Historyczne źródło, jakim jest wykonany na polecenie Władysława IV Wazy napis na Kolumnie Zygmunta w Warszawie, dokumentuje, że Zygmunt III Waza jest 44. królem Polski. Mieszko nie może więc być naszym pierwszym władcą

Zygmunt III Waza – czterdziesty czwarty król Polski (grafika: Wojciech Bubnowicz)

Według turbokatoli Mieszko był pierwszym władcą Polski, a Zygmunt III – 31. Niestety na Kolumnie Zygmunta w Warszawie ufundowanej przez jego syna Władysława jest podane, że Zygmunt był 45. [czterdziestym czwartym – przyp. TAW] władcą Polski. Jego tytuł królewski to: król Wandalów (Wiślan), Gotów (Litwy) i Szwedów. Do spranych turbokatolickich, pozbawionych wiedzy łbów nic nie dociera.

Według kronik niemieckich i polskich Zygmunt III Waza był 44. lub 45. władcą Polski Wandalów, jak nazywano Polaków od słowiańskiej nazwy naszej głównej rzeki Wandalusa. Każdy słyszał o sławnej przedkatolickiej historii Wandalitów/Wiślan. Nie istnieje źródło historyczne, które zaczyna historię Polski od Mieszka. Od Mieszka zaczyna się tylko katolicka historia i upadek Polski.

Paweł Szydłowski

źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=658134077679024&set=o.514952278638866&type=3&theater

Czytaj również:

Ks. Popiełuszko o prymasie Glempie: „Zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniu szanowało mnie bardziej”

ks-jerzy-popieluszko

„Pojechałem do Seminarium i tam spotkałem przy furcie ks. Prymasa. Weszliśmy do pokoiku. To, co tu usłyszałem, przeszło moje najgorsze przeczucia. To prawda, że ks. Prymas mógł być zdenerwowany, bo wiele kosztował Go list pisany do Jaruzelskiego w mojej sprawie. Ale zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniu szanowało mnie bardziej. Nie jest to oskarżenie. Jest to ból, który uważam za łaskę Bożą do lepszego oczyszczenia się i przyczynek do większych owoców mojej pracy” – notuje ks. Jerzy Popiełuszko w swoim dzienniku 18.12.1983 roku.

Fragmenty zapisków ks. Jerzego Popiełuszki:

11.XI.82

Rano byłem w Kurii. Ks. Kanclerz poinformował mnie, że Wydział Wyznań, chyba pan Śliwiński, nie jest zadowolony z formy moich mszy za Ojczyznę. Biskupowi J. Dąbrowskiemu minister Łopatka miał powiedzieć, że w najbliższym czasie w Warszawie muszą aresztować trzech księży (ks. Kantorski, ks. Prus [ks. Zdzisław Prus – w tamtym czasie wikariusz parafii św. Jana Kantego w Warszawie, obecnie kapłan diecezji łowickiej – przyp. TAW], ks. Małkowski), a mnie na pierwszym miejscu internować. Przyjąłem do wiadomości.

Wieczorem bp Miziołek po powrocie z Częstochowy zdziwił się, że jeszcze chodzę na wolności. Ale też wymknęło mu się, że Jaruzelski wymieniał ks. Prymasowi, wśród trzech księży, również i moje nazwisko.

Liczę się z tym, że mogą mnie internować, mogą aresztować i spreparować skandal, ale nie mogę przecież zaprzestać tej działalności, która jest służbą Kościołowi i Ojczyźnie. Dzisiaj ks. Prałat siedząc w konfesjonale zawołał mnie i mówi, pokazując wycinek z gazety z listem Wałęsy: „Cholera, całą noc spać nie mogłem przez tego Wałęsę. To wszystko musi być spreparowane”, a na Mszy św. o 8.00 modlił się, aby Ojciec św. przyjechał do Polski, ale bez żadnego szachrajstwa. Ks. Prałat Bogucki, wspaniały człowiek i patriota, to zupełnie inny rozdział. Myślę, że warto kiedyś tej osobie poświęcić więcej miejsca. Już 23.20 i teraz jestem znowu sam. Chwila refleksji.

18.XII.83

Na Mszach św. księża odczytali w kościele moje oświadczenie wyjaśniające sprawę mieszkania i znalezionych w nim przedmiotów.

Na drugi dzień pojechałem z kwiatami do Arcybiskupa Dąbrowskiego, podziękować mu za wstawiennictwo. Przyjął mnie serdecznie. W Kurii wydział katechetyczny przyjął [mnie] z kwiatami. Wezwał mnie bp Romaniuk.

Pojechałem do Seminarium i tam spotkałem przy furcie ks. Prymasa. Weszliśmy do pokoiku. To, co tu usłyszałem, przeszło moje najgorsze przeczucia. To prawda, że ks. Prymas mógł być zdenerwowany, bo wiele kosztował Go list pisany do Jaruzelskiego w mojej sprawie. Ale zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniu szanowało mnie bardziej. Nie jest to oskarżenie. Jest to ból, który uważam za łaskę Bożą do lepszego oczyszczenia się i przyczynek do większych owoców mojej pracy. Nie wchodzę w szczegóły tej rozmowy.

Najbardziej zabolały zarzuty, że położyłem duszpasterstwo służby zdrowia, któremu przecież serce i duszę oddawałem od pięciu lat. W związku z tym zarzutem napisałem list do moich przełożonych, ks. bpa Miziołka i ks. Króla, którzy na tym odcinku moją pracę znają doskonale. Boże, jak wielkie doświadczenie mi dajesz, ale jednocześnie dajesz mi tyle sił i ludzkiej życzliwości.

24.VI.84 

Kolejna, 30 Msza św. za Ojczyznę. Mówiłem o sprawiedliwości. Ludzi jak zawsze. 7 księży koncelebrowało Mszę św. (ks. Jancarz z Mistrzejowic, ks. z Lichenia, z USA, z Ostrowi Maz[owieckiej], ks. Gadomski i dwóch z Warszawy). Po Mszy św. poprosiłem ludzi, aby podali swoje refleksje na temat Mszy św. – już dzisiaj otrzymałem około 100 listów. Odczytałem również informację o ostatnich licznych anonimach. Widziałem płynące łzy z oczu ludzi. Po Mszy św. długo tłum skandował „Szczęść Boże”.

25.VI. g. 9.00

Pojechałem do Gdańska z ks. Jancarzem.

[Na tym kończą się zapiski księdza Jerzego Popiełuszki. Cztery miesiące później został uprowadzony przez funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i zamordowany.]

Ks. Jerzy Popiełuszko, Zapiski 1980-1984, Editions Spotkania, Warszawa 2015.

popieluszko-zapiski

Od wydawcy

Biorąc do ręki oryginał Zapisków ks. Jerzego, które wydałem w 1985 roku w Paryżu, nie mogę nie wspomnieć tamtej atmosfery. Było to kilka miesięcy po Jego śmierci, a atmosfera w kraju i za granicą była ogromnie podminowana – w każdej chwili mogło dojść do wybuchu.

Wielu nie od razu uwierzyło, że nie mogło się to stać bez wiedzy najwyższych czynników partii i rządu PRL. Dziś, po kilkudziesięciu latach od tych wydarzeń staje się jasne, że ta śmierć była zaplanowana według scenariusza konsultowanego lub opracowanego w Związku Sowieckim: Jaruzelski i Kiszczak byli jedynie jego wykonawcami, a proces morderców w Toruniu – zaplanowanym spektaklem transmitowanym przez telewizję.

W parę tygodni po otrzymaniu Zapisków docierały do mnie różnymi drogami rady, płynące głównie z kręgów bliskich kurii warszawskiej, abym może zastanowił się nad wydawaniem tej książki; wskazywano na fragment, w którym ksiądz Jerzy bardzo gorzko wypowiada się o spotkaniu z księdzem Prymasem Józefem Glempem oraz o upomnieniach, jakie od niego otrzymał. Postanowiłem pojechać do Rzymu. Tam, po audiencji dla grupy polskiej w Sali Klementyńskiej, po wyjściu pielgrzymów, zostałem przez chwilę z Janem Pawłem II, któremu ofiarowałem najnowsze tytuły Editions Spotkania. Wtedy też powiedziałem, że mam maszynopis Zapisków ks. Jerzego i wspomniałem o sugestiach dokonania skrótów, a nawet wstrzymania wydania książki. Stwierdziłem, że nie chcę być cenzorem męczennika. Papież mnie wysłuchał i pobłogosławił. Następnego dnia do klasztoru, w którym się zatrzymałem, przekazano mi następujące słowa: Proszę wydawać jak najszybciej i bez skrótów.

Piotr Jegliński

źródło: http://wpolityce.pl/kosciol/312451-ostatnie-zapiski-ks-popieluszki-licze-sie-z-tym-ze-moga-mnie-internowac-moga-aresztowac-i-spreparowac-skandal

Spotkanie na temat działalności i śmierci ks. Jerzego Popiełuszki

Nadarzyn, 24 października (poniedziałek), godz. 18:30

Spotkanie poświęcone życiu i tragicznej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Ks. Jerzy został bestialsko zamordowany 25 października 1984 roku. Do tej pory prawdziwi sprawcy tego mordu nie ponieśli żadnej kary. Uczestnicy spotkania będą wspominać życie i działalność ks. Jerzego w przeddzień smutnej rocznicy.

W spotkaniu wezmą udział:

KS. STANISŁAW MAŁKOWSKI

– przyjaciel ks. Jerzego;

LESZEK SZYMOWSKI

– dziennikarz śledczy, który niebawem opublikuje niezwykle interesującą książkę „Księżobójcy”;

PIOTR JEGLIŃSKI

– dyrektor wydawnictwa Editions Spotkania, wydawca „Zapisków 1980-1984” księdza Jerzego.

Spotkanie poprowadzi Anna Sabat – działaczka kulturalno-oświatowa, wieloletnia pracowniczka Ministerstwa Kultury i Sztuki. Przed i po spotkaniu będzie można zakupić książkę „Ks. Jerzy Popiełuszko. Zapiski 1980-1984” oraz inne publikacje wydawnictwa Editions Spotkania.

Wstęp wolny.

Strona wydarzenia na FB:

https://www.facebook.com/events/338301176516882/

Nie było żadnego chrztu Polski w 966 r. – król Mieczysław, zwany Mieszkiem, zamienił wprowadzany stopniowo na naszych ziemiach od czasów króla Ziemowita chrześcijański ryt wschodni na ryt zachodni, pozwalając sfeudalizować Polskę Watykanowi

Nie było żadnego „chrztu Polski” w 966 roku. Pierwszy „chrzest Polski” w obrządku rzymskim odbył się bowiem 1 stycznia 845 r. za  króla Koszyszko herbu Kroy. Chrzest przyjęło wówczas czternastu lechickich książąt i możnowładców (wraz ze swoimi dworami, wojskiem i ludnością) mieszkających na terenach południowych Lechii, przy granicy z Morawami i Czechami (władca państwa wielkomorawskiego Mojmir I przyjął chrzest już w 818 roku).

„Chrzest Polski” w obrządku wschodnim (cyrylo-metodiańskim, „słowiańskim”) miał zaś miejsce w 874 r. za króla Ziemowita (syna króla Koszyszko).

Biorąc pod uwagę powyższe fakty historyczne opisane w wielu kronikach polskich i zagranicznych, król Mieczysław zwany Mieszkiem nie mógł więc dokonać żadnego „chrztu Polski”. Watykańska religia, kolejne „polskie” rządy oraz „polscy” naukowcy od wielu, wielu wieków z premedytacją najzwyczajniej w świecie cię okłamują.

Kolejne fakty historyczne w postaci dowodów archeologicznych

potwierdzających fakt,

że w 966 r. nie mogło być żadnego „chrztu Polski”:

w 966 roku istniały już na terenie Lechii

liczne cerkwie chrześcijańskiego obrządku wschodniego (budowle przedromańskie)!

Jedynie niektóre z nich to m.in.:

  • cerkiew w Wiślicy – wraz z kadzią-chrzcielnicą i misą chrzcielną stanowiącą wsparcie dla ściany budynku (badania prof. Włodzimierza Antoniewicza z UW, 1954 r.);
  • cerkiew w Krakowie – pod kościołem św. Salwatora;

Romański kościół Najświętszego Salwatora – jedna z najstarszych świątyń Krakowa fot. skozk.pl

  • cerkiew w Krakowie – w rotundzie Marii Panny na Wawelu;
  • cerkiew w Gnieźnie – fundamenty pod katedrą;
  • cerkiew we Wrocławiu – fundamenty pod katedrą;
  • cerkiew na wyspie Ostrów Lednicki (Ostrów Lechicki) na jeziorze Lednica w Wielkopolsce;
  • cerkiew w Poznaniu – w katedrze wraz z trzema misami chrzcielnymi oraz dwoma aneksami bocznymi absydy (prothesis i diaconicon);
  • cerkiew w Przemyślu – szczątki katedry;
  • cerkiew w Krakowie na Wawelu – w fundamentach katedry Bolesława Chrobrego szczątki dwóch grobowców biskupów obrządku słowiańskiego (Prohora/Prokosza i Prokulfa?).

Pierwsze biskupstwo w Lechii w obrządku słowiańskim zostało założone w Wiślicy, a drugie w Krakowie, gdzie swą siedzibę mieli słowiańscy arcybiskupi. Arcybiskupstwo obrządku słowiańskiego przetrwało w Lechii ponad 150 lat.

Król Mieczysław zwany Mieszkiem zamienił wprowadzany stopniowo od czasów króla Ziemowita chrześcijański ryt wschodni na ryt zachodni, powracając do pierwotnego rytu rzymskiego z czasów pierwszego „chrztu Polski” z 1 stycznia 845 r. za panowania króla Koszyszko herbu Kroy.

Wprowadzanie chrześcijaństwa w Polsce było oczywiście wielowiekowym procesem z uwagi na silne przywiązanie Polaków Słowian do swojej rodzimej wiary oraz swojej rodzimej Ewangelii: Wiedy/Wedy/Wiedzy.

mieszko-IKról Mieczysław I zwany Mieszkiem. Fragment Jasnogórskiego pocztu królów Polski

chrobryKról Rzymu Bolesław I Wielki, zwany Chrobrym, wg Jana Matejki, XIX w. Portret ołówkiem, pokolorowany po śmierci malarza (FoKa/Forum)

TAW

Na podst. m.in.: Janusz Bieszk, „Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna”, Warszawa 2015.

Czytaj również:

Katolicyzm łamie ludziom kręgosłupy, bo dla dobra instytucji pomija się zupełnie dobro człowieka – spotkanie z prof. Stanisławem Obirkiem

prof-stanislaw-obirekProf. Stanisław Obirek – teolog, historyk, antropolog kultury, były jezuita, zaangażowany w dialog z innymi religiami i z niewierzącymi (fot. Krzysztof Żuczkowski/Forum)

„Rosjanie ani Sowieci tego nie wymyślili, tylko Kościół katolicki był w tym bardzo wprawiony, żeby ludziom wmuszać pewne zachowania” – mówi gość Radia Dla Ciebie, autor książki „Polak katolik?”, prof. Stanisław Obirek.

Jestem przekonany, że o religii i katolicyzmie w Polsce nie można mówić inaczej niż tylko przez pryzmat własnej biografii. Religia jest uwikłana w pozareligijne wymiary, zwłaszcza ideologiczne, a od kilku lat również polityczne – wyjaśniał prof. Obirek.

„Możemy lepić własne życie”

Nie jest tak, że musi się być zaprogramowanym przez biografię, miejsce i czas urodzenia, rodzinę, miejsce pochodzenia. Żyjemy w czasach, kiedy cały urok życiowy polega na tym, że możemy własne życie lepić wedle własnego uznania i religia jest częścią tego projektu życiowego – uważa prof. Obirek. – W Polsce mamy do czynienia z sytuacją, że od 25 lat żyjemy w kraju, który bardzo dba o rozpisanie ról – jednym wolno więcej, a innym mniej, tylko dlatego, że mają w biografii konkretne fragmenty – ocenił.

Jak powiedział, istotne są wszystkie etapy życia, bo wszystkie w jakiś sposób nas definiują. – Na przykład, jeśli duża część Polaków po prawej stronie zachwyca się Leszkiem Kołakowskim jako tym, który przejrzał i po poznaniu marksizmu, komunizmu, odwrócił się od tej mrocznej siły, to ja cenię go za jego pierwsze studia – kiedy był wydelegowany przez partię do poznania i rozpracowania Kościoła katolickiego – wyjaśniał gość RDC.

„Wybrałem katolicyzm otwarty”

Przez część życia prof. Obirek był członkiem zakonu jezuitów. – Przez spotkanie ojca Szczanieckiego, benedyktyna, czy ojca Piechnika i przez ich pryzmat zobaczyłem inny katolicyzm, nie ten wulgarny, prymitywny, który znałem z dzieciństwa, gdzie proboszcz był wiejskim proboszczem, ale nie świętym, tylko prymitywem. Jako nastolatek się zbuntowałem, odszedłem od tego katolicyzmu, a ci wszyscy światli ludzie, jezuici, benedyktyni, pokazali mi, że katolicyzm ma wiele twarzy, przez nich wpadłem w tę koleinę kościelną – wspominał. Jak powiedział, jego wybór katolicyzmu w latach 70. był „wyborem katolicyzmu otwartego”.

Ideologia

Dzisiaj mamy do czynienia z wypieraniem się czegoś, bo partia nam każe się tego wypierać – uważa profesor. – Rosjanie ani Sowieci tego nie wymyślili, tylko Kościół katolicki był w tym bardzo wprawiony, żeby ludziom wmuszać pewne zachowania – mówił. – Dla mnie historia jest mistrzynią życia, bo przestrzega przed zachowaniami w imię ideologii. Katolicyzm każe podejmować jakieś decyzje nie z powodów religijnych, tylko ideologicznych.

„Kamienie wołać będą…”. Tak, to już jest właśnie ten czas. Cesarz Tyberiusz demaskuje zmowę „polskich” naukowców, polityków, dziennikarzy, biskupów, kardynałów, kapłanów nt. prawdziwych korzeni Narodu Polskiego

c

„Niniejsza płyta marmurowa z dedykacją cofa oficjalną historię Polski o tysiąc lat, do I wieku p.n.e., kiedy urodził się król Awiłło Leszek” – pisze Janusz Bieszk w swojej (r)ewolucyjnej książce „Słowiańscy królowie lechii. Polska Starożytna”.

Dedykacja na marmurowej płycie z I wieku n.e. z grobowca lechickiego króla Awiłła Leszka, ufundowanego mu jeszcze za życia przez cesarza rzymskiego Tyberiusza Klaudiusza, panującego w latach 14-37 n.e.:

Na pożegnanie*

„Awiłłowi Leszkowi, Tyberyusz Klaudyusz

grób ten z cztérma framugami, na ośm

urn popielnych, jeszcze za życia, jemu jedynie,

dla zaszczytu, na zupełną własność oddał”.

(Tłumaczył z języka łacińskiego Tadeusz Wolański w 1843 roku)

Powyższą płytę nagrobną odkrył Janusz Bieszk w kwietniu 2014 roku we włoskim muzeum – pod numerem katalogu:

Museo del Lapidario di Urbino, Italia

É riferito da: Scheda RA: 11-00014883

Idenificatore work 92778

Jej zdjęcie jest w internecie pod: „c avillio lescho iscrizione funeraria”.

[http://www.culturaitalia.it/opencms/museid/viewItem.jsp?language=it&id=oai%3Aculturaitalia.it%3Amuseiditalia-work_92778 – przyp. TAW]

za: Janusz Bieszk, Słowiańscy królowie lechii. Polska Starożytna, Wyd. Bellona, Warszawa 2015, s. 5.

*Tadeusz Wolański nie zidentyfikował początkowej litery „C”, która według włoskich naukowców oznaczała C(AIO), czyli „Na pożegnanie”.

Komentarz Tajnego Archiwum Watykańskiego:

Polska jest krajem starożytnym. Udowadnia to rzymski cesarz Tyberiusz Klaudiusz i wykuty na jego polecenie napis w twardym marmurze, który możemy dziś oglądać na własne oczy w Museo del Lapidario w mieście Urbino koło San Marino we Włoszech.

Napis na marmurowej płycie nagrobnej dotyczy

naszego króla Awiłło Leszka IV,

który urodził się w 54 r. p.n.e.,

a zmarł około 34 r. n.e.

Bardzo długo zarządzał Lechią – prawie 60 lat: od 25 r. p.n.e. aż do około 34 r. n.e.).

Król Awiłło Leszek IV był synem króla Lechii Lecha III Ariowita (Ariowista) i królowej Julii Caesaris Maior, starszej siostry samego Juliusza Cezara, który ofiarował jej w małżeńskim posagu Bawarię wraz z Vindelicum zwanym Miastem Lecha (dziś Augsburg). Od swego męża Lecha III Ariowita Julia Caesaris Maior w prezencie ślubnym otrzymała zaś część Imperium Lechitów – Serbię.

Ślub króla Imperium Lechitów z siostrą samego cesarza Imperium Rzymskiego był bardzo inteligentną formą zawarcia traktatu pokojowego pomiędzy największymi mocami na ówczesnej planecie.

Fakt, że obecni zarządcy Polaków (rządowi, kościelni, „naukowi”) nie chcą przyjąć do wiadomości twardych faktów historycznych i wymienić celowo źle napisanych podręczników, świadczy jedynie o ich arogancji, pysze, tępocie i ciasnocie umysłowej. Lub świadomej agenturalności. Tak, tacy właśnie ludzie jeszcze nami rządzą. Ale już niedługo…

Wolni Lechici, pobudka!

TAW

Niniejszy wpis dedykuję zwycięskim uczestnikom Konkursu Historycznego dotyczącego Polski Starożytnej: Olimpii, która odpowiedziała prawidłowo już w 5 minut po publikacji zagadki (niesamowite) i Zibiemu, który odpowiedział chwilę później. Pozostali zwycięzcy to: Ania Kenig-Kacperska, Mira, Zen, Paweł, lucek.ch, aline5, darja34, lisiczka, Bartosz Krzywicki, UR, Rafebygg oraz Justyna Rydzowska.

Wszystkim Uczestnikom i Komentatorom Konkursu serdecznie dziekuję 🙂

Podziwiam Waszą wiedzę, Kochani.

TAW

Przełożeni oferowali mi korzyści materialne w zamian za milczenie i zatajenie prawdy o talmudycznych hierarchach oraz gejowskim lobby w Kościele katolickim w Polsce – Jacek Miedlar

Ks. Jacek Międlar na uroczystości ONR w Zakopanem, 21 lutego 2016 r. fot. Marek Podmokły/Agencja Gazeta

Nigdy nie przestraszę się gróźb i nie wyrzeknę się Jezusa w imię korzyści materialnych, które oferowali mi przełożeni. Między innymi proponowano mi darmowe studia w Nowym Jorku w zamian za milczenie i zatajenie prawdy – pisze Jacek Międlar w najnowszym wydaniu „Warszawskiej Gazety”.

Od kiedy po raz pierwszy pojawiłem się jako ksiądz obok zwykłych ludzi, narodowców, kibiców i środowisk prawicowych, zaczęto przypuszczać na mnie zmasowany atak. Przyznam, że nagonka mediów pokroju skundlonej „Gazety Wyborczej” latała i lata mi koło nosa. Byłoby mi wstyd, gdyby we wrogich Chrystusowi mediach zaczęto mnie chwalić. Znaczyłoby to, że wpisałem się – niczym starożytni faryzeusze – we wrogą Kościołowi retorykę. Media głównego nurtu chwalą nienawidzącego wszystkiego co narodowe abp. Stanisława Gądeckiego, świętującego rozłam Kościoła prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka, krytyka Prawa i Sprawiedliwosci bp. Andrzeja Czaję, biznesmena ks. Kazimierza Sowę i żądnego poklasku katocelebrytę o. Grzegorza Kramera SJ. O czym to świadczy?

Gejowskie lobby Kościoła katolickiego

oraz środowiska żydowskie w Polsce

(już niebawem będę ujawniał skandaliczne fakty),

„Gazety Wyborczej”,

paramasońskie aparaty (np. Rotary International),

wrogi Kościołowi i Ojczyźnie Komitet Obrony Demokracji

oraz inne organizacje wspierane przez Żyda Sorosa,

pokroju Fundacji Batorego i Otwartej Rzeczpospolitej,

na pierwszy rzut oka okazały sie sprytniejsze.

Prowadzą destrukcyjną działalność w parze ze zdemoralizowaną hierarchią,

na czele z abp. Staniaławem Gądeckim i prymasem Polski abp. Wojciechem Polakiem. Zmusiło mnie to do podjęcia radykalnego kroku.

Naciski na moich przełożonych i władze zgromadzenia okazały się tak mocne, że ostatecznie zabroniono mi właściwie wszystkiego, co kochałem. Nie mogłem prowadzić grup, katechizować, głosić kazań ani działać w środowiskach, z którymi jestem bardzo związany. Pozostała mi Eucharystia i spowiedź.

To mnie, młodego, pełnego życia i ideałów księdza,

pozbawiło możliwości służby,

sprowadziło mnie do statusu emeryta,

a jestem rok po święceniach.

Po rozmowach z przełożonymi przekonałem się, że nikt nie pozwoli mi w obecnych realiach na absolutnie żadną aktywność duszpasterską. Dziękuję Bogu, że nie mam w sobie nic z talmudycznej, żydowskiej, oprtunistycznej postawy, dlatego wystarczyło mi odwagi, aby proponowanemu status quo się przeciwstawić. Ponadto nigdy nie przestraszę się gróźb i nie wyrzeknę się Jezusa w imię

korzyści materialnych,

które oferowali mi przełożeni.

Między innymi proponowano mi darmowe studia w Nowym Jorku

w zamian za milczenie i zatajenie prawdy.

Polska nie potrzebuje kolejnego szeregowego księdza.

Polska potrzebuje kapłanów i wiernych, którzy będą głosić Ewangelię bez światłocieni i staną w obronie najsłabszych. Jesteśmy na wojnie dobra ze złem. Również ze złem, które zamieszkało w licznych pałacach biskupich.

Geje i talmudyczni hierarchowie

Przykre w tej całej nagonce były ataki części przełożonych, którzy pod wpływem paszkwili stopniowo próbowali zamykać mi usta, ostatecznie zakazując wypowiedzi publicznych nawet na zawsze. Poddanie się liberalnej dyrektywie byłoby sprzeniewierzeniem się wezwania Chrystusa do pomnażania i dzielenia się z innymi zdolnościami i charyzmą, którymi Bóg mnie obdarzył (por. Mt 25, 14-30).

Być może wielu wyda się to absurdalne, ale największy wpływ na decyzje podejmowane przez moich przełożonych wywierała nie tylko „Gazeta Wyborcza” i inne organizacje wymienione wcześniej, ale

talmudyczni rasiści żydowscy

oraz gejowscy lobbyści,

którzy niemal opanowali chociażby kurie wrocławską, tarnowską i sosnowiecką.

Miałem telefony sondujące mój stosunek do homoseksualistów. Dziś wiem, że wynikało to z tego, że

we władzach kurii wrocławskiej znajdują się geje.

Obiecuję, że będę wymiatał brudy z Kościoła.

(…)

Jacek Międlar

Całość tekstu w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 39/2016

 

We władzach kurii we Wrocławiu znajdują się geje. W najbliższym czasie zamierzam ujawniać nazwiska osób, które ciężko grzeszą przeciw Kościołowi, także tych z hierarchii. Będę wymiatał brudy z Kościoła – Jacek Międlar

wroclaw_kuriafot. lotronic.com.pl

Kiedy pracowałem w diecezji wrocławskiej w zeszłym roku, miałem telefony sondujące mój stosunek do homoseksualistów. Dziś wiem, że wynikało to z tego, że we władzach kurii wrocławskiej znajdują się geje. W najbliższym czasie zamierzam ujawniać nazwiska osób, które ciężko grzeszą przeciw Kościołowi, także tych z hierarchii. Moim zdaniem służyć to będzie oczyszczeniu Kościoła.

Moi przełożeni doprowadzili do sytuacji, w której nie mogę prowadzić działalności duszpasterskiej. W tej sytuacji jedynym wyjściem było odejście ze zgromadzenia. Nagonka środowisk gejowskich, liberalnych i żydowskich na mnie doprowadziła do tego, że nie było diecezji i zakonu, w którym mógłbym prowadzić pracę duszpasterską.

Kiedy pracowałem w diecezji wrocławskiej w zeszłym roku, miałem telefony sondujące mój stosunek do homoseksualistów. Dziś wiem, że wynikało to z tego, że we władzach kurii wrocławskiej znajdują się geje. W najbliższym czasie zamierzam ujawniać nazwiska osób, które ciężko grzeszą przeciw Kościołowi, także tych z hierarchii. Moim zdaniem służyć to będzie oczyszczeniu Kościoła.

Jesteśmy na wojnie dobra ze złem. Również ze złem, które zamieszkało w licznych pałacach biskupich.

Jacek Międlar

 

Upadek Kościoła w Polsce: antynarodowy abp Polak hucznie świętuje 500-lecie rozłamu w Kościele

Jacek Michałowski – szef Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego, abp Wojciech Polak – Prymas Polski

Owiany w środowisku nacjonalistycznym złą sławą Prymas Polski abp Wojciech Polak, który nie wahał się w sposób mocny i odbiegły od rzeczywistości zdezawuować ideę nacjonalistyczną, kiedy bezpardonowo określił aprobowanie jej herezją, zdecydował się zasiąść w Komitecie Honorowym obchodów 500-lecia Reformacji.

W obecnej rzeczywistości regularnie zderzamy się z absurdami, lecz niektóre są naprawdę ponadprzeciętnie zadziwiające. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, choć na pewno będzie to spore uproszczenie, że jedynymi osobami uważanymi za heretyków są tradycyjni katolicy i nacjonaliści, a wszystkim innym należy się ekumeniczne miłosierdzie i zrozumienie.

To jest po prostu niesamowite, jak bardzo niedorzeczny ogląd rzeczywistości potrafią mieć hierarchowie i do jakich absurdalnych potrafią dojść wniosków. Wniosków nie tylko absurdalnych, lecz mających druzgocący wpływ na życie samego Kościoła – zarówno polskiego, jak i powszechnego.

Abp Wojciech Polak bowiem podczas 26. Forum Ekonomicznego w Krynicy w następujący sposób ocenił myśl narodową, nacjonalizm:

„Aprobata do tego typu myślenia jest niewłaściwa, a wręcz heretycka, tak nie może być. To odciąga od tego, co jest istotą chrześcijaństwa”.

Nie jest przypadkowym powiedzenie, że ryba psuje się od głowy. Arcybiskupowi wtórował dominikanin o. dr Maciej Zięba, wyrażając opinię, że nacjonalizm jest to „pogaństwo, bezbożność i herezja. To jest niebezpieczne dla Kościoła świętego”.

Na naszych oczach dokonuje się wielki sukces masonerii i wrogów Kościoła ubranych w purpurę, którzy określani są mianem jego książąt, wiernych zaś Kościołowi Polaków miłujących swoją Ojczyznę nazywa się heretykami, a sam Kościół wraz z swoimi owcami prowadzi się na skraj upadku. Abp Polak podjąłby słuszniejszą decyzję, robiąc przegląd stanu duchowieństwa pod kątem formacji i przypadków herezji, a nie oceniał myśl nacjonalistyczną, o której widać nie ma bladego pojęcia.

Dla kontrapunktu – słowa papieża Piusa XI w temacie nacjonalizmu:

„Prawy porządek chrześcijańskiego miłosierdzia nie zabrania prawowitej miłości Ojczyzny ani nacjonalizmu; przeciwnie, kontroluje on go, uświęca i ożywia”.

Inauguracja obchodów 500-lecia Reformacji odbędzie się 31 października 2016 r. odprawieniem nabożeństwa w Kościele Jezusowym w Cieszynie. Światowe obchody 500-lecia Reformacji rozpoczną się w Święto Reformacji w luterańskiej katedrze w Lund (Szwecja) i będzie na nich obecny papież Franciszek.

Członkami na liście Komitetu Honorowego, którą ogłosił zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce bp Jerzy Samiec, znajduje się m.in. Jerzy Buzek oraz Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Nie jest tajemnicą, że Kościół w Polsce od dawna boryka się z wewnętrznymi problemami determinującymi kierunek, w którym zmierza – problemami, które nasilają się co najmniej od czasów zamachu smoleńskiego.

Wówczas to polski Kościół jawnie i tajnie współpracował zarówno z Kancelarią Prezydenta Bronisława Komorowskiego, jak i z Kancelarią Donalda Tuska w zorganizowanej akcji uciszania rosnącego buntu narodowego przeciw uzurpatorsko przejętej po zamachu smoleńskim władzy oraz prowadził prześladowania polskich kapłanów-patriotów protestujących przeciw rozszalałemu wówczas państwowemu bezprawiu i prześladowaniu polskich patriotów oraz smoleńskich whistleblowerów (demaskatorów).

Na podstawie m.in.: ekumenizm.pl/3droga.pl/telewizjarepublika.pl

JACEK MIĘDLAR – OŚWIADCZENIE O WYSTĄPIENIU ZE ZGROMADZENIA

fot. Piotr Korczak/REPORTER/EASTNEWS

To prawda, wystąpiłem ze Zgromadzenia Misji. Chcąc zachować twarz, honor i wierność Jezusowi Chrystusowi oraz Jego Świętej Ewangelii, w związku ze złożonymi ślubowaniami nie jestem w stanie łączyć Prawdy i Bożego Słowa z liberalną narracją, w jaką środowiska żydowskie, gejowscy lobbyści, a zatem i moi przełożeni, próbowali mnie wpisać. Zdradziłbym Chrystusa, gdybym ustąpił wobec wywieranych na mnie nacisków. Gdybym wpisał się w demoliberalną narrację, z zadeklarowanego obrońcy, stałbym się nieprzyjacielem Kościoła. Na to nigdy nie mogę sobie pozwolić!

Wielu – zupełnie niesłusznie – wystrzeli dziś korki od szampana, inni poczują się zawiedzeni, a jeszcze inni powiedzą, że wybrałem jedyne właściwe wyjście z sytuacji, w której dane mi było się znaleźć. Ja zaś obiecuję – krzyż, który nieustannie niosłem, i którego nigdy nie porzucę (sic!), przybliży mnie jeszcze bardziej do Zbawiciela Jezusa Chrystusa, którego Ewangelii nigdy się nie sprzeniewierzę i całe swoje życie temu poświęcę.

Jesteśmy na wojnie dobra ze złem. Również ze złem, które zamieszkało w licznych pałacach biskupich. Publicznie oświadczam, że prędzej umrę, niż wyrzeknę się Chrystusa, Ojczyzny i troski o Święty Kościół Katolicki, do którego przynależę i przynależeć będę.

Katolicy, narodowcy, patrioci! Weźmy sprawy w swoje ręce! Będąc prawdziwie zaangażowani, nie ulegając diabelskim naciskom, żywię nadzieję, że niebawem przyjdzie nam się cieszyć ze Wspólnoty Chrystusa wolnej od gejowskiego i talmudycznego – mającego nas za „niewolników” i „robactwo”, i dążącego do totalnej destrukcji cywilizacji chrześcijańskiej – kąkolu.

Należy się Wam szersze wyjaśnienie. Opublikuję je w piątek na łamach tygodnika „Warszawska Gazeta”, w którym będę regularnie publikował teksty.

Polecam się Waszej modlitwie. Będę dalej, najlepiej jak potrafię, służył Bogu i Narodowi, i proszę, byśmy czynili to razem.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Jacek Międlar