktów z Al-Kaidą i ISIS.

Wydaje się, że Hillary Clinton popełniła krzywoprzysięstwo,

podobnie jak jej mąż, który został przyłapany na kłamstwie, będąc prezydentem Stanów Zjednoczonych.

źródło: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wikileaks-potwierdza-ze-hillary-sprzedawala-bron-dla-isis

za: http://www.alternativenewsnetwork.net/breaking-wikileaks-confirms-hillary-sold-weapons-isis/

Polacy nie mają pojęcia, że dostępna u nas „żywność” jest skażona GMO. Od lat trwa systemowy antyhumanitarny eksperyment na słowiańskim DNA, w którym uczestniczą kolejne „polskie” rządy

Wszyscy jesteśmy królikami doświadczalnymi. Ty też. Polacy nie mają pojęcia, że dostępna u nas „ŻYWność” jest skażona GMO, bo media głównego nurtu dezinformacji, politycy oraz „naukowcy” ukrywają ten fakt przed społeczeństwem.

Polacy nie mają więc najmniejszego pojęcia, że jako króliki doświadczalne, zupełnie nieświadome zagrożeń dla zdrowia i życia ludzkiego, uczestniczą w nielegalnych (złamanie Konstytucji RP) tajnych eksperymentach naukowych, w tym medycznych: np. dostępne powszechnie w Polsce produkty GMO, zatruwana żywność, zatruwana woda, zatruwana gleba, zatruwane powietrze, szczepionki, zatrute leki).

Jako Słowianie wszyscy jesteśmy królikami doświadczalnymi

dla zachodnich korporacji

ufundowanych na niesłowiańskim wzorcu wyzysku i podstępu:

  • kupując żywność nie wiesz, co trafia na Twój talerz i talerze Twojej rodziny;
  • korporacje, np. Monsanto, wprowadzają groźne dla zdrowia substancje chemiczne i zalewają rynek genetycznie modyfikowaną żywnością (GMO);
  • umowy TTIP i CETA – pomiędzy UE a USA i Kanadą – zagrażają bezpieczeństwu i jakości żywności.

Jako Słowianie wszyscy jesteśmy królikami doświadczalnymi również dla zachodnich korporacji farmaceutyczno-biotechnologicznych, które (jak np. Bayer) są prostą kontynuacją eksperymentów medycznych dokonywanych na Słowianach już w latach 40. XX w. (znany współczesny producent leków Bayer AG wywodzi się wprost z pracującego dla KL Auschwitz chemiczno-farmaceutycznego kartelu IG Farben). W trakcie 2. wojny światowej Bayer jako część IG Farben uczestniczył w zbrodniach wojennych na słowiańskiej ludności cywilnej.

Teraz Bayer przejął największego na świecie biotechnologicznego giganta od GMO, słynnego truciciela i ludobójcę – kartel Monsanto.

Polacy, jak widzimy, do dziś jesteśmy królikami doświadczalnymi w wielkim antysłowiańskim biotechnologicznym eksperymencie (poprzez regularne używanie wobec Polaków broni biologicznej) prowadzonym przez pracujący dla KL Auschwitz kartel Bayer.

Polaku Słowianinie, bądź świadomym obywatelem, wejdź na:

https://chcewiedziec.pl/ oraz na:

https://inspro.org.pl/centrumklucz/dzieje-sie/przerwij-eksperyment-wszyscy-jestesmy-krolikami-doswiadczalnymi-ty-tez/

i dowiedz się, że podobnie jak laboratoryjne króliki doświadczalne jesteśmy poddawani antyhumanitarnym eksperymentom.

Jako konsumenci wciąż nie mamy pewności, kto i co stoi za kupowanymi przez nas produktami. Stojąc przed sklepowymi półkami nie wiemy, czy wybierane przez nas mleko pochodzi od krów karmionych genetycznie modyfikowanymi paszami, czy paszami bez dodatku GMO. Nie jesteśmy tego pewni również w przypadku jaj, mięsa i innych produktów odzwierzęcych.

Dlatego zachęcam do podpisania petycji inicjatywy „Wolne od GMO? Chcę wiedzieć!”.

#PrzerwijEksperyment

Dołącz do innych i podpisz petycję

na rzecz wprowadzenia w Polsce

jednolitego systemu znakowania żywności „wolne od GMO”.

Polski rząd zbliża się do podpisania umów TTIP i CETA, które grożą polskiemu rynkowi zalewem żywności modyfikowanej genetycznie – jako konsumenci chcemy wiedzieć, co trafia na nasze talerze.

Nic o nas bez nas.

TAW/Wikipedia/INSPRO

USA to klasyczna arystotelesowska demokracja, czyli „rządy hien nad osłami”. Ci sami ludzie, którzy fałszują wybory w USA, od dziesięcioleci zarządzają również Polską poprzez kolejne agenturalne „nasze” rządy

Oszustwa wyborcze w USA (źródło: MaxTV)

Arystoteles powiedział, że „demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, bowiem są to rządy hien nad osłami”. Można więc powiedzieć, że USA to klasyczna arystotelesowska demokracja. Ci sami ludzie, którzy w sposób szalbierski ustawiają wybory w USA, od dziesięcioleci zarządzają również Polską – poprzez kolejne agenturalne „nasze” rządy. Polska od dziesięcioleci jest zdalnie zarządzana przez USA. Kolejne „polskie” rządy  i prezydenci właśnie stamtąd otrzymują główne instrukcje zarządzania „folwarkiem zwierzęcym” [Orwell] nad Wisłą. Kiedy Polacy to zrozumieją?

Donald Trump ma zdecydowaną przewagę w przedwyborczym poparciu społecznym i jest nieformalnym faworytem, ale największe „amerykańskie” media są podpięte pod Wielki Syjon, więc – podobnie jak i w Polsce – głoszą postulowaną wersję rzeczywistości (prawdziwą a ukrytą rolą wszystkich sondażowni na świecie jest podawanie ciemnemu ludowi wizualizacyjnego scenariusza, czyli stosowanie w praktyce kreacyjnych możliwości fizyki kwantowej). W paradygmacie kwantowym wizualizując daną rzeczywistość, stwarzamy ją, gdyż jednymi z głównych kwantowych zasad są: „energia podąża za uwagą” oraz „świat jest taki, jaki myślisz, że jest”.

Amerykańskie wyborcze bioroboty mają więc wierzyć, że faworytem obecnych wyborów jest kandydatka demokratów.

Wg znawcy amerykańskich realiów wyborczych, Mariusza Maxa Kolonki, w obecnych wyborach prezydenckich w USA tak naprawdę będą liczyły się jedynie głosy z trzech newralgicznych wyborczo stanów: Florydy, Pensylwanii i Ohio. Kto i jak podliczy te głosy?…

TAW

Czytaj również:

Już wkrótce zostanie ujawniona rozmowa pomiędzy Donaldem Tuskiem a Władimirem Putinem z nocy 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku

Instytucje państwa polskiego dysponują nagraniem rozmowy pomiędzy Donaldem Tuskiem a Władimirem Putinem z nocy 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Putin, ówczesny premier Rosji, obecnie prezydent, przedstawia na nim przebieg katastrofy sprzeczny z późniejszym raportem MAK i komisji, której przewodził Jerzy Miller. Nie ma w nim ani brzozy, ani rzekomego upadku samolotu w pozycji odwróconej.

Uczestnikami spotkania są również ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak oraz ówczesny minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, ale żaden z nich nie chciał podzielić się ze śledczymi wiedzą przekazaną tego tragicznego wieczoru przez Władimira Putina. Absolutnym skandalem oraz jawnym dowodem na mafijność III RP jest fakt, iż ówczesny minister – świadek smoleńskiej rozmowy Tusk–Putin – który od 6 lat zataja przed społeczeństwem tak ważne dla Polaków informacje, dzierży dziś funkcję szefa Najwyższej Izby Kontroli.

TAW