Jerzy Zięba ujawnia skalę szczepionkowych patologii w Polsce

<https://youtu.be/Ena-ri9XFXY

Z Jerzym Ziębą, autorem głośnego światowego bestsellera „Ukryte terapie”, rozmawia Janusz Zagórski z Niezależnej Telewizji NTV.

Jerzy Zięba ze słynnym naukowcem dr. Andrew Wakefieldem, odkrywcą związku szczepień z autyzmem (fot. Fb.com/ukryteterapie)

wiosna-zdrowia

Audycja w Telewizji Trwam ze stanowczą i odważną wypowiedzią o. dr. Tedeusza Rydzyka CSsR (50. minuta filmu), do której odwołują się w rozmowie obaj panowie, oraz kontynuacja tej audycji w Radiu Maryja:

http://wp.me/p3gTpd-3qq

 

Justyna Socha na antenie TV Trwam ujawnia skalę patologii szczepionkowej w Polsce pod rządami PiS

„Szczepienia – przymus a prawo wyboru. Cz. I”. Audycja w Telewizji Trwam, w programie „Rozmowy niedokończone”, 18.02.2017 r., 18:15.

Gośćmi o. Grzegorza Moja CSsR są: Justyna Socha i Włodzimierz Pawelec z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”, dr n.med. Izabella Stępkowska.

<https://youtu.be/9Zu9CoyK4Mk


„Szczepienia – przymus a prawo wyboru. Cz. II”. Audycja w Radiu Maryja, w programie „Rozmowy niedokończone”, 18.02.2017 r., 21:30.

Gośćmi o. Grzegorza Moja CSsR są: Justyna Socha i Włodzimierz Pawelec z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”, dr n.med. Izabella Stępkowska oraz dr n.med. Dorota Sienkiewicz:

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/szczepienia-przymus-a-prawo-wyboru-cz-ii/

Nieetyczne szczepionki: szczepionki wyprodukowane na bazie linii komórkowych powstałych z tkanek abortowanych dzieci:

https://m.facebook.com/notes/ogólnopolskie-stowarzyszenie-wiedzy-o-szczepieniach-stop-nop/szczepionki-wyprodukowane-dzięki-aborcji/630791606948271/

Czytaj również:

 

To nie koniec smogu wokół PiS…

<https://youtu.be/5qPsCyH7NV8

Co do kwestii zamachów, ten konkretny „przypadek” jest oczywiście dyskusyjny. Ale cała seria niebezpiecznych wydarzeń wokół ludzi na świeczniku z pewnością przypadkiem nie jest. Zamieszczam ten film, gdyż prezentuje on w – tak cenionej przeze mnie – bardzo sprawnej, skondensowanej formie szerszą analizę przyczyn toczącego Polskę nowotworu, analizę, jakiej z pewnością nie znajdzie się w mediach głównego nurtu dezinformacji.

TAW

Skandaliczny proszczepionkowy show Głównego Inspektora Sanitarnego, Marka Posobkiewicza, w TV Trwam i Radiu Maryja

<https://youtu.be/20eZSTmPTB0

***

Druga część spotkania:

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/audio/rozmowy_niedokonczone/rozmowy-niedokonczone-profilaktyka-chorob-zakaznych-sie-szczepic-cz-ii/

Wsłuchajmy się uważnie w argumenty przedstawiane przez poszkodowanych rodziców.

***

Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz jako raper Gisu – nawołujący do stosowania przez Polaków Słowian bardzo niebezpiecznych szczepionek (fot. youtube)

<https://youtu.be/flDtJ51IkeE

Żenada to mało. To jest działalność dezinformacyjna.

Namawianie przez Głównego Inspektora Sanitarnego obywateli Rzeczypospolitej Polskiej do udziału w bardzo niebezpiecznych eksperymentach medycznych poprzez stosowanie szczepionek zatrutych m.in. neurotoksyczną (uszkadza mózg) rtęcią, aluminium, formaldehydem, rakotwórczym polisorbatem-80 jest łamaniem Konstytucji RP (Artykuł 39) oraz przestępstwem regulowanym przez polski Kodeks karny.

Światowej sławy wybitna polska neurobiolog, prof. Maria Dorota Majewska, namawia poszkodowane w wyniku szczepień polskie rodziny do wytaczania spraw karnych przeciwko propagatorom niebezpiecznych szczepień.

TAW

ps. A tutaj odpowiedź obudzonych polskich raperów na przestępczą propagandę Głównego Inspektora Sanitarnego:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/12/03/koniec-gisu-obudzeni-polscy-raperzy-w-obronie-pokrzywdzonych-przez-szczepionki-dzieci-fala-przebudzenia-rusza-w-polske/

Konopie leczą raka, padaczkę, stwardnienie rozsiane, depresję, parkinsona i alzheimera – rozmowa ze światowej sławy polskim neurobiologiem prof. Jerzym Vetulanim

fot. Mateusz Skwarczek /Agencja Gazeta
Legalizacja marihuany to trend ogólnoświatowy. Zwłaszcza udostępnianie jej jako leku. Śmierć Tomasza Kality to zdarzenie bardzo smutne. Glejak zabija bardzo szybko – z politykiem rozprawił się w osiem i pół miesiąca, mimo całej najlepszej terapii, jaką mogła mu oferować w tym czasie działająca w ramach prawa polska medycyna. Ale właśnie jego śmierć może mieć decydujące znaczenie w tej walce – mówi neurobiolog prof. Jerzy Vetulani, autor książki „A w konopiach strach”, w rozmowie z Ewą Koszowską.

O co chodzi z wojną o marihuanę w Polsce? Dlaczego zalegalizowanie jej stanowi taki problem?

Prof. Jerzy Vetulani: Jest kilka powodów. Najważniejszy problem to pieniądze. Historia wojny z marihuaną zaczęła się w Stanach Zjednoczonych na początku XX wieku. Mieli podobny kłopot z emigrantami meksykańskimi, jak Europa teraz z uchodźcami syryjskimi. Emigranci przychodzili z wyniszczonego rewolucją kraju, nie znali angielskiego, obracali się we własnym towarzystwie, a do tego po pracy palili zioło, które nazywali „marihuana”. Po marihuanie człowiek w zasadzie czuje się lekko, wesoło, dużo się śmieje. Wymyślono więc sobie, że marihuana spowodowała zwiększoną rozwiązłość seksualną. Marihuana była też popularna wśród czarnoskórych, w tym muzyków jazzowych np. Louisa Amstronga.

Szef nowo powstałego Federalnego Biura ds. Narkotyków Harry Anslinger był wybitnym rasistą. Jego głównym zarzutem w stosunku do marihuany było to, że kobiety po jej paleniu współżyją z „Murzynami”. Czy może być coś gorszego dla porządnego Amerykanina niż biała kobieta, obojętnie jak nisko upadła, która związała się z czarnuchem. No nie, oczywiście, to grzech.

Jak to się skończyło?

Marihuany nienawidził również Richard Nixon, prezydent Stanów Zjednoczonych w latach 1969-1974. W demokratycznej Ameryce to był sposób prześladowania czarnych i hipisów. Ta ideologia trafiła potem do konserwatystów w Europie. I została przyjęta przez hierarchów kościelnych w Polsce, którzy do dzisiaj jej nie wyprostowali.

Kiedy w Stanach zaczęli inaczej myślec o marihuanie?

Gdy zaczęli ją palić weterani wietnamscy. Po powrocie z działań wojennych rozpowiadali, że marihuana pomaga im w walce z zespołem stresu pourazowego. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce do leczenia używana jest morfina i inne substancje, a jest taki problem z marihuaną. Z tym, że ja jestem za całkowitą legalizacją, bo w momencie, kiedy będziemy mieć marihuanę medyczną i nielegalną, to będzie tak samo, jak jest z VAT-em 22 i 7 proc. Na tym największe kanty się robi.

Ale jest jeszcze jedna historia. Bardzo dawno temu napisałem artykulik do medium, które na pewno jest politycznie poprawne, bo to „Gazeta Policyjna”. Napisałem w nim, że gdybym miał plantację marihuany, to bym zrobił olbrzymią kampanię antymarihuanową z żądaniem bardzo wysokich kar dla dilerów i dla zażywających. Bo tylko wtedy za mój produkt mógłbym uzyskać satysfakcjonującą cenę rynkową i godziwie zrekompensować sobie ciężką pracę. To, na co się nie zwraca uwagi, to pieniądze z narkobiznesu. To, że marihuana jest nielegalna powoduje, że ludzie, którzy ją kupują na ulicy, praktycznie nie wiedzą, co biorą. Marihuana z niesprawdzonego źródła może zawierać domieszkę innej, naprawdę niebezpiecznej albo uzależniającej substancji.

konopie

A sama marihuana uzależnia?

Stosunkowo słabo. Jakieś 8 proc. osób pewnie się uzależni. Łatwo jest jednak z tym uzależnieniem zerwać.

Dlaczego?

To jest uzależnienie właściwie w większej części behawioralne. Spotykamy się, dzielimy się jointem, gadamy i się śmiejemy. Natomiast np. metamfetamina uzależnia na serio. Zmienia nam receptory dopaminowe w mózgu. Gdyby marihuana była dostępna normalnie, legalnie, to prawdopodobnie ziele to byłoby tak samo testowane jak inne produkty zielarskie, np. Herbapolu. Może nie jest aż tak ścisła kontrola jak kontrola leku, ale wiadomo, że zioła muszą być czyste, bez żadnych skażeń itd. W tej chwili właściwie, jeżeli się chce bezpiecznie używać marihuanę, to powinna to być marihuana z krzaków sadzonych przez siebie. W Kanadzie można to właśnie robić. Osoby, które potrzebują marihuanę zwaną leczniczą, idą do lekarza i na receptę mogą kupić do sześciu nasion konopi.

Uważa Pan Profesor, że to dobre rozwiązanie?

Bardzo dobre. Po pierwsze wiadomo, że to są konopie i wiadomo dokładnie, jaki to jest szczep konopi. Bo różne konopie mogą mieć różne stężenia i THC, i CBD, i jeszcze innych rzeczy, które nie są jeszcze zbadane. Wiem, co palę. Mam sześć krzaków konopi. Nie zrobię biznesu, bo hoduję je dla siebie. Ewentualnie poczęstuję jeszcze dwóch kolegów. To bardzo sensowne podejście.

Na jakie choroby pomaga medyczna marihuana?

Na jaskrę, zmniejszając ciśnienie śródgałkowe. Efekty obserwuje się u trzech na pięciu pacjentów. Marihuana działa przeciwbólowo, przeciwwymiotnie, łagodzi bóle fantomowe i nowotworowe. Przynosi ulgę osobom chorym na stwardnienie rozsiane – hamuje bolesne przykurcze. Pomaga też pacjentom z padaczką czy cierpiącym na depresję.

Sprawa Marka Bachańskiego, który leczył dzieci marihuaną zmieniła podejście Polaków?

Myślę, że tak. Nagle część społeczeństwa zaczyna dostrzegać korzyści, jakie można czerpać z używania marihuany i współczuć doktorowi, który jest prześladowany przez pracodawców za nowatorskie wdrażanie terapii, które już są stosowane na Zachodzie.

Ale jestem pewien, że marihuana, zarówno w celach medycznych jak i rekreacyjnych, prędzej czy później zostanie zalegalizowana.

Zresztą już prokuratura uznała zarzuty kryminalne stawiane Bachańskiemu przez jego zwierzchników za bezzasadne, a sąd nakazał przywrócenie go do pracy. Sprawa legalizacji użycia marihuany i innych produktów konopi do celów medycznych w Polsce to kwestia najbliższych kilku lat.

Neurobiolog prof. Jerzy Vetulani udziela wywiadu telewizyjnego podczas Marszu Wyzwolenia Konopi w Warszawie (fot. Franciszek Vetulani)

Skąd ta pewność? O medyczną marihuanę walczył przede wszystkim Tomasz Kalita z SLD, który cierpiał na nowotwór mózgu. Niestety przegrał walkę z chorobą.

Legalizacja marihuany to trend ogólnoświatowy. Zwłaszcza udostępnianie jej jako leku. Śmierć Kality to zdarzenie bardzo smutne. Glejak zabija bardzo szybko – z politykiem rozprawił się w osiem i pół miesiąca, mimo całej najlepszej terapii, jaką mogła mu oferować w tym czasie działająca w ramach prawa polska medycyna. Ale właśnie jego śmierć może mieć decydujące znaczenie w tej walce.

Tomasz Kalita niedawno napisał nawet list do Jarosława Kaczyńskiego w tej sprawie. Czy jego śmierć wstrząśnie politykami PiS-u i zmienią zdanie w sprawie marihuany leczniczej?

Nie wiem, czy pan Tomasz otrzymał jakąś odpowiedź na ten list, wiem, że rozmawiał z prezydentem Dudą, ale żadnej konkretnej pomocy nie uzyskał.

Umycie rąk to ulubiona przez hipokrytów forma wyroku skazującego,

jakby myśleli, że dzięki temu nie odpowiadają za tragedię, której mogli zapobiec. Ale śmierć Tomasza Kality nie pójdzie na marne. W walce o legalizację ważną rolę odgrywają zarówno argumenty racjonalne, jak emocjonalne. Argumentów racjonalnych, przemawiających do intelektu, jest bardzo wiele. Trzeba być totalnym ignorantem, jak minister Radziwiłł, żeby ich nie przyjąć. Trzeba być niesłychanym kunktatorem, żeby mówić, że czeka się na opinie ekspertów, jak pani premier, która jednak prawidłowo reaguje emocjonalnie.

Nieszczęście ludzkie zwykle leży u podstaw zmiany nastroju społecznego. To przypadek małej dziewczynki cierpiącej na zespół Dravet, czyli żyjącej prawie nieustannie w stanie padaczki, spowodował, że marihuanę zalegalizował całkowicie stan Kolorado. To nagłośniony przez media przypadek Maksa Gudańca i jego dzielnej matki Doroty spowodował, że większość ludzi w Polsce, którzy jeszcze dwa lata temu uważali marihuanę za „zbrodniczy narkotyk”, teraz akceptuje ideę wprowadzenia konopi do lecznictwa, a policja nie dokonuje aresztowań na marszach konopi czy dniach konopi. Śmierć Tomasza Kality zawstydzi posłów PiS z Komisji Zdrowia, którzy wstrzymali procedowanie nad projektem ustawy wniesionym przez posła Liroya – gdyby nie oni, być może dałoby się uratować życie Kality. Może projekt Liroya nie był optymalny, ale z pewnością byłby to jakiś krok naprzód.

Legalizacja użycia produktów konopi w celach terapeutycznych to początek drogi. Pozostanie do rozwiązania szereg problemów technicznych, które znikną w końcu po pełnej legalizacji użycia konopi dla osób pełnoletnich lub jej pełnej depenalizacji. Doświadczenia innych krajów wskazują, że depenalizacja nie pociąga złych skutków zdrowotnych i społecznych, a przeciwnie – kryminalizacja rodzi nieszczęścia i pociąga za sobą negację podstawowych praw i wolności obywatelskich.

Rozmawiała Ewa Koszowska

Całość wywiadu czytaj na:

http://opinie.wp.pl/prof-jerzy-vetulani-smierc-tomasza-kality-zawstydzi-poslow-pis-6081536787874945a

Prof. Jerzy Vetulani – polski psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, profesor nauk przyrodniczych, członek PAN i PAU, od początku drogi naukowej związany z Instytutem Farmakologii PAN. Autor kilkuset prac badawczych o międzynarodowym zasięgu, współtwórca hipotezy β-downregulacji jako mechanizmu działania leków przeciwdepresyjnych. W 1983 laureat Międzynarodowej Nagrody Anna Monika II klasy za badania nad mechanizmami działania elektrowstrząsu. Jeden z najczęściej cytowanych naukowców polskich w dziedzinie biomedycyny. Popularyzator nauki, przez ponad dwie dekady redaktor naczelny czasopisma „Wszechświat”. Osobowość sceniczna, konferansjer i jeden ze współtwórców Piwnicy pod Baranami. Działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL, członek NSZZ „Solidarność”. Zwolennik legalizacji marihuany i ogólnej depenalizacji narkotyków, krytyk represyjnej polityki narkotykowej w Polsce. Autor książki „A w konopiach strach”, która ukazała się nakładem wydawnictwa PWN.

Czytaj również:

Kukiz o Wałęsie: „gruba kreska” – dzięki jego kłamstwu

Nie mam niewybaczalnych pretensji o to, że w latach 70. współpracował z SB. Bo musiałbym mieć je do absolutnie wszystkich członków PZPR, ZSL, SD, socjalistycznych związków zawodowych czy organizacji młodzieżowych, milicjantów, wojskowych itd. – ogólnie do wszystkich, którzy współtworzyli komunistyczny System, czyli do kilku milionow Polaków.

Chyba w każdej rodzinie był ktoś taki… Bliższej czy dalszej…

Mam jeden podstawowy zarzut – że brnął i nadal brnie w swoim kłamstwie. Bo w ogromnej mierze dzięki temu kłamstwu, jego „strachom”, powstała „gruba kreska”, która umożliwiła komunistycznym aparatczykom uwłaszczenie się na Państwie i Obywatelach.

Że stał się (a poniekąd i my, bo był dla nas symbolem) przykrywką dla deal’i komunistów i postkomunistów po 1989 roku. Że również w najnowszych czasach dał się wykorzystać nowoplatformie, dawnej nomenklaturze i jej potomkom jako przykrywka do ich „demokracji”.

I najważniejsze – jaką mam pewność, że również po 1980 roku nie wchodził w „szczególne” relacje z komunistami? Skoro tak niewyobrażalnie kłamie?

Pod wczorajszym moim postem dotyczącym Wałęsy jeden z internautów, Tomasz Wrutniak, napisał:

„Lech Wałęsa to ofiara samego siebie. Stworzył fikcyjny świat, w który uwierzył”…

Niestety my również jesteśmy jego ofiarami. Bo bezgranicznie mu wierzyliśmy.

Paweł Kukiz

P.S. Plakat autorski FORIN STUDIO

źródło: fb.com/kukizpawel